Mój narzeczony pojechał na obóz ze szkoły (potrzebny był mu do zaliczenia roku) w czasie tygodniowego obozu odzywał sie do mnie raz na dzień i to czasem zadzwonił jak był już podpity.
Ostatnio pokazał mi zdjęcia na których nie miał obrączki odemnie, którą mu dałam jak on mi dał pierścionek zaręczynowy.
Jedno zdjęcie zabolało mnie bardziej na którym obejmował jakąś dziewczyne. Ona miala rece przy sobie ale on ja obejmował od tyłu blisko. Ja sobie takich "bliskich" zdjęć z kolegami nie robię. zresztą to nie jest jego znajoma od lat tylko koleżanka ze szkoły którą zna od roku. podobno ma męża, ale w jego mniemaniu wszystkie są małe grube i brzydkie. Wkurzyłam sie i zrobiłam mu awanture na to on też się wkurzył i zrobił mi awanture, bo ja mu nie ufam bo to tylko koleżanka bla bla bla... wybiegl z domu nie chcial ze mna rozmawiac siedzial 2 godziny w samochodzie i mowil ze musi to przemyslec wszystko.bo to nie powinno tak byc.
nie wiem co mam o tym mysleć.