O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

1

Temat: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Cześć, poznałam ostatnio ciekawego faceta. Widziałam, że jest mną zainteresowany. Tak się złożyło, że wyszliśmy razem dwa razy, było miło. Proponował potem spotkanie, jednak ja musiałam odmówić, bo musiałam się przeprowadzić w inne miejsce i nie mogłam po prostu się spotkać. Następnie wypytywał mnie, czy kogoś kocham itp., czy jestem zaangażowana. Odpowiedziałam, że nie - czyli zgodnie z prawdą. Następnie zaprosił mnie do siebie do domu... Ja odmówiłam, bo powiedziałam że jeszcze się dobrze nie znamy, a on mnie już do domu zaprasza... (znamy się niecałe 2 tygodnie).

Następnego dnia się nie odezwał. Zauważyłam, że to on zwykle chce bym ja pierwsza się odezwała... Poruszyłam temat jego zaproszenia do siebie, a on powiedział że nie jest typem faceta który "grzmoci laski". Dodał również, że miło było na spotkaniu w zeszłym tygodniu.

Dziwi mnie, że nie proponuje żadnych spotkań. Tamte proponował, ale jakoś tak w przelocie, wtedy gdy ja sama się odezwałam. Sam jedynie zaproponował, bym do niego przyszła do domu.

Nie rozumiem, może ktoś mi to wyjaśnić? Lubię tego faceta, ale nie wiem... Bo mi się wydaje, że gdyby był zainteresowany, to chyba by mnie zaprosił do kina, na spacer itp.? Nie wiem, sądzę że on mnie chyba traktuje jak koleżankę. A on naprawdę mi się podoba!

A ja nie jestem kobietą, która będzie przejmowała inicjatywę...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Ewidentnie chce Ciebie przelecieć. Udaje zainteresowanie Tobą bo chodzi mu tylko o seks. Dlatego nie dostał tego co chciał i odpuścił. Zobaczył że CI się podoba i pomyślał sobie. Na razie nie chce, a jak się odezwie to skorzystam z okazji i ją przelecę.

3

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

W sumie też tak mi się wydaje. Ale powiedział, że on nie jest takim typem faceta. Sam to powiedział, ja nie pytałam.

W zasadzie, to też nie wygląda na takiego. No ale w sumie, dlaczego on jest zainteresowany mną tylko do łóżka? Co tak naprawdę determinuje, że facet jest zainteresowany kobietą jako kobietą, a co jako laską do łóżka?

4

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

W sumie też tak mi się wydaje. Ale powiedział, że on nie jest takim typem faceta. Sam to powiedział, ja nie pytałam.

W zasadzie, to też nie wygląda na takiego. No ale w sumie, dlaczego on jest zainteresowany mną tylko do łóżka? Co tak naprawdę determinuje, że facet jest zainteresowany kobietą jako kobietą, a co jako laską do łóżka?

Wciska Ci taka bajkę bo myśli ze w nią uwierzysz. Są kobiety łatwowierne które wierzą w miłość od pierwszego wejrzenia.
Pewnie myśli że jesteś "głupią gąską". Każdej pewnie gada że nie jest taki:)
Klasyczny przykład aby uśpić Twoją czujność.

Rolą faceta jest przejawiać inicjatywę. Kobiety nie zniechęcać go do kontaktu.
Jednakże tu widać że chodzi tylko o seks.
Zobacz jak z Toba gada to wysłuchuje Cię czy tylko patrzy jakby miał Cię zaraz przelecieć?
Jak będzie Tobą zainteresowany to pójdzie nawet do kawiarni...
Jak się umówisz z facetem na kawę i się odezwie to znaczy że nie chodziło mu o seks tylko?
Jak się nie odezwie to znaczy że nie dostał tego czego chciał i bedzie szukał nastepnej chętnej...

5

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

Cześć, poznałam ostatnio ciekawego faceta. Widziałam, że jest mną zainteresowany. Tak się złożyło, że wyszliśmy razem dwa razy, było miło. Proponował potem spotkanie, jednak ja musiałam odmówić, bo musiałam się przeprowadzić w inne miejsce i nie mogłam po prostu się spotkać. Następnie wypytywał mnie, czy kogoś kocham itp., czy jestem zaangażowana. Odpowiedziałam, że nie - czyli zgodnie z prawdą. Następnie zaprosił mnie do siebie do domu... Ja odmówiłam, bo powiedziałam że jeszcze się dobrze nie znamy, a on mnie już do domu zaprasza... (znamy się niecałe 2 tygodnie).

Następnego dnia się nie odezwał. Zauważyłam, że to on zwykle chce bym ja pierwsza się odezwała... Poruszyłam temat jego zaproszenia do siebie, a on powiedział że nie jest typem faceta który "grzmoci laski". Dodał również, że miło było na spotkaniu w zeszłym tygodniu.

Dziwi mnie, że nie proponuje żadnych spotkań. Tamte proponował, ale jakoś tak w przelocie, wtedy gdy ja sama się odezwałam. Sam jedynie zaproponował, bym do niego przyszła do domu.

Nie rozumiem, może ktoś mi to wyjaśnić? Lubię tego faceta, ale nie wiem... Bo mi się wydaje, że gdyby był zainteresowany, to chyba by mnie zaprosił do kina, na spacer itp.? Nie wiem, sądzę że on mnie chyba traktuje jak koleżankę. A on naprawdę mi się podoba!

A ja nie jestem kobietą, która będzie przejmowała inicjatywę...

Co za uroczy dzentelmen.Naprawde nie ma kogos sensowniejszego w Twojej orbicie?Pzdr.

6

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Ok, a powiedz od czego to zależy że facet jest zainteresowany kobietą jako kimś więcej?

Ja już słyszałam, że facet najpierw musi przespać się z kobietą, by wiedzieć "czy dalej w to iść"... To prawda?


Fakt, jeśli facet jest zainteresowany, to proponuje spotkanie itp.

7

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

Ok, a powiedz od czego to zależy że facet jest zainteresowany kobietą jako kimś więcej?

Ja już słyszałam, że facet najpierw musi przespać się z kobietą, by wiedzieć "czy dalej w to iść"... To prawda?


Fakt, jeśli facet jest zainteresowany, to proponuje spotkanie itp.

Jak Ty zle myslisz o tych facetach.Slodkie bylo to co o nich napisalas.Przeciez facet to,mimo wszystko ,czlowiek.Naprawde uwazasz,ze to maszyny do seksu,pozbawione jakichkolwiek uczuc???Pzdr.

8

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

Ok, a powiedz od czego to zależy że facet jest zainteresowany kobietą jako kimś więcej?

Ja już słyszałam, że facet najpierw musi przespać się z kobietą, by wiedzieć "czy dalej w to iść"... To prawda?


Fakt, jeśli facet jest zainteresowany, to proponuje spotkanie itp.

facet jest zainteresowany kobietą jak widzi w niej osobę do związku, bliższego poznania. Traktuje po prostu poważnie.

To nie prawda. Jeżeli będzie Tobą poważnie zainteresowany to nie będzie od razu do wyra Cie zaciągał.

Chcesz się z nim przespać to się prześpij tylko nie oczekuj że będzie Cię poważnie traktował.

To musi być jak w tańcu krok do przodu krok do tyłu.

9

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Ja nic nie myślę... smile Mnie już nic nie zaskoczy.

Ok, dam sobie spokój, macie rację.

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Ciekawe, jak na moje daj mu szanse.
Najwyżej się rozczarujesz. Każdy facet jest inny może ten jest jakiś wyjątkowy?

11

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
Ismena1976 napisał/a:
muan napisał/a:

Ok, a powiedz od czego to zależy że facet jest zainteresowany kobietą jako kimś więcej?

Ja już słyszałam, że facet najpierw musi przespać się z kobietą, by wiedzieć "czy dalej w to iść"... To prawda?


Fakt, jeśli facet jest zainteresowany, to proponuje spotkanie itp.

Jak Ty zle myslisz o tych facetach.Slodkie bylo to co o nich napisalas.Przeciez facet to,mimo wszystko ,czlowiek.Naprawde uwazasz,ze to maszyny do seksu,pozbawione jakichkolwiek uczuc???Pzdr.

Ja się nie obrażam jako facet bo to prawda.
Facet traktuje kobietę jak zdobyć. A seks jako kropkę nad i.

Jedni są tacy że wystarczy im jedna stała partnerka inni muszą zaliczać ( statystyki sobie robić)

12

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
prawdziwyfacet napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:
muan napisał/a:

Ok, a powiedz od czego to zależy że facet jest zainteresowany kobietą jako kimś więcej?

Ja już słyszałam, że facet najpierw musi przespać się z kobietą, by wiedzieć "czy dalej w to iść"... To prawda?


Fakt, jeśli facet jest zainteresowany, to proponuje spotkanie itp.

Jak Ty zle myslisz o tych facetach.Slodkie bylo to co o nich napisalas.Przeciez facet to,mimo wszystko ,czlowiek.Naprawde uwazasz,ze to maszyny do seksu,pozbawione jakichkolwiek uczuc???Pzdr.

Ja się nie obrażam jako facet bo to prawda.
Facet traktuje kobietę jak zdobyć. A seks jako kropkę nad i.

Jedni są tacy że wystarczy im jedna stała partnerka inni muszą zaliczać ( statystyki sobie robić)

Alez ja nie kwestionuje tego co Wy,panowie ,potraficie.Sama ucieklam z haremu.Ale macie tez przeciez jakies inne wartosci,co???Pzdr.

13

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
Ismena1976 napisał/a:
prawdziwyfacet napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Jak Ty zle myslisz o tych facetach.Slodkie bylo to co o nich napisalas.Przeciez facet to,mimo wszystko ,czlowiek.Naprawde uwazasz,ze to maszyny do seksu,pozbawione jakichkolwiek uczuc???Pzdr.

Ja się nie obrażam jako facet bo to prawda.
Facet traktuje kobietę jak zdobyć. A seks jako kropkę nad i.

Jedni są tacy że wystarczy im jedna stała partnerka inni muszą zaliczać ( statystyki sobie robić)

Alez ja nie kwestionuje tego co Wy,panowie ,potraficie.Sama ucieklam z haremu.Ale macie tez przeciez jakies inne wartosci,co???Pzdr.

To zależy od faceta. Generalnie z wiekiem facet zauważa w kobiecie kogoś więcej niż obiekt do zaliczenia.
Właśnie mądry facet poświęci się rozwojowi własnej osoby i wartości a nie tylko bezmyślnym kopulowaniu

14

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

No nie wiem nie wiem. Mnie to niezmiernie irytuje bo ciągle spotykam facetów, którzy chcą mnie przelecieć. A do związku to żaden chętny!

15

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

No nie wiem nie wiem. Mnie to niezmiernie irytuje bo ciągle spotykam facetów, którzy chcą mnie przelecieć. A do związku to żaden chętny!

Kiedyś byłem takim facetem. Jak dziewczyna nie była chętna to ucinałem znajomość i szukałem następnej. Niektóre same mi się pchały.
Jak facet umawia się z Tobą pomimo że nie dałaś mu seksu to znaczy że możesz liczyć na coś więcej.
Jak facet wywiera presje to znaczy że mu o seks chodzi.
Są kobiety która "dadzą" aby tylko facet się dalej z nimi spotykał.

16

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

No ok, ja się nie daję bo mi nie o to chodzi. Ja szukam faceta do stałego związku, powoli zaczynam się rozglądać i przyznam że ten pierwszy się napatoczył!

A dlaczego byłeś takim facetem?

Ja się pchać nie będę... smile

17

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

No ok, ja się nie daję bo mi nie o to chodzi. Ja szukam faceta do stałego związku, powoli zaczynam się rozglądać i przyznam że ten pierwszy się napatoczył!

A dlaczego byłeś takim facetem?

Ja się pchać nie będę... smile

Bo miałem inne patrzenie na świat. Dyskoteki, alkohol, panienki zabawa.
Teraz liczy się dla mnie takie wartości ja Miłość, rodzina, przyjaźń, zaufanie, lojalność,szacunek.

18

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Rozumiem. Wiesz, ja jestem fajną kobietą, tak uważam, ale chyba trochę zbyt "poważną" i oschłą. Dopiero zaczynam się rozglądać za towarzyszem życia. Ale jak widze Wasze podejście (tj. facetów;)), to tak średnio widzę możliwość tego...

19

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

Rozumiem. Wiesz, ja jestem fajną kobietą, tak uważam, ale chyba trochę zbyt "poważną" i oschłą. Dopiero zaczynam się rozglądać za towarzyszem życia. Ale jak widze Wasze podejście (tj. facetów;)), to tak średnio widzę możliwość tego...

Co mam Ci radzić? Musisz lepiej wybierać:)
Nie ma samych złych facetów i samych dobrych kobiet tak samo nie ma samych dobrych facetów i złych kobiet.

Są tylko dobrzy i źli ludzie.

Często się tak zdarza że są ludzi którzy są pasożytami i znajdują ofiary.

20

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Albo masz pecha albo z pewnych względów przyciągasz takich osobników.

21

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
Jacenty89 napisał/a:

Albo masz pecha albo z pewnych względów przyciągasz takich osobników.

Jacenty,"takich osobnikow"po prostu duzo chodzi po ziemi i jest spore prawdopodobienstwo,ze sie na "takiego"trafi.Nie trzeba miec szczegolnego pecha ani daru przyciagasnia"takich"Pzdr.

22

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Możliwe, że mam pecha. smile

23

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

muan wyczuwam że jesteś fajną dziewczyną. Dużo facetów myśli że jak fajna to łatwa.

24

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Ta? łatwa? Po mnie w sumie widać, że nie jestem łatwa. Tak mi się wydaje.

25

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

Ta? łatwa? Po mnie w sumie widać, że nie jestem łatwa. Tak mi się wydaje.

Ja nie mówię że jestes łatwa, ale że otwartość Twoja dla niektórych facetów szukajacych wrażeń z tym się kojarzy.

26

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

No no racja. Jestem otwarta, ale do wszystkich! Bez wyjątku! Chyba, że jakieś głupie puste laski są, to wtedy nie... W ogóle to wolę gadać z facetami. Ciężko mi się dogadać z kobietami. Wiele z nich myśli tylko o prymitywnych sprawach, bardzo dużo takich dziewczyn jest... I potem dziwne, że faceci wybierają puste. No cóż, sa łatwiej dostępne.

Co do tego kolesia, to nie jestem do końca pewna, ale raczej macie rację. Bo ja uważam, że jak facet chce to zawsze się postara. Ten się nie starał. Szkoda.

Uważacie, że napisał tak z czystej kultury że było fajnie z tym spacerem itp.? Bo w sumie, nie rozumiem, czemu on chce ciągle bym to JA pierwsza dawała znak, "to daj znać jak tam przeprowadzka", "to daj znać jak tam poszukiwanie stażu".

Dziwne, bo ani mi to nie pasuje na podryw - no bo co, sama mam się odezwać??! Ani na nic innego... Myślałam, że tu chodzi o nieśmiałość, ale nie. Bo jakoś nie wstydził się mnie zaprosić na chatę.

27 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-02-05 20:36:12)

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

A mnie sie wydaje, ze on Cie prowokuje,bo chce wlasnie, zebys to Ty przejela inicjatywe...
Chce, zebys Ty sie zaczela o niego starac....

28

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Taaa? A niby po co?

29

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

Taaa? A niby po co?

Bo kazdemu facetowi pochlebia jak kobiecie na nim zalezy...

30

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Aha. To tylko tyle? Chodzi o to, że ja mam pracować nad jego ego? Dziwne... No nic, trzeba sobie dać spokój, bo niczego dobrego z tego nie będzie.

31

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

Aha. To tylko tyle? Chodzi o to, że ja mam pracować nad jego ego? Dziwne... No nic, trzeba sobie dać spokój, bo niczego dobrego z tego nie będzie.

Ja tego nie doradzam, bo go nie znam...pisze co mysle na podstawie Twoich slow...
A mysle, ze on chce sprowokowac Cie do zaangazowania... ( czyt. Zbajerowac, uwiesc, jak zwal, tak zwal)

32

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Aha... No nie wiem. Mi się wydaje, że jeśli facet chce zabajerować itp., to po prostu zaprasza dziewczynę do kina, na kawę...

33

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

No no racja. Jestem otwarta, ale do wszystkich! Bez wyjątku! Chyba, że jakieś głupie puste laski są, to wtedy nie... W ogóle to wolę gadać z facetami. Ciężko mi się dogadać z kobietami. Wiele z nich myśli tylko o prymitywnych sprawach, bardzo dużo takich dziewczyn jest... I potem dziwne, że faceci wybierają puste. No cóż, sa łatwiej dostępne.

Co do tego kolesia, to nie jestem do końca pewna, ale raczej macie rację. Bo ja uważam, że jak facet chce to zawsze się postara. Ten się nie starał. Szkoda.

Uważacie, że napisał tak z czystej kultury że było fajnie z tym spacerem itp.? Bo w sumie, nie rozumiem, czemu on chce ciągle bym to JA pierwsza dawała znak, "to daj znać jak tam przeprowadzka", "to daj znać jak tam poszukiwanie stażu".

Dziwne, bo ani mi to nie pasuje na podryw - no bo co, sama mam się odezwać??! Ani na nic innego... Myślałam, że tu chodzi o nieśmiałość, ale nie. Bo jakoś nie wstydził się mnie zaprosić na chatę.

Ze sposobu pisania wydajesz się całkiem sympatyczna i widać że masz poukładane w głowie. Tak wiec dobrze Ci radzę. Olej tego kolesia. Tacy tani podrywacze jak on przewidzieli że uznasz ich za kulturalnych aby czujność Twoją uśpić.
Nie wierzę że zaprosił Cię do domu i nie będzie się do Ciebie dobierał

34

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

On proponowal- teraz czeka, az go zaprosisz...
On dzwoni/pisze, ale oczekuje, ze Ty bedziesz mu o sobie opowiadac...

Po mojemu, on juz zainwestowal, a teraz czeka Twojej inicjatywy( mam nadzieje, ze sie myle, nie znam czlowieka)

35 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-02-05 21:12:47)

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
prawdziwyfacet napisał/a:
muan napisał/a:

No no racja. Jestem otwarta, ale do wszystkich! Bez wyjątku! Chyba, że jakieś głupie puste laski są, to wtedy nie... W ogóle to wolę gadać z facetami. Ciężko mi się dogadać z kobietami. Wiele z nich myśli tylko o prymitywnych sprawach, bardzo dużo takich dziewczyn jest... I potem dziwne, że faceci wybierają puste. No cóż, sa łatwiej dostępne.

Co do tego kolesia, to nie jestem do końca pewna, ale raczej macie rację. Bo ja uważam, że jak facet chce to zawsze się postara. Ten się nie starał. Szkoda.

Uważacie, że napisał tak z czystej kultury że było fajnie z tym spacerem itp.? Bo w sumie, nie rozumiem, czemu on chce ciągle bym to JA pierwsza dawała znak, "to daj znać jak tam przeprowadzka", "to daj znać jak tam poszukiwanie stażu".

Dziwne, bo ani mi to nie pasuje na podryw - no bo co, sama mam się odezwać??! Ani na nic innego... Myślałam, że tu chodzi o nieśmiałość, ale nie. Bo jakoś nie wstydził się mnie zaprosić na chatę.

Ze sposobu pisania wydajesz się całkiem sympatyczna i widać że masz poukładane w głowie. Tak wiec dobrze Ci radzę. Olej tego kolesia. Tacy tani podrywacze jak on przewidzieli że uznasz ich za kulturalnych aby czujność Twoją uśpić.
Nie wierzę że zaprosił Cię do domu i nie będzie się do Ciebie dobierał

Tym bardziej, ze sam wspomnial, ze " nie grzmoci pan"- jakos to mu przyszlo do glowy w zw. z zaproszeniem...

Jak ja kogos zapraszam, to nie uprzedzam, ze nie mam w zwyczaju krasc portfeli, bo mi to zwyczajnie nie przyjdzie do glowy...

Nie skusilas sie, to teraz czeka/prowokuje, zeby zaczelo ci zalezec...i z tego co pisalas, to owszem, zaczyna ci zalezec....

36

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Widzę dla mojej osoby całkiem podobny problem jak u mnie. Tyle że to ja jestem stroną faceta, a mam problem z kobietą. Chce grzecznie i kulturalnie zaprosić kobietę do kina, obiad(już nie ważne czy u mnie w domu czy na mieście), kawę lub spacer. Lecz to ona nie chce, nie ma czasu lub wymyśla inna przyczyny. Założę się, że masz ten sam "misz masz" w głowie co ja i nie wiesz co zrobić. Ja jedynie dodam od siebie: Mimo że kobieta mi się podoba to chcę ją poznać bardziej, nie myślę, żeby się z nią przespać z racji szacunku do niej. Staram się ją traktować jak damę. Nawiązuje do tego, że nie każdy facet jest taki sam i mysli tylko o wykorzystaniu płci przeciwnej. Mnie jako normalnego i wychowanego samca boli to jak inne męskie osobniki to robią, a potem płeć piękna nami przez to gardzi. To jest moja opinia i jeśli ktoś się z tym nie zgadza ma prawo.

37

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

zaczyna. to jest obcokrajowiec i to grzmoci to takie "push around" smile

powiedział to wtedy, gdy ja zasugerowałam że mam wrażenie żę traktuje mnie jak pustą laskę... domyślił się o co chodzi. i wtedy rzucił tekstem powyżej, że on taki nie jest.

mi się wydaje że i tak chciał grzmotnąć, ale mu to nie wyszło, więc się wyjeb*ał, no i nic. potem dla pozorów jakoś coś tam walnął, ze mam się odezwać jak tam poszukiwania stażu, takie tam.

ale kurcze, jest tyle kawiarni, kin, miejsc gdzie można pójść... gdyby chciał czegoś ode mnie, zaprosiłby mnie. ale nie chce. i taki wniosek jest tego wątku. i tyle.

wkurza mnie to, bo ciągle jest tak samo...

38

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

muan umawiaj się z tymi co Ciebie zapraszają do kawiarni i kina a olewaj takich co na chate zapraszają.

39

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

@zamyślony mi się wydaje, że masz takie nastawienie bo masz 21 lat. tak sądzę... albo należysz po prostu to tych 30% którzy są normalni.

40 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-02-05 21:53:22)

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Widac szkoda mu bylo czasu na " chodzenie", wolal od razu przejsc " do rzeczy"

Wybacz szczerosc, ale on, obcokrajowiec, taki target, taka atrakcja, a ma o kobiete zabiegac? To ona powinna zwierzac mu sie, wydzwaniac, zapraszac, starac sie o niego, bo kolejka czeka...
Sama przyznalas, ze zalezalo ci na czyms wiecej, wiec czyms kusil, kusil, i skusil....
Na pewno nie zaangazowaniem wlasnym...

Cyniczne, ale( z twojego opisu sytuacji) tak to widze...

41

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

ja też jestem obecnie za granicą. podobało mi się, że mamy podobne zainteresowania, a poznaliśmy się mega przez przypadek.
w sumie to poczułam taką więź emocjonalną i tym mnie facet może zdobyć.

42

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

cytuję: zamyślony mi się wydaje, że masz takie nastawienie bo masz 21 lat. tak sądzę... albo należysz po prostu to tych 30% którzy są normalni.

Po prostu kobieta nie może być obiektem seksualnym, ani jak inni maja poukładane, obiektem do wykorzystania. Wy jako przeciwna płeć jesteście delikatne jak piórko więc trzeba Was tak traktować.  Lecz nastały czasu kiedy kobiety tolerują takie zachowania i same do tego prowokują, tutaj na forum po przeczytaniu kilku wątkow są osobniki wymarłe, które stosują prawidłowe umiejętności poznania, szacunku do drugiej osoby i podobne, lecz są niedocenione przez osoby które żyją modą jaka obecnie panuje. Przepraszam, że nie na temat, ale boli mnie to jak inne osoby. A to że mam mało na karku nie znaczy, że nie potrafię racjonalnie myśleć i mieć uczucia jak osoby z dużo wiekszym doświadczeniem.

43

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Mądrze piszesz. I naprawdę mam szczerą nadzieję, że natrafię na takiego osobnika jak Ty, z takim podejściem.

Zdaję sobie sprawę, że przez to że baby są takie łatwe to wszystko się tak dzieje.

Mi jest też bardzo przykro, że co poznam kogoś, to kończy się na jednym. Propozycja seksualna. Odmawiasz? To następna. I tak leci... A potem ja mam przygarniać takiego koło 30-stki który coś tam sobie zrozumiał i się wyszalał i szuka stałości?

44

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

I tak leci... A potem ja mam przygarniać takiego koło 30-stki który coś tam sobie zrozumiał i się wyszalał i szuka stałości?

Ładnie, dyskryminujesz facetów po 30-stce sad

45

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

no ale tak większość robi.

46

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

no ale tak większość robi.

Dobra, dobra nie tłumacz się już. Duża krecha

47

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

krecha? czemu... nie mówię, że Ty.

ale nie wiem, pasuje Ci kobieta która miała ze 20stu przed Tobą? bo mi taki facet nie pasuje... a i tak żaden się nie przyzna do 20stu

48 Ostatnio edytowany przez Glosator (2015-02-06 10:45:08)

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

Cześć, poznałam ostatnio ciekawego faceta. Widziałam, że jest mną zainteresowany. Tak się złożyło, że wyszliśmy razem dwa razy, było miło. Proponował potem spotkanie, jednak ja musiałam odmówić, bo musiałam się przeprowadzić w inne miejsce i nie mogłam po prostu się spotkać. Następnie wypytywał mnie, czy kogoś kocham itp., czy jestem zaangażowana. Odpowiedziałam, że nie - czyli zgodnie z prawdą. Następnie zaprosił mnie do siebie do domu... Ja odmówiłam, bo powiedziałam że jeszcze się dobrze nie znamy, a on mnie już do domu zaprasza... (znamy się niecałe 2 tygodnie).

Witaj, przeczytałem połowę wątku, ale by nie stracić tego co chciałem Ci napisać, a czytając tutaj wypowiedzi pewnego Gentlemana, który niestety trochę fantazjuje, jednak bym Cię przestrzegł, przed zbyt pochopnym odstawianiem tego Pana.
Na propozycję spotkania w domu/mieszkaniu mężczyzny, nie należy od razu go skreślać. Trzeba Pana wybadać. Jeśli jest zainteresowany seksem, ujawni to w inny sposób, np. niecierpliwością. Ale dla wielu Panów, zaproszenie kobiety do swojego mieszkania, jest formą okazania zaufania i vice versa. Dlatego najpierw trzeba poznać mężczyznę, a dopiero potem ocenić, czy jego zamiary są poważne czy nie.
Jak to zrobić? Najpierw trzeba pomyśleć. Napisałaś, że wypytywał się, czy jesteś zakochana, zaangażowana. Takie pytania oznaczają, ze nie był on mocny "w te klocki" - odpowiedzi na te pytania można uzyskać nie wprost. Po tym co napisałaś, przynajmniej ja odebrałem go bardziej jak faceta, który już dosyć długo jest sam.
Ale wrócę do zaproszenia do domu. Przy zaproszeniu do domu - trzeba pamiętać, że poza grupą, która chce zaprosić by Panią przelecieć, są jeszcze tacy, którzy zapraszają do domu, by coś pokazać. Ja np. zapraszałem do domu, czasami na pierwszej randce, by ... sprawdzić Panią. By w moim intymnym otoczeniu również przedstawić siebie. Nasze mieszkanie, dla wielu mężczyzn, to część nas. Moje mieszkanie zawsze było moją dumą, azylem, miejsce, w którym czułem się dobrze. Zapraszałem do mieszkania, ale nie zapraszałem do sypialni. Mieszkanie miałem urządzone skromnie, było czysto, słonecznie - wszystkie osoby czuły się tam dobrze. I wiem, że do dzisiaj moja żona wspomina miło moje mieszkanie. Myślę, że to zaproszenie mogło też być zaproszeniem do bliższego zaznajomienia się a nie koniecznie do seksu. Masz rację,  po kilku randkach, pośpiech nie był wskazany. Pan też w ten sposób wyraził swoją desperację. Gdyby powiedział tak "Wiesz, mieszkam tu niedaleko, gdybyś kiedyś chciała mnie odwiedzić, byłbym zaszczycony - gotuję świetne dania (tak jest, zawsze to lubiłem robić dla zaproszonej Pani), będzie miło. Obiecuję, że nie dotknę cię chyba, że będziesz tego chciała" - takie postawienie sprawy wyjaśnia wszystko. Ja bym po dwóch randkach nie proponował wizyty w mieszkaniu, dlatego Twoje obawy są uzasadnione. Ale... ale jeśłi on był młody, niedoświadczony, to należało nie odmawiać od razu, ale wyjaśnić mu, że teraz to nie jest dobra propozycja. I go poobserwować. Ja zachęcam moje koleżanki, aby w takim przypadku zadały pytanie wprost, patrząc mężczyźnie w oczy: A czego oczekujesz po mojej wizycie, ale nie kręć! - większość uruchamia w tym momencie swoje zwoje i zastanawia się: powiedzieć szczerze, że chcę sprawdzić, czy chce się bzyknąć - albo, czy chce wiedzieć prawdę, że chcę się pochwalić moją kolekcją indiańskich rzeźb.
Taki test pozwala sprawdzić faceta. Niestety wiele kobiet woli rozważać, o co mu chodziło, zamiast go zapytać.
Ja zapraszałem, gdyż w ten sposób mogłem się o kobiecie dowiedzieć sporo. Na moim gruncie, kobieta mogła czuć się swobodnie. Z czasem widząc mnie uwijającego się przy kuchni, zyskiwałem zaufanie. A czasami widziałem, jak z kobiety wychodzą jej pragnienia, te skrywane nawet przed całym światem.
Dzięki takim wizytom, ja - szukający życiowej partnerki a nie kochanki, uchroniłem się przed wieloma szalonymi kobietami i Bogu dziękuję, że miałem mieszkanie. Przytulne, ładne i własne smile



muan napisał/a:

Następnego dnia się nie odezwał. Zauważyłam, że to on zwykle chce bym ja pierwsza się odezwała... Poruszyłam temat jego zaproszenia do siebie, a on powiedział że nie jest typem faceta który "grzmoci laski". Dodał również, że miło było na spotkaniu w zeszłym tygodniu.

Widzisz - to co opisujesz wskazuje, że on wyczytał u Ciebie wątpliwości, wyraził je - a Ty je odczytałaś, tylko... sposób w jaki to zrobił był bardzo nieudolny. To wskazuje, ze jest młodym facetem, nieobytym w te klocki, jeszcze raczkującym, któremu niestety jeśli się kobiecie podoba, trzeba pomóc. Nie jest to coś strasznego, ale na pewno pomaga coś zyskać. Oczywiście, kobieta decyduje, czy chce pomóc zadzierzgnąć się tej znajomości czy nie. Są Panie, które nie chcą facetom mówić, co mają robić, bo oczekują, że sami będą wiedzieć.
Ale to co opisujesz, może ja opiszę, by ktoś inny czytając, coś z tego dla siebie wyciągnął.
Zwykle pewna grupa Panów, następnego dnia a nawet kilka dni się nie odzywa. Bardzo często moje Panie pytają mnie, czy to normalne w zachowaniu faceta, ze po randce, po spotkaniu się nie odzywają. Ja zawsze odpowiadam, że milczenie po randce ma zawsze swoją przyczynę. Mógł np. wrócić do żony, albo - wyjechał w pilnych sprawach zawodowych (jako policjant, może jest na służbie). Może też patrzyć, jak zareaguje kobieta, czy odezwie się (co dla niego będzie sygnałem, ze jej chociaż odrobinę zależy) albo że po prostu chce więcej. Są też Panowie, którzy pierwsi, zawsze piszą sms, albo oddzwaniają mówiąc, że wieczór był cudowny, kiedy go powtórzymy?
Ja wybierałem tę opcję - ale nie każdy jest mną. smile Więc zamiast się czaić, proponowałem kobietom, by wysyłały głupiego smsa w stylu - żyjesz?  czy czymś się zatrułeś?! Taki SMS powoduje, że myślący facet odpowie, a idiota się uśmiechnie i przyśle coś, co go bardziej odsłoni.
Wiele Pań traci czekając na inicjatywę faceta, możliwość pobudzania gościa do określonych działań i decyzji.
Można też przyjąć, jak wiele Pań - że szkoda energii, nie odpowiada sam, znaczy się było źle wiec niech spada
Odradzam takie podejście, bo wielu Panów celowo nie odpowiada, bo czeka na kolejny ruch kobiety.
Powiem tak - w wypowiedzi jaką twój znajomy powiedział -  wykrywam złość i irytację. Nie wiem co powiedziałaś mu nim rzucił to "nie jest typem faceta który "grzmoci laski"" ale prawdopodobnie odczytał Twoje słowa jako Twoje podejrzenie, iż miał nieuczciwe zamiary.
Wiesz, jeśli jesteś kolejną kobietą, która tak podejrzliwie podchodzi do sprawy - mógł się zirytować. Ale mógł to wyrazić w taki sposób, by w kobiecie wzbudzić wyrzuty sumienia, jak bym tak zrobił: "Wiesz, rozumiem, że po wielu znajomościach, możesz na dzień dobry się ustawiać na nie, ale uwierz, że moje zamiary były ze wszech miar uczciwe. Ale poczekam, aż zechcesz kiedyś wypić ze mną kawę u mnie i porozmawiać - tylko porozmawiać. Wiem, że zaufanie buduje się stopniowo, więc nie ma dramatu"
Sposób w jaki wyraził się poznany kolega świadczy o jego niedojrzałości, ale nie oznacza, że miał w stosunku do Ciebie złe zamiary.
Był zapewne młodym człowiekiem?


muan napisał/a:

Dziwi mnie, że nie proponuje żadnych spotkań. Tamte proponował, ale jakoś tak w przelocie, wtedy gdy ja sama się odezwałam. Sam jedynie zaproponował, bym do niego przyszła do domu.

Obawiam się, że poczuł się odrobinę urażony - dlatego jako jeszcze amator, nie wie co zrobić. Bo jak znowu zaproponuje spotkanie, to boi się, że Ty to znowu opatrznie zrozumiesz, albo chce abyś teraz Ty wykonała pierwszy ruch. Wiesz, tylko faceci w desperacji zaraz rozpoczynają spotkania dzień po dniu, wydzwaniają i zachęcają do kolejnych spotkań. Sporo facetów wie, że żyjemy w dobie róznouprawnienia, wiec by nie spłoszyć kobiety, by poznać ją lepiej, czasami oddajemy jej prowadzenie. Mnie to nie dziwi.

muan napisał/a:

Nie rozumiem, może ktoś mi to wyjaśnić? Lubię tego faceta, ale nie wiem... Bo mi się wydaje, że gdyby był zainteresowany, to chyba by mnie zaprosił do kina, na spacer itp.? Nie wiem, sądzę że on mnie chyba traktuje jak koleżankę. A on naprawdę mi się podoba!
A ja nie jestem kobietą, która będzie przejmowała inicjatywę...

I tu mamy problem - bo jeśli facet jest odrobinę inny od standardowego faceta, to Ty go do niego równasz. Zobacz - wyraziłaś niezadowolenie jego inicjatywą (nieważne jaką) - spotkaniem u niego, więc oczekuje ruchu od Ciebie, że ty coś zaproponujesz. Trakuje Cię sprawiedliwie. Ty sądzisz, że on nie znając Cię, będzie wiedział, co chcesz. Ale sama mu nie ujawniłaś, czym jesteś zainteresowana.
Teraz czuje, że mógł Cię urazić swoją propozycją więc obawia się, składać następną. Jeśli nie jesteś kobietą, która będzie przejmowała inicjatywę, to po co czekasz? Ależ my chętnie przekazujemy inicjatywę - bo w ten sposób poznajemy kobiety. Jak mam wiedzieć, co by chciała moja obecna żona, gdybym jej czasem nie zostawił inicjatywy? Ja kocham kiedy ona czasami sama podyryguje. 
A jaka to znowu inicjatywa? Zadzwonić i powiedzieć: wiesz, jakoś fatalnie wyszło, może pójdziemy potańczyć?
To inna forma Q&A? A Ty poczytałaś parę osób, które przesłały Ci masę swoich włąsnych przemyśleń oraz uprzedzeń i już człowieka skreśliłaś. Mimo, że Ci się podobał i go lubisz?
No to czekaj dalej smile

muan napisał/a:

Zdaję sobie sprawę, że przez to że baby są takie łatwe to wszystko się tak dzieje. Mi jest też bardzo przykro, że co poznam kogoś, to kończy się na jednym. Propozycja seksualna. Odmawiasz? To następna. I tak leci... A potem ja mam przygarniać takiego koło 30-stki który coś tam sobie zrozumiał i się wyszalał i szuka stałości?

Powiem Ci tak szczerze, że ja nim poznałem moją żonę, to miałem taką fazę, że tak działałem. To znaczy, jak kobieta chciała i mi się podobała, to chcąc ją bliżej poznać, za którymś razem trafialiśmy do łóżka. Ale po pewnym czasie, odkryłem, że ja w ten sposób wcale kobiet nie poznaję - ja spłycam znajomość. Po drugie mnie to nużyło, poznajesz kogoś, ona już jest w łóżku, dostaje co chce i znika.
Dlatego niestety tutaj podzielę się obserwacją - wielu facetów nie angażuje się, bo kobieta zbyt szybko trafia do łóżka. :-)
Tak, to jak samospełniająca się przepowiednia. Ponieważ wiele kobiet myśli, że facetom o to chodzi, to jak facet jej podpasi, to idzie do łózka z nim. Potem się dziwi, że nie dzwoni. A facet jak ona wychodzi myśli - kurna, znowu skończyło sie w łóżku, czy ona naprawdę nie rozumie, że my zakochujemy się w kobiecie, kiedy jak króliczek, nie daje się upolować? My kochamy wyzwania! odlotowy seks, to dla nas wyraz uczuć a nie potrzeba, którą każdy facet może zaspokoić maniurką!

Dlatego nie ukrywam, że kobieta, która podbiła moje serce po prostu któregoś dnia wtargnęła do mojego mieszkania, a jak tylko zamknąłem drzwi zdziwiony, zdjęła z siebie płaszcz i mając pod sobą tylko pończochy i seksowną bieliznę, przeszła do rzeczy! o! Wtedy pomyślałem - o to właśnie chodzi! To była nasza pierwsza noc po pól roku znajomości!

Droga Pani, niestety wiele z Was, nie mówię wszystkie, ale spora grupa - dostaje to, co oczekuje, tylko boi się do tego przyznać.
Bo jeśli kobieta nie chce zacząć związku od łóżka, to go nie zacznie! Powiem więcej - jeśli powie facetowi, że sorry, ale zobaczysz mnie nago najwcześniej za pół a może rok - i spojrzysz jak to przyjmie, to wcale nie musisz czekać tego roku, bo facet jeśli to idiota, szukający szybkiego numerka za darmio - to nie oddzwoni już do Ciebie ani nie odbierze Twojego telefonu! Uczciwy facet uśmiechnie się, odpręży i powie tak: "Maleńka, poczekam nawet dwa lata... smile) Dla Ciebie mam czas"

muan napisał/a:

pasuje Ci kobieta która miała ze 20stu przed Tobą? bo mi taki facet nie pasuje... a i tak żaden się nie przyzna do 20stu

Wiesz, a ja nigdy nie wiedziałem, ilu miała kobieta przede mną, bo to nie ma znaczenia. Ważne, by zdrowa była. Natomiast uwierz, ze nikt Ci prawdy nie powie :-) Ani mężczyzna, ani kobieta. Więc i tak nie będziesz wiedziała smile

49

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

No dzięki za tak długą odpowiedź. Używasz tutaj stwierdzenia "moje Panie". Czyli masz żonę i spotykasz się z innymi na seks? smile

Masz trochę racji. To młody, niedoświadczony chłopak. I za bardzo nie wie jak to ugryźć. Ale z drugiej strony, dlaczego tak to tłumaczyć. Może po prostu chciał tylko "zaliczyć"?

Powiedział pewien tekst, który brzmi dla mnie trochę tak, jak "ok, jesteś fajna, możesz sama się odzywać jak chcesz, ale ja nie chcę niczego poważnego od Ciebie". A był to tekst: "jeśli się nie odzywam, to znaczy że mam dużo pracy". Co najmniej jak bym ja się narzucała i waliła pięściami w okna... Taki tekst jest dla mnie wyrazem, że ja zbyt dużo piszę. Robienie z siebie pana i władcy. Wydaje mi się, że facet który jest w jakiś sposób zauroczony kobietą, pokaże jej to. A ja się czuję tak trochę zlana.

Najwyżej straci mnie, jako osobę która była nim zainteresowana. Fakt, nie znam go długo. Bo nawet nie znamy się 2 tygodnie wink. Mimo to, bardzo go lubiłam i mi smutno że on nie wyraża chęci dalszych spotkań. Mieszkam w bardzo dużym mieście, stolicy jednego z krajów i nie jestem pewna, czy to nie jest przypadkiem największe miasto w Europie, więc jest gdzie wyjść. Mnóstwo możliwości.
Nie wstydził się zaprosić do domu, a wstydzi się iść na spacer?

Mi już trochę "emocje" zaczęły opadać, nie podtrzymał mej fascynacji swą osobą. W ogóle jej nie podtrzymuje. I nie jestem naprawdę przekonana, czy mam tłumaczyć to nieporadnością. Fakt, wydaje się być niedoświadczony. Dodam, że nie jest zbyt urodziwy, więc raczej laski sznurem nie stoją.

50

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

No dzięki za tak długą odpowiedź. Używasz tutaj stwierdzenia "moje Panie". Czyli masz żonę i spotykasz się z innymi na seks? smile

Nie - mam żonę i mam z nią odlotowe chwile na kochanie się. Nie jestem zainteresowany. Liczba mnoga, to nawyk, bo pisałem do wszystkich tu wypowiadających się smile Nigdy nie zdradziłem - wyznaję zasadę, że jeśli będę chciał zdradzić, to znaczy że najpierw muszę się z ukochaną rozstać.


muan napisał/a:

Masz trochę racji. To młody, niedoświadczony chłopak. I za bardzo nie wie jak to ugryźć. Ale z drugiej strony, dlaczego tak to tłumaczyć. Może po prostu chciał tylko "zaliczyć"?

A może nie? Więc co? 50/50 :-) Trzeba wiec sprawdzić, albo apriori machnąć ręką?!


muan napisał/a:

Powiedział pewien tekst, który brzmi dla mnie trochę tak, jak "ok, jesteś fajna, możesz sama się odzywać jak chcesz, ale ja nie chcę niczego poważnego od Ciebie". A był to tekst: "jeśli się nie odzywam, to znaczy że mam dużo pracy". Co najmniej jak bym ja się narzucała i waliła pięściami w okna... Taki tekst jest dla mnie wyrazem, że ja zbyt dużo piszę. Robienie z siebie pana i władcy. Wydaje mi się, że facet który jest w jakiś sposób zauroczony kobietą, pokaże jej to. A ja się czuję tak trochę zlana.

Jeśli tak czujesz, to nigdy nie rób niczego na siłę, więc nie pisz i nie odpowiadaj. Zawsze możesz napisać: Wiesz chłopie, może i z Ciebie niezłe ciacho, ale do tanga trzeba dwojga. Więc jak Ci wisi, to mi powiewa! smile Wybacz, ale 2 tygodnie, to wy się nie znacie smile
Niestety wielu facetów gra twardzieli. Są w tym zabawni a nawet sztuczni. Głupiają, jak nagle w tej grze silniejszą stroną okazuje się kobieta... Gybym był wolną kobitką, bograłbym w tę grę :-) Ale co kto lubi smile

muan napisał/a:

Nie wstydził się zaprosić do domu, a wstydzi się iść na spacer?

Są tacy - szczególnie, gdy są dziewicami.


muan napisał/a:

Mi już trochę "emocje" zaczęły opadać, nie podtrzymał mej fascynacji swą osobą. W ogóle jej nie podtrzymuje. I nie jestem naprawdę przekonana, czy mam tłumaczyć to nieporadnością. Fakt, wydaje się być niedoświadczony. Dodam, że nie jest zbyt urodziwy, więc raczej laski sznurem nie stoją.

Więc ja stawiam, że to stary kawaler - kurcze, to nawet nie materiał na kochanka. To szczerze? - odpuść sobie smile
Pozdro

51 Ostatnio edytowany przez muan (2015-02-06 21:24:44)

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

No nic, kontakt z tym chłopakiem zerwałam, bo bardzo źle się czułąm mimo że znałam go tak krótko. Niczego nie zrobił, ok, znaliśmy się 2 tygodnie, ale mieszkamy w tym samym mieście i on nie potrafił wyjść z inicjatywą totalnie. Jedyne co potrafił zrobić, to zaprosić do siebie na chatę.

Jest mi bardzo smutno, bo to pierwszy facet do którego coś poczułam od rozstania z moim byłym facetem, a trochę czasu minęło. Tak... może Wam się to wydać śmieszne, że po dwóch tygodniach znajmości coś tam poczułam. Ale spędzaliśmy ze sobą sporo czasu, naprawdę poczułam że to bratnia dusza.

Bardzo mi przykro, czuję się bardzo olana przez niego. Skoro na początku nie potrafił się zachować, to co by było dalej? Odmówiłam przyjścia na chatę - milczał jeden dzień, potem pisał, kłamał, że nie ma dostępu do sieci, co było jawnym kłamstwem. Dziś rano spytał, co u mnie słychać, jak tam rozmowa o staż, jednak jak mu odpisałam, to już nie odpowiedział. Poczułam się okropnie. Powinien mnie gdzieś zaprosić, jest weekend, duże miasto, dużo się dzieje. Nawet głupi spacer!

No nic. Tyle z tego.

52

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Bardzo mi przykro, że się tak zachował. Źle się z tym czuję... Spadła mi samoocena.

53

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Jestem załamana. Wydaje mi się, że żaden facet chyba nigdy nie będzie w stanie mnie pokochać.

54 Ostatnio edytowany przez Glosator (2015-02-07 11:25:52)

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

Jestem załamana. Wydaje mi się, że żaden facet chyba nigdy nie będzie w stanie mnie pokochać.

Muan - misisz sobie z tym sama poradzić. A mozna. A czemuż to spadła ci samoocena po tym co zrobił tamten?
Bo ja tego nie kuma, ale moze dlatego, zem samiec. Jak z powodu tego, co ktos robi niedobrze, ma mnie spaść samoocena? To tak, jakbym zamawiając mleko z dostawa do domu, za to, ze mleko mleczarz postawił sąsiadom pod domem mnie miała spaść samoocena.

Napisałem ci, ze to widocznie nie ten facet był. Ja nie ten, to bedzie inny.
Mozesz wiec wyjasnic o co chodzi? Przeciez musisz dobrać sie z facetem tak, byscie do siebie pasowali.
Wiec chcesz byc z gosciem, z ktorym spasowanie nie byłoby mozliwe? W czyms było fajnie, ale z czyms innym było źle. I co wtedy? Gdybys z nim byka nadal? Rozwaliłoby sie to bardziej. I bardziej by bolało!
Wiec moze pocierp sobie, jak tak chcesz, ale popatrz na zegarek, bo czas leci a gdzies ktos szuka takiej dziewczyny jak Ty i teraz znaleść Cie nie moze, bo sie zaczęłaś biczować i dołować.

55

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

No może i tak. Masz rację. Generalnie to od 3 dni nie wychodzę z domu. I do niedzieli to potrwa, muszę to "odreagować"...

Może to nie jest wyjście, ale czuję taką potrzebę.

Nie chciałam z nim być. Otworzyłam się pierwszy raz przed facetem od rozstania z ważną dla mnie osobą, z którą wiązałam wielkie plany. Sądziłam, że już nigdy więcej mnie nic takiego nie spotka, że się "nie zakocham". Zauroczył mnie ten facet, a ciężko to zrobić.

Nie chodzi o to, że jestem wybredna czy coś takiego, ale mam swoje takie zamki i kody i ten akurat dziwnym trafem wiedział, jak to wszystko odblokować i uśpił moją czujność. Bo zawsze mam "radary" i jak widzę że facet jest nastawiony na jedno, to odrazu daję sobie spokój, a tutaj pozwoliłam swojej "główce" pracować.

Przykro mi, że pierwszy koleś od 3 lat i coś takiego się zdarzyło. Nie chodzi nawet o niego, ale o to poczucie, czuję się beznadziejnie jako kobieta. Odmówiłam przyjścia na weekend i seksu? To spadaj kobieto! Żadnego nawet pozoru, że jest inaczej. Żadnej kolacji, kawy, spaceru. Tylko: łóżko. Czuję się naprawdę bardzo przedmiotowo. Facet był niezbyt urodziwy, więc sądziłam że doceni że ładna dziewczyna zwróci na niego uwagę.

56

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Mam wrażenie też, że mnie nie chciał bo to moja wina. Że coś źle powiedziałam, źle się zachowałam...

57

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

Czuję się naprawdę bardzo przedmiotowo. Facet był niezbyt urodziwy, więc sądziłam że doceni że ładna dziewczyna zwróci na niego uwagę.

Kobiece hipokryzyjne ego. Sama go potraktowałaś przedmiotowo, a się dziwisz jakbyś została pierwszy raz odrzucona przez kogoś innego niż szkolny przystojniak którego chciały wszystkie w czasach nastoletnich. Jak już mniej atrakcyjny to ma się cieszyć, że w ogóle śmiała na niego kobieta spojrzeć, a tu klops. Jednak nie jesteś taka atrakcyjna, by się zabawiać z "brzydkimi". Wcale cię nie boli to że z nim nie wyszło, bo piszesz, że nawet go nie chciałaś/z nim być. Próżność zadziałała. Odbijesz sobie szybko. Wiem to.

58 Ostatnio edytowany przez Glosator (2015-02-07 13:43:30)

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

No może i tak. Masz rację. Generalnie to od 3 dni nie wychodzę z domu. I do niedzieli to potrwa, muszę to "odreagować"...

Może to nie jest wyjście, ale czuję taką potrzebę.

Ok z potrzebami nie ma co walczyc. Ale jest to bezsensowne, bo sama będac siebie winisz.
Jakbys to Ty cos schrzaniła. A Ty byłaś soba. Za rzeczy normalne winisz siebie.


muan napisał/a:

Nie chciałam z nim być. Otworzyłam się pierwszy raz przed facetem od rozstania z ważną dla mnie osobą, z którą wiązałam wielkie plany. Sądziłam, że już nigdy więcej mnie nic takiego nie spotka, że się "nie zakocham". Zauroczył mnie ten facet, a ciężko to zrobić.

Moze ci to pomoze, ale ty sie nie zakochalas, ale sie zauroczylas. Zakochanie sie to cos zupełnie innego od zauroczenia. Zauroczenie to fascynacja, zachwyt nad kim, czyms, z chcecie poznania bliżej, z nadzieja, na ciąg dalszy. Zakochanie sie, to nastepny etap - kiedy cos poznajesz, widzisz wady i zalety, ale po Poznaniu i zbadaniu widzisz, ze z wadami da sie wytrzymac i zyc, dla zalet jestes w stanie nawet cierpiec, ale wazne, ze wiesz, ze druga strona Cie uczciwie kocha, chociaz nie do konca w doskonały sposob, moze nawet pełen wad. Tu sie zakochujemy.
Zauwazylem, ze wiele osob cierpi na etapie zawodu po przejściu zauroczenia. I to jest absurdalne. Zauroczenie, cos bardzo ważnego, wstępnie pozwala nam na wstepne wejście w najbliższe otoczenie drugiej osoby i tę drugą osobę dopuszcza do siebie. Bo inaczej nie da sie wzajemnie poznac: w swiecie zwierząt zastępuje to taniec godowy i wzajemne obwąchiwanie. I ty na tym etapie robisz dramat, jakbys straciła okazje do bycia szczęśliwa, albo zrobiłas cos, co ciebie stawia w złym swietle. To co teraz robisz, to nielogiczne i nierozsądne. Powinnas powiedziec - sorry, to nie ten, nie mielismy szans, lepiej wczesniej niz pozniej, bo jesli po paru tygodniach sie juz zatraciłam, co by było po 3 miesiacach!

muan napisał/a:

Nie chodzi o to, że jestem wybredna czy coś takiego, ale mam swoje takie zamki i kody i ten akurat dziwnym trafem wiedział, jak to wszystko odblokować i uśpił moją czujność. Bo zawsze mam "radary" i jak widzę że facet jest nastawiony na jedno, to odrazu daję sobie spokój, a tutaj pozwoliłam swojej "główce" pracować.

No ale Cie rozszyfrował. Mozesz teraz sie zastanawiac dlaczego, chociaz ja stawiam na tzw. Fart, albo "jak slepej kurze". Masz swoje kody, ale wszystko trzeba modyfikować. Ja tez tak robiłem. Kazdy człowiek jest inny, czasami nam sie wydaje, ze dany kod u X oznacza to a ten sam kod u Y to oznacza cos innego. Dlatego metoda kodów jest felerna, a o tyj swiadczą całe tabuny ludzi, ktorzy po latach bycia singlem nadal sa sami. Wlasnie z tego powodu, ze im sie pała rożnego koloru lampki, a gdy to staraja sie potem rozkminic, to okazuje sie czesto, ze nie były to lampki ostrzegawcze tylko choinkowe. smile
No niestety tak jest. Ja byłem sam 8 długich lat. Uwierz, ze facetom singlom jest równie ciezko znaleść partnerkę. Kobiety bywaja równie jak nie bardziej popieprzone przez facetow czy los. I pamietam dzien, w ktorym poznałem swoja obecna żonę.
O ile na pierwszych randkach działałem metoda lampek ostrzegawczych, na randce z żona juz jej od dawna nie stosowałem. Za to obserwowałem siebie, a dokładnie te słynne poruszenia serca. No i mnie poruszyło, jak widziałem jak wchodzi do restauracji gdzie sie umówiliśmy. Ja siedziałem na takiej wielkiej sofie, pijąc drinka - kocham martini. A ona otworzyła drzwi, podeszła do kelnera i patrzac jak on jej wskazuje mój stolik widziałem jak do mnie idzie.... Serce drgnęło. Myślałem tak: Co z tego, ze ma mase wad - ma tez mase zalet! Co z tego, że moze ma chandry, doły, czy napięcie przedmiesiaczkowe! Sam kurna nie jestem ideałem! Ale chce z nia sprobowac! Chce zatesknic i by ona zatęskniła. Bo dla mnie ta tęsknota to sygnał, ze trzeba zaczac sie starać!

I po randce trzymałem ja na dystans przez kilka miesiecy! Powiesz, ze byłem okrutny! Nie. Bo odkryłem, ze to pozwala nabrać dystansu i z tego dystansu wszystko na spokojnie analizować. Jednej i drugiej stronie. Pozwala uciszyć fascynacje, emocjom stonować - i na spokojnie analizować, czy dana osoba i my sami do siebie pasujemy.
Wiec dziekuj temu gosciowi, ze popełnił swoje błędy, bo inaczej, gdyby jednak lampki tym razem błyskały inaczej, to ty bys za jakis czas miała znowu pretensje do całego swiata. Podświadomie zrobiłas dobrze - wiec sie nie win, ale zrozum, ze tam gdzies czekają inni faceci, z ktrych wybrac musisz jednego.


muan napisał/a:

Przykro mi, że pierwszy koleś od 3 lat i coś takiego się zdarzyło.

Bo zrobiłas dobrze? To masz problem i powinnas pogadac z psychologiem. Czemu sie karasz za to, ze zrobiłas dobrze? Dobrze dla siebie i dla niego? Moze i za rok nadal bedziesz sama. Ale to nie Twoia wina. Kazdy człowiek jest inny, nawet jak zmienisz sie za rok, bedziesz soba, ale inną. I do ciebie bedzie pasował moze jeden, jedyny facet, ktorego znajdziesz, poznając wciaz innych facetow. No ktoregos dnia, gdy minie fascynacja poczujesz dźgnięcie serca widzac, ze pasujecie do siebie. Wtedy sie zakochuj, a nie po paru tygodniach znajomosci.



muan napisał/a:

Nie chodzi nawet o niego, ale o to poczucie, czuję się beznadziejnie jako kobieta. Odmówiłam przyjścia na weekend i seksu? To spadaj kobieto! Żadnego nawet pozoru, że jest inaczej. Żadnej kolacji, kawy, spaceru. Tylko: łóżko. Czuję się naprawdę bardzo przedmiotowo. Facet był niezbyt urodziwy, więc sądziłam że doceni że ładna dziewczyna zwróci na niego uwagę.

Ależ chodzi o niego i sie nawet nie potrafisz przyznac. Jestes zawiedziona, bo dociera do ciebie, ze juz sie za szybko zaangażowałam w goscia? On nie powiedział ci, ze chce seksu? Chyba, ze czegos tu nie napisalas. Takie nasuwają sie wnioski, ale powiedział to bezpośrednio? W byciu razem łóżko tez sie liczy - sa dwa miejsca, niektorzy mowia, ze trzy - w ktorych wszystko musi pasować: stół - łóżko - dusza.
W tych trzech rzeczach trzeba sie dopasować: by moc rozmawiac przy stole, by z chęcią isc do kózka, by wspolnie wierzyc czy myskeć!
W waszym przypadku nie zagrało wszystko, wiec to nie twoja a nawet nie jego wina. To skutek niedopasowania.
Wiec nadal nie rozumiem o co ci chodzi?
To co, myslisz, ze gdyby on sie dopasował na sile, to bylibyście szczęśliwi?
Nic bardziej mylnego - wytrzymałby moze do ślubu, do waszego zamieszkania i potem odgiąłby sie spowrotem do swojej pierwotnej postawy. Wiele kobiet popełnia ten kuriozalny, podstawowy blad - chca by facet sie dostosował, albo one sie dostosowuja. W obu opcjach, osoba naginąjąca sie do drugiej, w koncu pęka i wraca do pierwotnych zwyczajów, potrzeb, myślenia. I wielki dramat - a ja myślałam, a mnie sie wydawało, ze bedzie inny, a ona obiecywała? I co?
No i nic. Tak jak ryby nie umia mowic, świnie latać, a g....em nie zapłacisz w sklepie, tak po prostu nie zmienisz człowieka na sile, by do nas pasował. Tak jak Ty na sile nie nagniesz sie do drugiej osoby, nie staniesz sie dla niej inną. Nie porzucisz tego ci potrzebujesz, co ci jest niezbedne do zycia! Nie dobraliscie sie, nie bedziecie szczesliwi. Niewiele jest cech, ktore mozna swobodnie zmienic.
Ja sie dla swojej zony przeprowadziłem, z pewnych hobbies zrezygnowałem. Ale nie stałem sie inny. Moja żona wogole nie musiała sie zmienic, ona chce bym był troche inny. No czasami chce by lew stał sie kocurkiem smile No czasami dla niej takim jestem smile ale wie tez, kiedy nie powinna mnie drapać za uszkiem, bo moge niechcacy odgryźć jej ramię.... :-(
Poznasz kiedys mezczyzne i nie uwierzysz, ze to on. Ze to dla niego cierpiałam, mialas depresje i doły. Wkroczy w twoje zycie nagle, jakby perzyoadkiem. I to bedzie on...
Ten, to nie był on...

Miłego dnia.

59

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
danzelwashin napisał/a:
muan napisał/a:

Czuję się naprawdę bardzo przedmiotowo. Facet był niezbyt urodziwy, więc sądziłam że doceni że ładna dziewczyna zwróci na niego uwagę.

Kobiece hipokryzyjne ego. Sama go potraktowałaś przedmiotowo, a się dziwisz jakbyś została pierwszy raz odrzucona przez kogoś innego niż szkolny przystojniak którego chciały wszystkie w czasach nastoletnich. Jak już mniej atrakcyjny to ma się cieszyć, że w ogóle śmiała na niego kobieta spojrzeć, a tu klops. Jednak nie jesteś taka atrakcyjna, by się zabawiać z "brzydkimi". Wcale cię nie boli to że z nim nie wyszło, bo piszesz, że nawet go nie chciałaś/z nim być. Próżność zadziałała. Odbijesz sobie szybko. Wiem to.

Denael, poczytaj wszystko ze zrozumieniem, bo żeś chlopie niczego niezrozumiał Inczy Twoj wpis jest tego dowodem.

60

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Zrozumiałem. Samoocena jej spadła w taki sposób

'jestem niewarta nawet tego by zostać zaproszoną na spacer przez brzydkiego, nawet on mnie nie docenił, nikt mnie doceni, a ja taka dobra jestem, zaangazowałam się sad'

61

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Masz rację, zgadzam się. Bardzo mądrze piszesz, jesteś bardzo mądrym facetem. Gratuluję. Dzięki za słowa otuchy i wsparcia, naprawdę masz dużo racji.

Przez to, że przez tak długi czas nie byłam w stanie nawet się w nikim zakochać, to trochę mi się to wszystko pokiełbasiło. To tak, jak w dawno nieużywanym piekarniku ktoś by zaczął piec ciasto... Nic dobrego by z tego nie wyszło. Wyszło jakieś zwarcie po prostu. A ja sądziłam, że te fajerwerki z piekarnika świadczą że ciasto będzie udane tongue

Dobra, nie jestem normalna.

62

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

Dobra, nie jestem normalna.

No i to jest w Tobie (tu w sieci) w Tobie bardzo piekne smile i pielęgnuj to. Bo widzisz - normalne jest nudne smile
Bedzie dobrze Młoda smile

63

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Co byście pomyśleli o dziewczynie, która pisze facetowi że zakochała się w nim "od pierwszego wejrzenia"? big_smile

64

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.
muan napisał/a:

Co byście pomyśleli o dziewczynie, która pisze facetowi że zakochała się w nim "od pierwszego wejrzenia"? big_smile

Że ma 12 lat lub jest bardzo nieszczęśliwą osobą.

65

Odp: O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

To prędzej to pierwsze. wink

Ale to drugie chyba też.

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » O co chodzi? Nie rozumiem jego zachowania.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024