muan napisał/a:Cześć, poznałam ostatnio ciekawego faceta. Widziałam, że jest mną zainteresowany. Tak się złożyło, że wyszliśmy razem dwa razy, było miło. Proponował potem spotkanie, jednak ja musiałam odmówić, bo musiałam się przeprowadzić w inne miejsce i nie mogłam po prostu się spotkać. Następnie wypytywał mnie, czy kogoś kocham itp., czy jestem zaangażowana. Odpowiedziałam, że nie - czyli zgodnie z prawdą. Następnie zaprosił mnie do siebie do domu... Ja odmówiłam, bo powiedziałam że jeszcze się dobrze nie znamy, a on mnie już do domu zaprasza... (znamy się niecałe 2 tygodnie).
Witaj, przeczytałem połowę wątku, ale by nie stracić tego co chciałem Ci napisać, a czytając tutaj wypowiedzi pewnego Gentlemana, który niestety trochę fantazjuje, jednak bym Cię przestrzegł, przed zbyt pochopnym odstawianiem tego Pana.
Na propozycję spotkania w domu/mieszkaniu mężczyzny, nie należy od razu go skreślać. Trzeba Pana wybadać. Jeśli jest zainteresowany seksem, ujawni to w inny sposób, np. niecierpliwością. Ale dla wielu Panów, zaproszenie kobiety do swojego mieszkania, jest formą okazania zaufania i vice versa. Dlatego najpierw trzeba poznać mężczyznę, a dopiero potem ocenić, czy jego zamiary są poważne czy nie.
Jak to zrobić? Najpierw trzeba pomyśleć. Napisałaś, że wypytywał się, czy jesteś zakochana, zaangażowana. Takie pytania oznaczają, ze nie był on mocny "w te klocki" - odpowiedzi na te pytania można uzyskać nie wprost. Po tym co napisałaś, przynajmniej ja odebrałem go bardziej jak faceta, który już dosyć długo jest sam.
Ale wrócę do zaproszenia do domu. Przy zaproszeniu do domu - trzeba pamiętać, że poza grupą, która chce zaprosić by Panią przelecieć, są jeszcze tacy, którzy zapraszają do domu, by coś pokazać. Ja np. zapraszałem do domu, czasami na pierwszej randce, by ... sprawdzić Panią. By w moim intymnym otoczeniu również przedstawić siebie. Nasze mieszkanie, dla wielu mężczyzn, to część nas. Moje mieszkanie zawsze było moją dumą, azylem, miejsce, w którym czułem się dobrze. Zapraszałem do mieszkania, ale nie zapraszałem do sypialni. Mieszkanie miałem urządzone skromnie, było czysto, słonecznie - wszystkie osoby czuły się tam dobrze. I wiem, że do dzisiaj moja żona wspomina miło moje mieszkanie. Myślę, że to zaproszenie mogło też być zaproszeniem do bliższego zaznajomienia się a nie koniecznie do seksu. Masz rację, po kilku randkach, pośpiech nie był wskazany. Pan też w ten sposób wyraził swoją desperację. Gdyby powiedział tak "Wiesz, mieszkam tu niedaleko, gdybyś kiedyś chciała mnie odwiedzić, byłbym zaszczycony - gotuję świetne dania (tak jest, zawsze to lubiłem robić dla zaproszonej Pani), będzie miło. Obiecuję, że nie dotknę cię chyba, że będziesz tego chciała" - takie postawienie sprawy wyjaśnia wszystko. Ja bym po dwóch randkach nie proponował wizyty w mieszkaniu, dlatego Twoje obawy są uzasadnione. Ale... ale jeśłi on był młody, niedoświadczony, to należało nie odmawiać od razu, ale wyjaśnić mu, że teraz to nie jest dobra propozycja. I go poobserwować. Ja zachęcam moje koleżanki, aby w takim przypadku zadały pytanie wprost, patrząc mężczyźnie w oczy: A czego oczekujesz po mojej wizycie, ale nie kręć! - większość uruchamia w tym momencie swoje zwoje i zastanawia się: powiedzieć szczerze, że chcę sprawdzić, czy chce się bzyknąć - albo, czy chce wiedzieć prawdę, że chcę się pochwalić moją kolekcją indiańskich rzeźb.
Taki test pozwala sprawdzić faceta. Niestety wiele kobiet woli rozważać, o co mu chodziło, zamiast go zapytać.
Ja zapraszałem, gdyż w ten sposób mogłem się o kobiecie dowiedzieć sporo. Na moim gruncie, kobieta mogła czuć się swobodnie. Z czasem widząc mnie uwijającego się przy kuchni, zyskiwałem zaufanie. A czasami widziałem, jak z kobiety wychodzą jej pragnienia, te skrywane nawet przed całym światem.
Dzięki takim wizytom, ja - szukający życiowej partnerki a nie kochanki, uchroniłem się przed wieloma szalonymi kobietami i Bogu dziękuję, że miałem mieszkanie. Przytulne, ładne i własne 
muan napisał/a:Następnego dnia się nie odezwał. Zauważyłam, że to on zwykle chce bym ja pierwsza się odezwała... Poruszyłam temat jego zaproszenia do siebie, a on powiedział że nie jest typem faceta który "grzmoci laski". Dodał również, że miło było na spotkaniu w zeszłym tygodniu.
Widzisz - to co opisujesz wskazuje, że on wyczytał u Ciebie wątpliwości, wyraził je - a Ty je odczytałaś, tylko... sposób w jaki to zrobił był bardzo nieudolny. To wskazuje, ze jest młodym facetem, nieobytym w te klocki, jeszcze raczkującym, któremu niestety jeśli się kobiecie podoba, trzeba pomóc. Nie jest to coś strasznego, ale na pewno pomaga coś zyskać. Oczywiście, kobieta decyduje, czy chce pomóc zadzierzgnąć się tej znajomości czy nie. Są Panie, które nie chcą facetom mówić, co mają robić, bo oczekują, że sami będą wiedzieć.
Ale to co opisujesz, może ja opiszę, by ktoś inny czytając, coś z tego dla siebie wyciągnął.
Zwykle pewna grupa Panów, następnego dnia a nawet kilka dni się nie odzywa. Bardzo często moje Panie pytają mnie, czy to normalne w zachowaniu faceta, ze po randce, po spotkaniu się nie odzywają. Ja zawsze odpowiadam, że milczenie po randce ma zawsze swoją przyczynę. Mógł np. wrócić do żony, albo - wyjechał w pilnych sprawach zawodowych (jako policjant, może jest na służbie). Może też patrzyć, jak zareaguje kobieta, czy odezwie się (co dla niego będzie sygnałem, ze jej chociaż odrobinę zależy) albo że po prostu chce więcej. Są też Panowie, którzy pierwsi, zawsze piszą sms, albo oddzwaniają mówiąc, że wieczór był cudowny, kiedy go powtórzymy?
Ja wybierałem tę opcję - ale nie każdy jest mną.
Więc zamiast się czaić, proponowałem kobietom, by wysyłały głupiego smsa w stylu - żyjesz? czy czymś się zatrułeś?! Taki SMS powoduje, że myślący facet odpowie, a idiota się uśmiechnie i przyśle coś, co go bardziej odsłoni.
Wiele Pań traci czekając na inicjatywę faceta, możliwość pobudzania gościa do określonych działań i decyzji.
Można też przyjąć, jak wiele Pań - że szkoda energii, nie odpowiada sam, znaczy się było źle wiec niech spada
Odradzam takie podejście, bo wielu Panów celowo nie odpowiada, bo czeka na kolejny ruch kobiety.
Powiem tak - w wypowiedzi jaką twój znajomy powiedział - wykrywam złość i irytację. Nie wiem co powiedziałaś mu nim rzucił to "nie jest typem faceta który "grzmoci laski"" ale prawdopodobnie odczytał Twoje słowa jako Twoje podejrzenie, iż miał nieuczciwe zamiary.
Wiesz, jeśli jesteś kolejną kobietą, która tak podejrzliwie podchodzi do sprawy - mógł się zirytować. Ale mógł to wyrazić w taki sposób, by w kobiecie wzbudzić wyrzuty sumienia, jak bym tak zrobił: "Wiesz, rozumiem, że po wielu znajomościach, możesz na dzień dobry się ustawiać na nie, ale uwierz, że moje zamiary były ze wszech miar uczciwe. Ale poczekam, aż zechcesz kiedyś wypić ze mną kawę u mnie i porozmawiać - tylko porozmawiać. Wiem, że zaufanie buduje się stopniowo, więc nie ma dramatu"
Sposób w jaki wyraził się poznany kolega świadczy o jego niedojrzałości, ale nie oznacza, że miał w stosunku do Ciebie złe zamiary.
Był zapewne młodym człowiekiem?
muan napisał/a:Dziwi mnie, że nie proponuje żadnych spotkań. Tamte proponował, ale jakoś tak w przelocie, wtedy gdy ja sama się odezwałam. Sam jedynie zaproponował, bym do niego przyszła do domu.
Obawiam się, że poczuł się odrobinę urażony - dlatego jako jeszcze amator, nie wie co zrobić. Bo jak znowu zaproponuje spotkanie, to boi się, że Ty to znowu opatrznie zrozumiesz, albo chce abyś teraz Ty wykonała pierwszy ruch. Wiesz, tylko faceci w desperacji zaraz rozpoczynają spotkania dzień po dniu, wydzwaniają i zachęcają do kolejnych spotkań. Sporo facetów wie, że żyjemy w dobie róznouprawnienia, wiec by nie spłoszyć kobiety, by poznać ją lepiej, czasami oddajemy jej prowadzenie. Mnie to nie dziwi.
muan napisał/a:Nie rozumiem, może ktoś mi to wyjaśnić? Lubię tego faceta, ale nie wiem... Bo mi się wydaje, że gdyby był zainteresowany, to chyba by mnie zaprosił do kina, na spacer itp.? Nie wiem, sądzę że on mnie chyba traktuje jak koleżankę. A on naprawdę mi się podoba!
A ja nie jestem kobietą, która będzie przejmowała inicjatywę...
I tu mamy problem - bo jeśli facet jest odrobinę inny od standardowego faceta, to Ty go do niego równasz. Zobacz - wyraziłaś niezadowolenie jego inicjatywą (nieważne jaką) - spotkaniem u niego, więc oczekuje ruchu od Ciebie, że ty coś zaproponujesz. Trakuje Cię sprawiedliwie. Ty sądzisz, że on nie znając Cię, będzie wiedział, co chcesz. Ale sama mu nie ujawniłaś, czym jesteś zainteresowana.
Teraz czuje, że mógł Cię urazić swoją propozycją więc obawia się, składać następną. Jeśli nie jesteś kobietą, która będzie przejmowała inicjatywę, to po co czekasz? Ależ my chętnie przekazujemy inicjatywę - bo w ten sposób poznajemy kobiety. Jak mam wiedzieć, co by chciała moja obecna żona, gdybym jej czasem nie zostawił inicjatywy? Ja kocham kiedy ona czasami sama podyryguje.
A jaka to znowu inicjatywa? Zadzwonić i powiedzieć: wiesz, jakoś fatalnie wyszło, może pójdziemy potańczyć?
To inna forma Q&A? A Ty poczytałaś parę osób, które przesłały Ci masę swoich włąsnych przemyśleń oraz uprzedzeń i już człowieka skreśliłaś. Mimo, że Ci się podobał i go lubisz?
No to czekaj dalej 
muan napisał/a:Zdaję sobie sprawę, że przez to że baby są takie łatwe to wszystko się tak dzieje. Mi jest też bardzo przykro, że co poznam kogoś, to kończy się na jednym. Propozycja seksualna. Odmawiasz? To następna. I tak leci... A potem ja mam przygarniać takiego koło 30-stki który coś tam sobie zrozumiał i się wyszalał i szuka stałości?
Powiem Ci tak szczerze, że ja nim poznałem moją żonę, to miałem taką fazę, że tak działałem. To znaczy, jak kobieta chciała i mi się podobała, to chcąc ją bliżej poznać, za którymś razem trafialiśmy do łóżka. Ale po pewnym czasie, odkryłem, że ja w ten sposób wcale kobiet nie poznaję - ja spłycam znajomość. Po drugie mnie to nużyło, poznajesz kogoś, ona już jest w łóżku, dostaje co chce i znika.
Dlatego niestety tutaj podzielę się obserwacją - wielu facetów nie angażuje się, bo kobieta zbyt szybko trafia do łóżka. :-)
Tak, to jak samospełniająca się przepowiednia. Ponieważ wiele kobiet myśli, że facetom o to chodzi, to jak facet jej podpasi, to idzie do łózka z nim. Potem się dziwi, że nie dzwoni. A facet jak ona wychodzi myśli - kurna, znowu skończyło sie w łóżku, czy ona naprawdę nie rozumie, że my zakochujemy się w kobiecie, kiedy jak króliczek, nie daje się upolować? My kochamy wyzwania! odlotowy seks, to dla nas wyraz uczuć a nie potrzeba, którą każdy facet może zaspokoić maniurką!
Dlatego nie ukrywam, że kobieta, która podbiła moje serce po prostu któregoś dnia wtargnęła do mojego mieszkania, a jak tylko zamknąłem drzwi zdziwiony, zdjęła z siebie płaszcz i mając pod sobą tylko pończochy i seksowną bieliznę, przeszła do rzeczy! o! Wtedy pomyślałem - o to właśnie chodzi! To była nasza pierwsza noc po pól roku znajomości!
Droga Pani, niestety wiele z Was, nie mówię wszystkie, ale spora grupa - dostaje to, co oczekuje, tylko boi się do tego przyznać.
Bo jeśli kobieta nie chce zacząć związku od łóżka, to go nie zacznie! Powiem więcej - jeśli powie facetowi, że sorry, ale zobaczysz mnie nago najwcześniej za pół a może rok - i spojrzysz jak to przyjmie, to wcale nie musisz czekać tego roku, bo facet jeśli to idiota, szukający szybkiego numerka za darmio - to nie oddzwoni już do Ciebie ani nie odbierze Twojego telefonu! Uczciwy facet uśmiechnie się, odpręży i powie tak: "Maleńka, poczekam nawet dwa lata...
) Dla Ciebie mam czas"
muan napisał/a:pasuje Ci kobieta która miała ze 20stu przed Tobą? bo mi taki facet nie pasuje... a i tak żaden się nie przyzna do 20stu
Wiesz, a ja nigdy nie wiedziałem, ilu miała kobieta przede mną, bo to nie ma znaczenia. Ważne, by zdrowa była. Natomiast uwierz, ze nikt Ci prawdy nie powie :-) Ani mężczyzna, ani kobieta. Więc i tak nie będziesz wiedziała 