Witam serdecznie. Sytuacja dość dziwna, powiedziałabym iż nieoczekiwana. Miesiąc temu zblizyłam się bardzo do swojego znajomego, z ktorym mamy wspolnych znajomych. Wyjechał niestety do pracy za granicę, bardzo chciał bym przyjechała. Oczywiscie zgodziłam się, bylam z tego powodu bardzo zadolowona, myslalam do niedawna, ze to jest to, ze cos stworzymy. No ale od kilku dni nie myśle znowu o niczym innym jak o dawnej milosci, ktora kochałam i kocham nadal. Siedząc wczoraj nad Wisła, myslalam o tym do poznej nocy. Nasze drogi są bardzo rozbiezne i zwiazek z moja dawna sympatia nie jest mozliwy. Tak, kochał mnie. I ja tez kochałam. Jednakze nigdy nie bylismy razem. Na dzien dzisiejszy wiem,ze nie chce juz jechac za granice i tam udawac przed kolega, tuszowac to co we mnie siedzi, snuc z nim jakies mozliwe plany na przyszlosc(bo on tego chce). Jak mu zatem z dnia na dzien powiedziec, ze juz tego nie chce? Bo o tym, ze ciagle gdzies we mnie drzemie dawna milosc, nie powiem mu. To zbyt trudne.
proszę o radę