Witam,
Trzy miesiace temu zrezygnowalam z pracy...nie była to łatwa decyzja ale mysle ze- pomimo trudnosci ze znalezieniem nowego zatrudnienia- była to słuszna decyzja.
Zwolnilam sie z pracy poniewaz firma w ktorej pracowalam byla tzw firma"Kogucik" bylam jedyna osoba zatrudniona w biurze, reszta to "wspolpracownicy" w terenie...w ciagu 6 miesiecy ktore tam przepracowalam firma zmieniala 2 razy obszar działalnosci, w dodatku zarabialam tam najnizsza krajowa a na 8 godzin roboczych pracy mialam na 30 minut, nudzialam sie tam strasznie, dostawalam do glowy siedzac sama w biurze o wymiarach 3/2metry...w ogole sie nie rozwijalam-wrecz przeciwnie, no i jeszcze zarabialam grosze... jestem ambitna, ciagle sie ucze i to napewno nie była wymarzona posada...
Na rozmowach kwalifikacyjnych czesto pytaja "dlaczego nie pracuje Pani w porzedniej firmie" gdy opowiadam jak bylo - darujac sobie szczegoly, ograniczajac sie do "firma nie dawala stabilnych warunkow zatrudnienia" dziwnie sie patrza i mysle ze to mnie spala;/ co mowic skoro prawda nie jest dobrze widziana?