Pewien mężczyzna utrzymuje ze mna znajomość na stałym poziomie tzn. trzyma na dystans, mimo, że okazuje mi, że mu się podobam i mimo różnych nieprzyjemych wydarzeń między nami stara się żeby nasza relacja była miła, jest to w pewnym sensie ciągły flirt ale także jakby przyjaźń. Chodzi o to że on bardziej szuka pretekstów lub wykorzystuje te które się pojawiają do tego żeby ta znajomosc trwała niż wychodzi wprost z propozycję bliższego poznania się. Nie zabiega o znajomość wprost. O co może chodzić, biorąc pod uwagę że jest wolny?
taki trochę niedostępny, ja bym sobie taką znajomość odpuściła. Albo coś proponuje konkretnego albo nie.
A ty mu dałaś do zrozumienia że ci się podoba? Bo jeśli nie, to daj mu w delikatny sposób. A potem czekaj na jego ruch.
Nic nie zrobi - odpuść.
Obydwoje to wiemy, że się sobie podobamy, on to wie, że mi zależy na tej znajomości, ale też nie robię z siebie desperatki. To jest też bardziej skomplikowane, bo to jest także znajomość na odległość. Każde z nas mieszka w innym mieście, każde z nas ma swoje życie, i tylko na chwilę nasze drogi się zeszły. Kolejny powód do spotkania będzie za jakiś czas.
Trudno zgadnąć co myśli ktoś inny, ale jestem w podobnej sytuacji co Twój znajomy i być może podobnie podchodzi do sprawy. Też utrzymuję znajomość z dziewczyną, która była (jest?) dla mnie bardzo ważna. Próbowałem się do niej zbliżyć, ale ze względu na pewne duże różnice nic z tego nie wyszło. Trudno, nikogo nie można zmusić do uczuć, przyjąłem to do wiadomości i pogodziłem się z faktem, że nie będziemy razem.
Z drugiej strony jest to naprawdę wartościowa i fajna dziewczyna i zwyczajnie nie chciałem kończyć znajomości tylko dla tego, że nie podzielała moich uczuć. Nie też mam zamiaru więcej próbować i dalej się narzucać. Utrzymujemy przyjacielsko/koleżeńskie kontakty i myślę, że z ciekawymi ludźmi warto utrzymywać znajomość nawet jeżeli nie są to tak bliskie kontakty jakby się chciało.
Pisałaś o "różnych nieprzyjemych wydarzeniach między wami". Jeżeli ten znajomy już próbował się do Ciebie zbliżyć i dostał przysłowiowego kosza to może po prostu już nie wierzy, że warto dalej próbować, a jednocześnie może jesteś dla niego na tyle ważna, że nie chce całkiem zrywać kontaktów.
Pewnie nalepiej byłoby zwyczajnie porozmawiać bez żadnych podchodów
Jakie nieprzyjemne wydarzenia były między wami?
Być może przez nie on nie chce robić żadnych pochopnych kroków ponieważ zależy mu na tej znajomości.
Napisz coś więcej o waszych relacjach.
Eh miałam podobną sytuację w przeszłości. Mieszkaliśmy 100 km od siebie, ale od czasu do czasu się widywaliśmy. Zawsze był flirt, słodkie słówka, kochanie, misiaczku, wzbudzanie zazdrości. Ale podczas długich nocnych rozmów na skype również przyjaźń i wzajemne zwierzanie się sobie. Oboje wiedzieliśmy, że się sobie podobamy, ja chciałam czegoś więcej, więc ciągle czekałam tkwiąc w tej dziwnej znajomości. Do tej pory nie wiem czego on właściwie ode mnie oczekiwał, ale teraz wiem, że to było głupstwo. Baaardzo stracony czas. Jeżeli chłopak trzyma Ciebie na dystans to po prostu odpuść. Uwierz mi nic z tego nie będzie.
Jest niedostępny. Z niewiadomych powodów. Być może ma wystarczająco satysfakcjonujące życie by je zmieniać, przy czym jednocześnie chce tworzyć jakąś tam niezobowiązującą relację.
Generalnie z tak dziwnie rozwijających się relacji lepiej zrezygnować.
Jest niedostępny. Z niewiadomych powodów. Być może ma wystarczająco satysfakcjonujące życie by je zmieniać, przy czym jednocześnie chce tworzyć jakąś tam niezobowiązującą relację.
Generalnie z tak dziwnie rozwijających się relacji lepiej zrezygnować.
zgadzam się, trafnie powiedziane. Widocznie mu jest dobrze w tym swoim życiu że ciebie nie potrzebuje, inaczej to by zabiegał o ciebie i chciał coś więcej. Nie ważne czy zobowiązującego, czy też niezobowiązującego... ale coś by wykombinował. A tak to wasza relacja stoi w miejscu. To nie ma sensu.
Jakie nieprzyjemne wydarzenia były między wami?
Być może przez nie on nie chce robić żadnych pochopnych kroków ponieważ zależy mu na tej znajomości.
Napisz coś więcej o waszych relacjach.
To jest bardzo długa hiostoria. On przede wszystkim jest rozwiedziony. Nieprzyjemne wydarzenie dotyczyły sytuacji w której zachował się bardzo nieelegancko i wręcz śmiesznie, zrobil z siebie prawie głupka, potem wszystko odkręcał, było mu bardzo niezręcznie.
Mam takie wrażenie że on traktuje siebie chyba bardzo poważnie, a znajomość ze mną mniej poważnie lub ostrożnie, natomiast ja na odwórt, siebie traktuję z dystansem a znajomość z nim poważnie.
Nie chcę palić za soba mostów i stawiać sprawy na zasadzie 'daje sobie spokój', bo uczuciom nie można tak po prostu kazać przestać być.
Subcio napisał/a:Jakie nieprzyjemne wydarzenia były między wami?
Być może przez nie on nie chce robić żadnych pochopnych kroków ponieważ zależy mu na tej znajomości.
Napisz coś więcej o waszych relacjach.To jest bardzo długa hiostoria. On przede wszystkim jest rozwiedziony. Nieprzyjemne wydarzenie dotyczyły sytuacji w której zachował się bardzo nieelegancko i wręcz śmiesznie, zrobil z siebie prawie głupka, potem wszystko odkręcał, było mu bardzo niezręcznie.
Mam takie wrażenie że on traktuje siebie chyba bardzo poważnie, a znajomość ze mną mniej poważnie lub ostrożnie, natomiast ja na odwórt, siebie traktuję z dystansem a znajomość z nim poważnie.
Nie chcę palić za soba mostów i stawiać sprawy na zasadzie 'daje sobie spokój', bo uczuciom nie można tak po prostu kazać przestać być.
to spróbuj nawiązac z nim kontakt, zobaczy że ci zależy, a ty zobaczysz czy on coś z tym dalej zrobi. Jak nic nie będzie robił- to odpuść.
SonyXperia napisał/a:Subcio napisał/a:Jakie nieprzyjemne wydarzenia były między wami?
Być może przez nie on nie chce robić żadnych pochopnych kroków ponieważ zależy mu na tej znajomości.
Napisz coś więcej o waszych relacjach.To jest bardzo długa hiostoria. On przede wszystkim jest rozwiedziony. Nieprzyjemne wydarzenie dotyczyły sytuacji w której zachował się bardzo nieelegancko i wręcz śmiesznie, zrobil z siebie prawie głupka, potem wszystko odkręcał, było mu bardzo niezręcznie.
Mam takie wrażenie że on traktuje siebie chyba bardzo poważnie, a znajomość ze mną mniej poważnie lub ostrożnie, natomiast ja na odwórt, siebie traktuję z dystansem a znajomość z nim poważnie.
Nie chcę palić za soba mostów i stawiać sprawy na zasadzie 'daje sobie spokój', bo uczuciom nie można tak po prostu kazać przestać być.to spróbuj nawiązac z nim kontakt, zobaczy że ci zależy, a ty zobaczysz czy on coś z tym dalej zrobi. Jak nic nie będzie robił- to odpuść.
Magiczne slowo 'coś'
A konkretnie co?
On proponuje coś innego, co powoduje że znajomosc dalej mogłaby trwać. Proponuje mi pomoc w problemach.
znikam napisał/a:SonyXperia napisał/a:To jest bardzo długa hiostoria. On przede wszystkim jest rozwiedziony. Nieprzyjemne wydarzenie dotyczyły sytuacji w której zachował się bardzo nieelegancko i wręcz śmiesznie, zrobil z siebie prawie głupka, potem wszystko odkręcał, było mu bardzo niezręcznie.
Mam takie wrażenie że on traktuje siebie chyba bardzo poważnie, a znajomość ze mną mniej poważnie lub ostrożnie, natomiast ja na odwórt, siebie traktuję z dystansem a znajomość z nim poważnie.
Nie chcę palić za soba mostów i stawiać sprawy na zasadzie 'daje sobie spokój', bo uczuciom nie można tak po prostu kazać przestać być.to spróbuj nawiązac z nim kontakt, zobaczy że ci zależy, a ty zobaczysz czy on coś z tym dalej zrobi. Jak nic nie będzie robił- to odpuść.
Magiczne slowo 'coś'
A konkretnie co?
On proponuje coś innego, co powoduje że znajomosc dalej mogłaby trwać. Proponuje mi pomoc w problemach.
a nie możesz zapytać go wprost, skoro macie taki dobry kontakt że pomaga ci w problemach, nie wiem.... zagadać jakoś.
SonyXperia napisał/a:znikam napisał/a:to spróbuj nawiązac z nim kontakt, zobaczy że ci zależy, a ty zobaczysz czy on coś z tym dalej zrobi. Jak nic nie będzie robił- to odpuść.
Magiczne slowo 'coś'
A konkretnie co?
On proponuje coś innego, co powoduje że znajomosc dalej mogłaby trwać. Proponuje mi pomoc w problemach.a nie możesz zapytać go wprost, skoro macie taki dobry kontakt że pomaga ci w problemach, nie wiem.... zagadać jakoś.
Mam się dopytywac lub dopraszać wprost o uczucia? I to jeszcze kogoś kto mi niczego nie deklarował? Proszę...
14 2015-02-02 10:01:02 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-02 10:51:47)
Masz z nim kontakt, jako taki ale jest. Pomaga ci w problemach, nie napisałaś o nich nic ale nieważne. Pomaga i to się ceni.
Możesz w żarcie wysłać mu walentynkę, wiem wiem... wygląda trochę dziecinnie, ale to wcale takie głupie nie jest. Czasem inaczej się nie da. Ja jednak porozmawiałabym z nim jak tylko go spotkam... w żarcie zapytała co robisz na walentynki bo nie masz ich z kim spędzić. Ładnie się przy tym uśmiechając i z uśmiechem zagadując. Nic nie tracisz. Przede wszystkim stawiam na rozmowę. Niby to w żartach ale w każdym żarcie jest trochę prawdy jak to się mówi. Mnie tak mój mąż poderwał.
Nie szukam prostych rad jak wymusić na kimś jednoznaczne opowiedzenie się czego ode mnie chce, względnie czy odpuścić. Może ktoś z forumowiczów był w podobnej relacji, może właśnie przybrał taką postawę jak mój znajomy i miał ku temu swoje powody. To mnie interesuje.
Jak pisałem w poście nr 4, ja jestem w podobnej sytuacji jak Twój znajomy. Też utrzymuję dość zdystansowany, ale przyjazny kontakt z dziewczyną, z którą chciałem być bliżej. Nie wierzę już, że kiedyś będziemy razem, ale nie chcę też całkiem zrywać znajomości, bo jest fajną dziewczyną i zwyczajnie ją lubię. Poza tym, z pewnych względów rzadko, ale jednak będziemy sie spotykać i byłoby dziwnie udawać, że prawie się nie znamy.
O co może chodzić, biorąc pod uwagę że jest wolny?
A skąd wiesz. Może spotyka się z niejedną, tego czasem po człowieku się nie spodziewasz. A takich jak ty może być wiele. A ciebie tylko na dystans, no bo przecież faceci uwielbiają jak się za nimi kobieta ugania (nie mówię akurat że ty się uganiasz), uwielbiają gdy kobiety na nich lecą.
Przede wszystkim stawiam na rozmowę. Niby to w żartach ale w każdym żarcie jest trochę prawdy jak to się mówi. Mnie tak mój mąż poderwał.
Ten podryw chyba trochę nieudany, jeśli go nie kochasz i zdradzasz.
19 2015-02-02 14:35:23 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-02-02 14:37:26)
znikam napisał/a:Przede wszystkim stawiam na rozmowę. Niby to w żartach ale w każdym żarcie jest trochę prawdy jak to się mówi. Mnie tak mój mąż poderwał.
Ten podryw chyba trochę nieudany, jeśli go nie kochasz i zdradzasz.
kiedyś było inaczej, "popsułam się" (wg was/zależy od podejścia) trochę ale jest mi z tym dobrze.
Dla mnie romans, czy niezobowiązujący seks nie jest czym złym, a problemów nie ma gdy jest zachowana dyskrecja.
mąż ma zawsze uśmiechniętą żonę, zadowoloną, niesfrustrowaną, pełną pozytywnej energii, takie kobiety wg mnie poza tym bardziej dbają o siebie. Inaczej mówiąc mąż ma wiecznie żonę zadowoloną, ciężko mnie z równowagi wyprowadzić nie mówiąc już o tym że jest totalny brak nerwów na cokolwiek.
20 2015-02-02 14:45:20 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-02-02 14:55:03)
SonyXperia, ja standardowo zapytam o Wasz wiek, choć skoro on po rozwodzie to podejrzewam, że pewnie koło 30 obydwoje?
U mnie była podobna sytuacja i w skrócie chodziło o to, że dzieliły nas za duże różnice, żeby coś sensownego z tego wyszło i naprawdę nie warto nawet było zaczynać. Paradoksalnie facet wyczuwał to wcześniej niż ja i nie brnął dalej - nie wyszliśmy poza fazę flirtu, ale na tyle się dobrze rozumieliśmy (zainteresowania, poczucie humoru), że nie urwaliśmy kontaktu. Został mi z tego znajomy, którego spotykam raz na jakiś czas , stąd wiem, że to nie był ktoś dla mnie. Aczkolwiek ja nie byłam na tyle zaangażowana, żeby się czuć skrzywdzona przez "friendzone".
W Twoim przypadku, ponieważ facet po rozwodzie, to może jeszcze nie doszedł do siebie. Nawet jeśli mu się podobasz, to może nie wiedzieć, czy chce się angażować, czy chce się angażować w relację akurat z Tobą, może się bać, czy nie zostanie skrzywdzony, czy Ty go nie skrzywdzisz itd. itp. Cały taki porozstaniowy kram. Możliwe że w ogóle nie myśli perspektywicznie, tylko po prostu chce podtrzymywać kontakt, i "się jakoś zobaczy". Może mu po prostu chodzić o zapchanie pustki towarzysko-emocjonalnej. Stąd oferta pomocy przy problemach.
Bardziej kierowałabym się tym, o co chodzi Tobie w stosunku do niego. Ale jeśli masz poczucie już na początku, że znajomość jest dziwna, to najczęściej później nie jest lepiej.
21 2015-02-02 14:51:16 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-02 14:52:07)
...
SonyXperia, ja standardowo zapytam o Wasz wiek, choć skoro on po rozwodzie to podejrzewam, że pewnie koło 30 obydwoje?
U mnie była podobna sytuacja i w skrócie chodziło o to, że dzieliły nas za duże różnice, żeby coś sensownego z tego wyszło i naprawdę nie warto nawet było zaczynać. Paradoksalnie facet wyczuwał to wcześniej niż ja i nie brnął dalej, ale na tyle się dobrze rozumieliśmy, że nie urwaliśmy kontaktu. Został mi z tego znajomy, stąd wiem, że to nie był ktoś dla mnie.
W Twoim przypadku, ponieważ facet po rozwodzie, to może jeszcze nie doszedł do siebie. Nawet jeśli mu się podobasz, to może nie wiedzieć, czy chce się angażować, czy chce się angażować w relację akurat z Tobą, może się bać, czy nie zostanie skrzywdzony, czy ty go nie skrzywdzisz itd. itp. Cały taki porozstaniowy kram. Możliwe że w ogóle nie myśli perspektywicznie, tylko po prostu chce podtrzymywać kontakt, i "się jakoś zobaczy". Stąd oferta pomocy przy problemach.
Bardziej kierowałabym się tym, o co chodzi Tobie w stosunku do niego. Ale jeśli masz poczucie już na początku, że znajomość jest dziwna, to najczęściej później nie jest lepiej.
Jesteśmy po 30.
No coż, zostawię na razie tę znajomość tak jak jest. Zobacze jakie będzie jego nastawienie za jakiś czas. Ja dałam wyraźnie odczuć, że jestem otwarta na tę znajomość, on robi to w umiarkowany sposób.
23 2015-02-04 19:12:33 Ostatnio edytowany przez Glosator (2015-02-04 19:34:41)
Xperia. Powiem szczerze, że nie wiem o co tu chodzi. Takie znajomosci na odległość wywołują czasami brak zaangażowania. Oczywiscie, ze nie masz żebrac o uczucia - broń Cie panie Boże. Wogole nie wolno żebrać o uczucia. W takich sytuacjach trzeba nawet zagrać lekki brak zainteresowania facetem i wyrazić lekką niewiarę w chec do zaangażowania. Wtedy dotyka sie męskiej ambichy, oraz zachęca go do zaangażowania.
Zwiazki na odległość nie maja dłuższych perspektyw w naszym kraju. Ale uwazam, ze ty sobie dopisujesz cos wiecej. Mam propozycje, pozwól by to sie rozwijało. I przyjmij za zasadę, że o to co on ma na mysli, nie pytasz obcych ludzi ale tego, ktorego mysli chcesz poznac.
Ja nie wiem co on mysli. Zwykle faceci mowia, co myślą. Jesli myślą. Bardzo kochamy stan bezmyślności - dzieki temu sie odstresywujemy. Kazdy mezczyzna ma w głowie taki mały pokoik, w ktorym zamykamy sie odcinając od swiata, tam jestesmy sami ze soba i jest nam dobrze. Lubimy tak wracac do "brzuszka mamusi" taką macicę mamy w głowie (szybko tam uciekamy, jak nasze kobiety maja słowotok). I czesto robimy wiele rzeczy będac w takim pokoiku. Pytanie nas wtedy o to co mielismy na mysli, wprowadza nas w dziwny stan - bo co mamy powiedziec, ze w tym momencie polecieliśmy? Ze nie myśleliśmy? No troche wstyd, wiec zwykle ściemniamy. Bo wstyd przyznac,
że cieszyliśmy sie z bycia sam na sam ze soba, przez chwile, bo tego potrzebowaliśmy?
Kobiety bardzo czesto myślą za duzo i to powoduje, ze maja cholerne problemy ze zrozumieniem faceta. Generalnie problemy wielu kobiet zaczynaja sie od myślenia na zapas. Zamiast zapytac co i jak ![]()
Na moim Blogu Mezczyzny bardzo czesto przychodza kobiety i pytają sie: Co facet miał ma mysli kiedy cos mowil.
Wiekszośč cytowanych zdań i mysli facetow, oznaczała dokładnie to co było w nich przekazane.
Ja ciagle powtarzam, ze mezczyzni najczesciej mowia to co mysla. Bo po co maja ściemniać? No chyba, ze chca tylko przelecieć kobiete, wtedy duzo mowia, ale słowa bez czynów nie maja wartosci i to mozna szybko rozszyfrować, o ile kobieta mysli racjonalnie a juz nie zaczyna sie Czadzić w słowach.
Ściemniają tylko ci, co maja cos do ukrycia.
A co on, ten Twoj moze miec do ukrycia? Dlatego najlepiej zapytac faceta, co ma na mysli, jak cos robi lub cos mowi. Normalny gosciu od razu ci wyjaśni, co miał na mysli, albo co dane działanie miało oznaczać.
Na bazie tego co piszesz, facet sie nie angażuje i nie rzuca na szyje, bo po cholere ma to robic? Teraz? Moment To początek znajomosci. Chce pomagac, to dobrze o nim swiadczy, nie wiem w czym chce pomagac i jak, ale mozesz go sprawdzic. Zobaczysz, czy tylko gada czy faktycznie chce pomoc. Daj mu koło w samochidzie do wymiany a potem niech ci wniesie fortepian na 3 piętro
Krokodyla niech ci da ![]()
Wiem, ze Panie czesto chca by facet od razu sie zakochał. Wiekszosc mezczyzn słowo "kocham" wypowiada wtedy, kiedy: jest pewien, ze jest gotow miec dziecko z kobieta, kiedy ocenił, że z kobieta z nim wytrzyma, że on wytrzyma z nia np. jak bedzie miała okres, to go nie zabije, a jak bedzie zmeczony, to poda mu piwo albo herbatę. Powie "kocham" jak zobaczy zazdrosc u kolegow, jak znajomi, rodzeństwo i matka zapytają go: "powiedziałeś jej w koncu, że ja kochasz?". Powie, że kocha. Kiedy podniecony bedzie fantazją o swojej lubej. Powie kocha, jak ktoregos dnia odkryje, ze jak jej nie ma, to mu smutno i tęskni. Do tego u normalnych facetow, nie pokićkanych, nie nachalnych, nie pokrzywionych przez baby, uczciwych, do tego dochodzi po pol roku, czasami po roku i wiecej. Wyznanie milosci po kilku dniach lub miesiacach mowia prawie wylacznie osoby nieodpowiedzialne. Ja swojej ukochanej powiedziałem ze ją kocham po przeszło 8 miesiacach od pierwszej randki, bo dla mnie słowo "kocham Cie" to nie tylko wyraz moich uczuc, ale zobowiązanie. To cos bardzo ważnego. Na bazie tego co opisujesz, moge gdybać, ze chyba masz farta. Ze facet podchodzi z dystansem, by sie nie zagrzewać, by nie zapeszyć. Lekko płoszy i patrzy czy ci zalezy. Czy uciekasz., czy jednak go nie pociagasz.
Z tego co piszesz, to ty jestes w gorącej wodzie kąpana. Wiec pozwól temu co zaczyna sie dziać rozwinąć. I po prostu naucz sie: jak cżegos od faceta chcesz, to go bezpośrednio pytaj, bez aluzji bez filozofowania. My samce to bardzo cenimy w kobiecie, bo to jest meskie. Jak bedziesz chciała by Cie przeleciał, to mu to powiedz
a jak chcesz by Cie zabrał na lody, tez mu powiedz. W ten sposob on nauczy sie czego Ty potrzebujesz. I wtedy zacznie pewne potrzeby spełniać bez pytania. Pamietaj. On ciebie nie zna, a musi Cie poznac tak jak Ty chcesz go poznac.
Im wiecej bedziesz go wypytywac, tym szybciej on bedzie wiedział, że tobie na nim zależy.
Tak to wyglada.
Podzielę się taką refleksja, ktora moze ci pomoc - a takze kazdej kobiecie. Musicie pamietac, ze my nie jestesmy kobietami (poza męskimi cipkami, zniewieściałymi facetami i podobnymi palantami) - do nas nalezy mowic prosto z mostu. Cenimy w kobietach to samo co cenimy w mężczyznach, konkret, mówienie w prostu sposob, jasny i precyzyjny. Niedogadywanie sie miedzy mężczyznami a kobietami jest skutkiem tego, ze wiekszosc facetow nie wie, ze np. Rozmawiając z kobieta, trzeba dac sie jej wygadać, a na koncu powiedziec ze ma racje, ale nie widzi tego czy tamtego i powiedziec jej, co my widzimy, bo my widzimy inaczej niz kobiety. Kobiety zas musza zrozumiec, ze ewolucja zmuszała nas facetow do tego, ze musieliśmy zawsze przeżyc, upolować mamuta, przytaszczyc go do jaskińi i do tego wszystkiego potrzebna była precyzja sformułowań oraz jasność w werbalizowalniu tego, czego chcemy. Kiedy atakuje tygrys szablozęby, nie mozna długo gadać, opowiadać długi wstęp oraz opisywać, jak sie czujemy albo wyrazac metafory jak ze strachu mocz nam cieknie po nogach i jaki to robi nam dyskomfort. Tak siedzieli na głupich amerykańskich filmach. My wiemy wszyscy, jako samce, jak to jest - dlatego oczekujemy precyzji: a to sie wyraża w prostu sposob okrzykiem: Uważaj, z lewej, zaraz dziabnie.!
W tym zdaniu jest wiele istotnych elementow. Z lewej strony zbliża sie zagrożenie, jajka ci urwie, wiec biegnij w prawo idioto a nie w lewo, biegnij szybko, bo to co biegnie z lewej moze Cie udziabać. A jak udziabie, to po tobie.
Jak widzisz, mezczyzna wypowie 5 slow a tak jakby powiedział 3 zdania! Bo czy wazne dla samca jest co go zje? Jak uciekńie, to pozniej mu koledzy powiedza jakiego rodzaju i jakie to było zagrożenie. Facet nie misi wiedziec co chce go zabic, ale chce wiedziec co ma zrobic by przeżyc. Istotne jest, ze ma biec w prawo a nie w lewo bo cos go zje jak pobiegnie w lewo. Wazne jest, gdzie jest zagrożenie. Bo musi wiedziec, czy ma uciekac (wie, ze ma) i potrźebuje informacji w ktora strone ( jesli zagrożenie nadciąga z lewej, to wie, ze musi uciekac w prawo). I tak po kilkudziesięciu tysiącach lat tak juz nam zostało. Kobieta bedzie myslec, co on miał na mysli. A po prostu mozna go o to zapytac.
I do tego gorąco zachecam ![]()
Na bazie tego co piszesz, facet sie nie angażuje i nie rzuca na szyje, bo po cholere ma to robic? Teraz? Moment To początek znajomosci. Chce pomagac, to dobrze o nim swiadczy, nie wiem w czym chce pomagac i jak, ale mozesz go sprawdzic. Zobaczysz, czy tylko gada czy faktycznie chce pomoc. Daj mu koło w samochidzie do wymiany a potem niech ci wniesie fortepian na 3 piętro
Krokodyla niech ci da
Ta znajomość trwa jakieś cztery lata, przy czym my się rzadko widujemy, przez to właśnie,że nie mieszkamy blisko siebie. Początkowo był bardziej otwarty i bezpośredni, potem coś się załamało i wyraźnie się zdystansował. Owszem, myślę o tej znajomości, bo ten człowiek nie jest mi obojętny. Pomoc jaką mi oferuje,to poważne sprawy, wymagające od niego pewnego zaangażowania, dobrych chęci, i nie jest to pomoc na poziomie wymiany koła w samochodzie ![]()
25 2015-02-05 15:06:51 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-02-05 15:07:26)
Subcio napisał/a:Jakie nieprzyjemne wydarzenia były między wami?
Być może przez nie on nie chce robić żadnych pochopnych kroków ponieważ zależy mu na tej znajomości.
Napisz coś więcej o waszych relacjach.To jest bardzo długa hiostoria. On przede wszystkim jest rozwiedziony. Nieprzyjemne wydarzenie dotyczyły sytuacji w której zachował się bardzo nieelegancko i wręcz śmiesznie, zrobil z siebie prawie głupka, potem wszystko odkręcał, było mu bardzo niezręcznie.
Mam takie wrażenie że on traktuje siebie chyba bardzo poważnie, a znajomość ze mną mniej poważnie lub ostrożnie, natomiast ja na odwórt, siebie traktuję z dystansem a znajomość z nim poważnie.
Nie chcę palić za soba mostów i stawiać sprawy na zasadzie 'daje sobie spokój', bo uczuciom nie można tak po prostu kazać przestać być.
Piszesz, że uczuciom nie mozna tak po prostu kazać przestać być i to jest prawda ale mojego uczucia juz nie rozumiesz ![]()
Powodzenia xx
SonyXperia napisał/a:Subcio napisał/a:Jakie nieprzyjemne wydarzenia były między wami?
Być może przez nie on nie chce robić żadnych pochopnych kroków ponieważ zależy mu na tej znajomości.
Napisz coś więcej o waszych relacjach.To jest bardzo długa hiostoria. On przede wszystkim jest rozwiedziony. Nieprzyjemne wydarzenie dotyczyły sytuacji w której zachował się bardzo nieelegancko i wręcz śmiesznie, zrobil z siebie prawie głupka, potem wszystko odkręcał, było mu bardzo niezręcznie.
Mam takie wrażenie że on traktuje siebie chyba bardzo poważnie, a znajomość ze mną mniej poważnie lub ostrożnie, natomiast ja na odwórt, siebie traktuję z dystansem a znajomość z nim poważnie.
Nie chcę palić za soba mostów i stawiać sprawy na zasadzie 'daje sobie spokój', bo uczuciom nie można tak po prostu kazać przestać być.Piszesz, że uczuciom nie mozna tak po prostu kazać przestać być i to jest prawda ale mojego uczucia juz nie rozumiesz
Powodzenia xx
Ja je odróżniam ![]()
SupportforOscar napisał/a:SonyXperia napisał/a:To jest bardzo długa hiostoria. On przede wszystkim jest rozwiedziony. Nieprzyjemne wydarzenie dotyczyły sytuacji w której zachował się bardzo nieelegancko i wręcz śmiesznie, zrobil z siebie prawie głupka, potem wszystko odkręcał, było mu bardzo niezręcznie.
Mam takie wrażenie że on traktuje siebie chyba bardzo poważnie, a znajomość ze mną mniej poważnie lub ostrożnie, natomiast ja na odwórt, siebie traktuję z dystansem a znajomość z nim poważnie.
Nie chcę palić za soba mostów i stawiać sprawy na zasadzie 'daje sobie spokój', bo uczuciom nie można tak po prostu kazać przestać być.Piszesz, że uczuciom nie mozna tak po prostu kazać przestać być i to jest prawda ale mojego uczucia juz nie rozumiesz
Powodzenia xxJa je odróżniam
Poza tym nie mam kłopotów z rodzicami. Jestem w moich zmaganiach uczuciowych niezależna ![]()
Glosator napisał/a:Na bazie tego co piszesz, facet sie nie angażuje i nie rzuca na szyje, bo po cholere ma to robic? Teraz? Moment To początek znajomosci. Chce pomagac, to dobrze o nim swiadczy, nie wiem w czym chce pomagac i jak, ale mozesz go sprawdzic. Zobaczysz, czy tylko gada czy faktycznie chce pomoc. Daj mu koło w samochidzie do wymiany a potem niech ci wniesie fortepian na 3 piętro
Krokodyla niech ci da
Ta znajomość trwa jakieś cztery lata, przy czym my się rzadko widujemy, przez to właśnie,że nie mieszkamy blisko siebie. Początkowo był bardziej otwarty i bezpośredni, potem coś się załamało i wyraźnie się zdystansował. Owszem, myślę o tej znajomości, bo ten człowiek nie jest mi obojętny. Pomoc jaką mi oferuje,to poważne sprawy, wymagające od niego pewnego zaangażowania, dobrych chęci, i nie jest to pomoc na poziomie wymiany koła w samochodzie
Cztery lata znajomości na odległość? To powiem szczerze, że za długo bardzo. I na pewno nie rozumiem tej znajomości..
Za malo napisalas o jego zachowaniu.Wiecej szczegolow,prosze.Pzdr.
Poznaliśmy się cztery lata temu w pracy. Znajomość od samego początku była dużym wzajemnym zauroczeniem, flirtowaliśmy. Po drodze było parę dziwnych zgrzytów między nami, nieporozumień, ale cały czas ciągnęło nas do siebie, wzajemna sympatia trwała i trwała, mimo iż zaczęliśmy się też krytycznie oceniać, to na pewno, ja jego, on mnie. Miejsce w którym się poznaliśmy i widywaliśmy nie sprzyja zawieraniu bliższych znajomości. Za jakiś czas mogłabym podjąć z nim coś w sensie współpracy, poza tym miejscem. Zachęca mnie do pewnych działań, dał do zrozumienia że jest otwarty na pomoc w tej sprawie. Ja jednak nie odpowiedziałam na to, dałam mu do zrozumienia że wolałabym aby nasza znajomość była bardziej bliska ,osobista niż zawodowa.
Poznaliśmy się cztery lata temu w pracy. Znajomość od samego początku była dużym wzajemnym zauroczeniem, flirtowaliśmy. Po drodze było parę dziwnych zgrzytów między nami, nieporozumień, ale cały czas ciągnęło nas do siebie, wzajemna sympatia trwała i trwała, mimo iż zaczęliśmy się też krytycznie oceniać, to na pewno, ja jego, on mnie. Miejsce w którym się poznaliśmy i widywaliśmy nie sprzyja zawieraniu bliższych znajomości. Za jakiś czas mogłabym podjąć z nim coś w sensie współpracy, poza tym miejscem. Zachęca mnie do pewnych działań, dał do zrozumienia że jest otwarty na pomoc w tej sprawie. Ja jednak nie odpowiedziałam na to, dałam mu do zrozumienia że wolałabym aby nasza znajomość była bardziej bliska ,osobista niż zawodowa.
Ale facet sie nie okreslil,tak?Nie powiedzialjakiej relacji oczekuje?Pzdr.
SonyXperia napisał/a:Poznaliśmy się cztery lata temu w pracy. Znajomość od samego początku była dużym wzajemnym zauroczeniem, flirtowaliśmy. Po drodze było parę dziwnych zgrzytów między nami, nieporozumień, ale cały czas ciągnęło nas do siebie, wzajemna sympatia trwała i trwała, mimo iż zaczęliśmy się też krytycznie oceniać, to na pewno, ja jego, on mnie. Miejsce w którym się poznaliśmy i widywaliśmy nie sprzyja zawieraniu bliższych znajomości. Za jakiś czas mogłabym podjąć z nim coś w sensie współpracy, poza tym miejscem. Zachęca mnie do pewnych działań, dał do zrozumienia że jest otwarty na pomoc w tej sprawie. Ja jednak nie odpowiedziałam na to, dałam mu do zrozumienia że wolałabym aby nasza znajomość była bardziej bliska ,osobista niż zawodowa.
Ale facet sie nie okreslil,tak?Nie powiedzialjakiej relacji oczekuje?Pzdr.
Nie. Na razie jest to coś w rodzaju przyjaciela, na zasadzie 'możesz na mnie liczyć' a powiem szczerze, że w mojej sytuacji,to na co mogłam liczyć to było i może być wiele, ale nie mogłabym na to liczyć gdybym mu się nie podobała.
Ismena1976 napisał/a:SonyXperia napisał/a:Poznaliśmy się cztery lata temu w pracy. Znajomość od samego początku była dużym wzajemnym zauroczeniem, flirtowaliśmy. Po drodze było parę dziwnych zgrzytów między nami, nieporozumień, ale cały czas ciągnęło nas do siebie, wzajemna sympatia trwała i trwała, mimo iż zaczęliśmy się też krytycznie oceniać, to na pewno, ja jego, on mnie. Miejsce w którym się poznaliśmy i widywaliśmy nie sprzyja zawieraniu bliższych znajomości. Za jakiś czas mogłabym podjąć z nim coś w sensie współpracy, poza tym miejscem. Zachęca mnie do pewnych działań, dał do zrozumienia że jest otwarty na pomoc w tej sprawie. Ja jednak nie odpowiedziałam na to, dałam mu do zrozumienia że wolałabym aby nasza znajomość była bardziej bliska ,osobista niż zawodowa.
Ale facet sie nie okreslil,tak?Nie powiedzialjakiej relacji oczekuje?Pzdr.
Nie. Na razie jest to coś w rodzaju przyjaciela, na zasadzie 'możesz na mnie liczyć' a powiem szczerze, że w mojej sytuacji,to na co mogłam liczyć to było i może być wiele, ale nie mogłabym na to liczyć gdybym mu się nie podobała.
Obys tak tylko nie liczyla na cos w nieskonczonosc.Lepiej podejdz do tego z dystansem,zeby pozniej rozczarowanie nie bylo bolesne.Pzdr.
SonyXperia napisał/a:Ismena1976 napisał/a:Ale facet sie nie okreslil,tak?Nie powiedzialjakiej relacji oczekuje?Pzdr.
Nie. Na razie jest to coś w rodzaju przyjaciela, na zasadzie 'możesz na mnie liczyć' a powiem szczerze, że w mojej sytuacji,to na co mogłam liczyć to było i może być wiele, ale nie mogłabym na to liczyć gdybym mu się nie podobała.
Obys tak tylko nie liczyla na cos w nieskonczonosc.Lepiej podejdz do tego z dystansem,zeby pozniej rozczarowanie nie bylo bolesne.Pzdr.
Problem w tym, że ja niczego od niego nie chcę, moje intencje są bezinteresowne, on dyktuje warunki tej znajomości, i w tym momencie są takie.
Ismena1976 napisał/a:SonyXperia napisał/a:Nie. Na razie jest to coś w rodzaju przyjaciela, na zasadzie 'możesz na mnie liczyć' a powiem szczerze, że w mojej sytuacji,to na co mogłam liczyć to było i może być wiele, ale nie mogłabym na to liczyć gdybym mu się nie podobała.
Obys tak tylko nie liczyla na cos w nieskonczonosc.Lepiej podejdz do tego z dystansem,zeby pozniej rozczarowanie nie bylo bolesne.Pzdr.
Problem w tym, że ja niczego od niego nie chcę, moje intencje są bezinteresowne, on dyktuje warunki tej znajomości, i w tym momencie są takie.
są takie że oferuje pomoc w ważnych sprawach życiowych.
Ismena1976 napisał/a:SonyXperia napisał/a:Nie. Na razie jest to coś w rodzaju przyjaciela, na zasadzie 'możesz na mnie liczyć' a powiem szczerze, że w mojej sytuacji,to na co mogłam liczyć to było i może być wiele, ale nie mogłabym na to liczyć gdybym mu się nie podobała.
Obys tak tylko nie liczyla na cos w nieskonczonosc.Lepiej podejdz do tego z dystansem,zeby pozniej rozczarowanie nie bylo bolesne.Pzdr.
Problem w tym, że ja niczego od niego nie chcę, moje intencje są bezinteresowne, on dyktuje warunki tej znajomości, i w tym momencie są takie.
Tak,tylko,ze Ty masz,zdaje sie,inne oczekiwania.O to tu chodzi.Pzdr.
SonyXperia napisał/a:Ismena1976 napisał/a:Obys tak tylko nie liczyla na cos w nieskonczonosc.Lepiej podejdz do tego z dystansem,zeby pozniej rozczarowanie nie bylo bolesne.Pzdr.
Problem w tym, że ja niczego od niego nie chcę, moje intencje są bezinteresowne, on dyktuje warunki tej znajomości, i w tym momencie są takie.
Tak,tylko,ze Ty masz,zdaje sie,inne oczekiwania.O to tu chodzi.Pzdr.
No tak. Cały czas o tym piszę.
Ismena1976 napisał/a:SonyXperia napisał/a:Problem w tym, że ja niczego od niego nie chcę, moje intencje są bezinteresowne, on dyktuje warunki tej znajomości, i w tym momencie są takie.
Tak,tylko,ze Ty masz,zdaje sie,inne oczekiwania.O to tu chodzi.Pzdr.
No tak. Cały czas o tym piszę.
Niestety,nie mozna tutaj Ci pomoc.Przeciez wiesz,ze nikt tutaj go nie zaczaruje ,aby myslal o Tobie inaczej,zeby chcial tego,co Ty.Nie ma takiej mocy.Pogodz sie z tym ,co jest.Pzdr.
SonyXperia napisał/a:Ismena1976 napisał/a:Tak,tylko,ze Ty masz,zdaje sie,inne oczekiwania.O to tu chodzi.Pzdr.
No tak. Cały czas o tym piszę.
Niestety,nie mozna tutaj Ci pomoc.Przeciez wiesz,ze nikt tutaj go nie zaczaruje ,aby myslal o Tobie inaczej,zeby chcial tego,co Ty.Nie ma takiej mocy.Pogodz sie z tym ,co jest.Pzdr.
No właśnie, ale co to jest? Czego on chce?
Ja nie zamierzam odprawiać egzercyzmów, jedynie odszyfrować postępowanie.
40 2015-02-05 20:26:25 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-02-05 20:29:28)
Ismena1976 napisał/a:SonyXperia napisał/a:No tak. Cały czas o tym piszę.
Niestety,nie mozna tutaj Ci pomoc.Przeciez wiesz,ze nikt tutaj go nie zaczaruje ,aby myslal o Tobie inaczej,zeby chcial tego,co Ty.Nie ma takiej mocy.Pogodz sie z tym ,co jest.Pzdr.
No właśnie, ale co to jest? Czego on chce?
Ja nie zamierzam odprawiać egzercyzmów, jedynie odszyfrować postępowanie.
Uważasz, że gdyby chciał ode mnie coś więcej niż jest to co teraz, to okazałby to innym zachowaniem? Umówił się, dążył do bliższej relacji a nie proponował pomoc.
Mozna by spekulowac bez konca.Nie ma na to reguly.ludzie sie przeciez roznie zachowuja jak im np.zalezy.Pzdr.
Mozna by spekulowac bez konca.Nie ma na to reguly.ludzie sie przeciez roznie zachowuja jak im np.zalezy.Pzdr.
I ja tak sobie właśnie spekuluję że jak ktoś kogoś nie interesuje, to zdecydowanie nie robi dla niego zbyt wiele, w kazdym razie nie wysila się zbytnio.
Ismena1976 napisał/a:Mozna by spekulowac bez konca.Nie ma na to reguly.ludzie sie przeciez roznie zachowuja jak im np.zalezy.Pzdr.
I ja tak sobie właśnie spekuluję że jak ktoś kogoś nie interesuje, to zdecydowanie nie robi dla niego zbyt wiele, w kazdym razie nie wysila się zbytnio.
Zreszta,przeciez takie rzeczy sie wyczuwa-czy jemu zalezy czy nie.Jestes kobieta.Masz intuicje.Pzdr.
SonyXperia napisał/a:Ismena1976 napisał/a:Mozna by spekulowac bez konca.Nie ma na to reguly.ludzie sie przeciez roznie zachowuja jak im np.zalezy.Pzdr.
I ja tak sobie właśnie spekuluję że jak ktoś kogoś nie interesuje, to zdecydowanie nie robi dla niego zbyt wiele, w kazdym razie nie wysila się zbytnio.
Zreszta,przeciez takie rzeczy sie wyczuwa-czy jemu zalezy czy nie.Jestes kobieta.Masz intuicje.Pzdr.
Jego zachowanie przeczy mojej intuicji. Zresztą bardziej mnie to ciekawi dlaczego tak się dzieje miedzy nami niż trapi.
Ismena1976 napisał/a:SonyXperia napisał/a:I ja tak sobie właśnie spekuluję że jak ktoś kogoś nie interesuje, to zdecydowanie nie robi dla niego zbyt wiele, w kazdym razie nie wysila się zbytnio.
Zreszta,przeciez takie rzeczy sie wyczuwa-czy jemu zalezy czy nie.Jestes kobieta.Masz intuicje.Pzdr.
Jego zachowanie przeczy mojej intuicji. Zresztą bardziej mnie to ciekawi dlaczego tak się dzieje miedzy nami niż trapi.
Sony, a może po prostu skorzystaj z wywodu Glosatora i zamiast spekulować i kolejny rok dreptać w miejscu po prostu go zapytaj wprost, czy uważa że macie szansę na związek? (Dla mnie to nie jest żebranie o uczucia, bo nie chodzi o to żebyś go prosiła o cokolwiek, tylko spytała o zdanie)
W waszej sytuacji ja innego sposobu nie widzę.
Chyba że te zastanawianie się, to Twoje hobby...
SonyXperia napisał/a:Ismena1976 napisał/a:Zreszta,przeciez takie rzeczy sie wyczuwa-czy jemu zalezy czy nie.Jestes kobieta.Masz intuicje.Pzdr.
Jego zachowanie przeczy mojej intuicji. Zresztą bardziej mnie to ciekawi dlaczego tak się dzieje miedzy nami niż trapi.
Sony, a może po prostu skorzystaj z wywodu Glosatora i zamiast spekulować i kolejny rok dreptać w miejscu po prostu go zapytaj wprost, czy uważa że macie szansę na związek? (Dla mnie to nie jest żebranie o uczucia, bo nie chodzi o to żebyś go prosiła o cokolwiek, tylko spytała o zdanie)
W waszej sytuacji ja innego sposobu nie widzę.
Chyba że te zastanawianie się, to Twoje hobby...
No nie główkowanie to zdecydowanie nie moje chobby
Poza tym zmęczona już jestem tą znajomością w takim stanie w jakim ona jest. Ja po prostu daję sobie na razie spokój z tym. Zajmę sie sobą, zrobię coś dla siebie. Jemu sie nie spieszy, mnie też nie będzie.
47 2015-04-25 10:47:41 Ostatnio edytowany przez Elya (2015-04-25 11:03:20)
Wiem, ze Panie czesto chca by facet od razu sie zakochał. Wiekszosc mezczyzn słowo "kocham" wypowiada wtedy, kiedy: jest pewien, ze jest gotow miec dziecko z kobieta, kiedy ocenił, że z kobieta z nim wytrzyma, że on wytrzyma z nia np. jak bedzie miała okres, to go nie zabije, a jak bedzie zmeczony, to poda mu piwo albo herbatę. Powie "kocham" jak zobaczy zazdrosc u kolegow, jak znajomi, rodzeństwo i matka zapytają go: "powiedziałeś jej w koncu, że ja kochasz?". Powie, że kocha. Kiedy podniecony bedzie fantazją o swojej lubej. Powie kocha, jak ktoregos dnia odkryje, ze jak jej nie ma, to mu smutno i tęskni. Do tego u normalnych facetow, nie pokićkanych, nie nachalnych, nie pokrzywionych przez baby, uczciwych, do tego dochodzi po pol roku, czasami po roku i wiecej. Wyznanie milosci po kilku dniach lub miesiacach mowia prawie wylacznie osoby nieodpowiedzialne. Ja swojej ukochanej powiedziałem ze ją kocham po przeszło 8 miesiacach od pierwszej randki, bo dla mnie słowo "kocham Cie" to nie tylko wyraz moich uczuc, ale zobowiązanie. To cos bardzo ważnego. Na bazie tego co opisujesz, moge gdybać, ze chyba masz farta. Ze facet podchodzi z dystansem, by sie nie zagrzewać, by nie zapeszyć. Lekko płoszy i patrzy czy ci zalezy. Czy uciekasz., czy jednak go nie pociagasz.
Z tego co piszesz, to ty jestes w gorącej wodzie kąpana. Wiec pozwól temu co zaczyna sie dziać rozwinąć. I po prostu naucz sie: jak cżegos od faceta chcesz, to go bezpośrednio pytaj, bez aluzji bez filozofowania. My samce to bardzo cenimy w kobiecie, bo to jest meskie. Jak bedziesz chciała by Cie przeleciał, to mu to powiedza jak chcesz by Cie zabrał na lody, tez mu powiedz. W ten sposob on nauczy sie czego Ty potrzebujesz. I wtedy zacznie pewne potrzeby spełniać bez pytania. Pamietaj. On ciebie nie zna, a musi Cie poznac tak jak Ty chcesz go poznac.
/.../
Kobieta bedzie myslec, co on miał na mysli. A po prostu mozna go o to zapytac.
I do tego gorąco zachecam
To ma jakis sens - po prostu spytac "o co chodzi" albo " słuchaj, widze, że mnie podrywasz, możesz przestac? bo nie chcę byc zapycho-czasoumilaczem...ani za dwie minuty bawić się w udowadnianie ci, że mnie podrywałes a teraz zaprzeczasz..." - ile problemów się rozwiąże ![]()
a co do opisu o polowaniu to jest bez sensu, poluja lwice a lew nic nie robi....skąd wiadomo czy w epoce kamienia łupanego kobiety nie polowały- może tez potrafią mówić konkretnie
a mężczyzna nie gotował. Ale wcale nie zachęcam kobiet do przejęcia inicjatywy. Wydaje mi sie, że mężczyzni maja to wpojone - mentalnie, przez otoczenie a nie we krwii
że jak kobieta wychodzi z inicjatywa to chora zwierzyna. Nawet jesli w epoce kamienia łupanego tak nie postrzegali kobiet...
I wiecie, wcale nie ewolucja tak kobiety ukształtowała tylko mamusie, które ucza dziewczynki, że mają być grzeczne i nieasertywne, czyli maja udawac przygłupie jak widza co się wokół dzieje ![]()
48 2017-08-21 22:10:51 Ostatnio edytowany przez rinho91 (2017-08-21 22:13:19)
Jak się sytuacja rozwinęła/zakończyła po dwóch latach @SonyXperia? ![]()
A jak po czterech latach, SonyXperia? ![]()
He he, poszukiwacze zaginionej arki ![]()
He he, poszukiwacze zaginionej arki
Tak właśnie, a co
inni biegają z łopatami po forum to mi też wolno ![]()
Odnalazłam się ![]()
PS. Śledzicie się który gdzie i co pisze na forum? ![]()
Odnalazłam się
PS. Śledzicie się który gdzie i co pisze na forum?
Sony, powinnaś wciąż mieć przy nicku opis „Tajemnicza Lady” ;-)
54 2019-07-09 08:34:19 Ostatnio edytowany przez balin (2019-07-09 08:34:59)
SonyXperia, bo kochamy Cie jak siostrę i chcemy wiedzieć, czy u Ciebie jest wszystko ok. ![]()
Nie ułatwiacie mi. Nie ułatwiacie ![]()
Nie ułatwiacie mi. Nie ułatwiacie
Czego nie ułatwiamy... ![]()