Witam serdecznie ![]()
Pierwszy raz korzystam z tego typu porad, ale naprawdę jestem zdezorientowana..... i nie wiem co mam sama ze sobą począć ![]()
Zacznę od przedstawienia swojej sytuacji.... Jestem żoną i matką od 10 lat. Mamy dom, dwójkę cudownych dziec. Niby sielanka... Mąż od początku naszego małżeństwa mieszka za granicą bo ma tam pracę. Zjeżdża co prawda, ale to są zjazdy 4 razy w roku od 1 tygodnia do miesiąca....
Z pozoru nasze małżeństwo nie jest złe, bo niby czego więcej chcieć??? Nigdy sie nie skarżyłam, trwałam w tym bo przecież inaczej nie można!
Pewnego dnia mąż mnie okłamał, pojechał sobie na 24h imprezę mi mówiąc, że będzie w pracy i nie będzie miał zasięgu, naturalnie zanim on zdążył się przyznać ja to odkryłam. Później były tłumaczenia i zapewnienia z jego strony, że mnie nie zdradził, a ja czułam jak mi serce pęka i uchodzi ze mnie życie..... od tej pory już nic nie był jak dawniej....
Po jakimś czasie zalogowałam się na portalu randkowym.... chciałam porozmawiać, nic więcej.... dlatego z nowo poznanymi mężczyznami w sieci nie mówiłam prawdy, gdzie mieszkam, jak mam na imię i że mam rodzinę....
Czas płynął mi na tzw lajtowych rozmowach, do czasu jak faktycznie kogoś poznałam, kogoś kto sprawia, że się uśmiecham.... że czuję w sobie radość...
Najpierw były codzienne rozmowy na gg, sms-y, rozmowy przez telefon... a od tygodnia rozmawiamy na skypie....
Bardzo on mi się podoba, ja jemu również, wiem, że on szuka kogoś na stałe ale nie naciska na mnie, bo z tego całego zakłamania wie tylko to, że byłam z kimś przez 9lat i się rozstaliśmy.... powiedziałam tak bo faktycznie myślałam, żeby odejść od męża....
Problem w tym, że na samym początku skreśliłam całą to znajomość przez te moje perfidne kłamstwa.... i nie wiem jak teraz mam to wszystko naprawić
wiem, że powinnam powiedzieć prawdę, ale nie chcę skrzywdzić żadnego z nich
i szczerze mówiąc ja też nie chcę kończyć tej znajomości a taki stan rzeczy nie może trwać wyrzuty sumienia mnie zżerają od środka
Proszę poradźcie mi coś....