Zagubiona w sobie.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

Temat: Zagubiona w sobie....

Witam serdecznie smile
Pierwszy raz korzystam z tego typu porad, ale naprawdę jestem zdezorientowana..... i nie wiem co mam sama ze sobą począć hmm

Zacznę od przedstawienia swojej sytuacji.... Jestem żoną i matką od 10 lat. Mamy dom, dwójkę cudownych dziec. Niby sielanka... Mąż od początku naszego małżeństwa mieszka za granicą bo ma tam pracę. Zjeżdża co prawda, ale to są zjazdy 4 razy w roku od 1 tygodnia do miesiąca....
Z pozoru nasze małżeństwo nie jest złe, bo niby czego więcej chcieć??? Nigdy sie nie skarżyłam, trwałam w tym bo przecież inaczej nie można!

Pewnego dnia mąż mnie okłamał, pojechał sobie na 24h imprezę mi mówiąc, że będzie w pracy i nie będzie miał zasięgu, naturalnie zanim on zdążył się przyznać ja to odkryłam. Później były tłumaczenia i zapewnienia z jego strony, że mnie nie  zdradził, a ja czułam jak mi serce pęka i uchodzi ze mnie życie..... od tej pory już nic nie był jak dawniej....

Po jakimś czasie zalogowałam się na portalu randkowym.... chciałam porozmawiać, nic więcej.... dlatego z nowo poznanymi mężczyznami w sieci nie mówiłam prawdy, gdzie mieszkam, jak mam na imię i że mam rodzinę....
Czas płynął mi na tzw lajtowych rozmowach, do czasu jak faktycznie kogoś poznałam, kogoś kto sprawia, że się uśmiecham.... że czuję w sobie radość...
Najpierw były codzienne rozmowy na gg, sms-y, rozmowy przez telefon... a od tygodnia rozmawiamy na skypie....
Bardzo on mi się podoba, ja jemu również, wiem, że on szuka kogoś na stałe ale nie naciska na mnie, bo z tego całego zakłamania wie tylko to, że byłam z kimś przez 9lat i się rozstaliśmy.... powiedziałam tak bo faktycznie myślałam, żeby odejść od męża....

Problem w tym, że na samym początku skreśliłam całą to znajomość przez te moje perfidne kłamstwa.... i nie wiem jak teraz mam to wszystko naprawić sad wiem, że powinnam powiedzieć prawdę, ale nie chcę skrzywdzić żadnego z nich hmm i szczerze mówiąc ja też nie chcę kończyć tej znajomości a taki stan rzeczy nie może trwać wyrzuty sumienia mnie zżerają od środka hmm

Proszę poradźcie mi coś....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zagubiona w sobie....

.... nikt nie da mi wskazówek jak ma dalej postąpić?? Jak wybrać mniejsze zło...
Strasznie mnie męczy ta sytuacja, jak wyznać prawdę żeby nikt na tym nie ucierpiał....


Bardzo proszę o odpowiedź, jakąkolwiek....

3

Odp: Zagubiona w sobie....

Myślę, co ja bym zrobiła.... chyba zaprosiłabym męża do kawiarni i porozmawiała. Powiedziała o tym, że od jakiego czasu czuję, że odsuwamy się od siebie, że nie jestem szczęśliwa w tym związku, że zmieniłam do niego stosunek po tym kłamstwie dotyczącym imprezy i że...."Zróbmy coś".
Znajomym ze skype na razie bym się nie przejmowała. Chyba na czas dowiadywania się co dalej z moim małżeństwem, zostawiłabym mu wiadomość, że nie będzie mnie przez jakiś czas.

4

Odp: Zagubiona w sobie....

Uważam jak podobnie jak Catwoman, najpierw należy porozmawiać z mężem, jasno zasygnalizować że dzieje się coś bardzo złego. Niestety takie życie "obok siebie" powoduje oddalenie i w następstwie zdrady w najlepszym razie rozwody.
Czy dla dobra i utrzymania małżeństwa mąż jest w stanie zmienić tryb pracy, pracę ?  albo czy ty możesz wyjechać do niego?
Z mojego punktu widzenia to jest tak: mam męża, ale tylko "od -do " - ja nawet nie wyobrażam sobie takiego życia i szczerze podziwiam wszystkich, którzy potrafią to znieść.

Samo wyjaśnienie z mężem sytuacji, że cie okłamał niewiele zmieni, nadal będziesz czuła się samotna i prędzej czy później znowu poszukasz czegoś co uzupełni brak męża. Dlatego należy skupić nad tym co i jak zmienić aby mąż był przy tobie, abyście mieli szansę tworzyć i walczyć o wasze małżeństwo.

Co do pana ze skype. Wiesz, to wszystko jest ekscytujące, podniecające, wciągające, idealne ale pamiętaj to tylko wirtualny świat . Tak samo jak ty stworzyłaś tam swoją tożsamość to tak samo ten ktoś po drugiej stronie monitora ma swoje małe sekrety. Poza tym każda znajomość, która zaczyna się od kłamstwa jest zwyczajnie bez sensu.

Poukładaj swoje życie realne, jeżeli okaże się że nie widzisz w nim miejsca dla męża i uczciwie to zakończysz wtedy swobodnie możesz poznawać i oddawać się sieciowym uniesieniom. Teraz takie działanie spowoduje matnie i w konsekwencji wpadniesz w dołek.

5

Odp: Zagubiona w sobie....

Dziękuję za odpowiedź smile

Co do męża.... nie raz próbowałam rozmawiać były prośby i groźby hmm ale bez echa... On nie widzi w tym problemu, że taka sytuacja ma miejsce, dla niego wręcz powiedziałabym, że tak musi być bo jakby nie patrzeć on nie zna innego życia, małżeństwa. Niby razem, ale osobno....
Były próby żebyśmy tam zamieszkali, ale nie wyszło, tzn mi sie tam nie podobało choć przez prawie rok zagryzałam zęby w imię naszej rodziny. Co do zmiany pracy też nie mam się co łudzić iż mąż jest przyzwyczajony do swoich zarobków, ech.... Ja już nawet za nim nie tęsknie, nawet nie wiem czy nadal kocham.... jestem wypalona w środku, są tylko dzieci i po boku my, żeby obrazek się ładnie prezentował sad

Co do kolegi z internetu.... dzisiaj dzwonił i postawił mnie przed faktem dokonanym, że idziemy do kina... tak mnie to zamurowało, że nie mogłam powiedzieć słowa, tylko się rozłączyłam hmm Napisałam mu sms-a, że nie mogę, że musimy na spokojnie porozmawiać.... Zatem nie ma już odwrotu, trzeba powiedzieć prawdę, tylko jak? Jak mu wytłumaczyć, że wszystko co mu mówiłam było zakłamaniem, że mam rodzinę, że nie mieszkam w jego mieście.... Mi naprawdę zależy na nim, tzn na naszej znajomości, bo od początku nie dopuszczałam do siebie myśli, że może być inaczej.
Ale przez mój egoizm boję się, że skrzywdzę go a tego nie chcę hmm

6

Odp: Zagubiona w sobie....
nachwile... napisał/a:

Witam serdecznie smile
Jestem żoną i matką od 10 lat. Mamy dom, dwójkę cudownych dziec. Niby sielanka... Mąż od początku naszego małżeństwa mieszka za granicą bo ma tam pracę. Zjeżdża co prawda, ale to są zjazdy 4 razy w roku od 1 tygodnia do miesiąca....
Z pozoru nasze małżeństwo nie jest złe, bo niby czego więcej chcieć??? Nigdy sie nie skarżyłam, trwałam w tym bo przecież inaczej nie można!

Dla mnie to jest fikcja nie zwiazek.

Nie rozumiem zdania:".... Trwałam w tym ,bo przeciez inaczej nie mozna! "

7

Odp: Zagubiona w sobie....

Malina masz rację to nie jest związek... raczej pewien rodzaju układ...

".... Trwałam w tym ,bo przeciez inaczej nie mozna! "
Poprzez to chciałam powiedzieć, że mąż utwierdził mnie w tym przekonaniu, że to wszystko co ON robi, robi dla "nas" i dzieci.... a ja zbiegiem czasu tylko się utwierdziłam w tym, a raczej przyzwyczaiłam do owej sytuacji....
Bo wiem, że można..... ale do tego potrzeba chęci dwojga...

8

Odp: Zagubiona w sobie....

witaj,
to wy sie widujecie tylko cztery razy w roku i trwa to juz 10 lat? Ciezko mi to wszystko pozbierac i zrozumiec.

Sama jestem w zwiazku na odleglosc i widujemy sie co tydzien a co dwa tygodnie tez w srody poniewaz dzieli nas tylko 100 km i wiem, ze to jest ciezkie dla mnie.
Nie myslalas, zeby ratowac wasz zwiazek? Przeciez to nie ma sensu, ile to moze jeszcze lat trwac? Rozumiem, ze juz nie tesknisz i wogole?

Facetowi z neta napisz cala PRAWDE!

9

Odp: Zagubiona w sobie....

Dla mnie najwazniejsz sa uczucia.Nie wyobrazam sobie miec meza,partnera 4 razy do roku.Co z moimi potrzebami,uczuciami(jako zony) ,co z dziecmi ,ich potrzebami ,uczuciami (ojciec) Sama kasa nie tworzy zdrowej rodziny.Nie mysle,zeby to był model własnie takiej.
Rade moge dac jedna abys zrobiła sobie bilans zyskow i strat małzeństwa i pomyslała czego oczekujesz i czy mozesz byc pewna mezczyzny z portalu randowego?

10 Ostatnio edytowany przez nachwile... (2013-02-11 20:28:21)

Odp: Zagubiona w sobie....

Wiem, układ chory i nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia.... albo coś jest albo nie. Tylko czy czasami mojemu mężowi taki układ nie odpowiada, kochany tatuś.... skoro jest w domu od wielkiego święta hmm  Dzieci owszem, tęsknią.... starszy tylko na początku jak mąż wyjeżdża, młodszy ma zaledwie  2 latka więc mało co rozumie, aczkolwiek woła tatę sad

Robiłam kilka razy bilans... ale za każdym razem wracałam do punktu wyjścia, a teraz już nie mam najmniejszej ochoty walczyć, jest jak jest i tylko dzieci mi jest szkoda hmm Wiele razy mu powtarzałam, że będzie żałował swojej decyzji, żeby się nie zdziwił, że któregoś razu obudzi sie i stwierdził, że miał  żonę i dzieci, że dzieci mogą się od niego odwrócić....


Co do kolegi.... dzisiaj powiem prawdę, mam tylko nadzieję, że dam radę bo na samą myśl robi mi się niedobrze.... jakie to przykre, że bardziej martwię się reakcją obcego faceta niż męża....

A czego od niego oczekuję.... chyba tylko tego, żeby był- wiem egoistyczne podejście, ale uwielbiam kiedy po prostu jest...

11

Odp: Zagubiona w sobie....

napisz wszystko facetowi z neta tak jak tu napisalas na forum. Boze, czego na sama mysl robi ci sie niedobrze? przeciez nikogo nie wykastrowalas i nie napadlas na bank. Nic zlego nie zrobilas i jezeli zalezy ci na tym facecie to tylko szczerosc TOBIE pomoze. Bo przeciez chodzi o ciebie, PPRAWDA?

12

Odp: Zagubiona w sobie....

Witam smile

Koledze z neta nic nie powiedziałam bo go nie było.... tzn wczoraj się nie odezwał, napisałam mu sms-a, że "mam kaca moralnego...źle zaczęłam....że chce to wyjaśnić...". Była cisza, rano napisał mi z zapytaniem dlaczego ten kac? Że nie mam co tłumaczyć, nic się nie zmieniło i jest jak do tej pory.... czyli na wesoło.... No i to witaj panno....
Nie ogarniam już tej całej sytuacji, czyli co, mam mu nic nie mówić!! Pozwolić żeby wszystko potoczyło się samo, albo, że przy którejś nocnej rozmowie, synek wstanie i mu powiem wtedy że mam dziecko ale jakoś mi to po drodze nie było żeby wyznać prawdę....

Co w takiej sytuacji zrobić???

13

Odp: Zagubiona w sobie....

napisz do niego, bedzie ci latwiej. Nic nie ukrywaj i nie przejmuj sie jego reakcja. To wogole nie jest wazne, jak on zareaguje. Natomiast- tak jak juz napisalam wczesniej- wazne jest abys ty sie pozbierala w tym wszystkim.

Jezeli zalezy ci jeszcze w jakims stopniu na zwiazku z mezem to tez musisz mu wszystko powiedziec, jak sie czujesz, o swoich uczucich, o tym, ze po tylu latach juz nie tesknisz, ze jestes z nim tylko dla dzieci, ze moze jest jeszcze szansa na uratowanie waszego malzenstwa, o swoich lekach i obawach i koniecznie o tej znajomosci w necie!!!
Powodzenia.

14

Odp: Zagubiona w sobie....

Ja już nie wiem czy mam siły i ochotę rozmawiać z mężem. Ile razy można w kółko i to samo tłumaczyć.... Odpowiedzi zawszę są takie same.... wiem, rozumiem, dasz sobie radę, robimy to dla dzieci, będzie dobrze, przesadzasz....
Nawet rozmowy telefoniczne mnie nie cieszą, rozmawiamy codziennie ale z każdym dniem czuję jak doprowadzają mnie do wściekłości hmm zresztą o czym ja mam z nim rozmawiać?? Skoro on tylko się pyta bo tak wypada.... jednym słowem nasze rozmowy są jak z automatu....


Dzisiaj w ciągu dnia, złapałam sie na tym, że o Panu z internetu pomyślałam z lekką obawą.... że kiedy wyznam mu prawdę zrezygnuję całkowicie ze znajomości ze mną, a chyba tego bym nie chciała....

Myślicie, że mógłby być w stanie wybaczyć mi kłamstwa.... i jakby nigdy nic zacząć od nowa???

15

Odp: Zagubiona w sobie....
nachwile... napisał/a:

Dzisiaj w ciągu dnia, złapałam sie na tym, że o Panu z internetu pomyślałam z lekką obawą.... że kiedy wyznam mu prawdę zrezygnuję całkowicie ze znajomości ze mną, a chyba tego bym nie chciała....

Myślicie, że mógłby być w stanie wybaczyć mi kłamstwa.... i jakby nigdy nic zacząć od nowa???

Dziewczyno jezeli zalezu mu na tobie to to zrozumie. Jezeli nie, to niech spada. A co to za znajomosc oparta na klamstwie? Dlaczego tak malo masz wiary w siebie? Wsydzisz sie ze, masz dziecko i 10-letnie malzenstwo?

16

Odp: Zagubiona w sobie....

Witam smile

Naturalnie, że się nie wstydzę. Wstydzę się kłamstwa i tego, że tak długo w to  brnęłam hmm
Może nie powinnam gdybać co i jak bo od tego nieszczęsnego kina nasze relację jakby się poluźniły... tzn nie piszemy na gg, nie rozmawiamy na skypie hmm
Zawszę on codziennie pisał na gg, nawet jak nie mógł rozmawiać to sie przywitał bo jak twierdził, że gdyby tego nie zrobił źle by się czuł.... w poniedziałek tego nie uczynił, wczoraj również.... a ja głupia napisałam pierwsza jak gdyby nic, później dzwoniłam.... naturalnie, nie odebrał, napisał tylko sms-a, że jest na kolacji służbowej, że oddzwoni czego również nie uczynił, napisał rano sms-a, że przeprasza, że się kolacja przeciągła bo była z śledzikiem....
Nie wiem w co ja mam już myśleć, jak rozumieć te jego zachowanie....
Przecież mu w poniedziałek napisałam, że chciałam z nim porozmawiać tak od serca...więc chyba naturalnym odruchem jest, że powinno się daną osobę wysłuchać, przynajmniej ja tak myślę może hasło, które padło, że "zaangażowałam się choć wiem, że nie powinnam...." go spłoszyło?? 
Hehe no nie ogarniam, nigdy chyba nie zrozumiem facetów.... Bo kto wie co im tam po głowie chodzi. Może faktycznie nie powinnam sobie zaprzątać głowy.... sumienie z czasem uciszę hehe skoro on nie dąży, żeby mnie wysłuchać hmm

Ech.... przepraszam, że tak wylewam swoje żale.... ale naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać hmm a pisanie tutaj w jakimś stopniu przynosi mi ulgę...

Dziękuję i pozdrawiam smile

17

Odp: Zagubiona w sobie....

cos ten gosc kreci- tak mi sie wydaje. Byc moze sie sploszyl?jezeli tak to i dobrze dla ciebie. Taki nie zasluguje juz na prawde. No ale sama zobaczysz, poczekaj jak sie sytuacja potoczy.

To, ze napisalas PIERWSZA - boze czy ci korona z glowy spadla, ze napisalas pierwsza? - ze chcesz powaznie pogadac, swiadczy tylko, ze docierasz do swojego wnetrza, do tego czego ty chcesz a nie jak ten gosc sobie o tobie pomysli. Nigdy nie przejmuj sie co mysla inni o tobie.

Szkoda, ze swojego meza juz calkiem odpuscilas?byc moze trzeba z nim pogadac na zasadzie ultimtum, jezeli nic juz nie pomaga. Byc moze sie obudzi ze snu i doceni co w zyciu jest najwazniejsze, mianowicie bliskosc drugiego czlowieka, dawanie mu milosci i szczescia na co dzien.

18

Odp: Zagubiona w sobie....

Czy odpuściłam męża.... nie wiem, po prostu nie mam już sił hmm Ultimatum? Było, nie raz.... ostatnio po tej imprezie, powiedziałam, że albo wraca albo rozwód! I co? Został, nie przyjechał po mimo, że wiedział w jakim jestem stanie psychicznym.... powiedział tylko, że przesadzam. I wtedy we mnie wszystko pękło, już nie staram się dotrzeć do niego bo i tak zrobi jak on sam chcę hmm

A Pan z netu.... hmmm.... nie tak dawno pisał sms-a o powietrzu, że suche, że idziemy na sanki i że jest dla mnie dostępny przez  24h.
I jak mam rozumieć jego zachowanie..... ech...

19

Odp: Zagubiona w sobie....

Dzień dobry smile

Kolega z netu odezwał się na gg...
Niby nic, wspomniałam mu, że chciałabym wieczorem z nim porozmawiać.... ale nie wiem czy jestem przewrażliwiona juz na tym punkcie ale odniosłam wrażenie, że jakby nie chciał usłyszeć tej prawdy.... a ja naprawdę już nie mam sił tego ciągnąć.... postanowiłam, że albo wóz albo przewóz... bo na pewno nie mam zamiaru ciągnąć tej znajomości w tym moim zakłamaniu... strasznie mi z tym źle hmm
Ja mu, że jest mi cięzko, że chcę mu wyznać całą prawdę o sobie, a on mi z tekstem, że ludzie mają większe problemy.... zdaję sobie przecież z tego sprawę (!) więc nie rozumiem po co mi z tym wyskoczył.... na początku rozmowy było fajnie, ale jak tylko wspomniałam o rozmowie.... czułam chłód z jego strony....

Proszę, pomóżcie mi zrozumieć myślenie tego faceta hmm bo z dnia na dzień ta cała sytuacja negatywnie na mnie wpływa

Czekam na jakąkolwiek odpowiedź

Pozdrawiam smile

20

Odp: Zagubiona w sobie....

Mam tylko jedna rade. Skoncz te internetowa znajomosc. ten facet, to niedojrzaly dzieciak i nie traktuje cie powaznie.
Pomysl o swoim malzenstwie, ktore ty mozesz je uratowac, jak postawisz twarde warunki. Jak twoj maz na nie nie przystanie to juz sama wiesz?rozwiedz sie.

21

Odp: Zagubiona w sobie....

Dzień dobry smile

Wieczorna rozmowa z kolegą z netu nie przyniosła moich oczekiwań, tzn nie powiedziałam mu hmm Rozmawialiśmy tylko przez chwilkę bo ma lekkie problemy zdrowotne.... zapytałam się czy jest na mnie zły.... odpowiedział, że nie, że mało się odzywał dlatego, że ciężki tydzień w pracy i że czasami tak ma, że musi sam ze sobą sobie poradzić.... W porządku, w końcu każdy człowiek potrzebuję pobyć sam, ale czy to od razu musi mieć wpływ na kontakty z innymi ludźmi?? I tym bardziej fakt, że wie że mam mu coś do powiedzenia to nie dąży do tego, żeby ze mną porozmawiać, tzn zastanawiam się czy to go nie ciekawi, bo mnie by bardzo ciekawiło.... może po prostu ma gdzieś to co chcę mu powiedzieć hmm
Nie rozumiem.... raz jest chłodny by za moment stać się miły.... nawet nie wiem czy to tak można nazwać, dziwna relacja.
Faktycznie powinnam zakończyć  definitywnie tą naszą "znajomość" ale coś mnie ciągnie, ciekawość? Chęć poznania go bliżej? Jedno jest pewne..... lubię z nim rozmawiać.....
Umówiliśmy się dzisiaj na skypie, zobaczymy czy się odważę, bo już sama nie wiem czy powinnam mu powiedzieć..... w głębi duszy boję się, że jak się dowie, znienawidzi mnie hmm a tego bym nie chciała.....

Co do męża, spróbuję bardziej się postarać, jeszcze raz.... tylko czy nie za dużo tych razów było.... póki co nijak to się ma, bo te nasze rozmowy są bez żadnych emocji... zobaczymy jak przyjedzie, czy ogień pożądania i jakieś uczucia jeszcze są.... z obu stron. Mam 1,5 miesiąca na przemyślenia i poukładanie sobie tego wszystkiego, zobaczymy wink

Pozdrawiam.

22

Odp: Zagubiona w sobie....

Witam

.... Zatem wyznałam prawdę panu  z netu...
Wytłumaczyłam mu jakimi powodami się kierowałam i w ogóle a on tylko skwitował tym, że dziękuję za szczerość że należy mi się duży szacunek, że stać mnie było na odwagę mówić o tak osobistych rzeczach....

Czuję ulgę, fakt ale przy tym fatalnie się czuję, bo już wiem, że nic nie będzie jak dawnej.... jeżeli cokolwiek jeszcze będzie.... szczerze mówiąc nie chciałabym stracić z nim kontaktu, no ale co ja mogę wymagać..... życie

Mam tylko cichą nadzieję, że się odezwie bo ja nie uczynię tego pierwsza, pomimo, że bardzo bym chciała....


Mam na co zasłużyłam hmm aż wyć mi się chcę

23

Odp: Zagubiona w sobie....

Witaj
Ważne że zrzuciłaś z siebie ten ciężar,nie masz sobie nic złego do zarzucenia.
Aż mnie ciekawość zżera co on na to w tej sytuacji. Bądź dobrej myśli...może naprawdę się uda:-)

24

Odp: Zagubiona w sobie....
Kwiatuszek100 napisał/a:

Witaj
Ważne że zrzuciłaś z siebie ten ciężar,nie masz sobie nic złego do zarzucenia.
Aż mnie ciekawość zżera co on na to w tej sytuacji. Bądź dobrej myśli?m
oże naprawdę się uda:-)

wlasnie, ja tez sie podpisuje pod postem kwiatuszka. B? z wozu i koniom lzej;-))) No, to tylko zart. Najwazniejsze, ze nie musisz ukrywac przed jakims gosciem z internetu, ze masz dziecko i zwiazek malzenski.To twoje zycie.
Ja tez ciekawska bardzo jestem. I co sie dzieje?
Napisz.

25

Odp: Zagubiona w sobie....

Znam taka sytuacje z drugiej strony jak facet sie dowartosciowuje Paniami z netu.. Jak posyłaja swoje zdjecia nie tylo twarzy ale i ginekologiczne.. kobiety z małymi dziecmi , męzatki..wrrr  Po obu stronach gra..kobieto zastanow sie co robisz.. mój eks dostawal fony od lasek i oczywiscie w mojej obecności nie odbierał..jak dorwalam numer napisalam do takiej , z ejka dzwoni niech sie lepiej upewni czy obok jej oblubienca nie siedzi jego kobieta... co za swiat pokrecony..faceci z neta wszyscy sa wolni ,albo nieszczesliwi w małżenstwie...

26

Odp: Zagubiona w sobie....

Dobry wieczór smile

Zatem sprawy układają sie następująco....

Z mężem jest jak było, czyli wszystko stoi w miejscu. On się nie stara ja również.... nie wiem gdzie nas to doprowadzi hmm

Z panem z netu natomiast jest tak, ze po naszej szczerej rozmowie w piątek w sobotę rano napisał na gg a ja w tym samym czasie pisałam mu sms-a
Że niby wszystko jest jak przed rozmową.... wieczorem pisał, ale ja nie odpisałam, udałam, że mnie nie ma.... chciałam żeby sobie pomyślał czy faktycznie chcę ze mną utrzymywać kontakt. Dzisiaj z samego rana pisał, po południu również i nie tak dawno rozmawialiśmy na skypie smile
Niby nasze relację się nie zmieniły, no może ja stałam się spokojniejsza i nie muszę ważyć każdego słowa żeby kłamstwo nie wyszło hehe
Zobaczymy jak to się dalej potoczy, mam tylko cichą nadzieję, że to nie z grzeczności.... bo sms-ów nie pisze.....

Hera, rozumiem, że się zawiodłaś, ale nie wszyscy muszą się zachowywać jak twój były i jego panienki.... wyobraź sobie, że można tylko ze sobą rozmawiać.... nic więcej!! Przynajmniej wiem z swojego doświadczenia tj z przykładu powyższego, że nie chodzi nam o jakieś porno zdjęcia czy co tam jeszcze... Nam wystarczy tylko rozmowa....


Dziękuję, że odpisujecie mi na posty.... wiele to dla mnie znaczy smile
Jeszcze raz dziękuję. I każde uwagi mile wskazane.... nie chcę popełnić błędu i nikogo skrzywdzić

27

Odp: Zagubiona w sobie....
hera.1 napisał/a:

Znam taka sytuacje z drugiej strony jak facet sie dowartosciowuje Paniami z netu.. Jak posyłaja swoje zdjecia nie tylo twarzy ale i ginekologiczne.. kobiety z małymi dziecmi , męzatki..wrrr  Po obu stronach gra..kobieto zastanow sie co robisz.. mój eks dostawal fony od lasek i oczywiscie w mojej obecności nie odbierał..jak dorwalam numer napisalam do takiej , z ejka dzwoni niech sie lepiej upewni czy obok jej oblubienca nie siedzi jego kobieta... co za swiat pokrecony..faceci z neta wszyscy sa wolni ,albo nieszczesliwi w małżenstwie...

Bardzo klarowna sytuacja: jak "facet" się dowartościowuje "paniami" z netu to znaczy, że jego "kobieta" co siedzi obok potrafi mu tylko zaniżać wartość, ale nie potrafi dowartościowywać. Wtedy nie ma się co dziwić, że są "nieszczęśliwi w małżeństwie", co prowadzi do sytuacji, w której są "wolni".

Boskie podejście....

28

Odp: Zagubiona w sobie....
nachwile... napisał/a:

Dobry wieczór smile

Zatem sprawy układają sie następująco....

Z mężem jest jak było, czyli wszystko stoi w miejscu. On się nie stara ja również.... nie wiem gdzie nas to doprowadzi hmm

Z panem z netu natomiast jest tak, ze po naszej szczerej rozmowie w piątek w sobotę rano napisał na gg a ja w tym samym czasie pisałam mu sms-a
Że niby wszystko jest jak przed rozmową.... wieczorem pisał, ale ja nie odpisałam, udałam, że mnie nie ma.... chciałam żeby sobie pomyślał czy faktycznie chcę ze mną utrzymywać kontakt. Dzisiaj z samego rana pisał, po południu również i nie tak dawno rozmawialiśmy na skypie smile
Niby nasze relację się nie zmieniły, no może ja stałam się spokojniejsza i nie muszę ważyć każdego słowa żeby kłamstwo nie wyszło hehe
Zobaczymy jak to się dalej potoczy, mam tylko cichą nadzieję, że to nie z grzeczności.... bo sms-ów nie pisze.....

Hera, rozumiem, że się zawiodłaś, ale nie wszyscy muszą się zachowywać jak twój były i jego panienki.... wyobraź sobie, że można tylko ze sobą rozmawiać.... nic więcej!! Przynajmniej wiem z swojego doświadczenia tj z przykładu powyższego, że nie chodzi nam o jakieś porno zdjęcia czy co tam jeszcze... Nam wystarczy tylko rozmowa....


Dziękuję, że odpisujecie mi na posty.... wiele to dla mnie znaczy smile
Jeszcze raz dziękuję. I każde uwagi mile wskazane.... nie chcę popełnić błędu i nikogo skrzywdzić

Moja Droga sama sobie zaprzeczasz ..gdyby to był tylko KOLEGA i nic nie znaczace rozmowy , otwarcie powiedziałabys mu o tym ,ze jestes mezatka. Jakos powiem Ci w te tylko ROZMOWY  nie wierze . mam sporo doswiadczen  w rozmowach  w necie i wiem jak sto działa..  Sama szukasz motyli w brzuchu i kreci Cie ,że jakis obcy facet Ci prawi komplementy , dowartościowuje.. Nie dziwie sie i nie ganie akurat tego... ale popatrz na siebie i zastanow sie czego szukasz i na czym czy KIM  Ci zalezy ??  Czy na facecie z netu , ktory prawdopodobnie  Toba manipuluje  w wiadomym celu czy na tym co zbudowałąś??  przeczytaj tutaj pare historii i może Ci sie oczy otworza...

29

Odp: Zagubiona w sobie....
Animus napisał/a:
hera.1 napisał/a:

Znam taka sytuacje z drugiej strony jak facet sie dowartosciowuje Paniami z netu.. Jak posyłaja swoje zdjecia nie tylo twarzy ale i ginekologiczne.. kobiety z małymi dziecmi , męzatki..wrrr  Po obu stronach gra..kobieto zastanow sie co robisz.. mój eks dostawal fony od lasek i oczywiscie w mojej obecności nie odbierał..jak dorwalam numer napisalam do takiej , z ejka dzwoni niech sie lepiej upewni czy obok jej oblubienca nie siedzi jego kobieta... co za swiat pokrecony..faceci z neta wszyscy sa wolni ,albo nieszczesliwi w małżenstwie...

Bardzo klarowna sytuacja: jak "facet" się dowartościowuje "paniami" z netu to znaczy, że jego "kobieta" co siedzi obok potrafi mu tylko zaniżać wartość, ale nie potrafi dowartościowywać. Wtedy nie ma się co dziwić, że są "nieszczęśliwi w małżeństwie", co prowadzi do sytuacji, w której są "wolni".

Boskie podejście....

Animus ..akurat to ja siedzialam koło takiego ...On mial wszystko miłość, seks w e wszystkich konstelacjach itd..Raczej za dobrze mu było...ale pomijajac mnie On zawsze taki byl po czasie sie nudzil poprostu , a swoje wielkie kmpleksy ktore tłamsił gdzies w głowie , zabijał kolejna poderwana na necie.. A co do naiwnosci Pan z netu moge opowiadac godzinami , ale jedna przebila wszystkie ..kobieta kolo 32 lat z 5 dzieci , zamieszczone zdjecia na NK , z wypiekami na twarzy biegnie do komputera i rozmawia z Kims kogo zna pare dni a On Jej opowiada o miłóśći , komplementuje itd ..Jak z Jej w koncu pisze otwarcie ,ze tylko to była zabawa Ona robi oczy ,ze jak to ?? tyle Jej mowil o miłóści itd ..Naiwnosc babska nie zna granic.. Ja kolejan taka durna ,ale to inna historia , ja nie mialam do starcenia nic oprocz walsnej godnosci/.. A wracajac do kobiet ktore nie dowartosciowuja ...niektore  az za bardzo tylko to taki poprostu typ facetow , ktorzy wciaz szukaja...Pozdrawiam

30

Odp: Zagubiona w sobie....

Witam smile

Hera.... nie powiedziałam mu prawdy bo jak zalogowałam się na tym portalu to po prostu chciałam sobie porozmawiać o wszystkim i niczym. Nie wydawałoby mi się wtedy, że każdej nowo poznanej osobie muszę streszczać całe swoje życie, bo dla mnie jasno było określone to, że nigdy nie przekroczę pewnej granicy.... a wyszło jak wyszło
Czy się dowartościuję?? Nie wydaję mi się, znam swoją wartość, a te nasze rozmowy mają na celu, żeby nie czuć się tak osamotnionym.... oboje siedzimy sami wieczorami, więc dlaczego  nie możemy sobie rozmawiać....
I uwierz, ale żadne z nas nie prawi żadnych komplementów czy czegoś tam jeszcze hehe nawet nie opowiadamy o swoich prywatnych rzeczach, to są tylko rozmowy jak wspomniałam wcześniej wink
Może jestem naiwna, nie mam w przeciwieństwie do ciebie doświadczenia, to jest mój jedyny raz i zapewne ostatni wink

Czy czuję motylki.... hehe coś może w tym jest, ale nie do tego stopnia, że nie podporządkowuję temu całego mojego dotychczasowego życia.... hehe nazwałabym to małą odskocznią.... od rzeczywistości wink

31

Odp: Zagubiona w sobie....
nachwile... napisał/a:

Witam smile

Hera.... nie powiedziałam mu prawdy bo jak zalogowałam się na tym portalu to po prostu chciałam sobie porozmawiać o wszystkim i niczym. Nie wydawałoby mi się wtedy, że każdej nowo poznanej osobie muszę streszczać całe swoje życie, bo dla mnie jasno było określone to, że nigdy nie przekroczę pewnej granicy.... a wyszło jak wyszło
Czy się dowartościuję?? Nie wydaję mi się, znam swoją wartość, a te nasze rozmowy mają na celu, żeby nie czuć się tak osamotnionym.... oboje siedzimy sami wieczorami, więc dlaczego  nie możemy sobie rozmawiać....
I uwierz, ale żadne z nas nie prawi żadnych komplementów czy czegoś tam jeszcze hehe nawet nie opowiadamy o swoich prywatnych rzeczach, to są tylko rozmowy jak wspomniałam wcześniej wink
Może jestem naiwna, nie mam w przeciwieństwie do ciebie doświadczenia, to jest mój jedyny raz i zapewne ostatni wink

Czy czuję motylki.... hehe coś może w tym jest, ale nie do tego stopnia, że nie podporządkowuję temu całego mojego dotychczasowego życia.... hehe nazwałabym to małą odskocznią.... od rzeczywistości wink

Nie chciałam ,zeby to zabrzmiało jak oskarzenie...ale tylko pisze z własnego doswiadczenia..Rozumiem Cie ,że brakuje Ci bliskośći i pogadania z facetem..każda z nas lubi byc adorowana.. Twoj zwiazek z mężem przechodzi  faze załamania i zwatpienia , niestety rozstanie na jakis czas sprzyja zwiazkowi ,daje odpoczac i zatesknic , ale za długa rozłaka to juz ostudza uczucia.. Ratujcie to albo sie rozwali..Wracajac do netowych znajomości , zawsze sa dwuznaczne imężczyzni potrafia niezle manipulowac w necie tym bardziej jak czuja kobiete złakniona pochlebstw i troche opuszczona mentalnie.. zreszta czytalam tutaj taki post od laski ktora wlasnie zachwycala sie znajomościa netowa a potem sie okazala porazka..Zreszta to raczej standard... jak znajde to wkleje.pozdrawiam..

32

Odp: Zagubiona w sobie....

Post że laska zachwyciła się facetem z netu a to była porażka...to może ten o mnie/???/:-)

33

Odp: Zagubiona w sobie....

Czemu nie pojechalas do meza... dzieci szybciej by sie przyzwyczaily niz ty to nie jest wytlumaczenie !! Jezyk kazdy sie musial nauczyc ty tez bys sobie poradzila! Jak kochasz meza to rzucilabym to wszystko i pojechala a internetowa znajomosc zawsze mozesz zaczac kolejna tez bedzie fajna .....

34

Odp: Zagubiona w sobie....

samosiazosia,
poczytaj sobie wszystkie posty. Tu nic nie pomozemy.

35

Odp: Zagubiona w sobie....

Witam smile

Sytuacja u mnie układa się następująco.....

...... z mężem nie możemy dojść do porozumienia, ja na spokojnie tłumaczę mu że tak dalej być nie może a on swoje.... nawet wczoraj się pokłóciliśmy, powód miałam zły dzień, tzn wszystko szło na opak, do tego syn nie chcę się uczyć, a on ma to gdzieś.... i jeszcze z mordą na mnie, że się wściekam niepotrzebnie hmm mógłby chociaż powiedzieć że będzie dobrze hmm

...... pan z netu, tu historia jest bez zmian, rozmawiamy na skypie sms-ów nie piszę, ja też nie.... problem jest w tym, że ja się zaangażowałam sama nie wiem kiedy, ale nie moge przestać o nim myśleć łapie sie nawet, że tęsknie za jego widokiem w monitorze.... wiem, wiem żałosne bo jak tak można.... ale ja nic na to nie poradzę, na samą myśl, że mogłabym zerwać z nim kontakt aż mnie ściska w środku.... sytuacja nie do zniesienia, bo przez to wszystko opadłam troszkę z sił hmm meczy mnie to.... bo przecież jesteśmy tylko na stopie koleżeńskiej....
Zapytałam się do czego prowadzą nas te nasze rozmowy.... odpowiedział tylko, że lubi ze mną rozmawiać.... ech....
Tyle mam pytań ale nie potrafię ich zadać, jak go widzę widnieje na mej twarzy uśmiech, czuję radość i wszystko inne odchodzi na bok..... a tak bardzo chciałabym się dowiedzieć jak on to wszystko odbiera....

Wiem, że powinnam bez owijania w bawełne zapytać, wyjaśnić..... a może lepiej nic nie mówić, stłamsić to "uczucie" w środku i udawać, że nic się nie stało starać się "żyć " jak do tej pory..... mam mętilk w głowie, nie wiem co robić....
.... a miały być tylko rozmowy....
najgorsze jest to, że mi chodzi mysl po głowie żeby się z nim spotkać....

36

Odp: Zagubiona w sobie....
nachwile... napisał/a:

Witam smile

Sytuacja u mnie układa się następująco.....

...... z mężem nie możemy dojść do porozumienia, ja na spokojnie tłumaczę mu że tak dalej być nie może a on swoje.... nawet wczoraj się pokłóciliśmy, powód miałam zły dzień, tzn wszystko szło na opak, do tego syn nie chcę się uczyć, a on ma to gdzieś.... i jeszcze z mordą na mnie, że się wściekam niepotrzebnie hmm mógłby chociaż powiedzieć że będzie dobrze hmm

...... pan z netu, tu historia jest bez zmian, rozmawiamy na skypie sms-ów nie piszę, ja też nie.... problem jest w tym, że ja się zaangażowałam sama nie wiem kiedy, ale nie moge przestać o nim myśleć łapie sie nawet, że tęsknie za jego widokiem w monitorze.... wiem, wiem żałosne bo jak tak można.... ale ja nic na to nie poradzę, na samą myśl, że mogłabym zerwać z nim kontakt aż mnie ściska w środku.... sytuacja nie do zniesienia, bo przez to wszystko opadłam troszkę z sił hmm meczy mnie to.... bo przecież jesteśmy tylko na stopie koleżeńskiej....
Zapytałam się do czego prowadzą nas te nasze rozmowy.... odpowiedział tylko, że lubi ze mną rozmawiać.... ech....
Tyle mam pytań ale nie potrafię ich zadać, jak go widzę widnieje na mej twarzy uśmiech, czuję radość i wszystko inne odchodzi na bok..... a tak bardzo chciałabym się dowiedzieć jak on to wszystko odbiera....

Wiem, że powinnam bez owijania w bawełne zapytać, wyjaśnić..... a może lepiej nic nie mówić, stłamsić to "uczucie" w środku i udawać, że nic się nie stało starać się "żyć " jak do tej pory..... mam mętilk w głowie, nie wiem co robić....
.... a miały być tylko rozmowy....
najgorsze jest to, że mi chodzi mysl po głowie żeby się z nim spotkać....

Oj dziewczyno, widze, ze jeszcze bardziej sie ladujesz w jakies bagienko....sorry, ze tak pisze ale dlaczego mam nie byc szczera? Nie potrafisz postawic mezowi ultimatum ( juz o tym pisalam), dalej ciagniesz ten niezdrowy, juz 10-letni zwiazek. Dlaczego sie nie rozwiedziesz? Dlaczego nie powiesz mezowi, ze albo on wroci albo ty odchodzisz????? Pytam sie dlaczego i nie potrafie cie zrozumiec. Przeciez tu chodzi o twoje zycie, a masz tylko jedno. Chodzi o finanse? dom? dzieci?
Miej odwage i wez sie w garsc i podejmij w koncu jakals decyzje, bo juz nie moge tego czytac......
Facet z netu...no coz, z tego co piszesz to on chyba traktuje cie jako osobe do pogadania i nic wiecej.

37

Odp: Zagubiona w sobie....

oj kochana Tobie tak ciepła brakuje i bliskości że zaczynasz szukać tego u pana z netu...powoli zakochujesz się.
A czy mówić mu o uczuciach chyba lepiej nie bo sądzę że mógłby się wystraszyć i całkowicie kontakt urwać. A jeśli coś będzie miało być między wami to samo wyjdzie.Ale to wyłącznie moje zdanie jeżeli Ty masz potrzebę wyrzucić to z siebie i miało by Ci to poprawić samopoczucie to zrób to.
A co do męża to ja bym nim wstrząsnęła. Albo jest z Tobą albo życia nie będziesz sobie marnować bo jest zbyt kruche aby je od tak przejść...

38

Odp: Zagubiona w sobie....

Blue velvet.... rozmawiałam z mężem nie raz, prosiłam, groziłam ale to i tak nic nie zmienia.... wiem, że powinnam się zdecydować, w końcu wyrwać się z tego "niby światka"
Nie chodzi mi o finanse, bo pod tym względem wiem, że sobie poradzę, dom..... jest na nas dwóch, kiedyś jak rozmawialiśmy to podjęliśmy  decyzję, że gdybyśmy się rozstali to dom przekazujemy dzieciom...
A mi najbardziej właśnie o nie chodzi.... nie chcę ich w żaden sposób skrzywdzić, bo przecież one nie są niczemu winne, chcę dla nich jak najlepiej i dlatego stoję w miejscu.
Dziękuję ci bardzo, że po mimo, że nie chcę ci się tego czytać, odpisałaś smile wiele to dla mnie znaczy....


Ja po prostu chcę odzyskać swój własny spokój, nie czuć się jak do tej pory, mam mętlik w głowie..... mam wrażenie, że cokolwiek bym nie zrobiła i tak będzie źle.... mam milczeć, okażę się w ten sposób tchórzem i nie przekonam się zastanawiając się co by było gdyby..... powiem, mogę stracić coś bezpowrotnie.... boję sie podjąć jakiekolwiek decyzji....

Może brzmi to wszystko nijako, ale dla mnie to są ciężkie przeżycia..... ech....

39

Odp: Zagubiona w sobie....

No i wydarzyło się coś???Podjęłaś jakąś decyzję? Bo ja tu jestem nieziemsko ciekawa jak to wszystko dalej się rozwinie.
Życie jest tak pokręcone samo w sobie że w najmniej oczekiwanym momencie może nas zaskoczyć,zastanawiam się jak to dalej z Tobą się potoczy...

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024