Moja historia jest dla mnie niezwykła i wspaniała a dla innego może być całkiem normalna. Nie szukam oceniania tylko chcę podzielić się swoimi przeżyciami i może dać odrobinę nadziei, tym którym jej zaczęło brakować.
Zaczęło się wszystko za czasów szkoły średniej. Spodobał mi się kolega mojego przyjaciela i jak to ja stwierdziłam, chciałabym się z nim spotykać. Był o rok starszy ode mnie. Nie miałam nigdy wcześniej żadnych chłopaków, jedynie jakieś niewinne flirty. Mój przyjaciel dał mi numer telefonu do niego abym mogła się z nim umówić, bo nie miałam na tyle odwagi żeby to zrobić kiedy go widziałam. No i nadarzyła się świetna okazja na spotkanie, dowiedziałam się, że tego dnia w naszym mieście będzie koncert Kasi Cerekwickiej (wtedy była na topie). Nie myśląc wiele za namową mamy zadzwoniłam do Ł aby się umówić i udało się! Ustaliliśmy, że będziemy jechać tym samym autobusem i się w nim spotkamy. I tak też się stało. Ł był wspaniałym, spokojnym, romantycznym chłopakiem, który cały czas dbał o mnie. Poznałam od razu jego rodziców i siostrę młodszą a on moją rodzinę. Podczas koncertu obejmował mnie, szeptał do ucha. Poszedł ze mną na karuzelę pomimo swojego lęku przed wysokością (ale dowiedziałam się o tym dopiero po czasie). Tak miło właśnie spędziliśmy ten dzień. Nazajutrz był mecz Polska-Niemcy i pomimo, że oboje nie lubimy piłki nożnej był to pretekst do kolejnego spotkania ale tym razem u mnie w domu. Mama i Ciotka zrobiły frytki a my u mnie w pokoju udawaliśmy przed sobą, że ten mecz nas interesuje. W pewnym momencie kiedy Polska strzeliła gola przytulił mnie i patrząc prosto w oczy pocałował. To jest najmagiczniejsza chwila w moim życiu. Do końca meczu siedzieliśmy wtuleniu w siebie, oboje bardzo szczęśliwi. Kolejne dni były nadal wspaniałe, nie wstydził się przy kumplach mnie przytulić, pocałować a wręcz się chwalił mną. Był koniec roku szkolnego i wakacje a przed nami spacery romantyczne, seanse filmowe, kolacje rodzinne, tak mijały nam dni. Połączyło nas głębokie uczucie miłości, ona nas łączyła. Kiedy przyszedł nowy rok szkolny Ł zaczął praktyki, a ja musiałam siedzieć i się uczyć, bo to dla mojej mamy było najważniejsze. Mieliśmy przez to mniej czasu dla siebie, oddaliliśmy się troszkę. W nasz związek wtrąciła się Justyna, młodsza dziewczyna ze szkoły i zakręciła się koło mojego kochanego. Niestety zostawił mnie dla niej. Byłam zawiedziona, naprawdę go kochałam, tłumaczyłam go. Byliśmy pół roku ze sobą, może to krótko ale wiedziałam, że to prawdziwa miłość. Mój przyjaciel mówił mi, że nie są do końca szczęśliwi, że ona nie jest dla niego ale ja się poddałam. Ciężko było mi patrzeć na nich kiedy ich mijałam, różne plotki na ich temat słyszałam od znajomych. Zostały nam jeszcze 1,5 roku w tej samej szkole. Na naszej studniówce już z nią nie był, był sam. Miałam nadzieję, że spróbuje zawalczyć o mnie ale niestety nie, więc dałam się poderwać innemu chłopakowi, który okazał się kumplem tak naprawdę, bo był gejem. Bał się ujawnić. Nie udało mi się zagłuszyć uczucia do Ł tą znajomością więc stwierdziłam że chłopaków sobie daruje, będę sama. Przyszła matura, a Ł był coraz bardziej przystojny, dalej był w moim sercu ale sama nie miałam odwagi o niego zawalczyć pomimo że zdobyłam jego nowy numer od przyjaciela. Od czerwca zaczęłam staż w restauracji znajomego mojej mamy, oczywićie nie pracowałam tak jak na stażu się powinno tylko o wiele więcej, w miesiącu miałam ponad 220h, w wolny dzień spotykałam się ze znajomymi i imprezowałam. Chciałam zapomnieć o Ł.. Któregoś dnia zadzwonił do mnie z pytaniem czy w wolnej chwili nie pomogłabym u niego w pracy jako kelnerka, nie potrafiłam mu odmówić. Skończyłam pracę u siebie ok. 3:00 nad ranem a na 6:00 jechałam do niego do pracy i z powrotem do siebie na 11:00. Kilka dni później było wesele u mnie, skończyłam o 8:00 rano i jechałam obsługiwać imprezę firmową do niego na 11:00 po czym skończyłam ok.6:00 i na 9:30 jechałam do siebie do pracy. Nie wiem jak to robiłam. Było mi wspaniale kiedy wszyscy u niego w pracy mówili, że pasujemy do siebie, a nie wiedzieli, że już kiedyś byliśmy razem. Ale Ł nie podejmował tematu związku. Zaczął się mną interesować syn mojego szefa G. Po odejściu z pracy spotykaliśmy się jako kumple, zaczęło być między nami zauroczenie. Powiedziałam mu, że dalej kocham Ł ale on i tak chciał być ze mną. Potem jeszcze w trakcie tego związku mu to powtórzyłam kilka razy. Trwało to ponad rok. To był straszny czas, bałam się G. Nie mogłam spotykać się sama ze znajomymi, a razem to on nie chciał, z przyjaciółka mogłam się tylko przy nim spotykać. On był dużym dzieckiem. Synek rodziców, który wszystko miał, bo mieli pieniądze. Byłam w takiej klatce. To z nim poszłam pierwszy raz do łóżka, nalegał, czułam się zmuszona. Nie chciałam tego tak bardzo. Po wszystkim wyśmiał mnie i zapytał ?i gdzie ta krew dziewico??. Poniżył mnie. Wybaczyłam. Głupia Ja! Pracowałam w markecie na kasie, bo szukałam pracy jako kelnerka,a nie chciałam siedzieć w domu. No i kiedyś przyszedł skasować zakupy do mnie do kasy Ł, i potem znowu. Zaprosił mnie do siebie do pracy żebym zobaczyła gdzie pracuje. Wiedziałam, że nie mogę iść. Po czasie znalazłam pracę jaką chciałam, w pub-ie jako barmanka/kelnerka i chociaż G zabronił mi tam pracować sprzeciwiłam się mu. Ugadałam się też z właścicielką żeby zabroniła mu przychodzić kiedy byłam w pracy i tam miałam taki azyl. Miałam nudne przedpołudnie w pracy więc stwierdziłam, że napisze do Ł. Niby przypadkiem, że miałam wysłać do kogoś innego. I udało się, odpisał! Wymieniliśmy kilka SMS-ów. Następnego dnia zadzwonił i rozmawialiśmy 2 godziny. Kolejnego podjechał kiedy byłam z psem na spacerze, wyrwał się z pracy specjalnie. Byłam szczęśliwa. G nic nie mówiłam, nie mogłam. Na trzeci dzień stwierdziłam, że odwiedzę go w pracy, taką niespodziankę zrobię, a G powiedziałam, że jadę na zakupy z mama do innego miasta. Był po pracy właśnie, ucieszył się kiedy mnie zobaczył. Usiedliśmy a on zrobił mi drinka z moich ulubionych składników(pamiętał chociaż było prawie 4 lata po naszym rozstaniu) i rozmawialiśmy. Wracaliśmy ostatnim autobusem, nie wysiadł na swoim przystanku, a ja stwierdziła, że wysiądę 4 przystanki przed tym moim aby przejść się i przewietrzyć troszkę. Ł stwierdził, że mnie odprowadzi i tak szliśmy razem przez miasto nocą, ciepłą wakacyjną. Kiedy tak szliśmy zaczął wydzwaniać G ale nie odbierałam, bałam się ale chciałam być tylko z Ł. Napisał nawet do mojej mamy, która powiedziała mu, że poszłam spać, bo bardzo się źle czułam. Kiedy już byliśmy pod moją klatką dalej rozmawialiśmy, śmialiśmy się aż ciocia zniosła nam klucze do auta żebyśmy nie zmarzli bo się chłodno zrobiło. Po 4 nad ranem się rozstaliśmy. Kiedy tak leżałam na łóżku popłakałam się i napisałam do Ł ?nie mogę spać, bardzo chciałam Ciebie pocałować, dalej coś czuję do Ciebie? a on odpisał, że zależy mu i też chciał to zrobić. Umówiliśmy się na spotkanie kolejnego dnia. Miał przyjechać do mnie do pracy pod koniec i mieliśmy się gdzieś wybrać. Nie mogłam się doczekać tego spotkania. Przyjechał z kolegą, usiedli do stolika i czekali na mnie. W momencie kiedy po skończonej pracy przysiadłam się do nich wszedł do pub-u kuzyn G, który przyszedł na zwiady, zobaczyć co robię. Wystraszona powiedziałam mu, że idę zmywać naczynia na zaplecze, a chłopakom żeby poszli pod tylne wyjście, tam gdzie śmieci się wyrzuca. Poprosiłam szefową żeby mi pozwoliła wyjść tamtędy i uciekłam. Weszłam do samochodu Ł i pojechaliśmy w trójkę do clubu, w którym oni pracują. Po drodze zabraliśmy dziewczynę tego kolegi. Pomimo że było nieczynne mogliśmy tam siedzieć, bo Ł był managerem. G dzwonił ale nie odbierałam. Napisałam, że jestem w domu i idę spać. Stałam sam na sam z Ł na tarasie clubu rozmawialiśmy, dużo.. Nagle G napisał, że jeżeli nie zejdę pod klatkę to z nami koniec, a ja mu na to, że nie zejdę. W odpowiedzi dostałam ?z nami koniec. Żegnaj?. Ulżyło mi, poczułam się wolna, popłakałam się. Ł mnie przytulił, o wszystkim mu mówiłam. W głowie miałam ?jesteś wolna, jest przed tobą ukochany, pocałuj go?. Pocałowaliśmy się. Było wspaniale, czułam, że mogę wszystko. Źle mi było, że okłamałam G ale nie zdradziłam pomimo wielkiej chęci. Długa tak potem rozmawialiśmy i przypominaliśmy stare czasy. Dzień ten 4 lata temu był dniem, w którym zostaliśmy parą i teraz też. Stwierdziliśmy, że to przeznaczenie. Od tamtej pory mieliśmy wiele kłód pod nogami ale wszystko razem pokonujemy do dnia dzisiejszego. Wspólne mieszkanie, w planach ślub, dzieci i pies. Przy Ł czuję się kobietą, ważną, docenianą, bezpieczną. Wiem, wierzę, że mnie już nigdy nie zdradzi i nie zostawi.
Twoje ostatnie zdanie mnie rozwalilo..."wiem,ze mnie nie zostawi".Skad u Ciebie tyle wiary,jasnowidztwa i optymizmu???Pzdr.
Dziękuję Ci za tę historię :)dobrze wiedzieć że są na tym świecie jeszcze happy endy ![]()
No tak, za dużo optymizmu i wmawiania w siebie że wszystko będzie dobrze, zamiast dokładnego wybadania faceta przez dłuższy czas, jaki jest, żeby było na czym oprzeć te przypuszczenia. A przecież Ł już raz zerwał. Nie sądzę żeby taką relację można było nazwać miłością. Zdecydowanie jest to zauroczenie. Jeśli Ł znowu zrobi coś głupiego to nie będziesz reagować. Podstawa do tworzenia trwałego związku to ograniczenie ulegania emocjom i długotrwała przyjaźń, przed angażowaniem się. Gdybym był dziewczyną i zobaczyłabym że facet ulega emocjom w kontaktach ze mną, to zastanowiłabym się czy w ogóle z nim być.
Mam odmienne zdanie, widzę jak jest, znamy się i poznaliśmy na prawdę dobrze, tak zwane cuda czasem się zdarzają. To że raz uległ to nie znaczy ze tak już zawsze będzie ulegał pokusom. To tak samo stwierdzić że jak ktoś raz się upije to już zawsze będzie i zostanie alkoholikiem.