Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

1

Temat: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Witam serdecznie. Po kilku dniach szukania pomocy wszedzie, postanowilem sprobowac i tutaj. Rece mi sie nadal trzesa i widze jak przez mgle , wiec przcinki w dziwnych miejscach i literowki pozostawcie prosze bez komentarzy. Nie dalej jak 3 dni temu dowiedzialem sie o romansie zony. Trwal on jakies 3-4 miesiace , z kolega z pracy. Spotykali sie na chwilowy seks , po czym kazde szlo w inna strone. Zona od poczatku zapowiadala mu ze mnie nie zostawi. Podobno po 2 lub 3 spotkaniach chciala sie z tego wycofac , jednak kolega nagral jeden stosunek telefonem i za pomoca tego nagrania ja szantazowal i chcial wiecej. Nie zebym w jaki kolwiek sposob probowal jej bronic , chce jak najbardziej rozjasnic sytuacje. Chialem odejsc , ale nie potrafie. Probuje walczyc , oboje rzekomo chcemy walczyc , placze , prosi , teraz wydzwania na wszystkich przerwach z pracy itp. Dowiedzialem sie 3 dni temu wiec tkwie w tej traumie , modle sie o sile dla nas 20 razy dziennie , i czekam na czyjas reakcje , madre slowo , lub zwykle nawizanie kontaktu z kim kolwiek , gdyz czuje sie osamotniony w tym co teraz czuje. Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :
Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Nawet gdybyś jej wybaczył dla dobra związku i chciał znów zacząć od nowa mógłbyś jej zaufać?
Niektórzy ludzie budują zaufanie do siebie latami...
Sądzisz że wystarczy kochać by wybaczyć i żyć dalej?
Zachodzić potem w głowę czy znów kogoś nie ma?
Poza tym... jeśli Cię zdradziła to nie dostaje wszystkiego od.... męża..?
Szuka się tego wtedy u kogoś innego..
Zastanowiłeś się dlaczego to zrobiła?
Poddała się chwili, emocjom?

3

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Jestem kobietą, ale nie rozumiem jak można zdradzić swojego męża, dla mnie to po prostu niepojęte a takie kobiety to zwykłe szmaty... I jeszcze nagrywali seks telefonem, to też dużo świadczy o poziomie takich ludzi. Na Twoim miejscu bym się z taką zoną rozwiodła, bo jak dla mnie to zwykła ściera za przeproszeniem, zwykła dziwa. Tyle fajnych porządnych samotnych kobiet a ty chcesz takiej szmacie wybaczyć i dalej z nią siedzieć? Przykre to jest gdy taka dziwa trafi na fajnego faceta i nie potrafi tego docenić tylko szuka kochanka w pracy, bo ją tak swędzi na dole. W takim razie po co taka szmata w ogóle wychodziła za mąż. Mogła sobie wchodzić w sex układy i tyle, a nie zawracać głowę porządnemu facetowi. Gdzieś tam czeka na Ciebie wartościowa kobieta, więc po co masz układać sobie dalej życie z żoną, która swoje figle w łóżku z obcym facetem nagrywała telefonem...

4

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Popieram serowy.krakers.
Zrobila z Ciebie rogacza.Ile jestescie po slubie ? Maci dzieci ? Jestes pewien, ze to jej jedyny wybryk ? Mozesz ja po tym bez obrzydzenia dotknac ?
Dlaczego to zrobila ? Zle Wam sie ukladalo ? Co masz na jej usprawiedliwienie ? Byles zimny, nie dawales jej czulosci, nie zaspokajales, ze szukala tego u innych ?

5 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2015-01-27 18:26:54)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Ciezka sprawa. Przede wszystkim, odradzam pocieszanie sie alkoholem.
Czy zona zrobila juz sobie komplet badan - hiv i inne swinstwa?
Czy w tym czasie spala tez z toba?
Jesli tak, to ty tez zrob takie badania.
Jesli nie, wiesz dlaczego?

Przyznala sie sama czy dowiedziales sie przypadkiem?
Ktore z nich zakonczylo ten romans i dlaczego?
Przed tym jak sie dowiedziales czy po tym?
Znasz odpowiedzi na te pytania?

6

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

NetKobieto w niku to Twój rocznik?
Nóż mi się owtiera gdy w takich sytuacjach czytam przemądrzałe farmazony.
Przychodzi tu człowiek, w mega skrajnych emocjach, to bardzo delikatny moment i czyta:

"Poza tym... jeśli Cię zdradziła to nie dostaje wszystkiego od.... męża..?
Szuka się tego wtedy u kogoś innego.."

Tak, autorze to w 100% Twoja wina, potnij się, albo błagaj o przebaczenie i poprawę...........................
To był sarkazm. Teraz konkrety : Przykro mi człowieku, zawsze mi jest przykro kiedy skrajny egoizm "zabiera innym".

"Witam serdecznie. Po kilku dniach szukania pomocy wszedzie, postanowilem sprobowac i tutaj. Rece mi sie nadal trzesa i widze jak przez mgle , wiec przcinki w dziwnych miejscach i literowki pozostawcie prosze bez komentarzy."
---------------
To bardzo dobre miejsce, dobrze trafiłeś, wiedz to. Dużo mądrych, doświadczonych życiowo osób.
Jesteś teraz w szoku, to naturalna reakcja organizmu oraz psychiki. To pierwsze, najpotężniejsze emocje, dużo zeżrą z Ciebie, dobra wiadomość - przeżyjesz.
Zmuszaj się do jedzenia, nie pij alkoholu, nie ćpaj, tabletki nasenne na noc. Zacznij biegać i tak schudniesz.

"Nie dalej jak 3 dni temu dowiedzialem sie o romansie zony. Trwal on jakies 3-4 miesiace , z kolega z pracy. Spotykali sie na chwilowy seks , po czym kazde szlo w inna strone. Zona od poczatku zapowiadala mu ze mnie nie zostawi. "
---------------
Akcja pełna wyrachowania, brutalna. Nie ma tu TWOJEJ winy. Jeżeli to prawda, że tak zapowiedziała to być może znaczy to, że nie myśli o odejściu od Ciebie. Może być całkiem szczęśliwa, tylko się w głowie popier....
Sprawą ważniejszą jest co TY ZROBISZ. Bo wiedz, że to dopiero początek ZMIAN. Chcesz lub nie, nadejdą.
Kolejna dobra wiadomość - zawsze jest szansa, że dacie radę. Ale najpierw czas na rozpierduchę. Emocje wyrzucaj, bo Cię zajadą.


"Podobno po 2 lub 3 spotkaniach chciala sie z tego wycofac , jednak kolega nagral jeden stosunek telefonem i za pomoca tego nagrania ja szantazowal i chcial wiecej. Nie zebym w jaki kolwiek sposob probowal jej bronic , chce jak najbardziej rozjasnic sytuacje."
--------------
Wielce prawdopodobne, że to hehehe poronione kłamstwo. Ona się boi, panikuje, zrobi, wymyśli wszystko teraz.
Spokojnie, kiedyś zechcesz to sprawdzisz informację. Poza tym no i?
Do śmietnika z tym argumentem.

"Chialem odejsc , ale nie potrafie. Probuje walczyc , oboje rzekomo chcemy walczyc , placze , prosi , teraz wydzwania na wszystkich przerwach z pracy itp."
--------------
Zachowujesz się naturalnie, to jest szok, trauma. Nawet jak teraz nie odejdziesz, to wcale nie znaczy, że kiedyś tego nie robisz.
Z czasem zaakceptujesz sytuację i NOWĄ RZECZYWISTOŚĆ. Twoje życie, Twoje wybory, Twoje szczęście.
Teraz nie podejmuj decyzji, żadnych w skrajnych emocjach. Daj sobie czas.
Żona się wystraszyła, boi się. Boi się, że Cię straci. A jeśli jesteś w porządku gość, to ona już wie czego sie boi.


"oboje rzekomo chcemy walczyc"  -
--------------
jak niby ona chce walczyć i o co? Małżeństwa już nie ma. Możecie coś zbudować na nowo.
Zapytaj się szanownej małżonki jakie ma pomysły.

"Dowiedzialem sie 3 dni temu wiec tkwie w tej traumie , modle sie o sile dla nas 20 razy dziennie , i czekam na czyjas reakcje , madre slowo , lub zwykle nawizanie kontaktu z kim kolwiek , gdyz czuje sie osamotniony w tym co teraz czuje. Pozdrawiam"
--------------
Tak to trauma, ale dasz radę. Módl się jeśli pomaga, przede wszystkim o siłę dla siebie. Dzisiaj za Ciebie też się pomodlę.
To pisz, pisz. Niewiele podałeś szczegółow na temat Waszego życia, małżeństwa.

Pamiętaj - PRZEŻYJESZ TO. Będziesz się zmieniać, dużo pracy Cię czeka, teraz jednak ryjesz twarzą o asfalt.
Bądź cierpliwy.

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Nie ma co na razie zaogniać sytuacji. Pewnie że zdrada to czyn niegodny. Ale, każda zdrada i zdradzający jest inny. Ja bym na miejscu autora poważnie z żoną porozmawiał, czego ona oczekuje w życiu, jaki był powód zdrady i zobaczył, czy autentycznie żałuje tego czynu, czy żałuje że się wydało? Gdyby każda zdrada kończyła się zaraz rozwodem, to na tym świecie byłoby 90 % rozwódek i rozwodników. Autorze, mam do Ciebie zasadnicze pytanie, które powinieneś i sobie zadać. Czy potrafisz jej wybaczyć zdradę (to jeszcze można zrobić) i czy będziesz mógł z powrotem jej zaufać. Każdy związek musi opierać się na zaufaniu, jeżeli chce przetrwać. Jeżeli odpowiesz sobie na te pytania to zrobisz tak jak Ci podpowie serce i rozsądek. Bo jeżeli wybaczając jej to będziesz wobec niej dalej nieufny (a w większości przypadków tak bywa), to wydaje mi się że nie ma większego sensu ciągnąć na siłę tego związku. Nie napisałeś w jakim jesteście wieku, jaki macie staż małżeński, oraz najważniejsze czy w waszym małżeństwie są dzieci. Nie za bardzo słuchaj podpowiadających Ci żeby od razu wyrzucić żonę z domu i rozwiązać małżeństwo. Ty musisz sam wiedzieć czego chcesz i czy temu podołasz.

8

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Dla mnie bardzo prowdopodobna wersja jest to, ze byla szantazowana. Niemniej, ja bym sobie chyba z tym nie poradzil. Szantaz w tym przypadku to konsekwencje kroku, jaki Twoja zona zrobila. A przy takim kroku nalezy liczyc sie ze wszystkim. Dla jednego orgazmu ryzykowac zycie rodzinne?
Swoja droga - z samczego punktu widzenia - mozesz jak najbardziej brac pod uwage to, ze jak facet chcial wiecej (majac nagrania) to dostal. Nie wazne z jakich pobudek - najprawdopodobniej ze strachu. Ale dostal to, co chcial, tyle razy ile chcial i w to co chcial.
Sorry za brutalnosc.

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
Lancacter napisał/a:

Dla mnie bardzo prowdopodobna wersja jest to, ze byla szantazowana. Niemniej, ja bym sobie chyba z tym nie poradzil. Szantaz w tym przypadku to konsekwencje kroku, jaki Twoja zona zrobila. A przy takim kroku nalezy liczyc sie ze wszystkim. Dla jednego orgazmu ryzykowac zycie rodzinne?
Swoja droga - z samczego punktu widzenia - mozesz jak najbardziej brac pod uwage to, ze jak facet chcial wiecej (majac nagrania) to dostal. Nie wazne z jakich pobudek - najprawdopodobniej ze strachu. Ale dostal to, co chcial, tyle razy ile chcial i w to co chcial.
Sorry za brutalnosc.

W tym wypadku postępowanie tego kochanka to zwykła podłość. Człowiek bez honoru.

10

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Przede wszystkim dziekuje wszytski razem i kazdemu z osobna za reakcje i wlasna opinie. Wiem ze nie bylem precyzyjny , ale rece za bardza dygocza by moc spokojnie opowiadac jak o letnim biwaku. Ja mam 31 a ( nadal ) zona 30 lat. Staz mamy maly malzenski bo 2,5 roku ale oboje razem estesmy i tu uwaga 13 lat. Tak tak lata szkole , poczatki doroslosci , wszystko razem. Ta akcja z tym tajnym nagraniem to prawda, bo wiem kto to , pisalem do niego ze jezeli tego nie usunie to...( straszylem prokuratorem ) itp.Dzieci jeszcze nie mamy , ale strasznie Kocham zone , nawet teraz wpatruje w zegarek kiedy skonczy prace , kiedy da znac ze wraca. Co kilka chwil mala migawka w oczach ze moze jest gdzies z nim , ale sama powiedziala zebym kontrolowal ile mam ochote . Staram sie w to nie brnac bo sie naucze i skoncze w psychiatryku. Co do naszych relacji malzenskich to fakt ze widze w tej sprawie i swoja wine ( i to mnie dobija najbardziej). Bylem ciagle zajety i zapracowany , seks okazyjnie raz na 2 tygodnie to maks , malo rozmow i spedzania czasu we dwoje, jak juz byla chwila chcialem usiasc obejzec wiadomosci i odpoczac. Pisze wam wszystko jak jest i otwieram sie jak tylko moge , co jeszcze moze mnie spotkac. Zycie staje mi sie obojetne . Czekam na wasza analize bo ja odchodze od zmyslow....

11

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
Po przejściach 48 napisał/a:

W tym wypadku postępowanie tego kochanka to zwykła podłość. Człowiek bez honoru.

Zgadzam sie calkowicie. Tym bardziej, ze nagrywanie w celach szantazu to cechy seksoholika czy erotomana. W kazdym razie psychopaty. Z drugiej jednak strony kobieta wiedziala w co sie pcha, a jak nie wiedziala na poczatku, to po pierwszym razie juz na pewno. Trzeba bylo ogon podkulic i przyjsc do meza w prawdzie i ze skrucha.
Zdrada to zdrada, ale - i tu jeszcze raz przepraszam za brutalnosc - lepiej przyjsc po jednym stosunku niz po wielu, a do tego w rozne miejsca.

12

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Niewielu ludzi ma honor w tych czasach, a ten to niezły psychol Oo
Gruba sprawa.
Niestety, żona sama się wpakowała w niezłe maliny. Efekt motyla.

13

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
krych23 napisał/a:

NetKobieto w niku to Twój rocznik?
Nóż mi się owtiera gdy w takich sytuacjach czytam przemądrzałe farmazony.
Przychodzi tu człowiek, w mega skrajnych emocjach, to bardzo delikatny moment i czyta:

"Poza tym... jeśli Cię zdradziła to nie dostaje wszystkiego od.... męża..?
Szuka się tego wtedy u kogoś innego.."

Tak, autorze to w 100% Twoja wina, potnij się, albo błagaj o przebaczenie i poprawę...........................
To był sarkazm. Teraz konkrety : Przykro mi człowieku, zawsze mi jest przykro kiedy skrajny egoizm "zabiera innym".

"Witam serdecznie. Po kilku dniach szukania pomocy wszedzie, postanowilem sprobowac i tutaj. Rece mi sie nadal trzesa i widze jak przez mgle , wiec przcinki w dziwnych miejscach i literowki pozostawcie prosze bez komentarzy."
---------------
To bardzo dobre miejsce, dobrze trafiłeś, wiedz to. Dużo mądrych, doświadczonych życiowo osób.
Jesteś teraz w szoku, to naturalna reakcja organizmu oraz psychiki. To pierwsze, najpotężniejsze emocje, dużo zeżrą z Ciebie, dobra wiadomość - przeżyjesz.
Zmuszaj się do jedzenia, nie pij alkoholu, nie ćpaj, tabletki nasenne na noc. Zacznij biegać i tak schudniesz.

"Nie dalej jak 3 dni temu dowiedzialem sie o romansie zony. Trwal on jakies 3-4 miesiace , z kolega z pracy. Spotykali sie na chwilowy seks , po czym kazde szlo w inna strone. Zona od poczatku zapowiadala mu ze mnie nie zostawi. "
---------------
Akcja pełna wyrachowania, brutalna. Nie ma tu TWOJEJ winy. Jeżeli to prawda, że tak zapowiedziała to być może znaczy to, że nie myśli o odejściu od Ciebie. Może być całkiem szczęśliwa, tylko się w głowie popier....
Sprawą ważniejszą jest co TY ZROBISZ. Bo wiedz, że to dopiero początek ZMIAN. Chcesz lub nie, nadejdą.
Kolejna dobra wiadomość - zawsze jest szansa, że dacie radę. Ale najpierw czas na rozpierduchę. Emocje wyrzucaj, bo Cię zajadą.


"Podobno po 2 lub 3 spotkaniach chciala sie z tego wycofac , jednak kolega nagral jeden stosunek telefonem i za pomoca tego nagrania ja szantazowal i chcial wiecej. Nie zebym w jaki kolwiek sposob probowal jej bronic , chce jak najbardziej rozjasnic sytuacje."
--------------
Wielce prawdopodobne, że to hehehe poronione kłamstwo. Ona się boi, panikuje, zrobi, wymyśli wszystko teraz.
Spokojnie, kiedyś zechcesz to sprawdzisz informację. Poza tym no i?
Do śmietnika z tym argumentem.

"Chialem odejsc , ale nie potrafie. Probuje walczyc , oboje rzekomo chcemy walczyc , placze , prosi , teraz wydzwania na wszystkich przerwach z pracy itp."
--------------
Zachowujesz się naturalnie, to jest szok, trauma. Nawet jak teraz nie odejdziesz, to wcale nie znaczy, że kiedyś tego nie robisz.
Z czasem zaakceptujesz sytuację i NOWĄ RZECZYWISTOŚĆ. Twoje życie, Twoje wybory, Twoje szczęście.
Teraz nie podejmuj decyzji, żadnych w skrajnych emocjach. Daj sobie czas.
Żona się wystraszyła, boi się. Boi się, że Cię straci. A jeśli jesteś w porządku gość, to ona już wie czego sie boi.


"oboje rzekomo chcemy walczyc"  -
--------------
jak niby ona chce walczyć i o co? Małżeństwa już nie ma. Możecie coś zbudować na nowo.
Zapytaj się szanownej małżonki jakie ma pomysły.

"Dowiedzialem sie 3 dni temu wiec tkwie w tej traumie , modle sie o sile dla nas 20 razy dziennie , i czekam na czyjas reakcje , madre slowo , lub zwykle nawizanie kontaktu z kim kolwiek , gdyz czuje sie osamotniony w tym co teraz czuje. Pozdrawiam"
--------------
Tak to trauma, ale dasz radę. Módl się jeśli pomaga, przede wszystkim o siłę dla siebie. Dzisiaj za Ciebie też się pomodlę.
To pisz, pisz. Niewiele podałeś szczegółow na temat Waszego życia, małżeństwa.

Pamiętaj - PRZEŻYJESZ TO. Będziesz się zmieniać, dużo pracy Cię czeka, teraz jednak ryjesz twarzą o asfalt.
Bądź cierpliwy.

Dziekuje za umiarkowana bezposredniosc w mojej sytuacji. Powyzej dolozylem kilka szczegółów . Dziekuje raz jeszcze za wasz czas.

14

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Proszę Quentin. Przeczytałem i od siebie dodam, że mam 31 lat, kobiete znam 13,5 roku wink
Ale u mnie są 2 bonusy, córeczki smile

15

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
krych23 napisał/a:

Proszę Quentin. Przeczytałem i od siebie dodam, że mam 31 lat, kobiete znam 13,5 roku wink
Ale u mnie są 2 bonusy, córeczki smile

krych23 ja rozumiem ze to nie jest kulko różańcowe ani nic podobnego , ale jednak z jasnoscia mojego umyslu teraz nie jest najlepiej wiec  zapytam wprost. Ty przeszedles/przechodzis zdrade?  ( prosze nie uznaj mnie za jakiegos przyglupa ), ze wyrwalem z takim pytaniem.

16 Ostatnio edytowany przez Doonna (2015-01-27 19:40:47)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
Qentin napisał/a:

strasznie Kocham zone , nawet teraz wpatruje w zegarek kiedy skonczy prace , kiedy da znac ze wraca. Co kilka chwil mala migawka w oczach ze moze jest gdzies z nim , ale sama powiedziala zebym kontrolowal ile mam ochote . Staram sie w to nie brnac bo sie naucze i skoncze w psychiatryku. Co do naszych relacji malzenskich to fakt ze widze w tej sprawie i swoja wine ( i to mnie dobija najbardziej). Bylem ciagle zajety i zapracowany , seks okazyjnie raz na 2 tygodnie to maks , malo rozmow i spedzania czasu we dwoje, jak juz byla chwila chcialem usiasc obejzec wiadomosci i odpoczac. Pisze wam wszystko jak jest i otwieram sie jak tylko moge , co jeszcze moze mnie spotkac. Zycie staje mi sie obojetne . Czekam na wasza analize bo ja odchodze od zmyslow....

Wiesz co moze jeszcze Cie spotkac?
Moze Cie spotkac to co mnie smile
Kiedy dowiedzialam sie o zdradzie to obudzily sie we mnie wszystkie uczucia, z taka sila, ze sama sie zdziwilam skad one sie wziely.
Bylam nagle najlepsza zona, dzika kochanka, szalona malolata, wszystko w jednym dla niego,
zdurnialam calkowicie,

myslalam, ze tak bardzo go nagle kocham,

ciagle o nim myslalam,
zamiast odpoczac i obejzec wiadomosci rozkladalam zdrade na wszystkie mozliwe mi sposoby, zeby tylko sobie ulzyc, albo jakos upiekszyc paskudna prawde.
Jak ja za nim szalalam, mozna pisac bez konca, a bylismy ze soba 20 lat.

W efekcie moj maz czul sie super, bo po jego zdradzie wchodzilam mu w tylak,
a ja czulam sie jak gowno,
no i stalo sie...
opadly emocje, przerobilam wszystko i zdalam sobie sprawe, ze nie chce takiego meza.
Nie chce zyc z facetem ktoremu nie moge juz ufac i ktory zrobil mi taka wielka krzywde.

Znienawidzilam go, nie moglam na niego patrzec...
a on jak idiota nie chcial sie odemnie odwalic, chociaz robilam wszystko, aby sie go pozbyc.

Qentin, nie rob nic narazie,
daj sobie czas aby wszystkie mysli i uczucia przeplynely przez Ciebie.
Teraz i tak nie wiesz czego chcesz.
Jestes w szoku. Przeczekaj to.

17

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Luuuuzik, to forum, pytamy, odpowiadamy i takie tam.
Przeszedłem. Wszystko się zaczęło w maju 2013r.
Przechodzę, bo pewne procesy trwają do dzisiaj.
Nie jesteśmy ze sobą. Po zdradzie było naprawdę dobrze (rozpierducha była)  w naszym małżeństwie.
Oo
Nie pytaj o szczegóły, he,he smile

18

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Qentin

Czy Ty chcesz się nas pytać co zrobić?

Jak się czujesz? Co myślałeś kiedyś na temat zdrady, co myślisz dziś? Czy oddzielasz seks od uczucia? Czy to co widzisz , widziałeś w swoim związku pokrywa się z Twoim wyobrażeniem o nim?

Nie odpowiadaj mi na forum odpowiedz sobie.

I jeszcze jedno ważne pytanie: Jak bardzo i do czego potrzebna Ci żona?Czy ona ma coś czego nie mają inne?
A Ty jak czujesz? Jak bardzo ważny jesteś w jej życiu? Ona się Tobą interesuje?

Przeżyjesz to wszystko z nią lub bez niej. Pytaj często czy ona chce i czego chce. A potem pytaj siebie czego Ty chcesz...

19

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
krych23 napisał/a:

Luuuuzik, to forum, pytamy, odpowiadamy i takie tam.
Przeszedłem. Wszystko się zaczęło w maju 2013r.
Przechodzę, bo pewne procesy trwają do dzisiaj.
Nie jesteśmy ze sobą. Po zdradzie było naprawdę dobrze (rozpierducha była)  w naszym małżeństwie.
Oo
Nie pytaj o szczegóły, he,he smile

przykro mi ze nie wyszlo.  Szczerze to chce aby mi/nam sie udalo. Niczego innego w tej chwili nie pragne bardziej jak mojej zony , milosci ( jej milosci ) dotyku i zapachu. Zawsze twierdzilem ze zyje tylko dla niej. A jestem tu z wami z 2 powodow. By bylo mi lzej kiedy moge sie z kims podzielic tym co mi sie przytrafilo i by znalezc pomoc w radach innych czy i jak wogole mozna tego dokonac.

20 Ostatnio edytowany przez verdad (2015-01-27 20:48:15)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Dobrze, ze piszesz, pytasz, rozmawiasz.Lzej Ci bedzie.
Pozniej o ile to mozliwe, odsun to od siebie, daj sobie czas, nic nie rob pod wplywem impulsu.
Na koniec podejmij decyzje.


Dopiero teraz przeczytalam post Donny.
W calosci sie z tym zgadzam.
A na razie trzymaj sie mocno.I pamietaj, ze koniec jednego to poczatek drugiego.Moze lepszego ?

21 Ostatnio edytowany przez assassin (2015-01-27 20:51:03)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
Qentin napisał/a:

... Podobno po 2 lub 3 spotkaniach chciala sie z tego wycofac , jednak kolega nagral jeden stosunek telefonem i za pomoca tego nagrania ja szantazowal i chcial wiecej...

I Ty to kupiłeś...serio??

Skoro dzieci brak... jeśli kredytów też brak, to kwestia uspokoić się i zdecydować.... ale chyba nie ma sensu tego ciągnąć.

22 Ostatnio edytowany przez YourShadow (2015-01-27 23:36:58)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Masz 31 lat Qentin, nie macie dzieci...

Młody jesteś, idź się bawić, możesz spokojnie obracać 20tki... Albo znaleźć sobie nową stałą partnerkę.

Jesteś w sile wieku. Jako facet masz teraz dużo opcji. To twoja niewierna, 30letnia żonka jest stratna.

Zastanów się... Tym bardziej, że brakowało jej czegoś, może nie była z tobą szczęśliwa skoro nie zastanowiła się dwa razy.
Była z tobą tak długo, może chciała spróbować innego...

Tylko nie zapadaj się w sobie, nie uciekaj w używki / samotność.

Zerwij związek z żonką, ale utrzymaj z nią dobre relacje, bez wymówek, bez tragedii - na zimno. Nie miej do niej pretensji, nie rób z tego wszystkiego sprawy, ludzie mają chwile słabości. Bądź wyrozumiały.
Nie daj się wciągnąć w to co Ci tu proponują (w uznawanie ją za szmatę, zdzirę, puszczalską itd)

Idź na łowy tygrysie... ;D

23 Ostatnio edytowany przez starr (2015-01-27 23:34:02)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Myślę, że na początku będzie trochę bolało, ale niektóre rzeczy najlepiej przekazać wprost... Zakładam, że mieszkacie w Polsce...

Qentin napisał/a:

Witam serdecznie. Po kilku dniach szukania pomocy wszedzie, postanowilem sprobowac i tutaj. Rece mi sie nadal trzesa i widze jak przez mgle , wiec przcinki w dziwnych miejscach i literowki pozostawcie prosze bez komentarzy.

No to jest jak najbardziej normalne po uzyskaniu takiej dawki emocji. Najlepiej idź do lekarza, weź z tydzień zwolnienia. Stan w jakim się znajdujesz nie sprzyja wydajności pracy. A chyba nie warto ryzykować jej utratą. Pewnie dostaniesz też od niego coś łagodnego na uspokojenie i pewnie coś na sen. Będzie Ci to potrzebne. Będzie Tobie potrzebna w miarę świeża głowa do szybkiego wyjaśnienia sobie z nią wielu spraw:
Po pierwsze jaka jest przyczyna rozpoczęcia tego "romansu". 
Po drugie musisz wykluczyć natychmiast podejrzenie, że przyznała się tylko dlatego, że jest w ciąży i teraz chce Ciebie nią obarczyć ze wszystkimi skutkami.
Po trzecie musisz zadbać teraz o swoje zdrowie i wykluczyć, ponad wszelka wątpliwość, zakażenie chorobami przenoszonymi droga płciową. Wyślij ją na badania HIV HPV i WZW szczególnie typ B. 

Qentin napisał/a:

Nie dalej jak 3 dni temu dowiedzialem sie o romansie zony. Trwal on jakies 3-4 miesiace , z kolega z pracy. Spotykali sie na chwilowy seks , po czym kazde szlo w inna strone.

No wybacz, ale to na romas klasyczny nie wygląda, tylko na zwykłą, perfidną "zdradę na sportowo".

Qentin napisał/a:

Zona od poczatku zapowiadala mu ze mnie nie zostawi. Podobno po 2 lub 3 spotkaniach chciala sie z tego wycofac , jednak kolega nagral jeden stosunek telefonem i za pomoca tego nagrania ja szantazowal i chcial wiecej. Nie zebym w jaki kolwiek sposob probowal jej bronic , chce jak najbardziej rozjasnic sytuacje. Chialem odejsc , ale nie potrafie.

Nie napisałeś w sumie, jak się dowiedziałeś: odkryłeś, czy sama się przyznała? Okoliczności też będą miały znaczenie, w ewentualnej Twojej decyzji, co dalej z tym zrobić. Od siebie dodam, że jeżeli to jest prawda z tymi filmami to jest to szantaż i jest czynem karalnym. Po pierwsze dlaczego zona zgodziła się na nagrywanie? a jeżeli odbyło się to bez jej zgody, to już sam ten fakt jest przestępstwem. Dlaczego zona nie zgłosiła tego na policję, tylko ciągnęła to przez cztery miesiące? Dlaczego nie robi tego teraz? Jeżeli ma przed tym opory, bo nie chce łajzie robić problemów, to czerwone światełko w głowie.
Powiem Ci tak: zdradzający nigdy nie przyznają się do tego co zrobili w sposób dobrowolny. Jeżeli mleko się już rozleje, potrafią kłamać, kręcić i wybielać się za wszelką cenę. Potrafią nawet przysięgać na zdrowie i życie dzieci, rodziców i swoje, że nic się nie wydarzyło. Łajza zawsze wtedy, albo był impotentem, albo ledwo wsadził to mu oklapło, albo wymyśla cuda na kiju, w tylko tym celu, żeby się rzekomo wybielić. Masz prawo nie wierzyć w nic co teraz zona mówi. Obserwuj tylko co robi, bo tylko to się teraz liczy. Załóż sobie, że wszystkie słowa to tylko kłamstwa...

Qentin napisał/a:

Probuje walczyc ,

Z kim? Jeżeli Ty, o małżeństwo, to nie jest to Twoje zadanie, ale tylko i wyłącznie jej. To teraz ona MUSI udowodnić Tobie, że jej zależy na Tobie.

Qentin napisał/a:

oboje rzekomo chcemy walczyc

No masakra, to rzekomo... to jak w końcu jest. Nie dobijaj się, skoro w niej nie ma takiej potrzeby, to możesz założyć już i natychmiast to, co miałem zamiar napisać na samym początku: Twoje małżeństwo już nie istnieje, ona je zamordowała swoją zdradą, a im szybciej dotrze to do Twojej świadomości, tym szybciej zaczniesz proces dochodzenia do równowagi emocjonalnej.

Qentin napisał/a:

, placze

Płacz jest efektem nagromadzonych emocji i ich uzewnętrznieniem. Jaki jest powód tych emocji?

Qentin napisał/a:

, prosi ,

O co prosi? Usłyszałeś chociaż raz słowo: przepraszam? Na pewno nie pozwól sobie, na zamiecenie sprawy pod dywan, szybkie wybaczenie i zapomnienie, jakie pewnie ma zamiar na Tobie wymóc.

Qentin napisał/a:

teraz wydzwania na wszystkich przerwach z pracy itp. Dowiedzialem sie 3 dni temu wiec tkwie w tej traumie , modle sie o sile dla nas 20 razy dziennie , i czekam na czyjas reakcje , madre slowo , lub zwykle nawizanie kontaktu z kim kolwiek , gdyz czuje sie osamotniony w tym co teraz czuje. Pozdrawiam

Trafiłeś tutaj. Jest tu sporo doświadczonych i patrzących na problemy z wielu stron. Dostaniesz rożne porady, ale z których skorzystasz, a które pominiesz, to tylko Twoja decyzja. Dopóki nie Jesteś w stanie jako takiej równowagi emocjonalnej, nie radze podejmować żadnych ważnych decyzji. Zdecydowanie odradzam terapię alkoholem. To tylko spowoduje, wzmożenie negatywnych emocji, a może doprowadzić Ciebie do podjęcia złych decyzji.
Z  mojego doświadczenia, z tego co przeczytałem tutaj i na innym forum wynika, że skoro Twoja zona pokonała barierę i zdecydowała się, niezależnie od przyczyny, na zdradę, to jest już partnerem bardzo wysokiego ryzyka. Nie wróży to nic dobrego na przyszłość. Na razie radzę Ci zaprzyjaźnić sie z najbliższą siłownią. Przyjdą takie momenty, że narastać bedzie w Tobie agresja. Nie rób niczego, czego Będziesz mógł żałować. Wywal ją z siebie na atlasie. To tez dobrze robi na poprawę swojego poczucia wartości, które w takich wypadkach spada do zera.

Qentin napisał/a:

/.../ Ta akcja z tym tajnym nagraniem to prawda, bo wiem kto to , pisalem do niego ze jezeli tego nie usunie to...( straszylem prokuratorem ) itp.

Bardzo to było nierozsądne z Twojej strony. O całej sprawie trzeba było powiadomić policję. To co zrobił łajza, od początku z tym filmem to są czyny karalne. Jeśli usunie dowody, to za jakiś czas zrobi to następnej. Pewnie o tym nie pomyślałeś? Jest jeszcze szansa, że kolekcjonuje takie materiały, jak również, że materiał był nagrany na karcie pamięci i da się go odzyskać. Chociaż z pamięci telefonu tez można odzyskać skasowane pliki... w tym esemesy i fotografie. Kwestia systemu na telefonie i programu. Jeżeli jednak żona nie zdecyduje się na złożenie doniesienia, to dla Ciebie ogromny znak zapytania: czemu chroni łajzę?

/.../

Qentin napisał/a:

Bylem ciagle zajety i zapracowany , seks okazyjnie raz na 2 tygodnie to maks , malo rozmow i spedzania czasu we dwoje, jak juz byla chwila chcialem usiasc obejzec wiadomosci i odpoczac. Pisze wam wszystko jak jest i otwieram sie jak tylko moge , co jeszcze moze mnie spotkac. Zycie staje mi sie obojetne  Ja mam 31 a ( nadal ) zona 30 lat. Staz mamy maly malzenski bo 2,5 roku ale oboje razem estesmy i tu uwaga 13 lat. Tak tak lata szkole , poczatki doroslosci , wszystko razem. Ta akcja z tym tajnym nagraniem to prawda, bo wiem kto to , pisalem do niego ze jezeli tego nie usunie to...( straszylem prokuratorem ) itp.Dzieci jeszcze nie mamy , ale strasznie Kocham zone , nawet teraz wpatruje w zegarek kiedy skonczy prace , kiedy da znac ze wraca. Co kilka chwil mala migawka w oczach ze moze jest gdzies z nim , ale sama powiedziala zebym kontrolowal ile mam ochote . Staram sie w to nie brnac bo sie naucze i skoncze w psychiatryku. Co do naszych relacji malzenskich to fakt ze widze w tej sprawie i swoja wine ( i to mnie dobija najbardziej). Bylem ciagle zajety i zapracowany , seks okazyjnie raz na 2 tygodnie to maks , malo rozmow i spedzania czasu we dwoje, jak juz byla chwila chcialem usiasc obejzec wiadomosci i odpoczac. Pisze wam wszystko jak jest i otwieram sie jak tylko moge , co jeszcze moze mnie spotkac. Zycie staje mi sie obojetne

Sprowokowałeś, ale nie prowadziłeś za rączkę na bzykanko... Jeżeli nie pasowało jej Twoje zachowanie, to powinna o tym rozmawiać do skutku, nawet z tłuczeniem talerzy. Jakby nie doczekała się Twoją pozytywną reakcję, to powinna złożyć pozew rozwodowy...
Trzymaj się teraz przede wszystkim siebie i dbaj o siebie... Teraz Ty dla siebie Jesteś najważniejszy...

[OT]
Krych23
Pokonałem problemy ze skrzynka mailowa, pokonuje problemy z systemem. Teraz piszę z kompa córki. Odpiszę w łykend.
[/OT]

24

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
starr napisał/a:

Myślę, że na początku będzie trochę bolało, ale niektóre rzeczy najlepiej przekazać wprost... Zakładam, że mieszkacie w Polsce...

Wlasnie nie , caly czas staralismy sie dazyc do czegos za granica naszego pieknego kraju.

25

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
starr napisał/a:

Sprowokowałeś, ale nie prowadziłeś za rączkę na bzykanko... Jeżeli nie pasowało jej Twoje zachowanie, to powinna o tym rozmawiać do skutku, nawet z tłuczeniem talerzy. Jakby nie doczekała się Twoją pozytywną reakcję, to powinna złożyć pozew rozwodowy...
Trzymaj się teraz przede wszystkim siebie i dbaj o siebie... Teraz Ty dla siebie Jesteś najważniejszy...

No i wlasnie dawala mi sygnaly ze nie moze tak byc. Nawet mi o tym przypomniala ( na spokojnie ) we wczorajszej rozmowie. Malo tego powiedziala mi ze ten Kochanek ( psychopata) namawial ja by ode mnie odeszla do niego kiedy sie dowiedzialem o wszystki , ale wybrala ze zostaje ze mna do konca tzn dopoki ja bede chcial byc z nia. Teraz kiedy rozmawiamy przeprasza , zaluje , widze jak stara sie mnie wspierac swoim zachowanie. Twiedzi ze widzi jak ja bardzo sie staram. Juz planuje nasze wspolne wakacje latem itp. Siano , mam siano w glowie , ale w oddali cos krzyczy sprobuj!

Dziekuje wam wszystkim za to ze poprostu jestescie i chce wam sie mi odpisywac. Pozdrawiam was

26 Ostatnio edytowany przez YourShadow (2015-01-28 09:18:19)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Weź też pod uwagę taką rzecz... Wiadomo, że wina leży po jej stronie.

Jeżeli rutyna związku rzuciła ją w ramiona innego...
W co może rzucić ją robienie z tego wszystkiego dramy, kłótnie, ciągły stres, negatywne emocje, wymówki, poczucie winy...

Niezależnie od tego co zrobisz, powstrzymanie emocji, zadbanie o dobre relacje z nią jest najlepszą opcją. Pokaż jej, że spływa to po tobie jak po gęsi.

Tak jak gdzieś tam piszą w biblii (mniej więcej) - jesteś niewolnikiem i każą ci przebiec 10km, przebiegnij 20...

Zraniła cię - zamiast robić piekło - bądź dla niej niesamowicie miły, nie sztucznie - daj jej wszystkie pozytywne emocje jakie w sobie masz.
Nawet jeżeli planujesz skończyć związek.

Pokaż jej, że to TY niezależnie od niej jesteś źródłem szczęścia, jak silny facet, nawet jeżeli ona przekreśla wszystko co było do tej pory.

27 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2015-01-28 09:32:17)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Quentin, bądź ostrożny i pamiętaj, że nie wszystko co mówi Ci żona musi być prawdą. Czy to, że wybrała Ciebie w jakikolwiek sposób ją usprawiedliwia? Dla mnie wygląda to na "wybrałam Ciebie, więc Ty musisz wybrać mnie". To tak nie działa. Jej wybór nie ma już znaczenia, liczy się Twój wybór.

To miłe, że żona planuje Wasze wakacje. Ale takie plany snuje się wspólnie. Nie sądzisz, że to smutne że po tym wszystkim ona decyduje o tym co będzie SAMA?

Nie namawiam Cię byś od niej odszedł, ale nie podoba mi się, że po zdradzie ona jakby przejmuje Twoją zdolność decyzyjną - Ty siedzisz otumaniony, w szoku, więc ona przejmuje pałeczkę i planuje Wasze życie. I mam dziwne przeczucie że to ma służyć zamieceniu wszystkiego pod dywan jak najszybciej. Jeśli Wasze życie ma się udać to ona musi wyhamować i dać Ci czas abyś mógł to wszystko przetrawić, bo zdradę trzeba wewnętrznie przepracować. Rozmawiajcie o tym dużo, zadawaj pytania, słuchaj odpowiedzi.

Czy odpowiedziała Ci na pytanie DLACZEGO Cię zdradziła?

Też dałam szansę mojemu mężowi i jak na razie nie żałuję, ale nie wierzę już we wszystko co mówi. Kocham, ale ostrożniej. Nie sprawdzam jego telefonu ani mejli, bo to droga donikąd (i uwłacza mojej godności), ale nie zakładam też, że będzie ze mną już na zawsze. Kiedyś nie miałam, ale teraz już mam - mój plan B na życie bez niego. Może też pofantazjuj trochę, wyobraź sobie jak by to było żyć bez niej... a życie bez niej z czasem przestanie być w Twojej wyobraźni czarną dziurą czystej rozpaczy.

28

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
Qentin napisał/a:

Nie dalej jak 3 dni temu dowiedzialem sie o romansie zony. Trwal on jakies 3-4 miesiace , z kolega z pracy. Spotykali sie na chwilowy seks , po czym kazde szlo w inna strone. Zona od poczatku zapowiadala mu ze mnie nie zostawi. Podobno po 2 lub 3 spotkaniach chciala sie z tego wycofac , jednak kolega nagral jeden stosunek telefonem i za pomoca tego nagrania ja szantazowal i chcial wiecej. Nie zebym w jaki kolwiek sposob probowal jej bronic , chce jak najbardziej rozjasnic sytuacje. Chialem odejsc , ale nie potrafie. Probuje walczyc , oboje rzekomo chcemy walczyc , placze , prosi , teraz wydzwania na wszystkich przerwach z pracy itp. Dowiedzialem sie 3 dni temu wiec tkwie w tej traumie , modle sie o sile dla nas 20 razy dziennie , i czekam na czyjas reakcje , madre slowo , lub zwykle nawizanie kontaktu z kim kolwiek , gdyz czuje sie osamotniony w tym co teraz czuje. Pozdrawiam

Wiesz, nic tak Ci nie pomoże, jak przeczytanie tekstu, jaki kiedyś napisał Wiktor Jerofiejew, a adresowany jest do zdradzanych (tu akurat mężczyzn). Dla mnie ten tekst pozwolił się na zawsze uporać z tą traumą. Kiedy ostatnia kobieta, jaką poznałem okazała się też niewierną, dzięki temu tekstowi kwestia niewierności znikła z mojego życia. Proszę wybaczyć, że tekst jest długi - ale zapewniam, że każda osoba, która ma traumę związaną z odkryciem niewierności ukochanej osoby, po jego przeczytaniu, da sobie spokojnie radę z tym problemem.
Zapewniam Cię Kolego, że cokolwiek teraz kobieta Ci mówi, jest kłamstwem. Większość zdradzajacych osób nie wierzy, że ich zdrada kiedyś wyjdzie. Gdyby wiedziały, ile stracą, gdy to wychodzi, większość nie zdradzałaby. Jeśłi kobieta idzie do łóżka z facetem, pamiętaj - ona już nic nie czuje do męża a to co czuje, to tylko współczucie. A to najgorsze z uczuć, jakie ma kobieta do mężczyzny, bo jest to uczucie toksyczne.

Teraz czytaj Brachu i zacznij myśleć, a nie czuć...

Niekochany mężczyzna ? Wiktor Jerofiejew.

O miłości napisano tyle bzdur, że tak naprawdę to jakby nic o niej nie napisano. Być może miłość do kobiety to tylko reszta z większej sumy, takie drobniaki, które zostają mężczyźnie z jego miłości do Boga. O ile jednak zanik religijności jest faktem powszechnie znanym, to grube banknoty miłości są dziś powszechnie trwonione na uczucia do (głównie) płci przeciwnej.

W autorytatywnej francuskiej encyklopedii Larousse'a, wydanej na początku XX wieku, słowo l'amour kojarzy się wyłącznie z Bogiem i ojczyzną, o innych formach miłości po prostu się nie mówi, bo to, po pierwsze, rzeczy najwyraźniej niegodne, nieistotne, a po drugie, bo panowała wówczas powszechna hipokryzja. Cały sens XX wieku sprowadza się do zmiany nurtu miłości. Są tego konkretne przyczyny. Świat wyzbył się wiary w Boga. Patriotyzm został podporządkowany ordynarnej ideologii. Miłość do kobiety, zredukowana czy też podniesiona do rangi wzajemnego uzależnienia, stała się miłością przez duże M i zyskała całkowity monopol.

Świat przekształcił się w fabrykę miłości. Piosenki, filmy, balety, sztuki teatralne, seriale telewizyjne, powieści, wiersze - krótko mówiąc, cała twórczość mówi prawie wyłącznie o niej. Co jest najważniejsze w życiu? A miliony rozdziawionych gardeł odpowiadają: Miłość!

Pisma dla kobiet, dla mężczyzn - walcząc o nakład, rozpuściły miłość jak dziadowski bicz. Na miłości świetnie się zarabia, miłość jako temat została rozgrzana do czerwoności i już nie wiadomo, gdzie się schronić przed jej żarem; a fakt, że żadna religia świata jej nie kocha, upatrując w niej przeszkodę na drodze do poznania życia, został całkowicie zignorowany, faktycznie zakazany przez cenzurę rynkową. Wiarę zastąpiło uczucie jeszcze z czasów Odrodzenia, inicjujące rewolucję miłosną, może najskuteczniejszą i najdłuższą w historii; rewolucję, która swój logiczny koniec znalazła już w naszych czasach, i dała kobiecie status społeczny i życiowy, o jakim ta wcześniej nawet nie marzyła.

W światowym łóżku kobieta okazała się silniejsza od mężczyzny, nawet w sensie czysto fizjologicznym. Najpierw położyła się: Anioł! Zaczęła się poruszać, oddychać: lubieżna, podstępna dziwka! Kapryśność, zmienność, lekkomyślność miłości, jej zależność od zmian nastroju, cudownych okamgnień, romeo-juliowych przeszkód, które są niezbędne dla jej sublimacji, a nierzadko z nią tożsame, brudnych, śmierdzących skarpetek, seksualnych fantazji, a wreszcie upływu czasu - czyli to, co budowało jej wątek przygodowy i o czym trzeźwo i rozsądnie pisali starzy, nieczytani już dziś poeci - wszystko to się nie zmieniło. Zmieniło się za to coś innego - taka miłość przedstawiana jest jako jedyna godziwa postać miłości i podstawa, na której trzymają się: małżeństwo, rodzina, sukces, dzieci, relaks, wszystko.

Kiedy na dyskotekach ludzie wesoło podrygują przy piosence o nieszczęśliwej miłości, mamy do czynienia z komicznym widowiskiem. Ale kiedy mężczyzna znajduje się w położeniu niekochanego człowieka, jest to rzecz gorsza od trzęsienia ziemi. Porzucona kobieta to przyswojone i opłakane przez kulturę zjawisko, fenomen godny współczucia, ale przewidywalny, do którego z odruchową sympatią (choć nie bez dozy mściwej satysfakcji) odnosi się społeczeństwo i przyjaciele. Porzucony mężczyzna jest sprzecznością samą w sobie, sprzecznością, która budzi uczucia wyłącznie negatywne.

Zadanie zaczyna się od końca. "Jak być niekochanym" (w odróżnieniu od niekochanej) stwarza niejasność językową, możliwość ucieczki w liczbę mnogą, gdzie łatwo się schować. Ale tutaj mowa będzie wyłącznie o tobie.

Pokochałeś wielką miłością. Powiedziałeś o niej: kobieta mego życia. Od tego momentu możesz mieć pewność: wpadłeś. Miłość to wspólny krwiobieg. Całkowicie się odsłoniłeś. Jesteś bezbronny. Na tle ogólnego szczęścia bywają oczywiście jakieś nieporozumienia. Trochę cię to niepokoi, ale przecież wszystko jest w porządku. Ktoś jest o ciebie zazdrosny. Mówi, że cię kocha. Ktoś cię delikatnie obwąchuje, ktoś wspólnie z tobą planuje przyszłość. Ktoś cię nazywa zdrobniałymi słowami. Jesteś w nich pomniejszony do rozmiaru robaczka. Jakkolwiek by cię nazywano, jesteś malutki. Nie, w porównaniu ze światem jesteś wielki, jesteś większy niż kiedykolwiek, macie zdwojoną energię, jesteście niepokonani. Ale sam w sobie jesteś maleńki, jesteś raptem połówką.

No i nagle ona cię rzuca. I to nie po prostu rzuca, tylko odchodzi do innego, kochanego mężczyzny.

Powoli zalewa cię krew.

Instrukcje hotelowe informują, jak się zachować w przypadku pożaru. Pożar to błahostka w porównaniu z tym, że porzuciła cię kobieta twego życia. Najpierw przejdziesz przez okres wielkiego fałszu. Najpierw czeka cię wysłuchiwanie niewiarygodnej ilości kłamstw. Zmieni się jej stosunek do czasu. Będzie gdzieś znikać, telefon nabierze dla niej innego znaczenia, pogrąży się w niewytłumaczalnej zadumie. Jej krok stanie się dziwnie regularny. W oczach zabłyśnie stosunek wyczekiwania wobec własnego życia. A ty nic z tego nie będziesz rozumiał. Będziesz zaskoczony. Jeśli czujesz, że zaczynasz się miotać - to znaczy, że jest już za późno. Już jesteś trupem. To znaczy: albo zabij kochaną kobietę, albo odejdź. Nie biegnij za nią, nie rzucaj się jej tropem. To nic nie pomoże.

Ale, stary, jeszcześ do tego nie dojrzał.

Degradacja

- A co ty się tak miotasz? - zapyta i przygląda ci się, mrużąc oczy, jakbyś był obiektem badań.

- Ja? Nic. Tak sobie palę.

- No to pal.

Mężczyzna nie powinien się miotać. Kodeks honorowy zabrania mu się obrażać, patrzeć wilkiem, denerwować się, przeżywać - we wszystkich tych sytuacjach jest śmieszny (dla porównania "ona jest śmieszna" po rosyjsku w ogóle nie da się wymówić).

Ona będzie się oddalać, a ty będziesz myślał, że stoi obok. Potem nadejdzie dzień, w którym jej kłamstwo wyjdzie na jaw, i w jakikolwiek sposób wyjdzie, sposób ten będzie odrażający. Jeśli dla ciebie będzie to najpotworniejszy dzień twego życia, to dla niej - szczęśliwy. Tak też ci powie. Już nie musi więcej kłamać. I cała będzie promienieć z miłości do innego mężczyzny, będzie taka piękna, jakiej ty, być może, w ogóle nie widziałeś. Może nawet nie powstrzyma się i ze szczególną intonacją opowie, jaki on jest wspaniały. Powie, że jest jej "bratnią duszą", że są "dla siebie stworzeni". Dlatego że jeszcze z przyzwyczajenia chce się z tobą podzielić. Ale tylko z przyzwyczajenia.

W taką noc zwykle leje się po mordzie i wychodzą na jaw interesujące szczegóły. Okazuje się, że ona cię już wszystkim sprzedała. Ty nie wiesz, a wszyscy wkoło wiedzą. Wiedzą jej przyjaciółki (i już się z nim widziały), wiedzą koledzy z pracy, wiedzą jej krewni. Prócz tego dowiesz się, że przyprowadzała go do waszego mieszkania i że spała z nim w waszym łóżku. Stary, ty też oczywiście nieraz rżnąłeś się w łóżkach okłamywanych mężów (kiedy byli w pracy albo w delegacji), ale jakoś tego nie zauważyłeś. A jak cię kobieta zaciąga do łóżka, głupio byłoby pytać, kto w nim sypia. To po prostu łóżko twojego triumfu.

Pierwszy cios dostaniesz prosto w jaja. Taki, że ci zdrętwieją, no zupełnie jakby ci je odjęło. Aha, będą jak sparaliżowane, będziesz miał takie wrażenie, że cię wykastrowano, że są puste i została sama moszna. Nie bolą i nie ćmią, tylko bez sensu się majtają. Razem z nimi klęskę poniesie twoja męska ambicja. Szybko staniesz się żałosny. Ona to zobaczy i niesamowicie się z tego ucieszy. W niczym nie będziesz miał racji.

W tym momencie twoja miłość sama się zapętli: pamiętasz, w pierwszą noc miłosną pieszczotliwie nazywała ciebie, takiego niecierpliwego - głuptasem, a teraz będziesz dla niej kutasem. Tak też ci prosto w oczy powie. Jeśli przejawiasz skłonności filozoficzne, to możesz nawet dzięki temu zyskać nową wiedzę, ale na początku będziesz popełniać straszliwe błędy.

Będziesz chciał spotkać się z nim, z "bratnią duszą". Nie jest to zgodne z zasadami współczesnej etyki, ponieważ ona dokonała wyboru. On jest nikim. A ona zacznie cię stopniowo degradować. To, że nazajutrz rano po mordobiciu zechce wzywać milicję, żeby cię wsadzili za chuligaństwo, to okrutne, niezrozumiałe dla ciebie, ale jako tako wytłumaczalne. To, że jakiś czas później powie ci, że jej ukochany bardzo się hamował, żeby cię nie pobić, też cię zaboli, ale i z tym na pewno sobie poradzisz. To jednak, że zacznie cię degradować, będzie już nie do zniesienia. Stanie się nieludzka. Stworzy twój obraz, zupełnie do ciebie niepodobny i bardzo krzywdzący. Zaczniesz krzyczeć:

- To nie ja!

Ona cię zniszczy tym, co powie:

- Wyszłam za ciebie bez miłości.

Już dawno się co do ciebie rozczarowałam.

Dawno!

I jeszcze powie:

- Masz obrzydliwe zęby.

Uderzy w twoje rzeczywiste fizyczne defekty, które są już nienaprawialne. Wstrętne dla niej będą twoje usta, szorstkość twojej twarzy, uszy, nogi, brzuch. Zakomunikuje ci o tym zupełnie bez skrępowania. Nie zawstydzi się rozebrać przy tobie, nawet wręcz przeciwnie, z dziwną satysfakcją to zrobi, wejdzie ci do łazienki, przyjmie bezwstydną pozę, ale ty - goły ze swoim idiotycznym chujem - będziesz w niej wzbudzał tylko obrzydzenie. Znajdzie w tobie milion wad, twój wizerunek ulegnie trupiemu rozkładowi.

Dowiesz się, że w ogóle nie jesteś w jej typie, a będzie to mówić spokojnie, podrzucając w powietrzu papierki od cukierków. I dalej podrzucając kolorowe papierki, powie, że nigdy seks z tobą nie sprawiał jej przyjemności, i jeszcze zapyta, dlaczego jesteś taki beznadziejny. A jeśli między wami jest różnica wieku, powie, że jesteś stary i już mało zostało ci życia. I cokolwiek jej na to odpowiesz, znowu okażesz się kutasem.

Polina Susłowa, mistrzyni Rosji w porzucaniu wybitnych osobistości typu Dostojewski i Rozanow [Wasilij, 1856-1919, rosyjski filozof i krytyk literacki - red.], w krótkim liściku napisała temu ostatniemu, zaraz po tym, jak go rzuciła: "Tysiące ludzi są w pańskim położeniu - i nie wyją. Ludzie to nie psy".

Jeśli miałeś szczęście i okazała się porządną kobietą, to dość szybko zacznie się nad tobą litować i nawet trochę martwić, że zostałeś sam. Jeśli nie miałeś szczęścia i nie jest porządna, przejdziesz przez piekło, w porównaniu z którym takie dręczenie litością będzie niczym. Najpewniej zresztą nawiąże do naszych narodowych tradycji i rozdwoi się na przyzwoitą i nieprzyzwoitą jednocześnie, więc oberwiesz na całej linii.

Stracisz kontrolę nad swoim życiem. Nic takiego jeszcze ci się nie przydarzyło? To nowe obrzydliwe uczucie: nie panować nad sytuacją. Twoja przyszłość zależy od niej. Wytrącono ci ster z rąk. Popatrz, lecisz z mostu do rzeki. Jeśli od razu nie zginiesz, to popłyniesz i długo będziesz płynąć.

Faktycznie zbrzydniesz. Potem kiedyś popatrzysz na zdjęcia z tego okresu i zrozumiesz, o czym mówię. Zwisną ci policzki, usta staną się bezwolne, twarz babska. Włosy będą się zlepiać, choćbyś je mył codziennie. Natomiast oczy - porzuconego faceta poznaje się po oczach - będą jakby przemyte nieszczęściem. Nigdy więcej nie będziesz miał takich jasnych, rozpromienionych oczu.

Ciężko ci patrzeć na jej zdjęcia. Na wasze ślubne fotografie. Stary, możesz się nawet popłakać. Położysz się na kanapie, odwrócisz plecami do ludzkości, podkulisz nogi jak embrion; plecy zaczną ci drżeć, zaczniesz wydawać niemiłe dźwięki. Widziałem swojego przyjaciela w takiej sytuacji. Podszedłem, poklepałem go po ramieniu. Nie wiedziałem, co mu powiedzieć. Postałem, popatrzyłem na trzęsące się plecy. Budził we mnie współczucie i wstręt jednocześnie. Szkoda, że nie umarła. Gdyby umarła mu żona, znalazłbym słowa pocieszenia.

Zaczniesz miewać wizje erotyczne. Zaczniesz bezradnie pytać ją, jakże ona może mu się cała oddawać. Będziesz sugestywnie wyobrażał sobie, jak ona mu obciąga, jak on ją władczo, po pańsku obraca, wypina, a jej się to wszystko cholernie podoba. Od tego na początku normalnie można ześwirować. Stary, sam się będziesz unicestwiał. Zaczniesz tracić rozum, o ile go masz.

A przy tym nie będziesz brać pod uwagę tej prostej prawdy, że walka jest nierówna. Jesteś sam, a ich jest dwoje. Stary, oni tam mają sztab. Ty się najarałeś fajek, aż cię zamroczyło, a oni jedzą lody w czekoladzie, ona mu wszystko opowiada i to w taki sposób, że wyglądasz już zupełnie na złamanego kutasa. Przecież pobiłeś ją w kuchni, zabryzgałeś podłogę krwią; ty tego nie pamiętasz, ale ona - tak. Ona się ciebie boi i z coraz większą przyjemnością bawi się w to, że się ciebie boi. Interesujesz się jakimiś peryferyjnymi stronami jej intymnego życia, ale jej nowa miłość nie sprowadza się do rżnięcia, to wielkie promienne uczucie, a ty się miotasz, próbujesz coś udowodnić.

Najlepiej od razu daj spokój i odejdź. Rozstawać się należy krótko, w jednym monologu, jak w popularnej powieści [pisarza japońskiego] Haruki Murakami "Przygoda z owcą", którą ona tak lubi, ale ty zrobisz się wielosłowny jak Dostojewski w "Braciach Karamazow". Stopień jej zainteresowania tobą mocno spadnie, prawie do zera. Będziesz pamiętać i zapamiętywać, powtarzać każde jej słowo, a ona nie będzie tego robić. Ty rozpoczniesz z nią niekończący się dialog, którego fragmenty wejdą do waszych zasadniczych rozmów, a ona będzie unosić brwi i dziwić się, że mówisz jak z książki. Będziesz chciał z nią rozmawiać bez końca, a ona będzie znajdować najróżniejsze przyczyny, żeby z tym skończyć, będzie ziewać, mówić, że rano musi iść do pracy, a nazajutrz przypadkowo dowiesz się od kogoś, że całą noc przetańczyła ze swoim ukochanym.

Będziesz nie więcej niż drugi i, w najlepszym wypadku, mniej niż pierwszy.

Karma

Nacierpisz się i pokochasz ją czystą miłością, i to żywe uczucie będzie miało metafizyczny sens, mistyczną więź, jakbyś ujrzał swoją aurę. Spróbujesz jej to wyjaśnić. Powiesz, że wszystko można wybaczyć, prócz jednego: rozstając się, oboje zniszczycie wspólną karmę życia. Wasze spotkanie nie było przypadkowe, było magiczne, zapisane w niebie, więc musicie pozostać parą. Odpowie ci, że nie jesteście parą. I wtedy wymierzy cios w karmę. To jej cios i już zawsze będzie ponosić za to odpowiedzialność. Jeśli rzeczywiście byliście sobie pisani. A może nie byliście parą. Może się to wam przyśniło.

Zaczniesz urządzać spotkania, na które będziesz pędzić tak, jak jeszcze nigdy nie pędziłeś. Wyszczuplała. Straciła dziesięć kilo. Ty również schudłeś dziesięć kilo. Powie:

- A może to AIDS?

Czasem wątpi, czy dobrze postępuje, ale to wątpliwości po dokonaniu zdrady. Nie zdradziła cię przez to, że się pieprzy czy tam liże ze swoim nowym facetem. Zdradziła cię, kiedy zerwała wewnętrzny dialog z tobą. To jest ten próg miłości-braku miłości, kiedy energia zostaje skierowana gdzie indziej i ty już nie jesteś połówką, tylko kikutem, chlusta z ciebie krew. Ona może być w szoku po zdradzie, ale to jej własny stan, następstwo czynu dokonanego bez twego współudziału. Wy to już nie "my". Możliwe, że spotkacie się kiedyś, w innym wymiarze życia. Nie będziesz wiedział, o co zapytać. Przecież znasz jej odpowiedź. Co u ciebie? Powie ci:

- Wspaniale.

W każdym przypadku. Albo posługując się pierwszym wyrażeniem, zatwierdzonym w języku rosyjskim nowego stulecia: normalnie. Tobie normalnie ta odpowiedź nie jest potrzebna.

W miłosnej, emocjonalnej sferze życia zbliżamy się mimo wszystko do Wschodu. Jakiekolwiek wybrane przez nas poczynania w zachodnim stylu do niczego dobrego nie prowadzą. Zasady współzawodnictwa, instynkt myśliwego, kategoryczność, wyrazistość, męskie triumfy (analogicznie też w przypadku kobiet) - wszystko to, co określa parametry zachodniego aktywizmu, u nas nie tylko nie działa, ale rozbija i niszczy możliwości. Lepiej usiądź i czekaj, kiedy pod drzwi przyniosą ci trup twojego wroga. Tu nie działa zachodnia idea: dogonić, przekonać i przegonić. Europejskość w stosunkach rosyjskich jest powierzchowna i głupkowata.

Ale ty nie usiądziesz na progu.

Jeśli masz twardy kark, stłumisz męskie ambicje. To nie takie trudne. Jeśli nie jesteś sztuczny, jesteś prawdziwy, stłumisz też poczucie własności jej ciała. To trudniejsze, ale stłumisz. Natomiast zakatuje cię nadzieja. Trzeba trafić do więzienia albo być porzuconym, żeby zrozumieć, że nadzieja może być najbardziej zawziętym wrogiem. Zadzwonisz kiedyś do niej do pracy, będzie miała smutny głos. Jakże cię to ucieszy!:

- Dlaczego masz taki smutny głos?

Miłość lubi wyłożyć sprawę w prymitywnej formie. Odpowie:

- Tęsknię za naszym wspólnym życiem. Mimo wszystko dużo w nim było pozytywnych stron.

- No to wróć do mnie - powiesz bezmyślnie.

Ona głęboko westchnie. Będzie miała cały okres głębokich westchnień w rozmowach z tobą. Nie ciesz się za szybko. To zły znak. To śmierć kliniczna miłości. Może ona chce ci nadać nową jakość, zostawić przy sobie, jest zaradna, przydasz się jej w gospodarstwie życiowym, znajdzie się jakaś rola dla ciebie, przecież mimo wszystko "nie jesteś obcy" (kiedy ci to powie, zawyjesz). Uciekaj, stary, czego stoisz, uciekaj, a ona wymiata okruszki, jak Lili Brik wymiotła Majakowskiego, który pozostał w historii jako "najbardziej" porzucony mężczyzna XX wieku. I choćbyś był generałem, studentem drugiego roku czy wydawcą najnowszej francuskiej filozofii, prawda jest niezmienna: nie jesteś jej potrzebny.

Nie bądź Majakowskim. Nie pisz przed śmiercią, że ona należy do twojej rodziny, nie przywoź jej z Francji renaulta, niech jej Brik wozi. Albo zostań i przywieź renaulta, i pisz, że należy do rodziny. Ale Tatiana Jakowlewa też cię rzuciła, Majakowski. Pamiętam, jak w Connecticut rozmawiałem z nią o Majakowskim. Oczywiście, była dumna, że kochał ją Majakowski, chociaż, wedle jej słów, nie był tak utalentowany jak Brodski, ale za to bardzo dowcipny, bardzo, bardzo dowcipny, i to nieprawda, że miał coś nie tak z męskimi sprawami. Wszystko było jak trzeba. Ale mówiła w taki sposób, że było jasne: nie kochała go. No i proszę, taki geniusz - a nie kochała. Jakowlewa z zainteresowaniem spojrzała na mnie.

- No, niech się pan rozbierze i popływa. Mamy w basenie wodę z oceanu.

Rozebrałem się i pływałem. A ona siedziała i patrzyła. Była wysoką, chudą i według mnie piękną staruchą. Spokojnie można było ją zerżnąć, stając w szeregu z Majakowskim, ale cóż, podpierała się laską i skrzeczała, poza tym obok stał mąż, Liberman. O miłości można pisać tylko zwykłymi słowami, a nie tak, jak pisał Majakowski, ?męcząc rękawiczek zamsz? [z poematu ?Obłok w spodniach?: ?Weszłaś ty, opryskliwa jak ?na, masz! ?/ Męcząc rękawiczek zamsz/ rzekłaś: ?Wiesz wychodzę za mąż ?/ Ano cóż... wychodź...?, przekład Juliana Tuwima - przyp. tłum.].

Opowie ci swoje sny. Śniłeś się jej. Będziecie mieli różne sny. Tobie będą się śniły koszmary, będzie cię we śnie dręczyć jakaś siła nieczysta, będzie dużo krwi, a jej się przyśni, jak na wózku inwalidzkim ucieka z domu, w którym z tobą mieszkała.

- Pomyśl tylko, co ci się śni! Wózek inwalidzki!

Ona ciężko, głośno westchnie.

- No, opowiadaj - powie - jak ci źle beze mnie.

I wtedy nie wiadomo z jakiej kręgielni wytoczy ci kulę z napisem:

- Czekaj na mnie, jeśli chcesz.

Masz jeszcze jedną gębę. I kiedy minie trochę czasu, powie ci:

- Jak ty się narzucałeś! Przecież wszystko było jasne.

- Chciałem cię odzyskać.

O, to dobrze powiedziane. Nie będzie wiedziała, co odrzec. Bo napaskudziła i odeszła równie paskudnie, zalewając wszystko moczem i gównem. Lubiła brudzić i brud miał w niej sojuszniczkę.

Stary, masz coś nie tak z głową. Będziesz chciał napisać do niej list, przy czym niezawodnie w mściwej tonacji. I zamiast spać, będziesz po nocach pisał go w myślach. Ona twoje starania uzna za męską słabość, zacznie być przy tobie kapryśna, rozdrażniona, będzie dyktować swoje warunki, w rozmowach zawsze do niej będzie należało ostatnie słowo. Jeśli cię już kompletnie pojebie, będziesz ją odprowadzał do domu, gdzie mieszka ze swoim kochankiem, i zadziwi cię jej bezinteresowność: odeszła od ciebie po drabinie społecznej nie w górę, tylko w dół. Mieszka w cudzym kącie, z cudzymi kotami - żeby tylko nie mieszkać z tobą.

"Baby - powiedziała mi moja trzydziestoletnia gosposia, Ukrainka z Winnicy - są jak te psy, pan wybaczy niefortunne porównanie. Gotuje im człowiek żarcie, karmi - to nawet do miski nie podejdą. Ale wystarczy odebrać im miskę i udawać, że się odchodzi, a one już biegną za człowiekiem i chcą żreć".

Potem ogarnie cię panika: co dalej z tobą będzie? Jak tu żyć samotnie? Jak szalony zaczniesz poznawać jakieś baby i przekonywać samego siebie, że tak trzeba, że Katia jest całkiem całkiem i Swietka też niczego sobie, ale od Katii będzie zalatywało pastą do butów, a na Swietkę zaczniesz mieć alergię. Znajdziesz się w położeniu człowieka, któremu noga utkwiła w strzemieniu i koń wlecze go po ziemi. Ona nigdy do ciebie nie wróci. Od znajomych dowiesz się, że jest szczęśliwa, że jeździli gdzieś na koniec świata, kupili mieszkanie. Zaczniesz pić. Zachorujesz. Wpadniesz w depresję. Nie będziesz miał sił do pracy. Będziesz siedzieć i patrzeć w jeden punkt. Picasso po zerwaniu z Olgą Chochłową nie mógł malować przez cały rok. Jacy wrażliwi są artyści! Ale za to Bóg zesłał im dar sublimacji. Gorzej mają księgowi. Zresztą w przypadku tępych ludzi wszystko ostatecznie się zabliźnia.

A na koniec powie ci: gdybyś przy rozstaniu zachowywał się normalnie, tobym nie odeszła.

A ty zaczniesz myśleć: jak to - normalnie? No i rana pozostanie na całe życie. Nie będziesz już, nigdy nie będziesz taki radosny jak kiedyś. Staniesz się podejrzliwy jak prawie wszyscy Rosjanie. I wszystko - całe miasto, cały świat, wszystkie anioły - będą mówić, że ona cię porzuciła. Będą cię wytykać palcami. Zapytasz wtedy: a jak należało się zachować?

A ja ci powiem, że tak właśnie należało się zachować, jak się zachowałeś, może tylko mniej za nią biegać i rzadziej myśleć, że nikomu innemu takie rzeczy się nie zdarzają.

Po prostu taki twój los - być porzuconym, i to jeszcze przez kobietę swojego życia.

Jeśli zaś powiesz: ale to nie była kobieta mojego życia - nie uwierzę, nie zbieraj na nią kwitów, i nie mów, że ją sobie wymyśliłeś, że ona nie potrafi kochać. Była twoim metafizycznym odbiciem, byliście do siebie strasznie podobni, ale pokochała innego, choć kiedyś kochała ciebie. I nigdy nie mów o niej źle. Za to chyba dostaniesz wielki bonus. Zachowuj się godnie. Nie narzekaj na swój los i nie pal za dużo, i nigdy więcej nie ufaj kobietom. Kochaj Boga i państwo. Niezdecydowany, żałosny, samotny będziesz czekał całe lata, zanim znów odważysz się pokochać.

Może to dobrze: przejść przez doświadczenie porzucenia, poznać swoje granice i słabości, nie być wyniosłym idiotą. Zresztą nie jestem pewien. To zależy od człowieka. Inni wylatują w powietrze na minie, a ty - na miłości. Nie trzeba było oddawać się całkowicie, nie trzeba było wymyślać wspólnego krwiobiegu? No co ty! Po prostu taki twój los. Być opuszczonym. Nic na to nie poradzisz.

Trzymaj się, kutasie.

Trzymaj się, stary.

Do zobaczenia, bracie, w raju. WIKTOR JEROFIEJEW

29

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
YourShadow napisał/a:

Weź też pod uwagę taką rzecz... Wiadomo, że wina leży po jej stronie.

Jeżeli rutyna związku rzuciła ją w ramiona innego...
W co może rzucić ją robienie z tego wszystkiego dramy, kłótnie, ciągły stres, negatywne emocje, wymówki, poczucie winy...

Niezależnie od tego co zrobisz, powstrzymanie emocji, zadbanie o dobre relacje z nią jest najlepszą opcją. Pokaż jej, że spływa to po tobie jak po gęsi.

Tak jak gdzieś tam piszą w biblii (mniej więcej) - jesteś niewolnikiem i każą ci przebiec 10km, przebiegnij 20...

Zraniła cię - zamiast robić piekło - bądź dla niej niesamowicie miły, nie sztucznie - daj jej wszystkie pozytywne emocje jakie w sobie masz.
Nawet jeżeli planujesz skończyć związek.

Pokaż jej, że to TY niezależnie od niej jesteś źródłem szczęścia, jak silny facet, nawet jeżeli ona przekreśla wszystko co było do tej pory.

Dziekuje za slowa otuchy , wlasnie to teraz staram sie robic. Jednak do tej chwili myslalem ze moze to obluda , zjawa wczesniejszych chwil i lat. kiedy przeczytalem Twoj post ewidentnie nieznacznie podnioslem sie na duchu. Ciesze sie ze ktos ( ktokolwiek ) proponuje rozwiazanie ktorego sie podjolem , a balem ze wstydu i ze strachu nie popwiedzialem jeszcze o nim na forum. Tak wstyd i strach to teraz dwa targajace mna uczucia. Z cala reszta jakos sobie radze, nie widze ich w intymnej sytuacji , nie brzydzi mnie dotyk zony ani patrzenie na nia. O dziwo wlasnie nie. Staram sie dac teraz to czego brakowalo ( a w moim przekonaniu brakowalo na pewno) wczesniej.Czuje w mojej glowie czy tez sercu ( gdzies to czuje ) , ze bede mogl zaufac ponownie. Wiem jak to brzmi , ale to wlasnie czuje. Jedyne co mnie przeraza to strach jaki czuje by to zrobic. Staram sie dzielic chwile gdy jestesmy raze na mile , kiedy pokazuje jej ze moze miec ode mnie to czego brakowalo wczesniej i z czego zdaje sobie sprawe , na tez te kiedy rozmawiamy ( najczesciej to ja mowie ) o moich lekach , o tym jak sie czuje teraz i jaki ogarnia mnie strach. Zona sluch , pociesza , twierdzi ze rozumie , wie co mi zrobila , zapewnia ze to nigdy wiecej nie bedzie mialo miejsca. Zaczelismy sie razem modlic , prosic Boga o laske wsparcie i sile dla nas razem i kazdego z osobna. Spedzamy ze soba teraz wiecej czasu niz przez ostatnie kilka kilkanasie miesiecy. Wspolnie idziemy do sypialni , toczac dalej rozmowy i podtrzymujac sie na duchu ze wszystko sie ulozy ze musi ( skoro oboje tego chcemy ).Wczesniej najczesciej kladla sie sama i zasypiala bo w tv zawsze lecial jakis ciekawy film , ktory akurat musialem obejzec. I znow musze to powiedziec , ze nie chce tlumaczyc zony bo tak to wyglada. Chce oddac najlepiej jak potrafie prawde o tym , ze ja tez swiety i bez skazy nie jestem. Gdybym moze nie zaniedbal , ale to juz historia. Teraz chce i staramy sie napisac nowa. Czy sie uda nie wiem , nie mam zielonego pojecia. Wiem ze fakt ze jestem tu z wami , dziele sie tym wszystkim wylewajac wlasne obawy i przemyslenia bardzo mi pomaga. Ciesze sie ze trafilem na to forum i dziekuje za czas jaki poswiecacie na czytanie , zrozumienie i odpowiedzi czlowiekowi w mojej sytuacji. Wielkie dzieki.

30

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
Aeryn napisał/a:

Nie namawiam Cię byś od niej odszedł, ale nie podoba mi się, że po zdradzie ona jakby przejmuje Twoją zdolność decyzyjną - Ty siedzisz otumaniony, w szoku, więc ona przejmuje pałeczkę i planuje Wasze życie. I mam dziwne przeczucie że to ma służyć zamieceniu wszystkiego pod dywan jak najszybciej. Jeśli Wasze życie ma się udać to ona musi wyhamować i dać Ci czas abyś mógł to wszystko przetrawić, bo zdradę trzeba wewnętrznie przepracować. Rozmawiajcie o tym dużo, zadawaj pytania, słuchaj odpowiedzi.

Dziekuje. Duzo rozmawiamy. A te wakacje mielismy zaplanowane przed tym traumatycznym szokiem jakiego doznalem. W sumie ona wolala moze , ale teraz nagle jednak woli gory. Ja kocham gory i wiem ze chce jechac tam dla mnie. Dlatego napisalem o tym jak o plusie w tej sytuacji. Mialo to na celu zaznaczenie ze ona nadal widzi nas ze soba chcoc urlop jest zaplanowany za 6 miesiecy. Co do ostroznosci to zachowam ja na dlugo ( mimo woli) inaczej chyba byl bym glupcem. Dziekuje bardzo za Twoja rade. Zadna dobra rada nie jest zla.

31

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Witaj Qentin
Uuuuuuuu...
2,5 roku po ślubie i już pani rozkłada szeroko nogi...
Fiu, fiu, fiu..
Ponieważ będzie to rozmowa między dwoma facetami, co bardziej wrażliwe panie oraz panów uprasza się o nie czytanie tego co napiszę..
Jesteś dopiero trzy dni po
To nie jest moment na decyzję o dalszym losie związku
Ani na jego analizy

Moment odkrycia zdrady to bowiem moment stawiania ultimatum
Albo powie całą prawdę, albo wypad.
Nie słuchaj cioteczek dobra rada typu daj jej szansę, uda się wam..
Gowno się uda, jeśli nie przejmiesz kontroli nad sytuacją i nie zafundujesz jej emocji na poziomie potężnego trzęsienie ziemi.
Również tekstów typu :jak nie spróbujesz, będziesz żałować.
Wyjdź z założenia, że można żałować tego, że się nie spróbowało życia bez zdrajcy
Jeśli po rozstaniu wrócicie do siebie - byliście dla siebie przeznaczeni,
Jeśli nie, to znaczy, że rozstanie to była najlepsza dla Ciebie decyzja

Zabrzmi może to jak jakieś science fiction, ale aby pozwolić jej po czymś takim zostać, trzeba być silnym na tyle aby wybaczyć, ale również być gotowym na wykopanie jej za drzwi.
Aby tak było, trzeba mieć świadomość swojej wartości, mieć mentalność lwa
A to się buduje latami
Danie szansy mężczyzno, to ma być Twój KAPRYS , a nie coś co się jej należy

Punkt wyjścia to dopuszczasz do siebie to, że jej już w twoim życiu nie ma.
Aby pozwolić sobie na kaprys wybaczenia, trzeba wiedzieć co się wybacza
Bo czy ona mówi prawdę, nie jesteś w stanie tego zweryfikować. Uwierz mi. To co wiesz to tylko wierzchołek góry lodowej

Zasada jest tutaj prosta.
Dowiedziałeś się, jej się zaczęło pod doopą palić, ma w perspektywie utratę nie tylko Ciebie, Dla niej jednak to nie jest jednak najważniejsze.
Bardziej się boi utraty wygodnego życia, bezpieczeństwa jakie jej dawało jej małżeństwo oraz tego, czego boi się najbardziej : piętna lafiryndy..
Mówiąc brutalnie :Ty dawałeś jej poczucie bezpieczeństwa, stabilizację i azyl.
Kochanek dawał jej fiuta i adrenalinę
Wiesz, nawet najwieksza dziwka potrzebuje miejsca do którego można wrócić i poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji..

Wiem doskonale Quentin, w jakim miejscu się teraz znajdujesz, bo byłem dokładnie w tym samym co Ty.
Najkrócej ujmując - w bardzo, bardzo ujowym..
Byłeś w raju?
No to witaj w piekle!
Bo to, co Ciebie teraz czeka, to będzie piekło.

Nie jesteś pierwszym, ani ostatnim zdradzonym facetem
Nie jesteś więc sam

Teraz najważniejsze :
Absolutnie nie popełniaj błędu wszystkich zdradzonym
Przestań szukać winy po swojej stronie!
Nie analizuj związku do poziomu pieluch...
Bo to nic nie da poza nakręceniam się w poszukiwań winy u siebie.. Już zresztą to robisz.
A o to jej właśnie chodzi..

Pracowałeś.
Tak, ale nie dla siebie, lecz dla Was! Aby zapewnić Wam i przyszłemu potomstwu komfort życia
Jeśli choć raz usłysz teraz taki zarzut, od razu ją spakuj i pokaż jej drzwi.. Również próby zwalnia na kryzys, brak czułości to wyłącznie szukanie usprawiedliwienia się przed samą sobą i to próba zrzucenia z jej strony odpowiedzialności na Ciebie za to co zrobiła.
W takiej sytuacji również pokazujesz jej drzwi

Pamiętaj
Masz do czynienia z kobietą. A one zawsze chcą mieć wszystko pod kontrolą i mieć ostatnie slowo.
Tak było do momentu aż się dowiedziałeś, więc sytuacja jej się spod kontroli wymknęła. Teraz niczego nie żałuję, lecz jest wkurwiona!

Nie powie przecież Tobie wprost :sqrwilam się z nudów tylko będzie konstruować mozgojebny plan, że to tylko,zauroczenie, że to dla niej nic nie znaczyło i co tam jej jeszcze do głowy nie przyjdzie..
Zdrajcy to mistrzowie usprawiedliwienia się sami przed sobą i kłamstwa..
Ratując swój tyle, kłamią jak nakręceniam I potrafią tak się w tym zapetlć, że sami zaczynają wierzyć, w to, co mówią smile

Masz dowody?
To je piowiel i je dobrze zabezpiecz. Szczególnie oryginały..
Mogą się przydać, gdy jednak Twoja decyzja będzie :żegnaj

Jeśli mówi prawdę, że tylko to był seks, to masz do czynienia z wyjątkowym qrwiszczem, które natychmiast trzeba wykopać, bo nie będziesz znał ani dnia ani godziny.
To tylko kwestia czasu i wprawy w takim urobieniu Ciebie,że będziesz jej ufać..

Jeśli nie, to jest jeszcze gorzej. Bo kobieta zanim wyląduje z facetem w łóżku, musi czuć uczucie, te przysłowiowe motylki...
Wtedy jako mąż będziesz zawsze przegrywać z jej wspomnieniami tych upojnych chwil.
W momencie, kiedy jej będziesz wyrzucać, to co zrobiła, wbrew słowom do Ciebie kierowanym, w głowie będzie tylko kiedy się wreszcie zamknieaz
Jakby nie patrzeć, dupa z tyłu

Pora na weryfikację jej słów
Jeśli te co najmniej trzy miesięczne bzykanie było skutkiem jednorazowego wyskoku, a dalszy ciąg to już efekt szantażu łatwo to sprawdzić.
Szantaż to przestępstwo!
Niech złoży zawiadomienie do prokuratury..
Zobaczymy na kim jej zależy
Będzie chronić kochanka czy to Ty dla niej będziesz się wyłącznie liczył
Jestem bardzo ciekaw, czy to zrobi..
Bo w bajki już dawno nie wierzę i nie bardzo wierzę w jej wersję
Ona nie chciała, a on nagrał.bez jej wiedzy?
Chyba tylko Ty to kupujezz...
Jak ruszy śledztwo, to się okaże..
Masz dodatkowo kochanka z głowy...

Absolutnie nie wierz w to co teraz mówi..
Wierzyć kłamcy to skrajny idiotyzm!
Quentin
Szykuj się teraz na spektakl jakiego jeszcze nie widziałeś pod tytułem :
Spełnię każde Twoje marzenia wink
Będzie seks, o jakim tylko zzamarzysz, padną słowa, których już dawno nie słyszałeś itd, itd..
Szantaż, gra Twoim uczuciem
Że się zabije jak ją zostawisz - uwierz, nie zrobi tego bo to tchórz..
Zrobi dosłownie wszystko, aby się uratować..
Jak na to pozwolisz - jesteś zalatwiony,,

Uwierz mi, jesteś wręcz w komfortowej sytuacji o jakiej wielu tutaj marzy
Ty już znasz prawdę
I choć wyda się to dla Ciebie absuralne, Ty już nie musisz
Jak masz kaprys, pozwól jej walczyć o otrzymanie szansy, że na dalej jest warta Twojego uczucia
Lub jak masz kaprys, po prostu ją wykop za drzwi, oczywiście z orzeczeniem jej winy
Teraz
Weź urlop i wyjedź gdzieś na tydzień, aby ochłonąć
W domu jednak :dyktafon sterowany głosem o długim czasie pracy , jej telefon i komputery uzbrojone w keyloger odpowiednio skonfigurowany smile
Przejmujesz dowodzenie!
Pora ubrać mężczyzno spodnie i do dzieła
Cokolwiek masz zamiar zrobić to ma być wyłącznie Twoja decyzja..
A.. ,
Jeszcze jedno
Jak usłyszysz, że możesz ją kontrolować do woli, to znaczy, że może zejść do podziemia
Druga karta SIM, inna forma komunikacji..
I koniecznie ma zrobić komplet badań i przedstawić ich wyniki.
NA PAPIERZE..
Do tego momentu, nie daj się jej nawet dotknąć
Nie igraj swoim życiem i zdrowiem
Trzymaj się

32

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Powiedz żonie że wnosicie sprawę do prokuratury za szantaż i obserwuj jej reakcję. Ciekawe czy będzie bronić kochanka... jeśli będzie się wykręcać, że nie warto, że ona już nie chce w to brnąć i wywlekać sprawy, znaczy się, ze kochaś wciąż znaczy dla niej więcej nić Ty i że żadnego szantażu nie było, a zwykły romans...

33

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Quentin
Jesteś wciąż w szoku i lapiesz się każdego jej słowa niczym tonący brzytwy. Lykasz jej teksty jak pelikan ryby
Nie dorabiaj sobie żadnej deologii do tego co ona teraz mówi!
Absolutnie nie wierz w jej słowa!
Bo jakie mają dla Ciebie znaczenia ma znaczenie to co mówi oszustka !
Rozmowa teraz to próba z jej strony zamiecienia tematu pod dywan..
Spowodowania,że wzbudzi w Tobie poczucie winy
I jak widzę, to się jej udaje..

Pisałem :wykrycie zdrady to nie moment na pogaduchy.
To pora na przejęcie dowodzenia i ultimatywne stawianie przez Ciebie warunków
Ty nie baw się teraz w rozmowy, przytulanki i temu podobne pierdoły!
Ona ma zobaczyć skrzywdzonego, mocno wkurwionego mężczyznę.
A nie zaplakaną mameję
Pamiętaj
Kobiety szanują wyłącznie Mężczyzn, więc choćby nie wiem co, przy niej masz nim być.
Bo tylko z nimi potrafią rozmawiać
Ma teraz zobaczyć, że jej los wisi na włosku, a nie, że ma jakieś szanse!

Pamiętaj cały czas, że to kobieta
Ona pęknie i zacznie walkę o Ciebie, gdy zobaczy że naprawdę Ciebie traci.
Odsuń się, nie pokazuj jej jak ją kochasz, że Tobie zależy...
Nie pros ani jej nie błagaj
Nie rycz przy niej - jeśli już to tak aby tego nie widziała
Stań się dla niej kompletnie nieczytelny
Tak aby straciła kontrolę nad Tobą
To manipulacja ale bardzo skuteczna

To że wolała morze, a teraz chce w górach?
Może robić to dla Ciebie, a może je pokochała dzięki kochankowi...
Zupełnie dla Ciebie bez znaczenia
Lubisz góry, teraz czy jej się to podoba czy nie pojedziesz i bez niej.

Na analizę związku i wyciągnięcie wniosków masz jeszcze czas.
Dopiero wtedy, gdy będziesz pewny, że dasz radę z nią żyć.

Jak słyszę będziemy, postanowiliśmy to mnie szlag trafia!
Jesteś facet wkurwionym mężczyzną i to Ty a nie ona dyktujesz warunki, które ma bez zająknięcia zaakceptować!
Ona nie ma już nic do powiedzenia...
Ma walczyć i z pokorą czekać na Twoją decyzje
I ją uszanować niezależnie od tego, jaką podejmiesz

Rozdzielczość majątkowa, opłaty pół na pół,
Zakładasz osobne konto do którego ona nie będzie mieć dostępu (o tym cisza dopóki nie załatwisz rozdzielczości.
Po cichu szykujesz się do ewakuacji..
To, że ma się zwolnić z tej pracy -bez żadnej dyskusji

Dobrze, że tak wcześnie tutaj trafiłeś, bo narobił głupot, które ciężko byłoby odkręcić
Niczego jej nie obiecuj.
Póki co pozwalasz jej zostać ale nie dajesz jej żadnych gwarancji
Brutalnie?
Jeśli chcesz ocalić resztki jej szacunku do Ciebie i zmusić ją do prawdziwej walki o odzyskanie Ciebie, to jest jedyna metoda, aby w przyszłości zanim wskoczy kolejnemu koledze do wyra, mocno się zastanowi
Nie myl pozwolenia jej na walkę o Ciebie z daniem jej szansy i wybaczaniem
Do tego to jej droga będzie długa i dla niej bolesna
Jak Ty jej dupska nie przeciagniesz po podłodze tak, że drzazgi wbite w tylek nie będą jej przypominać boleśnie, co ją może czekać, gdy nadzieje ją ochota na kolejnego kolegę, to powtórkę masz jak w banku

Jednak najbardziej skup się na odzyskaniu siebie, poczucia wartości
Bo teraz, choć jesteś wartościowym facetem, czujesz się jak najzwyklejszy śmieć

Czytaj, co piszą do Ciebie ludzie, którzy przeszli to co Ty
Ucz się na ich błędach, a nie na swoich

34

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

"rumpel Chcial bym Ci tylko powiedziec ze Ci zazdroszcze , podziwiam Cie z drugiej strony , bedziesz moim natchnieniem wiara i sila ze wszystko moze miec nowy poczatek. Dziekuje ze podzieliles sie swoja historia , bo mam nadzieje ze jest w niej choc male swiatelko i dla mnie i mojej zony. Pozdrawiam serdecznie."

Jedyne co mi sie tutaj nasuwa to spostrzezenie ze zdrade nalezy przepracowac, jest na to jakis czas, nie jest on krotki ani dlugi poniewaz...kazda nie zalatwiona sprawa moze sie mscic. Masz wiec prawo pytac sie o powody, okolicznosci ale zwiazek tez ma prawo do tego zeby w pewnym momencie te pytania wygasly. Na razie zaczeliscie cos robic ale czy rozmawiacie o tym co sie stalo? Ty jako facet musisz jeszcze "zniszczyc" obraz kochanka jako kogos wartosciowego. Kolejna rzecza jest to zeby "uregulowac" powody sytuacji, w ktore sie znalazl wasz zwiazek, w ktorym to momencie twoja zona wybrala zdrade jako srodek, dzialanie. Jest to tez moment zeby przewartosciowac swoje pozycje w zwiazku oraz czas na zmiane obrazu parnera z klasycznego pelniacego role zony/meza na czlowieka. Poniewaz logika jest zwykle mocna strona mezczyzn najwiekszy problem jest z bolem. Sa tu rozne sposoby poradzenia sobie z tym, poprzez przepuszczenie, przezycie, zduszenie, albo niedopuszczanie z tym ze czas jest tu czynnikiem decydujacym. Im dalej od momentu uzyskania informacji tym latwiej. Jest jeszcze cos takiego jak koniecznosc nauczenia sie nieprzenoszenia zdrady jako metody, czy odczucia, przy okazji przyszlych sytuacji konfliktowych. To chyba jest najtrudniejsze a nie chodzi nawet o slowa tylko skojarzenia. To jakby syndrom zdrady. Cos z czym trzeba zyc a im lepiej ktos sobie z tym poradzi tym jego wlasne zycie bedzie spokojniejsze.

35

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Przepraszam, ale nie mając dzieci nie masz nad czym się zastanawiać.
Znajdź sobie 5-10 lat młodszą i korzystaj z życia.
Szkoda zdrowia użerać się ze zdradzaczem... dla dzieci warto spróbować, jak ich nie ma to ja bym olał i poszukał szczęścia gdzie indziej.

36

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
maniek_z_maniek napisał/a:

Na razie zaczeliscie cos robic ale czy rozmawiacie o tym co sie stalo?

Tak , jak najbardziej. Zona wciaz mi mowi ze chce naprawic to co sie da , to na co jest zapozno chce odbudowac na nowo. Ciesza mnie je slowa tylko tak, wiary brak ( bynajmniej na ten moment) , no i boje sie boje sie zaufac. Nie umiem sobie poradzic z ogarniajacym mnie paralizujacym strachem.

37

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
maniek_z_maniek napisał/a:

"rumpel Chcial bym Ci tylko powiedziec ze Ci zazdroszcze , podziwiam Cie z drugiej strony , bedziesz moim natchnieniem wiara i sila ze wszystko moze miec nowy poczatek. Dziekuje ze podzieliles sie swoja historia , bo mam nadzieje ze jest w niej choc male swiatelko i dla mnie i mojej zony. Pozdrawiam serdecznie."

Nie słuchaj Rumpela, on nie ma jaj ani szacunku do siebie. Albo ma jakąś perwersyjną skłonność do odnajdywania przyjemności w zlizywaniu po samcu, z którym zdradziła go żona.

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Z tym zgłoszeniem do prokuratora szantaż z nagraniem to dobry pomysł i jeśli ona rzeczywiście była szantażowana i z tym kochasiem koniec to powinna to zglosić. Wtedy się dowiesz, czy to jest prawda, czy tylko wciskanie tobie kitu.

39 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-28 17:33:12)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
67Eve napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

"rumpel Chcial bym Ci tylko powiedziec ze Ci zazdroszcze , podziwiam Cie z drugiej strony , bedziesz moim natchnieniem wiara i sila ze wszystko moze miec nowy poczatek. Dziekuje ze podzieliles sie swoja historia , bo mam nadzieje ze jest w niej choc male swiatelko i dla mnie i mojej zony. Pozdrawiam serdecznie."

Nie słuchaj Rumpela, on nie ma jaj ani szacunku do siebie. Albo ma jakąś perwersyjną skłonność do odnajdywania przyjemności w zlizywaniu po samcu, z którym zdradziła go żona.

Po tej wypowiedzi czuje jakis niesmak lubiac przeciez soki. Mysle ze zamiast Dobry Duszek Forum powinno byc Chory Puszek Forum.

Puszek bo sie puszy gdyby nie bylo to jasne.

40

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
Po przejściach 48 napisał/a:

Z tym zgłoszeniem do prokuratora szantaż z nagraniem to dobry pomysł i jeśli ona rzeczywiście była szantażowana i z tym kochasiem koniec to powinna to zglosić. Wtedy się dowiesz, czy to jest prawda, czy tylko wciskanie tobie kitu.

Rozmawialismy o tym juz , tzn ja rozmawialem. Zona mowi ze fakt nagranie bylo bez jej wiedzy , szantaz tez , ale od razu przyznaje ze czesciowo bala sie szantazu a czesciowo sama chciala. Mowi mi jak jest , teraz to juz nie ma co klamac , juz mleko sie wylalo. Wiem kiedy, gdzie , gdzie ja bylem w tym czasie , przyznala sie do wszystkiego. Prosila tylko bym nie odchodzil , tlumaczyla mi w rozmowie czego jej brakowalo z mojej strony itp.

Wracajac do szantazu i nagran , to problem polega na tym ze nie pracujemy w polsce. Ciezko bylo nam wyjechac , a teraz zona boi sie ze straci prace jak sprawa sie rozniesie. Ludzie nie dadza jej tam zyc. Mowi tzn prosi mnie ze skoro ja wiem , on wie ze ja wiem to moze na tym poprzestaniemy skoro wciaz jestesmy razem , skoro nadal daje jej 2 szanse. Fakt faktem ze sygnaly byly i to spore, czasem mowila mi to wprost. Wstyd sie przyznac ze o seks prosila to i tak dosyc czesto nie dostawala bo nie mialem czasu , zmeczony , film itp . Mowilem gdzies o tym wyzej. Sa to dla mie jakies zawsze okolicznosci lagadzace o ile tak to moge nazwac.

Od czasu zdrady spedzamy caly czas razem , nie gnije przed telewizorem, powrocil seks choc za to mozecie mnie wygwizdac. Staram sie zyc normalnie , i dac to czego nie dawalem wczesniej poza pensja i ciuchami do prania. Wczoraj np zabralem zone do McDonalds ot taki glupi wyskok. W drodze do domu zona zapytala mnie ( czy nie moglismy tak wczesniej)? Po seksie zapytala a raczej oznajmila mi ( mam 30 lat jestem mloda , dlaczego nie kochales sie tak ze mna przed zdrada?)

Szczerze? Zabijaja mnie te pytania , bo nie znam na nie odpowiedzi!? Po prostu odpowiadam ze jezeli ona chce odbudowy to i ja dam wiecej z siebie.

Nie wiem co wy o tym wszystkim uwazacie , ale bede staral sie ratowac to co jest do uratowania.Nadal bede tu zagladal , pisal jak mi idzie, czytal posty jezeli jakies sie pojawia , chce miec tu nadal z kim porozmawiac , bo ulatwia mi to zycie. Mam nadzieje ze choc  kilkoro z was bedzie mi kibicowalo.

41 Ostatnio edytowany przez After (2015-01-28 18:25:44)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Maniek, a Ty jak nakręcony! Chyba byłeś u psychologa - kobiety wink
Bo one tak zawsze : rozmawiajcie,, wyjasnijcie
A o czym tutaj rozmawiać.
Sprawa jest oczywista. Pani dala dupy na boku bez zgody i wiedzy jej męża

Powtórzę jeszcze raz..
To nie jest moment na rozmowy. To moment na postawienie jej ultimatum i warunków na jakich pozwolisz jej zostać i dać szansę na udowodnienie, że na nią zasługuje!

I będę to robić, aż Qentin to zrozumiesz. Tutaj nie ma miejsca na pertraktacje.
Albo je akceptuje, albo wypad...

Zona wciaz mi mowi ze chce naprawic to co sie da , to na co jest zapozno chce odbudowac na nowo. Ciesza mnie je slowa

A Ty wkoło Macieju,,
Żona to, żona tamto...
Masz cokolwiek do powiedzenia swojego?
Chcesz wiedzieć co ona naprawdę myśli, to kompletnie jej nie słuchaj tylko uważnie ją obserwuj. Jej zachowanie powie Tobie wiele niż wszystkie jej słowa razem wzięte..
Zrobisz oczywiście po swojemu, tylko żebyś sobie później nie pluł w brodę
Bo jak tak dalej pójdzie, to masz powtórkę jak w banku..
Może nie od razu, ale to kwestia roku, dwóch..trzech, ale to nastąpi...
Ona poczeka,aż sprawa pryschnie, urobi Ciebie tak, że stracisz czujność i znowu będzie kolejny kolega...

Czytaj to co napisałem ja i moi przedmówcy.
Nawet po kilka razy, aż zatrybisz...
Ona już nie ma nic do powiedzenia.  Zdrada ją z dialogu wyeliminowała
Jeżeli w Twoim świecie wartości zdrada oznacza koniec, to zrób to.
Ty masz żyć według swoich zasad, a nie je naginac..
Masz się czuć komfortowo, a decyzja o daniu jej szansy będzie się za Tobą ciągnęła długo..
Zdrada niszczy jej ofiarę ,jej psychikę. To ślad który zostaje na zawsze.
Powtórzę to co napisali inni b
Jesteś młody, masz jeszcze szmat życia przed sobą. Nie masz dzieci, kredytów - to jest wtedy dramat..
Bo może przyjść taki moment, nie teraz, ale za parę lat, gdy spojrzysz w lustro i powiesz: Po uj ja się tak męczyłem i dla kogo to poświęcenie, stracony czas

Na obecną chwilę przyjąłeś postawę kurzajki wrosnietej w stopę żony..
Wręcz panicznie się boisz decyzji.
Ja to rozumiem, Ale ona miała do wyboru naprawiać lub odejść.
Wybrała najgorsze - zdradziła. Wiesz mi, ten jej posuwacz wie więcej o Tobie i Twoim małżeństwie niż Ty..

Jednak to Twoje życie i Twoje wybory...

Mężczyzna wieku nie ma Qentin, albo nim jest albo nie...
Gdyby Cię  kobieta  szanował, to nie zrobiłaby numeru pod tytułem nogi szeroko przed kochankiem,  tylko zachowałaby się bardziej uczciwie i odeszła...
Teraz będziesz otrzymywać sprzeczne sygnały, by grać Twoim uczuciem i nadal mieć kontrolę.
Tak dla ogółu,
Zdrady ze względu na problem w związku to wielka rzadkość.

Cały czas Ci doradzamy a Ty chłopaku robisz swoje i
Obyś tutaj za jakiś czas nie wrócił.
Ona nie wykona żadnego ruchu,
Ty jesteś jedynym elementem zdolnym do tego
Jej taki status quo pasuje.
Bo nie ponosi póki co żadnych konsekwencji,

Qentin
Zastanawianie się jest świetne, tak siedzisz i myślisz i rozważasz a jak się tak mocno zamyślisz to prawie nie czujesz smrodu kupy którą druga strona nawaliła pośrodku twojego życia,

Szczerze?
Jesteś bardzo naiwny i nie znasz się na kobietach.
Tak jak postępujesz to robienie sobie kuku na własne zresztą życzenie
Ty nawet nie wiesz czy to na pewno jej pierwszy kochanek i nigdy się tego nie dowiesz

Kończę udział w tym temacie
Rób jak uważasz tylko uważaj aby za jakiś czas nie powiększyło się poroze.
Lepiej od razu powiększ wejście

ale od razu przyznaje ze czesciowo bala sie szantazu a czesciowo sama chciala

Już kręci...
Powodzenia .

42 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-28 19:13:20)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Życzę wa powodzenia bez względu czy kochanka czy kochanek jeśli ktoś narusza prywatność i jeszcze szantażuje to zasługuje na więzienie. Jeśli zdrada dla sportu to plus że szybko minie zauroczenie.
W Polskim prawie Art. 191 § 1. kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Co do socjopatów znałem taką osobę miła aż za bardzo, po pół roku kobieta odkryła iż została okradziona. Nie było ślubu zwodził ją. Później szybko wyszło że on miał na koncie mnóstwo takich występków. Socjopata w przeciwieństwie do innych złych osobowości potrafi doskonale maskować swoją osobę, dlatego rzadko kiedy odkrywa się socjopatię przed dokonaniem, przez tą osobę, jakiegoś przestępstwa.

43

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

traz zona boi sie ze straci prace jak sprawa sie rozniesie. Ludzie nie dadza jej tam zyc. Mowi tzn prosi mnie ze skoro ja wiem , on wie ze ja wiem to moze na tym poprzestaniemy skoro wciaz jestesmy razem

A nie mówiłem....
Boi się nie tego, że może Ciebie stracić tylko martwi się wyłącznie o siebie.
Robi to również chroniąc kochanka...
Naprawdę dokładnie, po kilka razy przeczytaj moje posty...

Seks? 
Bez badań?
Po czymś takim? 
Qentin
Pobudka!

Głupiś chłopaku i bez jaj ...
Już po tym co napisałeś widać jak na dłoni, że obraca Tobą jak chce...
Ty zamiast przestać zachowywać się jak cipa, w odpowiedzi dalej zachowujesz się jak cipa. Dalej zachowujesz się jakbyś nie miał kręgosłupa.
Wyłączyłeś mózg, włączyłeś jaja i pogrążyłeś się w polu stokrotek
To nie dziwne , że ona to wykorzystuje!
Mówisz :ma zawiadomić prokuraturę, ma wykonać a nie dyskutować!
Jasno i wyraźnie - one tylko takie komunikaty rozumieją
I egzekwowanie z żelazną konsekwencją!


CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM CO DO CIEBIE SIĘ PISZE!

44 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-28 19:31:18)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Sprytna dziewucha :-) Pewnie jeszcze o niej usłyszymy.

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
Qentin napisał/a:
Po przejściach 48 napisał/a:

Z tym zgłoszeniem do prokuratora szantaż z nagraniem to dobry pomysł i jeśli ona rzeczywiście była szantażowana i z tym kochasiem koniec to powinna to zglosić. Wtedy się dowiesz, czy to jest prawda, czy tylko wciskanie tobie kitu.

Rozmawialismy o tym juz , tzn ja rozmawialem. Zona mowi ze fakt nagranie bylo bez jej wiedzy , szantaz tez , ale od razu przyznaje ze czesciowo bala sie szantazu a czesciowo sama chciala. Mowi mi jak jest , teraz to juz nie ma co klamac , juz mleko sie wylalo. Wiem kiedy, gdzie , gdzie ja bylem w tym czasie , przyznala sie do wszystkiego. Prosila tylko bym nie odchodzil , tlumaczyla mi w rozmowie czego jej brakowalo z mojej strony itp.

Wracajac do szantazu i nagran , to problem polega na tym ze nie pracujemy w polsce. Ciezko bylo nam wyjechac , a teraz zona boi sie ze straci prace jak sprawa sie rozniesie. Ludzie nie dadza jej tam zyc. Mowi tzn prosi mnie ze skoro ja wiem , on wie ze ja wiem to moze na tym poprzestaniemy skoro wciaz jestesmy razem , skoro nadal daje jej 2 szanse. Fakt faktem ze sygnaly byly i to spore, czasem mowila mi to wprost. Wstyd sie przyznac ze o seks prosila to i tak dosyc czesto nie dostawala bo nie mialem czasu , zmeczony , film itp . Mowilem gdzies o tym wyzej. Sa to dla mie jakies zawsze okolicznosci lagadzace o ile tak to moge nazwac.

Od czasu zdrady spedzamy caly czas razem , nie gnije przed telewizorem, powrocil seks choc za to mozecie mnie wygwizdac. Staram sie zyc normalnie , i dac to czego nie dawalem wczesniej poza pensja i ciuchami do prania. Wczoraj np zabralem zone do McDonalds ot taki glupi wyskok. W drodze do domu zona zapytala mnie ( czy nie moglismy tak wczesniej)? Po seksie zapytala a raczej oznajmila mi ( mam 30 lat jestem mloda , dlaczego nie kochales sie tak ze mna przed zdrada?)

Szczerze? Zabijaja mnie te pytania , bo nie znam na nie odpowiedzi!? Po prostu odpowiadam ze jezeli ona chce odbudowy to i ja dam wiecej z siebie.

Nie wiem co wy o tym wszystkim uwazacie , ale bede staral sie ratowac to co jest do uratowania.Nadal bede tu zagladal , pisal jak mi idzie, czytal posty jezeli jakies sie pojawia , chce miec tu nadal z kim porozmawiac , bo ulatwia mi to zycie. Mam nadzieje ze choc  kilkoro z was bedzie mi kibicowalo.

A dlaczego ona tego otwarcie nie mówiła Ci przed zdradą, czego oczekuje od Ciebie tylko rzuciła się w objęcia kochanka, a dopiero teraz pyta się Ciebie. dlaczego tak nie było wcześniej? Nie zastanowiło Cię to?

46 Ostatnio edytowany przez Rockfor (2015-01-28 21:04:13)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Zgadzam się z przedmówcami szybko Ciebie Autorze ustawiła, gdzie to ona powinna starać się i to z potrójną siłą. No ale ona w końcu Ciebie dobrze zna i wie za jaki sznurki pociągnąć aby jej mąż kukiełka robił to co chce ONA. Życzę Ci  aby cojones wyrosły Ci z powrotem tongue A manipulant jest z niej bardzo dobry: "a nie mogło być tak przed zdradą", "A nie mógłby być tak dobry sex wcześniej" itp. - jeszcze trochę a oskarży Ciebie za wszystko, a Ty w to uwierzysz. Owszem w jakimś stopniu jesteś winy, ale gdzie był wtedy jej język? No ale tak dla niej praca jest ważniejsza niż jej rodzina, bo nie uwierzę, że żyjecie w biedzie, skoro ona nie może zdecydować się na prokuratora. A może nagrania tak naprawdę nie było? big_smile

Swoją drogą jak się dowiedziałeś o zdradzie? Chyba już było takie pytanie, ale odpowiedź nie padła. Bo nie uwierzę, że od niej, skoro jej "trochę", mimo szantażu, chciało się big_smile Mam takie przed czucie, że jak by nie ta wiadomość o zdradzie, to ONA nadal dawałaby się szantażować i to z wielką ochotą big_smile

Dobrego wieczoru smile

EDIT:

Wierzę, że jak jest skrucha po zdradzie i ludzie mogą to naprawić ale nie trwa to tak szybko i musi to być naprawdę szczere. Jest tu kilka dobrych wątków, poczytaj sobie o nich, jak to wygląda.

47 Ostatnio edytowany przez Mały_Książe (2015-01-28 21:22:04)

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Nie chce iść do prokuratora bo boi się o pracę? Litości... Czyżby jej praca była ważniejsza od Ciebie?
Żona już zaczyna kręcić. Według mnie żadnego szantażu nie było a wszystko zmyśliła, by się choć trochę wybielić i ukazać Ci się jako pokrzywdzoną w całej tej sprawie.

A co do sexu z żoną, to czy nigdy nie słyszałeś o czymś takim jak choroby weneryczne i hiv???
Widzę, że jesteś pewny swego, ale ciekawe co będzie jak się okażę, że po kochanku żona obdaruje Cię prezentem...

Żona chce to wszystko zamieść pod dywan i aż żal patrzeć, że Ty na to przystajesz.

48

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Czy ja dobrze zrozumiałam ?? 3 dni od wiadomości o romansie i ...


Rozmowy
każda chwile spędzacie razem ....
Juz decyzja o odbudowywaniu małżeństwa  Ochy i achy
Sex

Wow - express

49

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

NAJPIERW Cię zdradziła. Później została RZEKOMO zaszantażowana przez kochanka. Teraz chce wzbudzić litość i może jeszcze będziesz ją pocieszał, bo kochanek okazał się draniem? Zostaw ją, nie warto się męczyć z taką.

50

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
ryba81 napisał/a:

Czy ja dobrze zrozumiałam ?? 3 dni od wiadomości o romansie i ...


Rozmowy
każda chwile spędzacie razem ....
Juz decyzja o odbudowywaniu małżeństwa  Ochy i achy
Sex

Wow - express

Tak ryba dobrze zrozumiałaś. Dla mnie shok hmm Autor jest naiwny ale to on jest panem swojego życia.


P.s Czy nie studiowałaś przypadkiem w gda? Taka ciekawość, patrząc na Twój rocznik big_smile

51

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Qentin
I cóż ja mam napisać?
No dobra... mam dylemat, bo:
raz - poczułem ten bardzo charakterystyczny, acz mocno nieprzyjemny fetorek trolla, spowodowany szybkością i zwrotami opisywanej akcji, sposobu myślenia o sprawie, odczuwania swoich emocji i traktowania klawiatury, przez Autora... a spotęgowany tym, że jeszcze ferie w szkołach trwają...
dwa - założyć, że to jednak "tyż prowda", ale w takim przypadku, znamy z opisu Autora tylko wąski fragment, a najważniejsze jest przed nami ukryte w niebycie nieopisania... i stad takie szybkie wybaczenie i znormalizowanie stosunków miedzy bohaterami
trzy - założyć, że to "prowda"... Kibicowanie nasze nic Ci Autorze nie da... Ty po prostu napraszasz się o powtórkę z rozrywki za rok, półtora...

52

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

A dlaczego ona tego otwarcie nie mówiła Ci przed zdradą, czego oczekuje od Ciebie

Bo kobiety w większości przypadków wychodzą z założenia, że facet jest jasnowidzem lub wróżką i ma się domyślić...
Jak nie, od razu foch lub boli głowa..

Lub zalewają go takim potokiem sprzecznych zdań, że ciężko zrozumieć o co tak naprawdę im chodzi, często cofając się do wydarzeń, które miały miejsce w epoce kamienia łupanego...
A najczęściej słyszanym zdaniem jest nieśmiertelne :
Bo Ty mnie nie rozumiesz!
Tak jakby istniał na świecie facet, który potrafi zrozumieć kobietę smile

53

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
After napisał/a:

A dlaczego ona tego otwarcie nie mówiła Ci przed zdradą, czego oczekuje od Ciebie

Bo kobiety w większości przypadków wychodzą z założenia, że facet jest jasnowidzem lub wróżką i ma się domyślić...
Jak nie, od razu foch lub boli głowa..

Lub zalewają go takim potokiem sprzecznych zdań, że ciężko zrozumieć o co tak naprawdę im chodzi, często cofając się do wydarzeń, które miały miejsce w epoce kamienia łupanego...
A najczęściej słyszanym zdaniem jest nieśmiertelne :
Bo Ty mnie nie rozumiesz!
Tak jakby istniał na świecie facet, który potrafi zrozumieć kobietę smile

Jest lepsze moja mi powiedziala ze juz mi kompletnie nie ufa.... odchodzac do innego.I to jes ironia

54

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Napiszę trochę nie na temat.

Kolejny temat potwierdzający, że kobiety ciągnie do agresywnych psychopatów. Jeżeli ktoś chce, żeby żona od niego nie odeszła, to musi być do niej trochę bardziej agresywny. Kobiety częściej myślą cipką niż faceci penisami i dlatego odchodzą do patologii ( no chyba, że biorą tabletki antykoncepcyjne, o czym pisałem, albo są po menopauzie, czyli skończył się ich okres "przydatności").

55

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

ja bym sie rozwiodła.

56

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Po zdradzie jest ciężko, najtrudniej jest zaufać i przestać myśleć czy ona znowu mnie zdradzi...
Jeśli chcesz zostać, zastanów się dlaczego chcesz, czy jest to uczucie czy może kwestia przyzwyczajenia?
Z moich obserwacji wynika, że zdradzają kobiety z powodu niedowartościowania, nie czują się kochane, rzadko ich mężczyzna mówi komplementy, nie zaprasza nigdzie bo uważa że okres randkowania był przed ślubem.
Jedno jest ważne, da się z tego wyjść, znam kilka takich par, pracowały nad sobą , było ciężko ale teraz są ze sobą i nawet można powiedzieć, że jest lepiej niż przed zdradą...
pozdrawiam

57

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Dobrycoach - zgadzam się z Tobą. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie czy się chce. Ja osobiście podziwiam pary , które podjęły tą pracę i się udało. Dla mnie świadczy to o wielkiej dojrzałości , determinacji i przede wszystkim miłości. I nie dotyczy to tylko małżeństw... W związki się wchodzi na dobre i na złe . Oczywiście każdy by chciał, żeby zawsze było dobrze, jednak życie niestety takie nie jest. Trzeba ciągle ze sobą pracować , zabiegać pielęgnować.
Oczywiście w przypadku długotrwałych i ciągłych zdrad raczej nie ma mowy o naprawach..to już moim zdaniem jest kwestia samego człowieka i jego podejścia do życia.
Ludzie błądzą , gubią się w życiu, czasami dostają skrzydeł mocy i myślą ,że mogą wszystko, że obecny partner nie jest im już potrzebny.. Potem przychodzi bolesna weryfikacja.

58

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
Qentin napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Na razie zaczeliscie cos robic ale czy rozmawiacie o tym co sie stalo?

Tak , jak najbardziej. Zona wciaz mi mowi ze chce naprawic to co sie da , to na co jest zapozno chce odbudowac na nowo. Ciesza mnie je slowa tylko tak, wiary brak ( bynajmniej na ten moment) , no i boje sie boje sie zaufac. Nie umiem sobie poradzic z ogarniajacym mnie paralizujacym strachem.

Ja powiem Ci tak jesteś facetem i musisz podjąć decyzję z takich wiesz krótka piła strzel sobie lufe posadź babe na krześle stanowczo powiedz jak to teraz widzisz i niech ona powie jak ona to widzi złamie jakieś warunki umowy niech wy.....la.Koniec tematu.Strzel drugą pojedź do kolesia obij mu mordę ale tak konkretnie to Ci się choć ciut poprawi humor.I potem cegła po cegle składaj to do kupy bo inaczej człowieku zwariujesz a jedyna przyszłość jaka może was wtedy czekać to przyszłość na sali sądowej.Pozdrawiam i zdrowia życzę bo to Ci się teraz przyda.

59

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
słodko-kwaśny napisał/a:
Qentin napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Na razie zaczeliscie cos robic ale czy rozmawiacie o tym co sie stalo?

Tak , jak najbardziej. Zona wciaz mi mowi ze chce naprawic to co sie da , to na co jest zapozno chce odbudowac na nowo. Ciesza mnie je slowa tylko tak, wiary brak ( bynajmniej na ten moment) , no i boje sie boje sie zaufac. Nie umiem sobie poradzic z ogarniajacym mnie paralizujacym strachem.

Ja powiem Ci tak jesteś facetem i musisz podjąć decyzję z takich wiesz krótka piła strzel sobie lufe posadź babe na krześle stanowczo powiedz jak to teraz widzisz i niech ona powie jak ona to widzi złamie jakieś warunki umowy niech wy.....la.Koniec tematu.Strzel drugą pojedź do kolesia obij mu mordę ale tak konkretnie to Ci się choć ciut poprawi humor.I potem cegła po cegle składaj to do kupy bo inaczej człowieku zwariujesz a jedyna przyszłość jaka może was wtedy czekać to przyszłość na sali sądowej.Pozdrawiam i zdrowia życzę bo to Ci się teraz przyda.

Jak obije komus morde i to konkretnie, to przyszlosc na sali sadowej ma zapewniona na wlasne zyczenie...

60

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Kurde, jak ja żałuję, że kiedy pierwszy raz zostałem zdradzony nie znałem tego forum i nie było nikogo takiego jak After, co by mi strzelił z liścia i powiedział jak rzeczy wyglądają. To jest właśnie to wszystko co facet powinien zrobić i jak powinien się zachować, szacun After, że potrafisz to wszystko tak dobrze wyłożyć jak kawę na ławę.
Autorze: Byłem w podobnym położeniu, zachowywałem się podobnie. Naprawialiśmy, jakiś czas było lepiej, później przyszło zapomnienie. Historia się powtórzyła.
Teraz czeka Cię spory czas dziwnej huśtawki emocjonalnej, jesteś wrażliwy, skołowany, nie wiesz co masz myśleć, głowa podrzuca różne obrazy, emocje i historie, to nie jest moment na podejmowanie decyzji, wg. mnie to nie jest nawet moment na rozmowy.
Zbierz dowody zdrady, aby je mieć na wszelki wypadek. - nie musisz nic z nimi nie robić, za jakiś czas będziesz mógł je zniszczyć, ale dopiero wtedy, kiedy zaczniesz myśleć TRZEŹWO - teraz jesteś w takim stanie, że uwierz mi, nic mądrego nie wymyślisz, a decyzje które podejmiesz prawdopodobnie będziesz ich po czasie żałował.
Dobrym pomysłem będzie czasowa izolacja - teraz dajesz się urabiać. Jesteś na tyle zbity - i to jest naturalne, każdy zdradzony przechodzi to w podobny sposób, że dasz sobie wmówić wszystko, (ona będzie kłamać, nie dlatego, że jest złym człowiekiem i nie dlatego, że chce Cię skrzywdzić - ona po prostu ma tak silne poczucie winy i jest skołowana, że musi znaleźć sama przed sobą wymówki, usprawiedliwienia i uzasadnienie swojego działania - tak po prostu działa ludzki umysł, aby zredukować dysonans siebie jako złej osoby) dasz się ogłupić, dasz się oczarować wizjami, skusisz się na poprawy. To wszystko na ten moment to mit, dobrze zrobi Wam czasowa izolacja - będzie ciężko, daj sobie 3 miesiące, każ jej się wyprowadzić do innego mieszkania na jakiś czas - jeśli Was na to stać, niech jedzie do rodziców - cokolwiek. Po tym czasie, gdy poczujesz, że emocje już opadły - wtedy możesz zacząć rozmawiać. Dopiero po tym czasie będziesz w stanie wiedzieć czego chcesz, czy w ogóle chcesz czegoś od niej. Teraz jesteś po prostu stłuczonym, uzależnionym od bliskości i jej obecności jabłkiem. (i uwierz mi, to nie świadczy o tym, że jesteś słaby, większość ludzi tak to przerabia - to boli, ale to przechodzi i jesteś po tym silniejszy, ale musisz tę siłę odnaleźć, musisz do niej się trochę przeczołgać, a nie dać się ciągnąć jej za ręce po podłodze) W takim stanie nie masz pojęcia czego chcesz, to jest jak każdy inny nałóg - świadomość utraty jest jak odstawieniem działki/kieliszka dla narkomana/alkoholika i Twój mózg przyjmie WSZYSTKO, co nie doprowadzi od odcięcia od nałogu. Znam to dobrze i dobrze to pamiętam, to rozbicie i tę dezorientację, to, że miała już spakowaną walizkę i wychodziła, a ja ją zatrzymałem wbrew jakiemukolwiek rozsądkowi - po prostu się bałem, że sobie nie poradzę sam, że jest jedyna, że się poprawi, że się nie powtórzy i się zmieni - pamiętam te uczucia i myśli mimo że upłynęło 6 lat. Dziś patrzę na siebie i myślę sobie, że byłem głupi, że dałem sam siebie podpuścić i oszukać - ludzie się nie zmieniają, nie aż tak.
Pamiętaj, że już wiesz z kim masz do czynienia. Musisz natychmiast dopuścić do siebie tę prawdę, że Twoja żona nie jest taka jak Ci się wydawało. Że znasz ją tyle lat, ale nie znałeś jej tak jak Ci się wydawało. Żyjesz z osobą, która Cie nie szanuje! I może to wydawać się nieprawdą, patrzysz na jej zachowanie, na jej skruchę, na jej sceny i nie uwierzysz, Twój mózg wyprze ten fakt. Ale taka jest prawda: ONA CIĘ NIE SZANUJE! Poszła bzykać się z innym facetem za Twoimi plecami! To jest FAKT! To jest rzeczywistość! To są czyny! A słowa i to co mówi nie ma znaczenia, liczy się to co robi. Czy jesteś gotowy żyć dalej z osobą, która JEST DO TEGO ZDOLNA?! Myślisz, że nie zrobi tego ponownie, skoro udowodniła, że potrafi to zrobić raz, to co powstrzyma ją przed następnym razem? Jej obietnica? Bo powie grzecznie, że już nigdy więcej? Ona już tu była ... z nudów. Teraz będziecie mieli chwile renesansu, za rok, dwa, pięć znów przyjdzie rutyna, codzienność, praca, może dzieci, obowiązki. Co ją wtedy powstrzyma? Zastanów się nad tym wszystkim, ale daj sobie czas. Bo teraz nie jesteś w stanie myśleć, teraz jesteś jak gąbka.
Więc na koniec powiem Ci jedno: Możesz wybaczyć, możecie się starać, ale jak zrobisz to na jej warunkach, nie odnajdziesz w tym wszystkim SIEBIE - uwierz mi, że znów będziesz to przechodził, tylko będzie dużo gorzej. DUUUUUUUŻO gorzej.

61

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Ja Was proszę, nie wkładajcie wszystkich do jednego worka. Drogi Autorze, Twoja żona to niezła manipulatorka, a ty się dajesz wplątać w jej grę słów i na dodatek ona robi to w taki sposób, żebyś to Ty poczuł się winny sytuacji.  I nie przejmuj się, jak Ciebie zaraz od trolli zaczną wymyślać.

Musisz pokazać, że masz coś między nogami, bo inaczej Twoja małżonka będzie Ciebie miała za (tu pada wulgaryzm). Jak tak czytam to, co piszesz, to sądzę, że nie jesteś za grosz konkretny. Ona nawet nie poczuła na "własnej skórze", że zachowała się w sposób karygodny. Minęły tylko 3 dni, a Ty ją zapraszasz do łóżka i piszesz o jakichś radykalnych zmianach. Rozumiem, że jakbyś to napisał chociaż pół roku po tym, jak się o jej zdradzie dowiedziałeś. Dziwne.


Według mnie sytuacja jest dość prosta. Ona teraz rezygnuje z pracy i szuka nowej. W międzyczasie składa doniesienie na policje.

Pozdrawiam

62

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
niemagłupszej napisał/a:

Ja Was proszę, nie wkładajcie wszystkich do jednego worka. Drogi Autorze, Twoja żona to niezła manipulatorka, a ty się dajesz wplątać w jej grę słów i na dodatek ona robi to w taki sposób, żebyś to Ty poczuł się winny sytuacji.  I nie przejmuj się, jak Ciebie zaraz od trolli zaczną wymyślać.

Musisz pokazać, że masz coś między nogami, bo inaczej Twoja małżonka będzie Ciebie miała za (tu pada wulgaryzm). Jak tak czytam to, co piszesz, to sądzę, że nie jesteś za grosz konkretny. Ona nawet nie poczuła na "własnej skórze", że zachowała się w sposób karygodny. Minęły tylko 3 dni, a Ty ją zapraszasz do łóżka i piszesz o jakichś radykalnych zmianach. Rozumiem, że jakbyś to napisał chociaż pół roku po tym, jak się o jej zdradzie dowiedziałeś. Dziwne.


Według mnie sytuacja jest dość prosta. Ona teraz rezygnuje z pracy i szuka nowej. W międzyczasie składa doniesienie na policje.

Pozdrawiam

Z tego co pamiętam też mężowi przyprawiłaś rogi zgadza się?

63

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
zbyt.zaradny napisał/a:
słodko-kwaśny napisał/a:
Qentin napisał/a:

Tak , jak najbardziej. Zona wciaz mi mowi ze chce naprawic to co sie da , to na co jest zapozno chce odbudowac na nowo. Ciesza mnie je slowa tylko tak, wiary brak ( bynajmniej na ten moment) , no i boje sie boje sie zaufac. Nie umiem sobie poradzic z ogarniajacym mnie paralizujacym strachem.

Ja powiem Ci tak jesteś facetem i musisz podjąć decyzję z takich wiesz krótka piła strzel sobie lufe posadź babe na krześle stanowczo powiedz jak to teraz widzisz i niech ona powie jak ona to widzi złamie jakieś warunki umowy niech wy.....la.Koniec tematu.Strzel drugą pojedź do kolesia obij mu mordę ale tak konkretnie to Ci się choć ciut poprawi humor.I potem cegła po cegle składaj to do kupy bo inaczej człowieku zwariujesz a jedyna przyszłość jaka może was wtedy czekać to przyszłość na sali sądowej.Pozdrawiam i zdrowia życzę bo to Ci się teraz przyda.

Jak obije komus morde i to konkretnie, to przyszlosc na sali sadowej ma zapewniona na wlasne zyczenie...

Oj nie wszyscy tak zaraz biegną do sądu nie przesadzaj sądów by brakło a co by gnojowi nakopał to jego.

64

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

słodko-kwaśny - u mnie wszystko w porządku, jeśli o to pytasz. Tak, zdradziłam męża, ale to nie jest rozmowa o mnie.

65

Odp: Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?
niemagłupszej napisał/a:

słodko-kwaśny - u mnie wszystko w porządku, jeśli o to pytasz. Tak, zdradziłam męża, ale to nie jest rozmowa o mnie.

Mylisz się ciutek ja Twoich rad raczej bym nie posłuchał to tak jakbym psychopatycznego podpalacza poprosił aby został strażakiem.

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzony, zalamany maz - czy jest przed nami jakas przyszlosc?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024