ukochana zona odeszla a ja umieram - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ukochana zona odeszla a ja umieram

Strony 1 2 3 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 484 ]

Temat: ukochana zona odeszla a ja umieram

Zaczne od tego ze moja zona odeszla.Nie wiem co mam robic jak zyc czy walczyc o nia i nasza rodzine czy odpuscic.Mamy szescioletniego syna i on oraz zona sa dla mnie calym swiatem.Zaczne od poczatku zona sie wyprowadzila do wynajetego mieszkania na drogim osiedlu,mowi ze znajomi jej wynajeli i zawsze umiala liczyc a ja znam jej dochody i wiem jakie tam sa ceny dodatkowo zamierza splacac nasz kredyt bo jej brat ma u mnie dlug i mielismy przez to duzo problemow.Trzy tyg temu powiedziala ze odchodzi tak poprostu bo ma mnie juz dosc i nic do mnie nie czuje.Bo od dawna chciala odejsc ale nie miala jak i gdzie bo synek byl maly.Jestesmy 6 lat po slubie 9 razem a okazuje sie ze te ostatnie lata byly klamstwem.Od dawna bylo kiepsko ale myslalem ze to minie,odalala sie odemnie coraz czesciej jej nie bylo w domu bo byla ze znajomymi siostra i u kosmetyczek.Pozwalalem na to bo mlodo zaszla w ciaze i uwazalem ze musi sie wyszalec traktowalem to jako odkupienie za swoje zdrady bo zdradzalem ja przed slubem a ona mi wybaczala tak twierdzila.Tydzien temu okazalo sie ze ma kochanka od trzech miesiecy i chociaz mowi ze z nim nie spala to widzialem rozmowe na fejsie gdzie omawiali wspolne sypianie.Ufalem jej byla cala pewnoscia mojego zycia a teraz nie mam nic.Kocham synka i zawsze sie zgadzalismy ze opiekujemy sie nim wspolnie.Ja siedzialem w domu z nim,to ja znim wszedzie chodzilem a jej czesto nie bylo.Dzisiaj jej fagas napisal do mie ze nie ma o czym ze mna rozmawiac i ze ona nie chce buc ze mna.Okazuje sie ze spotykala sie z nim gdy bylem w pracy a dziecko w szkole.Jestem cholerykiem i bylem pod jego domem a ludzie mi bliscy bali sie ze go zabije.Cierpie nie do opisania nie wiem co mam robic czy walczyc o swoja rodzine czy odpuscic czy mscic sie czy nie.Czuje ze umieram mam mysli samobojcze ale chce zyc dla nich z nimi.Placze jak to pisze i nie wiem co myslec robic jak zyc bez niej nie umiem.Pomozcie

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Witaj. Moje zdanie jest takie zebys nie walczył bo nic to nie da. Ona  przezywa teraz sielankę z nowym facetem i nic nie ugrasz, nie ma takiej opcji . Nie mscij sie bo mozna powiedziec ze sam sobie tego piwa naważyłeś kiedys tam ( zdrady przed slubem) Nie rób tez nic jej facetowi bo tylko bedziesz mial z tego powodu problemy z policją a tego dodatkowo chyba juz nie chcesz. Kup jakies prochy uspokajające i udaj sie moze do psychologa. Tyle ode mnie. Na pewno ktos Ci zaraz cos tez doradzi. Trzymaj sie chlopie.

3

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Odpuścić, nie mścić się, zbierać dowody na zdradę żony (nawet jak teraz nie masz zamiaru ich wykorzystywać, najlepiej wykorzystaj do tego profesjonalistę).
Nie chodź do kochasia, nie nachodź żony. Swoje kontakty ogranicz tylko do spraw związanych z synem. Odczekaj, ochłoń, nie podejmuj decyzji pod wpływem skrajnych emocji.
Generalnie poczekaj aż emocje opadną, pokaż że masz jaja i weź to na klatę.
Rób wszystko na odwrót niż teraz masz ochotę zrobić...
Czas sam przyniesie rozwiązanie, a Ty wtedy bądź przygotowany na każdy wariant.

4

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

To masz swoja nagrode za wieloletnie zdrady
Jak to bylo? Karma?

5

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Tyle ze ja bym jej wybaczyl tego dupka.Ale nie moge zapomniec ze ona byla ze mna tylko z wygody gdy mowila o swojej zdradzie nie bylo zadnej skruchy nic tylko mowienie ze ze sam ja taka stworzylem a teraz chce byc znowu normalna.Ze przeciez widzialem znaki a teraz to ona juz nie widzi sensu nic naprawiac.Zimno powiedziala zebym dal jej spokoj.Nie chce mi dac jakiejkolwiek szansy.Mowi ze na razie bedzie mieszkac sama bo synek nie jest gotowy na mieszkanie z obcym faceyem.Ale nie wyobrazam sobie ze kos ja dotyka az zbiera mi sie na wymioty.

6

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Tyle ze ja bym jej wybaczyl tego dupka.Ale nie moge zapomniec ze ona byla ze mna tylko z wygody gdy mowila o swojej zdradzie nie bylo zadnej skruchy nic tylko mowienie ze ze sam ja taka stworzylem a teraz chce byc znowu normalna.Ze przeciez widzialem znaki a teraz to ona juz nie widzi sensu nic naprawiac.Zimno powiedziala zebym dal jej spokoj.Nie chce mi dac jakiejkolwiek szansy.Mowi ze na razie bedzie mieszkac sama bo synek nie jest gotowy na mieszkanie z obcym faceyem.Ale nie wyobrazam sobie ze kos ja dotyka az zbiera mi sie na wymioty.

Ja niedawno tez stracilem kobiete, do ktorej czulem/czuje cos najmocniejszego do tej pory. Po prostu kocham. Tez zostawila mnie dla innego, tylko ze jej romans trwal okolo 1,5 miesiaca, zanim zaczela sie dziwnie zachowywac. Jak sie dowiedzialem, rowniez bez zadnej skruchy powiedziala, ze mnie zdradzala i ze jej z tym dobrze oraz bardzo mnie zwyzywala. Z poczatku tez bylem w stanie wybaczyc jej nowego fagasa, bo nie wiedzialem na jakiej stopie to jest i myslalem, ze jeszcze nie jest za pozno. Mozesz mi uwierzyc badz nie, ale odciąć się totalnie, to jedyne lekarstwo. Jak ktos wyzej wspomnial ogranicz kontakty tylko do spraw zwiazanych z dzieckiem. U mnie od ostatniego kontaktu minal juz ponad miesiac i chociaz mysle o niej kaazdego dnia, nie jest to juz takie myslenie jak wtedy, gdzie probowalem "walczyc" czy to ratowac, gdzie ona zafascynowana nowym typem miala to totalnie w dupie. Mozesz poczytac moje posty z wątku :
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=67911&p=143

dokladnie post #5419. Zobacz jak myslalem wtedy. Tez mialem w glowie jakies mysli o samobojstwach itd. Teraz mysle sobie tylko, ze fajnie, ze ten stan mi wolno bo wolno, ale przechodzi. Dodam, ze kochalem nad zycie. Poswiecalem sie, wybaczalem, dbałem i bylem jej pewien jak nikogo innego. Zawiodlem sie przez nia strasznie na zyciu, ale doszedlem do wnioskow, ze na sile nie da sie nic zrobic. Przykro mi kolego, ale wydaje mi sie, ze nic juz z tego nie wycisniesz. Bedziesz walczyl jak ja, to przyniesie w tym momencie tylko odwrotny skutek.

7

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
słomkowa napisał/a:

To masz swoja nagrode za wieloletnie zdrady
Jak to bylo? Karma?

No bez przesady.
Skoro doszli do porozumienia, zwyciężyli wszystkie problemy to teraz co?
Czas na zemstę? Infantylne.

8

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Leila01 napisał/a:
słomkowa napisał/a:

To masz swoja nagrode za wieloletnie zdrady
Jak to bylo? Karma?

No bez przesady.
Skoro doszli do porozumienia, zwyciężyli wszystkie problemy to teraz co?
Czas na zemstę? Infantylne.

Zemsta fajna rzecz...

Natomiast odnośnie tematu moim zdaniem jest już po zawodach... Jak Autorze ochłoniesz, uporządkuj wszystkie sprawy...to tyle.

9

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

...Mowi ze na razie bedzie mieszkac sama bo synek nie jest gotowy na mieszkanie z obcym faceyem....

Tu wygrywasz. Matka opuszcza dziecko więc jak tak się stanie szybciutko do adwokata. Pismo do sądu o opieke nad dzieckiem. Nie wiem jak to się fachowo nazywa ale w tym niefarcie masz farta. Twoja jż jest tak zabujana, ze poświęca dziecko dla fagasa.
Co do meritum, odpuść. Nie chodź i nie śledź bo wezwie policję, prawo w Polsce pozwala na to. Od gościa trzymaj się daleko, zrobisz coś i pójdziesz siedzieć, pozbawią Cię praw rodzicielskich, rozwód z Twojej winy itp.
Żadnych prochów, tabletek. Koniecznie psycholog

10 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-01-26 21:47:43)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Po zawodach. Moim zdaniem może próbowała wybaczyć, ALE rzeczywistość okazała się odmienna. Słabo, że postąpiła jak Ty kiedyś. No ale cóż, po tym co zrobiłeś najlepiej powinieneś wiedzieć do czego są zdolni ludzie.

bullet napisał/a:
dziewan napisał/a:

...Mowi ze na razie bedzie mieszkac sama bo synek nie jest gotowy na mieszkanie z obcym faceyem....

Tu wygrywasz. Matka opuszcza dziecko więc jak tak się stanie szybciutko do adwokata. Pismo do sądu o opieke nad dzieckiem. Nie wiem jak to się fachowo nazywa ale w tym niefarcie masz farta. Twoja jż jest tak zabujana, ze poświęca dziecko dla fagasa.
Co do meritum, odpuść. Nie chodź i nie śledź bo wezwie policję, prawo w Polsce pozwala na to. Od gościa trzymaj się daleko, zrobisz coś i pójdziesz siedzieć, pozbawią Cię praw rodzicielskich, rozwód z Twojej winy itp.
Żadnych prochów, tabletek. Koniecznie psycholog

Ja jednak obstawiam, że "sama" chodziło razem z dzieckiem, ale bez żadnego kompana płci przeciwnej. Bo autor nie napisał nic o tym, że Mu zostawia dziecko. Ale to moja interpretacja...

11

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Co do naszego synka to ma spedzac czas po polowie u kazdego po dwa dni.Wogule tak naprawde to wszyscy mi mowia ze to ja sie tak naprawde zajmowalem dzieckiem.Sam jestem z rozbitej rodziny a jej tez rodzice nie poswiecali uwagi i pamietam jak obiecalismy sobie ze nigdy nie zrobimy tego swojemu dziecku.Co do mojej zdrady to gdyby wtedy odeszla rozumialbym ale szesc lat pozniej?I teraz mowi ze nigdy mi nie wybaczyla chociaz wtedy mowila mi co innego.Tez mnie przed slubem zdradzila tyle ze z kobieta.Wychodzi na to ze te ostatnie lata byly klamstwem z jej strony i to zabija.Ale kocham ja bardziej jak siebie,wszystko bym zniosl.Naprawde chyba mam prawo do zemsty,nie uwodzi sie czyjejs zony.

12

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Nie nakręcaj się prawem do zemsty. Nikomu nic dobrego z tego nie przyjdzie.

Mam do Ciebie inne pytanie. Jeśli możesz, będę bardzo wdzięczna za odpowiedź. W jakim momencie Waszego związku pojawiły się Twoje zdrady? I co to są zdrady? Kilka kobiet w różnych momentach? Dłuższy romans? Jak wyglądała wtedy jej reakcja? Jak wyglądał Wasz związek potem? Jak zareagowałeś na jej wybaczenie? Jak się o nie starałeś? Jak to się stało, że ze zdradzonej dziewczyny stała się ukochaną żoną?

Pytania mi się rozmnożyły, ale będę bardzo wdzięczna za każdą odpowiedź.

13

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Enona napisał/a:

Nie nakręcaj się prawem do zemsty. Nikomu nic dobrego z tego nie przyjdzie.

Mam do Ciebie inne pytanie. Jeśli możesz, będę bardzo wdzięczna za odpowiedź. W jakim momencie Waszego związku pojawiły się Twoje zdrady? I co to są zdrady? Kilka kobiet w różnych momentach? Dłuższy romans? Jak wyglądała wtedy jej reakcja? Jak wyglądał Wasz związek potem? Jak zareagowałeś na jej wybaczenie? Jak się o nie starałeś? Jak to się stało, że ze zdradzonej dziewczyny stała się ukochaną żoną?

Pytania mi się rozmnożyły, ale będę bardzo wdzięczna za każdą odpowiedź.

Mialem 17 lat jak sie poznalismy.Bylem chlopakiem jej kolezanki i nasz zwiazek tez narodzil sie ze zdrady paradoks.Bylem mlodym chlopakiem i szumialem.Wyrwalem ja z nieciekawej rodziny,uciekala do mnie zdomu,mdlala jak miala tam wracac,zamieszkala u mnie majac 17 lat walczylem o nia w sadzie z tego powodu z jej rodzina.Gdy zaszla w ciaze przestraszylem sie odpowiedzialnosci chciala slubu to go wzielismy.Pomiedzy porodem a miesicem miodowym mialem kogos ale to byla ucieczka.Pozniej z czasem uczylem sie co to znaczy byc odpowiedzialnym za druga istote.Po jak pytasz ona bardzo cierpiala ale male dziecko zajmowalo jej czas.U mnie milosc rosla z kazdym rokiem bardziej zaufanie odpowiedzialnosc troskliwosc.Pralem sprzatalem prasowalem robilem zakupu pilnowalem budzetu bo ona zawsze byla troche nieporadna i lekko leniwa.Ale to bylmoj problem bo ja ja kocham za to ze jest.

14

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dzięki za odpowiedzi. A tego, że była od Ciebie tak bardzo zależna i zniosła zdradę (w ciąży - dobrze rozumiem??), zaciskając zęby nie traktowałeś potem jako powodu odczuwania przewagi nad nią?

15

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Ja naprawde nie mialem wielkich wymagan.Mam duza buzie jestem klotliwy ale chcialem tylko zeby mnie kochala nic wiecej.Nigdy nie zostawil bym jej dla innej.To dla niej zmienialem sie na lepsze,wyzbylem sie egoizmu.Teraz siedze w domu sam jak pies bo maly jest u dziadkow i modle sie o smierc.Tylko mysl o nim trzyma mnie przy zyciu.Ja naprawde wiem ze bede kochal tylko raz bo juz nigdy nie bede w stanie zaufac by powierzyc mu swoje zycie.Jak pomysle o zyciu bez niej to lepiej zeby mnie ktos dobil.

16

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dziewan, rozumiem bardzo dobrze, co teraz przeżywasz. Ale uwierz mi, że te emocje z czasem będą się zmieniać. Spróbuj je potraktować jak gorączkę: coś, co ma na Ciebie w danej chwili ogromny wpływ, a na co Ty wpływ masz raczej znikomy. Gorączka wpływa na ciało, wypacza myślenie, ale choćbyś miał 42 stopnie, nie jesteś swoją gorączką. Przyglądaj się jej ze spokojem. Raz będzie kilka kresek więcej, raz mniej - jak to w chorobie.

Tym bardziej, że sytuacja między Wami zmieniła się bardzo niedawno i należy się przygotować na dalsze zmiany. Możesz poznać jakieś nowe fakty, Twoja Żona może wykonać jakieś nowe ruchy. Generalnie: może się wydarzyć wiele rzeczy, które jeszcze bardziej wyprowadzą Cię z równowagi. Zważywszy, że jesteś cholerykiem, naprawdę: obchodź się ze swoim spokojem jak ze zgniłym jajkiem.

17

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Enona napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi. A tego, że była od Ciebie tak bardzo zależna i zniosła zdradę (w ciąży - dobrze rozumiem??), zaciskając zęby nie traktowałeś potem jako powodu odczuwania przewagi nad nią?

Pamietam jak o mnie wtedy walczyla.A ja po tym zozumialem ze pora wydoroslec.Odczuwalem przewage ale z powdu tego ze to ja podejmowalem decyzje i bralem na siebie jej kosekwencje wydawalo mi sie ze w ten sposob ja chronie.A ona dzisij mowi ze nie miala prawa do swpjego zdania.Ale nigdy mimo moich prob nie chciala sie zaangazowac.

18

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Odczuwalem przewage ale z powdu tego ze to ja podejmowalem decyzje i bralem na siebie jej kosekwencje wydawalo mi sie ze w ten sposob ja chronie.

Nie rozumiem. Możesz wyjaśnić? Chodzi o decyzję bycia z nią lub odejścia do innej? W jaki sposób ją to chroniło?

19

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Najbardziej boje sie o syna.Ja moglbym calkiem sie nim zajac ale wiem jak bardzo maly ja kocha.Boje sie ze ona juz nie wroci ulozy sobie zycie a ja bede samotny i nieszczesliwy.Bede patrzyl na jej szczescie i myslal dlaczego nie ze mna.Tak bardzo marzylem o corce ale ona nie chciala a moze z innym bedzie chciala.Boje sie ze bez niej znowu stane sie zlym czlowiekiem.

20

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Enona napisał/a:
dziewan napisał/a:

Odczuwalem przewage ale z powdu tego ze to ja podejmowalem decyzje i bralem na siebie jej kosekwencje wydawalo mi sie ze w ten sposob ja chronie.

Nie rozumiem. Możesz wyjaśnić? Chodzi o decyzję bycia z nią lub odejścia do innej? W jaki sposób ją to chroniło?

Nie ale wiekszosc decyzji w naszym zyciu podejmowalem ja jaki kolor scian jaki samochoditp.Przynajmniej do czasu.Chronilem ja przed zlymi decyzjami tak mi sie wydawalo.Ale jednoczesnie duzo wolnosci osbistej mowilem sobie niech idzie miedzy ludzi nie czuje sie zamknieta w domu.Popelnilem blad moglem ja sprawdzac a ja bezgranicznie ufalem.

21

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Rozumiem, Dziewan, że podjąłeś już decyzję o poddaniu się?

22

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Jest jakiś krzyk w Tobie. Pewnie się tego nie spodziewałeś. Związek od samego początku ze słabymi fundamentami. Piszesz, że wiedziałeś, że było źle pomiędzy wami - dlaczego nic nie zrobiłeś zatem wcześniej. Ona planowała od ciebie odejść dawno, co się takiego wydarzyło przez ostatnie lata małżeństwa, że szukała ucieczki od ciebie? Piszesz, że jesteś cholerykiem. Krzyczałeś na nią? Były awantury? Jak było w waszym małżeństwie, ale tak szczerze.

23

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Enona napisał/a:

Rozumiem, Dziewan, że podjąłeś już decyzję o poddaniu się?

Nie bo nie wiem co mam robic.Ale jak walczyc?Rozsadek na nia nie dziala prosby grozby tez nie nawet blaganie o jeszcze jedna szanse.Jest mur ktorego nie umiem przebic nawet to ze mamy dziecko i dla niego powinnismy sprobowac.Znam ja i chociaz twierdzi ze odchodzi odrmnie to wydaje mi sie ze jest inaczej,ze sie zauroczyla.Znam taz siebie i wiem ze dojde do momentu gdy strace nadzieje.I bede ja kochal na odleglosc...

24

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
lifrinat napisał/a:

Jest jakiś krzyk w Tobie. Pewnie się tego nie spodziewałeś. Związek od samego początku ze słabymi fundamentami. Piszesz, że wiedziałeś, że było źle pomiędzy wami - dlaczego nic nie zrobiłeś zatem wcześniej. Ona planowała od ciebie odejść dawno, co się takiego wydarzyło przez ostatnie lata małżeństwa, że szukała ucieczki od ciebie? Piszesz, że jesteś cholerykiem. Krzyczałeś na nią? Były awantury? Jak było w waszym małżeństwie, ale tak szczerze.

Ja rozkladalemn nasze malzenstwo na 50 lat myslalem ze gorszy rok czy dwa mina.Ze ona sie wyszumi zrozumie co jest nie tak a ja sie uspokoje.Wydawalo mi sie ze ona rozumie ze to na cale zycie.Byly klotnie ciche dni ale zawsze dochodzilismy do porozumienia.Dzisiaj widze ze bylo duzo niedopowiedzen nie sluchalismy siebie nawzajem.Zawsze jej mowilem ze kazdy swoje bledy musi zobaczyc sam.Ona w pewnym momecie stworzyla wokol siebie mur,na imprezy chodzila sama,na wesele kolezanki sama,jak ja chcialem z nia gdzies wyjsc to byla zmeczona.Bylem glupi ze nie widzialem ze nie wypuszczala tel z reki,ze nie znalem jej maila ani znajomych.Bylem przy niej zawsze gdy chorowala a jest chorowita gdy mnie potrzebowala a wedlug niej to za malo.

25

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dziewan, to przykre ale tak bywa.
Ja odeszlam po 7 latach od zdrady, chociaz nie zdradzl mnie fizycznie nigdy nie zapomnialam...
probowalam wybaczyc, nawet mu mowilam ze wybaczam, ale tak na prawde nie ufalam i gnilo to we mnie od srodka.
On wybuchl ogromna miloscia, kiedy nas stracil ( 3 dzieci) i zrobil wszystko zeby odzyskac,
ale w momecie kiedy jest za pozno trzeba sie z tam pogodzic i zajrzec w siebie,
przyjrzec sie sobie i zastanowic gdzie byl blad, co musze zmienic...
ochlonac i poczekac na nowa milosc, przy ktorej nie popelnisz tych samych bledow.
To boli, ale uczy,
zapamietaj ten bol, poukladaj sprawy w zgodzie,
bedziesz mogl zaczac od nowa...  lepiej smile    Powodzenia.

26

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Zaczne od tego ze moja zona odeszla.Nie wiem co mam robic jak zyc czy walczyc o nia i nasza rodzine czy odpuscic.Mamy szescioletniego syna i on oraz zona sa dla mnie calym swiatem.Zaczne od poczatku zona sie wyprowadzila do wynajetego mieszkania na drogim osiedlu,mowi ze znajomi jej wynajeli i zawsze umiala liczyc a ja znam jej dochody i wiem jakie tam sa ceny dodatkowo zamierza splacac nasz kredyt bo jej brat ma u mnie dlug i mielismy przez to duzo problemow.Trzy tyg temu powiedziala ze odchodzi tak poprostu bo ma mnie juz dosc i nic do mnie nie czuje.Bo od dawna chciala odejsc ale nie miala jak i gdzie bo synek byl maly.Jestesmy 6 lat po slubie 9 razem a okazuje sie ze te ostatnie lata byly klamstwem.Od dawna bylo kiepsko ale myslalem ze to minie,odalala sie odemnie coraz czesciej jej nie bylo w domu bo byla ze znajomymi siostra i u kosmetyczek.Pozwalalem na to bo mlodo zaszla w ciaze i uwazalem ze musi sie wyszalec traktowalem to jako odkupienie za swoje zdrady bo zdradzalem ja przed slubem a ona mi wybaczala tak twierdzila.Tydzien temu okazalo sie ze ma kochanka od trzech miesiecy i chociaz mowi ze z nim nie spala to widzialem rozmowe na fejsie gdzie omawiali wspolne sypianie.Ufalem jej byla cala pewnoscia mojego zycia a teraz nie mam nic.Kocham synka i zawsze sie zgadzalismy ze opiekujemy sie nim wspolnie.Ja siedzialem w domu z nim,to ja znim wszedzie chodzilem a jej czesto nie bylo.Dzisiaj jej fagas napisal do mie ze nie ma o czym ze mna rozmawiac i ze ona nie chce buc ze mna.Okazuje sie ze spotykala sie z nim gdy bylem w pracy a dziecko w szkole.Jestem cholerykiem i bylem pod jego domem a ludzie mi bliscy bali sie ze go zabije.Cierpie nie do opisania nie wiem co mam robic czy walczyc o swoja rodzine czy odpuscic czy mscic sie czy nie.Czuje ze umieram mam mysli samobojcze ale chce zyc dla nich z nimi.Placze jak to pisze i nie wiem co myslec robic jak zyc bez niej nie umiem.Pomozcie

Nikt Ci nie pomoże, jeśli sam tego nie zrobisz. Sam sobie musisz pomóc i musisz zrozumieć,że skończył się ten 9-letni Wasz etap. Pamiętaj o jednym, skoro żona odeszła do innego, raczej do Ciebie nie wróci niestety i musisz się z tym pogodzić. Pokaż,że jesteś facetem i nie będziesz rozpaczał jak baba,a to, że masz synka - nic nie zmienia, zawsze będzie Twoim synem,a Ty jego ojcem. I.... nie rób żadnych głupstw, bo narobisz sobie problemów. Weź się do jakiejś pracy, zapomnij o tym,co było - bo to już nie wróci. Czas leczy rany, Twoje też wyleczy,jeśli tylko sią zajmiesz czymś konkretnym,bo w przeciwnym wypadku Twoja była będzie miała satysfakcję, że cierpisz,po co masz ją jej dawać? chyba przyznasz, że tego byś nie chciał? trzymaj się,staraj sią myśleś w tej chwili racjonalnie,ale tak,aby Twoje było na wierzchu,też zresztą pokaż jej, że potrafisz żyć bez niej  ( bo na dzień dzisiejszy,niestety,musisz) i też będziesz szczęśliwym człowiekiem,ale musisz o to sam zadbać. A wiem, że dasz radę, bo faceci to silni osobnicy,którzy dają sobie radę ze wszystkimi problemami. Trzymaj się i nie załamuj, bo życie jest zbyt piękne,abyś się zamartwiał sprawami, które są w tej chwili już - niestety - ale przeszłością. Głowa do góry. Będzie dobrze. smile

27

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Nigdy sie z tym nie pogodze bede walczyl o nia nawet nieuczciwie.I zawszd bede na nia czekal.

28

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Do niczego ją nie zmusisz a nawet jeśli w jakiś sposób na litość lub żal to tylko chwilowo.
Podjęła decyzję a do tanga trzeba dwojga.

Ktoś kiedyś powiedział, że jak kochasz to pozwól odejść, jak nie wróci to nigdy nie była Twoja a jak wróci na zawsze będzie Twoja.

Z drugiej strony taka wyprowadzka będzie Was tylko oddalać zamiast zbliżać.

Ciężka sprawa, jesteś w pewnym sensie na jej łasce i niełasce... Współczuję.

29

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
brunett napisał/a:

Do niczego ją nie zmusisz a nawet jeśli w jakiś sposób na litość lub żal to tylko chwilowo.
Podjęła decyzję a do tanga trzeba dwojga.

Ktoś kiedyś powiedział, że jak kochasz to pozwól odejść, jak nie wróci to nigdy nie była Twoja a jak wróci na zawsze będzie Twoja.

Z drugiej strony taka wyprowadzka będzie Was tylko oddalać zamiast zbliżać.

Ciężka sprawa, jesteś w pewnym sensie na jej łasce i niełasce... Współczuję.

Przykro mi ale ja nie jestem ci wstanie wspolczuc bo kojarzysz mi sie z tym dupkiem mojej zony.Zastanawia mnie jedno czy facet uwodzacy mezatke z malym dzieckiem mysli jaka krzywde wyrzadza temu dziecku?Bo nie wazne jakby sie staral to dziecko zawsze bedzie wiedzialo ze to on rozbil jego rodzine jego bezpieczny swiat.

30

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dzisiejszy dzien jest jeszcze gorszy sledzilem zone do nowego mieszkania chcialem ja zobaczyc chociaz z oddali.Teraz ma dwa dni wolne a ja chodze i non stop zastanawiam sie co bedzie robila czy bedzie z nim,w nocy.Naprawde wariuje powtarzam sobie ze jestem emocjonalnym zerem ze powinienem byc silny ale jestem galaretka.Pilnuja mnie troche bo boja sie o mnie,wszedlem na wage schudlem juz 3 kilo w tydzien.

31

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dziewan, wez sie facet ogarnij.
Kurde, zal mi Cie.
Masz znajomych, umow sie na piwo, na cos tam.
Rob cos,
nie zajmuj sie nia, bo tylko sie dobijasz.

Moze jakis klin, jakies dziewczyny, troche zapomnienia smile
Zycie jest piekne,
bez niej bedzie piekniejsze, bo
nawet jesli by wrocila do Ciebie to pomysl jak by wam sie zylo z tym co Ci zrobila,
katastrofa, nerwica, wypominanie, nienawisc, nieufnosc itd. nie chce mi sie nawet myslec jak okropne dziecinstwo by przeszedl w tym wszystkim wasz synek.

Lepiej oddzielnie, a szczesliwie. Tylko otrzasnij sie i daj czasowi wykonac robote...

i przestan za nia lazic, bo to juz zaczyna sie chore robic, a siedzac w psychiatryku zedko bedziesz mial okazje zobaczyc synka.

32

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Doonna napisał/a:

Dziewan, wez sie facet ogarnij.
Kurde, zal mi Cie.
Masz znajomych, umow sie na piwo, na cos tam.
Rob cos,
nie zajmuj sie nia, bo tylko sie dobijasz.

Moze jakis klin, jakies dziewczyny, troche zapomnienia smile
Zycie jest piekne,
bez niej bedzie piekniejsze, bo
nawet jesli by wrocila do Ciebie to pomysl jak by wam sie zylo z tym co Ci zrobila,
katastrofa, nerwica, wypominanie, nienawisc, nieufnosc itd. nie chce mi sie nawet myslec jak okropne dziecinstwo by przeszedl w tym wszystkim wasz synek.

Lepiej oddzielnie, a szczesliwie. Tylko otrzasnij sie i daj czasowi wykonac robote...

i przestan za nia lazic, bo to juz zaczyna sie chore robic, a siedzac w psychiatryku zedko bedziesz mial okazje zobaczyc synka.

Mam jednak nadzieje tylko to mnie trzyma przy zyciu.Moze nawet sie kiedys otrzasne jesli nie bedziemy razem ale szczescie bo ja od dawna nikomu juz nie ufalem  tylko jej.

33

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Zdradziłeś ją gdy była w ciąży. W ciąży z małym dzidziusiem, twoim dzieckiem. Nie mogła odejść bo nie miała dokąd, sam o tym wspomniałeś. Była młoda, nie miała wsparcia rodziców, ale już wtedy myślała przyszłościowo - Już od tego momentu nie myślała o sobie, ale o dziecku.

Mówisz że zmieniłeś się na lepsze, że stałeś się empatyczny, ale wygląda na to, że dalej jesteś egoistą. Piszesz jaki nieszczęśliwy jesteś, ale nawet przez chwilę nie pomyślałeś o niej, o tym co przeżywała przez ostatnie sześć lat.

K A R M A

34

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Evens napisał/a:

Zdradziłeś ją gdy była w ciąży. W ciąży z małym dzidziusiem, twoim dzieckiem. Nie mogła odejść bo nie miała dokąd, sam o tym wspomniałeś. Była młoda, nie miała wsparcia rodziców, ale już wtedy myślała przyszłościowo - Już od tego momentu nie myślała o sobie, ale o dziecku.

Mówisz że zmieniłeś się na lepsze, że stałeś się empatyczny, ale wygląda na to, że dalej jesteś egoistą. Piszesz jaki nieszczęśliwy jesteś, ale nawet przez chwilę nie pomyślałeś o niej, o tym co przeżywała przez ostatnie sześć lat.

K A R M A

Jestes w bledzie.To dlatego dalem jej tyle wolnosci uczucia troski oraz pelnego zaufania aby wynagrodzic jej wczesna ciaze oraz moje zachowanie.Oddalem jej calego siebie w pelnej szczerosci.Mylisz sie mowiac ze myslala o naszym synu myslala o sobie.O swojej wygodzie.To na mnie przerzucila obowiazek opieki nad dzieckiem gdyz miala wiecznie inne sprawy.Oszukala mnie o swojej milosci wykorzystala jako podnorzek i hotel zdradzila nie ogladajac sie na nikogo. Puenta wczoraj udalem sie do zony drzwi otworzyl mi fagas.Podczas rozmowy z zona otworzylem oczy,tak zimnej wyrachowanej dumnej z siebie i klamliwej istoty nigdy nie widzialem.Ja kocham kogos innego niz sie okazala.Dodatkowo okazalo sie ze zamierza od razu mieszkac z tym gosciem lokal jest jego ciotki i powiedziala ze spia ze soba czyli znowu mnie oszukala.Na dodatek mowi ze syn musi to przezyc.Jej fagasowi nasza rozmowa sie nie podobala i gdyby nie zona doszloby do rekoczynow.Nic straconego on jest sterydziarzem a ja no coz z racji zawodu umiem walczyc nie zamierzam sie nie mscic szczegolnie ze on jest bezcxelny.

35

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Powiem szczerze dzisiejsza noc byla koszmarem.Mam podejrzenie stanu przedzawalowego przed trzydziestka..oja zona mysli tylko o sobie twierdzac ze mozna byc z kims dla zysku a bez uczucia wazny jest awans.Wszyscy sa w szoku bo jej takiej nie znali.Ma 25 lat a zachowuje sie jak stary wyrachowany oszust.Na drugi dzien po wyprowadzce przedstawia fagasa rodzicom tescia zemdlilo.Moze jakas nadzieje tam jeszcze mam ale pozbylem sie zludzen.Zobaczymy jak bedzie bede walczyl o syna bo sie o niego boje.Kocham ja i pewnie nigdy nie przestane ale do zniszczonego zycia i zlamanego serca dolaczyla wscieklosc.

36

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Z tego co opisujesz małzonka z tych mocno zauroczonych.
Teraz ty jesteś jej wrogiem numer jeden,wyrzutem sumienia,przeszkodą w drodze do szczescia i miłości.
Nie dzwoń,nie nachódż,nie proś,nie poniżaj się,nie próbuj tłumaczyć,przyniesie to odwrotny skutek do zamierzonego,zacznie tobą gardzić i stracisz resztki szacunku.
Musisz spojrzeć na nią innym okiem,to już nie ta sama osoba z którą brałeś ślub,zaskoczy cię jeszcze nie raz.
Mysl o sobie i dziecku,zbieraj dowody,zabezpiecz sie finansowo,skontaktuj z prawnikiem.
Co do zemsty,to jak mówia najlepszą zemstą na facecie który "bzyknął' ci żone to mu ją zostawić.

37

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

To teraz przygotuj się na to, że piłeś, biłeś itd. I nadal podtrzymuję...jest już po wszystkim, zakochanej baby nie zawrócisz...

38

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Okazalem sie juz dostatecznym kretynem i nie zamierzam byc nim wiecej.Sprobuje to wszystko przeprowadzic tak zeby moje dziecko i prawa do niego byly zabezpieczone.Wiem ze nie moge jej juz w niczym zaufac wiec zamierzam byc sprytny.Faktycznie juz probuje oczernic na szczescie nie bylo u nas patologi.Ja jestem dosyc dumnym mezczyzna i uwazam ze za pewne rzeczy trzeba placic w starym stylu i kazdy maz powinien kochankowi zony zaplacic.

39 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-01-28 12:14:37)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

.. kazdy maz powinien kochankowi zony zaplacic.

jednak dobrze byś pamiętał, że polskie prawo tego nie sankcjonuje.
Na razie się wstrzymaj, poczekaj, bo możesz mieć kłopoty, stracić dziecko i majątek na rzecz ... kochanka.
Ja usłyszałem od kochanka żony zdanie które zapamiętam do końca życia. Zabolało i boli do dziś.
"Bzykać Twoją żonę, przez kochanka, wolno, nie jest zabronione, bić kochanka żony nie wolno, jest zabronione, "

40

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

dziewan oklepanie maski,zniszczenie samochodu,czy narobienie syfu w pracy,przyniesie tylko krótkotrwała ulge,a możesz sobie narobic problemów,w twojej sytuacji to nie było by wskazane. Będą cie mieli za desperata i oszołoma.
To co na pewno ich zaboli ,to to że pokażesz,że jesteś silnym i zdecydowanym facetem,odpowiedzialnym za dziecko,potrafisz zyć godnie bez niej i stanąc pewnie na nogi.
Dużo przed toba ,współczuje i zycze powodzenia.

41

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Wiecie co mnie zastanawia czytajac to forum?Ze szczescie mozna znalesc tylko poprzes zwiazek z inna osoba.Aczy nie mozna znalesc szczescia bedac singlem?Ja znam takie przypadki ze lepiej im zyc samotnie niz z kims mniej stresujaco. BULLET po takim zdaniu czekal bym dlugo na rewanz ale mysle ze ty to wiesz.Ja poczekam...

42 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-03-18 17:08:45)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

... BULLET po takim zdaniu czekal bym dlugo na rewanz ale mysle ze ty to wiesz. Ja poczekam...

43

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

...Faktycznie juz probuje oczernic na szczescie nie bylo u nas patologi.kochankowi.. .

No to przygotuj się na to, że znajdą się świadkowie, którzy jednak patologię widzieli...słowa przeciwko słowom...
Na marginesie...to Twoja dama załatwiła Wasz związek nie jakiś  *ujopląt... przemyśl to.

44

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
assassin napisał/a:
dziewan napisał/a:

...Faktycznie juz probuje oczernic na szczescie nie bylo u nas patologi.kochankowi.. .

No to przygotuj się na to, że znajdą się świadkowie, którzy jednak patologię widzieli...słowa przeciwko słowom...
Na marginesie...to Twoja dama załatwiła Wasz związek nie jakiś  *ujopląt... przemyśl to.

Moze masz racje ja zreszta tez nie jestem bez winy moglem zrobic wiecej taraz widze ze naprawde nie mozna przebic muru gdy ktos poprostu klamie i udaje innego niz jest.Nie mniej ja nigdy nie podrywal bym mezatki.

45

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Więc nie rób ŻADNYCH głupot na razie, jak ochłoniesz ureguluj na papierze kontakty z dzieciakiem i alimenty i na końcu dobij swoje małżeństwo.

46

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
assassin napisał/a:

Więc nie rób ŻADNYCH głupot na razie, jak ochłoniesz ureguluj na papierze kontakty z dzieciakiem i alimenty i na końcu dobij swoje małżeństwo.

Ho ho zadne alimenty w gre wchodzi tylko opieka naprzemienna albo moja.Jesli sie uda zamierzam wzniesc sie ponad wlasne uczucia i zal i zapewnic synowi jak najmniejszy szok cala ta sytuacja bo chyba moja zona ma wylaczone myslenie.

47 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-28 14:42:46)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

/.../ bo chyba moja zona ma wylaczone myslenie.

To już n-ty wątek w którym, bardzo wyraźnie widać, że trzeba dbać o kontakt z rzeczywistością nawet wtedy, gdy oczadzieje się z powodu dziewczyny.
Decyzja o wejściu z kimś w związek, który z założenia ma być trwały i zamknięty nie może być podejmowana "przez okoliczności" tylko przez osoby, które tego zadania się podejmują.

Pierwsze, to staranne przyjrzenie się przez ludzi wzorcom jakie panowały w ich rodzinach - piszesz, że w jej rodzinie była patologia. Poderwanie młodej dziewczyny w której domu jest patologia ma jedną zaletę - jest łatwe, ponieważ nie będzie miała wymagań co do tego kim jesteś, wystarczy że uchronisz ją przed patologią.
Niestety ryzykujesz, że po zrealizowaniu celu jakim jest ucieczka przed patologią, przestajesz już być tak ważny, dziewczyna wchodzi na nowy "level" gry i zaczyna się rozglądać.
Stworzenie szczęśliwego związku z taką osobą jest możliwe, ale jest ryzykowne - i zależy od tego jak jej i twoja wyniesiona z domu "choroba" mają się do siebie (też musiałeś mieć coś za uszami jeśli taką osobę preferowałeś). Zazwyczaj te patologie mają się tak do siebie, że związek nie jest szczęśliwy. Zatem dziewczyna zaczyna rozglądać się tym bardziej.

Wobec takiego ryzyka, sensowne byłoby działanie w którym zajmujecie się dopasowaniem do siebie JESZCZE przed decyzją o posiadaniu dzieci. Że dajecie sobie kilka lat na to aby zobaczyć czy taki ryzykowny eksperyment wypali. Że oprzecie związek nie na tym co sobie POWIEDZIELIŚCIE, ale na tym jak wam W PRAKTYCE ze sobą jest. I nawet wtedy, dodanie "do układanki" dziecka jest bardzo ryzykowne, bo dziecko jest nie tylko radością ale i obciążeniem (czasowym, ekonomicznym, emocjonalnym).

Zamiast tego, nie dbacie o antykoncepcję i wiążecie się ze sobą "bo było dziecko". Czyli związek z definicji zawarty NIE na podstawie pragnienia aby być razem, sprawdzonego przez jakiś okres w którym możecie "zjeść z sobą beczkę soli", ale zrobiony przez okoliczności.
Co więcej zawarty w okresie kiedy jedna z osób jest jeszcze w okresie rozoju, zatem już za rok może całkowicie zmienić preferencje dotyczące tego czego w życiu chce.

Podsumowując, przepis na to aby coś mogło pójść nie tak został zrealizowany.

A ty wyglądasz na zaskoczonego i nieszczęśliwego z tego powodu, że nie wyszło :-)

Sądzę, że jeśli popatrzysz na to od tej strony, będziesz miał szansę zrozumieć, że właściwie aż się prosiłeś aby to tak się zakończyło. Jeśli tak, mam nadzieję, że łatwiej pogodzisz się z nieuchronnością tego scenariusza. W tej sytuacji zapomnij o nienawiści - dały o sobie znać prawa, na których opiera się rzeczywistość, której na żadnym z etapów nie chciałeś przyjąć do wiadomości. I może skupisz się na tym co należy zrobić aby ochronić dwie najważniejsze osoby wobec których masz jakieś zobowiązania, czyli samego siebie i dziecko. Jak dobrze przeprowadzić rozwód aby zabezpieczyć własne i dziecka interesy. Idź do prawnika, zbieraj materiały, postrasz nimi jeśli będzie trzeba, zadbaj o kontakt dziecka ze sobą i z matką. Pogłówkuj co zrobić aby w przyszłości tak się nie wrobić. Nie ma się co emocjonować. Sprawa się rypła.

48

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:
Evens napisał/a:

Zdradziłeś ją gdy była w ciąży. W ciąży z małym dzidziusiem, twoim dzieckiem. Nie mogła odejść bo nie miała dokąd, sam o tym wspomniałeś. Była młoda, nie miała wsparcia rodziców, ale już wtedy myślała przyszłościowo - Już od tego momentu nie myślała o sobie, ale o dziecku.

Mówisz że zmieniłeś się na lepsze, że stałeś się empatyczny, ale wygląda na to, że dalej jesteś egoistą. Piszesz jaki nieszczęśliwy jesteś, ale nawet przez chwilę nie pomyślałeś o niej, o tym co przeżywała przez ostatnie sześć lat.

K A R M A

Jestes w bledzie.To dlatego dalem jej tyle wolnosci uczucia troski oraz pelnego zaufania aby wynagrodzic jej wczesna ciaze oraz moje zachowanie.Oddalem jej calego siebie w pelnej szczerosci.Mylisz sie mowiac ze myslala o naszym synu myslala o sobie.O swojej wygodzie.To na mnie przerzucila obowiazek opieki nad dzieckiem gdyz miala wiecznie inne sprawy.Oszukala mnie o swojej milosci wykorzystala jako podnorzek i hotel zdradzila nie ogladajac sie na nikogo. Puenta wczoraj udalem sie do zony drzwi otworzyl mi fagas.Podczas rozmowy z zona otworzylem oczy,tak zimnej wyrachowanej dumnej z siebie i klamliwej istoty nigdy nie widzialem.Ja kocham kogos innego niz sie okazala.Dodatkowo okazalo sie ze zamierza od razu mieszkac z tym gosciem lokal jest jego ciotki i powiedziala ze spia ze soba czyli znowu mnie oszukala.Na dodatek mowi ze syn musi to przezyc.Jej fagasowi nasza rozmowa sie nie podobala i gdyby nie zona doszloby do rekoczynow.Nic straconego on jest sterydziarzem a ja no coz z racji zawodu umiem walczyc nie zamierzam sie nie mscic szczegolnie ze on jest bezcxelny.

Według mnie w momencie gdy dowiedziała się o zdradzie, wszystko było skończone. Te 6 lat nic dla niej nie znaczyły, wiedziała tylko że musi jedynie "przemęczyć", by zapewnić dach nad głową dla swojego dziecka. Nie wiedziała kiedy to się stanie, ale była pewna, że kiedyś na pewno. Że nie zawaha się gdy nadarzy się okazja.
Myślała o sobie? Nie sądzę. Nie znam jej, więc bazuję na twoich tekstach, ale zgaduję, że zajmowałeś się dzieckiem w bardzo rozsądny sposób, a skoro ona o tym wiedziała (najważniejsza osoba w jej życiu była bezpieczna) to czas zająć się drugą najważniejszą osobą w życiu - samym sobą.
Zwalała wszystko na Ciebie bo jej na to pozwalałeś, to ona to wykorzystywała. Było jej to na rękę, a że podałeś się jak na tacy (bo chciałeś zadośćuczynić) to wykorzystywała to w 100% Mylisz się że myślała tylko o sobie - To nie do końca prawda, bo ciągle myślała o swym dziecku. Wiedz jednak, że z całą pewnością NIE myślała o tobie.

Owszem, takie okłamywanie i robienie z ciebie "podnóżka" było podłe, ale podtrzymuję swoje zdanie, że zasłużyłeś sobie. Gdzie miała pójść? Byłeś jej jedynym wyjściem, jedyną drogą ratunku. Dostała cytryny, więc wycisnęła z nich ile tylko mogła...

49

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Extra masz sporo racji mna sie nikt nie opiekowal zawsze za to mialem pelna wolnosc i bylem bardzo samodzielny.Mialem zatem olbrzymia potrzebe opiekowania sie ludzmi a ona byla biedna i pokrzywdzona.Co do ciazy to po czasie zorientowalem sie ze to byla jej swiadoma decyzja.Co do levelu to niestety tez mam wrazenie ze bylem jej stopniem na drodze na szczyt.I to boli strasznie.Nie wiem jak kobiety moga takie byc naprawde.

50 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-28 15:10:35)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

/.../.I to boli strasznie.Nie wiem jak kobiety moga takie byc naprawde.

Taka była kobieta, którą sobie wybrałeś. Tylko ta.

Zapewne z jakiś powodów opieka nad dysfunkcjonalną partnerką ma dla ciebie wartość "energetyzującą" uczucie do niej. To właśnie miałem na myśli pisząc abyś ZA DRUGIM razem nie wpuścił się w to samo, bo będzie to silniejsze od ciebie - po prostu taki rodzaj kobiet będzie ci się bardziej podobał. Skutki już znasz :-)

51

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Owszem, takie okłamywanie i robienie z ciebie "podnóżka" było podłe, ale podtrzymuję swoje zdanie, że zasłużyłeś sobie. Gdzie miała pójść? Byłeś jej jedynym wyjściem, jedyną drogą ratunku. Dostała cytryny, więc wycisnęła z nich ile tylko mogła..
Wiesz jesli faktycznie sobie na to zasluzylem to znaczy ze nie warto jest szczerze kochac nie mozna sie poprawic a wybaczenie nie istnieje.Jesli zostala to tylko z wygody i poczucia bezpieczenstwa jakie jej dawalem mimo swojego zachowania.Jej rodzina to nie patologia a raczej chlodni uczuciowo naciagacze.Nie dali jej ciepla a teraz moja mama placze bo byla dla niej jak corka i bardzo jej pomagala a moja zona teraz potraktowala ja jak smiecia.Nie dam sie juz nikomu wycisnac nikomu nie zaufam.

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

/.../Nie dam sie juz nikomu wycisnac nikomu nie zaufam.

Weź się pier*******nij w łeb, wylej kubeł wody z lodem i zastanów co tu wypisujesz. :-)

Czytaj: 'Będe tupał nóżką, zemszczę się na kobietach, nie będę im ufał... buuuuuuuu....'

Taka była kobieta którą sobie WYBRAŁEŚ. Tylko ta.  Wolałeś taką z powodów, które są w Tobie. Zrób coś z sobą aby wybierać lepiej.

53

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
EXTRA_terrestrial napisał/a:
dziewan napisał/a:

/.../Nie dam sie juz nikomu wycisnac nikomu nie zaufam.

Weź się pier*******nij w łeb, wylej kubeł wody z lodem i zastanów co tu wypisujesz. :-)

Czytaj: 'Będe tupał nóżką, zemszczę się na kobietach, nie będę im ufał... buuuuuuuu....'

Taka była kobieta którą sobie WYBRAŁEŚ. Tylko ta.  Wolałeś taką z powodów, które są w Tobie. Zrób coś z sobą aby wybierać lepiej.

To prawda ze zawsze ciagnelo mnie do dziewczyn ktore maja jakies problemy.Wbrew pozorom jestem bardzo opiekunczy i zawsze chcialem je zmieniac w ksiezniczki.Zawsze mialem wiecej przyjaciolek jak kolegow i wszystkim doradzalem jak maja zyc i radzic sobie w zwiazkach.Poprostu lepiej dogaduje sie z kobietami.A sam stracilem najukochansza kobiete.Z wielu rzeczy czlowiek zdaje sobie sprawe ale na codzien o tym nie mysli zajety prozaicznymi sprawami.Uwierz lub nie ale znam ludzi ktorzy dopiero w samotnym zyciu znalazly szczescie.

54

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
EXTRA_terrestrial napisał/a:
dziewan napisał/a:

/.../Nie dam sie juz nikomu wycisnac nikomu nie zaufam.

Weź się pier*******nij w łeb, wylej kubeł wody z lodem i zastanów co tu wypisujesz. :-)

Czytaj: 'Będe tupał nóżką, zemszczę się na kobietach, nie będę im ufał... buuuuuuuu....'

Taka była kobieta którą sobie WYBRAŁEŚ. Tylko ta.  Wolałeś taką z powodów, które są w Tobie. Zrób coś z sobą aby wybierać lepiej.

Dokładnie. Nie ma co się wściekać, bo wybrałeś taką kobietę, bo takie lubisz. Nie ma tu się co pastwić nad nią, tylko wyciągnąć lekcję z życia i inaczej kierować swoje wybory. Z tego co opisujesz, to niezły chojrak z ciebie i na 100% przyciągasz ten typ kobiet. Teraz masz najlepszą szansę pokierować swoim życiem świadomie i lepiej. Tylko zajrzyj w głąb siebie.

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

/.../Uwierz lub nie ale znam ludzi ktorzy dopiero w samotnym zyciu znalazly szczescie.

To ludzie, którzy nie mieli odwagi spojrzeć na siebie i odpowiedzieć SZCZERZE i do "bulu" na pytanie, dlaczego nie wychodzi mi z kobietami/mężczyznami. I zmienić tego, aby już nigdy nie powtórzyć błędu.

56

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dokładnie, tak jak pisze EXTRA.
Podpisuję się pod wszystkim co napisał.

A tobie pozostaje ruszenie naprzód. Nie próbuj o niej zapomnieć, bo to niemożliwe. Po prostu przyjmij to wszystko na klatę, wypłacz się ile trzeba, zapisz się na siłownie i zniszcz kilka worków treningowych. Najważniejsze to nie pogarszanie sytuacji - śledzenie byłej/pobicie "fagasa" (dla niego pewnie też jesteś "fagasem") nie ma jakiegokolwiek sensu.

Zadbaj o siebie oraz o przyszłość twojego synka, teraz tylko to się liczy.

A to czy kiedykolwiek zaufasz innej kobiecie to już nie moja sprawa. Pamiętaj tylko o błędach, wyciągnij z nich wnioski i nie popełniaj ich po raz drugi.

57

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

o, dziewan tu też się żalisz.
primo, trzymaj się raczej jednego tematu.
secundo, chcesz być miękką fujarą całe życie, to rób tak dalej jak uważasz. chcesz zmienić swój los to otrzeźwiej. laska jest taka a nie inna. jak Cię rani to nie jest chyba za dobrze, nie sądzisz? jak się źle w takim "związku" czujesz to na cholerę Ci taki? czysta logika, spójrz na siebie, wstań z kolan, otrzyj usta i bądź do cholery mężczyzną. bo nic na kobiety tak nie działa jak bycie facetem, prawdziwym - takim który jest pewny, stabilny i ma swoje zdanie. i rozwiązuje problemy (szybko i sprawnie).

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Evens napisał/a:

/.../ Pamiętaj tylko o błędach, wyciągnij z nich wnioski i nie popełniaj ich po raz drugi.

To po prostu problem, jak zdobyć kobietę, która mnie chorobliwie nie potrzebuje. Jak uwierzyć w siebie na tyle aby podejść do dziewczyny, która obejdzie się znakomicie bez jakiejkolwiek "pomocy". To wymaga ODWAGI i wysiłku włożonego w budowanie własnej wartości.

59

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Clint Jones napisał/a:

o, dziewan tu też się żalisz.
primo, trzymaj się raczej jednego tematu.
secundo, chcesz być miękką fujarą całe życie, to rób tak dalej jak uważasz. chcesz zmienić swój los to otrzeźwiej. laska jest taka a nie inna. jak Cię rani to nie jest chyba za dobrze, nie sądzisz? jak się źle w takim "związku" czujesz to na cholerę Ci taki? czysta logika, spójrz na siebie, wstań z kolan, otrzyj usta i bądź do cholery mężczyzną. bo nic na kobiety tak nie działa jak bycie facetem, prawdziwym - takim który jest pewny, stabilny i ma swoje zdanie. i rozwiązuje problemy (szybko i sprawnie).

Primo cale to forum pomaga mi zajac mysli i zrozumiec w jaki sposob utracilem ukochana zone.               Secundo niektorzy tu sa madrzy teraz gdy minal juz jakis czas od ich tragedi a oni zdazyli juz jako tako poukladac swoje zycie i graja chojrakow a wczesniej byli taka sama galaretka jak teraz.Mimo to dziekuje bo dzieki waszemu doswiadczeniu moze unikne jakis bledow.

60

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
EXTRA_terrestrial napisał/a:
Evens napisał/a:

/.../ Pamiętaj tylko o błędach, wyciągnij z nich wnioski i nie popełniaj ich po raz drugi.

To po prostu problem, jak zdobyć kobietę, która mnie chorobliwie nie potrzebuje. Jak uwierzyć w siebie na tyle aby podejść do dziewczyny, która obejdzie się znakomicie bez jakiejkolwiek "pomocy". To wymaga ODWAGI i wysiłku włożonego w budowanie własnej wartości.

Kazdy ma jakis okreslony gust i watpie cz da sie to tak latwo zmienic.A szukanie na sile zeby nie byc damemu to nie moja bajka sorry

61 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-28 17:28:07)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Cóż, pewnie tempo wprowadzania informacji zwrotnych jest z mojej strony większe niż możliwości ich łykania.
Ale wraz ze wzrostem poczucia własnej wartości i odwagą zmiana gustu będzie automatyczna. W tej chwili nie jesteś w pozycji aby myśleć o odbudowie tych rzeczy - właśnie otrzymałeś cios w poczucie własnej wartości. Tyle że było budowane na fałszywych przesłankach, więc i tak jest do zrekonstruowania.

dziewan napisał/a:

Kazdy ma jakis okreslony gust i watpie cz da sie to tak latwo zmienic.A szukanie na sile zeby nie byc damemu to nie moja bajka sorry

Upieranie się, że rzeczywistość powinna być taka jak chcesz, może nie być wystarczające do tego aby ją zmienić.

62

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Coz do tej pory mialem wrazenie ze mam wplyw na otaczajaca mnie rzeczywistosc.Natomiast dochodza do mnieinformacje ktore moga swiadczyc o tym ze bylem kretynem juz znacznie wczesniej niz mi sie wydawalo albo mam paranoje.Teraz ludzie mowia mi o rzeczach o ktorych wczesniej nie mowili bo bylem tak w nia zapatrzony.Wow tylko w co teraz wierzyc?Wychodzi na to iz ludzie dookola mnie klamali czego nie rozumiem bo ja jestem szczery do bolu.

63

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Albo słyszałeś to co chciałeś usłyszeć, bynajmniej tylko dobre opinie o byłej partnerce.

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Coz do tej pory mialem wrazenie ze mam wplyw na otaczajaca mnie rzeczywistosc.Natomiast dochodza do mnieinformacje ktore moga swiadczyc o tym ze bylem kretynem juz znacznie wczesniej niz mi sie wydawalo albo mam paranoje.Teraz ludzie mowia mi o rzeczach o ktorych wczesniej nie mowili bo bylem tak w nia zapatrzony.Wow tylko w co teraz wierzyc?Wychodzi na to iz ludzie dookola mnie klamali czego nie rozumiem bo ja jestem szczery do bolu.

Niestety widok człowieka żyjącego w swoim świecie zniechęca ludzi do informowania go o stanie faktycznym. Od pierwszego postu tłumaczę Ci że żyłeś w matrixie, który sam stworzyłeś. Widziałeś to co chciałeś, słyszałeś to co chciałeś. Nadal to robisz zapewne w tym wątku (nie chce mi się sprawdzać, albo nie mam jak sprawdzić bo nie znam Twojej rzeczywistości). Dobierając sobe dziewczynę zależną od siebie miałeś w istocie iluzję kontroli i wpływu na rzeczywistość. Welcome to the real life. Więcej nie będę już pisał, bo napisałem już wszystko co potrzebne. Trzymaj się i zrób coś z sobą!

65 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-28 18:58:06)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
rafatal napisał/a:

Odpuścić, nie mścić się, zbierać dowody na zdradę żony (nawet jak teraz nie masz zamiaru ich wykorzystywać, najlepiej wykorzystaj do tego profesjonalistę).
Nie chodź do kochasia, nie nachodź żony. Swoje kontakty ogranicz tylko do spraw związanych z synem. Odczekaj, ochłoń, nie podejmuj decyzji pod wpływem skrajnych emocji.
Generalnie poczekaj aż emocje opadną, pokaż że masz jaja i weź to na klatę.
Rób wszystko na odwrót niż teraz masz ochotę zrobić...
Czas sam przyniesie rozwiązanie, a Ty wtedy bądź przygotowany na każdy wariant.

A poco ma zbierać dowody jak sam wczesnej zdradzał, żaden sąd tego poważnie nie potraktuje.

Posty [ 1 do 65 z 484 ]

Strony 1 2 3 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ukochana zona odeszla a ja umieram

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024