Postaram się w skrócie. Drogie NetKobiety. Jestem w związku z 21-letnim niepełnosprawnym. Sama mam lat 19. Ogólnie ok. 4 miesięcy temu wróciliśmy do siebie, po pół rocznej rozłące. Ja z nim kiedyś zerwałam. Gubiłam się, nie byłam w stanie zaakceptować faktu jego choroby. A jednak znów złączył nas los. On mnie bardzo kocha, ja go też (jednak czuję, że to się we mnie wypala). Nie obchodzą mnie jego pieniądze i nie zależy mi na luksusie. A jednak, on chce bym zamieszkała z nim w remontowanym teraz apartamencie. Chce mi znaleźć pracę, w której nie będę harować jak wół. A dla mnie? To mi chyba nie wystarcza. Zaczynam odczuwać bardziej fakt, że to nigdy nie będzie do końca normalny związek. Mam na myśli fakt, że z chłopakiem chciałabym robić... wszystko, na co mamy ochotę. Ja lubię żyć w ruchu. Lubię biegać, trenować, pływać, tańczyć. Żyć pełną piersią. I wiem, że z nim nigdy tego nie zaznam. To jest jedna kwestia. Nie wiem co powinnam zrobić. On sam często się w sobie gubi, kilkakrotnie chciał zerwać. Ja wczoraj też, ale jakoś mnie przekonał, bym tego nie robiła. Czuję się trochę uwięziona. Nie chodzę do klubów BO nie powinnam, nie spotykam się ze starymi znajomymi. Widuję się tylko z nim i czasem z jego znajomymi. Czy powinnam z nim zerwać? Liczę na waszą opinię bo wiem, że druga osoba może to widzieć pod innym kątem i zauważyć to, czego ja nie widzę.
Jest jeszcze druga kwestia. Jest też facet, którego znam już dwa lata. Poznaliśmy się kiedyś, na polu namiotowym. Spędziliśmy razem 14 dni. Widział mnie bez makijażu, grubszą o 10 kg niż teraz.. młodszą i głupszą, o wiele. I akceptował to. Widziałam, że między nami iskrzy. Jednak mieszka on w Łodzi, a ja w okolicach Katowic. Piszemy ze sobą prawie codziennie. Wyznał mi rok temu, że mnie kocha. Powtórzył to jeszcze kilkakrotnie. I, że skoro mnie kocha, to poczeka. A ja? Pod niewiedzą obecnego partnera chcę pojechać w weekend do Łodzi, do niego. Zobaczyć, przeanalizować co będę czuć. Bo jednak pisanie to nie to samo. A później? Mogę tam wyjechać, do niego. Tam kontynuować szkołę zaocznie, tam zamieszkać, z nim. Mam odłożone pieniądze z pracy, potem tylko znajdę nową.
Problem polega na tym, że czuję coś do obu. Nie wiem, czy do mojego obecnego partnera nie jest to jedynie chęć poświęcenia. Wiem, że to skomplikowane i ciężko mi sprawniej to wytłumaczyć. Ale mam nadzieję, że znajdzie się ktoś kto mi pomoże. Powinnam sama podjąć decyzję, fakt. Ale nie wiem na czym stoję...