Nigdy nie miałam orgazmu podczas stosunku, ale odkąd mąż stymuluje wibratorem moją łechtaczkę czuję się dziwnie tzn napięcie jakby we mnie narastało, jest mi dobrze, po chwili czuje że dłużej tego nie wytrzymam i chcę to zakończyć. Zdarza mi się też w tym momencie rozpłakać. Potem się kochamy normalnie. Mąż uważa, że poprzez stymulację łechtaczki mam orgazm ale ja nie wiem czy to jest to. Czy tak moze być?
A ile masz lat i od jak dawna uprawiasz sex?
Mam 37 lat i prawie 15 lat po ślubie:-) Głupie pytanie, co?
Skoro po takim czasie nie wiesz czy masz orgazm to nie;) Jeżeli byś go miała to nie pomyliłabyś go z niczym innym.
Hmm... ja właśnie nigdy nie miałam orgazmu i nie wiem jakie to uczucie. Chyba to sprawa psychiki.
Nic u kobiety nie dzieje się bez jej udziału;) Może nie jesteś wystarczająco odprężona? Może Twój mąż niewłaściwie Cie stymuluje, kochacie się w niewłaściwej pozycji?
Myślę, że nie chodzi tu o pozycje, ale raczej moją podświadomość. Mieliśmy różne okresy w naszym małżeństwie, jesteśmy po kryzysie ale nigdy wcześniej nie było u nas tego typu stymulacji, mi się spodobało, bo jest inaczej i chcę tak za każdym razem. Skoro to nie orgazm to może jeszcze kiedyś będę miała okazję tego doświadczyć. dziękuję za odpowiedzzi
Żeby mieć orgazm musisz całkowicie oddać się partnerowi. Jeżeli mu nie ufasz i nie jesteś w stanie całkowicie się zatracić to orgazm może być trudny. Jest zasada - im więcej wątpliwości tym mniej przyjemności;)
Nigdy nie miałam orgazmu podczas stosunku, ale odkąd mąż stymuluje wibratorem moją łechtaczkę czuję się dziwnie tzn napięcie jakby we mnie narastało, jest mi dobrze, po chwili czuje że dłużej tego nie wytrzymam i chcę to zakończyć. Zdarza mi się też w tym momencie rozpłakać. Potem się kochamy normalnie. Mąż uważa, że poprzez stymulację łechtaczki mam orgazm ale ja nie wiem czy to jest to. Czy tak moze być?
Nie masz orgazmu. Stara, gdybyś miała to byś wiedziała, może powinnam nieco poważniej podejsć do tematu, ale ręce, nogi i majtki mi opadają, jak czytam tego typu posty dorosłej osoby (i do tego zamężnej). To, co opisujesz jest nieumiejętną stymulacją samej łęchtaczki, czego ja sama bardzo nie lubię (na szczęście każdego partnera poprzedniego musiałam poinstruować, czego ma nie robić, żeby nie było właśnie tego nieprzyjemnego efektu, który jest nie do wytrzymania). Orgazm nie jest nie do zniesienia, wręcz przeciwnie, tego chcesz mocniej i więcej, aż Tobą rzuca, każdy głupi czułby, że to jest "to". Jeśli mogę coś doradzić, mniej ruchów włóż-wyjmij, więcej posuwistych. Mordowanie samego guziczka jest neisamowicie irytujące, niech partner zahacza o okolice, ja np kocham kółeczka i pieszczoty warg sromowych jednocześnie. Napisz jak już będziesz pewna, że miałaś orgazm ![]()
Dokładnie tak jak ktoś tu napisał, jak się nie oddasz całkowicie, to nici z orgazmu. Ja w pozycji klasycznej wręcz wbijam w siebie mojego mężczyznę, opierając mu nogi na wew. stronie jego kolan, bo dzięki temu jest idealne tarcie (jak wiadomo, od samego penisa w pochwie jeszcze nikt nie doszedł). A na jeźdźca poleca masaż piersi (ja bez maltretowania cycków będąc na górze nie dojdę xD). A, no i unikaj ruchów odginania się do tyłu (chociaż w sumie zależy od Twojej budowy). Pamiętaj, im mniej z pornola tym lepiej. Dlatego zawsze śmieszy mnie gadanie, że ludzie oglądają porno dla nowych pozycji i większej przyjemności. Nic co zaczerpnięte z pornola NIGDY nie dało mi orgazmu, bo to po prsotu dla mnie fizycznie niemożliwe, nawet jak pozycja fajna. Wracając do jeźdźca, lubię się wręcz pochylić do przodu jak do pompek. Wiem, o radę nei pytałaś, ale sugeruję tylko, co u mnie się sprawdza, może wypróbuj i wtedy uda się zaznajomić z orgazmem
Ja powiem szczerze, że jak nie mam orgazmu kilka tygodni od seksu to mi się seksu odechciewa. Podziwiam kobiety, które tak potrafią się oddać samej miłości. Ja partnera bardzo kocham, ale brak orgazmu frustruje mnie niemiłosiernie. Na szczęście ostatnio zawsze mam ![]()
11 2015-01-21 18:51:30 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-21 18:56:53)
Nigdy nie miałam orgazmu podczas stosunku, ale odkąd mąż stymuluje wibratorem moją łechtaczkę czuję się dziwnie tzn napięcie jakby we mnie narastało, jest mi dobrze, po chwili czuje że dłużej tego nie wytrzymam i chcę to zakończyć. Zdarza mi się też w tym momencie rozpłakać. Potem się kochamy normalnie. Mąż uważa, że poprzez stymulację łechtaczki mam orgazm ale ja nie wiem czy to jest to. Czy tak moze być?
Spróbuj kawę na ławę wyjaśnić mi co to znaczy,sugeruję aby czytać dokładnie każde słowo:
1)"czuję się dziwnie tzn napięcie jakby we mnie narastało, jest mi dobrze"
Czy to napięcie jest jakoś powiązane z sytuacją (widok partnera, świadomość że zaraz będziecie współżyć) czy też odczuwasz głównie fizjologiczną przyjemność.
2)Czy w momencie kulminacji przyjemności czujesz rytmiczne - szybsze niż wcześniej - skurcze "wewnątrz siebie",(co sekundę dwie) niezależne od woli a nawet dalszej stymulacji, które są najprzyjemniejsze w całym tym zjawisku, stopniowo gasnące.
3)Czy "dłużej tego nie wytrzymam" bierze się z obawy co będzie dalej - obawiasz się dalszego wzrostu tego "dziwnego napięcia", boisz "stracić zmysły", że "coś się z tobą stanie", czy też tego, że łechtaczka staje się nagle drażliwa i bolesna przy szybkiej stymulacji?
Pytania te wydają mi się kluczowe, być może także dla twojej przyszłej "kariery" łóżkowej".
(jak wiadomo, od samego penisa w pochwie jeszcze nikt nie doszedł)
Przecież to jest stereotyp. Kobieta jak najbardziej może mieć wtedy orgazm. To że nie każda, nie znaczy że nie żadna.
Buszująca w zbożu napisał/a:(jak wiadomo, od samego penisa w pochwie jeszcze nikt nie doszedł)
Przecież to jest stereotyp. Kobieta jak najbardziej może mieć wtedy orgazm. To że nie każda, nie znaczy że nie żadna.
A Ty masz? Ja osobiście jeszcze takiej nie spotkałam ![]()
Łada napisał/a:Buszująca w zbożu napisał/a:(jak wiadomo, od samego penisa w pochwie jeszcze nikt nie doszedł)
Przecież to jest stereotyp. Kobieta jak najbardziej może mieć wtedy orgazm. To że nie każda, nie znaczy że nie żadna.
A Ty masz? Ja osobiście jeszcze takiej nie spotkałam
Orgazm podczas stosunku bez dodatkowej stymulacji łechtaczki można mieć ???? osobiście miewam i lubię bo bardziej niż łechtaczkowy ????
Buszująca w zbożu napisał/a:Łada napisał/a:Przecież to jest stereotyp. Kobieta jak najbardziej może mieć wtedy orgazm. To że nie każda, nie znaczy że nie żadna.
A Ty masz? Ja osobiście jeszcze takiej nie spotkałam
Orgazm podczas stosunku bez dodatkowej stymulacji łechtaczki można mieć ???? osobiście miewam i lubię bo bardziej niż łechtaczkowy ????
Nie wiem, czy dobrze się rozumiemy. W jakich pozycjach, jeśli można spytać? Bo jeśli w klasycznej albo na jeźdźca, to ciężko jest nawet niechcący nie stymulować łechtaczki, musiałby w Ciebie wchodzić centralnie góra dół, co chyba nie należy do najwygodniejszych i zawsze jakiś tam pochył jest (a co za tym idzie, ocieranie łechtaczki)
Jeśli od tyłu albo na łyżeczki, to zwracam honor, bo wtedy rzeczywiście o łechtaczke się nie otrze nawet przypadkiem. Ja też mam pochwowy, ale musi być zainicjowany od łechtaczki, nie ma to tamto. I też jest dla mnie lepszy od samego łechtaczkowego, ale jednak ten kontakt musi być, bo jest taki jakby to powiedzieć... pełniejszy i bardziej przejmujący całe ciało.
statystyczna_polka napisał/a:Buszująca w zbożu napisał/a:A Ty masz? Ja osobiście jeszcze takiej nie spotkałam
Orgazm podczas stosunku bez dodatkowej stymulacji łechtaczki można mieć ???? osobiście miewam i lubię bo bardziej niż łechtaczkowy ????
Nie wiem, czy dobrze się rozumiemy. W jakich pozycjach, jeśli można spytać? Bo jeśli w klasycznej albo na jeźdźca, to ciężko jest nawet niechcący nie stymulować łechtaczki, musiałby w Ciebie wchodzić centralnie góra dół, co chyba nie należy do najwygodniejszych i zawsze jakiś tam pochył jest (a co za tym idzie, ocieranie łechtaczki)
Jeśli od tyłu albo na łyżeczki, to zwracam honor, bo wtedy rzeczywiście o łechtaczke się nie otrze nawet przypadkiem. Ja też mam pochwowy, ale musi być zainicjowany od łechtaczki, nie ma to tamto. I też jest dla mnie lepszy od samego łechtaczkowego, ale jednak ten kontakt musi być, bo jest taki jakby to powiedzieć... pełniejszy i bardziej przejmujący całe ciało.
Najczęściej od tyłu, na łyżeczki rzadko,nie lubię tak płytkiej penetracji. W pozycji klasycznej czuję stymulację łechtaczki, kiedy partner jest blisko mnie,ale ja wolę wariant, gdy jest bardziej odchylony lub klęczy, a wtedy już tego tarcia nie ma, natomiast ja szczytuję. Po prostu znam już swoje ciało na tyle,że odróżniam jeden od drugiego.
dziwne mając 37 lat nie zaznać orgazmu, współczuje ci, sama tez nie potrafisz się doprowadzić do orgazmu?
Pochwowy jest dużo lepszy my z partnerem w ogóle nie zajmujemy się moją łechtaczką, łechtaczkowy w ogóle mnie nie kręci.
Buszująca w zbożu napisał/a:statystyczna_polka napisał/a:Orgazm podczas stosunku bez dodatkowej stymulacji łechtaczki można mieć ???? osobiście miewam i lubię bo bardziej niż łechtaczkowy ????
Nie wiem, czy dobrze się rozumiemy. W jakich pozycjach, jeśli można spytać? Bo jeśli w klasycznej albo na jeźdźca, to ciężko jest nawet niechcący nie stymulować łechtaczki, musiałby w Ciebie wchodzić centralnie góra dół, co chyba nie należy do najwygodniejszych i zawsze jakiś tam pochył jest (a co za tym idzie, ocieranie łechtaczki)
Jeśli od tyłu albo na łyżeczki, to zwracam honor, bo wtedy rzeczywiście o łechtaczke się nie otrze nawet przypadkiem. Ja też mam pochwowy, ale musi być zainicjowany od łechtaczki, nie ma to tamto. I też jest dla mnie lepszy od samego łechtaczkowego, ale jednak ten kontakt musi być, bo jest taki jakby to powiedzieć... pełniejszy i bardziej przejmujący całe ciało.
Najczęściej od tyłu, na łyżeczki rzadko,nie lubię tak płytkiej penetracji. W pozycji klasycznej czuję stymulację łechtaczki, kiedy partner jest blisko mnie,ale ja wolę wariant, gdy jest bardziej odchylony lub klęczy, a wtedy już tego tarcia nie ma, natomiast ja szczytuję. Po prostu znam już swoje ciało na tyle,że odróżniam jeden od drugiego.
Zazdroszczę, ja od seksu mam tylko klasycznie i na jeźdzca (chociaż i tak jest super, w końcu wiele kobiet nie ma wcale). Jak Ci się udało? Tak samo wyszło któregoś dnia, czy jakieś triki specjalne?
Ja nie raz czuję, że jest już blisko (od tyłu), ale no właśnie, jakoś mi brakuje tej stymulacji łechtaczki, a nawet jak partner próbuje, czy ja sama, to nie to samo, bo podczas seksu na tyłu, pochwa jest naciągnięta i stymulacja łechtaczki do przyjemności nie należy. Mnie się parę razy też w "lotosie" udało i bez specjalnego próbowania, potem już nigdy więcej tego nie zaznałam xD Tylko te dwie wcześniej wspomniane pozycje mi zostały, a chciałabym się nauczyć w innych. W końcu mam dopiero 23 lata, może jeszcze mnie to czeka ![]()
statystyczna_polka napisał/a:Buszująca w zbożu napisał/a:Nie wiem, czy dobrze się rozumiemy. W jakich pozycjach, jeśli można spytać? Bo jeśli w klasycznej albo na jeźdźca, to ciężko jest nawet niechcący nie stymulować łechtaczki, musiałby w Ciebie wchodzić centralnie góra dół, co chyba nie należy do najwygodniejszych i zawsze jakiś tam pochył jest (a co za tym idzie, ocieranie łechtaczki)
Jeśli od tyłu albo na łyżeczki, to zwracam honor, bo wtedy rzeczywiście o łechtaczke się nie otrze nawet przypadkiem. Ja też mam pochwowy, ale musi być zainicjowany od łechtaczki, nie ma to tamto. I też jest dla mnie lepszy od samego łechtaczkowego, ale jednak ten kontakt musi być, bo jest taki jakby to powiedzieć... pełniejszy i bardziej przejmujący całe ciało.
Najczęściej od tyłu, na łyżeczki rzadko,nie lubię tak płytkiej penetracji. W pozycji klasycznej czuję stymulację łechtaczki, kiedy partner jest blisko mnie,ale ja wolę wariant, gdy jest bardziej odchylony lub klęczy, a wtedy już tego tarcia nie ma, natomiast ja szczytuję. Po prostu znam już swoje ciało na tyle,że odróżniam jeden od drugiego.
Zazdroszczę, ja od seksu mam tylko klasycznie i na jeźdzca (chociaż i tak jest super, w końcu wiele kobiet nie ma wcale). Jak Ci się udało? Tak samo wyszło któregoś dnia, czy jakieś triki specjalne?
Ja nie raz czuję, że jest już blisko (od tyłu), ale no właśnie, jakoś mi brakuje tej stymulacji łechtaczki, a nawet jak partner próbuje, czy ja sama, to nie to samo, bo podczas seksu na tyłu, pochwa jest naciągnięta i stymulacja łechtaczki do przyjemności nie należy. Mnie się parę razy też w "lotosie" udało i bez specjalnego próbowania, potem już nigdy więcej tego nie zaznałam xD Tylko te dwie wcześniej wspomniane pozycje mi zostały, a chciałabym się nauczyć w innych. W końcu mam dopiero 23 lata, może jeszcze mnie to czeka
Nic Ci nie mogę doradzić, bo chyba to nie moja zasługa jest ![]()
Ja mam w sobie bardzo dużo akceptacji dla własnej seksualności, lubię się kochać i jestem otwarta na wszystkie doznania, więcej nic. No i moze taka moja uroda, bo orgazmu potrafię doznać nawet podczas pocałunku albo poprzez rytmiczne skurcze pochwy, gdy jestem bardzo mocno podniecona.
Druga kwestia jest taka,że mi seks daje tyle radości i poczucia bliskości,że nie jestem zupełnie nastawiona na orgazm, fajnie jak jest, a jak nie ma to i tak jest cudownie, bo jest bliskość z ukochanym mężczyzną i duuuuużo przyjemności z pieszczot i stosunku.
Po prostu ciesz się seksem i może kiedyś samo przyjdzie ![]()
Orgazm nie musi być. Stan przedorgazmowy, który utrzymuje się długo, jest wystarczająco fajny. Niektórzy ludzie nie znoszą tak silnych bodźców jakie są przy orgazmie i unikają orgazmu.