zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez zrozumieckobiety (2015-01-20 06:49:01)

Temat: zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

Badania mówią, że pożądanie seksualne w monogamicznym związku kończy się po około dwóch latach. To niepokojąca wiadomość zwłaszcza dla narzeczonych, którzy w trzecim roku od poznania się planują ślub. Czy możemy mieć zatem wpływ na fizjologię?


Aldona przetestowała okres magicznych dwóch lat bezpośrednio na sobie. ? Okazało się, że rzeczywiście, z żadnym mężczyzną nie spędziłam więcej niż trzy lata. Nie uznaję formalizacji związków, a w relacji damsko-męskiej liczy się dla mnie przede wszystkim wzajemna atrakcyjność seksualna. Nie znaczy to, że patrzę na facetów wyłącznie pod tym kątem, ale jeśli w łóżku nie gra, nie ciągnę tego dalej - mówi.

38-latka przeżyła cztery związki. Ze wszystkimi mężczyznami regularnie uprawiała seks. I wszystko szło dobrze do upływu około dwóch i pół roku. ? Potem coś się psuło. O ile z utarczkami za dnia, które są normalne w każdym dojrzałym związku, dawaliśmy radę, to na nagły brak pożądania do partnera nie mogłam nic poradzić ? przyznaje Aldona.

Sygnałem alarmowym było dla niej zainteresowanie innymi facetami. ? Powiedzenie, że jak jesteś na diecie, nie oznacza, że nie możesz przeglądać menu, właściwie nigdy mnie nie dotyczyło. Zawsze dotrzymywałam wierności, po części z wyznawanych przeze mnie zasad, a poza tym z powodu, że nie ciekawili mnie inni, kiedy byłam ze swoim partnerem. Jestem otwarta, obca mi jest pruderia i wybierałam zawsze facetów, z którymi łączyła mnie duża chemia. Dlaczego więc po ponad dwóch latach pożycia intymnego, zaczęło tej chemii brakować? ? zastanawia się kobieta.

Odpowiedzialne hormony
Odpowiedzią na to jest funkcjonowanie naszych hormonów. Ich poziom spada po upływie dwóch ? trzech lat pozostawania w monogamicznych związku. Co wtedy robić? Jeśli zależy nam wyłącznie na nieustającym spełnianiu erotycznym, bez wzbogacania pożycia dodatkowymi bodźcami, możemy oczywiście zostawić partnera i poszukać nowego. Nowy partner, jak wszystko co nieznane, intryguje i podnieca bez żadnego wspomagania. To jednak rozwiązanie dla odważnych i chyba pozbawionych uczuć wyższych kobiet, dla których miłość to wyłącznie seks i to taki, o który nie trzeba się troszczyć, bo sam przychodzi w odpowiednim momencie. Kiedy jednak naprawdę kochamy partnera, nie zostawiamy go tylko dlatego, że nie mamy już mokrych majtek na jego widok.

Cały wic polega na tym, aby pożądanie wzniecić na nowo. Jak? Sposobów na to jest cała gama, w zależności od indywidualnych preferencji partnerów. Można zainscenizować powrót do przeszłości ? odtworzyć dawny klimat pierwszych randek, można też ubogacić repertuar pieszczot, modyfikując je lub wprowadzając nowe. Czasem cudownie działa krótkie rozstanie ? wtedy tęsknota za dotykiem partnera staje się prawdziwym afrodyzjakiem.

Jeśli więc chemia w związku mija, nie dramatyzujmy od razu. Najpierw zastanówmy się, czy nasz partner to człowiek, na którym naprawdę nam zależy. Bo jeśli to tylko seks ? wtedy rzeczywiście warto się rozstać i poszukać upojenia w ramionach nowego mężczyzny.

pytanie brzmi czy zawsze chemia znika? czy zawsze wtedy rozglądacie sie za innymi i to oznacza oddalenie sie od obecnego mezczyzny i kłótnie z błachych powodów? czy macie sposoby na radzenie sobie z brakiem pożądania?czy chemia oznacza miłość , a brak chemi brak miłości? w jaki sposób na to patrzycie? w jaki sposob rozpoznac kiedy to jest to, a kiedy koniec? czy czasem nie żałujecie pohopnie konczonych zwiazkw? jak chemia znika to mozna powiedziec ze znika seks i powodem rozstania jest "słaby seks" ale to wynik hormonow jak czyatmy bo seks boli lub staje sie nudny bez przyjemnosci niezaleznie od dopasowania rozmiarami narządów

z obserwacji otoczenia wynika ze mlode niewiasty bardzo czesto zmieniaja towarzyszy życiowych, szybko sie wypalaja
czy to znaczy ze jest tylu nieodpowiednich mezczyzn, ktorzy robią tylko dobre pierwsze wrażenie?
czy to kobiety sie mylą?
czy to wy nie umiecie pożądać na dłuższą metę, a najlepsze związki są te gdzie partnerzy są aseksualni?
obracam w towarzystwie spokojnych mezczyzn wiec raczej sie trzymamy jednej jedynej, adorujemy, wspieramy, rozmawiamy, ale kobietom sie chemie koncza i zdradzaja lub zrywaja

coraz wiecej tematow czytamy w ktorych mezczyzni sie zala ze sa traktowani jako reproduktorzy
seks tylko w momencie gdy kobieta chce dziecko
lub w początkowej fazie chemi czyli do ok 2 lat

pozniej tkwienie w tym az nie pojawi sie kto na nowo wytworzy chemie?

czy stale zwiazki to fikcja i jestesmy karmieni fikcją? czy kochamy tylko za coś i tylko wylacznie gdy jest chemia?

milosc po czasie przechodzi w przyjazn
przeciez my jako mezczyzni alergnicznie reaguemy na przyjazn ze strony kobiety ktora nam sie podoba którą kochamy
a to i tak zawsze nadchodzi
jest to nieuniknione?

jest nam dobrze, zalezy mi na nim, jest to dobry człowiek, ale brak chemii
tak sie slyszy i to zjawisko globalne

czy nie ma na to rady? przecierz marzymy o jednym zwiazku
do konca zycia!

czemu te kobiety ktore tu pisza ze nigdy nie czuly chemii. czemu one weszły w swoje związki
czy to były uczucia jesli nie miłość?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

W moim wątku mam podobną sytuację. Mimo moich starań, dbania o wszystko i chęć poprawy własnych nie dociagniec i zachowania moja kobieta po nie całym roku prawie kompletnie mnie olala. Teraz jestem tylko kucharzem i sprzątaczka która idzie do pracy a pozniej trochę pogada doradzi itp i na tym kończy się moja rola mężczyzny w życiu mojej dziewczyny. Chcę to zmienić ale od pół roku jestem  traktowany prawie jak powietrze. Jakbym był bardziej jej dobrym kolegą lub współlokatorem a nie jej facetem, ukochanym i kochankiem

3

Odp: zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

To jest ciekawe pytanie.Ja mam swoją teorię na ten temat a jestem z kimś już ponad 5 lat i na koncie jedno dziecko.Moim zdaniem żeby było dobrze to trzeba trochę ruszyć głową.Zakladając, ze jest miłosc i pożadanie na poczatku, takie prawdziwe to po uplywie tych 2,3 lat gdy przychodzi stabilizacja przychodzi czas na inwestowanie w siebie.Na poczatku działa ciekawosc, emocje sa silne..w sumie nawet nie trzeba nie wiadomo czego robic bo ludzie i tak do siebie lgną..ja pamietam te poczatki, moglam byc w dresie czy nieuczesana a chłopaka to nie interesowało...potem moim zdaniem juz trzeba nieco wiecej od siebie dawać by to pozadanie bylo.Oczywiscie to zalezy od wielu czynnikow.jak dla mnie:
1.atrakcyjnosc fizyczna i tzw wewnetrzna.nie mozna sie zaniedbać do cna, przestac w ogole cokolwiek z sobą robic co ma czesto miejsce...to jest wazne w sferze seksu, trzeba tez ogarnać swoją psychike i ogolnie sie rozwijać zeby nie byc nudnym dla partnera,trzeba po prostu robic swoje i zyc swoim zyciem
2.nie mozna partnera osaczac, za duzo tulenia, wchodzenia na glowe, czulych smskow  bo to niweluje moim zdaniem namietnosc bo mamy tej osoby za duzo, czasem trzeba troche odpoczac i zatesknic
3.trzeba dbac ogolnie o relacje,liczne klotnie, brak szacunku nie budują wiezi i raczej odechciewa sie seksu
4.trzebapo prostu kogos kochac i chciec z nim byc
5 trzeba myslec i umiec dokonac wyboru
6 otwarcie rozmawiac o potrzebach, czego bysmy chcieli...czego brakuje
ja dzieki tym punktom i jeszcze pewnie kilku innym mam udane zycie i czuje raz na jakis czas taką chemie jak na poczatku...nie mowie, ze co dzien, ze za kazdym razem...ale jest na tyle, ze mi wystarczy...
czestotliwosc tez nie spadla a jest czasem nawet wyzsza ale to za sprawą temperamentu drugiej osoby...

4

Odp: zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym
zrozumieckobiety napisał/a:

pytanie brzmi czy zawsze chemia znika? czy zawsze wtedy rozglądacie sie za innymi i to oznacza oddalenie sie od obecnego mezczyzny i kłótnie z błachych powodów? czy macie sposoby na radzenie sobie z brakiem pożądania?czy chemia oznacza miłość , a brak chemi brak miłości? w jaki sposób na to patrzycie? w jaki sposob rozpoznac kiedy to jest to, a kiedy koniec? czy czasem nie żałujecie pohopnie konczonych zwiazkw? jak chemia znika to mozna powiedziec ze znika seks i powodem rozstania jest "słaby seks" ale to wynik hormonow jak czyatmy bo seks boli lub staje sie nudny bez przyjemnosci niezaleznie od dopasowania rozmiarami narządów ?

Jeśli dla kogoś chemia = poziom pożądania taki, że kapcie spadają/nie mogę oddychać/motylki mi uszami wylatują i jedyne co komuś w głowie, to królicze zabawy a największym problemem jest od samego początku, że on/ona nie chce 5 tylko 3 razy w tygodniu itp., to owszem - ja uważam, że taka chemia znika. Czasem nawet szybciej niż po dwóch latach. 
Jeśli dla kogoś chemia = przyciąganie fizyczne i intelektualne bazujące na jakimś poznaniu się, to taka chemia się utrzymuje. Im bardziej partnerzy dojrzali, im bardziej dbają o siebie, im więcej mają wspólnych celów i pomysłów, tym trwa to dłużej. Bo to inny rodzaj chemii. U mnie po dwóch latach było z różnych względów lepiej niż na początku naszej relacji, bo mieliśmy do siebie większe zaufanie.

Do rozpadu relacji może dojść zawsze. Wytłumaczenie - "bo chemia się skończyła" jest moim zdaniem po prostu jednym workiem, do którego wrzuca się dużo powodów, do których ludzie nie chcą się przyznać - czasem przed innymi czasem przed samym sobą. Np. "związałam się z Tobą bo się boję samotności, ale przecież Ci tego nie mogłam na początku powiedzieć, bo byś mnie pewnie nie chciał. Teraz już mi się znudziło latanie wokół Ciebie i już wolę być sama. Już nie czuję tej chemii..."  alternatywnie "No zaręczyliśmy się, bo już mi rodzice nie dawali spokoju i w sumie fajnie jest, jak przyjdę do domu i mam ugotowane. Ale Ty już o dzieciach zaczynasz, a to takie śmierdzące małe gnoje. I na co mi to, ja bym wolał jeszcze pohasać. Ale Ci tego nie powiem, bo co sobie o mnie wszyscy pomyślą, Ty bys mnie pewnie też wyzwała i po co mam tego słuchać. Sprawę załatwia "już nie czuję tej chemii". I tak sobie można mnożyć.
(A coś takiego jak "słaby seks" jako powód rozstania to dla mnie też kwestia do analizy w każdym przypadku. Bo co to znaczy "słaby seks" ? Dla mnie znaczy, że jedna strona nie daje drugiej tego, czego ona potrzebuje. Faktycznie może być problem, jeśli jest kwestia rozbieżności temperamentów. Ale w każdym innym przypadku jest to albo wymówka albo wygodnictwo . Wiadomo, nie każdy będzie Małyszem, ale każdy może się nauczyć jakoś na tych nartach jeździć i ewentualnie doszkolić. To samo moim zdaniem z seksem. Więc jak ktoś rzuca taki tekst, to bardziej bym powiedziała że w ogóle mu na relacji nie zależy z innych względów, a nie łóżkowych. Słaby seks nie jest w moim przekonaniu powodem rozstania. Raczej wymówką.)

zrozumieckobiety napisał/a:

czy to kobiety sie mylą? ?

Możliwe. Tak jak mężczyźni. Zwłaszcza, że ludzie w dzisiejszym świecie mają duże trudności z ustawieniem sobie wartości i celów w życiu. Dlatego często im się wydaje i to po kilka razy, że czegoś chcą. A potem zmieniają zdanie. + IMO efekt zmian w społeczeństwie. Kiedyś mężczyźni więcej zmieniali, kobietom mniej wypadało.


zrozumieckobiety napisał/a:

czy to wy nie umiecie pożądać na dłuższą metę, a najlepsze związki są te gdzie partnerzy są aseksualni?
obracam w towarzystwie spokojnych mezczyzn wiec raczej sie trzymamy jednej jedynej, adorujemy, wspieramy, rozmawiamy, ale kobietom sie chemie koncza i zdradzaja lub zrywają ?

A ja obracam się w towarzystwie różnorodnym i o ile jeszcze znam jedną relację dwudziestojednolatków, gdzie ona zostawiła, ale wróciła, to nie znam ani jednego małżeństwa/związku z dziećmi, w którym to kobiecie przeszłaby chemia... I mogę zadać pytanie, jak to jest, że kobiety, które decydują się na poważny zaangażowany związek, małżeństwo, dziecko, dbają o partnera itd. itp, nagle zostają zostawiane na  same, bo on się zagubił się relacja z aktualna partnerką wypaliła?

zrozumieckobiety napisał/a:

coraz wiecej tematow czytamy w ktorych mezczyzni sie zala ze sa traktowani jako reproduktorzy seks tylko w momencie gdy kobieta chce dziecko
lub w początkowej fazie chemi czyli do ok 2 lat. pozniej tkwienie w tym az nie pojawi sie kto na nowo wytworzy chemie?

Pytasz na podstawie forum i internetu, czy z obserwacji? Bo wiesz, do materiałów w internecie to trzeba się zdystansować. Przecież nie będzie nikt pisał, że po 10 latach kocha żonę, uprawia z nią seks co dwa dni a dzieci sa zajebiste, bo po pierwsze taki człowiek i tak nie ma czasu na siedzenie w necie a po drugie nikt by mu i tak nie uwierzył.
Ja uważam, że twoja teza o mężczyznach reproduktorach raczej podpada o pod ogólne zapytanie o związki.

zrozumieckobiety napisał/a:

milosc po czasie przechodzi w przyjazn
przeciez my jako mezczyzni alergnicznie reaguemy na przyjazn ze strony kobiety ktora nam sie podoba którą kochamy
a to i tak zawsze nadchodzi
jest to nieuniknione?

To chyba błędne z gruntu założenie, że przyjaźń przeszkadza w seksie. Ilość związków "friends with benefits" wyraźnie by temu przeczyła, zwłaszcza inicjowanych przez mężczyzn.

zrozumieckobiety napisał/a:

czemu te kobiety ktore tu pisza ze nigdy nie czuly chemii. czemu one weszły w swoje związki
czy to były uczucia jesli nie miłość?

Tu już bardziej powinny się wypowiedzieć zainteresowane. Ja mogę rzucić sugestie, że po prostu były niedojrzałe i nie wiedziały czego naprawdę chcą. Albo się oszukiwały.

5 Ostatnio edytowany przez alcybiades (2015-01-20 12:53:29)

Odp: zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

...ja osobiście mam takie wrażenie że zapominamy , że miłość i związek nigdy nie są takie same, zmieniają się podobnie jak my sami i życie wokół nas....zachwyt nie trwa cały czas, o temperaturę związku trzeba dbać....ludzie smucą się, że już nie jest tak, jak dawniej...nie jest, bo to niemożliwe..nie jest tak samo, jest inaczej, ale to wcale nie znaczy, że to koniec związku i trzeba szukać szczęścia gdzie indziej...w sytuacjach trudnych i kryzysowych, potrzebujemy dużo wsparcia i zrozumienia....jeśli się nie możemy porozumieć lub wcale nie rozmawiamy, pozostajemy w związku samotni i niezadowoleni....czasem decydujemy się mówić, ale komunikacja zamienia się w oskarżenia, wyrzuty czy krytykę...efekt wtedy jest odwrotny i katastrofa gotowa..i takie błędne przekonanie że np. partner powinien nas rozumieć bez słów, domyślać się, czego potrzebujemy, o co nam chodzi...mam chandrę i źle się czuję i nie oczekuj ode mnie spontanicznego seksu...warto zrozumieć, że nawet kochający się  ludzie będą się nawzajem ranić, bezwiednie...i co chemii nie ma, jest jednak  czasami musimy nastawić się na ryzyko odmowy, rozczarowania i zranienia, bo takie jest życie...mając złe emocje łatwo można przesadzić jeśli któraś ze stron nie chce zrozumieć...i co reasumując trzeba rozmawiać..i tak myślę że, póki jest miłość, wiele spraw i kłopotów jest do naprawienia...

6

Odp: zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

hmm.. ja po prawie 5 latach zwiazku z niemal codziennymi spotkaniami nadal czuje pociag do mojego partnera (ze wzajemnoscia) nie sa to co prawda motyle w brzuchu, dzika namietnosc;) ale w zaleznosci od dnia, poziomu stresu i innych czynnikow czuje te chemie miedzy nami. Chociaz po takim stazu uwazam, ze inne rzeczy sa wazniejsze, np. gdy wracam po stresujacym dniu z pracy, jestem raczej nieprzyjemna, a on po prostu przytula mnie i caluje w czubek glowy - to jest ten moment kiedy czuje milosc najbardziej i wiem, ze to jest TEN mezczyzna.

Odp: zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

kolejne cytaty ktore powinny byc chyba kierowane do pan, ktore koncza zwiazki nie wiedzac co jest co i dlaczego

Już w starożytnych pismach indyjskich i egipskich opisywano, że pożądanie kobiety jest podporządkowane cyklom księżycowym. Przypływa i odpływa. Po zakończeniu miesiączki rośnie do momentu owulacji, potem maleje.

Różne rzeczy dzieją się z pożądaniem w ciąży. To jest związane z burzą hormonalną i z tym, jak odbieramy ciążę. Czy jest stanem wyczekanym, błogosławionym, czy fizjologicznym, który ciężko znosimy, czy jest dramatem? Jak postrzegamy partnera - czy staje się istotą jeszcze bardziej seksualną, bo wziął udział w cudzie tworzenia nowego człowieka, czy wręcz przeciwnie, staje się dla nas przez to aseksualny? Dużo związków rozpada się w pierwszych latach wychowania dziecka. Kobiety mówią, że im się nie chce, lub zastanawiają się czy przestały kochać.

Nie ma w tym nic złego, że kobieta nie odczuwa pożądania przez rok, dwa, bo akurat ma inne priorytety. To przychodzi falami. Ale warto mieć świadomość, że się jest istotą seksualną. Zawsze. I nie żegnać się z tym uczuciem, nawet jeśli już od dawna nie dało znać o sobie albo kiedyś czułyśmy je częściej i mocniej. To coś tkwi w nas i możemy mieć do tego dostęp. I tutaj mówię do kobiet samotnych - to nie jest tak, że jak nie ma partnera, to nie ma pożądania. Co prawda kobiety muszą się mierzyć ze stereotypem kulturowym, że 'samotna masturbacja' to coś smutnego. Kobieta, która ma kontakt z własną energią seksualną, jest o wiele bardziej otwarta na kontakty z ludźmi, na flirt, na twórczość, jest bardziej pogodna.

Wiele kobiet nie poczuło, czym jest pożądanie, bo się na nie nie otworzyły. A dlaczego? Wychowanie grzecznej dziewczynki jest wzorcem aseksualnego wychowania, przygotowania do życia według 'scenariusza bez radości'. Uczy, że nie można okazywać spontanicznie uczuć pozytywnych. 'Oziębłe kobiety' nie są zimne, tylko mają problem z ekspresją pozytywnych emocji, nie dają sobie do tego prawa. To się przekłada na to, czy umiemy się bawić, czy lubimy aktywność fizyczną - od sportu po taniec - czy mamy dobry kontakt ze swoim ciałem i czy potrafimy się upić na wesoło. To są symptomy tego, czy będziemy też otwarte na flirt, nie mówiąc już o pójściu na całość, czyli poddaniu się fali pożądania. Bo to wymaga odwagi. 'Oziębłe kobiety' podświadomie czują, że pożądanie to siła, którą trudno okiełznać.

biologicznego punktu widzenia jest miernikiem szans na zdrowe potomstwo, bo pożądanie jest dobrym czujnikiem zróżnicowania genetycznego. Na nieświadomym 'feromonowym' poziomie najbardziej pożądamy tych osób, z którymi będziemy miały potencjalnie zdrowe dzieci. Ciekawie to sobie natura obmyśliła.

Ciekawe. Mnie za młodu pociągali popaprańcy. (zauważcie że mnóstwo kobiet to ma i jakby zrobić ankietę to jaki procent by to był? 80-98?)

A to już konsekwencje wychowawcze. Męskie wzorce, niezaspokojone potrzeby emocjonalne itd.

Można delikatnie próbować zachować bliskość fizyczną, czułość. Nie obrażać się i nie stawiać jeszcze większej granicy. Ludzie bardzo z tego powodu cierpią. Mówią: 'Jak nie chcesz, to nie'. Kobiety myślą: 'A więc jemu chodzi tylko o seks'. Mężczyźni w takiej sytuacji też potrzebują czułości i rozmowy.

Skąd się biorą problemy kobiet z pożądaniem do stałego partnera?

Często kobiety mają problemy w łóżku, bo są nauczone, że nie są za seks odpowiedzialne. Kobiecie nie wypada nie tylko go inicjować, ale i być ekspresyjną i mieć oczekiwania. Jak by miała pracować nad sobą? Ma oglądać pornosy? Masturbować się przed internetem? Wielu kobietom to nie pasuje. Zanim przejdziemy do kwestii masturbacji, powiedzmy, że przede wszystkim powinna się otworzyć na świat i swojego partnera, nie tajemniczego nieznajomego który akurat trafia w niezaspokojone potrzeby. Proza życia zabija pożądanie, ale wystarczy być kreatywną i nie zrzucać odpowiedzialności za brak chęci na partnera i jego złe metody.

Praca z seksualnością kobiet jest głównie pracą z wyobraźnią. A jak wiemy, organ nieużywany zanika. Mam na myśli konkretne obszary w mózgu, bo sygnał do łechtaczki idzie z mózgu, rzadko odwrotnie.

Kobiety mają różne wyobrażenia na temat tego, co je podnieca. Często mylne nie umiejąc je przekazać partnerowi.

To jest zabawa dla zabawy. A potem zaczyna się praca z ciałem, którą w seksuologii określa się jako trening masturbacyjny.
Czyli najpierw uczymy się podniecać same.

Bo jesteśmy uwarunkowane kulturowo, że ma się pojawić cudowny mężczyzna, który wie doskonale, jak nas zaczarować i tak nas poprowadzić, żeby było wspaniale. A to od nas zależy, czy będziemy się czuły wspaniale.
W przypadku mężczyzn praca nad pożądaniem polega na kontroli i rozwijaniu techniki, w przypadku kobiety bardziej na otwieraniu się i pozbywaniu hamulców, które siedzą w głowie.

Co może poradzić para, która widzi, że pożądanie przemija? Pisze do nas pani, że wszystkie pocałunki są takie same.

Trzeba się z tym pogodzić. Nie będziemy cały czas czuć tego, co na początku. Nie można być w manii przez całe lata. Osłabienie pożądania zazwyczaj zaczyna się po trzech miesiącach, a po trzech latach zdecydowanie słabnie. W stałych związkach, które mają udane życie seksualne, silne pożądanie przeistacza się w czułość i bliskość. Kobiety nie lubią o tym słuchać, bo my byśmy chciały cały czas trwać w monogamicznym pożądaniu. A pożądanie nie jest czymś, co jest nam dane na stałe z ukierunkowaniem na jedną osobę. Na pewno nie jest nierozerwalnie związane z uczuciem miłości.

Niestety, nadmierna bliskość jest zabójcza dla seksu. Bo seks - jako kobieta mówię to z żalem - nie lubi kumplostwa. Seks lubi oddzielność, indywidualność. Dlatego stałe związki na ogół się rozpadają. Wystarczy zrozumieć czemu tak jest.

To okropne, że pożądanie zanika.

Ale małżeństwo czy stały związek nie może się przecież opierać na pożądaniu. Możemy o nie dbać i je rozwijać, choć nigdy nie będzie tak jak na początku. W pewnym poradniku o seksie było takie fajne zdanie, że nie ma nic bardziej podniecającego dla kobiety od tego, kiedy przychodzi zmęczona z pracy, a mąż jej masuje stopy. Nie chodzi o sam masaż. Może ją drapać po głowie. Chodzi o okazanie troski i zainteresowania.

Prawda bywa brutalna. Mężczyźni często uciekają od równych wiekiem kobiet, bo te są zbyt wymagające. Nie ekscytują się byle czym. A mężczyzn najbardziej podnieca podziw. To niby jest podobne do tej troski i zachwytu, który i my chcemy w nich wzbudzać, jednak u mężczyzn dotyczy to całokształtu, a u nas jest związane z ulotnymi, ale istotnymi chwilami. Dlatego jesteśmy nieodporne na chwyt związany z zapamiętaniem jakiegoś szczegółu z pierwszego spotkania.

mogliby uczyc tego w szkołach, to by związki byc moze były trwalsze

8 Ostatnio edytowany przez alcybiades (2015-01-23 14:11:06)

Odp: zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

...tak, ale jest jeszcze coś takiego jak efekt samospełniającego się proroctwa i my możemy kontrolować go poprzez zatrzymanie się na moment i zastanowienie nad naszym podejściem do siebie i np. nastawianiem wobec partnera..bo może moje oczekiwanie w jakimś aspekcie jest błędne, a może sama siebie krzywdzę swoimi destrukcyjnymi myślami czy zachowaniem...jeśli wcześniej  dostajesz oznaki odrzucenia, jednak prosisz o szansę to automatycznie nakręcasz sobie taki swój prywatny film w którym w każdej chwili możesz zostać odrzucona..dlaczego?, bo tak wcześniej bywało tzw szybkie cięcia ..w pewnym momencie klisza pęka za mocno naprężona.....taka uproszona miłość wcześniej czy później padnie jak ranny kozioł...to takie moje spostrzeżenia..
...jedno co wiem u mnie to pożądanie nie znika wręcz przeciwnie z czasem jest większe i mądrzejsze...

9

Odp: zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

jeśli wcześniej  dostajesz oznaki odrzucenia, jednak prosisz o szansę to automatycznie nakręcasz sobie taki swój prywatny film w którym w każdej chwili możesz zostać odrzucona..dlaczego?, bo tak wcześniej bywało tzw szybkie cięcia ..w pewnym momencie klisza pęka za mocno naprężona.....taka uproszona miłość wcześniej czy później padnie jak ranny kozioł..

True smile

Ja bym dodała do tego jeszcze taką refleksję: skoro musisz o coś prosić, tzn., że na poziomie fundamentalnym nie wierzysz, że na to zasługujesz i jesteś tego godzien (w tym wypadku uczucie/miłość), a skoro nie jesteś godzien to nie należy Ci się miłość wprost i za to że jesteś, tylko musisz ją innymi sposobami sobie zapewnić - jednym z nich jest proszenie się.
A ponieważ działa tu zasada projekcji to zaczynasz kreować następujący obrazek (najpierw w swojej głowie, a następnie w rzeczywistości): muszę cały czas 'gonić' miłość, nie zasługuję na to by ona po prostu była w moim życiu. I on się realizuje w taki sposób, że jedna osoba cały czas nam tego uczucia odmawia lub skąpi, a my jesteśmy tym, który ją przekonuje, uprasza, obiecuje zmiany, itp.
I słusznie napisałaś, że w pewnym momencie kończy się to odrzuceniem zupełnym, bo to jest to, w co głęboko wierzymy, że nam się należy, więc Wszechświat (za pośrednictwem tej upatrzonej osoby) nam to z chęcią da smile

10

Odp: zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

Strasznie pusta ta 38 latka, stara i głupia. Ciekawa jestem kto jej będzie pieluchy zmieniał na stare lata, skoro ona tak szybko nudzi się facetami i ich porzuca po 3 latach, bo oni już jej nie pociągają. Nie rozumiem jak można być tak pustym. Przecież związek to nie tylko pociąg seksualny ale tez przyjaźń, oparcie, wspólne pójście przez życie, pokonywanie problemów razem.

Nie wiem jak można zostawić fajnego faceta po 3 latach bo się nam znudził? Co ma we łbie taka kobieta? Chyba siano a nie mózgownice. Jest mi z facetem dobrze, szanuje mnie, kocha mnie, jest dla mnie dobry to z nim siedzę i inni mnie nie interesują. Może jestem jakaś dziwna ale nigdy nie patrzyłam na faceta jako na obiekt seksualny na widok którego mam mieć mokro w gaciach i motylki w brzuchu. Dla mnie liczyło się zawsze to jak ktoś mnie traktuje, czy mu zależy na mnie, czy jest dla mnie dobry. A wtedy pojawiała się miłość do tej osoby i pociąg seksualny. I skoro jest mi dobrze z facetem to z nim siedzę i tyle. Nigdy nie traktowałam faceta jak przedmiot, który po 3 latach się znudzi i trzeba go wywalić na śmietnik i poszukać sobie nowego faceta.

Przeraża mnie głupota takich kobiet i myślenie cipą. Może na stare lata zmądrzeją gdy nikt ich już nie będzie chciał, nawet taki brzydki na którego za młodu nawet by nie spojrzały.

11

Odp: zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

Trwalsze związki są wtedy gdy jest rzadszy ale dłuższy seks i gdy nie mieszka się razem. Więź uczuciowa umacniana rozmową potrafi zjednać ludzi na wiele lat. Opieranie się na seksie daje mała nadzieję na trwałość.

12 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-02-01 03:52:42)

Odp: zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

Nie, nie każda jest taka. Ja osobiście też nie rozumiem podejścia kobiety, że np jak stara się o dziecko, to dziki seks, a potem partnera/męża ma gdzieś. Oczywiście nie mówię o sytuacji jakiegoś czasu po porodzie, gdzie nie powinno się uprawiać seksu, to jest naturalne. Chodzi potem dłuższy czas już, jeśli olewa go całkowicie i nic nie chce z tym zrobić. No bo jasne, brak ochoty, gorszy czas może zdarzyć się każdemu, ale jeśli trwa dłuższy czas, to jeśli się kocha, to jednak chce coś się z tym zrobić i to cechuje udane związki, nie osiadają na laurach. Jednak naprawdę, ja traktuję z dystansem takie rewelacje naukowców, bo naprawdę zależy to od osoby i nie zawsze jest tak jak piszą. Ja jestem z facetem 6 i pół roku, wprawdzie nie mieszkamy jeszcze razem, ale myślę, że to też nie ma takiego ogromnego znaczenia w temacie. Po prostu nadal siebie pożądamy, z mojej strony nic się nie wypaliło i u niego jak widzę też nie. Po 2 latach też nie było spadku, nadal było między nami namiętnie. Teraz związek, mimo niemieszkania razem wchodzi na pewno w fazę większej stabilizacji u nas, ale pożądanie, radość z seksu jak najbardziej u nas jest. Owszem, jesteśmy młodymi ludźmi, korzystamy i jest to też ważny aspekt dla nas. On mnie pociąga cały czas i nie chcę nikogo innego. Ja w ogóle ok, jestem młoda, ale preferuję stałe związki, nie jestem jak kobiety jakie opisujesz, że nudzą się partnerem i ciągle inny. Jak tak robią i seks bez zobowiązań, to ok, ale jak tak są z kimś, nudzą się itp, to wiadomo wtedy partnera mogą zranić. Także z tym wypaleniem się chemii po 2 latach polemizowałabym, u nas niczego takiego nie było. Motyle może nie były już takie silne, że wiesz, nie można prawie jeść i spać, ale cały czas wzajemne działanie na siebie. No i ogólnie jesteśmy dla siebie bardzo ważni, dbamy o siebie myślę w każdym aspekcie. Mój facet mnie pociąga i coś nie wydaje mi się, bym była odosobniona. Nic nie zapowiada, by to się miało zmienić. Jak kocham to mi się facet nie nudzi, nie skakałam nigdy z kwiatka na kwiatek.

alcybiades, dokładnie, o związek trzeba dbać. My dbamy, ale wiele ludzi może nie dba, bo łączy ich przyzwyczajenie? Ja kocham i staram się, on tez. To też ważne, oczywiście, że tak. Jestem stała w uczuciach, ale tak czy siak o związek trzeba dbać.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zanik chemi po 2 latach. Pytanie do kobiet z doświadczeniem zwiazkowym

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024