Witam...
Nie wiem czy pisze w odpowiednim dziale ale to jest problem dotyczący związku z moją dziewczyną.
Jesteśmy razem około 11 miesięcy, mamy 20 lat (ona) i 22 lata (ja).
Ona jest moją pierwszą partnerką jeśli chodzi seks, ja jestem jej czwartym partnerem. (Z tego co wiem miała dość dobre życie erotyczne, 3 partnerów wcześniej z każdym uprawiała z nich seks).
Współżyć zaczęliśmy dość szybko bo po miesiącu bycia razem (możliwe że to było bardziej z jej inicjatywy ale ja też tego bardzo chciałem).
Jako prawiczek obawiałem się że będę bardzo kiepski w łóżku, a wiedziałem że ona ma w tym doświadczenie, okazało się że nie jest tak źle, jednak zacząłem się "szkolić" jak sprawić kobiecie przyjemność (książki, artykuły) i dużo uczyć się z każdego naszego zbliżenia.
Taki już po prostu jestem że chciałem żeby było jej ze mną najlepiej. Mimo tego że nie miałem doświadczenia potrafię dość długo nie dochodzić co traktowałem jako plus, jestem bardzo aktywny w łóżku, wyszukuje różne pozycje, w każdy sposób potrafię doprowadzić ją do orgazmu, kochać się bardzo długo w różny sposób, widzę że jest jej bardzo dobrze (sama mi to mówi), jednak mam problem, nie czuje z tego wszystkiego przyjemności, wiem że to bardzo dziwne ale podczas seksu zamiast czerpać z niego przyjemność zastanawiam się co robić żeby było lepiej, jedyną przyjemnością dla mnie jest to że ją kocham i jestem blisko no i widok tego że jej jest dobrze.
Moja dziewczyna niestety coraz mniej daje z siebie, a chciałbym żeby ona też pokazała mi coś innego (wiem że nie ma zahamowań w seksie gdyż opowiadała mi czasami jak to było z byłymi), nie potrafię jej powiedzieć że chciałbym np, skończyć na jej piersiach lub coś w tym stylu. (O ile to nie jest głupie). Chciałbym żeby też była bardziej aktywna, jak na początku, wiem że w jej poprzednich związkach było inaczej ale tam faceci mniej się starali, sama proponowała im różne rzeczy a tutaj tylko ja jestem aktywny.
Zawsze myślałem że seks to coś wspaniałego a dla mnie powoli robi się to ?mało atrakcyjne? jeśli można to tak nazwać, chyba to moja wina bo za bardzo się staram, a w jej poprzednich związkach było inaczej, wydaje mi się że ona to zauważyła i przyjęła bierną postawę, bo mało rzeczy sama inicjuje,dawniej tak nie było, a teraz czasami czuje się jak narzędzie do sprawiania przyjemności, nie wiem co mam z tym zrobić, zaczynam myśleć że jestem jakiś dziwny? Kochamy się dość często gdyż ona stosuje od zawsze tabletki antykoncepcyjne. Czasami a nawet dość często ja nie dochodzę, nie dlatego że nie mogę lub nie chce, po prostu sprawiam jej przyjemność i na tym kończymy, bo po moim dojściu trzeba "posprzątać". Jakoś dziwnie mnie to zaczyna męczyć, chciałem się przed kimś wygadać a na forum chyba najlepiej.
Czy ze mną jest coś nie tak? Bo raczej powinienem się cieszyć że mam kobietę która uwielbia seks a ja czerpie z tego coraz mniej przyjemności.
Proszę o jakieś rady.
Dziękuje.