mam dość tej ciszy między nami..... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mam dość tej ciszy między nami.....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 63 ]

Temat: mam dość tej ciszy między nami.....

Prawie tydzień temu w moim związku padły słowa ''będzie lepiej,jak od siebie odpoczniemy'' To wyszło ode mnie. Facet zgodził się,powiedział,że mam rację. Odpoczynek miał polegać jedynie na braku kontaktu... On chciał spokoju,wyciszenia. Stwierdził ,ze się pogubił i że chce spokoju tydzień może dłużej. Jutro mija tydzień, ja nie wiem ile jeszcze mam czekać? Źle mi z tym. Mam wrażenie,że mu nie brakuje kontaktu ze mną, bo do niego nie dąży. Boję się ,że to tylko początek końca, i skończy się to bez słowa.

Brakuje mi go, kontaktu z  nim ,rozmowy....bardzo mnie to rani sad


Nie wiem ,co powinnam zrobić w tym przypadku. Czekać? ile? Jest szansa ,aby zatęsknił?
Dodam ,że od tamtej pory nie odezwałam się ani razu do niego. Jedynie życzenia urodzinowe złożyłam,na które ciepło podziękował
mam mieszane uczucia

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
chmurcia napisał/a:

Mam wrażenie,że mu nie brakuje kontaktu ze mną, bo do niego nie dąży. Boję się ,że to tylko początek końca, i skończy się to bez słowa.

Brakuje mi go, kontaktu z  nim ,rozmowy....bardzo mnie to rani sad

A moze on ma takie same myśli jak Ty ???? 

Za mało informacji aby coś konkretnego doradzić ??

3

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
ryba81 napisał/a:
chmurcia napisał/a:

Mam wrażenie,że mu nie brakuje kontaktu ze mną, bo do niego nie dąży. Boję się ,że to tylko początek końca, i skończy się to bez słowa.

Brakuje mi go, kontaktu z  nim ,rozmowy....bardzo mnie to rani sad

A moze on ma takie same myśli jak Ty ???? 

Za mało informacji aby coś konkretnego doradzić ??

Wątpie,że ma myśli takie jak ja. Bywało tak,że mu się narzucałam swoimi problemami. Bywałam natrętna, gdy męczył mnie jakiś nie pokój. Nie było tak zawsze. Ale ostatnio już nawet nie chciał rozmawiać ,twierdząc ze każdy czasami potrzebuje zaznać spokoju. Dlatego zaproponowałam mu odpoczynek od kontaktu... Zgodził się twierdził,że on musi teraz poukładać sobie coś przemyśleć bo się POGUBIŁ. Ale w czym pogubił??? W uczuciach do mnie? Zapytałam ile potrzebuje powiedział ,że potrwa to tydzień,może dłużej. Te dłużej tak samo nie wiem ile. Mam wrażenie,że dąży do rozstania tylko nie chce mi o tym powiedzieć. Wczoraj napisałam mu życzenia urodzinowe, podziękował bardzo ciepło... Ale buziak w wiadomości raczej chyba o niczym nie świadczy? Ja napisałam to chłodno,z dystansem.
Od tamtej pory nadal się nie odzywamy... A ja nie wiem ile to potrwa.....
Obawiam się,że jestem mu już całkowicie obojętna,nie potrzebna, że on nie zatęskni,że mu dobrze bez tego kontaktu,byłam jakimś ciężarem... Tak to odczuwam i jest mi z tym bardzo źle... sad

4

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Co to w ogóle są za bzdury z tym odpoczynkiem. czytam kolejny raz już wątek właśnie pod takim tytułem i szlag mnie trafia. W związku nie ma odpoczynku od siebie, to jeszcze nigdy dobrze się nie skończyło. Poza tym co oznacza ten gó..... odpoczynek???Czas na przemyślenia, potrzebę izolacji...??? Dla mnie to po prostu swoiste preludium do rozstania i tyle w temacie!

5 Ostatnio edytowany przez chmurcia (2015-01-08 14:30:18)

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
markiza napisał/a:

Co to w ogóle są za bzdury z tym odpoczynkiem. czytam kolejny raz już wątek właśnie pod takim tytułem i szlag mnie trafia. W związku nie ma odpoczynku od siebie, to jeszcze nigdy dobrze się nie skończyło. Poza tym co oznacza ten gó..... odpoczynek???Czas na przemyślenia, potrzebę izolacji...??? Dla mnie to po prostu swoiste preludium do rozstania i tyle w temacie!

Ja tego nie chciałam,naprawdę. Tylko sytuacja mnie do tego zmusiła. Miałam nadzieję,że on jakoś to wszystko przemyśli sobie. Ale nic,prawie tydzień cisza. Już wcześniej czułam,że jemu nie zależy na nas ,bo już wcześniej rozmawialiśmy było w porządku,postanowiliśmy coś,zmiany dla naszego związku,chcieliśmy walczyć,naprawić.... a kilka tygodni później.... on nagle nie chce ze mną rozmawiać,więc poprosiłam aby zastanowił się nad swoimi uczuciami.  Do tej pory nic, jutro mija tydzień a ja mam dość, uwierzcie,to dla mnie duże obciążenie psychiczne,mam jeszcze wiele innych problemow. Wolałabym z nim spotkać się i porozmawiać,ale nie chcę wyjść na tą ,która za wszelką cene chce ratować związek,gdy on nie jest jakoś zbytnio zaangażowany, gdy nie widzę w nim chęci. Nie chcę się narzucać..... ale skończyć półtoraroczny związek ciszą to tak dzieci postępują....


Napisałam do Was aby się poradzić.... co ja mogę zrobić.... ile powinnam poczekać jeszcze? Naprawdę mam tego dość sad

ale  nie zmuszę go do kontaktu ze mna

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
chmurcia napisał/a:
markiza napisał/a:

Co to w ogóle są za bzdury z tym odpoczynkiem. czytam kolejny raz już wątek właśnie pod takim tytułem i szlag mnie trafia. W związku nie ma odpoczynku od siebie, to jeszcze nigdy dobrze się nie skończyło. Poza tym co oznacza ten gó..... odpoczynek???Czas na przemyślenia, potrzebę izolacji...??? Dla mnie to po prostu swoiste preludium do rozstania i tyle w temacie!

Ja tego nie chciałam,naprawdę. Tylko sytuacja mnie do tego zmusiła. Miałam nadzieję,że on jakoś to wszystko przemyśli sobie. Ale nic,prawie tydzień cisza. Już wcześniej czułam,że jemu nie zależy na nas ,bo już wcześniej rozmawialiśmy było w porządku,postanowiliśmy coś,zmiany dla naszego związku,chcieliśmy walczyć,naprawić.... a kilka tygodni później.... on nagle nie chce ze mną rozmawiać,więc poprosiłam aby zastanowił się nad swoimi uczuciami.  Do tej pory nic, jutro mija tydzień a ja mam dość, uwierzcie,to dla mnie duże obciążenie psychiczne,mam jeszcze wiele innych problemow. Wolałabym z nim spotkać się i porozmawiać,ale nie chcę wyjść na tą ,która za wszelką cene chce ratować związek,gdy on nie jest jakoś zbytnio zaangażowany, gdy nie widzę w nim chęci. Nie chcę się narzucać..... ale skończyć półtoraroczny związek ciszą to tak dzieci postępują....

Moim zdaniem Ty właśnie teraz postępujesz jak dziecko. Chciałaś przerwy, to ją masz. I nie wypisuj, że sytuacja Cię zmusiła, bo raczej nikt do głowy pistoletu Ci nie przystawiał.  Umiałaś rozpocząć tę idiotyczną przerwę,  umiej ją zakończyć.
I jeszcze ta urażona duma księżniczki- bo Ty mu napisałaś chłodne życzenia urodzinowe,a on nie oszalał z entuzjazmu w odpowiedzi. ..
Zastanów się dobrze, bo z tego co do tej pory napisałaś wynika, że rozwalasz związek i nie potrafisz wziąć odpowiedzialności za swoje czyny..

7

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
statystyczna_polka napisał/a:
chmurcia napisał/a:
markiza napisał/a:

Co to w ogóle są za bzdury z tym odpoczynkiem. czytam kolejny raz już wątek właśnie pod takim tytułem i szlag mnie trafia. W związku nie ma odpoczynku od siebie, to jeszcze nigdy dobrze się nie skończyło. Poza tym co oznacza ten gó..... odpoczynek???Czas na przemyślenia, potrzebę izolacji...??? Dla mnie to po prostu swoiste preludium do rozstania i tyle w temacie!

Ja tego nie chciałam,naprawdę. Tylko sytuacja mnie do tego zmusiła. Miałam nadzieję,że on jakoś to wszystko przemyśli sobie. Ale nic,prawie tydzień cisza. Już wcześniej czułam,że jemu nie zależy na nas ,bo już wcześniej rozmawialiśmy było w porządku,postanowiliśmy coś,zmiany dla naszego związku,chcieliśmy walczyć,naprawić.... a kilka tygodni później.... on nagle nie chce ze mną rozmawiać,więc poprosiłam aby zastanowił się nad swoimi uczuciami.  Do tej pory nic, jutro mija tydzień a ja mam dość, uwierzcie,to dla mnie duże obciążenie psychiczne,mam jeszcze wiele innych problemow. Wolałabym z nim spotkać się i porozmawiać,ale nie chcę wyjść na tą ,która za wszelką cene chce ratować związek,gdy on nie jest jakoś zbytnio zaangażowany, gdy nie widzę w nim chęci. Nie chcę się narzucać..... ale skończyć półtoraroczny związek ciszą to tak dzieci postępują....

Moim zdaniem Ty właśnie teraz postępujesz jak dziecko. Chciałaś przerwy, to ją masz. I nie wypisuj, że sytuacja Cię zmusiła, bo raczej nikt do głowy pistoletu Ci nie przystawiał.  Umiałaś rozpocząć tę idiotyczną przerwę,  umiej ją zakończyć.
I jeszcze ta urażona duma księżniczki- bo Ty mu napisałaś chłodne życzenia urodzinowe,a on nie oszalał z entuzjazmu w odpowiedzi. ..
Zastanów się dobrze, bo z tego co do tej pory napisałaś wynika, że rozwalasz związek i nie potrafisz wziąć odpowiedzialności za swoje czyny..

Właśnie nie jest tak ,że tylko ja tego chciałam, on stwierdził,że mam rację , że on teraz chce spokoju i wyciszenia. Więc dałam mu ten spokój... jak zapytałam jak długo odpowiedział ,że tydzień może dłużej. A te zyczenia były normalne ''Wszystkiego Najlepszego smile spełnienia marzeń'' więc nie takie chłodne,pokazałam ,że o nim pamiętam. Nikt się nie rozstał. Ale on też tego chciał odpoczynku, on powiedział że musi przemyśleć ,poukładać bo się pogubił.... jakby nie chciał to by tego nie było. Nie mogę czuć się winna o to. Martwi mnie jednak to,że prawie tydzień mija a on nadal nic, nie podejmuje kontaktu ze mną,nie rozmawia...

8

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
markiza napisał/a:

Co to w ogóle są za bzdury z tym odpoczynkiem. czytam kolejny raz już wątek właśnie pod takim tytułem i szlag mnie trafia. W związku nie ma odpoczynku od siebie, to jeszcze nigdy dobrze się nie skończyło. Poza tym co oznacza ten gó..... odpoczynek???Czas na przemyślenia, potrzebę izolacji...??? Dla mnie to po prostu swoiste preludium do rozstania i tyle w temacie!

Niestety, ale to prawda... A wszelkie słowa o "potrzebie czasu, porządkowaniu myśli, pracy nad sobą" itp - to zwykłe mydlenie oczu i łudzenie drugiej strony...

9

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
kosmiczny nick napisał/a:
markiza napisał/a:

Co to w ogóle są za bzdury z tym odpoczynkiem. czytam kolejny raz już wątek właśnie pod takim tytułem i szlag mnie trafia. W związku nie ma odpoczynku od siebie, to jeszcze nigdy dobrze się nie skończyło. Poza tym co oznacza ten gó..... odpoczynek???Czas na przemyślenia, potrzebę izolacji...??? Dla mnie to po prostu swoiste preludium do rozstania i tyle w temacie!

Niestety, ale to prawda... A wszelkie słowa o "potrzebie czasu, porządkowaniu myśli, pracy nad sobą" itp - to zwykłe mydlenie oczu i łudzenie drugiej strony...

Proszę o poradę,co w tej sytuacji powinnam zrobić ? Czekać jeszcze?

Obawiam się,że on nie chce już ze mną być, chociaż podczas tamtej rozmowy powiedziałam mu ,że jeśli on chce się /woli rozstać to uszanuję... odpowiedział tylko,że chce teraz spokoju,wyciszenia. Miał okazję się wymiksować. TYdzień mija ... ja nie wiem czy czekać,czy co. Męczy mnie ten stan i ta nie pewność. Ciągle mam nadzieje,że jednak zatęskni i porozmawiamy.... ale chyba się łudzę... sad

10 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2015-01-08 15:24:19)

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
chmurcia napisał/a:
kosmiczny nick napisał/a:

...wszelkie słowa o "potrzebie czasu, porządkowaniu myśli, pracy nad sobą" itp - to zwykłe mydlenie oczu i łudzenie drugiej strony...

...odpowiedział tylko,że chce teraz spokoju,wyciszenia...ja nie wiem czy czekać,czy co. Męczy mnie ten stan i ta nie pewność. Ciągle mam nadzieje,że jednak zatęskni i porozmawiamy.... ale chyba się łudzę... sad

Walczyć o związek mozna JEDYNIE RAZEM. Ty najlepiej wiesz, co mogło być przyczyną takiej - jak teraz sytuacji... Jesli czujesz się winna - walcz, próbuj rozmawiać, nakłaniac do powrotu do siebie, staraj sie przekonać, że Ci zależy. Jesli nie zawiniłaś, a problemy powstawały z jego strony - spotkaj sie z nim nawet bez zapowiedzi, skłoń do szczerej rozmowy i zmus do opowiedzenia się czego chce. Nic na siłę, nie ma co uszczęśliwiać soba na siłę kogoś, kto nie szanuje naszej obecności we własnym zyciu. Mozesz czekać, ale zazwyczaj każdy dzień przeżyty z osobna tylko oddala... Porozmawiaj z nim i uświadom mu, ze takim oddaleniem skazujecie swój związek na nieistnienie... I tyle. Jesli potrafi mysleć, jeśli ma jakiekolwiek pozytywne uczucia do Ciebie - zmieni swoje podejście. Jak nie zmieni i będzie upierał się przy "przerwie", "odpoczynku" - miej świadomość, że to nie ma już sensu...

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
chmurcia napisał/a:
statystyczna_polka napisał/a:
chmurcia napisał/a:

Ja tego nie chciałam,naprawdę. Tylko sytuacja mnie do tego zmusiła. Miałam nadzieję,że on jakoś to wszystko przemyśli sobie. Ale nic,prawie tydzień cisza. Już wcześniej czułam,że jemu nie zależy na nas ,bo już wcześniej rozmawialiśmy było w porządku,postanowiliśmy coś,zmiany dla naszego związku,chcieliśmy walczyć,naprawić.... a kilka tygodni później.... on nagle nie chce ze mną rozmawiać,więc poprosiłam aby zastanowił się nad swoimi uczuciami.  Do tej pory nic, jutro mija tydzień a ja mam dość, uwierzcie,to dla mnie duże obciążenie psychiczne,mam jeszcze wiele innych problemow. Wolałabym z nim spotkać się i porozmawiać,ale nie chcę wyjść na tą ,która za wszelką cene chce ratować związek,gdy on nie jest jakoś zbytnio zaangażowany, gdy nie widzę w nim chęci. Nie chcę się narzucać..... ale skończyć półtoraroczny związek ciszą to tak dzieci postępują....

Moim zdaniem Ty właśnie teraz postępujesz jak dziecko. Chciałaś przerwy, to ją masz. I nie wypisuj, że sytuacja Cię zmusiła, bo raczej nikt do głowy pistoletu Ci nie przystawiał.  Umiałaś rozpocząć tę idiotyczną przerwę,  umiej ją zakończyć.
I jeszcze ta urażona duma księżniczki- bo Ty mu napisałaś chłodne życzenia urodzinowe,a on nie oszalał z entuzjazmu w odpowiedzi. ..
Zastanów się dobrze, bo z tego co do tej pory napisałaś wynika, że rozwalasz związek i nie potrafisz wziąć odpowiedzialności za swoje czyny..

Właśnie nie jest tak ,że tylko ja tego chciałam, on stwierdził,że mam rację , że on teraz chce spokoju i wyciszenia. Więc dałam mu ten spokój... jak zapytałam jak długo odpowiedział ,że tydzień może dłużej. A te zyczenia były normalne ''Wszystkiego Najlepszego smile spełnienia marzeń'' więc nie takie chłodne,pokazałam ,że o nim pamiętam. Nikt się nie rozstał. Ale on też tego chciał odpoczynku, on powiedział że musi przemyśleć ,poukładać bo się pogubił.... jakby nie chciał to by tego nie było. Nie mogę czuć się winna o to. Martwi mnie jednak to,że prawie tydzień mija a on nadal nic, nie podejmuje kontaktu ze mną,nie rozmawia...

To podejmij Ty, zaproś go na rozmowę i zapytaj o jego przemyślenia,  przedstaw swoje i postanówcie co dalej, zamiast tu jęczeć.

12

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Wiem o tym, że musi dojśc do ostatecznej rozmowy... powinno. To półtora roku znajomości. I tak bez słowa.... ?
Myślałam,że dam mu zatęsknić.... ale jeśli do tej pory nie odezwał się to znaczy ,że nie zatęsknił chyba... ?

Nie wiem co on tam myśli,ale zaczyna mnie już boleć ten brak kontaktu,bo nie wiem do czego to prowadzi. Czy to tylko kryzys, czy po prostu on nie jest pewien swoich uczuć... i chciał tygodnia na przemyślenie tego.

W tej chwili tak bez zapowiedzi się z nim spotkać nie mam możliwości. Wolałabym się umówić. Boję się ,że on nie będzie chciał. Boję się też,że to jeszcze za wcześnie.. żeby dać sobie/jemu jeszcze trochę czasu... Myślałam, żeby poczekać ewentualnie jeszcze z tydzień,przynajmniej do połowy następnego tygodnia. Ciągle mam nadzieję,każdego dnia że jednak pęknie i się odezwie do mnie. Ale każdy dzień to głupia nadzieja...

Tak naprawdę to chciałabym bardzo ,żeby to on wykazał chęć walki,a nie tylko ja. A przed napisaniem do niego prośby o spotkanie powstrzymuje mnie jedynie fakt ,że wyjde na natrętną babę ,która się narzuca.... bo już składałam te życzenia. Zawsze jak było coś nie tak to ja wyciągałam pierwsza rękę... Z tego co zauważyłam jemu chyba dobrze tak jak jest... Dziwne dla mnie,że nie zabiega w dalszym ciągu o kontakt... Dziwne,że pewnie nie tęskni... albo to tylko moje domysły.......czuje sie bezradna

13

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Mój eks też potrzebował czasu i wyciszenia... no i jest moim eks..
To takie delikatne " Nie wiem jak Ci powiedzieć, ale czas się rozstać". Nie łudź się. Oczywiście fajnie jakby udało się to uratować, ale co? Po ślubie i dzieciach on też będzie sobie znikał ? Takiego związku chcesz?

Co do czasu, tydzień to dla faceta naprawdę mało... Ja niespodziewany kontakt z informacją, że często o mnie myśli etc. dostałam po jakimś miesiącu, ale my juz wtedy razem nie byliśmy....

Nie wiem co ten czas miałby zmienić? Albo się kocha, albo nie. Dla mnie, jak i moich poprzedników, to dość niezrozumiałe zjawisko.

Jeśli bardzo kochasz, to pisz, porozmawiaj, zapytaj - moim zdaniem, nie ma nic zlego w chęci naprawy związku. Natomiast jeśli Pan będzie chłodny i obojętny, nie powali go entuzjazm, że się odezwałaś, to sama przemyśl, czy to ma sens...

14

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Poprzednicy wszystko Ci napisali.
Ja dodam tylko, że "pogubiłem się" oprócz wypalenia uczuciowego oznacza zwykle też..kogoś innego na horyzoncie.

I tak, jeśli on Twoją propozycję przerwy przyjął ochoczo, jakby tylko na to czekał, to jest pozamiatane.

15

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Autorko , jeśli Ci źle - przerwij ciszę , powiedz mu co czujesz!

16 Ostatnio edytowany przez chmurcia (2015-01-08 21:19:29)

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Bardzo go Kocham... powtarzam Bardzo. Mimo to ,że mnie można powiedzieć zranił... Boli mnie to, bardzo mi to ciąży... meczę się,martwię bo ja na prawdę nie wiem co myśleć i zamiast lepiej to z każdym dniem jest gorzej. Przed wczoraj wysyłałam mu życzenia urodzinowe, myślałam że zapyta chociaż co u mnie ,podtrzyma dialog. A on nic... Jedynie podziękował za życzenia,buziaka wpisał... Ale co ten buziak znaczy... Z grzeczności pewnie. Bardzo mi źle. A nie mam sił już walczyć. Mam wrażenie ,że on mnie nie chce. Ale tak bez słowa skończyć półtoraroczny związek?  .....

Słowa 'koniec' nie padło ani z mojej,ani z jego strony.
Kiedy mu powiedziałam,że mnie rani tym - odpowiedział '' sama zaproponowałaś... ''' Jakby chciał przekazać tym,że to co chciałam to mam. Wiem,że to była moja propozycja... Ale tez mógł przemyśleć to , zaproponować spotkanie,rozstać się w z godzie. Nie chcę w taki sposób. Powiedziałam też wtedy,że możemy się rozstać jeśli to dla niego lepsze,jeżeli tego chce to ja to uszanuję.... odpowiedź brzmiała ''ja chcę tylko spokoju i wyciszenia'' ''każdy czasami potrzebuje tego''

Jeśli chodzi o to,czy dąży do rozstania - nie wiem. Nie odpisał by mi tak ciepło  na życzenia,a raczej chłodno.... znam go trochę.
Ale wolałabym gorzką prawdę - niż to co teraz mam...

I wiem,że jak mu napiszę,że bardzo go kocham , nie chcę tego stracić bo jest moją miłościa.... wiem,że w ten sposób niczego nie zdziałam, on pewnie mnie zignoruje a ja będę czuła się jak śmieć.... bardzo boli. Teraz siedzę i płaczę. Czuję sie źle, ta pustka,strach,niepewność.

Co ja mam zrobić....  drugie tyle w tej nie wiedzy nie wytrzymam ....

17

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Dziewczyno spotkaj się z nim i z płaczem powiedz, że go kochasz. Chcesz sms-ami naprawić związek? To jest najgorsza metoda.

18

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Jedyne co możesz zrobić to konfrontacja z sytuacja, której niewątpliwe musisz stawić czoła. Nie ma co czekać aż Twój facet się odezwie. Zgadzam się ze w tej sytuacji wyznanie miłości nie jest dobrą strategią.  Pierwszy raz jestem w sytuacji że mi nie zależy tak bardzo jak drugiej osobie i biję się z myślami co z tym fantem zrobić, jednak nie posunęłabym się do wyjścia z propozycją "dania mi czasu", bo wiem jak to wygląda z drugiej strony, kiedy facet unika rozmowy, daje mgliste wyjaśnienia. Wiem jak się tkwi w stanie zawieszenia, czekając jak na kata i rozpad związku. Z perspektywy czasu lepsze rozstanie i szybsza decyzja niż czucie pustki w związku. Nie chcę Tobie dawać złudnych nadzieji, ale czas się pozbierać i wyjaśnić sytuację, bo tkwienie w próżni nic nie zmieni.

19

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
redapples napisał/a:

Jedyne co możesz zrobić to konfrontacja z sytuacja, której niewątpliwe musisz stawić czoła. Nie ma co czekać aż Twój facet się odezwie. Zgadzam się ze w tej sytuacji wyznanie miłości nie jest dobrą strategią.  Pierwszy raz jestem w sytuacji że mi nie zależy tak bardzo jak drugiej osobie i biję się z myślami co z tym fantem zrobić, jednak nie posunęłabym się do wyjścia z propozycją "dania mi czasu", bo wiem jak to wygląda z drugiej strony, kiedy facet unika rozmowy, daje mgliste wyjaśnienia. Wiem jak się tkwi w stanie zawieszenia, czekając jak na kata i rozpad związku. Z perspektywy czasu lepsze rozstanie i szybsza decyzja niż czucie pustki w związku. Nie chcę Tobie dawać złudnych nadzieji, ale czas się pozbierać i wyjaśnić sytuację, bo tkwienie w próżni nic nie zmieni.

Chcę się z nim spotkać,porozmawiać ale boję się ,że to jeszcze za szybko... ? Ciągle mam nadzieję, że on się odezwie,będzie chciał się spotkać i wyjaśnimy sobie... ale chyba się łudzę. Dlaczego ,gdy zaproponowałam rozstanie on odmówił,twierdząc ,że tylko chce spokoju,ciszy? Gubię się już sama... Boję się,że może mnie zdradza,poznał kogoś ,a ja jestem tylko opcją zapasową jakby mu nie wyszło ?  Tyle myśli na minutę....Czekać do środy?  I zażądać spotkania w cztery oczy ?....

20 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-08 22:26:30)

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Boję się,że może mnie zdradza,poznał kogoś ,a ja jestem tylko opcją zapasową jakby mu nie wyszło ?

Spore prawdopodobieństwo, że się z kimś spotyka, do konsumpcji mogło jeszcze nie dojść wink

Jasne, że powinnaś zaproponować termin spotkania, a jeśli zacznie wymyślać i odwlekać to powyższa opcja jest jeszcze bardziej prawdopodobna.
Tak czy inaczej, w obydwu przypadkach: jeśli czekasz na jego ruch i nie robisz nic, albo gdy  po wyznaczeniu terminu on gra na zwłokę - ustawiasz się w beznadziejnej pozycji koła zapasowego.

Jedyną sensowna opcją jest gdyby on przyjął Twoja propozycję terminu, lub podał swoja - w miarę nieodległą czasowo.

21 Ostatnio edytowany przez chmurcia (2015-01-08 22:36:06)

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
Elle88 napisał/a:

Boję się,że może mnie zdradza,poznał kogoś ,a ja jestem tylko opcją zapasową jakby mu nie wyszło ?

Spore prawdopodobieństwo, że się z kimś spotyka, do konsumpcji mogło jeszcze nie dojść wink

Jasne, że powinnaś zaproponować termin spotkania, a jeśli zacznie wymyślać i odwlekać to powyższa opcja jest jeszcze bardziej prawdopodobna.
Tak czy inaczej, w obydwu przypadkach: jeśli czekasz na jego ruch i nie robisz nic, albo gdy  po wyznaczeniu terminu on gra na zwłokę - ustawiasz się w beznadziejnej pozycji koła zapasowego.

Jedyną sensowna opcją jest gdyby on przyjął Twoja propozycję terminu, lub podał swoja - w miarę nieodległą czasowo.

I co mam rozumieć,że tak nagle zaprzepaścił by półtoraroczny związek ,dla poznania kogoś nowego? W głowie mi się nie mieści,ale boję się,że tak jest... Że poznał kogoś,spotyka się... choćby nawet po to by zapomnieć o mnie... albo się sprawdzić co czuje.

Zawsze mi zarzekał ,że kiedyś kobieta go zdradziła,i on wie jaki jest ból zdrady i on nigdy by nie zdradził. ZAWSZE MI TAK MOWIL.

3 tygodnie temu,gdy mieliśmy poważną rozmowę zapytałam go ,czy ma kogoś,czy kogoś poznał, odpowiedział,że nie. Skąd mi takie myśli do głowy przychodzą.... Tłumaczył się,że nigdy będąc ze mną nie spotkał się z kimś innym, z żadną dziewczyną,ani nie kręcił, nic z tych rzeczy.

Boję się,że te wszystkie jego słowa o zdradzie były tylko po to by zamydlić mi oczy. Jeśli mnie zdradza.... to już nie jest nic wart.

Zawsze myślałam,że nie.... że on nie z takich .

A teraz mam takie podejrzenia.

Szkoda,że nie mam jego hasła na FB. Bym weszła i miała odpowiedź.
Dobija mnie to już.  Mam dość tego czekania nie wiadomo na co, wykańcza mnie to sad

dodam,że to dojrzały facet,bo ma 32 lata.

22

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Zawsze mi zarzekał ,że kiedyś kobieta go zdradziła,i on wie jaki jest ból zdrady i on nigdy by nie zdradził. ZAWSZE MI TAK MOWIL. (...)Zawsze myślałam,że nie.... że on nie z takich .

Yhy..jak większość z nas wink

dodam,że to dojrzały facet,bo ma 32 lata.

Narazie nie widać tej dojrzałości, raczej gówniarska ucieczka od problemów.

23

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
Elle88 napisał/a:

Zawsze mi zarzekał ,że kiedyś kobieta go zdradziła,i on wie jaki jest ból zdrady i on nigdy by nie zdradził. ZAWSZE MI TAK MOWIL. (...)Zawsze myślałam,że nie.... że on nie z takich .

Yhy..jak większość z nas wink

dodam,że to dojrzały facet,bo ma 32 lata.

Narazie nie widać tej dojrzałości, raczej gówniarska ucieczka od problemów.

Jeśli chodzi o ucieczki od problemów.... o tym też ostatnio rozmawialiśmy....  powiedział,przyznał się ,że ma taki charakter że ucieka od problemów. Gdy ja o coś piszę,proszę to on zawsze ucieka, jakby miało to go ominąć.

Mieliśmy kiedyś taką sytuację.Był u mnie Wszystko ładnie,pięknie. Pojechał do domu. Poniedziałek cisza - myślałam nie bede pisać,wczoraj sie widzieliśmy to się nie martwiłam. Wtorek - cisza. Ale ok nic myślałam sobie poczekam niech odezwie sie sam. W środe pod wieczór napisałam  mu w nocy ,że ktoś o mnie chyba zapomniał i życzyłam dobranoc, na co on chłodno odpisał ''dobranoc miłych snów''  dziwnie się poczułąm, na nastepny dzień czyli czwartek tak samo ignory mi walił , odpowiadał sucho twierdził,że źle się czuje. Więc już dałam mu spokoj.... odezwał się dopiero w sobotę,tłumaczył ,że był przymulony jakiś cały tydzień. Tej sytuacji nie zapomnę więc zrobiłam mu poważną rozmowę jak się spotkaliśmy....powiedziałam,że mógł powiedzieć ze nie ma ochoty rozmawiać czy coś zamiast mnie tak ignorować. Wyjasnilismy sobie. Zwalał to na to ze czasami łapie go zwątpienie czy coś. Powiedział,że kocha mnie ale cos sie zmieniło... i czasami sam nie wie co czuje. I stąd jego zachowania, a on przed problemami ucieka. Rozmawialismy długo, w koncu zarzekał się ze kocha , i chce coś zmienić w naszym związku... naprawić,obiecał ze bedzie inaczej. ale widać teraz jak jest.... długo nie czekałam sad

Obawiam się ,że tym razem jest to samo.

24

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
chmurcia napisał/a:

3 tygodnie temu,gdy mieliśmy poważną rozmowę zapytałam go ,czy ma kogoś,czy kogoś poznał, odpowiedział,że nie. Skąd mi takie myśli do głowy przychodzą.... Tłumaczył się,że nigdy będąc ze mną nie spotkał się z kimś innym, z żadną dziewczyną,ani nie kręcił, nic z tych rzeczy.

A dlaczego wtedy Go zapytałaś właśnie o to?


Miałam kiedyś faceta,z którym też zaczęliśmy mieć 'ciche dni'. Np.: po weekendzie odzywał się jak gdyby nigdy nic. Cóż, z perspektywy czasu wiem,że byłam jakąś tam 'opcją'. Bo koleżanki , bajerowanie etc.


Osobiście nie znoszę takiego 'bujania się'. Albo jesteście razem albo Was nie ma , tyle. Więc proponuję odezwać się do Niego i zaproponować spotkanie. Bez wielkich , łzawych wyznań przez telefon. A na spotkaniu ,wóz albo przewóz.
Twarda bądź , nie miętka:) Szacunek do samej siebie przede wszystkim. Jak ma jakąś na boku, niech się dalej z panną buja, za zdrowie !
Ty jesteś twardą babką, masz swoją godność i nie dasz się tak 'odkładać' .

Działaj!

25 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-08 23:04:28)

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

On mówi Ci w oczy, że "ucieka od problemów" a Ty po prostu przyjmujesz to do wiadomości, więc co?
Sprzeda Ci głodny kawałek jak sobie poszaleje te kilka tygodni i znów go przyjmiesz, a do następnej przygody.

Chyba nie jesteś na tyle naiwna by wierzyć, że facet, który nie lubi nudy i jak pojawiają się pierwsze problemy ucieka, przez czas przerwy (na która ochoczo się zgodził) siedzi w domu, zamartwia się i zamula?
Wierzysz w to? smile


A jedyne co Cie powstrzymuje przed podaniem mu terminu spotkania to przeczucie, że Cie "spuści po brzytwie" i wykręci się, a nie chcesz się czuć gorzej niż już się czujesz.
Sytuacja jest dla Ciebie patowa, póki nie weźmiesz się w garść i nie zawalczysz o siebie.
O siebie, bo tego związku nie ma- jest "bujanie się" po innych trawniczkach za Twoim cichym przyzwoleniem.

26

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
Elle88 napisał/a:

On mówi Ci w oczy, że "ucieka od problemów" a Ty po prostu przyjmujesz to do wiadomości, więc co?
Sprzeda Ci głodny kawałek jak sobie poszaleje te kilka tygodni i znów go przyjmiesz, a do następnej przygody.

Chyba nie jesteś na tyle naiwna by wierzyć, że facet, który nie lubi nudy i jak pojawiają się pierwsze problemy ucieka, przez czas przerwy (na która ochoczo się zgodził) siedzi w domu, zamartwia się i zamula?
Wierzysz w to? smile


A jedyne co Cie powstrzymuje przed podaniem mu terminu spotkania to przeczucie, że Cie "spuści po brzytwie" i wykręci się, a nie chcesz się czuć gorzej niż już się czujesz.
Sytuacja jest dla Ciebie patowa, póki nie weźmiesz się w garść i nie zawalczysz o siebie.
O siebie, bo tego związku nie ma- jest "bujanie się" po innych trawniczkach za Twoim cichym przyzwoleniem.

Właśnie ja już z każdym dniem myślę,że to bez sensu, źle się czuję sama z sobą, z tą nie pewnością. Nikt się nie rozstał. Ale brak kontaktu - to już psuje wszystko , przynajmniej we mnie,nie mam już zaufania do niego. On myślę ze dobrze mu beze mnie. Ma mnie gdzieś. Jakbym była ważna to by próbował chociaż porozmawiać. Wiem,że sama sie na to zgodziłam. Ale mówiąc mu o odpoczynku myślałam że nim jakoś potrząsne.... a on.... sama widzisz.  I masz racje. Powstrzymuje mnie fakt ,że poczuję się gorzej niż teraz jeśli on odmówi spotkania. Dziś i tak nic nie zrobię.... Na Fb jego nie ma pół dnia już. od wieczora,przynajmniej nie zauważyłam go dzis... wczoraj miał urodziny a ja myślę ,że albo spotkał się ze swoją ''nową'' (jesli kogos poznał) albo bawi się w najlepsze.... a o mnie wcale nie myśli.....

27

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Dokładnie. Związek bez elementarnego zaufania to nie związek, a on robi wszystko by to zaufanie podkopać.
Wygląda to na klasyczny przypadek, gdzie facet sam nie chce kończyć relacji, bo nie wie jak potoczą się sprawy z innymi 'opcjami', więc w razie czego może się jakoś idiotycznie wytłumaczyć, albo nawet nie tłumaczyć  w ogóle  w przypadku gdy widzi Twoja desperację. Wtedy powie, że: "Przecież umawialiśmy się na przerwę. Sama chciałaś."

Im dłużej w tym zawieszeniu trwasz, tym on będzie stawał się silniejszy Twoją desperacja i strachem przed zerwaniem ostatecznym, a Ty będziesz coraz słabsza i zależna emocjonalnie od decyzji "Pana".

On tylko czeka, aż Ty mu postawisz jakieś ultimatum, wtedy on powie, że nic z tego i Ty w emocjonalnej reakcji zerwiesz i facet jest wolny: w każdym tego słowa znaczeniu- w tym, od poczucia winy smile
Taki jest jego plan.

28 Ostatnio edytowany przez chmurcia (2015-01-08 23:37:24)

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
Elle88 napisał/a:

Dokładnie. Związek bez elementarnego zaufania to nie związek, a on robi wszystko by to zaufanie podkopać.
Wygląda to na klasyczny przypadek, gdzie facet sam nie chce kończyć relacji, bo nie wie jak potoczą się sprawy z innymi 'opcjami', więc w razie czego może się jakoś idiotycznie wytłumaczyć, albo nawet nie tłumaczyć  w ogóle  w przypadku gdy widzi Twoja desperację. Wtedy powie, że: "Przecież umawialiśmy się na przerwę. Sama chciałaś."

Im dłużej w tym zawieszeniu trwasz, tym on będzie stawał się silniejszy Twoją desperacja i strachem przed zerwaniem ostatecznym, a Ty będziesz coraz słabsza i zależna emocjonalnie od decyzji "Pana".

On tylko czeka, aż Ty mu postawisz jakieś ultimatum, wtedy on powie, że nic z tego i Ty w emocjonalnej reakcji zerwiesz i facet jest wolny: w każdym tego słowa znaczeniu- w tym, od poczucia winy smile
Taki jest jego plan.

Tu nie było przerwy... powtarzam. To nie było rozstanie. Trochę źle zrozumiałaś. My postanowiliśmy nie kontaktować sie ze sobą z tydzień. Tylko chodziło o kontakt ze sobą. A nie rozstanie na jakiś czas zwane przerwą....

Nie jestem zdesperowana,nie mam desperacji . Zebym ją miała to bym wypisywała co 5 min do niego, prosiła,płakała , prosiła o rozmowę. ja od tamtego czasu się do niego nie odzywam. Więc nie wiem dlaczego uważasz moje zachowanie za desperacje?

Masz rację też ,że może on dąży zebym nie wytrzymała i się rozstała. Ja chcę to załatwić w 4 oczy. On wie że jestem bardzo delikatna. powinien brać pod uwagę. Męczę się i czuje zrezygnowana, z każdym dniem gorzej. Czuje,że on kogoś ma i to mnie zabija od środka, nawet przychodzą myśli że nie chcę go znać i sama go ze słowa usunę z życia...bo nie bede miala odwagi sie odezwać.

29

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

A co za różnica czy brak kontaktu nazwiemy 'brakiem kontaktu' czy 'przerwą'?
Oraz: co to zmienia realnie w momencie gdy nie wiesz co on w tym czasie robi i z kim?

Desperacja nie polega tylko na nerwowym smsowaniu, równie dobrze pasuje do tego oczekiwanie w ciszy na decyzję jak na wyrok gryząc ściany z niepewności i strachu.

Chyba nie powiesz, że czujesz się z tym komfortowo?

Brakiem desperacji byłoby podjęcie decyzji co DLA CIEBIE jest potrzebne by czuć się dobrze w związku i nie ulegać "łamana" jego durnymi wymówkami, które pasują do 5-letniego chłopca, a nie 32-letniego zdawałoby się mężczyzny..

30

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Napisz do Niego jeszcze dziś, może jutro i umów się na spotkanie. Im szybciej odbędziecie tą rozmowę tym krócej będziesz w takim 'zawieszeniu'. I niech się Pan określi.

Niczego się nie bój. Zakończ to ( jeśli będzie trzeba) jak dorosły człowiek, rozmową w 4 oczy. Jeśli On faktycznie hula a Ty się zamartwiasz to jaki to ma sens? O sobie myśl przede wszystkim:)

31

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

I wyzbądź się tego przymusu "kończenia w 4 oczy" - tak robią dorośli ludzie, ale on stara się tego za wszlką cenę uniknąć, jeśli jeszcze nie zauważyłaś.

Będzie przeciągał ten moment, aż się tak wk...isz, że zakończysz to smsem i i tak wyjdzie po jego myśli.
Warto?

Załatw to jak najszybciej.

32

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
Elle88 napisał/a:

I wyzbądź się tego przymusu "kończenia w 4 oczy" - tak robią dorośli ludzie, ale on stara się tego za wszlką cenę uniknąć, jeśli jeszcze nie zauważyłaś.

Będzie przeciągał ten moment, aż się tak wk...isz, że zakończysz to smsem i i tak wyjdzie po jego myśli.
Warto?

Załatw to jak najszybciej.

tak mi smutno jest.... wiem,że byłam naiwna ,bo wierzyłam że on jednak mnie kocha kilka dni pomilczy i będzie jak dawniej.... głupia byłam sad

boli ,gdy kogoś kocha się całym sercem a w zamian otrzymuję ból i łzy...:(

33 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-09 00:08:40)

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Kochana, to normalne, że boli.. <przytula> Ma boleć! wink

Ale ból nie będzie trwał wiecznie i jest po coś. To ma być lekcja dla Ciebie, żeby w przyszłości nigdy nie pozwolić sobie na relacje, gdzie Ty wszystko, a ktoś bardzo niewiele lub nic.
W związku, żeby się udał, musi być obopólna fascynacja, imponowanie sobie, zaangażowanie mniej więcej po równo - inaczej zawsze kończy się tym, że jedna strona wymaga, a druga stara się jakoś tym wymaganiom sprostać, tylko to nie przydaje jej ani szacunku, podziwu czy uczucia tej drugiej strony. Prędzej współczucia, litości.. bleee

Pociesz się tym, że ten facet nie potrafi żadnego związku zbudować, skoro na problemy reaguje jak gówniaż i ucieka. To nie Ty masz 'feler'.

34

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
Elle88 napisał/a:

Kochana, to normalne, że boli.. <przytula> Ma boleć! wink

Ale ból nie będzie trwał wiecznie i jest po coś. To ma być lekcja dla Ciebie, żeby w przyszłości nigdy nie pozwolić sobie na relacje, gdzie Ty wszystko, a ktoś bardzo niewiele lub nic.
W związku, żeby się udał, musi być obopólna fascynacja, imponowanie sobie, zaangażowanie mniej więcej po równo - inaczej zawsze kończy się tym, że jedna strona wymaga, a druga stara się jakoś tym wymaganiom sprostać, tylko to nie przydaje jej ani szacunku, podziwu czy uczucia tej drugiej strony. Prędzej współczucia, litości.. bleee

Pociesz się tym, że ten facet nie potrafi żadnego związku zbudować, skoro na problemy reaguje jak gówniaż i ucieka. To nie Ty masz 'feler'.

Jeszcze kilka miesięcy temu tak bardzo  okazywał uczucia,kochał, widziałam zaangażowanie... tak mówił ,że to ja jestem jego miłością, to ze mną chce tworzyć przyszłość.... że ja go nauczyłam kochać na nowo... że nie może mnie już stracić... i co ?

On tak po prostu sobie ze mnie rezygnuje... jeszcze 3  tyg temu rozmawialiśmy i mówił że mu zależy jestem ważna ,nie chce mnie stracić, powiedziałam mu że nie bede wiecznie tolerowałą jego zachowania i wiecznie czekać.


Naprawde go kocham... ale co jak on nie potrafi tego docenić... doceni ,ale znając zycie za pozno... Jak odejdę to powrotu nie ma.

Bardzo mnie to boli i myśle ze on to wie... a rani jeszcze bardziej.... Smutne są te wieczory... nikt nie pisze dobranoc,nikt się mną nie interesuje... tylko połozyc sie i ryczeć sad I tak za dużo łez wylałam przez niego....

35

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Pisałam to już w innym wątku, ale powtórzę, bo wiele osób nie widzi różnicy:

Jeśli kogoś kocham to jestem.  Między kocham i jestem można postawić znak równości.
Jeśli "nie chcę kogoś stracić" to robię tylko tyle, by go nie stracić. Czyli reaguję i daje z siebie tylko tyle, by ta osoba nie odeszła ode mnie..za szybko.

Rozumiesz co chce przekazać?

36

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
Elle88 napisał/a:

Pisałam to już w innym wątku, ale powtórzę, bo wiele osób nie widzi różnicy:

Jeśli kogoś kocham to jestem.  Między kocham i jestem można postawić znak równości.
Jeśli "nie chcę kogoś stracić" to robię tylko tyle, by go nie stracić. Czyli reaguję i daje z siebie tylko tyle, by ta osoba nie odeszła ode mnie..za szybko.

Rozumiesz co chce przekazać?

Rozumiem. On to właśnie robi. Mydli mi oczy,bo wie ,że nie odejdę, wie ,że go bardzo kocham. Wykorzystuje moje uczucia.
Zawiodłam się na nim.... nawet jeśli chciałby ,żebym mu wybaczyła to byłoby ciężko... za dużo ran sad Musiałby na prawdę pokazać ,że kocha. CZYNAMI. Wątpie ,że to bedzie miało miejsce.  Ten weekend przeczekam z tego względu,że mam teraz dużo rzeczy na głowie, muszę dokończyć szkolenie które zaczęłąm.... bo mi na tym zależy.. Nie chcę sie kompletnie załamać. Wiem,że z nim już koniec  napiszę jasno ,że chce spotkania proozmawiac.. Ale nie dziś i nie jutro. Wiem,że to bedzie dla mnie bardzo bolesne,bo już jest. Ja tego człowieka szczerą miłością kochałam,zaakceptopwałam fakt iż jest facetem z odzysku , mówił ze cierpiał przez to, bo go zdradziła, i on by tak nie mógł.... widać jak on szanuje czyjeś uczucia,bo jak ktoś szczerze go pokochał teraz to on nie docenia.... kiedyś będzie żałował... będzie za pozno

37

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Na moje to facet nie był pogodzony z przeszłością jak wchodził w relację z Tobą. Miałaś mu pomóc zapomnieć o eks, a czym bardziej się angażowałaś, tym bardziej wkurzało go to, na zasadzie: "a jednak można mnie kochać i nie zdradzać", tyle że..on by wolał żeby to była ex.
Wtedy się wycofują, sami nie umiejąc nazwać swoich myśli, emocji i uczuć.

38

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
Elle88 napisał/a:

Na moje to facet nie był pogodzony z przeszłością jak wchodził w relację z Tobą. Miałaś mu pomóc zapomnieć o eks, a czym bardziej się angażowałaś, tym bardziej wkurzało go to, na zasadzie: "a jednak można mnie kochać i nie zdradzać", tyle że..on by wolał żeby to była ex.
Wtedy się wycofują, sami nie umiejąc nazwać swoich myśli, emocji i uczuć.

To było 6 lat temu... więc na pewno o niej zapomniał. Tylko jak mówił bał się miłości... z początku znajomości powiedział mi takie słowa '' potrzebuję czasu,jeszcze za wcześnie ,ale jak powiem Ci że Cie kocham to bedziesz to miała w banku,aż do śmierci' ' Kocham usłyszałam, ale długo to nie trwało.... szybko mu przeszło..... Zawsze zarzekał się ,że o eks zapomniał,że jej nie kocha, że to ja jestem jego miłością... a ja mam wrażenie że we mnie szukał jej.....zawsze mówił że jestem inna niż wszystkie kobiety dlatego mnie pokochał ,taką ciepłą czułą wrażliwą dziewczyne czyli mnie... słowa najbardziej siedzą w głowie sad((((((

39

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

A on jest po rozwodzie?

40

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
Elle88 napisał/a:

A on jest po rozwodzie?

w trakcie unieważnienia... proces zakończony,czeka na wyrok.
Szczerze to wiem,że ta nie zakonczona sprawa tez ma wpływ na niego, na jego zachowanie... dopóki nie bedzie mial wyroku to nie odetnie się od przeszłości, moim zdaniem.

32 lata to już czas na zakładanie rodziny moim zdaniem..  myślenie o życiu...  Wiem,że jak ze mną mu nie wyszło, to wątpie że z kimkolwiek mu wyjdzie... chyba,że na prawdę zakocha sie na zabój , a dziewczyna też w porządku mu się trafi...

41

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

6 lat i dopiero teraz dostanie rozwód?

Coś długo się to ciągnie..Wygląda na to, że nie porzucił nadziei, a fakt, że to może być naprawdę koniec go przytłacza.

Nieważne, co by to nie było.. facet traktuje Cię jak psiapsiółkę na samotne wieczory, niż stała partnerkę.

42

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
Elle88 napisał/a:

6 lat i dopiero teraz dostanie rozwód?

Coś długo się to ciągnie..Wygląda na to, że nie porzucił nadziei, a fakt, że to może być naprawdę koniec go przytłacza.

Nieważne, co by to nie było.. facet traktuje Cię jak psiapsiółkę na samotne wieczory, niż stała partnerkę.

tzn. to już 3 lata temu wniesiona spprawa była więc to tyle trwa sprawa rozwodowa.
Nie wiem,ja mam wrażenie że on się  z kimś spotyka... właśnie zobaczyłam że zrobił się aktywny... dla mnie to jasne,że był z inną.... czuję to po prostu że spotyka się na boku

43

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Pewnie, że się spotyka, bo Ty czekasz na pancia jak wierny piesio wink to co ma sobie żałować?

Sorry za ironię, ale Ty dalej nie przyjmujesz faktów. Niby coś tam kmninisz, ale "dziwujesz się" jakby od tego miało się coś polepszyć.

O wiele gorzej się poczujesz, jak on Cię oleje a za tydzień zorientujesz się, że kręcił z inna od pół roku np. i to ją wybrał.
Dlatego czekanie jest do kitu.

44

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Czytam ten wątek i wiele innych...i jedno niezmiennie skacze mi do oczu. Komentarze, w których autorki wątku są oceniane jako naiwne lub niedojrzałe, desperatki lub panikary, skrzywdzone lub same sobie winne. Faceci zaś zimni, wyrachowani, gburowaci, bez uczuć, bez szacunku, bez emocji. Zastanawia mnie skąd się bierze ta w gruncie rzeczy bezrefleksyjność. Dlaczego nikt nie zastanowi sie nad tym, ze oni tez mają swoje emocje, uczucia, wątpliwości. Że próbują wybrnąc z trudnych lub niewygodnych dla nich sytuacji po swojemu, po męsku. To są mężczyźni, oni nigdy nie będą czuc, myslec i działać jak kobiety. Dobrze byłoby wziąć to pod uwagę w każdej sytuacji, która rodzi zwątpienie. I nie odmawiac im racji tego, że cokolwiek czują. Oni czują.

Nie rozumiem też dlaczego kobiety, choć kobietą jestem, nie potrafią w takiej chocby sytuacji jak autorka tego wątku, wyjśc na przeciw swoim własnym wątpliwościom w sposób najprostszy z możliwych. Zadzwonic, nie pisać, powiedziec "słuchaj pomyliłam sie, spotkajmy sie i porozmawiajmy, to dla mnie ważne, źle się z tym czuję". Spotkac się i powiedziec wprost. Zaryzykować. Po cholerę się zadręczać i snuc projekcje, które powtarzane setny raz w głowie stają się w niej realnym obrazem, często nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością.

Ludzie oduczyli sie ze sobą rozmawiać. Wchodzą na Fb, piszą smsy, czekają całe eony na odpowiedzi jakby nagle zapomnieli adresu, pod którym spędzili ostatnie miesiące z obiektem, do którego płyną teraz wszystkie ich mysli i łzy. Duma nie ma nic wspólnego z uczuciem. Wyjście na przeciw temu, kogo sie kocha jeszcze nigdy nie pozbawiło nikogo korony na głowie, ale sprawia, ze śpi się po nocach.

Facet to tez jest człowiek. Mozna sie z nim porozumieć WERBALNIE. I wprost. Wtedy sie wie, na czym się stoi. Po cholerę te wszytskie gierki pt. nie zadzwonię jeszcze pięc dni, niech nie myśli, że jestem desperatką. Pojęcia nie mam skąd tego słowa pełno na portalach takich jak ten. Stalismy się jacyś kompletnie niedołężni w kwesti radzenia sobie w sytuacjach emocjonalnie niejednoznacznych. Prostota. Błagam, to jest takie łatwe.

I coż, nie teoretyzuję. Mam odwagę, nauczyłam sie jej ryzykując raz czy drugi wyciągnięcie ręki, ryzykując zadanie pytania wprost. Nigdy, absolutnie nigdy nie zostałam pozostawiona bez satysfakcjonującej mnie odpowiedzi.

45

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Ale my nie twierdzimy, że facet nie ma uczuć, tyle, że niekoniecznie do autorki.
a na konfrontacje, zamiast "czajenia się" namawiamy ją od początku wątku.

Ale ona woli czekać na decyzję Pana, cóż zrobić.

46

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Ja miałam kryzys w związku dwa miesiące temu.
Pojawiła się jakaś koleżanka, z którą pisał, ja to odkryłam, byłam zazdrosna i zachowywałam się jak histeryczka (choć jak się później okazało, nie było powodu, bo to naprawdę była tylko koleżanka), takie typowe bzdety smile Facet po 9 miesiącach związku (mieszkamy już razem) powiedział, że nie wie co do mnie czuje i chyba nie kocha, pojawiła się rutyna, jest zmęczony związkiem i nie chce zobowiązań, woli być wolnym strzelcem, nie chce ze mną być, potrzebuje złapać oddech, itd.
Bolało? Owszem, ale powiedziałam sobie, że ok, tak bywa w końcu, to nie może zrujnować mi życia. To ja jestem najważniejszą osobą w swoim życiu i muszę skupić się na sobie, a siłą nikogo do niczego nie zmuszę, nie mam wpływu na drugą osobę smile Ale nic tak nie zniechęca jak desperacja i histeria. To bycie twardym zmusza do namysłu wink
Rozmowy nie unikniesz, ona jest potrzebna żeby wszystko rozwiać. Ale jak mogę doradzić, to nie mów nigdy "ty coś zrobiłeś", tylko "ja czułam się przez to tak i tak". Mów wyłącznie o sobie, o swoich uczuciach. On doskonale wie, co zrobił sam i nikt nie jest od tego, żeby oceniać. Jedyne, co możesz mu uświadomić i do czego nie ma dostępu, to twoje odczucia i wrażenia smile
Ja tak właśnie zrobiłam - poszłam z facetem na spacer i powiedziałam mu, że czuję się oszukana i wykorzystana, że nie podobało mi się to wcale, ale trudno, będę z tym żyła. Że skoro mówi mi wprost, że nie chce stałego związku i możemy być w wolnym, to w porządku, jest to jego decyzja, jednak ja się na taki układ nie zgodzę. Możemy być znajomymi w takim wypadku, ale ja równolegle będę sobie szukała związku, o jakim marzę, bo na obecnych warunkach nie czuję się szczęśliwa.
I jeszcze tego samego wieczoru usiadł obok na kanapie, zaczął głaskać po ręku, pocałował w dłoń i powiedział, że beze mnie jest beznadziejnie i nie umie i nie chce zrezygnować wink

47

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
kivikivi napisał/a:

Czytam ten wątek i wiele innych...i jedno niezmiennie skacze mi do oczu. Komentarze, w których autorki wątku są oceniane jako naiwne lub niedojrzałe, desperatki lub panikary, skrzywdzone lub same sobie winne. Faceci zaś zimni, wyrachowani, gburowaci, bez uczuć, bez szacunku, bez emocji. Zastanawia mnie skąd się bierze ta w gruncie rzeczy bezrefleksyjność. Dlaczego nikt nie zastanowi sie nad tym, ze oni tez mają swoje emocje, uczucia, wątpliwości. Że próbują wybrnąc z trudnych lub niewygodnych dla nich sytuacji po swojemu, po męsku. To są mężczyźni, oni nigdy nie będą czuc, myslec i działać jak kobiety. Dobrze byłoby wziąć to pod uwagę w każdej sytuacji, która rodzi zwątpienie. I nie odmawiac im racji tego, że cokolwiek czują. Oni czują.

Nie rozumiem też dlaczego kobiety, choć kobietą jestem, nie potrafią w takiej chocby sytuacji jak autorka tego wątku, wyjśc na przeciw swoim własnym wątpliwościom w sposób najprostszy z możliwych. Zadzwonic, nie pisać, powiedziec "słuchaj pomyliłam sie, spotkajmy sie i porozmawiajmy, to dla mnie ważne, źle się z tym czuję". Spotkac się i powiedziec wprost. Zaryzykować. Po cholerę się zadręczać i snuc projekcje, które powtarzane setny raz w głowie stają się w niej realnym obrazem, często nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością.

Ludzie oduczyli sie ze sobą rozmawiać. Wchodzą na Fb, piszą smsy, czekają całe eony na odpowiedzi jakby nagle zapomnieli adresu, pod którym spędzili ostatnie miesiące z obiektem, do którego płyną teraz wszystkie ich mysli i łzy. Duma nie ma nic wspólnego z uczuciem. Wyjście na przeciw temu, kogo sie kocha jeszcze nigdy nie pozbawiło nikogo korony na głowie, ale sprawia, ze śpi się po nocach.

Facet to tez jest człowiek. Mozna sie z nim porozumieć WERBALNIE. I wprost. Wtedy sie wie, na czym się stoi. Po cholerę te wszytskie gierki pt. nie zadzwonię jeszcze pięc dni, niech nie myśli, że jestem desperatką. Pojęcia nie mam skąd tego słowa pełno na portalach takich jak ten. Stalismy się jacyś kompletnie niedołężni w kwesti radzenia sobie w sytuacjach emocjonalnie niejednoznacznych. Prostota. Błagam, to jest takie łatwe.

I coż, nie teoretyzuję. Mam odwagę, nauczyłam sie jej ryzykując raz czy drugi wyciągnięcie ręki, ryzykując zadanie pytania wprost. Nigdy, absolutnie nigdy nie zostałam pozostawiona bez satysfakcjonującej mnie odpowiedzi.

Nie chodzi o ocene bo tę każdy może sobie jaką chce mieć, ale chodzi o działanie, a raczej skłonienie kogoś do działania, do spojrzenia z innej strony i tego typu rzeczy, przy założeniu, że autor/autorka tematu i tak skorzysta z wolnej woli i zrobi co będzie uważać. Ja przynajmniej tak to potrzegam jako celowe działanie, do "zmobilizowania" kogos a tego jak jest w 100% to i tak nikt nie wie. Natomiast jesli ktos jest w 100% zalezy od opinii w internecie, to moze byc problem ale takie osoby mozna "wychwycic". Wtedy lepiej nie komentowac wogole.

Mnie sie wydaje ze sama zarzucaja mozliwosc oceny czy blednej oceny, sama oceniasz i rowniez blednie. Takze ja bym tutaj podjal prelfekcję poniewaz zwykle jest tak ze ludzie widza źbło trawy u kogoś a belki u siebie nie widza.

Co do rozmowy. Rowniez "ocenie" podlega postepowanie. Jest to doskonale kryterium, rowniez tego czy ew. rozmowa wogole ma sens. Poza tym ludzie maja rozne charaktery, itp.

Takze, ja ze swojej strony dziekuje za przedstawienie "jedynie slusznej drogi oceniania i rozwiazywania problemow".

A co do gierek, tu sa rozterki. To jest jednak roznica. Nie kazdy postrzega wszystko w skali tak, nie. Moze i to jest nasz problem spoleczny. Ale powiem Ci jedno, "Nigdy, absolutnie nigdy nie zostałam pozostawiona bez satysfakcjonującej mnie odpowiedzi" - ale czy prawdziwej? Tak dziala spoleczenstwo np. japonskie, ale wyjasnij dlaczego w tym mowi sie za japonczyk ma 2 serca?

48

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
tbr napisał/a:

Ja miałam kryzys w związku dwa miesiące temu.
Pojawiła się jakaś koleżanka, z którą pisał, ja to odkryłam, byłam zazdrosna i zachowywałam się jak histeryczka (choć jak się później okazało, nie było powodu, bo to naprawdę była tylko koleżanka), takie typowe bzdety smile Facet po 9 miesiącach związku (mieszkamy już razem) powiedział, że nie wie co do mnie czuje i chyba nie kocha, pojawiła się rutyna, jest zmęczony związkiem i nie chce zobowiązań, woli być wolnym strzelcem, nie chce ze mną być, potrzebuje złapać oddech, itd.
Bolało? Owszem, ale powiedziałam sobie, że ok, tak bywa w końcu, to nie może zrujnować mi życia. To ja jestem najważniejszą osobą w swoim życiu i muszę skupić się na sobie, a siłą nikogo do niczego nie zmuszę, nie mam wpływu na drugą osobę smile Ale nic tak nie zniechęca jak desperacja i histeria. To bycie twardym zmusza do namysłu wink
Rozmowy nie unikniesz, ona jest potrzebna żeby wszystko rozwiać. Ale jak mogę doradzić, to nie mów nigdy "ty coś zrobiłeś", tylko "ja czułam się przez to tak i tak". Mów wyłącznie o sobie, o swoich uczuciach. On doskonale wie, co zrobił sam i nikt nie jest od tego, żeby oceniać. Jedyne, co możesz mu uświadomić i do czego nie ma dostępu, to twoje odczucia i wrażenia smile
Ja tak właśnie zrobiłam - poszłam z facetem na spacer i powiedziałam mu, że czuję się oszukana i wykorzystana, że nie podobało mi się to wcale, ale trudno, będę z tym żyła. Że skoro mówi mi wprost, że nie chce stałego związku i możemy być w wolnym, to w porządku, jest to jego decyzja, jednak ja się na taki układ nie zgodzę. Możemy być znajomymi w takim wypadku, ale ja równolegle będę sobie szukała związku, o jakim marzę, bo na obecnych warunkach nie czuję się szczęśliwa.
I jeszcze tego samego wieczoru usiadł obok na kanapie, zaczął głaskać po ręku, pocałował w dłoń i powiedział, że beze mnie jest beznadziejnie i nie umie i nie chce zrezygnować wink

U mnie ten kryzys to nie wiadomo co , bo my nawet nie rozmawiamy.. nie łudzę się... zaczynam myśleć o sobie. Najbardziej boli fakt właśnie tej ciszy... Niepewności bo nie wiadomo do czego to prowadzi...Chciałabym to definitywnie roztrzygnąc ale mam opory przed odezwaniem się do niego

49

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Nie miej oporów, tylko odezwij się. Im dłużej ta cisza trwa tym gorzej dla Ciebie.

50

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
itgirl napisał/a:

Nie miej oporów, tylko odezwij się. Im dłużej ta cisza trwa tym gorzej dla Ciebie.

Nie wiem czy jest sens. Jakby chciał to sam by się odezwał . On tchórzy, ja chyba też...
Zmęczyłam się tym ,że to ja mam być stroną inicjującą jakiekolwiek wyjaśnienia... Boję się ,że będę takim tchórzem,że to będzie cisza na zawsze. Bez żadnych wyjaśnien.

Nie chcę do niego pisać,boję się reakcji ....

51

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
chmurcia napisał/a:

Nie chcę do niego pisać,boję się reakcji ....

A może warto na chwilę zawiesić temat i przestać się zadręczać i czekać. Zastanów się jak inaczej możesz wziąć sprawy w swoje ręce, gdzie skanalizować swoją energię? Może zrobisz babci szalik na drutach? smile.

52

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
tsukuru napisał/a:
chmurcia napisał/a:

Nie chcę do niego pisać,boję się reakcji ....

A może warto na chwilę zawiesić temat i przestać się zadręczać i czekać. Zastanów się jak inaczej możesz wziąć sprawy w swoje ręce, gdzie skanalizować swoją energię? Może zrobisz babci szalik na drutach? smile.

Ja nie lubię mieć nie zakończonych, nie wyjaśnionych spraw na głowie. Ciąży mi to. Zrywać nie chcę przez sms,komunikatory bo tak dzieci robią. Wolałabym się z nim spotkać porozmawiać i albo w jedną ,albo w drugą stronę. Ale co ja mogę... nic nie mogę. Jeśli do tej pory się nie odezwał (dziś już tydzień mija) to chyba tego nie zrobi...

Postanowiłam nie pisać do niego jakiś czas jeszcze,bo nie mam odwagi... ciągle podświadomie liczę na to,że on jednak się odezwie. Wiem,że to głupie...Jakbym to zrobiła teraz ,uzna że czekałam równo aż minie tydzień jak w zegarku .... i żyć bez niego nie mogę. Będzie miał satysfakcje , a ja wyjdę na tą co za wszelką cene chce z nim być....

Z jego strony brak inicjatywy jakiejkolwiek,to dlaczego z mojej miałoby coś wynikać?

53

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Mówię Ci, zrób szalik babci na drutach, ucieszy się.

54

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
tsukuru napisał/a:

Mówię Ci, zrób szalik babci na drutach, ucieszy się.

nie umiem, poza tym babcia daleko mieszka.

55

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Szkoda.

56

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
chmurcia napisał/a:

Z jego strony brak inicjatywy jakiejkolwiek,to dlaczego z mojej miałoby coś wynikać?

ponieważ to Ty zaczęłaś durną gierkę. Ja na jego miejscu bym sie nawet ne zgodził na takie gówno, ale jak juz CHCIAŁAŚ- TO MASZ.
nauczka dla Ciebie że jak grasz to możesz też przegrać

57

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....
Prawy napisał/a:
chmurcia napisał/a:

Z jego strony brak inicjatywy jakiejkolwiek,to dlaczego z mojej miałoby coś wynikać?

ponieważ to Ty zaczęłaś durną gierkę. Ja na jego miejscu bym sie nawet ne zgodził na takie gówno, ale jak juz CHCIAŁAŚ- TO MASZ.
nauczka dla Ciebie że jak grasz to możesz też przegrać

źle czytasz. On sam tego chciał.... sam jak stwierdził on ''porrzebuje czasu wyciszenia spokoju by przemyśleć,bo sie troszke pogubił.. ''

więc w czym tu moja wina? nie rozumiem. żadne gierki z mojej strony. On prawdopodobnie jest nie pewny swoich uczuć a nie ja

58

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Co Ci to da, że będziesz przedłużać to w nieskończoność, bo chcesz wyjść z tego z twarzą. Jestes na przegranym polu, bo fagas najzwyczajniej w swiecie szukał wymowki dla zakonczenia tego zwiazku i mu w tym pomoglas. Dobrze tutaj radza niektore kobiety, lepiej wiedziec na czym sie stoi a nie zwlekac i sie meczyc ale jesli lubisz taki czysty masochizm to powodzenia, tylko blagam nie pisz juz postow " strasznie cierpie" bo cierpisz na wlasne zyczenie. I tak i tak Cie to nie ominie a teraz jeszcze bardziej sie katujesz, dla mnie zupelny bezsens.

59

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Fagas smile Nie wszystko w życiu jest takie proste... Bujaj się fagasie i narazie... Czasami nie ma wielu opcji...

60

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

postanowiłam napisać,co dalej się działo. Otóż milczenie z jego strony trwało tydzień i jeden dzień, nagle zaczął się odzywać (to było tydzien temu) wypytywał o moje zdrowie, o wszystko, tak jakby nagle chciało mu się ze mną rozmawiać. Oczywiście z grzeczności odpisywałam, ale nie wspominałam na temat o nas, bo postanowiłam ,że takie rzeczy trzeba wyjaśniać w 4 oczy. Nagle zaproponował mi wspólne wyjście do kina,o którym mowy do tej pory nie ma... smile i tak dzien po dniu mijały, on nadal się odzywał , widzę,że nawet z byle pretekstem. Nie odezwałam się ani razu, po prostu odpuscilam sobie tą gierke,  wspomniał nawet ,że tęskni za mną. Wiem,pewnie chce wyczuć na ile jestem w jego garści. Do tej pory do spotkania nie doszło. A ja z każdym dniem, z bólem serca od niego się oddalam.... mimo,ze on mnie cały czas zagaduje,a myślę,jakby mu zależało bardzo na mnie,to chciałby sie spotkac, prawda? smile

przepraszam,że napisałam ale po prostu musiałam to z siebie wyrzucic.

61

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

jakby mu zależało bardzo na mnie,to chciałby sie spotkac, prawda? smile

Nie zadawaj pytań, na które znasz odpowiedź wink

Dalej szukasz "promyczka nadziei", a facet trzyma Cię na emocjonalnej smyczy wysyłając ci co jakiś czas, jak ma samotny wieczór, te smsy-popierdówy o niczym.

62

Odp: mam dość tej ciszy między nami.....

Elle ma racje. ty myslisz ze on pęka, ale to wygląda jak standardowa emocjonalna smycz. a im dłużej czekasz tym on się bardziej angażuje w tą drugą. która prawie na pewno jest.

Posty [ 63 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mam dość tej ciszy między nami.....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024