Witam ! Prosze napiszcie mi cos wiecej na temat diety 1000 kalorii, jak sie odzywialyscie, co jadlyscie i jakie byly efekty... Bardzo chce schudna bo po ciazy jakos zebrac sie nie moglam. Od 3 dni jestem na tej diecie i chcialam wiedziec cos wiecej na ten temat.
1000 kcal = szybkie jojo po zakończeniu diety.
Jest wiele innych sposobów odchudzania, jak choćby zwykłe zdrowe odżywianie plus sporo ruchu.
Szybko schudnąć to się nie da, potem zazwyczaj jest szybki powrót do wagi wyjściowej.
Kiedy uczyłam się na dietetyku przestrzegano nas właśnie przed dietą 1000kalorii. Jak już wyżej napisano, szybki efekt jojo.. Zainwestuj w dobrego dietetyka, który przeprowadzi wywiad z Tobą, i dopasuje Ci ilość potrzebnych kalorii.
Nam mówiono tak: aby schudnąć musisz jeść tyle kalorii ile Twój organizm dziennie zużyje- jest to zależne od wieku, wagi, aktywności fizycznej.
Sory za nieścisłości, ale chodziłam dawno i nie do końca wszystko pamiętam ![]()
Jah-stosowalam diete 1000 kcl przez ponad 6 miesiecy, zrzucilam 30 kg.Bylo to jakies 10 lat temu, przez ten czas przybylo mi okolo 8.Z tym, ze to 8 jest ruchome+-2.Wiec jesli nawet ten przyrost wagi nazwiemy efektem jojo, to uwazam, ze nie jest zle.
Zaczelam od kupienia wagi kuchennej.
Przede wszystkim czego nie jadlam-zupelnie odstawilam pieczywo, cukier, slodycze, zolte sery,majonez, smazone mieso i McDonald'sa:))
Owoce-tych nie lubie od dziecka, wiec nie bylo problemu.
Duzo warzyw, miesa, ryb.Mieso tylko tylko grillowane na grillu elektrycznym, bez tluszczu.Ryby pieczone w folii.
Swieze ziola, mieszanki salat.
Mleko, twarog, jogurt naturalny, kefir, wlasnorecznie robione musli(zadnych platkow ze sklepu).
4 posilki dziennie, duzo plynow(woda-niestety, gazowana, herbata owocowa).Nie slodze, wiec tez nie bylo problemu
Jak sie dobrze wczytasz w kalorycznosc produktow, to mozna naprawde niezle pojesc.
Pierwsze dni byly straszne.Jestem chlebozerca i nie bylo dla mnie nieodpowiedniej pory w ciagu dnia, zeby nie zjesc...kilku kromek z jajkiem i majonezem.Albo smazonej kielbaski z cebulka.Rodzina jadla obiad a ja kanapki.Fury kanapek.Diety stosowalam rozne, zazwyczaj kilka dni i wracalam do chlebka.Zawsze bylo-od poniedzialku, po imieninach, po Swietach...
Najgorsze dla mnie bylo wyrzucenie z diety chleba.Udalo sie-zaczelam kupowac tylko biale pieczywo i bulki (nie znosze bialego pieczywa, bulek tez), rodzinie nie przeszkadzalo,a mnie przestalo korcic.
Po zrzuceniu kilku kilogramow zaczelam sie wiecej ruszac, a jak pierwszy raz sciagnelam z siebie jeansy bez odpinania zamka i guzika-to jakby mi skrzydla urosly.
Zaczelam diete w maju, skonczylam w listopadzie.Nie rzucilam sie na jedzenie,pozwalalam sobie na wiecej, na inne rzeczy, ale gdzies tam w glowie przelicznik kalorii byl i kontrola tez byla.Wiedzalam, ze jak przestane sie pilnowac, to kilkogramy wroca.
Oczywiscie, byly dni, kiedy nie moglam sie oprzec kawalkowi czekolady.I z wlasnego doswiadczenia powiem, ze jak przychodzi ochota na cos zabronionego-to trzeba zjesc.Nieduzo, kawalek, zaspokoic ''chcice'',Bo, przynajmniej u mnie, ''chcica''rosnie z dnia na dzien...a potem jest szal i...dzikie pozeranie takiej np.czekolady.
Teraz tez jestem na dietce.Waze 68 kg(waga z 21 grudnia, w ciuchach, bez butow, przed rezonansem kregoslupa).Na diecie jestem krotko, czwarty dzien.Nie zamierzalam, ale to dla mojego kregoslupa(troche sie podzialo i nie jest dobrze).Rehabilitant stwierdzil, ze nie jest za duzo, ale lepiej jak bedzie mniej.1000kcl sobie odpuscilam, bedzie 1200(+- 100 kcl).Cwiczyc-cwicze, ale sa to cwiczenia budujace miesnie crzucha, posladkow i okolokregoslupowe, na razie nie moge nic innego.
Moge Ci podac moj dzisiejszy jadlospis.
Sniadanie-omlet z dwoch jaj, smazonych na patelni posmarowanej maslem sklarowanym(maczam pedzelek w plynnym masle i przelatuje patelnie),na to pokrojone w kostke 3 pomidory i garsc rukoli.
II sniadanie-150 ml jogurtu naturalnego ze szczypiorkiem i ogorkiem pokrojonym w kostke
Obiad-4 klopsiki z miesa indyczego z mozarella i cebulka(wielkosci orzecha wloskiego) w sosie marchwekowym, gniazdko makaronu razowego i salata lodowa polana jogurtem naturalnym z sola, pieprzem, czosnkiem i suszonymi pomidorami.
Przegryzka podwieczorkowa-prazylam domowe musli i nie moglam sie oprzec, wiec dwie lyzki stolowe z 3 lyzkami jogurtu naturalnego.
Kolacja-twarozek z lososiem wedzonym i koperkiem, 2 kromki pieczywa chrupkiego-najbardziel lubie kukurydziane krazki.
W ciagu dnia-2 kawy rozpuszczalne, biala herbata brzoskwiniowo-waniliowa i prawie cala 1,5 butelka wody mineralnej....i kilka tabletek przeciwbolowych.
Cwiczenia-w domu 3 razy po 10 minut, podczas rehabilitacji-pol godziny ciagiem.
Jestem najedzona, mam dobry humor i gdyby mnie tylko ledzwie nie bolaly to byloby swietnie.
Powiem tak-nie jest to dieta dla wszystkich.10 lat temu ''dietowalam'' sie z sasiadka, zawsze to jakos razniej.Nie chodzila glodna, ale miala spadek nastroju, byla drazliwa, wybuchowa.Nie przepada za warzywami, za to owoce kocha.Tu byl problem, bo ja wolalam pomidora wrzucic a ona banana...dopadly ja klopoty z wyproznianiem i w koncu zarzuciala diete.
Co jeszcze?Rozmawialam wtedy z dietetyczka, taka zaprzyjazniona.Dla mnie problemem bylo to, ze gdzies tam krazylo przekonanie, ze ostatni posilek o 18 i szlaban na gary.Jestem nocnym markiem i jak zjadalam kolacje o 18 to o 24 skrecalo mnie z glodu.Powiedziala mi, ze jesli tak jest to mam sie nie meczyc i przesunac posilek na 22.Po przebudzeniu nie bylam w stanie od razu jesc, wiec zawsze byla kawa.Sniadanie dopiero okolo 10.Wszystko rozplanowane-sniadanie 10, II sniadanie 13, obiad 16, przegryzka 19, kolacja 22.Moze sie to wydac nierozsadne, zaprzeczac dietom, ale dla mnie to bylo i jest idealne rozwiazanie.
Jakby co-pytaj.
Pozdrawiam i zycze powodzenia.
Malgorzata
Kiedy uczyłam się na dietetyku przestrzegano nas właśnie przed dietą 1000kalorii. Jak już wyżej napisano, szybki efekt jojo.. Zainwestuj w dobrego dietetyka, który przeprowadzi wywiad z Tobą, i dopasuje Ci ilość potrzebnych kalorii.
Nam mówiono tak: aby schudnąć musisz jeść tyle kalorii ile Twój organizm dziennie zużyje- jest to zależne od wieku, wagi, aktywności fizycznej.
Sory za nieścisłości, ale chodziłam dawno i nie do końca wszystko pamiętam
Na dietetyce od lat uczą tego samego i nie dopuszczają niczego poza dietą zbilansowaną, która oczywiście dla większości ludzi będzie odpowiednia i pozwoli się pozbyć kg. Ale są strategie i metody które po specjalnym przygotowaniu pozwalają zrobić to samo szybciej i skutecznej (niekoniecznie zdrowiej) i nie zakończą się efektem jojo. Jeśli ktoś będzie jadł 1000kcal, a następnie zaraz wróci do starego odżywiania to nic dziwnego, że będzie jojo. Z diet niskokalorycznych trzeba wychodzić bardzo powoli i z głową.
Polecam opracować dietę na której będziemy w stanie "wytrzymać" przez resztę życia.
Zazwyczaj wystarczy zrezygnowanie ze słodyczy, słodzonym napojów oraz słonych przekąsek, oraz jedzenie częściej a mniej. Do tego idealne byłoby dołączenie jakiejkolwiek aktywności ruchowej - wystarczy godzinka 3 razy w tygodniu.
Wszelkie diety 1000 kcal, kopenhaskie, dukany, paleo, grupy krwi, jagod goi, diety grejfritowe itp., itd. uważam za stratę czasu i szkodzenie sobie.
Tak to jest najlepsze wyjście. Opracować taką jaka będzie też potem. Bo żadna dieta nie da efektów jeśli potem się wróci do tego co do otyłości doprowadziło.
Doceniam wszystkie rady... Ja jestem 4 dzien na diecie i czuje sie dobrze. Jem piec posilkow plus 30 minut jazdy rowerem. Chcialabym zrzucic 17 kg. Mierze 167 cm a waze 77kg, troche duzo...
Po ciazy dostalam jakiegos wilczego apetytu i tak to sie potoczylo. Dziekuje Ci Małgorzato za wyczerpujaca odpowiedz, dodalas mi otuchy. Pozdrawiam i zycze Ci otuchy
. P.S ile moze miec zupa pomidorowa z ryzem zaprawiana lyzeczka jogurtu balkanskiego light?
Kiedy uczyłam się na dietetyku przestrzegano nas właśnie przed dietą 1000kalorii. Jak już wyżej napisano, szybki efekt jojo.. Zainwestuj w dobrego dietetyka, który przeprowadzi wywiad z Tobą, i dopasuje Ci ilość potrzebnych kalorii.
Nam mówiono tak: aby schudnąć musisz jeść tyle kalorii ile Twój organizm dziennie zużyje- jest to zależne od wieku, wagi, aktywności fizycznej.
Sory za nieścisłości, ale chodziłam dawno i nie do końca wszystko pamiętam
No sorry, ale to jest recepta na utrzymanie wagi, a nie schudnięcie. Nie znam jeszcze takiego cudu dietetycznego by schudnąć bez deficytu kalorii. Choć fakt, ze 1000 to w wielu przypadkach za mało. Ale w ten sam sposób może być za mało i 1500.
A efekt jojo mozna mieć po każdej diecie ![]()
Witam ! Prosze napiszcie mi cos wiecej na temat diety 1000 kalorii, jak sie odzywialyscie, co jadlyscie i jakie byly efekty... Bardzo chce schudna bo po ciazy jakos zebrac sie nie moglam. Od 3 dni jestem na tej diecie i chcialam wiedziec cos wiecej na ten temat.
A czy stać cię na wydanie 80 lub 100 złoty na miesiąc przez 1 lub 2 miesiące? Stosowałam tego typu dietę (u mnie to było nawet 1500) i właśnie udało mi się wtedy zgubić około 18 kg w pół roku (mozna szybciej ale ja nie chciałam, bo się bałam, ze mi skóra sflaczeje
), To bardzo znany portal dietetyczny, oferują wiele porad, dopasowany zestaw posiłków, do tego można sobie jeszcze dokupić zestaw ćwiczeń - wszystko jest dopasowywane do konkretnych wymagań konkretnej osoby (np możesz z listy potraw usunąć te ze składnikami, których nie lubisz. Jeżeli np nie lubisz mleka albo orzechów to wykreślasz jez listy i więcej się w twoim menu nie pojawią. To pozwala również utrzymac dietę w rozsądnej cenie, bo ci nie wciskają homarów ze szparagami ;D
Nie trzeba płacić przez cały czas - po miesiącu można korzystać z tych zestawów, które się już ma i je powtarzać z miesiąca na miesiąc do skutku. Wiele ciekawych możliwości oferowanych jest za darmo.
Potem możesz sobie wykupić pakiet do wychodzenia z diety co tydzień będziesz otrzymywać zestaw menu pozwalający powoli wyjść z diety systematycznie zwiększając ilość kalorii aż dojdziesz do siebie.
Właściwie oferują to samo, co dietetyk w przychodni. Do przychodni możesz się wybrać, żeby sobie profilaktycznie badania zrobić ![]()
Ja po tej diecie efektu jojo nie miałam, utyłam znowu, to prawda, ale dopiero ponad rok po zakończeniu diety - to nie był efekt jojo tylko mojego ponownego obżarstwa, a na to nie ma żadnej cudownej diety ![]()
Jah23-zupa zupie nierowna.Na czym gotowana, ile warzyw, ile ryzu-troche za malo informacji podalas.
Moja zupa pomidorowa byla gotowana na pomidorach z puszki, torebki ryzu, marchewki, pora, selera, bazylii, przypraw.Obliczenie kalorycznosci bylo bardzo proste.Dodawalam kalorie i wiedzialam ile mam kcl w garnku.
Dla przykladu:
-2 puszki calych pomidorow w zalewie- 650 kcl
-marchew(200g) -55kcl
-por(150g) -50kcl
-seler(100g) -25kcl
-bazylia ,przyprawy -50kcl
(2 zabki czosnku, pol cebuli)
-lyzeczka oliwy -40kcl
Razem 870kcl
Cebule i czosnek zeszklic w garnku na lyzeczce oliwy z oliwek, dodac starta marchew, seler, pokrojony w talarki por, chwilke poddusic,dodac pomidory z zalewa, doprowadzic do wrzenia i gotowac okolo 10 minut, potem dodac swieza bazylie, nie kroic.W osobnym garnku ugotowac ryz.Zmiksowac pomidory, jesli byly ze skorka-przetrzec przez sitko.Calosc znow do garnka, dopelnic woda tak, aby zupa byla konsystencji jaka pasuje.Chwilke podgotowac, potem sol, pieprz, czerwona ostra papryka.Gotowe. Zazwyczaj wychodzilo okolo 1,5 litra zupy.Troche duzo, bylo na trzy dni.Byla dosyc gesta, wiec nie zawsze gotowalam ryz.Jesli byla bez ryzu, pozwalalam sobie nawet na pollitrowy kubek(290kcl).Z ryzem(torebka 420kcl)-zupy bylo 250 ml, ryzu 1/4 woreczka-to dawalo 250 kcl.No i jeszcze lyzka smietany 12%-okolo 25kcl bezposrednio do talerza.Dawalam smietane, chcialam miec smaczna zupe a nie dietetyczne nic.Wolalam te z ryzem, pomimo, ze mniej, ale bardziej sycaca.Wersja bez ryzu byla na szybko.
Mam nadzieje, ze nie walnelam sie zbytnio w kaloriach.
Pozdrawiam
Dla mnie jedyna sensowna dieta odchudzająca to jest mądra dieta redukcyjna obliczona na podstawie naszego indywidualnego zapotrzebowania. Należy wziąć pod uwagę tryb życia, aktywność ruchową (uważam, że sport jest niezbędny do tego żeby mądrze i zdrowo schudnąć). Jak uprawiamy jakikolwiek sport, to dieta 1000 kalorii to jest po prostu głodówka dla organizmu. Nawet jak nie uprawiamy to jest na mój gust chorym pomysłem.
Zapotrzebowanie można sobie obliczyć samodzielnie, to nie jest wcale takie trudne wbrew pozorom. Wiadomo, że jak chcemy schudnąć, to musi być deficyt kaloryczny, ale nie taki na połowę naszego zapotrzebowania. Oczywiście warto by było także zbilansować makroskładniki, a więc białka, węglowodany i tłuszcze. I nie jest takie do końca bez znaczenia z czego czerpiemy te kalorie - cukry proste powodują gwałtowne skoki poziomu insuliny i napędzają apetyt. Dlatego tak ważne jest żeby węglowodany pochodziły głównie z produktów pełnoziarnistych i warzyw. Niektórzy odstawiają całkiem owoce, ja nie jestem entuzjastką tak radykalnych rozwiązań. Wliczone w bilans i jedzone z umiarem dostarczą witamin i zaspokoją apetyt na słodkie, na pewno nie zrobią nam krzywdy.
13 2015-01-09 07:55:13 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2015-01-09 07:56:30)
Nawet jak nie uprawiamy to jest na mój gust chorym pomysłem.
Nie żebym się chwalił, ale jestem dość aktywny i dość silny. W martwym ciągu podnoszę 230kg, w wyciskaniu na klatkę 120kg (ale miałem złamane oba nadgarstki to mało), w przysidzie 190kg na diecie na.... 800kcal! Tak, dobrze przeczytyłaś. Redukuję się na 800kcal. Takie metody mają swoje miejsce w sporcie i kulturystyce, ale... to jest cała strategia. System dietetyczno-treningowy. Bardzo dobrze mechanizm takich diet opisuje znany autor Lyle McDonald w książce The Rapid Fat Loss Diet (autor książek Bromocriptinie, Ultimate Date 2.0 itd.). Żeby taka dieta działała, nie powodowała palenia mięśni, głodu, letargu musi być spełnionych kilka warunków. Wbrew pozorom jest to właśnie dieta dla osób aktywnych fizycznie, bo sam trening ma działanie ochronne na mięśnie. Kulturyści z lat 80 tak się przygotowywali do zawodów i wyglądali dużo lepiej niż dzisiejsze monstra z brzuchami jak słonie. Ja testowałem dwukrotnie i teraz znów testuję. W wakacje zgubiłem 12kg w ledwo miesiąc. Wróciły tylko 2kg na samym początku i tak się to trzymało. Teraz przez tydzień zleciało prawie 4kg. Planuję w weekend ładowanie węglowodanowe (kolejny ważny mechanizm w diecie) i jeszcze maksymalnie z miesiąc na niej. To jest dieta krótkotrwała. Bardzo skuteczna. Jednak 95% ludzi nie odniesie z niej korzyści bo nie będzie się trzymać wszystkich zasad. Trudne są pierwsze 2-3 dni i męczy głód, ale po tych dniach organizm wchodzi w stan ketozy, ketony stają się głównym źródłem energii dla mózgu, pojawia się euforia, znakomite samopoczucie, znika głód. Czasami trzeba pamiętać żeby zjeść bo znika do tego stopnia że można opuścić posiłek.
14 2015-01-09 09:57:02 Ostatnio edytowany przez bkAGxq (2015-01-09 10:00:28)
Marcjano.. 12kg w miesiąc. Rozumiem, że sam tłuszcz skoro piszesz że nie pali się mięśni na tej "diecie". 12 kg tłuszczu = 84 000 kcal. Równa się 2800 kcal tłuszczu na dzień. Czyli musiałbyś spalić 3600 kcal dziennie. To odpowiada jakimś 5 godzinom na rowerze.. przy założeniu że palimy sam tłuszcz to też jest niemożliwe.
Sorry, ale to jest fizycznie niemożliwe. Spaliłeś sporo mięśni i wody przy tym.
Wody poszło dużo to fakt. Myślę, że nawet koło 4kg to była sama woda. Troszkę mięśni też pójdzie. Zawsze. Nie da się ochronić całości. Ale... te wyliczenia są dobre, ale w dietach zbilansowanych. W dietach ketogenicznych działają dodatkowe mechanizmy pozwalające spalić większą ilość tłuszczu. Tłuszcz jest wykorzystywany nie tylko jako zasób energii stricto, ale również dla mózgu, mieśni itd. Więc te ilości są większe niż w typowej redukcji. Zresztą mi się samemu wydaje, że te wyliczenia nie są do końca obiektywne, bo testowałem naprawdę bardzo różne rodzaje diet i bywało różnie. Co do poziomu tkanki tłuszczowej to staram się badać go caliperem, bo przy odrobinie wprawy wyniki są miarodajne. Naprawdę warto przeczytać książke Lyle która proponuję. Jest po angielsku, ale napisana prostych językiem i niezbyt obszerna. Tam są wyjaśnione jej mechanizmy.
Marcjno - Ja wierzę, że można, ale to jest dieta jak sam napisałeś krótkotrwała, poza tym wywołuje ketozę, co samo z siebie nie jest rzeczą zdrową. O ile w miesiąc ciężko się jakoś bardzo zniszczyć jak organizm jest zdrowy, to na dłuższą metę sobie tylko krzywdę można zrobić. No i to jest właśnie część jakiegoś procesu u Ciebie, wiesz jak przeprowadzić, wiesz, kiedy przestać. Klasyczna dieta 1000 kalorii jest adresowana do desperatek, które się przez większą część roku opieprzały, a teraz je nagle naszła konkluzja, że lato niebawem, a dupa tłusto wygląda w bikini. Poza tym dieta, o której piszesz nie jest dla każdego - przeciętny biegacz, narciarz biegowy czy innego rodzaju lekkoatleta, którego praca oparta jest na wysiłku oddechowym, interwałach i długiej pracy w konkretnym tempie zwyczajnie nie będzie miał sił.
Zresztą jak napisałeś 95% ludzi nie będzie w stanie tej diety przeprowadzić.
Sprawa jasna. U wytrzymałościowców będzie ogromny spadek wydolności.
Ja zupe gotuje w pol litrowym garnku itam dodaje koncentratu pomidorowego dwie lyzki, do tego lyzeczka jogurtu balkanskiego i pol torebki wkladam do tego garnka ryzu z wazywami... I przyprawiam pieprzem bo z niego zrezygnowac nie potrafie
. Wczoraj w necie przeczytalam, ze 200 ml zupy poidorowej ma 74 kcal i zjadlam cala miseczke
. Byla to dla mnie uczta... Ale teraz bedesobie obliczac wszystkie skladniki. Na razie nie mam wagi bo kurcze kaski nie mam i musze troche sie pomeczyc ale daje rade. Od poniedzialku zlecialo mi 6 cm w tali. Nie moge w to uwierzyc...
Zycze wszystkim tym co sa na diecie DUZO SIL I ENERGII bo tego jest zawsze malo ![]()
Wlasnie nie stac mnie na dietetyka bo mam teraz inne wydatki ![]()
Nie jestem fanką tej diety, jest upierdliwa do granic możliwości, ważenie, liczenie, kto ma na to czas?
O wiele bardziej przemawia do mnie dieta oparta na spożywaniu produktów o niskim IG, tak to dieta dla cukrzyków, ale nie tylko, jest korzystna dla każdego bo nie dopuszcza do dużych skoków stężenia cukru we krwi, a te są niekorzystne z wielu powodów.
22 2015-01-09 15:06:07 Ostatnio edytowany przez Kawashake (2015-01-09 15:14:39)
Jah-tyle kalorii to moze miec 200ml wody z przecierem pomidorowym a nie zupa.Serio.
2 lyzki koncentratu-60 kcl
pol torebki ryzu-220 kcl
lyzka jogurtu -25kcl
warzywa-?
Razem ponad 300 kcl.Niech bedzie ze masz pol litra plynu.Wychodzi, ze 200ml to ponad 120 kcl.I zupa bym tego absolutnie nie nazwala.
Waga jest naprawde przydatna.
Malpa69-dla mnie jest bezproblemowa.Fakt, na poczatku troche bylam zamotana, ale po jakims czasie zagladalam do przelicznika kalorii sporadycznie(takiego ksiazkowego).Wszystkie produkty maja tabelki ile czego zawieraja,potrzebna byla tylko waga i miarka.Ale zgadzam sie z Toba-mozna nie byc jej fanem.Dla mnie jest o.k.Nikomu jakos specjalnie jej nie polecam, uwazam, ze dobor diety jest indywidualny.Moja kolezanka jest na Ducanie od lat,chwali sobie, sa efekty.Probowalam daaawno temu-nie pasuje mi.Poleglam juz w pierwszej fazie.
Czyli pewnie przegielam... No nic ale cm polecialy. Mi tez ta dieta pasuje. Dzis baprawde dobrze sie czulam. Koniecznie musze zaiwestowac w wage bo inaczej bede sie motac i bede nie pewna kalorii ktore zjadam.
Masz racje Marcjano, być może taka dieta ma racje bytu w treningu siłowym. Ale też trzeba ją stosować z głową.
Ja trenując kolarstwo 1000 kcal zjadam... na śniadanie.
W sezonie jadam 3500-4000 kcal trzymając masę, ale obniżając choćby o 500 kcal od razu czuje spadek mocy.
Dla wytrzymałościowca to zabójstwo. No niestety. Wydolność leci na łeb na szyje. W kulturystyce, czy ciężarach odgrywa niewielką jednak rolę.
Witam Was kobitki. Przeczytalam wszystkie posty o dietach bo sama jestem na niskokaloryczej od 8 dni ale z marnym efektem. Nie wiem czy cos robie zle czy po 40 stce juz jest tak trudno schudnac ale moja waga spadla raptem o 2 kg a potrzebuje jeszcze z 5 zrzucic. Diete ustalilam sama wydaje sie za ma wszystko co potrzeba i malo kalorii chyba ze cos zle licze. Spojrzcie na to co jem i doradzcie cos. Dzien 1. Rano kawa z mleczkiem (niestety musze mleczko ale malo) za ok 2-3 godz jajko na twardo z odrobina ketchupu, plasterek szynki maly drobiowy, lisc salaty. 3 ci posilek to ciastka-chrupki owsiane blonnikowe (licze je ok 250 kcal) plus kefir, na podwieczorek mandarynka i banan, kolacja starta marchew plus kiwi i sok z cytryny. Kolejny dzien: rano kawa, potem twaróg chudy z rzodkiewka. 2 gie sniadanie to mleko z nasionami po pol lyzeczki sezamu i lnu, plus platki owsiane surowe lyzka plus pare zurawin suszonych plus kulki blonnikowe (wydaje sie duzo ale to wszystko razem to malutka salaterka. Obiad: piers z kurczaka bez tluszczu smazona plus mix salat (roszpunka, szpinak) z sosem vinegret (zamiennie z warzywami na patelnie). Podwieczorek to jablko, mandarynka pol banana. Kolacja granulki blonnikowe z kefirem. Spojrzcie czy taka dieta jes ok i dlaczego nie chudne?
27 2015-01-10 14:37:06 Ostatnio edytowany przez Kawashake (2015-01-10 14:39:13)
Anetek-2 kg w 8 dni to sporo.Ale...to normalne w pierwszych dniach.Najzdrowiej chudnac 1kg w tygodniu, wiem, chcialoby sie wiecej, ale to nie jest zdrowe.
Nie napisalas gramatury spozywanych posilkow, wiec trudno powiedziec.Jak dla mnie-ubogo i za duzo ziarenek.Twoja kolacja u mnie nie przejdzie, bylabym normalnie glodna.
Moje wczorajsze jedzonko:
Sniadanie-2 lyzki stolowe wlasnorecznie uprazonego musli z calym jogurtem naturalnym 150 ml
II sniadanie-2 kromki chlebka wieloziarnistego(Biedrona, kromeczki malutkie, takie 10 na 4 cm-okolo)z twarozkiem, pokrojony spory pomidor ze szczypiorkiem
Obiad-tortilla z salata lodowa, pomidorem, ogorkiem, papryka, piersia kurczaka(miesa bylo 150 g na dwie osoby), usmazona na patelni posmarowanej pedzelkiem oliwa czosnkowa)z cebulka i plasterkami resztkowej wedliny drobiowej czerwona cebulka), sosem jogurtowym)
Podwieczorek-serek wiejski 150 g z ogorkiem, pomidorem i szczypiorem
Kolacja-2 kromki chrupiego pieczywa z twarogiem z lyzka lososia wedzonego(twarogu tez byla lyzka stolowa-zostalo z II sniadania), dwie papryczki czeresniowe.
Okolo 1 w nocy-kromka chrupasa, bo glod mi sie wlaczyl.
Bylo za duzo twarogu, ale tak mi sie chcialo twarogu straszliwie:))
Kawy nie licze-pije czarna, nie slodze.
Tez jestem po 40.Na dietce 6 dzien, nie wazylam sie.Glodna nie chodze, teraz mam zapotrzebowanie na miesiwo.
Twoja dieta jest moze dla Ciebie dobra, dla mnie za malo w niej warzyw, owoce raczej do poludnia (tak mowi ktos, kto ma pojecie), bylabym glodna.
Ziarenek nie jest duzo po pol lyzeczki a sa podobno b zdrowe. Porcje sa nieduze np sera bialego jem 1/3 opakowania takiego klinka Pilosu. Piers to pojedyncza na pol i usmazona bez tluszczu. Ja jestem glodna i wytrzymam ale zeby efekt byl. Na kolacje te błonnikowe troche pecznieja to nie jest tak zle ale i tak nam problem z wyproznieniem pomimo blonnika i kefiru. Przez ostani tydzien bylam 1 raz w wc i to po tablece alaxu. Jak na mnie to wydaje mi sie ze tych warzyw jem sporo juz nie pisalam ale tez scieram cala duza marchew i kroje kiwi i polewam sokiem z cytryny jako jeden posilek.
I jeszcze zapomnialm dodac ze 2 razy w tym tyg jadlam grilowanego lososia zamiast piersi. Staram sie codziennie cos zmienic aby nie byla monotonna ale juz mi rece opadaja
30 2015-01-10 16:11:23 Ostatnio edytowany przez Kawashake (2015-01-10 16:12:32)
Jak dla mnie -jesz za malo i stad te problemy z wyproznianiem.Kalorycznosc mojego jedzenia to 1100-1300 dziennie.Uwierz-glod odczuwam tylko, jak siedze dlugo w nocy.Z wyproznianiem nie mam zadnych problemow, regularnie, codziennie, czasami nawet dwa.
Nie napisalas czy wspomagasz diete cwiczeniami.Powinnas.Ja, niestety, nie moge.Musze troche zrzucic dla mojego kregoslupa, wysunely mi sie dwa dyski i mam cholerne problemy.Cwicze 4 razy dziennie McKenzie'go-ale to wzmacnianie miesni brzucha, posladkowych i okolokregoslupowych.Do tego rehabilitacja, tez codziennie.Na dzien dzisiejszy nie moge nic wiecej,jesli nie bedzie poprawy to neurochirurg chce ciac.Nie waze jakos specjalnie duzo-67-68 kg, fakt, jakas oponka jest.
Ile wazysz, ile chcesz schudnac, ile dajesz sobie czasu?
Mam 170 cm wzrostu i wazylam juz 72, teraz troszke ponizej 70. Chcialabym tak wazyc z 63-64 kg. Niestety nie cwicze (staram sie choc z 5 min na rowerku), mam nadzieje ze sama dieta sie tez uda. Co do kregoslupa to wiem co przechodzisz moj maz jest juz po 2 zabiegach na to
Nad dlugoscia diety sie nie zastanawialam. Jak schudne to zakoncze dlatego napisalam tutaj zeby ktos spojrzal czy jest dobrze zbilansowana jak by trzeba ja dluzej pociagnac. Rzucilam palenie tydzien temu i dlatego od razu dieta zeby nie przytyc i odwocic uwage od palenia. Postanowilam z nowm rokiem odzywiac sie zdrowo i nie palic. Tak wiem potrzebje rchu ale nie wszystko na raz
Kawashake - Bardzo mało tego jedzenia, metabolizm Ci zwolni obroty. W ogóle mało białka i zdrowych tłuszczy. Rehabilitacja to też jest wysiłek dla organizmu, też przy tym spalasz.
34 2015-01-11 01:01:53 Ostatnio edytowany przez Kawashake (2015-01-11 01:20:25)
WitchQueen -dzieki za wypowiedz.Chyba mnie pomylilas z Anetek.A jesli nawet nie-to byl opisany jeden dzien dla Anetek, ktora-wedlug mnie-ma uboga diete.
I jak sama twierdzi-czuje sie glodna.Ja glodna nie jestem, porcje sa akuratne i jak dla mnie dobrze skomponowane.Zdrowego tluszczu moze bylo w tym dniu za malo, ale bialka?Nie powiedzialabym.Podliczylam na szybko w zaokragleniu-spozylam okolo+- 70 g bialka.Z moim wiadomosci(doczytanych lata temu, nie wygooglowanych) dla osoby takiej jak ja zapotrzebowanie dzienne w bialko to 0,75g /kg masy ciala.Waze 68 kg(wazylam 21 grudnia, teraz mniej-czuje)*0,75-daje to 51 g bialka.Czyli za duzo.Reszta niech bedzie na te nieszczesne cwiczenia:))
Nie, pisałam o Twojej diecie. Strasznie mało tego jedzenia. Teraz dopiero zobaczyłam co jada Anetek i nie wierzę, że na tym można żyć. Nawet nie uprawiając sportu. Nie przy tym wzroście.
Co do białka - to zależy od diety. Ja na diecie redukcyjnej wciągam 2g/kg masy ciała żeby nie schodzić niepotrzebnie z tkanki mięśniowej, bo jestem w ciągłym treningu, chcę tylko sylwetkę trochę poprawić, rzeźbę uwidocznić. Więc może rzeczywiście z tym białkiem ok. Co prawda jak jest deficyt kaloryczny to zapotrzebowanie na białko wzrasta, zwłaszcza, przy uprawianiu sportu. Ja bym dała minimum 1g/kg. W ogóle białko napędza metabolizm i fajnie zapycha, zwłaszcza twaróg.
A tego musli rano to sobie dorzuć, nie będziesz tak szybko głodna. Ja mam mocno ograniczone węglowodany teraz, a do śniadania łożę sobie nieraz 50g owsianych albo kaszy jaglanej (przed ugotowaniem) i jakieś dodatki, twaróg na przykład.
Na kolację polecam coś białkowego. Ja sobie często robię ze 3 jajka, rybę wędzoną itp.
Anetek - bez ćwiczenia nie ma szans, że będziesz mieć po tym co robisz upragnioną sylwetkę. 5min. rowerka to nawet nie jest ćwiczenie. Tłuszcz trochę na pewno poleci, ale razem z mięśniami, których pewnie za dużo nie masz, a mięśnie zużywają więcej energii, sprawiają, że ciało wygląda ładnie i co najważniejsze stabilizują szkielet. Osoby prowadzące siedzący tryb życia miewają bóle pleców nie dlatego, że się tym siedzeniem nadwyrężyły, tylko dlatego, że mają osłabione mięśnie obwodowe, które stabilizują kręgosłup. Odkąd ćwiczę dużo na brzuch i plecy kręgosłup bolał mnie tylko jak ćwiczyłam dużo przewrotów i padów i zwyczajnie wszystko miałam obite.
Do 1kg na tydzień dla większości osób to jest bezpieczna ilość. Przy tym co robisz metabolizm Ci zwolni, a potem będzie efekt jo-jo. Zwłaszcza, że ty nie masz nadwagi. Na pewno tkanki tłuszczowej gdzieś tam trochę jest, ale nie możesz oczekiwać, że to będzie leciało na łeb na szyję jakbyś ważyła 120kg. Organizm się będzie bronił, bo go głodzisz. Poza tym bez ćwiczenia ciało nie zrobi się twarde i jędrne - galareta jak była, tak będzie. Mniej, ale zapewniam Cię, że w tych strategicznych miejscach, w których jest jej najwięcej i najtrudniej schodzi całkiem sporo jej zostanie.
Nie musisz zaraz biegać po 6km, bo jak nie ćwiczyłaś i do tego paliłaś, to pewnie wydolność oddechową masz żadną i się zajedziesz albo kontuzji sobie narobisz. Jak nie lubisz to w ogóle nie musisz biegać. Ja nienawidzę biegać długich dystansów, nie każdy musi biegać maratony. Umiarkowane cardio typu pływanie, jakiś lekki aerobic, czy pilates dobrze Ci zrobi. Jakieś typowo siłowe ćwiczenia modelujące sylwetkę bez dodatkowego obciążenia też.
Ja miałam problem z brzuchem kiedyś - tam mi się lubi odłożyć, na boczkach też. Żadna kosmiczna dieta nie sprawiła, żeby stamtąd widocznie coś zeszło. Jak się wzięłam za sport, to się spod galarety zaczęły wyłaniać mięśnie. Tylko nie po miesiącu, na to trzeba czasu i systematyczności.
Podstawą każdej diety redukcyjnej bardzo niskokalorycznej jest oparcie jej na białkach i tłuszczach zdrowych i wysiłku fizycznym i to dość sporym.
PS. Jestem -7kg od 26 grudnia:P No idzie to nawet szybciej niż się spodziewałem. Czyli zostało mi jakieś 8kg i potem będziemy myśleć co dalej.
Witch-Queen - ja to wszystko na temat ruchu wiem. Nie zalezy mi na super miesniach czy sylwetce (ogolnie nie jest zla) ja chce tylko zrzucic te pare kilo. Na razie nie dam rady z cwiczeniami moze na wiosne. Piszesz ze mi zwolni metabolizm to jak mam go podkrecic, myslalam zeby przejsc na diete kopenhaską, co o tym myslisz.
Witch-Queen - ja to wszystko na temat ruchu wiem. Nie zalezy mi na super miesniach czy sylwetce (ogolnie nie jest zla) ja chce tylko zrzucic te pare kilo. Na razie nie dam rady z cwiczeniami moze na wiosne. Piszesz ze mi zwolni metabolizm to jak mam go podkrecic, myslalam zeby przejsc na diete kopenhaską, co o tym myslisz.
Dieta kopenhaska trwa dwa tygodnie, jest w zasadzie kolejną głodówką i jak tylko ją zakończysz to te kilogramy wrócą, nie utrzymasz wagi. Jakiekolwiek dwutygodniowe diety cud są bez sensu. Przejście na zdrowy styl życia daje efekty. I w Twoim wypadku powolne chudnięcie - 1kg na tydzień, nie więcej, moim zdaniem.
Metabolizm podkręca się jedząc mniejsze porcje 5 razy dziennie na zapotrzebowaniu kalorycznym, które nie jest głodówką. Twój organizm spowolni obroty, bo jedząc tak mało zwyczajnie go głodzisz - oszczędza, bo dostaje za mało. Jak potem będziesz jadła normalnie, to on będzie gromadził, a więc nie utrzymasz wagi, będzie efekt jo-jo.
Metabolizm podkręcić można zwiększając udział białka względem węglowodanów.
Sport podkręca metabolizm - nie dość, że spala kalorie, wyrabia kondycję, poprawia sylwetkę, to jeszcze poprawia przemianę materii.
Nie zależy Ci na mięśniach? A powinno, bo 1kg tkanki mięśniowej zużywa więcej energii niż 1kg tkanki tłuszczowej. Poza tym skoro stosujesz dietę to chyba po to żeby lepiej wyglądać, a nie dla samych cyferek na wadze?
Kobiety niektóre myślą, że jak potrenują na siłowni to będą wyglądać jak Arnold:) Stąd ten strach.
WitchQeen-oczywiscie przyznam Ci racje w kwestii napedzania metabolizmu zwiekszona iloscia bialka, 5 posilkami, budowa masy miesniowej.Z wpisu wnioskuje, ze czynnie uprawiasz sport-i chwala Ci za to.Niestety-moj tryb zycia na dzien dzisiejszy to wlasciwie lezenie w lozku.Ile kcl potrzebuje moj organizm na ''przezycie''?Napisalam, ze cwicze, baaa,4 razy dziennie.To jest jednorazowo 40 przeprostow do tylu i na bok.Czasowo-jedna seria trwa jakies 2 minuty.Rehabilitacja-moj wklad''silowy'' to do 30 powtorzen uniesienia z lezenia na brzuchu klatki piersiowej.Resza( a calosc trwa ponad godzine lacznie z naswietleniami, krioterapia, pradami)to praca rehabilitanta, ktora rozciaga przykurczony nerw kulszowy.Od kilku dni wzmacniam(nie buduje) miesnie okolokregoslupowe, brzucha i posladkow pilatesem-poziom ponizej 0- 5 minut.Od wczoraj rower stacjonarny-2 minuty.Wiecej nie moge, zebym nawet chciala.Czy sadzisz, ze tymi cwiczeniami cos spalam?Bo ja nie.Proces mojej rehabilitacji to czasowo kilka miesiecy.Mam nadzieje, ze przyjdzie czas na cwiczenie budujace naprawde mase miesniowa.A wtedy na 100% nie bede na takiej diecie.
Naprawde dziekuje za cenne rady i nie jest to z mojej strony zaden sarkazm.
W moim przypadku, kiedy ruch jest naprawde ograniczony, o sporcie nawet nie wspominajac, ciezko o wywazona diete, ktora nie spowoduje przyrostu wagi.Przyklad z zycia-trafilo mnie w pazdzierniku, przez miesiac lezalam w lozku prawie plackiem, jadlam normalnie, nie liczac kalorii.Bylo pieczywo, slodycze, czesto jakis fast food, bo nie bylam w stanie dzwignac sie i ugotowac obiadu.Efekt-przez miesiac 4 kilogramy na plusie.Jedynym sposobem jest ograniczenie kalorii.Nie uwazam, zeby 1100-1300kcl bylo dla mnie dieta wyniszczajaca.Zwrocilas mi, sluszna zreszta, uwage na zbyt mala ilosc tluszczu-wezme pod uwage.Dzieki raz jeszcze.
A dzis do sniadaniowego jogurtu z musli(pisalam,samrobka-platki owsiane, zytnie, migdaly, orzechy, pestki dyni, slonecznika, suszona sliwka, daktyle, morele, miod)dolozylam banana i winogrona.Zjadlam po 9 i jestem pelna do tej pory.Niedlugo trzeby byloby cos zjesc...i chyba bede musiala wepchnac cos na sile.
Wiecie ja jedząc 800 kcal nie mogłam schudnąć, jak zaczęłam jeść regularnie waga spadała błyskawicznie mimo że mam niedoczynność tarczycy i biorę leki sterydowe. Głodzenie się nie jest dobre, wpędziłam się tylko w anemie z całej tej desperacji, odpuściłam, jadłam regularnie i waga spadała, nie liczyłam żadnych głupich kcal, jadłam po prostu zdrowo, bez przetworzonej żywności, białej mąki i innych takich.
Malpa69-kalorie nie sa glupie:))
Chyba nie sadzisz, ze siedze z kalkulatorem i waga i przeliczam kazdy kes?Jak moze doczytalas, stosowalam taka diete dawno temu, do dzis zostalo mi sporo w glowie jesli chodzi o kalorycznosc produktow.Nie waze kazdego pomidora i kazdej lyzki musli.
Tytul watku''1000 kalorii''-wiec staram sie pisac na temat.
A tak poza tematem-swieta prawda tkwi w w drugiej polowie Twojego ostatniego zdania.Zdrowe jedzenie,ruch i jest O.K:))
Kawashake - wzmacnianie mięśni to nic innego jak ich rozbudowa. Nie musi tego być nawet widać w początkowej fazie. Jak jest warstewka tłuszczu, to można mieć wszystko super powzmacniane i nawet dobrze rozbudowane, ale tego nawet nie widać, zwłaszcza u kobiet. Facetom mięśnie rosną szybciej i większe.
Ja Cię nie krytykuję, po prostu wyraziłam obawę, że przy rehabilitacji, a więc regeneracji mięśni nie wzrasta Ci zapotrzebowanie na białko. Wiadomo, że nie do 2g/kg, bo to dużo, ale minimalnie może wzrastać. Ale jak leżysz w łóżku głównie to fakt, rzeczywiście kalorycznie w Twoim przypadku chyba nie trzeba więcej. Trochę inne wyobrażenie po prostu miałam.
Tak, uprawiam czynnie sport. 4 treningi sztuk walki w tygodniu, uzupełniająco interwały i trening siłowy. Dlatego mnie się zdarza zapominać, że są ludzie, co naprawdę mają malutkie potrzeby energetyczne.
Musli robione w domu to jest świetna sprawa, ja też sobie robię. Ja jestem teraz drugi tydzień na redukcji, spadło jakieś 1,5kg, więc jestem ogólnie zadowolona z życia.
Jak nie czujesz głodu, to nie wpychaj na siłę. Bez sensu.
Życzę szybkiego powrotu do formy ![]()
Małpa69 - ja jak sobie zbilansowałam co trzeba i co za tym idzie ograniczyłam wpieprzanie słodyczy, to po krótkim buncie organizm zaczął łaskawie schodzić z tkanki
Głodna nie chodzę, siłę mam jak koń, na bieżąco sobie układam jadłospis z tego, na co mam ochotę tak żeby wszystko ładnie pasowało.
MarcoPolo80 - Co niektóre to się boją do sztangi podejść z tego powodu
Ładują tylko rowerki, bieżnie. Jakby siłownie były pełne kobiet wyglądających jak Arnold u szczytu kariery, to ja bym te obawy rozumiała. Ja od pompek hantli, drążka i wpieprzania białka pewnie tak powinnam wyglądać, ale coś nie za bardzo jestem do Arnolda podobna
Hmm... więcej sztangi od jutra ![]()
WitchQueen-alez ja wcale tego nie odebralam jako krytyke czy tez napad na mnie, no co Ty.Wiem, ze masz wiedze, troche Cie poczytalam:))
Zdaje sobie sprawe, ze z jednego opisu mozna wyciagnac bledne wnioski.Moj taki byl-przyszla, napisala, ze jest na diecie, zezarla troche twarogu i kawalek suchego cycka z kurczaka..cos tam cwiczy-wypisz-wymaluj-masochistka z mozgiem wielkosci groszku.
Tez mam wiedze.Dodatkowo mam podopre w corce(fachowa z racji wykonywanej pracy), ktora w zyciu, za zadne skarby i Chiny Ludowe nie pozwolilaby mi na jakas licha diete.Jak wspomina moje odchudzanie przed 10 laty to drgawek dostaje.
Mam 47 lat.Znam swoj organizm, potrafie sie w niego wsluchac i odebrac zle i dobre sygnaly.Teraz sie troche narobilo, ale sie nie poddaje.Sam fakt, ze chce sprobowac wyjsc z problemow rehabilitacja a nie operacja chyba o czyms swiadczy.Mam nadzieje, ze na plus.Ale nie zasmiecajmy watku, bo Mody nas pogonia:))
Anetek-co tam u Ciebie?
Akurat masochistką to ja chyba jestem, bo żeby bić się z ludźmi po 4 razy na tydzień z własnej nieprzymuszonej woli to trzeba być trochę jednak pieprzniętym ![]()
Też sobie kiedyś próbowałam w przypływie głupoty drastycznie ograniczyć żarcie i skutkowało to jedynie tym, że jak przyszedł napad głodu, to niewyobrażalne ilości pochłaniałam. Nadwagi nigdy nie miałam, ale odwieczne babskie pragnienie pozbycia się paru kilo też mnie nie raz w życiu dopadło. Teraz bilansuję wszystkie makroskładniki i przynajmniej wiem, że zjadam dokładnie tyle ile trzeba.
Na początku musiałam wszystko ważyć, ale po tygodniu to już sporo rzeczy nie muszę wartości odżywcze mam pozapisywane. Waga mi się zepsuła, muszę nową kupić, ale dobrze, że dopiero jak ogarnęłam wszystko.
Ja tą swoją dietę sama liczyłam od początku do końca.
Masz rację, że nie chcesz dać się kroić. Operacja to moim zdaniem ostateczność, jak już się nie da inaczej. Mam nadzieję, że się pozbierasz dzięki rehabilitacji.
No ja to dzisiaj caly dzien z dzieckiem w szpitalu bylam, wrocilam do domu zdrzemnac sie deko i od rana na nowo. Dostal wymiotow a u niego szybciutko elektrolity leca wiec lezy pod kroplowkami. Moja dieta dzisiaj to dramat nawet nie napisze bo nie ma za badzo co
Jutro mnie tez czeka caly dzien na oddziale wiec chyba tylko marchew twarog i chrupki blonnikowe
No ja to dzisiaj caly dzien z dzieckiem w szpitalu bylam, wrocilam do domu zdrzemnac sie deko i od rana na nowo. Dostal wymiotow a u niego szybciutko elektrolity leca wiec lezy pod kroplowkami. Moja dieta dzisiaj to dramat nawet nie napisze bo nie ma za badzo co
Jutro mnie tez czeka caly dzien na oddziale wiec chyba tylko marchew twarog i chrupki blonnikowe
Ty weź sobie kobieto kanapkę zrób porządną z razowca z czymś dobrym, twarożkiem, albo piersią z kurczaka i warzywami a nie chrupki błonnikowe
Ja nie wiem czemu ludziom na diecie się wydaje, że powinni jeść jakieś suche badziewie. Potem dziwne, że są nieszczęśliwi.
Anetek-synowi zycze szybkiego powrotu do zdrowia.
A Ty, jak bedziesz tak sie w dalszym ciagu odzywiala, to byc moze tez czeka Cie szpital.Naprawde rozumiem, ze bardzo chcesz zrzucic zbedne(wedlug Ciebie) kilogramy.Ale zrozum i Ty, ze to juz skrajna desperacja, popadasz w paranoje.To, co pisze, nie wynika z przetrzepania internetu i udzielania''madrych ''rad.Wszystko przeszlam, przezylam, przejadlam i wiem.Fakt-schudlam wtedy bardzo duzo.Ale okupilam to hustawka nastroju, zaburzeniami cyklu miesiaczkowego i niejednokrotnie placzem.Nigdy wiecej nie popelnie takiego bledu.
WitchQueen-masochistka moze i jestes:)), ale na pewno mozg masz wiekszy niz groszek:))
Wlasnie wrabalam krem z pomidorow a do tego grillowanego kurzecego cycka.Jak mowi moj chrzesniak-mniod z benzyna;))
Kawshake - fakt, na mózg nie mogę narzekać ![]()
A ja dzisiaj wbiłam na wagę i poleciało prawie 2kg
na obwodach też gdzie trzeba po centymetrze poszło. Jestem zadowolona.
Dzisiaj na kolację będzie ryba w warzywach, przed wyjściem na trening sałatka z kalmarów z warzywkami chlebem razowym, na obiad skusiłam się nawet spróbować domowej roboty pyzy z mięsem mojej mamy, ale wliczone wszystko w bilans i bez polewania tłuszczykiem oczywiście, a dziś mam dzień treningowy, więc trochę więcej węglowodanów jak najbardziej ok. Pewnie, że powinny być z czegoś pełnoziarnistego i warzyw, ale nie jestem fanatyczką, jeden dzień mnie nie zabije zwłaszcza, że bilans się zgadza
. Na śniadanie był razowiec bananowy z twarogiem. Teraz chwilę popracuję, a potem trening, czyli zdecydowanie najmilsza część dnia ![]()
W ogóle uważam, że te wszystkie chrupki błonnikowe to jest straszny syf. Lepiej po prostu dosypać otrąb owsianych do musli. A te jakieś granulaty dla królików, to jednak co by na tym nie pisali to jest mocno przetworzona żywność. Lepiej zjeść coś normalnego. Taniej i zdrowiej wychodzi. Ja sobie nieraz owsiankę albo twaróg z bananem i otrębami pakuję w pudełka i zabieram jak mnie w domu długo nie będzie żeby regularnie jeść.
Jak ktoś je zdrowo i dużo warzyw to żadnego dodatkowego błonnika nie potrzebuje.
Jak ktoś je zdrowo i dużo warzyw to żadnego dodatkowego błonnika nie potrzebuje.
To jest efekt tych wszystkich reklam - nawet mleko skondensowane robią z błonnikiem. Błonnik to, błonnik tamto, błonnik sramto i tak rośnie mit, że bez jakichś specjalnych błonnikowych zapychaczy, to człowiek nie funkcjonuje. Zwykle wystarczy produkty z białej mąki zastąpić pełnoziarnistymi, więcej trawy i wystarczy.
Warzywa też super zapychają żołądek, dużo lepiej niż jakiś tam granulat i przynajmniej na coś smakują i można je różnie komponować ze sobą żeby nie było nudno. Talerz z jakąś dobrą surówką do obiadu i się można dobrze najeść.
52 2015-01-13 16:59:17 Ostatnio edytowany przez Anetek (2015-01-13 21:53:58)
No my dalej w szpitalu i troche tu posiedzimy. Silą rzeczy musialam rozszerzyc diete bo dostep do produktow marny. Jem mało ale wszystkiego po troszku ale ruchu to tu za grosz nie ma.
Kawashake - dzieki ![]()
Stosowałam dietę 1000 kcal przed studniówką. Z racji tego, że nie byłam na niej zbyt długo, dała u mnie raczej efekt oczyszczający niż utraty wagi. Dla mnie jednak była to taka dieta "okazyjna", na dłuższą metę nie chciałabym jej stosować.
Radykalne diety może nie sa zdrowe, ale nadwaga (a tym bardziej otylosc) również.
Bylam na diecie 1000 kal i dobrze ją znosiłam, po kilku początkowych dniach głodu organizm się przyzwyczail do mniejszej ilości i było ok, - tak zresztą jest przy każdej diecie, gdzie ograniczamy ilość jedzenia, nie ma bata, po kilku dniach posuchy, nie czuje się głodu. Kilogramy leca, człowiek się cieszy, ze mu tak dobrze idzie, i git. Problem zaczyna się potem, jak diete odstawimy, - albo nastepuje zmeczenie materialu, i znudzenie dieta. male grzeszki, coraz większe i na koniec jojo. Wiec nie dieta sama winna, a to, jak zachowujemy się potem, jak tu już ktoś napisał.
Sama jestem na innej diecie teraz (nabrala mi się znow pare kilo plus), ale uważam, ze ta tez jest ok. Tylko zauwazylam, ze osoby ją stosujące czasem przeszacowują liczbe kalorii potraw, i z tysiąca robi się 1500 np.
Jeszcze tak nieco od strony naukowej.
Nie tylko kaloryczność produktu ma znaczenie, liczy się też to jak długo go trawimy (trawienie to wydatek kaloryczny), w jaki sposób dany produkt podnosi nam poziom cukru we krwi, czy robi to stopniowo, czy gwałtownie. Na tej zasadzie działa dieta Dukana, która choć sama w sobie jest niezdrowa, to faktem jest że białko to kalorie ujemne, więcej kalorii zużywamy na jego strawienie niż ono nam dostarcza, za to taki ziemniak, ponieważ szybko i łatwo się trawi działa już zupełnie inaczej.
Benita72 - największy problem jest jak organizm się broni, zwolni obroty i waga stanie. Przy 1000 kaloriach nie ma z czego już nawet obciąć. A jak dieta jest dobrze zbilansowana pod względem kalorycznym i składowym, to nie masz zachcianek, bo zwyczajnie nie jesteś głodna. Ja kiedyś z 5 kilo straciłam w krótkim czasie, jedząc bardzo mało, ale tak się zwyczajnie nie da.
Zależy też od tego jaki mamy typ sylwetki i jak organizm reaguje na diety. Ja szybko mogę schudnąć, dość szybko też przybrać na wadze, bo mój organizm się prawie nie broni, mięśnie szybko przyrastają od ćwiczeń itd. Mimo to uważam, że po diecie 1000 kalorii nie ma szans na długotrwały efekt. Są ludzie z wolnym metabolizmem, dla których 1000 kalorii to jest nieporozumienie, bo tylko im jeszcze zwolni obroty, a finalnie zaszkodzi, bo znowu szybko przytyją i będzie im jeszcze ciężej schudnąć.
Ja schudłam 17 kilo w 3 miesiące jedząc tyle ile chciałam, niczego nie licząc, jedyne co to były to produkty o niskim IG, żadnej mąki, skrobi i przetworzonej żywności. Nawet jakoś dużo nie ćwiczyłam, a mam niedoczynność tarczycy i biorę leki sterydowe. Za to na diecie 800 kalorii, na którą przeszłam z czystej desperacji (w pewnym momencie przestałam chudnąć potem okazało się że tarczyca mi mocno skoczyła) nabawiłam się jedynie anemii i nie schudłam nawet kilograma, jak zaczęłam jeść normalnie (zdrowo, ale normalnie) to znowu chudłam ![]()
Malpo, ale Ty chyba masz cukrzyce, czy pomylilam z kims innym?
59 2015-01-14 13:15:22 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2015-01-14 13:23:33)
Mimo to uważam, że po diecie 1000 kalorii nie ma szans na długotrwały efekt. Są ludzie z wolnym metabolizmem, dla których 1000 kalorii to jest nieporozumienie, bo tylko im jeszcze zwolni obroty, a finalnie zaszkodzi, bo znowu szybko przytyją i będzie im jeszcze ciężej schudnąć.
Da się i wam to udowodnię. Po to są ładowania w tej diecie żeby metabolizm był cały czas na wysokich obrotach:) Ale tak jak już pisałem kilka razy. Dla osób prowadzących siedzący tryb życia to bardzo słaby pomysł.
WitchQueen napisał/a:Mimo to uważam, że po diecie 1000 kalorii nie ma szans na długotrwały efekt. Są ludzie z wolnym metabolizmem, dla których 1000 kalorii to jest nieporozumienie, bo tylko im jeszcze zwolni obroty, a finalnie zaszkodzi, bo znowu szybko przytyją i będzie im jeszcze ciężej schudnąć.
Da się i wam to udowodnię. Po to są ładowania w tej diecie żeby metabolizm był cały czas na wysokich obrotach:) Ale tak jak już pisałem kilka razy. Dla osób prowadzących siedzący tryb życia to bardzo słaby pomysł.
Ale my nie mówimy o specjalistycznej diecie dla kulturystów, nie mówimy o planach żywieniowych osób uprawiających sporty sylwetkowe, bo to jest zupełnie co innego.
Poza tym ty pisałeś, że to nie pierwszy raz, że jesteś na tej diecie o ile się nie mylę. Czyli utrzymanie wagi później musiało być problemem. Klasyczna dieta 1000 kalorii opiera się w zasadzie tylko na kaloryczności, nie ma właśnie ładowania, czy rotacji, ani żadnych innych przemyślanych zabiegów mających podkręcić tempo. Poza tym to nie jest dieta do sportów opartych na wysiłku oddechowym i interwałach, a większość kobiet jeżeli uprawia sport, to rzadko jest to tylko siłownia.
O ile wierzę, że Tobie może się ten plan udać, bo wiesz, co robisz, to większość osób na 1000 kaloriach nie ma co liczyć na cudowną odmianę. Pewnie schudną parę kilo, ale żeby efekt był długotrwały to trzeba po prostu zmienić myślenie i styl życia.
Wiesz jak to jest z kulturystyką. Na przemian dieta wysokokaloryczna/niskokaloryczna. Jak się zejdzie do tych 6-7% tkanki tłuszczowej to tak naprawdę dopiero widać, że jest za mało masy mięśniowej no i masa. Większość to robi tak że ładuje w siebie byle co byle tylko dużo kalorii było. I ja też popełniłem ten błąd i się zalałem. Masy mięsniowej na pewno jest więcej, bo przy wadze prawie 10kg wyższej pas był taki sam jak na wdze 10kg niższej, no ale też sporo tłuszczu wpadło. Teraz jak się wytnę to zastosuję całkiem inną strategię opartą właśnie na wyjściu z tego modelu żywienia...
PS. Ja tam interwały robię, nawet na takiej diecie:)
62 2015-01-14 15:41:34 Ostatnio edytowany przez WitchQueen (2015-01-14 15:42:11)
Wiesz jak to jest z kulturystyką. Na przemian dieta wysokokaloryczna/niskokaloryczna. Jak się zejdzie do tych 6-7% tkanki tłuszczowej to tak naprawdę dopiero widać, że jest za mało masy mięśniowej no i masa. Większość to robi tak że ładuje w siebie byle co byle tylko dużo kalorii było. I ja też popełniłem ten błąd i się zalałem. Masy mięsniowej na pewno jest więcej, bo przy wadze prawie 10kg wyższej pas był taki sam jak na wdze 10kg niższej, no ale też sporo tłuszczu wpadło. Teraz jak się wytnę to zastosuję całkiem inną strategię opartą właśnie na wyjściu z tego modelu żywienia...
PS. Ja tam interwały robię, nawet na takiej diecie:)
No tak, wiele osób na robieniu masy dostaje małpiego rozumu i zamiast ładnie przybierać w mięśniach po prostu się zalewa.
Ja zupełnie niezamierzenie jak zaczęłam ćwiczyć to po pewnym czasie miałam tą samą sytuację z masą mięśniową - obwody poleciały a masa nie za bardzo, ale jak już mówiłam, u mnie masa mięśniowa idzie błyskawicznie.
No i faceci mają o tyle ciężko, że u was to cokolwiek widać przy 6-7% bf, a jednak większość kobiet przy mniej niż 17% zaczyna mieć problemy z cyklem, bo hormony przestają dobrze funkcjonować. Za to z przybieraniem mięśni już ciężej. Dlatego ja się nigdy nie wezmę zawodowo za kulturystykę, bo i nie moja estetyka do końca i zdrowe to jest jednak średnio wbrew pozorom, jak każdy zawodowy sport. Ja podobno mam ku temu warunki fizyczne, ale jednak sporty walki kręcą mnie bardziej. Też nie są oczywiście zdrowe, ale wynika to głównie z tego, że sobie coś można złamać
Niemniej ta moja redukcyjna dieta mi bardzo służy, bardzo się fajnie na niej czuję, wymyślam różne potrawy w wersji odchudzonej. Jak na wcześniejszych dietach chodziłam ciągle wkurzona i miałam zachcianki na wszystko, nawet to, czego normalnie nie jem, to teraz może czekolada leżeć, a ja jej nie ruszę, gdzie u mnie tabliczka na raz to nie jest nadzwyczajna sprawa. Po prostu głodna nie jestem.
Masz siłę na interwały przy takim jedzeniu? A ile ich robisz? Ty chyba jakiś niezniszczalny jesteś ![]()
Nie przesadzam bo mięśnie popalę. 2 razy w tygodniu IBUR w dni nietreningowe. Kiedyś biegałem po 10km na takich kaloriach ale był to słaby pomysł:P
Ja z nabieraniem masy nie mam problemu, ale muszę też uważać bo jestem endomorfem. Ja o startach nie myślałem. Nie podnieca mnie to. Zresztą ja bardziej celuję w typ fitness model, czy też ostatnio popularne men's physique.
Nie przesadzam bo mięśnie popalę. 2 razy w tygodniu IBUR w dni nietreningowe. Kiedyś biegałem po 10km na takich kaloriach ale był to słaby pomysł:P
Ja z nabieraniem masy nie mam problemu, ale muszę też uważać bo jestem endomorfem. Ja o startach nie myślałem. Nie podnieca mnie to. Zresztą ja bardziej celuję w typ fitness model, czy też ostatnio popularne men's physique.
Mnie zależy po prostu żeby zdrowo i estetycznie wyglądać, a przy tym wyrobić jak największą wytrzymałość i siłę.
No tak, jak jesteś endo, to masa idzie szybko. Ja jestem mezo, więc w sumie z nabieraniem i traceniem jest tak samo - jak mniej jem, to w zasadzie natychmiastowo chudnę, jak żrę to tyję. Ale jakbym miała fanaberię ważyć 55kg to myślę, że wyglądałabym bardzo niezdrowo i źle, a ja często od różnych kobiet słyszę o tych magicznych 55kg jakby to był jakiś święty gral. Ja w zasadzie ważę od zawsze więcej niż na to wyglądam i niż wskazują obwody. Kiedyś koleżanka myślała, że się waga zepsuła, bo nie mogła uwierzyć, że ja więcej od niej ważę, a wygląda, że jest zupełnie odwrotnie.
No fakt, bieganie mocno średnie przy takiej diecie. Ja za długimi dystansami nie przepadam w ogóle. Wolę bardzo intensywny wysiłek, ale w krótszym czasie. Ja poza tym, że na treningach stale są interwały robię czasem jeszcze ze dwa razy w tygodniu dodatkowo, zwykle połączone z siłowym. Jak jest ładnie i ciepło to czasem wskoczę na rower i rolki. Czasem na łyżwy chodzę, ale to tak w ramach relaksu raczej, po treningu.
Malpo, ale Ty chyba masz cukrzyce, czy pomylilam z kims innym?
Iceni tak, ale dieta oparta na niskim IG jest polecana wszystkim, nie tylko cukrzykom, ponieważ podczas jej stosowania nie dochodzi do gwałtownego wzrostu poziomu cukru (dotyczy to nie tylko cukrzyków, ale i ludzi zdrowych) w ten sposób unika się napadów głodu, organizm ma stały i spokojny przypływ energii, a nie sru jest i pach nagle nie ma. To bardzo rozsądny i stosunkowo mało upierdliwy sposób odchudzania, wystarczy wybierać produkty o niskim IG, jest ich dużo, można się porządnie najeść i chudnąć, bez głodzenia, liczenia i kij wie czego jeszcze. Sama dieta jest bardzo zdrowa, bo eliminuje to co jest szkodliwe nie tylko dla cukrzyków ale i ludzi zdrowych, nadmiar cukru to słabsza odporność, szybsze starzenie, ospałość, zmęczenie, problemy ze skórą. Taka dieta chroni też serce, oraz eliminuje ryzyko zachorowania na cukrzycę typu drugiego. Ogólnie polecam, bo to po prostu rozsądna dieta, a dla mnie styl żywienia na całe życie, pozwala schudnąć, utrzymać wagę, lepiej się poczuć, niezależnie od tego czy jest się cukrzykiem czy nie.