Czesc, mam pewien problem, i niestety nie potrafie sobie sama z nim poradzic. Bardzo bym prosila o szczera odpowiedz, ale bardzo prosze o troche szacunku i nie ocenianie mnie.
Jestem z chlopakiem juz poltorej roku, bardzo go kocham. Moja mama ma firme, a on pracuje w tej firmie. Ostatnio byl u mnie wujek, i spedzalismy czas razem; moj chlopak, wujek i ja.
Zadzwonilam do chlopaka mojej mamy, ktory jest bardzo fajnym chlopakiem, z wielkim poczuciem humoru. Wlaczylismy na glosnik.. i od tego sie zaczelo...
Mielismy z chlopakiem wyjechac do mojej cioci, ale ja pracuje w firmie mojej mamy teraz jak mam wolne od szkoly, bo nie ma dziewczyn do pracy wiec jej pomagam, i niestety nie moglismy wyjechac bo mama bardzo potrzebowala mnie jak i mojego chlopaka w firmie. Rozmawiajac na glosniku z chlopakiem mamy, zazartowalam : "za to ze nie wyjechalismy, nalezy mi sie chociaz troche pieniazkow na zakupy co ? " . Chlopak mamy ma bardzo duze poczucie humoru i wie ze zartowalam, wiec odpowiedzial " to nie moja wina ze wdalas sie w romans z pracownikiem" . Jak moj chlopak uslyszal to , odrazy sie ubral i wrocil do siebie.. pytalam co sie stalo.. ale on powiedzial ze nic sie nie stalo .
3 dni mnie unikal nie chcial sie spotykac. Pracuje codziennie i jest zmeczony, wiem rozumiem ze nie chce sie spotkac bo chce sie wyspac. Ale czasami jestem dziecinna, i poprostu mam ochote sie z nim spotkac, chociaz na pare minut, zapalic papierosa poprzytulac sie. Wiec dzwonie i proponuje zebym go do domu odprowadzila i potem wroce do siebie.. ale on caly czas mowil ze jest zmeczony i chce sie wyspac..
Po czym jak przyjechalam do niego pod prace.. zaczal byc bardzo nieprzyjemny dla mnie, mowil " moze znajdz sobie prawnika, albo lekarza a nie z pracownikiem bedziesz".. zamarzlam, spytalam o co mu chodzi.. nie rozumialam dlaczego tak mowi. Po czym rozmawialam z mama na ten temat, bo nie mam z kim innym o tym rozmawiac, a ona sie zle poczula patrzac jaka jestem rozstargnieta, i powiedziala zeby jej chlopak porozmawial z moim chloapkiem. I Rozmawiali, chlopak mamy powiedzial ze go przeprosil i nie chcial go obrazic, tylko zartowal. Ale moj chlopak wzial to bardzo do siebie, i teraz mowi ze nie chce mieszac zycia prywatnego z praca, wiec chce sie zwolnic.. Ale jakos udalo mi sie go rpzekonac zeby zostal w firmie mamy.
od tygodnia sie nie spotykamy, mowi ze sie zobacyzmy jak bedzie mial wolne.. wiec sie uspokoilam i czekalam.. a wczoraj do mnie zadzownil i powiedzial ze chce wyjechac na 3 dni do swojego miasta, spotkac sie z kumplami, rodzina i ode mnie odpoczac...
Smutno mi sie zrobilo, nie dlatego ze mu nie ufam , tylko dlatego ze mowil ze jest zmeczony, i ze sie zobaczymy jak bedze mial wolne, a teraz sie dowiaduje ze jak bedzie mial wolne to wyjezdza...
A wiec mam pewne pytania do was...
1/ Czy cos jest ze mna nie tak ze jest mi przykro ze chce wyjechac bez mnie?
2/ Kiedys kazal mi skasowac facebooka, wiec skasowalam.. ale on go ma.. wiec dopiero wczoraj go spytalam czy nie mozemy miec wspolnego konta. On powiedzial ze mozemy ale swojego nie skasuje.. Czy to nic zlego ? Czy ja przesadzam..?