Miłość, ból i łzy. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miłość, ból i łzy.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 58 ]

1 Ostatnio edytowany przez megsss (2015-01-03 23:10:43)

Temat: Miłość, ból i łzy.

Witam. Piszę tutaj, bo chciałabym się Was poradzić, poznać doświadczenia osób z podobnym problemem, który mam ja. Nie lubię pisać o swoich kłopotach na forach i zawsze sama wolę je rozwiązywać, ale teraz stoje na takim rozdrożu, że potrzebuję opinii osób trzecich.Jestem dość młodą osobą, nie nastolatką. Mój problem polega na tym, że jestem z moim mężczyzną od dwóch lat. To nie jest miłość jak z obrazka, wiadomo bywały lepsze i gorsze chwile, ale bardzo go kocham. Kilka miesięcy temu poznałam Pana X. Od razu coś mnie tknęło, zauroczyłam się bardzo. Jego charakter, jego pasja, i to jaki jest wrażliwy i uczuciowy sprawiły, że bardzo zechciałam go bliżej poznać. Spotykaliśmy się często, czasem wśród znajomych (mamy kilku wspólnych). On wprowadził w moje życie barwy, w życie które było szare i czegoś mi w nim brakowało. Świetnie się z nim dogadywałam, mieliśmy te same poglądy na wiele spraw, uwielbiałam spędzać czas w jego towarzystwie. Stał mi się w bardzo krótkim czasie niesamowicie bliski. Do niczego nie doszło, po prostu dużo rozmawialiśmy, pisaliśmy (czasem do rana..) Jest niesamowitym człowiekiem, bardzo szczerym i kochanym. Widziałam, że mój smutek i ból stawał się jego smutkiem i bólem. Doszło do tego, że przestałam angażować się w swój związek. Życie intymne (które i tak nie było zbyt częste) zupełnie upadło. Nie czułam od kilku miesięcy pożądania do mojego chłopaka, ani jakichkolwiek chęci do niczego. Chciałam z nim zerwać, powiedziałam, że chyba się wypaliłam (wtedy tak czułam). Bardzo się zmienił, stał się kochany, opiekuńczy próbował wprowadzić do naszego związku zmiany (już od dawna na stałe zamieszkała monotonia) Ale mi przestało odpowiadać jego towarzystwo, nie czułam się tak szczęśliwa (i na to miała również wpływ znajomość z panem X, przeciążyła szalę). No i zebrałam się na to, żeby zakończyć związek. To może wydawać się głupie, ale gdy do mnie dotarło co się stało, nie mogłam się pozbierać i zrozumiałam, że to moje "wypalenie sie" to jest zwykłe pitu pitu, że naprawdę mi nadal zależy i nadal kocham. Zbłądziłam, zgubiłam się w swoich uczuciach.  Po czasie wróciliśmy do siebie. Ale zostaje pan X.. Który przez te kilka miesięcy coś do mnie poczuł. Wiedział, że mam chłopaka, nie ukrywałam tego. Myślałam, że możemy się przyjaźnić, bo jest naprawdę wspaniałym człowiekiem. Nie ma co oszukiwać, że jestem obojętna, bo również w moim małym sercu zaczęło się coś dziać. Pan X spowodował, że miałam ochotę marzyć, realizować się, słuchać muzyki non stop i snuć plany na przyszłość. Jednak po moim powrocie do chłopaka, okazało się (co jest chyba niestety oczywiste), że nie może się ze mną dłużej spotykać, bo to co do mnie czuje go rozsadzi od środka. Myślał, że moze być moim przyjacielem, jednak to wszystko potoczyło się inaczej. To dziwne, ale przez te kilka miesięcy przywiązałam się do niego tak niesamowicie mocno, tyle wspomnień, zdjęć, wszystkiego. Nie umiem z niego zrezygnować, strasznie mi na nim zależy. On zerwał znajomość, łzy same mi ciekły po policzku. Proszę powiedzcie mi swoje odczucia, doświadczenia, rady. Ja już nie mam siły, napisałam to w wielkim skrócie i tak.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Miłość, ból i łzy.

O co Ci chodzi? Swiadomie zdradzałaś, zamiast pielegnowac zwiazek to masz łzy i cierpienie.

3

Odp: Miłość, ból i łzy.

W momencie, w którym zerwałaś ze swoim chłopakiem, miałaś gdzieś w serduszku perspektywę związku z Panem X? Najprawdopodobniej właśnie w Wasze życie weszła rutyna, dwuletni związek, zero nowości, monotonia... Poznałaś chłopaka, który (z racji też świeżości tej znajomości) pokazał Ci inne życie. Dodatkowo zauroczyłaś się, co samo nakręciło Twój stosunek do swojego chłopaka: że ten związek nie ma sensu, że się nie realizujesz, że się dusisz. Jak teraz układa Ci się z chłopakiem? Czy w głowie, będąc z nim, masz tego drugiego? Panu X nie można się dziwić, że nie potrafił ciągnąć tej znajomości... Ciężko być przyjacielem kogoś, kto układa sobie życie z innym, kto jest szczęśliwy z inną osobą... Możliwe, ale trudne, ponieważ serce pęka z bólu i żalu... Uwierz, wiem coś o rozstaniu, zerwaniu całkowitym znajomości z kimś, kto jest dla nas bardzo ważny... Nie ma na to lekarstwa innego, niż czas... Jeśli kochasz swojego chłopaka, widzisz szansę, że to wypalenie, ta monotonia jest możliwa do pokonania, to oddaj się bardziej swojemu związkowi, poświęć mu więcej siebie... <przytul>

4

Odp: Miłość, ból i łzy.

Zdradzałam? Nie doszło między nami do niczego oprócz rozmów i spotkań.

5

Odp: Miłość, ból i łzy.
paula_1991 napisał/a:

W momencie, w którym zerwałaś ze swoim chłopakiem, miałaś gdzieś w serduszku perspektywę związku z Panem X? Najprawdopodobniej właśnie w Wasze życie weszła rutyna, dwuletni związek, zero nowości, monotonia... Poznałaś chłopaka, który (z racji też świeżości tej znajomości) pokazał Ci inne życie. Dodatkowo zauroczyłaś się, co samo nakręciło Twój stosunek do swojego chłopaka: że ten związek nie ma sensu, że się nie realizujesz, że się dusisz. Jak teraz układa Ci się z chłopakiem? Czy w głowie, będąc z nim, masz tego drugiego? Panu X nie można się dziwić, że nie potrafił ciągnąć tej znajomości... Ciężko być przyjacielem kogoś, kto układa sobie życie z innym, kto jest szczęśliwy z inną osobą... Możliwe, ale trudne, ponieważ serce pęka z bólu i żalu... Uwierz, wiem coś o rozstaniu, zerwaniu całkowitym znajomości z kimś, kto jest dla nas bardzo ważny... Nie ma na to lekarstwa innego, niż czas... Jeśli kochasz swojego chłopaka, widzisz szansę, że to wypalenie, ta monotonia jest możliwa do pokonania, to oddaj się bardziej swojemu związkowi, poświęć mu więcej siebie... <przytul>

Zerwałam też z myślą o tym, że jest pan X, do którego zaczynam coś czuć... Ale po zerwaniu, nie mogłam na pana X spojrzeć, bo cały czas myślałam o chłopaku, to że on mnie chociaż przytulił czy próbował pocieszyć było dla mnie za szybkie. Mimo że nie chciałabym, to bym go odepchnęła. Teraz układa się lepiej, chcę z nim być, bo go kocham, ale nie wiem jak to dalej się potoczy. Przed zerwaniem miałam w głowie pana X bedąc z moim mężczyzną. Cały czas, i to mnie powoli wykańczało. Nawet nie miałam ochoty się z nim spotykać bo lepiej czułam się w towarzystwie X ... sad

6 Ostatnio edytowany przez AstaLaVista (2015-01-04 00:23:05)

Odp: Miłość, ból i łzy.
megsss napisał/a:

Zdradzałam? Nie doszło między nami do niczego oprócz rozmów i spotkań.

Tak, emocjonalnie. Swiadomie zbliżałaś się uczuciowo do innego mezczyzny, flirtując i zaniedbując aktualny związek. Czego oczekujesz?

7

Odp: Miłość, ból i łzy.

Witaj megsss. Do pewnego momentu Twojej opowieści mogłabym się pod nią podpisać, przeżyłam coś podobnego. Chociaż różnica jest jednak podstawowa - w porę sama zerwałam znajomość z moim "Panem X". I wcale tego nie żałowałam. I teraz z perspektywy czasu wiem, że przeważnie to co "nowe" wydaje nam się bardziej pociągające od tego co "stare", co wcale nie znaczy, że jest lepsze... Paradoksalnie po tym moim "zauroczeniu" innym zaczęłam bardziej dbać o swój prawdziwy związek.
U Ciebie jest o wiele trudniej - chciałaś dalej utrzymywać kontakt z X mimo, że wróciłaś do swojego chłopaka... Jakiś powód tego na pewno jest.. W tym przypadku  nie da się mieć dwóch rzeczy naraz... I chłopaka i "przyjaciela" w postaci Pana X (chociaż nie wiem, czy można w ogóle mówić o przyjaźni w przypadku takiego zauroczenia)... Każda sytuacja jest inna, więc nikt nie wie jak twoja historia się dalej potoczy, ale kiedy jest Ci ciężko to pomyśl, że JEDNAK ostatecznie z jakiegoś powodu "wybrałaś" swojego chłopaka.

8

Odp: Miłość, ból i łzy.

tuli_pana24, odkąd zerwaliśmy znajomość czuję pustkę po prostu, jest mi tak przykro... Tęsknie i za nim i mi go brakuje. Nigdy nie poznałam takiego chłopaka, ja przy nim mogłam być sobą w 100%, czułam się tak dobrze, uwielbiałam jak się uśmiechał, sposób w jaki patrzy i wszystko. Sama już nie wiem co robić, kocham moojego chłopaka bardzo ale brak mi tego "czegoś" co miał pan X... To może wydawać się głupie, ale wiedziałam ze to właśnie z X mogę spełniać marzenia, wyjechać, poznać świat. Dzięki niemu poczułam takie szczęście, którego w moim życiu mi brakowało... Nie mogę przestać o nim myśleć, bo nie wyobrażałam sobie, że może tak nagle zniknąć. To "rozstanie" boli mnie chyba tak samo mocno jak jego. Swojego chłopaka wybrałam z wielu względów takich jak to, że zawsze mogę na niego liczyć, że mamy tyle wspomnień, tyle nas łączy, i strasznie mocno się przywiązałam. No i dlatego, że kocham. Ale cały czas zastanawiam się czy dobrze się stało..

9

Odp: Miłość, ból i łzy.

Kobieto, napisałaś, że nie zdradzałaś wcale swojego chłopaka z panem X. A spotkania z nim? Ciągłe pisanie nawet do rana, to dla Ciebie nie zdrada? yikes
Źle się czułaś w 2-letnim związku, bo pewnie w żaden sposób nie próbowałaś nic zmienić. Piszesz, że z panem X mogłaś poznać świat... Znaczy się, że gdzieś wyjeżdżaliście razem yikes co po prostu potwierdza, że ewidentnie zdradzałaś. Czemu chłopakowi nie zaproponowałaś, żeby może gdzieś się wybrać? Choćby do kina... od małych kroków, stopniowo. To tylko dwa lata związku i już odczułaś monotonie... Chyba szybko się nudzisz.

10 Ostatnio edytowany przez megsss (2015-01-04 17:01:55)

Odp: Miłość, ból i łzy.

Widze, że każdy jest święty i nic nie ma za uszami wink Skoro zdradą jest dla Ciebie pisanie z kimś, to co powiesz o kobiecie, która jest w małżeństwie i ma kochanka? Próbowałam zmienić coś, ale może nieskutecznie. Nie, nigdzie razem nie wyjeżdżaliśmy. Fakt, że dobrze czuje się w czyimś towarzystwie i uwielbiam spędzać z nim czas, to od razu znaczy, że zdradzam, jestem potworem i pójdę do piekła tak? To w takim razie "zdradzałam" mojego chłopaka cały czas, bo mam wiele kolegów (normalnych kolegów, i tych ze studiów, z którymi cały czas gdzieś wychodzimy grupą) z którymi sobie pisałam i rozmawiałam.

11

Odp: Miłość, ból i łzy.

Ja Ciebie nie krytykuję smile
A może powinnaś dać sobie trochę czasu? Oddechu, od jednego i drugiego? Na spokojnie przemyśleć swoje uczucia, emocje... Taka samotność, rozmowa z samą sobą może bardzo pomóc...
A jak teraz wygląda sytuacja z Panem X?

12 Ostatnio edytowany przez megsss (2015-01-04 19:33:31)

Odp: Miłość, ból i łzy.

Ehhh sad Z Panem X nie rozmawiam od czasu tamtej rozmowy. Ciśnie mnie od środka i cały czas o nim myślę, bo naprawdę był (jest) mi bliską osobą. I zdaję sobie sprawę z tego, że on okropnie to przeżywa (w zasadzie on nigdy nie miał dziewczyny "na poważnie", nie był w żadnym związku od czasów podstawówki/gimnazjum, a wiadomo jakie to były związki za dzieciaka, żadne). On jest typem romantyka, który jest niesamowicie wrażliwy i uczuciowy. Za to go własnie cenię, bo sama jestem taka sama, ale czasem to jest ogromna wada, ktora przysparza wiele problemow hmm Mam nadzieję, że z czasem może coś się wyjaśni. Może zostaniemy przyjaciółmi, bo bez niego jest mi po prostu tak pusto... Zawsze myślałam, że takie sytuacje zdarzają się tylko w filmach, takie rozmowy, odczucia. Jak widać nie... Tylko w prawdziwym życiu chyba jakoś cięzej to wszystko ogarnąć sad

13

Odp: Miłość, ból i łzy.

W takim razie polecam Ci dwa rozwiązania...
1. Jak pisałam, daj sobie czas... Ułóż na spokojnie wszystkie uczucia, emocje, myśli i zastanów się, który jest ważniejszy, z którym będziesz bardziej szczęśliwa, za którym bardziej tęsknisz...
2. Porozmawiaj z panem X, może jednak spróbujecie zostać znajomymi, nie musicie kontaktować się każdego dnia, wystarczy kilka wiadomości w ciągu tygodnia, aby ograniczyć, ale nie zrywać kontaktu. W taki sposób będzie Wam trochę łatwiej, bo niewiedza, ciągłe myśli, są bardzo dobijające...

14

Odp: Miłość, ból i łzy.

Nie wydaje mi się żeby była możliwa przyjaźń między Wami (w sensie tylko przyjaźń). Ewidentnie i on się zauroczył Tobą i ty nim. Zapewne się w nim zdążyłaś zakochałaś... Nie da się złapać dwóch srok za ogon. Albo jesteś ze swoim chłopakiem i ulepszasz Wasz związek bez obecności X albo decydujesz się na Pana X. Tu nie ma mowy o przyjaźni, skoro zaiskrzyło między Wami. To nie byłoby w porządku i względem X (bo pewnie miałby nadzieje z czasem na więcej) i wobec Twojego obecnego chłopaka...

A swoją drogą Motylek jak najbardziej może mówić, że to była zdrada...(emocjonalna). Granica dla każdego jest gdzie indziej.

15

Odp: Miłość, ból i łzy.
tuli_pana24 napisał/a:

Zapewne się w nim zdążyłaś zakochałaś...

Też tak czuję, dlatego proponuję odwyk od jedego i drugiego... Inaczej będą cierpieć trzy osoby... Musisz wszystko przemyśleć...

16

Odp: Miłość, ból i łzy.
paula_1991 napisał/a:
tuli_pana24 napisał/a:

Zapewne się w nim zdążyłaś zakochałaś...

Też tak czuję, dlatego proponuję odwyk od jedego i drugiego... Inaczej będą cierpieć trzy osoby... Musisz wszystko przemyśleć...

Jedyna dobra rada!

17

Odp: Miłość, ból i łzy.

Zastanów się czego Ty tak naprawdę chcesz.

18 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2015-01-04 20:14:18)

Odp: Miłość, ból i łzy.

To w takim razie "zdradzałam" mojego chłopaka cały czas, bo mam wiele kolegów (normalnych kolegów, i tych ze studiów, z którymi cały czas gdzieś wychodzimy grupą) z którymi sobie pisałam i rozmawiałam.

No i z każdym tak do rana, że spędzałaś z nim więcej czasu niż z chłopakiem? Słyszałaś kiedyś o zdradzie emocjonalnej? Dla niektórych jest gorsza niż fizyczna, bo fizyczną są w stanie wybaczyć, a emocjonalnej nie. Moim zdaniem zdradziłaś go emocjonalnie. Twoje życie intymne z chłopakiem padło bo pojawił się ten drugi z którym spędzałaś czas. Ty naprawdę nie widzisz swojej zdrady emocjonalnej?
Szkoda i tylko tego chłopaka z którym teraz jesteś. Oby w porę zorientował się z kim jest i za kim płacze jego tzw. "dziewczyna". Zaoszczędzi sobie sporo przykrości. Gdybyś była uczciwa to odeszłabyś od swojego chłopaka i dała mu spokój.
A doświadczenie w takim temacie mam. Tyle że ja byłem po drugiej stronie. Czyli po stronie Twojego chłopaka. Też były tylko rozmowy do rana i spędzanie razem wspólnie czasu na czym ucierpiał nasz związek. Pomyślałaś chociaż jak się czuł Twój chłopak?

19 Ostatnio edytowany przez AstaLaVista (2015-01-04 21:31:51)

Odp: Miłość, ból i łzy.

Wychodzenie z kolegami i to w grupie jest tylko płytkim kolezenstwem. Tutaj na osobnosci, zbliżanie się, angażowanie głęboko, idealizowanie, z w koncu zauroczenie, zakochanie. To zdrada. W takim momencie zawsze nowe jest lepsze niz stare, bo nowe. Bo znowu komus na tobie zalezy i kalkulujesz czy bedziesz szczęśliwsza, bedziesz miała kogos z innymi wadami, z mniejsza ilościa wad. Ważne ze zdradzasz. Mozna tak wiele znajomosci przerobic, kiedy aktualne sie "znudzą" i znajdzie sie kogos nowego, innego.

20

Odp: Miłość, ból i łzy.

W takim wypadku najlepszy byłby dystans do obu Panów, tak jak pisała Paula.
Niby wróciłaś do chłopaka, ale Twoje myśli wciąż krążą wokół X. Będziesz cały czas się zastanawiała nad tym, czy z nim nie byłoby Ci lepiej, Twoje myśli będą przy nim, a nie przy obecnym chłopaku, tym samym obecnego będziesz tym krzywdziła.
Powinnaś zostać na jakiś czas sama i się zastanowić, czy do chłopaka to rzeczywiście miłość, czy jednak przyzwyczajenie,wspomnienia i wyrzuty sumienia, czy pan X to zakochanie i zrozumienie, czy może jednak powiew świeżości?
W każdym razie w takim stanie, w jakim jest to teraz zamęczysz się.

21

Odp: Miłość, ból i łzy.
megsss napisał/a:

Widze, że każdy jest święty i nic nie ma za uszami wink Skoro zdradą jest dla Ciebie pisanie z kimś, to co powiesz o kobiecie, która jest w małżeństwie i ma kochanka? Próbowałam zmienić coś, ale może nieskutecznie. Nie, nigdzie razem nie wyjeżdżaliśmy. Fakt, że dobrze czuje się w czyimś towarzystwie i uwielbiam spędzać z nim czas, to od razu znaczy, że zdradzam, jestem potworem i pójdę do piekła tak? To w takim razie "zdradzałam" mojego chłopaka cały czas, bo mam wiele kolegów (normalnych kolegów, i tych ze studiów, z którymi cały czas gdzieś wychodzimy grupą) z którymi sobie pisałam i rozmawiałam.

Uwielbiam jak zdradzacz przeczyta prawde o sobie i od razu przechodzi do ataku wszystkich dookola i minimalizowania swojej winy. Osmieszasz sie tylko kobieto, a nie przepraszam na to miano trzeba sobie zasluzyc.

22 Ostatnio edytowany przez megsss (2015-01-05 02:24:16)

Odp: Miłość, ból i łzy.
Jacenty89 napisał/a:
megsss napisał/a:

Widze, że każdy jest święty i nic nie ma za uszami wink Skoro zdradą jest dla Ciebie pisanie z kimś, to co powiesz o kobiecie, która jest w małżeństwie i ma kochanka? Próbowałam zmienić coś, ale może nieskutecznie. Nie, nigdzie razem nie wyjeżdżaliśmy. Fakt, że dobrze czuje się w czyimś towarzystwie i uwielbiam spędzać z nim czas, to od razu znaczy, że zdradzam, jestem potworem i pójdę do piekła tak? To w takim razie "zdradzałam" mojego chłopaka cały czas, bo mam wiele kolegów (normalnych kolegów, i tych ze studiów, z którymi cały czas gdzieś wychodzimy grupą) z którymi sobie pisałam i rozmawiałam.

Uwielbiam jak zdradzacz przeczyta prawde o sobie i od razu przechodzi do ataku wszystkich dookola i minimalizowania swojej winy. Osmieszasz sie tylko kobieto, a nie przepraszam na to miano trzeba sobie zasluzyc.

Hmm... Na podstawie kilku postów i mojej historii uważasz, że jestem  kimś kto nie ma prawa nazywać się kobietą? W tym momencie człowieku przesadzasz i to grubo. Nie znasz mnie, nie wiesz kim jestem i nikt Ci takiego zezwolenia nie dał aby mnie sądzić smile Widze ze sie ostro przejechałeś skoro od razu atakujesz. I widzę, że chcąc usłyszeć rade to w wiekszości człowiek słyszy tylko najazdy i krytyke. Nie róbcie z siebie świetoszków, którzy cały czas żyją wg 10 przykazań bożych, bo to jest w tym momencie śmieszne.. Każdy popełnia błedy i sztuka jest je zrozumieć, a nie kogoś za to potępiać. Dziekuje, dobranoc smile
A tym co starają mi sie jakos radzić, to dziękuje z całego serca, chyba wiem już jak postąpić. I fakt, że się zauroczyłam nie znaczy od razu, że jestem jakąs lafiryndą, która zdradza swojego faceta. Troche zrozumienia, są rozne sytuacje w życiu... Znam wiele osób, które były w związkach kilkuletnich, kilkunastoletnich i miewały zauroczenia. Człowiek jest tylko człowiekiem.

23

Odp: Miłość, ból i łzy.

1. Na nikim sie nie przejechalem.
2. Kobieta wiedzac ze sie zauroczyla, ale kocha swojego mezczyzny nie brnie miesiacami w zdrade emocjonalna i tym samym nie krzywdzi swojego faceta.
3. Smieszna to Ty jestes. Wciskajac wszystkim glodne kawalki jakas Ty nieszczesliwa bo gach nie moze podbudowywac Twojego ego.
4. Ja nie rozumiem ludzi, ktorzy wiedza ze wbijaja noz, a mimo to jeszcze go przekrecaja.
5. "On wprowadził w moje życie barwy, w życie które było szare i czegoś mi w nim brakowało. Świetnie się z nim dogadywałam, mieliśmy te same poglądy na wiele spraw, uwielbiałam spędzać czas w jego towarzystwie. Stał mi się w bardzo krótkim czasie niesamowicie bliski. Do niczego nie doszło, po prostu dużo rozmawialiśmy, pisaliśmy (czasem do rana..) Jest niesamowitym człowiekiem, bardzo szczerym i kochanym. Widziałam, że mój smutek i ból stawał się jego smutkiem i bólem. Doszło do tego, że przestałam angażować się w swój związek. Życie intymne (które i tak nie było zbyt częste) zupełnie upadło. Nie czułam od kilku miesięcy pożądania do mojego chłopaka, ani jakichkolwiek chęci do niczego. Chciałam z nim zerwać, powiedziałam, że chyba się wypaliłam (wtedy tak czułam). Bardzo się zmienił, stał się kochany, opiekuńczy próbował wprowadzić do naszego związku zmiany (już od dawna na stałe zamieszkała monotonia) Ale mi przestało odpowiadać jego towarzystwo, nie czułam się tak szczęśliwa (i na to miała również wpływ znajomość z panem X, przeciążyła szalę). No i zebrałam się na to, żeby zakończyć związek."

Ja po przeczytaniu tego fragmentu lepszego okreslenia niz lafirynda chyba nie znajduje, jak ktorys z Panow ma to smialo.

24

Odp: Miłość, ból i łzy.

Jestem lafirynda bo sie zauroczylam, ok big_smile dobre
A co do mojego faceta to nie bylo kolorowo, przez pewien okres, zanim sie zmienił to bardzo zle mnie traktował i tez mnie ranil. Ta cala moja znajomosc trwala ok.2 miesiecy, rozpedzilam sie troche pisząc ze miesiącami, bo pierwszy raz poznałam go wczesniej ale nawet nie wiedziałam jak sie nazywa. Ale nie mam zamiaru sie tutaj nikomu z niczego tłumaczyć. Za rady juz dziekuje, poradzę sobie z tym wszystkim sama.

25 Ostatnio edytowany przez AstaLaVista (2015-01-05 05:57:35)

Odp: Miłość, ból i łzy.

Zle cie traktował bo juz odchodziłaś myslami od  niego, nie doceniałaś go i czuł się przez ciebie źle

tak sobie przetlumaczysz zawsze ze nie twoja wina, ze ty biedna i pokrzywdzona, ze bylo zle
i nawet jak przyznasz ze wina obustronna to tak na odczepnego
prawdziwa wina boli a ciebie boli tylko to ze nie mozesz byc z nowym amantem

26

Odp: Miłość, ból i łzy.
megsss napisał/a:

A co do mojego faceta to nie bylo kolorowo, przez pewien okres, zanim sie zmienił to bardzo zle mnie traktował i tez mnie ranil. Ta cala moja znajomosc trwala ok.2 miesiecy, rozpedzilam sie troche pisząc ze miesiącami, bo pierwszy raz poznałam go wczesniej ale nawet nie wiedziałam jak sie nazywa. Ale nie mam zamiaru sie tutaj nikomu z niczego tłumaczyć. Za rady juz dziekuje, poradzę sobie z tym wszystkim sama.

Oczekujesz rad, a atakujesz osoby, które piszą Ci prawdę. Zdradziłaś go emocjonalnie. To jest fakt niepodważalny. To jest zdrada emocjonalna. Dla wielu gorsza niż fizyczna. Ja Ciebie lafiryndą nie nazwałem. Każdemu zdarzają się błędy i każdy robi głupoty. Ale trzeba umieć przyjąć konsekwencje swoich czynów. Ty tego nie potrafisz zrobić i wisisz w zawieszeniu. Niby do chłopaka wróciłaś, ale cały czas myślisz o tym drugim. Najlepszym rozwiązaniem byłoby odcięcie się od obu, bo jeśli tego nie zrobisz to cierpieć będziesz i Ty i Twój obecny chłopak.

27

Odp: Miłość, ból i łzy.

Sprawa moim zdaniem jest prosta. Jeśli nie umiesz być z dwoma jednocześnie (jak to usilowalas zrobić) to musisz wybierac. Oni tez nie musieli się na cos takiego godzic. Szkoda ze to nie był Twój swiadomy wybor ponieważ w Twoim wypadku może ciagnac się za Toba "teksnota" za czyms czego nie ma. Trzeba sobie również zdac sprawę ze jeśli z kims laczyly nas inne relacje niż przyjacielskie to prawdziwej przyjazni z tego już nie będzie.

28

Odp: Miłość, ból i łzy.
megsss napisał/a:

...naprawdę był (jest) mi bliską osobą. I zdaję sobie sprawę z tego, że on okropnie to przeżywa (w zasadzie on nigdy nie miał dziewczyny "na poważnie", nie był w żadnym związku... On jest typem romantyka, który jest niesamowicie wrażliwy i uczuciowy...

I już za same takie słowa zasługujesz na odpowiednie miano. Iealizujesz jakiegoś gostka, który "przeżywa", a który nigdy nie był w żadnym związku (ciekawe dlaczego?). Idealizujesz, a RĘCZĘ, że gdybyś sie z takim indywiduum związała - wnet "motylki" szlag by trafił, bo wówczas poznałabyś z kim masz do czynienia...
Drobniutki cytat:
"On wprowadził w moje życie barwy, w życie które było szare...uwielbiałam spędzać czas w jego towarzystwie. Stał mi się...niesamowicie bliski...dużo rozmawialiśmy, pisaliśmy (czasem do rana..) Jest niesamowitym człowiekiem, bardzo szczerym i kochanym. Widziałam, że mój smutek i ból stawał się jego smutkiem i bólem. Doszło do tego, że przestałam angażować się w swój związek...Nie czułam od kilku miesięcy pożądania do mojego chłopaka...Chciałam z nim zerwać, powiedziałam, że chyba się wypaliłam...przestało odpowiadać jego towarzystwo, nie czułam się tak szczęśliwa (i na to miała również wpływ znajomość z panem X, przeciążyła szalę). No i zebrałam się na to, żeby zakończyć związek."

Jacenty89 napisał/a:

...Ja po przeczytaniu tego fragmentu lepszego okreslenia niz lafirynda chyba nie znajduje, jak ktorys z Panow ma to smialo.

Podpisuję się pod słowami Jacentego. Klasyczna emocjonalna zdrada, za plecami chłopaka, zauroczenie wyidealizowanym glusiem, o którym nie masz żadnego pojęcia... "SZCZERY, KOCHANY, WSPÓŁCZUJĄCY" - to idiotyzmy kogoś egzaltowanego i widzącego coś, czego nie ma w rzeczywistosci... Nie sztuka grać ...idealnego glusia z doskoku. Sztuka byc takim w normalnym życiu. Czy nikogo nie zastanowiło to, ze ten "ideał" jakoś żadnego związku nie ma na swoim koncie? Wygląda na to, że Autorko małe masz pojęcie o niektórych sprawach, jeżysz się na zwykłe nazwanie po imieniu tego, co sobą zaprezentowałaś - we własnych słowach...
Jacenty i tak bardzo delikatnie określił całokształt...
Autorko, tak sie oburzyłaś na zarzut emocjonalnej zdrady... Chwila szczerości zatem: czy temu swojemu partnerowi (nie piszę o jakimś X), z którym zerwałaś pod byle pozorem, z którym znów jesteś - powiedziałaś o istnieniu i FASCYNACJI jakimś X-em? Jeśli nie wspomniałaś - słowo "lafirynda" jest nazbyt subtelne.

29

Odp: Miłość, ból i łzy.

A moim zdaniem żadna lafirynda. Po prostu w wieku 28 lat jest na poziomie emocjonalnym 16-18 latki.

30

Odp: Miłość, ból i łzy.

Tak, powiedziałam mu o tym. Naprawdę pisząc na tym forum liczyłam na rady i zrozumienie, a nie na potępianie i przypinanie mi łatki lafiryndy. Czytałam tematy, w których ludzie popełniali naprawdę gorsze błędy i nie byli tak krytykowani jak ja tutaj. Podjęłam już decyzję, mam nadzieję, że słuszną.

31 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2015-01-05 13:47:54)

Odp: Miłość, ból i łzy.

Widzisz. Na tym forum są osoby z dwóch stron. I zdradzeni i zdradzający. Zdradzeni zareagują inaczej niż zdradzający. Jeśli nikt Ciebie nie zdradził emocjonalnie to tego nie zrozumiesz. A Ty niestety ale emocjonalnie go zdradziłaś. Przykro mi. Ja zostałem zdradzony emocjonalnie i tak to widzę. Dla niej też to były TYLKO rozmowy, przebywanie ze sobą. Dla mnie to nie było tylko. To było AŻ.

32

Odp: Miłość, ból i łzy.

Nie zostałam zdradzona emocjonalnie (chyba, bo wszystkiego i tak się nie dowiem) ale moja pierwsza miłość (której byłam oddana całym sercem i duszą) kiedyś mnie zdradziła, i to dość boleśnie. W sumie to zdradzała cały czas, a ja byłam ślepa (ciągłe podrywanie innych dziewczyn na moich oczach, flirt) Zdradziłam emocjonalnie, przyznaje. Nie zrobiłam tego świadomie, bo po prostu kierowałam się  uczuciami zamiast zdrowym rozsądkiem. Już wiem co zrobić i nie jest to chęć trzymania znajomości z panem X.

33

Odp: Miłość, ból i łzy.

To dobrze. Może wam się udać. Mi jesteśmy razem. Moja żona od razu się przyznała, ale nie potrafiła mi wytłumaczyć dlaczego to zrobiła. Ale kontakty zerwała i wszystko naprawiliśmy, bo to nie była tylko jej wina.

34

Odp: Miłość, ból i łzy.

Nam też się udało (a sytuację miałam taką samą jak Ty megsss), także trzymam kciuki! smile

35

Odp: Miłość, ból i łzy.

Tyle, że tu jest potrzebna rozmowa. Długa i szczera.

36

Odp: Miłość, ból i łzy.
tuli_pana24 napisał/a:

Nam też się udało (a sytuację miałam taką samą jak Ty megsss), także trzymam kciuki! smile

Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć smile Ale mam nadzieje, że nam też się uda, bo bardzo bym chciała, widzę, że już powoli coś we mnie "odżywa". Tylko muszę włożyć dużo wysiłku w to, żeby było lepiej niż przedtem... No nic, oby wyszło smile

37

Odp: Miłość, ból i łzy.
megsss napisał/a:

Jestem lafirynda bo sie zauroczylam, ok big_smile dobre
A co do mojego faceta to nie bylo kolorowo, przez pewien okres, zanim sie zmienił to bardzo zle mnie traktował i tez mnie ranil. Ta cala moja znajomosc trwala ok.2 miesiecy, rozpedzilam sie troche pisząc ze miesiącami, bo pierwszy raz poznałam go wczesniej ale nawet nie wiedziałam jak sie nazywa. Ale nie mam zamiaru sie tutaj nikomu z niczego tłumaczyć. Za rady juz dziekuje, poradzę sobie z tym wszystkim sama.

Jestes lafirynda bo pielegnowalas to zauroczenie bedac w zwiazku. Jesli Cie zle traktowal to najpierw sie odchodzi, a dopiero szuka kolejnego. Uslyszec prawde i sie obrazic, zgadzam sie mentalnie masz 15 lat.

38

Odp: Miłość, ból i łzy.
megsss napisał/a:

Nie zostałam zdradzona emocjonalnie (chyba, bo wszystkiego i tak się nie dowiem) ale moja pierwsza miłość (której byłam oddana całym sercem i duszą) kiedyś mnie zdradziła, i to dość boleśnie. W sumie to zdradzała cały czas, a ja byłam ślepa (ciągłe podrywanie innych dziewczyn na moich oczach, flirt) Zdradziłam emocjonalnie, przyznaje. Nie zrobiłam tego świadomie, bo po prostu kierowałam się  uczuciami zamiast zdrowym rozsądkiem. Już wiem co zrobić i nie jest to chęć trzymania znajomości z panem X.

Aha teraz czas na zrzucanie odpowiedzialnosci za swoje czyny na innych. Ojciec, Matka, Ex, Rodzenstwo niepotrzebne skreslic.

39

Odp: Miłość, ból i łzy.
Marcjano napisał/a:

Widzisz. Na tym forum są osoby z dwóch stron. I zdradzeni i zdradzający. Zdradzeni zareagują inaczej niż zdradzający. Jeśli nikt Ciebie nie zdradził emocjonalnie to tego nie zrozumiesz. A Ty niestety ale emocjonalnie go zdradziłaś. Przykro mi. Ja zostałem zdradzony emocjonalnie i tak to widzę. Dla niej też to były TYLKO rozmowy, przebywanie ze sobą. Dla mnie to nie było tylko. To było AŻ.

Ja jestem z tej trzeciej grupy. Ani mnie nikt nie zdradzil, ani ja nikogo nie zdradzilem. A mimo to rozumiem, bo posiadam mozg i empatie.

40 Ostatnio edytowany przez megsss (2015-01-05 16:55:08)

Odp: Miłość, ból i łzy.

Wiesz co, nie wiem czemu tak sie do mnie przyczepiłeś, ale skoncz z najazdami, bo widze ze sie niezle nakręcasz wink I nie masz prawa, tak jak juz pisałam wczesniej, mnie osądzac. Nie masz. I tyle. Nie znasz całej sytuacji, bo nie mam zamiaru jej  tu nawet opisywać. Ale po prostu skończ, po co ciągnąć to dalej, skoro napisałam, że wiem co robić. Próbujesz mi jakoś wjechać na ambicje czy co?

41 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2015-01-05 22:24:14)

Odp: Miłość, ból i łzy.
Jacenty89 napisał/a:
Marcjano napisał/a:

Widzisz. Na tym forum są osoby z dwóch stron. I zdradzeni i zdradzający. Zdradzeni zareagują inaczej niż zdradzający. Jeśli nikt Ciebie nie zdradził emocjonalnie to tego nie zrozumiesz. A Ty niestety ale emocjonalnie go zdradziłaś. Przykro mi. Ja zostałem zdradzony emocjonalnie i tak to widzę. Dla niej też to były TYLKO rozmowy, przebywanie ze sobą. Dla mnie to nie było tylko. To było AŻ.

Ja jestem z tej trzeciej grupy. Ani mnie nikt nie zdradzil, ani ja nikogo nie zdradzilem. A mimo to rozumiem, bo posiadam mozg i empatie.

No nie widać specjalnie tej empatii. Zreszta skad Ty mozesz wiedziec jakie uczucia sa w czlowieku w takiej chwili skoro Ci sie to nie zdarzylo. Posiadanie mozgu do tego nie wystarcza. Teoretyzujesz i pouczasz  ludzi ktorzy duzo lepiej od Ciebie co sie w takich chwilach emocjonalnie dzieje. Ludzie w takich chwilach zachowują się irracjonalnie. Bez względu na to czy to kobieta czy mężczyzna. Proszę. Nie wypowiadaj się w temacie o którym nie masz pojęcia, bo jak sam się w takiej sytuacji znajdziesz (oby nie) to wspomnisz moje słowa. Nie ma róży bez kolców i nie ma ludzi bez wad. Każdy może popełnić błąd i nie czyni to od razu z niego lafiryndy

42

Odp: Miłość, ból i łzy.

Marcjano dobrze napisal. Nikt kto tego nie przeżyje nie moze filozofować i pouczać kogoś, skoro sam nie wie jak to jest. Jest jeszcze jedna rzecz, o której tu nie wspomniałam. I miedzy innymi przez to tez sie zauroczyłam w Panu X. Moj facet ciągle probuje mnie zmieniać. A tu za dużo, tu za Malo. Jestem dość atrakcyjna osoba, podobam sie wielu mężczyznom, ale i tak mam ogromne kompleksy. Dzięki właśnie mojemu mężczyźnie. Kiedys czulam sie prawdziwą kobietą. Teraz, po wielu słowach niestety tak nie jest. Dzisiaj się spotkaliśmy i znowu bylo wytykanie moich mankamentów. To przykre, ale wstydzę się przed nim nawet rozebrać. Mimo ze nie powinnam mieć oporów i przed moimi poprzednimi facetami nie mialam... sad

43

Odp: Miłość, ból i łzy.

co to znaczy, że wytyka Ci wady? Rozumiem, że fizyczne?

To jakiś koszmarek..

44

Odp: Miłość, ból i łzy.

Tak, fizyczne.  Mam typowa figurę klepsydry, wąskie ramiona, szerokie biodra, wydatny tylek. Facetom się to bardzo podoba, mojemu niby tez ale ciągle cos nie tak. A tu cellulit, a tu rozstęp, a tu krostka. I doszlo do tego ze sie wstydzę siebie. Schudlam ostatnio 6kg, bo na nowo zaczelam trenować taniec. Przestalam na jakiś czas bo studia, bardzo dużo nauki i sprawy rodzinne. I  jak jem cokolwiek widze jego wzrok(jem bardzo malo, zawsze pól porcji, a on bardzo dużo) typu "wez nie jedz tyle"... Nigdy facet żaden mi tak nie mówil. Oprócz niego. To smutne naprawde, bo moje poczucie kobiecości jest równe zero. Pan X byl (jest) zupełnie inny.

45

Odp: Miłość, ból i łzy.

Tak, niedługo bedzie problem bo kroi krzywo chleb. Wy wszystkie prozne kobiety niny pewne siebie, niby wysoko wartosciowe.

46

Odp: Miłość, ból i łzy.

Zastanów sie co piszesz. Tyle w temacie.

47

Odp: Miłość, ból i łzy.

Ale wcześniej pisałaś, że ten Twój facet był cudowny..Zdecyduj się. Teraz z tym nagle wyskoczyłaś.
To nie jest tak, że próbujesz znaleźć usprawiedliwienie na swoją zdradę?

Skoro Ci się nie podobały jego uwagi mogłaś mu o tym powiedzieć a gdyby nie przestał zakończyć.

Nie twierdzę, że zmyślasz, ale dziwne, że teraz Ci się przypomniało.


Asta, nie kompromituj się...Wiemy, że masz kompleksy na punkcie wyglądu, ale atakowanie kobiet nie pomoże Ci w polubienie siebie..

48

Odp: Miłość, ból i łzy.
Elle88 napisał/a:

Ale wcześniej pisałaś, że ten Twój facet był cudowny..Zdecyduj się. Teraz z tym nagle wyskoczyłaś.
To nie jest tak, że próbujesz znaleźć usprawiedliwienie na swoją zdradę?

Skoro Ci się nie podobały jego uwagi mogłaś mu o tym powiedzieć a gdyby nie przestał zakończyć.

Nie twierdzę, że zmyślasz, ale dziwne, że teraz Ci się przypomniało.


Asta, nie kompromituj się...Wiemy, że masz kompleksy na punkcie wyglądu, ale atakowanie kobiet nie pomoże Ci w polubienie siebie..

kompleksy mogłyby wychodzic jakby powiedziala żeby poleciała na przystojniejszego, a zdradziła emocjonalnie, czyli angażowanie sie długi czas w bliskosc

49

Odp: Miłość, ból i łzy.
Elle88 napisał/a:

Ale wcześniej pisałaś, że ten Twój facet był cudowny.
Zdecyduj się. Teraz z tym nagle wyskoczyłaś.
To nie jest tak, że próbujesz znaleźć usprawiedliwienie na swoją zdradę?

Skoro Ci się nie podobały jego uwagi mogłaś mu o tym powiedzieć a gdyby nie przestał zakończyć.

Nie twierdzę, że zmyślasz, ale dziwne, że teraz Ci się przypomniało.


Asta, nie kompromituj się...Wiemy, że masz kompleksy na punkcie wyglądu, ale atakowanie kobiet nie pomoże Ci w polubienie siebie..

Nie nie nie. Nie szukam usprawiedliwienia, tylko tak jak pisałam on sie zmienił, bo wczesniej nie bylo różowo. Ale dzis znowu zaczął, wrocil"dawny" chłopak... Gdyby nie dzisiejsza sytuacja to poszloby to w zapomnienie. Bo nie jestem pamiętliwa. Ale to dość boli gdy własny facet wytyka kobiecie jej wady, podsyca jej kompleksy.

50

Odp: Miłość, ból i łzy.

A..teraz rozumiem, faktycznie pisałaś coś, że się zmienił, ale bez szczegółów w jakim zakresie.


Cóż, dla mnie sytuacja gdzie przy własnym facecie strach się rozebrać, bo polecą jakieś komentarze to tragedia.
Na początku znajomości tez taki był? Bo chyba nie zakochałabyś się w kimś takim?

Wygląda na gościa, który podświadomie myśli, że zaniżając Ci wartość uchroni się od ew. zdrady.
A to zadziałało, jak widać, odwrotnie..

51

Odp: Miłość, ból i łzy.
megsss napisał/a:

Nie nie nie. Nie szukam usprawiedliwienia, tylko tak jak pisałam on sie zmienił, bo wczesniej nie bylo różowo. Ale dzis znowu zaczął, wrocil"dawny" chłopak... Gdyby nie dzisiejsza sytuacja to poszloby to w zapomnienie. Bo nie jestem pamiętliwa. Ale to dość boli gdy własny facet wytyka kobiecie jej wady, podsyca jej kompleksy.

W ogóle sie nie dziwie. Powinnas dostac jak najmocniejszy opier*ol gdy psulas zdrowie swojemu obecnemu. Wszystko jest Twoją winą i teraz sie usprawiedliwiasz jak świętoszek

52 Ostatnio edytowany przez megsss (2015-01-06 00:45:24)

Odp: Miłość, ból i łzy.

Astalavista, dowidzenia. Gdy czytam co piszesz, ręce mi opadają

53

Odp: Miłość, ból i łzy.
Elle88 napisał/a:

A..teraz rozumiem, faktycznie pisałaś coś, że się zmienił, ale bez szczegółów w jakim zakresie.


Cóż, dla mnie sytuacja gdzie przy własnym facecie strach się rozebrać, bo polecą jakieś komentarze to tragedia.
Na początku znajomości tez taki był? Bo chyba nie zakochałabyś się w kimś takim?

Wygląda na gościa, który podświadomie myśli, że zaniżając Ci wartość uchroni się od ew. zdrady.
A to zadziałało, jak widać, odwrotnie..

Na początku taki nie byl. Pozniej podczas seksu potrafił mi powoedziec "co nieco"

54 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-06 00:47:45)

Odp: Miłość, ból i łzy.

megsss, ignoruj aste- facet to frustrat. Ma jakąś obsesję na punkcie swojego wyglądu i przez to nienawidzi kobiet.
Próbowałyśmy mu coś wytłumaczyć w innym wątku, ale łatwiej mu wierzyć, że chodzi o wygląd, a nie paskudny charakter, który co i rusz prezentuje.

Podczas seksu?? MASAKRA.

55

Odp: Miłość, ból i łzy.

charakter jak to nazywacie, jest wypadkową takze wyladu i traktowaniu go przez was

klepcie sie po plecach dalej swietoszki

56

Odp: Miłość, ból i łzy.

a ty dalej rób z siebie męczennika, kogo to zresztą obchodzi tongue idź pisać swoje gorzkie maryjne żale na jakimś gimbazowym Forum, a dorosłym daj porozmawiać

57

Odp: Miłość, ból i łzy.
megsss napisał/a:

Witam. Piszę tutaj, bo chciałabym się Was poradzić, poznać doświadczenia osób z podobnym problemem, który mam ja. Nie lubię pisać o swoich kłopotach na forach i zawsze sama wolę je rozwiązywać, ale teraz stoje na takim rozdrożu, że potrzebuję opinii osób trzecich.Jestem dość młodą osobą, nie nastolatką. Mój problem polega na tym, że jestem z moim mężczyzną od dwóch lat. To nie jest miłość jak z obrazka, wiadomo bywały lepsze i gorsze chwile, ale bardzo go kocham. Kilka miesięcy temu poznałam Pana X. Od razu coś mnie tknęło, zauroczyłam się bardzo. Jego charakter, jego pasja, i to jaki jest wrażliwy i uczuciowy sprawiły, że bardzo zechciałam go bliżej poznać. Spotykaliśmy się często, czasem wśród znajomych (mamy kilku wspólnych). On wprowadził w moje życie barwy, w życie które było szare i czegoś mi w nim brakowało. Świetnie się z nim dogadywałam, mieliśmy te same poglądy na wiele spraw, uwielbiałam spędzać czas w jego towarzystwie. Stał mi się w bardzo krótkim czasie niesamowicie bliski. Do niczego nie doszło, po prostu dużo rozmawialiśmy, pisaliśmy (czasem do rana..) Jest niesamowitym człowiekiem, bardzo szczerym i kochanym. Widziałam, że mój smutek i ból stawał się jego smutkiem i bólem. Doszło do tego, że przestałam angażować się w swój związek. Życie intymne (które i tak nie było zbyt częste) zupełnie upadło. Nie czułam od kilku miesięcy pożądania do mojego chłopaka, ani jakichkolwiek chęci do niczego. Chciałam z nim zerwać, powiedziałam, że chyba się wypaliłam (wtedy tak czułam). Bardzo się zmienił, stał się kochany, opiekuńczy próbował wprowadzić do naszego związku zmiany (już od dawna na stałe zamieszkała monotonia) Ale mi przestało odpowiadać jego towarzystwo, nie czułam się tak szczęśliwa (i na to miała również wpływ znajomość z panem X, przeciążyła szalę). No i zebrałam się na to, żeby zakończyć związek. To może wydawać się głupie, ale gdy do mnie dotarło co się stało, nie mogłam się pozbierać i zrozumiałam, że to moje "wypalenie sie" to jest zwykłe pitu pitu, że naprawdę mi nadal zależy i nadal kocham. Zbłądziłam, zgubiłam się w swoich uczuciach.  Po czasie wróciliśmy do siebie. Ale zostaje pan X.. Który przez te kilka miesięcy coś do mnie poczuł. Wiedział, że mam chłopaka, nie ukrywałam tego. Myślałam, że możemy się przyjaźnić, bo jest naprawdę wspaniałym człowiekiem. Nie ma co oszukiwać, że jestem obojętna, bo również w moim małym sercu zaczęło się coś dziać. Pan X spowodował, że miałam ochotę marzyć, realizować się, słuchać muzyki non stop i snuć plany na przyszłość. Jednak po moim powrocie do chłopaka, okazało się (co jest chyba niestety oczywiste), że nie może się ze mną dłużej spotykać, bo to co do mnie czuje go rozsadzi od środka. Myślał, że moze być moim przyjacielem, jednak to wszystko potoczyło się inaczej. To dziwne, ale przez te kilka miesięcy przywiązałam się do niego tak niesamowicie mocno, tyle wspomnień, zdjęć, wszystkiego. Nie umiem z niego zrezygnować, strasznie mi na nim zależy. On zerwał znajomość, łzy same mi ciekły po policzku. Proszę powiedzcie mi swoje odczucia, doświadczenia, rady. Ja już nie mam siły, napisałam to w wielkim skrócie i tak.

Cały temat przeczytałem, bo ciekawy. Można skrytykować cały wątek, bo to taki standart, facet obecny nie rozumie, jest inny i on rozumie mnie, potem pewnie inny i ten dopiero rozumie itp...
Niemniej można zakochać się w kimś innym, poczuć coś co się nie czuło, powstaje dylemat - być bo dobrze, czy spróbować.
Generalnie, jeśli nie czuje się w związku dobrze, to lepiej szukać czegoś innego, raz się żyje...

Posty [ 58 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miłość, ból i łzy.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024