Zakładam wątek o intuicji i dziwnych zdarzeniach, zbiegach okoliczności, które pchały Was do przodu w sytuacji kryzysu.
Jak piszę w innym moim wątku, uciekam od toksyka, męża psychofaga, emocjonalnego przemocowca. (Wątek- Facet "chłodnia emocjonalna"). Mąż wyprowadza się jutro ( NARESZCIE !!!).
Obudziłam się dziś ze słowami tej piosenki, która śniła mi się całą noc. Zawsze kiedy tylko słyszałam ten refren w radio, skóra mi cierpła, że to taki gniot
i jak najszybciej zmieniałam stację, sarkając na gusta muzyczne dziennikarzy radiowych
.
Wiecie co odtworzyłam sobie dziś tę piosenkę i przesłuchałam ją w całości a tam:
Rozszyfruj mnie, zdemaskuj blef (!!!)
nie dowierzając unieś swą brew.
Podejdź i sprawdź, co w rękach mam.
Zburz jednym ruchem jak domek z kart.
Starasz się zasnąć,
zanim zrobi się znów jasno.
Wciąż wierzysz, że przejrzałaś mnie,
a patrząc z bliska widzisz najmniej. (!!!)
i jeszcze to:
Plącze nam nogi i mówi idź!
Nie wierz, nie ufaj mi! (!!!)
Życie jest małą ściemniarą,
francą, wróblicą, cwaniarą.
Plącze nam nogi i mówi idź!
Wkręceni w zgubną nić.(!!!)
i to :
Padał deszcz, tak jak dziś.
Miałaś uchylone drzwi,
stałem w nich, niczym pies,
w zębach niosąc bukiet ściem.(!!!)
Zatrzasnęłaś je na klucz,
wystawiłaś mnie na bruk,(!!!)
choć rację masz, że nie znasz mnie.
Jak mogłaś tak dać wkręcić się? (!!!)
Przypadek? Nie sądzę:) Czyżby intuicja działała na naszą korzyść jak cichy program autonaprawy pracujący w tle ![]()
PS. Jak tu zrobić pogrubienie/ wyróżnienie części tekstu?