Zaraz po ślubie mieszkaliśmy u mojej mamy ale i to już był mój bład! Zaczęła mieć aluzje do mojego męża o byle co i to do mnie szła i gadała a tak to tu mieszkajcie nie martwcie sie. Jaka byłam głupia w sumie byłam już trzecią rodziną w tym domu któranpostanowiła tam mieszkać prądu prawie nie urzywaliśmy wody mało a pretęsje non stop i to do mnie ja miałam dość bo zaraz z mężem sie kłuciłam a mojej mamie wyraźnie to pasowało. Mąż wyjechał za granice ja w ciąży zostałam sama i nie miałam życia bo ciągle coś nie pasowało ale dobrze dużo by pisac. W tej chwili nie mieszkam już u mamy idzie 4 rok super jest ale jak pojade to ciągle mojej mamie coś nie pasuje i doszła jeszcze siostra z tym gadaniem i mąż zraził sie i nie chce tam jeździć wcale ja chciała bym aby jeździł w końcu jesteśmy razem nie moge nic jestem między młotem a kowadłem mama nie przyjeżdza do mnie bo niggy nie ma czasu siostra też a mąż im robi po złości i też nie chce
Dokladnie. Ale czas leczy rany. Tez miałem okres kiedy nie jezdzilem do tesciow. Jakies 2-3 lata. Ale to ich wogole nie zmienilo. Kompromisem bylby by krótkie, kilkugodzinne max. wizyty razem co jakiś czas 1-3 mies. u mamy. Możesz tez z nia rozmawiać telefonicznie.
Zgadzam się z powyższym komentarzem.
Nie jesteś sama z problemem. Doskonale Cię rozumiem.
Tak czy inaczej z rodzicami czy teściami lepiej nie mieszkać, zawsze będą się wtrącać no i ogólnie niefajna sprawa.
A z mamą nie musisz kończyć całkowicie,po prostu ogranicz spotkania i telefony, a ulżysz psychice.
Też mam zamiar tak zrobić, witaj w klubie i głowa do góry
rodzinki się nie wybiera.
Dzięki wam...dla mnie to jest całkowity brak tolerancji! Mnie to nie interesuje czy ktoś chory! Czy nie. Mój mąż też choruje i wiedziałam o tym przed ślubem a mimo to pobraliśmy sie wcześniej miałam chłopaka bez jednej ręki i też nie miałam jakiś wielkich problemów a u mnie w rodzinie jakieś ale!!! Ale naprawde powiem wam że taki chochlik w rodzinie psuje cały system domowy. Pozdrawiam