Ostatnio naszło mnie na refleksje. Od paru miesięcy już nie kontaktuje sie z jedną osobą, zerwaliśmy znajomość po angielsku. Na początku aż tak tego nie odczułam dopiero póżniej zaczęłam tęskinć i trwa to aż do dziś. Myśle o nim codziennie, przed zaśnięciem i rano. Nawet nie byliśmy razem tylko flirtowaliśmy, nawet moja koleżanka sie dziwiła że nadal nie moge o nim zapomnieć. Często tak jest że w wolnym czasie przyłapuje sie na wspomnieniach z nim związanych i wyobrażam sobie że jestem blisko niego. Choć zdaje sobie sprawę że to jest raczej wykluczone to ciągle podświadomie mam nadzieję i chciałabym go spotkać choć na chwile lecz równocześnie boje się że sie okaże iż on kogoś ma. Modliłam się nawet o to do Boga by znów go postawił na mojej drodze w końcu gdyby nie pewien splot przypadków to nigdy bym go nie spotkała.Chć innym to wyda się nielogiczne i naiwne to jednak ciągle mam jakąś nadzieję, nie piszę do niego,skasowałam jego numer, bo nie chce wyjść na desperatke i boje się że on mógłby nie być z tego zadowolony choć nie rozstaliśmy się w gniewie.
2 2014-12-27 18:57:06 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-12-27 19:15:22)
Nie czekaj odezwij się zobaczysz że warto zrobić coś dla miłości.Nie można wiecznie trwać w maraźmie. Zbyś.
/ Ewelina Lisowska - Nieodporny Rozum / Bednarek - Szukając Szczęścia / Sylwia Grzeszczak - Pozyczony /
Witaj :-) Nie jesteś osamotniona w takiej tęsknocie, sama tak miałam, szukałam porad jak się z tego wyleczyć i trafiłam na mnóstwo podobnych przypadków. Według psychologów, po zerwaniu kontaktu następuje stopniowa idealizacja tej znajomości i osoby, więc zawsze się wydaje,że to duża strata, mogło nam być wspaniale razem, oraz że aby przeszło, należy zająć sobie czas i myśli czymś innym, i to na tyle intensywnie, by nie mieć czasu na wspomnienia i żale.
Kiedy rozstałam się z chłopakiem, też na początku było mi łatwiej. Potem zaczęłam jednak wspominać wspaniałe chwile, cudowny seks, długie rozmowy, i zaczęło się : zaglądanie na jego profil na fb kilka razy dziennie, zazdrość o nowe znajome, chęć wysłania wiadomości z trudem powstrzymana...Nawet tak jak Ty wyobrażanie sobie i nadzieja na spotkanie go przypadkiem i wrócenie do siebie. Ale to ja zerwałam, poszło o bardzo rzadkie widywanie i coraz częstsze nieporozumienia. Już trzy razy po zerwaniu wracaliśmy do siebie,ale problemy nie znikały, i widać limit się wyczerpał. Tylko mi szkoda...Chyba wróciłabym znów,ale czy to byłby szczęśliwy powrót...?
Mówią, że zauroczenie trwa 4 miesiące, u mnie właśnie mija termin, może przejdzie ;-) Męczy mnie to już.
Mam nadzieję, że i u Ciebie nastąpi rychłe rozwiązanie, albo odnowienie kontaktu, albo uleczenie się z niego. Moim zdaniem najlepszy jest tzw. "klin" :-) Jakaś nowa, fascynująca znajomość. Skierowanie myśli na inną osobę lub znalezienia czaso- i energochłonnej rozrywki. Rozpamiętywanie blokuje spokojne i szczęśliwe życie. Powodzenia :-)
Witaj :-) Nie jesteś osamotniona w takiej tęsknocie, sama tak miałam, szukałam porad jak się z tego wyleczyć i trafiłam na mnóstwo podobnych przypadków. Według psychologów, po zerwaniu kontaktu następuje stopniowa idealizacja tej znajomości i osoby, więc zawsze się wydaje,że to duża strata, mogło nam być wspaniale razem, oraz że aby przeszło, należy zająć sobie czas i myśli czymś innym, i to na tyle intensywnie, by nie mieć czasu na wspomnienia i żale.
Kiedy rozstałam się z chłopakiem, też na początku było mi łatwiej. Potem zaczęłam jednak wspominać wspaniałe chwile, cudowny seks, długie rozmowy, i zaczęło się : zaglądanie na jego profil na fb kilka razy dziennie, zazdrość o nowe znajome, chęć wysłania wiadomości z trudem powstrzymana...Nawet tak jak Ty wyobrażanie sobie i nadzieja na spotkanie go przypadkiem i wrócenie do siebie. Ale to ja zerwałam, poszło o bardzo rzadkie widywanie i coraz częstsze nieporozumienia. Już trzy razy po zerwaniu wracaliśmy do siebie,ale problemy nie znikały, i widać limit się wyczerpał. Tylko mi szkoda...Chyba wróciłabym znów,ale czy to byłby szczęśliwy powrót...?
Mówią, że zauroczenie trwa 4 miesiące, u mnie właśnie mija termin, może przejdzie ;-) Męczy mnie to już.
Mam nadzieję, że i u Ciebie nastąpi rychłe rozwiązanie, albo odnowienie kontaktu, albo uleczenie się z niego. Moim zdaniem najlepszy jest tzw. "klin" :-) Jakaś nowa, fascynująca znajomość. Skierowanie myśli na inną osobę lub znalezienia czaso- i energochłonnej rozrywki. Rozpamiętywanie blokuje spokojne i szczęśliwe życie. Powodzenia :-)
Dzięki za wsparcie:) Aktualnie nie wyobrażam sobie bym miała być z kimś innym, nie jestem na to gotowa a nie chce kogoś niepotrzebnie oszukiwać i ranić.Tyle że tu różnica jest taka że myśmy ze sobą nawet nie byli, ale podobałam mu sie, sam tak stwierdził. A teraz próbuje sie zająć różnymi rzeczami,choć nie jest łatwo. Tylko czasem zastanawiam sie co ja zrobiłam żle że nasza znajomość sie urwała, nawet życzeń mi nie złożył przez smsa a mógł to zrobić nawet przez grzeczność. Więc mimo iż nic mi nigdy nie obiecywał choć jakieś sygnały dawał że jest mną zainteresowany to jednak żal jakiś został.
Podczytuję już to forum od kilku dni intensywnie, i z tego co zauważyłam mężczyźni najczęściej urywają całkowicie kontakt z dziewczyną, jeśli znajomość się kończy. A skoro ten Twój milczy od dłuższego czasu ( a propos, jak długo? jeśli można spytać).Czy to z rozsądku, czy z niechęci, nie wiem. Tak jak piszesz, nawet życzeń nie przyślą, choć tu akurat ja jestem śmielsza i wysyłam. Jest to świetny pretekst do powrotu gdyby chcieli, a nie wpadli na to sami. W końcu mamy równouprawnienie :-) Nie lubię być nachalna, w ten sposób jestem po prostu uprzejma.
Zresztą, nawet w życiu miałam takie przypadki. Czasem wracali po kilku tygodniach i tłumaczyli się np. awarią telefonu i brakiem numeru, lub zawirowaniami w życiu osobistym. Zrażało mnie to "odstawienie", nie do końca wierzyłam w taką pechowość, następowało ochłodzenie, więc i tak z tego nic nie było. Ale może się zdarzyć inaczej. Na pewno nic nie zrobiłaś źle, może ogólne wrażenie mieliście pozytywne, a jemu czegoś zabrakło? Albo działał na więcej frontów. Nie chcę Cię martwić, bo znam ten ból, czasem tak bywa,że ktoś jest odpowiednim człowiekiem dla nas, a my dla niego niestety nie, mimo dobrego początku. 'W tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz...". Jak to napisała tu jakaś mądra dziewczyna w innym temacie, jeśli kochamy siebie wystarczająco mocno, to odrzucenie przez kogoś nas nie załamie, bo faktycznie ciężko byśmy się podobali wszystkim. I stąd porada, by spróbować jednak oddać swoje serce bardziej odpowiedniej osobie.
Choć jako osoba romantyczna i podobnie nieszczęśliwie zakochana, życzę by ten niecnota chociaż się odezwał :-)
6 2014-12-27 21:58:11 Ostatnio edytowany przez Lara200 (2014-12-27 22:01:02)
Podczytuję już to forum od kilku dni intensywnie, i z tego co zauważyłam mężczyźni najczęściej urywają całkowicie kontakt z dziewczyną, jeśli znajomość się kończy. A skoro ten Twój milczy od dłuższego czasu ( a propos, jak długo? jeśli można spytać).Czy to z rozsądku, czy z niechęci, nie wiem. Tak jak piszesz, nawet życzeń nie przyślą, choć tu akurat ja jestem śmielsza i wysyłam. Jest to świetny pretekst do powrotu gdyby chcieli, a nie wpadli na to sami. W końcu mamy równouprawnienie :-) Nie lubię być nachalna, w ten sposób jestem po prostu uprzejma.
Zresztą, nawet w życiu miałam takie przypadki. Czasem wracali po kilku tygodniach i tłumaczyli się np. awarią telefonu i brakiem numeru, lub zawirowaniami w życiu osobistym. Zrażało mnie to "odstawienie", nie do końca wierzyłam w taką pechowość, następowało ochłodzenie, więc i tak z tego nic nie było. Ale może się zdarzyć inaczej. Na pewno nic nie zrobiłaś źle, może ogólne wrażenie mieliście pozytywne, a jemu czegoś zabrakło? Albo działał na więcej frontów. Nie chcę Cię martwić, bo znam ten ból, czasem tak bywa,że ktoś jest odpowiednim człowiekiem dla nas, a my dla niego niestety nie, mimo dobrego początku. 'W tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz...". Jak to napisała tu jakaś mądra dziewczyna w innym temacie, jeśli kochamy siebie wystarczająco mocno, to odrzucenie przez kogoś nas nie załamie, bo faktycznie ciężko byśmy się podobali wszystkim. I stąd porada, by spróbować jednak oddać swoje serce bardziej odpowiedniej osobie.
Choć jako osoba romantyczna i podobnie nieszczęśliwie zakochana, życzę by ten niecnota chociaż się odezwał :-)
To już trwa prawie 6 miesięcy, już nawet wystarczyłoby mi jedynie dowiedzieć się czy wszystko u niego w porządku i zobaczyć go , znów usłyszeć...
Lara, mam to samo.
Ktoś z bliskich powiedział mi właśnie jak pisze starlet007, że życzenia to dobry powód by zacząć pogawędkę i sprawdzić czy ta osoba się odezwie, czy jej zależy.
Popieram słowa starlet007 co do zauroczenia, relacji z innymi. W tym samym czasie kiedy psuła się relacja z kolegą któremu bardzo się podobałam (mówił i pokazywał mi to), zerwałam kontakt z dwiema znajomymi (byłam z nim zżyta 9 lat, miałyśmy wspólne pasje, problemy, wzajemnie się wspierałyśmy). Metody, o których pisze starlet007 bardzo podziałały, jeżeli chodzi o znajome. Niestety co do chłopaka zauroczenie u mnie nie mija po 2,5 roku, ale to tylko dlatego, że on robił kroki ku mnie do przodu, a potem się z nich wycofywał i tak w kółko.
Mam nadzieję że nie przestraszyłam Cię. Brak kontaktu z ta osobą i zajęcie czymś innym myśli to świetny pomysł, choć wymaga samozaparcia. A może zostaniesz mile zaskoczona przez niego, kiedy nie będziesz się tego spodziewać.
Trzymam za Ciebie kciuki!
Lara, mam to samo.
Ktoś z bliskich powiedział mi właśnie jak pisze starlet007, że życzenia to dobry powód by zacząć pogawędkę i sprawdzić czy ta osoba się odezwie, czy jej zależy.
Popieram słowa starlet007 co do zauroczenia, relacji z innymi. W tym samym czasie kiedy psuła się relacja z kolegą któremu bardzo się podobałam (mówił i pokazywał mi to), zerwałam kontakt z dwiema znajomymi (byłam z nim zżyta 9 lat, miałyśmy wspólne pasje, problemy, wzajemnie się wspierałyśmy). Metody, o których pisze starlet007 bardzo podziałały, jeżeli chodzi o znajome. Niestety co do chłopaka zauroczenie u mnie nie mija po 2,5 roku, ale to tylko dlatego, że on robił kroki ku mnie do przodu, a potem się z nich wycofywał i tak w kółko.
Mam nadzieję że nie przestraszyłam Cię. Brak kontaktu z ta osobą i zajęcie czymś innym myśli to świetny pomysł, choć wymaga samozaparcia. A może zostaniesz mile zaskoczona przez niego, kiedy nie będziesz się tego spodziewać.
Trzymam za Ciebie kciuki!
Dzięki:) Choć to jest raczej mało prawdopodobne ale podświadomie nadal sie łudze i to jest najgorsze...
9 2014-12-28 01:43:36 Ostatnio edytowany przez marta889 (2014-12-28 01:52:47)
Dasz radę. Ja byłam manipulowana przez cały ten czas, ale ktoś w końcu dał mi przysłowiowym obuchem w głowę i się nie łudzę. Owszem myślę, że znowu mógł zrobić ten krok, bo robił, ale dla mnie będzie skreślony (czyli niby też się jeszcze troszkę łudzę i też pierwsza nie napiszę). Spotkam się z nim, ale będę działać jak on.
Niech faceci wiedzą, że nie mogą manipulować, bo nie są pewni. Móżnna być niepewnym ja wiem z 2-4 miesiące, ale tylko tyle. Na swojej drodze zwykle spotykałam określonych w swoich zamiarach facetów i w nich trzeba inwestować, a nie w mimozy!
Tego kwiata jest pół świata.
No gdybym wiedziała że tak będzie to wogle na początku już bym go olała, ale on musiał na mnie zwrócić uwage a póżniej zaczął sie wycofywać i tak w kółko. A teraz chwilami czuję niesmak i pogarde nie tyle do niego co do siebie samej że dałam sie podejść jak mała dziewczynka tym bardziej że inne koleżanki też mnie podpuszczały że ja niby mu sie podobałam.
Marto, 2,5 roku takiej huśtawki... współczuję, psychicznie byłabym mocno podupadła. Zrozumiałe, skoro on co jakiś czas dawał Ci nadzieję na powrót, choć to naprawdę ... z jego strony ( wstaw tam najbardziej niecenzuralne słowo jakie Ci przyjdzie do głowy :-)) . Łatwo się komuś każe olać, jeśli samemu nie miało się podobnie. Na głupotę serca rady nie ma. Ale warto się zaprzeć i dla własnego dobra SPRÓBOWAĆ zapomnieć, znielubić, obrzydzić go sobie skutecznie. Podobno skutkuje wypisanie na kartce wszystkich jego wad, swoich zarzutów co do niego i tego, co było złe w związku lub znajomości. Jesli nie poznało się tych złych stron, dorzucić jakieś domniemane. Przeczytać kilka razy, jak już zadziała zniechęcająco, spalić. Muszę spróbować ;-)
Laro, 6 miesięcy to też już sporo.
Jeśli chcieliby się odezwać i wrócić, to chyba by to nie trwało dłużej niż 1-2 miesięcy. Jeśli nawet poszukują innej dziewczyny w tym czasie, stwierdzają, że my jednak byłyśmy tymi lepszymi, to na pewno nie zajęłoby to im tyle czasu. Trzeba ich sobie odpuścić, cieszyć się zdrowiem, wolnością, niezależnością, możliwością poznania jeszcze bardziej idealnego mężczyzny.
Trzymajcie się i głowy do góry :-)
W związku starlet007 nie bylismy, ale on zachowywał się jakby chciał coś więcej. Tulił, wspierał, dotykał po tyłku, wtulał sie i tak trwalismy czasami po 15 min (on od tyłu-więc to było dosyć intymne), pomagał, gdy nie prosiłam, chodził za mną wpatrywał się, starał się wymusić na mnie bym mu pokazała że chcę z nim rozmawiać (co było niezwykle wkurzające), często się zagapiał na mnie, mówił mi że mu się bardzo podobam nie tylko cieleśnie, gdy sie wkurzałam na niego starał się po chwili jeszcze bardziej załatwiał mi niemożliwe rzeczy, a gdy zapytałam o co chodzi wyparł się zraniłam go jakoś(?). Przestał działać, później zaczął, ale nie chciał o tym rozmawiać. Przestaliśmy się rzez jeden ważny element od nas nie zalezny (nikt trzeci) widywać on się nie odzywał, gdy ja się po długim czasie zaprosiłam do znajomych - odrzucił prośbę, odezwałam się odpisał coś bardzo emocjonalnego co mnie wzruszyło, na święta nie odpisał i chyba skasował moją wiadomość (znacznik jej odczytania na fb znikł) i już nie pisze... a nie ma nikogo i chyba ma sentyment do byłej (która już jest po ślubie z innym).
To jest masakra co przezywała, teraz stwierdziłam że to już pas. Nikomu tak nie życzę. Błagałam Boga o uwolnienie, co prawda wolałabym wersję bardziej pozytywną, ale nigdy się nie ma tego co się chcę.
Nie słyszałam o tej metodzie. Nie głupie. Właśni problem nieszczęśliwie zakochanych to niewłaściwy obraz tej drugiej osoby i tęsknota, ból, cierpienie nie za faktem że ta druga osoba nas nie chcę a za tym wspaniałym wyobrażeniem tego drugiego człowieka. Innymi słowy mówiąc uważamy że straciliśmy cudowną osobę i nigdy podobnej nie znajdziemy, że z nikim już nam tak niby dobrze nie będzie.
No tak ja już nieraz próbowałam go sobie obrzydzić ale to na dłuższą metę nie działa, choć jemu obiektywnie daleko było do ideału ale on miał coś w sobie takiego, już przy pierwszym spotkaniu poczułam się tak jakbym go znała od zawsze choć dużo nas dzieliło, nawet nie wiem czy to była więż bo aż tak dobrze się nie znaliśmy. A teraz jak wspominam te chwile to wydają mi się one jednymi z najpiękniejszych i najbardziej magicznych. I czasem sobie myślę że gdybym mogła cofnąć czas chciałabym to jeszcze raz przeżyć choć nawet nie byliśmy parą. A ja pewnie nie byłam dla niego nikim szczególnym mimo że nie raz mi sie zwierzał, ale jak sobie pomyśle że może teraz jest z kimś to aż mnie ściska w środku.
14 2014-12-28 23:50:02 Ostatnio edytowany przez marta889 (2014-12-28 23:59:18)
Ale Lara jak piszesz doszło tylko do flirtu czy coś było jeszcze?
Dotyk, seks z tego ciężko wyjść. Przynajmniej dla mnie.
Po prostu musisz sobie powiedzieć, że to był tylko flirt, a Ty jestes wolna. Nie zaszłaś z nim w ciąże nie masz innych problemów. Możesz się zająć sobą, a tęsknota to ciężko powiedzieć czy za miłością, a bardziej za bliskością przyjaciela, "bratem", za jego wyobrażeniem. To że piszesz że był przeciętny, ale to tolerowałaś właśnie oznacza że w Twoich oczach znaczył dużo. Będzie Ci ciężko znależć poważne, na prawdę poważne skazy.
W tym wypadku to tylko klina klinem zaleczyć
. Na prawdę uwierz mi, że jestes mloda i znajdziesz lepszych tylko trzeba niestety trochę przeboleć a to jest najgorsze. Jeszcze się będziesz dziwiła, że tęskniłaś za nim. Na pewno zawsze będziesz o nim pamiętać bo za jakiś czas dowiesz się, że i on Cię czegoś nauczył i odegrał jakąś rolę.
P.S. Ja, nie wiem jak inni, ale ja mam dużo męskich i damskich przyjaciół, znajomych, z którymi czuję magię, bliskość, wiem, że oni nie są fałszywi, że mogę z nimi konie kraść. Od początku czułam, że są tacy swojscy i choć sporo na dzieli nie łączy, czułam tą więź. Podejrzewam, że sporo takich ludzi spotkasz jeszcze na swojej drodze.
Np. o tym chłopaku co pisałam, nam rozmowę zastępowało to intymne wtulenie. To była ogromna więź. Nie wiem czy uczuciowa z jego strony, ale na pewno intymna. Nawet moja mama jest tego zdania, że tulenie jest lepsze niż pocałunek i ważniejsze niż słowa, bardzo wiąże. W jednym filmie właśnie to było pokazane. Film miał bodajże tytuł "Skrzynka" lub "pudełko" (śmiesznie), ale była tam scena gdy facet żegnał się ze swoją żoną właśnie ją tuląc, nie całując.
Ale Lara jak piszesz doszło tylko do flirtu czy coś było jeszcze?
Dotyk, seks z tego ciężko wyjść. Przynajmniej dla mnie.
Po prostu musisz sobie powiedzieć, że to był tylko flirt, a Ty jestes wolna. Nie zaszłaś z nim w ciąże nie masz innych problemów. Możesz się zająć sobą, a tęsknota to ciężko powiedzieć czy za miłością, a bardziej za bliskością przyjaciela, "bratem", za jego wyobrażeniem. To że piszesz że był przeciętny, ale to tolerowałaś właśnie oznacza że w Twoich oczach znaczył dużo. Będzie Ci ciężko znależć poważne, na prawdę poważne skazy.
W tym wypadku to tylko klina klinem zaleczyć. Na prawdę uwierz mi, że jestes mloda i znajdziesz lepszych tylko trzeba niestety trochę przeboleć a to jest najgorsze. Jeszcze się będziesz dziwiła, że tęskniłaś za nim. Na pewno zawsze będziesz o nim pamiętać bo za jakiś czas dowiesz się, że i on Cię czegoś nauczył i odegrał jakąś rolę.
P.S. Ja, nie wiem jak inni, ale ja mam dużo męskich i damskich przyjaciół, znajomych, z którymi czuję magię, bliskość, wiem, że oni nie są fałszywi, że mogę z nimi konie kraść. Od początku czułam, że są tacy swojscy i choć sporo na dzieli nie łączy, czułam tą więź. Podejrzewam, że sporo takich ludzi spotkasz jeszcze na swojej drodze.
Np. o tym chłopaku co pisałam, nam rozmowę zastępowało to intymne wtulenie. To była ogromna więź. Nie wiem czy uczuciowa z jego strony, ale na pewno intymna. Nawet moja mama jest tego zdania, że tulenie jest lepsze niż pocałunek i ważniejsze niż słowa, bardzo wiąże. W jednym filmie właśnie to było pokazane. Film miał bodajże tytuł "Skrzynka" lub "pudełko" (śmiesznie), ale była tam scena gdy facet żegnał się ze swoją żoną właśnie ją tuląc, nie całując.
No jak na razie to trudno mi jest sobie wyobrazić że kiedyś to minie, spotykałam się nawet póżniej z dwoma chłopakami, którzy byli mną zainteresowani bo myślałam że tylko w ten sposób sie z tego wyleczę właśnie tą metodą, jednak żaden z nich mi sie nie podobał nawet do zwykłego flirtu nie mogłam sie zmusić więc dałam sobie spokój tym bardziej że nie chciałam im dawać żadnych niepotrzebnych nadzieji, a wiem jak to jest gdy ktoś najpierw cie zwodzi a póżniej zwyczajnie odrzuca bo ze 2 razy już tak miałam. Choć czasem czuje żal i złość na to że innym sie jakoś zawsze udaje trafić na tę właściwą osobę a u mnie zawsze są jakieś przeszkody a mścić sie na facetach czy rozbijać związków przecież nie będe bo mam swoje zasady które mówią nie rób drugiemu co tobie niemiłe, nawet jeśli ta osoba sobie w jakiś sposób zasłużyła, zresztą nawet mścić sie nie mam ochoty, bo co to mi da. A do niego nie czuje jakiejś szczególnej złości jeśli już to tylko do siebie samej że za szybko mu zaufałam i nie traktowałam go na początku z dystansem tylko już od razu rzuciłam sie na głęboką wode i miałam już jakieś głupie nadzieję oraz dawałam się poduścić koleżance która stwierdziła że ja mu się podobam a ja głupia zamiast potraktować to sceptycznie to w jakiś sposób w to uwierzyłam i zaczęłam wyobrażać sobie nie wiadomo co i to mnie w pewnym sensie zgubiło. Choć on dawał mi jakieś jednoznaczne sygnały że jest mną zainteresowany inaczej bym takich nadzieji nie miała, bo już na pierwszej rozmowie był bardzo bezpośredni i nawet niby przypadkiem mnie dotykał czy za bardzo sie do mnie przysuwał. Teraz już wiem że nawet jak facet nie wiadomo jak ci kadzi czy obiecuje gruszki na wierzbie nie należy mu wierzyć tylko lepiej go poznać i sprawdzić czy naprawde jest tobą zainteresowany, ja tego nie zrobiłam tylko od razu dałam mu zielone światło i obdarzyłam zaufaniem, a gdy on ni stąd ni zowąd zaczął się oddalać to zamiast wycofać się w odpowiednim momencie to jeszcze bardziej zaczęło mi na nim zależeć. I teraz za to płacę, jak to się mówi Polak mądry po szkodzie;p
to że dotknąl przypadkiem, pewnie było przypadkiem. To że się przysuwał też niewiele znaczy. Mój przyjaciel płci męskiej lubi leżeć mi np. na brzuchu. Przysunąć się też mógł by Cię lepiej słyszeć lub gdy coś oglądaliście. Czy oprócz tego próbował Cie pocałować, dotknąć tam gdzie... eee jakby to powiedzieć nie pozwala się komuś obcemu O____o"?
Najgorsze są koleżanki. Śmieszne jest to tez przechodziłam. Miałam 13 at zakochałam się w koledze. Koleżanki tez niby nas łączyły ze sobą i to usilnie. Ja się strasznie zakochałam, pierwsza miłość i te sprawy. Wyszło że one mi namąciły w głowie, ja chodziła z głową w chmurach i przeżyłam dosyć ciężki zawód jak na dziecko. Tylko że one były dziećmi i już takich głupot nie plotą. Trzeba mieć swój rozum i patrzeć na wszystko z boku i słuchać czasem jednak bardziej siebie.
U mnie wprost postawiłam sprawę jasno, zapytałam czy działa jak przyjaciel czy nie. Nie wiem czy to było dobre, szczęśliwe rozwiązanie, ale jego zachowanie pokazywało jedno. Niestety później moja pupa, ramiona, plecy stanowiła dla niego atrakcje, że mimo iż wiedział że chcę związku z nim i że zrozumiałam że on nie chce to robił to dalej i to w grupie. Chodził za moją pupą ponad rok, a gdy bardziej udawałam że mam go dosyć i że chcę z nim pogadać poważnie tym częściej się obok pojawiał, dotykał i uciekał... Chyba nadal nie wie czego chce bo pisze mi czułe rzeczy a potem nic. Zazdroszczę Ci tego, że u Ciebie Twoja niewiedza trwała krótko. Najgorsze masz za sobą. Ja w sumie też, ale za długo to trwało.
Jestem zdania że lepiej znać prawdę niż się łudzić.
Co do flirtu z innymi - nie wyszło bo:
a. nie jesteś jeszcze gotowa
b. pewnie chciałaś na siłę sobie kogoś znaleźć - a to nie wypala nigdy
to że dotknąl przypadkiem, pewnie było przypadkiem. To że się przysuwał też niewiele znaczy. Mój przyjaciel płci męskiej lubi leżeć mi np. na brzuchu. Przysunąć się też mógł by Cię lepiej słyszeć lub gdy coś oglądaliście. Czy oprócz tego próbował Cie pocałować, dotknąć tam gdzie... eee jakby to powiedzieć nie pozwala się komuś obcemu O____o"?
Najgorsze są koleżanki. Śmieszne jest to tez przechodziłam. Miałam 13 at zakochałam się w koledze. Koleżanki tez niby nas łączyły ze sobą i to usilnie. Ja się strasznie zakochałam, pierwsza miłość i te sprawy. Wyszło że one mi namąciły w głowie, ja chodziła z głową w chmurach i przeżyłam dosyć ciężki zawód jak na dziecko. Tylko że one były dziećmi i już takich głupot nie plotą. Trzeba mieć swój rozum i patrzeć na wszystko z boku i słuchać czasem jednak bardziej siebie.
U mnie wprost postawiłam sprawę jasno, zapytałam czy działa jak przyjaciel czy nie. Nie wiem czy to było dobre, szczęśliwe rozwiązanie, ale jego zachowanie pokazywało jedno. Niestety później moja pupa, ramiona, plecy stanowiła dla niego atrakcje, że mimo iż wiedział że chcę związku z nim i że zrozumiałam że on nie chce to robił to dalej i to w grupie. Chodził za moją pupą ponad rok, a gdy bardziej udawałam że mam go dosyć i że chcę z nim pogadać poważnie tym częściej się obok pojawiał, dotykał i uciekał... Chyba nadal nie wie czego chce bo pisze mi czułe rzeczy a potem nic. Zazdroszczę Ci tego, że u Ciebie Twoja niewiedza trwała krótko. Najgorsze masz za sobą. Ja w sumie też, ale za długo to trwało.
Jestem zdania że lepiej znać prawdę niż się łudzić.Co do flirtu z innymi - nie wyszło bo:
a. nie jesteś jeszcze gotowa
b. pewnie chciałaś na siłę sobie kogoś znaleźć - a to nie wypala nigdy
Co do dotykania to raz tak było że odgarnął mi włosa z twarzy dotykając ust, na początku troche mnie to speszyło ale to było miłe, czy czasem sie przytulaliśmy i mówił że mu się podobam, nawet pare razy flirtowaliśmy. Ale zawsze wyczuwałam w nim jakiś taki dystans,może to dlatego że nie miał łatwego życia bo nie raz mi sie zwierzał więc poczułam się wyróżniona, bo z innymi dziewczynami tak nie gadał a nawet niektóre krytykował.
18 2014-12-29 20:41:29 Ostatnio edytowany przez marta889 (2014-12-29 20:42:52)
Gdybyś mu się podobała na prawdę prosiłby o randkę, chodził za tobą, starałby się. Powiedziałaś mu że on tez Ci się podoba? może nie wiedział i stąd ten dystans?
To że przytulił i flirtował wydaję mi się że z wdzięczności za wysłuchanie, kierował się chwilą. To że zdjął włosa i zaczepił o usta nie wiele znaczy.
Jeżeli przytulił i dotknął w inne miejsca to może bym się zastanowiła nad tym.
Wg mnie (to tylko moje zdanie) wykorzystał Cię tak trochę. Zobaczył, że jesteś miłą dziewczyną, że nie wyśmiejesz jego problemów. Gdyby chciał coś więcej oprócz kontunuacji w stronę flirtu i poznawania Ciebie i proszenia o kolejne spotkania, które nie miałyby na celu tylko zwirzanie, chwaliłby się sobą. Mówiłby jak by to sobie nie poradził z tymi problemami, albo wychwalałby swoje cechy, mówił o czyms pozytywnym.
A tu jego kłopoty znikły i może zobaczył, że się podkochujesz w nim (choć wątpię, bo nie powiedziałaś nawet z tego co czytałam że Ci się podoba, a faceci to mało domyślne stwory) uciekł.
Gdybyś mu się podobała na prawdę prosiłby o randkę, chodził za tobą, starałby się. Powiedziałaś mu że on tez Ci się podoba? może nie wiedział i stąd ten dystans?
To że przytulił i flirtował wydaję mi się że z wdzięczności za wysłuchanie, kierował się chwilą. To że zdjął włosa i zaczepił o usta nie wiele znaczy.
Jeżeli przytulił i dotknął w inne miejsca to może bym się zastanowiła nad tym.
Wg mnie (to tylko moje zdanie) wykorzystał Cię tak trochę. Zobaczył, że jesteś miłą dziewczyną, że nie wyśmiejesz jego problemów. Gdyby chciał coś więcej oprócz kontunuacji w stronę flirtu i poznawania Ciebie i proszenia o kolejne spotkania, które nie miałyby na celu tylko zwirzanie, chwaliłby się sobą. Mówiłby jak by to sobie nie poradził z tymi problemami, albo wychwalałby swoje cechy, mówił o czyms pozytywnym.
A tu jego kłopoty znikły i może zobaczył, że się podkochujesz w nim (choć wątpię, bo nie powiedziałaś nawet z tego co czytałam że Ci się podoba, a faceci to mało domyślne stwory) uciekł.
Je też wyznałam mu że mi sie podoba, nawet dawałam mu to w jakiś sposób do zrozumienia a na początku dawał mi jakieś miłe gesty np. nie raz postawił mi piwo czy zrobił dla mnie kanapkę choć go to nie prosiłam, ale możliwe że to mogło być czysto koleżeńskie, ale jak kiedyś sie go zapytałam (choć może nie powinnam tyle że wtedy za dużo wypiłam) czy go pociągam on stwierdził że aż za bardzo ale nie chciał mnie pocałować choć siedzieliśmy przytuleni,więc póżniej już nie wiedziałam co tym myśleć.
Gdybyś go pociągała zapytałby czy może Cie pocałować lub pocałowałby bez pytania. Nie wiem dziwnie, że ani Ty ani on nic więcej nie zrobiliście skoro się sobie niby podobaliście.
Ale jak piszesz urwało się to już. Skończył się zwierzać i sie urwało...
21 2014-12-29 21:47:57 Ostatnio edytowany przez Lara200 (2014-12-29 21:49:28)
Gdybyś go pociągała zapytałby czy może Cie pocałować lub pocałowałby bez pytania. Nie wiem dziwnie, że ani Ty ani on nic więcej nie zrobiliście skoro się sobie niby podobaliście.
Ale jak piszesz urwało się to już. Skończył się zwierzać i sie urwało...
No właśnie, chociaż on sam był troche taki niewydarzony i często nie wiedziałam o co mu chodzi, raz sie oddalał a innym razem znów był taki jak dawniej więc sie w tym wszystkim póżniej pogubiłam. Ale tak czy inaczej przykro mi póżniej było że zostałam potraktowana jak zwykła chusteczka na otarcie łez, a póżniej odstawiona jak zużyty przedmiot aż sama czasem myślałam czy rzeczywście jestem aż tak aseksualna że nawet on mnie olał choć z wyglądu nie jestem brzydka i wiele osób mówi że jestem ładna nawet on tak twierdził że mam nieprzeciętną oryginalną urodę, skoro tak było to nie wiem gdzie tkwił błąd. Bo wulgarna też nigdy nie byłam i nie jestem i zawsze staram sie być sobą ale jak widać nawet to nie wystarczy. Poprzedni chłopak też mi sie wyżalał jaki to on biedny przy okazji ewidentnie kokietował i obiecywał, tyle że tym razem była to znajomość internetowa nawet nie spotkaliśmy się a póżniej znalazł sobie dziewczynę i jak gdyby nigdy nic zaczął się nią chwalić a do mnie przestał pisać bo i po co. Więc historia sie w pewnym sensie powtórzyła a myślałam że tym razem będzie inaczej.
Choć ideałem nie był to żadnego mężczyzny jeszcze tak nie pragnęłam jak jego, i tak szybko sie to pewnie nie zmieni:(
Właśnie niedawno sie odezwał jak mam go potraktować???
Jak dlugo ta tesknota trwa juz u Ciebie?pzdr.
prawie 7 miesięcy;p
I nie odzywa sie kompletnie?
Właśnie teraz już sie odezwał jak gdyby nigdy nic;p
A Ty co mu odpowiedzialas?
Że u mnie wszystko ok i tyle.
A zapytalas go dlaczego nagle sie odezwal?
Nie na razie wole być ostrożna i już na nic sie nie nastawiam
To dobrze,ze na nic sie nie nastawiasz.rozczarowanie nie jest ci potrzebne.pzdr.
Dokładnie olać tych chłopów;p
olać ich(powiedziala lara ocierając łzy)
Jesteś pewna że chcesz być w związku z kimś, z kim mogłabyś mówić tylko po angielsku? Mówisz płynnie tym językiem? Czy macie realne możliwości zamieszkania w jakimś kraju razem? Od tego trzeba zacząć i te sprawy zawsze powodują najwięcej niejasności, dlatego nie pchałabym się w żadne związki międzynarodowe. Do tego dochodzi niepewność samej relacji jaka była. Próbuj szukać chłopaka blisko.
Niekiedy zdarza się że celowo wybieramy osoby z którymi związek może okazać się niemożliwy. Przyczyna tego jest taka, że na głębokim poziomie podświadomości tak naprawdę nie pragniemy związku, pragniemy żeby to było coś bardziej powierzchownego. Uczucia często są ważne ale nie czujemy się na siłach być na stałe z tą osobą jak w zwykłym związku. Silne poczucie bliskości oznacza jedynie to, że właśnie ta twoja potrzeba się realizuje. Może mam rację, zastanów się nad tym.
Jesteś pewna że chcesz być w związku z kimś, z kim mogłabyś mówić tylko po angielsku? Mówisz płynnie tym językiem? Czy macie realne możliwości zamieszkania w jakimś kraju razem? Od tego trzeba zacząć i te sprawy zawsze powodują najwięcej niejasności, dlatego nie pchałabym się w żadne związki międzynarodowe. Do tego dochodzi niepewność samej relacji jaka była. Próbuj szukać chłopaka blisko.
Niekiedy zdarza się że celowo wybieramy osoby z którymi związek może okazać się niemożliwy. Przyczyna tego jest taka, że na głębokim poziomie podświadomości tak naprawdę nie pragniemy związku, pragniemy żeby to było coś bardziej powierzchownego. Uczucia często są ważne ale nie czujemy się na siłach być na stałe z tą osobą jak w zwykłym związku. Silne poczucie bliskości oznacza jedynie to, że właśnie ta twoja potrzeba się realizuje. Może mam rację, zastanów się nad tym.
Wiesz tak sie składa że on jest z Polski i jest polakiem;D i nie jesteśmy póki co razem,spotykamy się owszem znów, nawet całujemy flirtujemy ale jak już wspomniałam nie jest to nic poważnego chociaż czuje coś do niego
Aktualnie znów jest dobrze, nawet o wiele lepiej, widujemy się ale na razie jest to dosyć lużny układ i pomimo tego że jesteśmy dziś bliżej niż kiedykolwiek wcześniek ja póki co nie nastawiam się na nic więcej, będzie co będzie...
Mimo iż znów jest posucha niczym na sacharze, to ja głupia nadal w głębi duszy się łudzę, choć wiem że to raczej przegrana sprawa,
Wspolczuje...laro- serio...
Pamietaj - facet moze miec przyjaciolke, do zwierzen, i laczyc to z intymnoscia, a ona wciaz bedzie tylko.....przyjaciolka.
Ty sie strasznie wkrecasz- wcale sie nie dziwie, ale uwazaj, zebys nie cierpiala, jak on ci ktoregos dnia palnie, ze poznal fantastyczna kobiete, i oczekuje, ze pomozesz mu ja zdobyc....
Po prostu uwazaj na siebie...
40 2015-07-02 21:12:15 Ostatnio edytowany przez Lara200 (2015-07-02 21:13:10)
Wspolczuje...laro- serio...
Pamietaj - facet moze miec przyjaciolke, do zwierzen, i laczyc to z intymnoscia, a ona wciaz bedzie tylko.....przyjaciolka.
Ty sie strasznie wkrecasz- wcale sie nie dziwie, ale uwazaj, zebys nie cierpiala, jak on ci ktoregos dnia palnie, ze poznal fantastyczna kobiete, i oczekuje, ze pomozesz mu ja zdobyc....
Po prostu uwazaj na siebie...
Tego się właśnie najbardziej obawiam, raz po jego długim milczeniu złamałam się i pierwsza do niego napisałam, drugi raz już tego nie zrobię, jest mi trochę wstyd że się przed nim zdradziłam, całowaliśmy się parę razy, on chciał pójść ze mną na całość jednak odmówiłam, gdyż przedtem wyznał mi że choć go pociągam to nie czuje do mnie nic więcej, a ja nie chciałam być dla niego jedną z wielu, raz w przypływie emocji palnęło mi się że coś do niego czuję, i teraz mam tylko nadzieję że on nie pomyślał sobie że sie w nim zakochałam, więc min. dlatego też nigdy więcej już pierwsza sie z nim nie skontaktuje, moja godność i tak już nieco ucierpiała.
oldorando napisał/a:Wspolczuje...laro- serio...
Pamietaj - facet moze miec przyjaciolke, do zwierzen, i laczyc to z intymnoscia, a ona wciaz bedzie tylko.....przyjaciolka.
Ty sie strasznie wkrecasz- wcale sie nie dziwie, ale uwazaj, zebys nie cierpiala, jak on ci ktoregos dnia palnie, ze poznal fantastyczna kobiete, i oczekuje, ze pomozesz mu ja zdobyc....
Po prostu uwazaj na siebie...
Tego się właśnie najbardziej obawiam, raz po jego długim milczeniu złamałam się i pierwsza do niego napisałam, drugi raz już tego nie zrobię, jest mi trochę wstyd że się przed nim zdradziłam, całowaliśmy się parę razy, on chciał pójść ze mną na całość jednak odmówiłam, gdyż przedtem wyznał mi że choć go pociągam to nie czuje do mnie nic więcej, a ja nie chciałam być dla niego jedną z wielu, raz w przypływie emocji palnęło mi się że coś do niego czuję, i teraz mam tylko nadzieję że on nie pomyślał sobie że sie w nim zakochałam, więc min. dlatego też nigdy więcej już pierwsza sie z nim nie skontaktuje, moja godność i tak już nieco ucierpiała.
Pal licho godnosc...
Jesli on wie, ze ty czujesz cos wiecej, a sam deklaruje, ze nie....i mimo to chcial zblizenia, i wciaz sie kontaktuje- to palant.
Wygodnie mu miec zakochana kolezanke, bez zobowiazan ze swojej strony.
Nie liczy sie z twoimi uczuciami....
Uwazaj...
Nie widzę zakochania z twojej strony tylko zauroczenie. Kocha się za określone cechy charakteru. Jeśli tych cech nie ma a jedynie wmawiasz w siebie, że one są, to to jest zauroczenie i źle się kończy. Ludzie często tak robią bo ciężko znaleźć partnera z określonymi cechami, więc wmawiamy sobie że dany partner je ma i staramy się nie myśleć o tym że to jest nieprawda. Im dłużej trwa związek, tym trudniej przekonać siebie że nastąpiła pomyłka bo jesteś już przywiązana do niego.
Jestem pewna że to nie jest zakochanie, choć on mógł pomyśleć inaczej, jednak mimo woli wciąż każdego dnia o nim pomyślę, najgorsze jest to że on mnie nadal pociąga i jakby miał kogoś byłabym bardzo zazdrosna, zdaje sobie sprawę że jednak daleko mu do ideału, jest o kilka lat starszy ode mnie, i wiele osób mówiło o nim różne rzeczy, nie zawsze dobre, choć ja jakoś przymykałam na to oko, on to taki typowy luzak i wieczny chłopiec, co jakiś czas przenosi się na inną stancje, jednak dziewczyny nadal nie ma, albo ja nic o tym nie wiem.
Znów sie do mnie odezwał, tyle że już nie było to dla mnie zaskoczeniem, nadal żywię do niego urazę, za to co kiedyś mi powiedział, tym razem nie będe już taka wyrozumiała, wiem mniej więcej czego się po nim spodziewać. Pewne rzeczy się jednak nie zmieniają.
Tak to jest normalne. Podobnie jak Ty rozstałam się kiedyś z kimś...tak właśnie beznadziejnie po angielsku. I miałam podobne odczucia jak Ty. Po kilku tygodniach naszła mnie ogromna tęsknota, takie dziwne uczucie rozpierające wszystkie moje emocje. Poradziłam sobie z tym, natomiast wiem jak to bardzo boli. Ból fizyczny to nic w porównaniu do tego. Niestety nie skontaktowałąm się już tą osobą. Wykasowałam numer i zlikwidowałam wszystkie ślady po nim.
Tak to jest normalne. Podobnie jak Ty rozstałam się kiedyś z kimś...tak właśnie beznadziejnie po angielsku. I miałam podobne odczucia jak Ty. Po kilku tygodniach naszła mnie ogromna tęsknota, takie dziwne uczucie rozpierające wszystkie moje emocje. Poradziłam sobie z tym, natomiast wiem jak to bardzo boli. Ból fizyczny to nic w porównaniu do tego. Niestety nie skontaktowałąm się już tą osobą. Wykasowałam numer i zlikwidowałam wszystkie ślady po nim.
Ja teraz staram się ograniczyć z nim kontakt i patrzeć na to wszystko z dystansem, i już więcej sie nie wychylać, kolejny raz już nie będe wyczekiwać łaskawie na jego gest, i się dostosowywać, a zabiegać o tą znajomość to już napewno, dałam mu ze dwa razy szansę, i zrozumienie, nie docenił tego i jeszcze wypomniał mi że parę razy mu w czymś nie pomogłam, więc ta cała sympatia i współczucie w stosunku do niego już prawie wyparowało, ale gdyby jeszcze przytył i zbrzydł byłoby łatwiej zapomnieć;p