Jesteśmy ze sobą już 4 miesiące do niedawna wszystko było ok. Był facetem wręcz idealnym przy każdym naszym spotkaniu dawał kwiaty, czekoladki. Szybko się zaangażowałam i wyznałam swoje uczucia, lecz on stwierdził, że mnie nie kocha, ale naprawdę bardzo mu zależy, więc postanowiłam dać mu szansę, później wszystko znowu było tak jak zawsze. Po jednym z ostatnich spotkań napisał, że myśli jak to stwierdził "nad swoją egzystencją", gdy widzieliśmy się kolejny raz stwierdził, że wszystko ma, ale czegoś mu brakuje, lecz nie potrafił się określić o co dokładnie chodzi. Od tamtej pory jest przygnębiony, prawie wgl się nie odzywa, a jeśli już odpowiada bardzo lakonicznie. Nie widzieliśmy się od tygodnia mimo, że ma wolne i nie byłoby z tym żadnych problemów. Nie wiem już co robić, chciałabym mu jakoś pomóc, ale obawiam się, że te jego zachowanie może dotyczyć naszego związku i niedługo kompletnie nasze relacje się zepsują. Jak temu zapobiec? czy można coś zrobić?
Po prostu przeczekać wg mnie. Nie można nikogo zmuszać do uczucia, daj Mu trochę czasu, niech sam się zacznie odzywać.
Wiem, że to boli, rozumiem, ale są sprawy, na które zbyt dużego wpływu nie mamy.
Myślę, że on już postanowił. Brakuje mu jeszcze odwagi i się mentalnie przygotowuje. Stąd ta cisza.
Też mam takie wrażenie, że to koniec. Nawet przy naszym ostatnim spotkaniu jak chciał się ze mną zobaczyć, myślałam, że chce wtedy zerwać, ale okazało się, że chciał, żebym pomogła wybrać prezent dla jego bliskich, nawet mi dał wtedy prezent na święta. Odetchnełam wtedy z ulgą, ale te jego rozmowy ze mną utwierdzają mnie w przekonaniu, że coś jest na rzeczy i to tylko kwestia czasu. Przez całe święta tylko raz on pierwszy zadzwonił i wtedy nawet rozmawiał tak jak dawniej, może po prostu go przytłaczam i potrzebuje odpoczynku. Chciałabym to jakoś naprawić, ale faktycznie chyba pozostaje mi tylko czekać.