Zacznę moze od tego że pozwoliłam sobie przejrzeć jakie problemy mają inni i właściwie wszysko przeszął czyli nieszczęsliwa miłość, wypadek samochodowy no i wiele innych przykrych spraw życiowych...
Może zacznę od początku...
Wychował mnie tylko mama bo taką podjeła decyzję. Przez latapodstawówki i liceum poznałam smak chleba z cukrem i wodą. Pamietam jak w ósmej klasie cały rok nie mieliśmy światłą bo mama nie miała pieniędzy na rachunek. W liceum poznałam świat do którego nie miałam dostępu bo byłam biedna. Jako dziewczyna ze wsi dopiero w liceum widziałm jak dziewczyny się ubierają modnie itd.
Czułam się inna ale odbijałam sobie to bardzo dobrymi wynikamiw nauce. Moim marzenie było studiować i wybić się w świat, ale mama moja powiedział że niestety nie będzie miała pieniędzy na studia. Miałam do niej pretęsje że nie zadbała o alimenty. Do dziś nie znam ojca...jest to jej wielka tajemnica której nie chce zdradzić. Po maturze musiałm zapomnieć o studiach i wyjechać w miasto za pracą. Udało się znaleźć zwykłą pracę a potem awans. Dla mnie 1000 zł to była wielka wypłata i byłam bardzo szczęsliwa. W tym czasie poznałam smak szynki i czekolady ale zarazem gorycz życia. Pozałam zazdrość,nienawiść,zdradę ale co tam lepsze to niż chleb ze smalcem...
W końcu poznałam tego jedynego obecnie mojego kochanego męża.
On również pochodzi z ptologicznej rodziny ale stwierdziliśy że miłość pokona wszysko.
Jego zarobki pozwoliły nam z czasem podjąć decyzję co do kredytu mieszkaniowego a z nim wszyskie inne pożyczki które pozwoliły nam na wyposażenie w podstawy.
Cóż więcej można chcieć od życia. Uwolniliśmy się z biedy a do szczęścia braowało nam dziecka. Długie strania nie dawały żadnego rezultatu, ale jak już przestaliśmy się starać rest pokazał dwie kreski:))))
Jejku kolejne wielkie szczęście. Synek urodził się jako wcześniak ale zdrowy.
Niestety też złapał sepsę dzięki Bogu przeżył pewnie dlatego że był w szpitalu. Wszysko cudowne-miłość, dziecko mieszkanie...no i bum!!!!
Informacja w mediach że na świecie pojawi się kryzys...z nia na dzień okazuje się że mąż zaczyna mniej zarabiać, z dnia na dzień okazuje się ze nie podołamy spłacie rat, z dnia na dzień okazuje się że..........
Obecnie nie mamy możliwości spłat rat i czekamy na komorników. Nie mozemy sobie z tym poradzić. Sprzedajemy co możemy. Mąż szuka lepszej pracy ale w dzisiejszych czasach???
Proszę wszyskich znajomych o pomoc w znalezieniu pracy, ale okazuje się że ICH NIE MA!
Poprosiłam obcych o pomoc dla synka w kwesti jedzenia bo my nie musimy jeść.
Spotkalismy się z dobrymi ludźmi ale też znów ze złymi, bo mamy internet to jak mogę prosić o pomoc.
Jest to jedyny sposób na kontakt zwłascza w sprawie pracy-szukanie,wysyłanie życiorysów.
Jestem strasznie zagubiona bo na dzień dzisiejszy nie wiem co mam zrobić aby moje dziecko nie poznało braku jedzenia...
Mam sam do siebie o to wszysko pretęsje-nikt nie kazał nam brać kredytów,pożyczek.
SAMA ZAŁOZYŁAM SOBIE TĄ PĘTLĘ NA SZYJE!!!