czy dobrze robie planujac odejsc? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy dobrze robie planujac odejsc?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 64 ]

1

Temat: czy dobrze robie planujac odejsc?

Moja historia.
Jestem z moim facetem od 4 lat. Jak sie poznalismy bylam w zwiazku, ktory w sumie dobiegal konca. Z obecnym zamieszkalam od razu, chcac wyprowadzic sie od tamtego z tym mielismy cos razem wynajac, jako koledzy. 2 msc pozniej kupil to mieszkanie, jak twierdzil, dla mnie. Oczywiscie na papierze jest jego. Po kolejnych kilku msc oswiadczyl mi sie i je przyjelam.

Ogolnie facet inteligentny, mysle ze przystojny, odpowiedzialny. Dobrze sie przy nim czulam. Pewnie.

Zaszlam w ciaze i to nie byla wpadka. Ja siedzialam w domu bo zle ciaze przechodzilam, a on piwo ze znajomymi. Nie widzialam w tym problemu, ale w pewnym momencie poczulam sie osamotniona. Znajomi nie odwiedzali, ja w sumie nie wychodzilam. Potem sie urodzila corka i naprawde myslalam ze trafila na fajnego tatusia, ale on byl tym, ktory pomaga. Dziecko ma 3 lata i nadal jest moim obowiazkiem, a on jest wtedy kiedy ja nie moge. Zeby to uwypuklic na spacerze sam z dzieckiem przez 2 lata byl moze ze trzy razy.

Wrocilam do pracy. Po 3 latach siedzenia w domu. Do ludzi. A on mi truje ze chce kolejne dziecko, ze teraz jest najlepszy moment. Dla mnie nie. Bo mimo, ze wiekszych wad nie ma to: nie udany seks, niestety- rozmowy jesli coklwiek zmieniaja to na chwile, wychodze sama ze znajomymi to akurat zawsze wtedy przygotowuje specjalny obiad dla nas, nie pozadam go i chyba go nie kocham.

Pisze juz w skrocie, bo zaraz nie bede mogla pisac. Chce od niego odejsc. Rozmawialam o tym wszystkim z przyjaciolmi. Oboje niezaleznie od siebie stwierdzili, ze traktuje mnie jak swoja wlasnosc i za przeproszeniem dziure do wiadomoczego. Dzisiaj doszlo do mnie ze w sumie jakby chcial mnie zatrzymac, a pewnie sie domysla bo duzo mu wyrzutow ostatnio robie, to zrobi mi kolejne dziecko, niby przypadkiem. Stosunek przerywany.

Boje sie. Odejsc. Oczywiscie dziecko zostaje ze mna, na iny wariant sie nie zgodze.

Trafilam tu na watek o kobietach, ktore kochaja za bardzo. Moze w tym tkwi problem i dlatego zgadzalam sie z usmiechem na twarzy na kazdy jego pomysl? Nie wiem. Ale nie jestem szczesliwa i wiem juz dzisiaj, ze w ten sposob nie bede.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-09 21:57:43)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

dla mnie
jako nie kobiety
za mało szczegółów
oprócz wiejącej z tego postu
po prostu

NUDY sad

czy przez 3 lata nie powiedziałaś mu czego oczekujesz, nie dałaś znaku czego chcesz, jeśli nawet nie wpadł na to

piszesz ze zmiany sa na chwilę, rozwiń jego minusy, błędy

bo to trochę generalnie pojechane

3

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Nie no racja, bo to dla rozrywki napisane.
Seks rozwieje nude? :-P facet jesli chodzi o seks to mysli ylko o sobie, nie lubi tak jak ja. Nie sprawia mi przyjemnosci a mi tego brakuje. Wole juz w ogole sie nie kochac, bo podniecic sie to i filmem erotycznym moge. I tak jest w kazdym innym watku w zyziu, on patrzy tak zeby jemu bylo najlepiej, jest strasznym egoista - pewnie dlatego ze jedynak- choc czasem powie mi cos milego lub dotknie inaczej. A propo byly tygodnie ze liczylam przez ile to dni w ogole mnie nie dotknal...

4

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Tak, potrafie mowic o problemach, potrzebach i oczekiwaniach. Pstatnio mu powiedzialam ze odejde jak nic sie nie zmieni. A co on na to teraz? Przeciez sie zmienilo, zrobmy drugie dziecko bla bla bla...

5

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Nie no racja, bo to dla rozrywki napisane.
Seks rozwieje nude? :-P facet jesli chodzi o seks to mysli ylko o sobie, nie lubi tak jak ja. Nie sprawia mi przyjemnosci a mi tego brakuje. Wole juz w ogole sie nie kochac, bo podniecic sie to i filmem erotycznym moge. I tak jest w kazdym innym watku w zyziu, on patrzy tak zeby jemu bylo najlepiej, jest strasznym egoista - pewnie dlatego ze jedynak- choc czasem powie mi cos milego lub dotknie inaczej. A propo byly tygodnie ze liczylam przez ile to dni w ogole mnie nie dotknal...

no ja nie twierdze że rozwieje nudę,

ale czy tylko negatywne strony swego partnera widzisz

może warto w inny sposób, rozmawiać, nie wiem

nie podawać mu na "tacy" wssytkiego, zmusić do myslenia działania
podejść gościa, jeśli Ci na tym wszystkim zalezy jeszcze

no nie wiem ale twój teskt o tych oczekiwaniach i że mu powiedzialaś że odejdziesz
bardziej za straszaka wziełem

jak to mówią nie kijkiem tylko marchewka

aż taka tragedia, może trzeba nim wstrząsnąc w pozytywnym tego słowa znaczeniu

sądzać po tym co piszesz ze ty w domu w ciązy a on piwko z kolegami

to już tu dziwnie, i daje do zastanowienia

6

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Uwazam siebie za inteligentna osobe, takze chyba kazdej mozliwej rozmowy probowalam. Nie ma sensu wyciagac kazdej wady, zalety widze doskonale. Po prostu nie umiem juz dalej udawax. Boje sie zostac i boje sie odejsc. Zostac i byc nieszczesliwa ? Odejsc i w sumie go zranic? Nie wiem tez jak bardzo dziecko by na tym ucierpialo, ale to juz inny temat. Zastanawiam sie czy robic to co powinnam i czego ode mnie oczekuje spoleczenstwo, czy jednak podejsc do sprawy egoistycznie.

7

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Zastanawiam sie czy robic to co powinnam i czego ode mnie oczekuje spoleczenstwo, czy jednak podejsc do sprawy egoistycznie.

Bez urazy, ale na mój gust, to społeczeństwo ma w dupie co zrobisz...

8

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Uwazam siebie za inteligentna osobe, takze chyba kazdej mozliwej rozmowy probowalam. Nie ma sensu wyciagac kazdej wady, zalety widze doskonale. Po prostu nie umiem juz dalej udawax. Boje sie zostac i boje sie odejsc. Zostac i byc nieszczesliwa ? Odejsc i w sumie go zranic? Nie wiem tez jak bardzo dziecko by na tym ucierpialo, ale to juz inny temat. Zastanawiam sie czy robic to co powinnam i czego ode mnie oczekuje spoleczenstwo, czy jednak podejsc do sprawy egoistycznie.

więc chyba warto rozpatrzyć wpierw co lepsze, życie w męce na siłę, zgodnie z "społeczeństwem"

czy zmiany ale życie zgodnie z sobą samym

z drugiej strony on egoista jak twierdzisz, a ty się zastanawiasz czy go nie zranisz ??


co do dziecka, jesli ojciec nie uczestniczy za bardzo w wychowaniu, to jaki daje przykład, chyba lepiej żeby go nei było, nie skazi wychowania dziecka czymś nie odpowiedzialnym

chodź ludzie twierdzą ze jaki by ojciec nei był, to i tak pewnych spraw nic nie zastąpi jakby go nie było

może warto sobie dac na wstrzymanie, na chwile, złapać oddech

z dystansem nowym świeżym na to popatrzeć

do tanga trzeba dwojga, fakt

być może komuś oczy trzeba otworzyć
nie rzucać się na głęboką wodę, od razu

9

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
pitagoras napisał/a:

Bez urazy, ale na mój gust, to społeczeństwo ma w dupie co zrobisz...

Powaznie jak odejde to rodzina, znajomi, wspolpracownicy sie slowem nie zajaknal na ten temat?? Ewentualnie to ja moge ich zdanie miec w dupie. Poza tym sa pewne normy spoleczne i mam wrazenie, ze jesli kobieta z dzieckiem odchodzi od swojego partnera to pewnie dlatego ze ja bije. A takiwj latki nie chce mu przylepic.

10

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

A ja zadam pytanie, bo chyba nie do końca zrozumiałam.
Chcesz od niego odejść ze względu na jego zachowanie?
Czy dlatego, że Twoje uczucia do niego wygasły?

11

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Bez urazy, ale na mój gust, to społeczeństwo ma w dupie co zrobisz...

Powaznie jak odejde to rodzina, znajomi, wspolpracownicy sie slowem nie zajaknal na ten temat?? Ewentualnie to ja moge ich zdanie miec w dupie. Poza tym sa pewne normy spoleczne i mam wrazenie, ze jesli kobieta z dzieckiem odchodzi od swojego partnera to pewnie dlatego ze ja bije. A takiwj latki nie chce mu przylepic.

czyli generalnie jesteś mocno wkurr na niego, znaczy oburzona brakiem zainteresowania
tym że nie wsłuchuje się w Ciebie, być moze z amało czasu spędza
a jeśli go jakoś spędza to nie z Tobą

czujesz się nie dowartościowana, przygnębiona, wykorzystana,

zajmij się sobą, nie przejmuj łatkami swego gościa

myślisz że facet który się rozchodzi z żona w kłotni, nerwach
myśli że szkoda jej łątkę przypiąć
pewnie 9 na 10 w takiej sytuacji dołoży łatek ile wlezie

wieć czym ty się tka naprawdę "szczypiesz"??

12

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Ten niedobry - czemu jestes niedobry?

Nasza relacja ma duzo szarosci, nie jest ani czarna ani biala. Moze dlatego nudno? Ja wiele razy probowalam na niego wplynac. Choc mam wrazenie, ze pomalu cos do niego trafia. Szkoda ze dopiero teraz i nie wiem czy nie jest za pozno.

Oczywiscie, ze jeszcze wstrzymam sie z ostateczna decyzja. Nawet stosowalam afirmacje "jest lepiej" i nie myslalam o rozstaniu to i tak po miesiacu problem wrocil. Daje mu szanse caly czas, nie wiem, moze zdarzy sie cud...

Bo jak nie ma pozadania to chyba ciezko je wskrzesic. A udawac cale zycie... Ech...

13

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Ha, no wlasnie. On by chcial caly czas byc ze mna. Zamknac mnie w zlotej klatce i ulozyc mi cale zycie.

14 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-09 23:00:28)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Ten niedobry - czemu jestes niedobry?

Nasza relacja ma duzo szarosci, nie jest ani czarna ani biala. Moze dlatego nudno? Ja wiele razy probowalam na niego wplynac. Choc mam wrazenie, ze pomalu cos do niego trafia. Szkoda ze dopiero teraz i nie wiem czy nie jest za pozno.

Oczywiscie, ze jeszcze wstrzymam sie z ostateczna decyzja. Nawet stosowalam afirmacje "jest lepiej" i nie myslalam o rozstaniu to i tak po miesiacu problem wrocil. Daje mu szanse caly czas, nie wiem, moze zdarzy sie cud...

Bo jak nie ma pozadania to chyba ciezko je wskrzesic. A udawac cale zycie... Ech...

zasłużyłem na
"niedobry "

ja piszę z pozycji faceta, i powiem Ci że moze to jest tak, ze tak widzisz te "minusy"
że przeważają na tym plusami
i to gasi,  pewne sprawy

no kurde 4 lata, 3 lata po ślubie, i taka rezygnacja

no niestety, jak kamień twardy to woda musi długo drążyć

takei życie często, nic idealne od razu nie jest, w zasadzie to tarcie nadaje sens momentami big_smile

wyjdź do ludzi, poszerz horyzonty, nie wiem umiejetnosci, zrób coś dla siebie

a i może partner zacznie głowy uzywać, jak niepokój go ogarnie

15

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Co to znaczy, że on traktuje cię jak swoją własność? Co to znaczy, że seks nie udany? Co to znaczy, że przy dziecku tylko pomaga? Jakie ty masz wobec niego oczekiwania? Rozmawiałaś z nim konkretnie o waszym związku? Jakie on wady, które zdecydowały, że przestałaś go kochać? Co takiego się w waszym związku stało? Przecież piszesz, że to inteligentny i odpowiedzialny facet. Przecież przez 3 lata siedziałaś w domu, więc cię utrzymywał. Przecież kupił wam mieszkanie, żebyś miała gdzie mieszkać, ty, on i wasze dziecko. A teraz poszłaś do pracy i wszystko się zmieniło. Dlaczego? Co tak naprawdę sprawiło, że zaczęłaś inaczej postrzegać wasz związek?
Ja tu nie widzę powodu do odejścia, raczej do rozmowy. Ale ty już podjęłaś decyzję. Świadczy o tym m.in. to, jak bardzo kategorycznie wypowiadasz się o tym, że dziecko zostaje z tobą.

16

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Jestem w podobnej sytacji jak ty tylko z wiekszym stażem domyslam sie co czujesz,  tez w ciazy bylam sama maz piwkowal, potem z tego tez nie zrezygnowal. Wiem jedno, ze jak nic z tym nie zrobisz teraz to potem bedzie tylko gorzej.

Tennuedobry2 co proponujesz na otwarcie oczu? Może meskie spojrzenie na sprawe nam cos pomoże, uswiadomi?

17 Ostatnio edytowany przez tazła (2014-12-10 07:40:57)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

No wlasnie. On jest dobrym facetem, dlatego trudno mi odejsc. I problem polega na tym, ze nic sie nie zmienilo. Obawiam sie, ze nigdy nie kochalam go. Teraz mam za swoje. I co, kupil mieszkanie i mam do konca zycia kleczec na kolana i robic mu loda kiedy ylko tego zapragnie ? ( taka przenosnia). Sprostowanie: nie mamy slubu.

Ech, z moimi uczuciami problem jest zlozony. Nie mialam dobrego wzorca ojca. Szukalam milosci czasem u nieodpowiednich mezczyzn. No i natrafil sie ten. Bardzo porzadny czlowiek. Ja po prostu chyba chcialam go kochac. I poniekad sobie to wmowilam.nie bardzo teraz wiem co jest prawda.

Zazdroszcze zakochanym parom, w ten weekend ide na slub ludzi, ktorzy zeszli sie tuz po tym co my. Od nich milosc bije. Od nas jakos tak wszystko to na sile jest.

Nie mam problemu ze piwkuje, ja tez. Mlodzi jstesmy.

Ja jeszcze decyzji nie podjelam. Zostac matka polka, rodzic dzieci, zajmowac sie domem, akceptowac to ze facet moze wiecej, bo jednak wg niego kobieta sie lepiej wszystkim zajmie jesli chodzi o dzieci i dom, stracic tak naprawde kontakt z ludzmi? Wybrac nieznane, moze nawet samotnosc, zadac bol rodzinie i jemu, zmienic jego plany na zycie, a moje - wreszcie realizowac.

Tez czuje za zasluguje na swoj nick.

Zapomnialam. Co sie teraz zmienilo? ja bylam strasznie slaba. Jako kobieta i jako jego partnerka czulam ze jestem gorsza od niego. Mimo ze mi sie to klocilo z wlasnym postrzeganiem siebie, ale jak sie siedzialo w domu i slyszalam rozne glupie teksty to po malu tracilam na pewnosci siebie.

Pracuje juz rok, wyszlam do ludzi. Przypomnialam sobie ze mozna zyc inaczej i ze fajnie jest inaczej.

18 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-10 08:36:44)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
zozi35 napisał/a:

Jestem w podobnej sytacji jak ty tylko z wiekszym stażem domyslam sie co czujesz,  tez w ciazy bylam sama maz piwkowal, potem z tego tez nie zrezygnowal. Wiem jedno, ze jak nic z tym nie zrobisz teraz to potem bedzie tylko gorzej.

Tennuedobry2 co proponujesz na otwarcie oczu? Może meskie spojrzenie na sprawe nam cos pomoże, uswiadomi?

ja Wam mogę tylko podrzucać luźne teksty, sam nie wiem czy trafne, nikt nie ripostuje, więc domniemam że w miarę ok

poza tym ja sam jestem na nowej drodze życia, w dodatku na początku
a to wszsytko trwało już długo, bo znajomość 14 lat, z czego 9 po ślubie

generalnei dopóki nie otworzyłem oczu, miałem fatalne podejście do żony,
były też przebłyski,
generalnei czepliwość, kłótliwość
ucieczka w alkohol, i cały ten syf

tylko u nas mimo złych emocji
jest ciągle chemia, która nas ciągnie do siebie, mimo kilku rozejść
a to ż esię pogubiliśmy to drugi plan big_smile

właśnie chyba o to pogubienie chodzi
a rozmowa może wiele zdziałać, tylko trzeba konsekwencji, nie każdy to lubi nie każdy tego chce
na jednego działa jedno zdarzenie, na innego trzeba lat

i chyba najważniejsze trze chęci obu stron

do "tazła"

wiesz wiele kobiet chce spokoju, normalnego życia
a ty tak jakbyś chciała odwrotnie

nie zachłysnij się tym wyjściem do ludzi, jest fajnie inaczej,
może to też byc złudne, chwilowe

może po prostu Tobie trzeba bylo oderwania od tego wszsytkiego,
może tu powinnas przerzucić więcej na barki partnera
może brak ślubu generuje u CIebie jakies rozterki, brak przywiązania brak szacynku do siebie samej

z drugiej strony kto Ci każe byc matka polką, od czego są środki antykoncepcyjne

ale chyba najważniejsze!!!

weź to co tu mówisz, w spokoju i kulturalnej rozmowie
wywal przed NIM, ale całość
nei jednorazowe tak zwnae "kadzenia"
tylko cała kawa na ławę, niech koleś wie co się w twojej głowie kotłuje

to chyba jest fair :d
Tobie zapewne jakąs ulge przyniesie
gosciowi mam nadzieje refleksje jakąś wniesie

ważne żeby to było spokojne rozmawianie, jeśli nie jesteś w stanie
to napisz kurde list i mu zostaw idąc do pracy

chcecie czy nie chcecie być razem
to chyba jednak komunikacja jest najważniejsza, jak mówisz ze spoko facet, to reakcji nie mas zsię co obawiać
gorzej jakby to był jakiś charpagan spod ciemnej gwiazdy

pozdr

dodam że zawsze można do psychologa się wybrać, rady znajomych nie zawsze są dobre

19 Ostatnio edytowany przez tazła (2014-12-10 08:55:41)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Ten niedobry, masz rację, wiem, że rozmowa jest najważniejsza. Po prostu z mojej strony tej chemii nie ma. Nie wiem czy jest sens trwać w tym dalej, liczyć że w końcu się pojawi. Bo jeśli nie ? To lepiej nie będzie. I list mu już pisałam, i na spokojnie mówiłam, coraz łatwiej mi mówić o tym bez emocji, co w sumie może byc przerażające.

On już taki jest. Co chce to ma. Tak został wychowany. Czy uda mi sie kogoś zmienic ? Jego charakter? Wątpie. To nie chodzi o porozrzucane skarpety, nieumycie blatu itp. Dla mnie to są pierdoły, którymi sobie głowy nie zawracam i jeśli jest cos nie tak to po prostu to ogarniam.

Nie jestem taka typową zołzą, która czepia się o wszystko i on potrzebuje odskoczni czy coś. Czasem mam wrażenie, że żyję ze starym człowiekiem, który widzi tylko szczęscie w pieniądzu. Na zasadzie, nie mamy kasy to do kina nie pójdziemy, ale na spacer tez nie, bo on by chciał mnie zabrać do kina. O, taki jest dobry. To tylko przykład. Ale takie jest jego myślenie. On dużo by chciał, ale coś mu nie wychodzi. I tak pomału, pomału straciliśmy nas.

Próbowaliśmy nadrobić pewne rzeczy na wspólnym wyjeździe, we dwójkę. Fajnie było odpocząć od dziecka itd, ale jakoś nie zauwazyłam, żeby się rzucił na mnie z wygłodniałym wzrokiem. Tak jakby on też tego pożądania nie czuł, a czasem chciał tylko zaspokoić swoje potrzeby...

"Tobie zapewne jakąs ulge przyniesie
gosciowi mam nadzieje refleksje jakąś wniesie" - nie czujesz, że rymujesz, co ? big_smile

20

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Mogłabyś, Tazła, rozwinąć tę mysl?

tazła napisał/a:

Pracuje juz rok, wyszlam do ludzi. Przypomnialam sobie ze mozna zyc inaczej i ze fajnie jest inaczej.

Co przeszkadza Ci w pogodzeniu nowego trybu życia z tym, które dotąd prowadziłaś?
Nie macie ślubu, czujesz się "wolna" i stąd takie mysli o rozstaniu?
Czy może trafiłaś na kogoś, przy którym Twój partner to jednak nie ten?
I boisz się do tego przyznać przed samą sobą?
Często bowiem tak jest, że to, co "stare", przegrywa natychmiast z tym, co nowe i ekscytujące.


Pozdrawiam

21 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-10 09:39:38)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Ten niedobry, masz rację, wiem, że rozmowa jest najważniejsza. Po prostu z mojej strony tej chemii nie ma. Nie wiem czy jest sens trwać w tym dalej, liczyć że w końcu się pojawi. Bo jeśli nie ? To lepiej nie będzie. I list mu już pisałam, i na spokojnie mówiłam, coraz łatwiej mi mówić o tym bez emocji, co w sumie może byc przerażające.

On już taki jest. Co chce to ma. Tak został wychowany. Czy uda mi sie kogoś zmienic ? Jego charakter? Wątpie. To nie chodzi o porozrzucane skarpety, nieumycie blatu itp. Dla mnie to są pierdoły, którymi sobie głowy nie zawracam i jeśli jest cos nie tak to po prostu to ogarniam.

Nie jestem taka typową zołzą, która czepia się o wszystko i on potrzebuje odskoczni czy coś. Czasem mam wrażenie, że żyję ze starym człowiekiem, który widzi tylko szczęscie w pieniądzu. Na zasadzie, nie mamy kasy to do kina nie pójdziemy, ale na spacer tez nie, bo on by chciał mnie zabrać do kina. O, taki jest dobry. To tylko przykład. Ale takie jest jego myślenie. On dużo by chciał, ale coś mu nie wychodzi. I tak pomału, pomału straciliśmy nas.

Próbowaliśmy nadrobić pewne rzeczy na wspólnym wyjeździe, we dwójkę. Fajnie było odpocząć od dziecka itd, ale jakoś nie zauwazyłam, żeby się rzucił na mnie z wygłodniałym wzrokiem. Tak jakby on też tego pożądania nie czuł, a czasem chciał tylko zaspokoić swoje potrzeby...

"Tobie zapewne jakąs ulge przyniesie
gosciowi mam nadzieje refleksje jakąś wniesie" - nie czujesz, że rymujesz, co ? big_smile

spoko
jakoś polotu do tego typu akcji nigdy nie miałem
mówię o rymowaniu


obstawiam że za dużo słucham dzieci jak czytają
a tam rym wiedzie prym big_smile big_smile


żartuje oczywiście

wracając do tematu, decyzji nikt za Ciebie nie podejmie, ani recepty na to nie da
nikt z Tobą nie mieszka, nie żyje

twoje wachania, hmmm

i tak de facto zrobisz czy nie zrobisz to co sama będziesz uważać za najlepsze

pewnie

związku formalnei nie macie, więc jest z górki trochę

ale czy nie warto powalczyć,
zamiast kłaść "lagę" na wszsytko

może głupei porównanie
Ci dam
ale mocno mnie wkurzala wcześniejsza robota, po 5 latach pracy szlak mnei w niej trafiał
był przemądrzały przełożony który nic nie kumał
ale ciągle pokazywał jaki to ejst BOSS
kasa śmieszna, z racji dzieci w drodze oczekiwania wzrosły
kończyła mi się roczna umowa
i jakbym to wywróżył, nei wiem może przyciągałem myśleniem o tym
akcje
że zotałem bez podstawnie zrypany, za zespół, gdzi enie miałem funkcji nikogo ponad w tym zespole
a traktowany byłem jako taki
lider, koordynator

po tej "zjebie" dw atygodnie do końca umowy, wstałem od biurka, udałem się na cygara, wróciłem, i zaczełem sprzątać biurko, po czym udałem się do dyrektora i poprosiłem
o świadectwo pracy
nikmu o niczym nie mówiąc
dostałem świadectwo bardzo OKEJ, i wtedy ludzie z zespołu
stary a masz inną robote
ja że nie
a jak dasz rady, a moze wpierw poszukaj nowej a potem sie zwolinij

odparłem że właśnie takiego kopa w D potrzebowałem

ludzie pracowali tam jeszcze przez rok, potem firma padła

a ja od 9 w innej,


i zanosi się, że nowy kop by się przydał


reasumując, raz do odwaznych świat nalezy
dwa sami decydujemy o tym co nas spotyka, w dużej mierze

mam nadzieję że ten prosty przekaz, jakoś trafia

miłego dnia

22

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Nie mam do kogo odejść.
Można żyć inaczej. Ludzie chodzą w różne ciekawe miejsca, poznają nowe rzeczy. Są ludzie, którzy się szczerze kochaja i po prostu to widać.

To nie jest kwestia pogodzenia trybu zycia. Cały czas było źle, ale wmawiałam sobie, że nie może być dobrze. Że wszyscy tak mają. Albo że to rutyna.

Poza tym pracując poprawiłam pewność siebie, nie obeszło się też bez tabletek "na stres". Teraz już ich nie biorę, czuję się silniejsza.

23

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Gdyby chodziło tylko o mnie to nie byłoby żadnego problemu ani tego tematu. Odważna jestem, ale w tym wypadku narażam nie tylko siebie i nie ryzykuje tylko swoim zyciem. Dlatego to trudna decyzja.

24

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Szanowna Autorko, opowiedz lepiej o nowym koledze, który otwiera Ci własnie oczy (?) na świat ;-)

25

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Nie mam do kogo odejść.
Można żyć inaczej. Ludzie chodzą w różne ciekawe miejsca, poznają nowe rzeczy. Są ludzie, którzy się szczerze kochaja i po prostu to widać.

To nie jest kwestia pogodzenia trybu zycia. Cały czas było źle, ale wmawiałam sobie, że nie może być dobrze. Że wszyscy tak mają. Albo że to rutyna.

Poza tym pracując poprawiłam pewność siebie, nie obeszło się też bez tabletek "na stres". Teraz już ich nie biorę, czuję się silniejsza.

stres związany z czym
pracą, nowym wyzwaniem??

często slyszę, że a kurde mój facet spoko jest, ale
nie chodzimy nigdzie, nic nie robimy ciekawego

on nic nie zaproponuje

u mnie to się rozpierdzielało
na etapie
co na obiad, ja nie wiedziałem co chcę, ona nie wiedziała co chce
ale nie było kroku dobra
to zrobię to czy to

tylko był problem że nie wiem

a nie lepiej wziąść faceta za fraki
i powiedziec idziemy tu i tu, chce zobaczyć to i to, oczekuje że razem zrobimy to i to
powie nie
dobra, iles tam razy sama i mozna się zastanawiać

komunikacja!!! a potem wnioski i działania

26

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
rafatal napisał/a:

Szanowna Autorko, opowiedz lepiej o nowym koledze, który otwiera Ci własnie oczy (?) na świat ;-)

big_smile

powoli wink

27

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Wyjazd był moim pomysłem. Wszystko zorganizowałam. Przed nami tez kilka wyjść, które ja zorganizowałam. Bez wzgldu na to czy chce czy nie chce, za późno, bilety kupione.

Stres w pracy, stres w związku ze związkiem... Po prostu po byciu w domu i słysząc, że nie jestem wystarczajaco dobra, że nie myślę, że to on ma rację, że jego zdanie jest ważniejsze, jego praca jest lepsza, dużo ważniejsza, jego rodzice pomagają bardziej itp, ja byłam słaba. Teraz staję na nogi. A on się boi.

Chciałabym, żeby ktoś taki był. Wziął mnie za rękę i przez to wszystko poprowadził. Niestety jestem z tym sama.

28

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Wyjazd był moim pomysłem. Wszystko zorganizowałam. Przed nami tez kilka wyjść, które ja zorganizowałam. Bez wzgldu na to czy chce czy nie chce, za późno, bilety kupione.

Stres w pracy, stres w związku ze związkiem... Po prostu po byciu w domu i słysząc, że nie jestem wystarczajaco dobra, że nie myślę, że to on ma rację, że jego zdanie jest ważniejsze, jego praca jest lepsza, dużo ważniejsza, jego rodzice pomagają bardziej itp, ja byłam słaba. Teraz staję na nogi. A on się boi.

Chciałabym, żeby ktoś taki był. Wziął mnie za rękę i przez to wszystko poprowadził. Niestety jestem z tym sama.

dlatego Ci pisałem, że rozmowa i chęć tej drugiej strony do zrozumienia jest potrzebna

inaczej, im bardziej się szarpiesz, tym bardziej przeciwko Tobie to będzie

takie koło błędne, ale nei wyklucza to tego samego partnera

29

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Poważnie, chciałabym, żeby nam sie ułożyło i żeby mnie zrozumiał. Mam nadzieję, że się uda. Będę robić wszystko żeby tak było, żebym w przyszłości nie miała do siebie pretensji, że nie próbowałam. Każdy ma swoją granicę cierpliwości. Zobaczymy...

30

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Wyjazd był moim pomysłem. Wszystko zorganizowałam. Przed nami tez kilka wyjść, które ja zorganizowałam. Bez wzgldu na to czy chce czy nie chce, za późno, bilety kupione.

Stres w pracy, stres w związku ze związkiem... Po prostu po byciu w domu i słysząc, że nie jestem wystarczajaco dobra, że nie myślę, że to on ma rację, że jego zdanie jest ważniejsze, jego praca jest lepsza, dużo ważniejsza, jego rodzice pomagają bardziej itp, ja byłam słaba. Teraz staję na nogi. A on się boi.

Chciałabym, żeby ktoś taki był. Wziął mnie za rękę i przez to wszystko poprowadził. Niestety jestem z tym sama.

W tej sytuacji, jak sądzę, Wasz związek raczej przyszłości nie ma.
Mówisz, że on się boi Twojego "otwarcia na świat".
Pytanie, czy będzie zdolny to zaakceptować i wyznaczyć sobie nową, bardziej sprzyjającą Twoim oczekiwaniom, rolę prawdziwego partnera.
To bardzo trudne i mam wątpliwości, czy w ogóle będziesz chciała poświęcić kolejne lata, by sie o tym przekonać.


Pozdrawiam

31

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
Excop napisał/a:

W tej sytuacji, jak sądzę, Wasz związek raczej przyszłości nie ma.
Mówisz, że on się boi Twojego "otwarcia na świat".
Pytanie, czy będzie zdolny to zaakceptować i wyznaczyć sobie nową, bardziej sprzyjającą Twoim oczekiwaniom, rolę prawdziwego partnera.
To bardzo trudne i mam wątpliwości, czy w ogóle będziesz chciała poświęcić kolejne lata, by sie o tym przekonać.


Pozdrawiam

Jezu... Lata??? Też w to wątpię sad

32

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:
Excop napisał/a:

W tej sytuacji, jak sądzę, Wasz związek raczej przyszłości nie ma.
Mówisz, że on się boi Twojego "otwarcia na świat".
Pytanie, czy będzie zdolny to zaakceptować i wyznaczyć sobie nową, bardziej sprzyjającą Twoim oczekiwaniom, rolę prawdziwego partnera.
To bardzo trudne i mam wątpliwości, czy w ogóle będziesz chciała poświęcić kolejne lata, by sie o tym przekonać.


Pozdrawiam

Jezu... Lata??? Też w to wątpię sad

przecież to jak z winem

młody rocznik zaszumi, ale nie koniecznie będzie dobre
te najlepsze długo "leżakują" dochodzą, klarują się

takze powodzenia

33

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tenniedobry2 napisał/a:
tazła napisał/a:
Excop napisał/a:

W tej sytuacji, jak sądzę, Wasz związek raczej przyszłości nie ma.
Mówisz, że on się boi Twojego "otwarcia na świat".
Pytanie, czy będzie zdolny to zaakceptować i wyznaczyć sobie nową, bardziej sprzyjającą Twoim oczekiwaniom, rolę prawdziwego partnera.
To bardzo trudne i mam wątpliwości, czy w ogóle będziesz chciała poświęcić kolejne lata, by sie o tym przekonać.


Pozdrawiam

Jezu... Lata??? Też w to wątpię sad

przecież to jak z winem

młody rocznik zaszumi, ale nie koniecznie będzie dobre
te najlepsze długo "leżakują" dochodzą, klarują się

takze powodzenia

Zabrzmiało pozytywnie, dziękuję smile

34 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-12-10 11:05:25)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tenniedobry2 napisał/a:

związku formalnei nie macie, więc jest z górki trochę

Wręcz przeciwnie. Myślę, że brak formalnego związku jest raczej wadą niż zaletą.
Małżeństwo w prawny sposób chroni obu małżonków. Konkubinat niestety nie.
Wyobraź sobie, że za kilka lat partnerowi Tejzłej odwidziałby się związek z nią, wyrzuca ją z mieszkania i zatrzymuje wszystkie rzeczy, które kupili razem (np. telewizor, pralkę, lodówkę, itp.)
I co zrobi Tazła? Wezwie policję? Każą jej udowodnić, że to są jej rzeczy.
Jak nie ma imiennie wystawionych dokumentów własności na te rzeczy, to zostaje z niczym.
Z niczym. W przypadku rozwodu sąd decyduje o podziale majątku, więc w pewien sposób małżeństwo chroniłoby autorkę.

35 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-12-10 11:13:05)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tenniedobry2 napisał/a:
zozi35 napisał/a:

Jestem w podobnej sytacji jak ty tylko z wiekszym stażem domyslam sie co czujesz,  tez w ciazy bylam sama maz piwkowal, potem z tego tez nie zrezygnowal. Wiem jedno, ze jak nic z tym nie zrobisz teraz to potem bedzie tylko gorzej.

Tennuedobry2 co proponujesz na otwarcie oczu? Może meskie spojrzenie na sprawe nam cos pomoże, uswiadomi?

ja Wam mogę tylko podrzucać luźne teksty, sam nie wiem czy trafne, nikt nie ripostuje, więc domniemam że w miarę ok

poza tym ja sam jestem na nowej drodze życia, w dodatku na początku
a to wszsytko trwało już długo, bo znajomość 14 lat, z czego 9 po ślubie

generalnei dopóki nie otworzyłem oczu, miałem fatalne podejście do żony,
były też przebłyski,
generalnei czepliwość, kłótliwość
ucieczka w alkohol, i cały ten syf

tylko u nas mimo złych emocji
jest ciągle chemia, która nas ciągnie do siebie, mimo kilku rozejść
a to ż esię pogubiliśmy to drugi plan big_smile

właśnie chyba o to pogubienie chodzi
a rozmowa może wiele zdziałać, tylko trzeba konsekwencji, nie każdy to lubi nie każdy tego chce
na jednego działa jedno zdarzenie, na innego trzeba lat

i chyba najważniejsze trze chęci obu stron

do "tazła"

wiesz wiele kobiet chce spokoju, normalnego życia
a ty tak jakbyś chciała odwrotnie

nie zachłysnij się tym wyjściem do ludzi, jest fajnie inaczej,
może to też byc złudne, chwilowe

może po prostu Tobie trzeba bylo oderwania od tego wszsytkiego,
może tu powinnas przerzucić więcej na barki partnera
może brak ślubu generuje u CIebie jakies rozterki, brak przywiązania brak szacynku do siebie samej

z drugiej strony kto Ci każe byc matka polką, od czego są środki antykoncepcyjne

ale chyba najważniejsze!!!

weź to co tu mówisz, w spokoju i kulturalnej rozmowie
wywal przed NIM, ale całość
nei jednorazowe tak zwnae "kadzenia"
tylko cała kawa na ławę, niech koleś wie co się w twojej głowie kotłuje

to chyba jest fair :d
Tobie zapewne jakąs ulge przyniesie
gosciowi mam nadzieje refleksje jakąś wniesie

ważne żeby to było spokojne rozmawianie, jeśli nie jesteś w stanie
to napisz kurde list i mu zostaw idąc do pracy

chcecie czy nie chcecie być razem
to chyba jednak komunikacja jest najważniejsza, jak mówisz ze spoko facet, to reakcji nie mas zsię co obawiać
gorzej jakby to był jakiś charpagan spod ciemnej gwiazdy

pozdr

dodam że zawsze można do psychologa się wybrać, rady znajomych nie zawsze są dobre

Tak na wstępie to powiem, że macie świetne nicki Tazła, Tenniedobry aż strach to wymawiać http://emotikona.pl/emotikony/pic/0sarcastic.gif
Ale zgadzam się z Tymzłym.
Ja jestem facetem i byłem ogromnym egoistą.
Liczyłem się tylko ja, liczyły się tylko moje potrzeby.
Moja żona wiernie przy mnie stała ( nie doceniałem tego ).
Ale przyszedł taki moment, że dojrzałem ( szkoda, że tak późno ) i teraz sytuacja się odwróciła.
A dlaczego odwróciła?
Dlatego, że nie czuła się kobietą, że nie była adorowana etc.
Wtedy seks 3, 4 razy w roku.
Teraz, to seks 5 razy w tygodniu i ona wie, że to ona, moja żona ma być usatysfakcjonowana.
Moim wielkim błędem było to, że ona dawała mi sygnały, chciała mi o swoich potrzebach mówić, ba, nawet mówiła.
Tylko ja byłem ślepy i głuchy jak pień.
Ale jak dojrzałem, to zobaczyłem, że ( strzelałem sobie sam w kolano).
Czy można postawić znak równości pomiędzy seksem 3,4 razy w roku a 5 razy w tygodniu?
Kiedyś to ja zawsze inicjowałem seks,a teraz to moja najpiękniejsza żona to robi.
My nie jesteśmy młodzi.
Jesteśmy prawie 38 lat po ślubie, a razem 43.
Ale jesteśmy ze sobą.
Szanujemy się, kochamy i przede wszystkim rozmawiamy ze sobą.
Rozmawiamy o tym czego oczekujemy, chcemy, czego nam brak, czego pragniemy etc.
Dlatego jesteśmy razem i wierzę, że będziemy razem do Naszych ostatnich dni.
Dlatego uważam, że rozmowa ale szczera rozmowa to w małżeństwie, partnerstwie jest najważniejsze.
To jest "scalacz" związku.

36

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Lexpar, ogromnie zazdroszczę! Oj tak, tego bym sobie własnie życzyła smile Mam nadzieję, że nie są to wygórowane oczekiwania.

A co w końcu do Ciebie trafiło, że sie zmieniło na lepsze?

37

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
Aeryn napisał/a:
tenniedobry2 napisał/a:

związku formalnei nie macie, więc jest z górki trochę

Wręcz przeciwnie. Myślę, że brak formalnego związku jest raczej wadą niż zaletą.
Małżeństwo w prawny sposób chroni obu małżonków. Konkubinat niestety nie.
Wyobraź sobie, że za kilka lat partnerowi Tejzłej odwidziałby się związek z nią, wyrzuca ją z mieszkania i zatrzymuje wszystkie rzeczy, które kupili razem (np. telewizor, pralkę, lodówkę, itp.)
I co zrobi Tazła? Wezwie policję? Każą jej udowodnić, że to są jej rzeczy.
Jak nie ma imiennie wystawionych dokumentów własności na te rzeczy, to zostaje z niczym.
Z niczym. W przypadku rozwodu sąd decyduje o podziale majątku, więc w pewien sposób małżeństwo chroniłoby autorkę.

Aeryn o tym, że przy konkubinacie partnerzy nie maja prawa do spadku, do prawa zatrzymania mieszkania, czy też innych dóbr, to chyba wszyscy wiedzą.
Są metody które pozwalają na uniknięcie takich sytuacji.
Ale ja myślę, że nie o to tu chodzi.
Ja myślę, że kobieta pragnie byc żoną a nie partnerką.
Nie wiem, może się mylę.
Jeżeli tak, to wyprostujcie mnie.

38

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
Aeryn napisał/a:
tenniedobry2 napisał/a:

związku formalnei nie macie, więc jest z górki trochę

Wręcz przeciwnie. Myślę, że brak formalnego związku jest raczej wadą niż zaletą.
Małżeństwo w prawny sposób chroni obu małżonków. Konkubinat niestety nie.
Wyobraź sobie, że za kilka lat partnerowi Tejzłej odwidziałby się związek z nią, wyrzuca ją z mieszkania i zatrzymuje wszystkie rzeczy, które kupili razem (np. telewizor, pralkę, lodówkę, itp.)
I co zrobi Tazła? Wezwie policję? Każą jej udowodnić, że to są jej rzeczy.
Jak nie ma imiennie wystawionych dokumentów własności na te rzeczy, to zostaje z niczym.
Z niczym. W przypadku rozwodu sąd decyduje o podziale majątku, więc w pewien sposób małżeństwo chroniłoby autorkę.

kontekst tego był  że rozmyśla nad odejściem
więc jedna przeszkoda mniej
czyli trochę z górki

39 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-10 11:41:45)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
Lexpar napisał/a:
Aeryn napisał/a:
tenniedobry2 napisał/a:

związku formalnei nie macie, więc jest z górki trochę

Wręcz przeciwnie. Myślę, że brak formalnego związku jest raczej wadą niż zaletą.
Małżeństwo w prawny sposób chroni obu małżonków. Konkubinat niestety nie.
Wyobraź sobie, że za kilka lat partnerowi Tejzłej odwidziałby się związek z nią, wyrzuca ją z mieszkania i zatrzymuje wszystkie rzeczy, które kupili razem (np. telewizor, pralkę, lodówkę, itp.)
I co zrobi Tazła? Wezwie policję? Każą jej udowodnić, że to są jej rzeczy.
Jak nie ma imiennie wystawionych dokumentów własności na te rzeczy, to zostaje z niczym.
Z niczym. W przypadku rozwodu sąd decyduje o podziale majątku, więc w pewien sposób małżeństwo chroniłoby autorkę.

Aeryn o tym, że przy konkubinacie partnerzy nie maja prawa do spadku, do prawa zatrzymania mieszkania, czy też innych dóbr, to chyba wszyscy wiedzą.
Są metody które pozwalają na uniknięcie takich sytuacji.
Ale ja myślę, że nie o to tu chodzi.
Ja myślę, że kobieta pragnie byc żoną a nie partnerką.
Nie wiem, może się mylę.
Jeżeli tak, to wyprostujcie mnie.

ja dodam, mam nadzieję że się zgodzisz
że kolejnośc niekiedy tych stanów jest zła
bo de facto wpierw chyba trzeba zostać dobrym partnerem partnerką
żeby być mężem lub żoną
a idąc od kierunku drugiego czyli stać się mężem żoną w krótkim czasie
potem nie dziwne się że nie wychodzi bycie partnerem


co do nicków, mój powstał w wyniku pierwszych przemyśleń
otwierania po woli oczu
nie czuję się zły, big_smile
byłem po prostu mocno na siebie wkurr big_smile
dziś mogę z ręką na sercu powiedzieć, ze niczego bym nie zmienił, może jedynie kilku spraw które przekroczyły granice przyzwoitości
i normalności, szacunku do drugiej osoby

być może właśnie to przede mną stało, na drodze
mam nadzieje że dobre wnioski z tych lekcji życia wyciągnąłem

czego i autorce życze


a kurde zrządzenie losu, dwie ofiary swojego losu
z tymi nickami nawet wcześniej nie dojrzałem tego smile
pozdr

40

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Lexpar, ogromnie zazdroszczę! Oj tak, tego bym sobie własnie życzyła smile Mam nadzieję, że nie są to wygórowane oczekiwania.

A co w końcu do Ciebie trafiło, że sie zmieniło na lepsze?

Tazła ( a dlaczego taki nick http://emotikona.pl/emotikony/pic/niewiem.gif ), Ty nie jesteś tą Złą, Ty jesteś tą Dobrą.
Ty jesteś tą najważniejszą.
To Ty dałaś swojemu partnerowi dziecko i co on tego nie czuje http://emotikona.pl/emotikony/pic/zdziwko.gif ?
To wywal mu to tak " prosto z mostu "
Bo to, że finansowo Was zabezpiecza nie świadczy o wszystkim.
Ja myslę, że on jest okropnym egoistą, który nie dojrzał do roli ojca.
On jest egoistą, który uważa, ze jak daje kasę to wszystko mu się należy.
Niestety tak nie jest.
W partnerstwie obie strony są równe bez wzgledu na ich udział.
Musisz mu to wywalić i uświadomić go.
On musi wiedzieć o Twoich oczekiwaniach i mieć świadomość co będzie jak ich nie spełni.
Ja mówię Tobie o tym jako starszy, doświadczony pan.
Mówię to patrząc ze strony faceta.

41

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tenniedobry2 napisał/a:

kontekst tego był  że rozmyśla nad odejściem
więc jedna przeszkoda mniej
czyli trochę z górki

Zgadzam się, w tym sensie na pewno "z górki".
Tazła, czy myślisz, że fakt, że Twój partner się nie oświadczył, wpłynął na Twoje uczucia do niego?
Ciężko mi uwierzyć, że nigdy go nie kochałaś... Dlaczego zdecydowałaś się z nim na dziecko, jeśli nie kochałaś?

42 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-12-10 11:52:55)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tenniedobry2 napisał/a:
Lexpar napisał/a:
Aeryn napisał/a:

Wręcz przeciwnie. Myślę, że brak formalnego związku jest raczej wadą niż zaletą.
Małżeństwo w prawny sposób chroni obu małżonków. Konkubinat niestety nie.
Wyobraź sobie, że za kilka lat partnerowi Tejzłej odwidziałby się związek z nią, wyrzuca ją z mieszkania i zatrzymuje wszystkie rzeczy, które kupili razem (np. telewizor, pralkę, lodówkę, itp.)
I co zrobi Tazła? Wezwie policję? Każą jej udowodnić, że to są jej rzeczy.
Jak nie ma imiennie wystawionych dokumentów własności na te rzeczy, to zostaje z niczym.
Z niczym. W przypadku rozwodu sąd decyduje o podziale majątku, więc w pewien sposób małżeństwo chroniłoby autorkę.

Aeryn o tym, że przy konkubinacie partnerzy nie maja prawa do spadku, do prawa zatrzymania mieszkania, czy też innych dóbr, to chyba wszyscy wiedzą.
Są metody które pozwalają na uniknięcie takich sytuacji.
Ale ja myślę, że nie o to tu chodzi.
Ja myślę, że kobieta pragnie byc żoną a nie partnerką.
Nie wiem, może się mylę.
Jeżeli tak, to wyprostujcie mnie.

ja dodam, mam nadzieję że się zgodzisz
że kolejnośc niekiedy tych stanów jest zła
bo de facto wpierw chyba trzeba zostać dobrym partnerem partnerką
żeby być mężem lub żoną
a idąc od kierunku drugiego czyli stać się mężem żoną w krótkim czasie
potem nie dziwne się że nie wychodzi bycie partnerem


co do nicków, mój powstał w wyniku pierwszych przemyśleń
otwierania po woli oczu
nie czuję się zły, big_smile
byłem po prostu mocno na siebie wkurr big_smile
dziś mogę z ręką na sercu powiedzieć, ze niczego bym nie zmienił, może jedynie kilku spraw które przekroczyły granice przyzwoitości
i normalności, szacunku do drugiej osoby

być może właśnie to przede mną stało, na drodze
mam nadzieje że dobre wnioski z tych lekcji życia wyciągnąłem

czego i autorce życze


a kurde zrządzenie losu, dwie ofiary swojego losu
z tymi nickami nawet wcześniej nie dojrzałem tego smile
pozdr

Tenniedobry wielki szacun dla CIEBIE http://emotikona.pl/emotikony/pic/0recourse.gif
Twoje wypowidzi, przemyślenia etc, są bardzo mądre i dojrzałe.
Nie znam Twojej historii i jeżeli jest na forum, to zapewniam, że się z nią zapoznam.
A co do Waszych nicków to tak mi się skojarzylo http://emotikona.pl/emotikony/pic/0tongue.gif.
Niestety tak jest u prawników, że potrafią czytać między wierszami.
Pozdrawiam.

43

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
Lexpar napisał/a:
tenniedobry2 napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Aeryn o tym, że przy konkubinacie partnerzy nie maja prawa do spadku, do prawa zatrzymania mieszkania, czy też innych dóbr, to chyba wszyscy wiedzą.
Są metody które pozwalają na uniknięcie takich sytuacji.
Ale ja myślę, że nie o to tu chodzi.
Ja myślę, że kobieta pragnie byc żoną a nie partnerką.
Nie wiem, może się mylę.
Jeżeli tak, to wyprostujcie mnie.

ja dodam, mam nadzieję że się zgodzisz
że kolejnośc niekiedy tych stanów jest zła
bo de facto wpierw chyba trzeba zostać dobrym partnerem partnerką
żeby być mężem lub żoną
a idąc od kierunku drugiego czyli stać się mężem żoną w krótkim czasie
potem nie dziwne się że nie wychodzi bycie partnerem


co do nicków, mój powstał w wyniku pierwszych przemyśleń
otwierania po woli oczu
nie czuję się zły, big_smile
byłem po prostu mocno na siebie wkurr big_smile
dziś mogę z ręką na sercu powiedzieć, ze niczego bym nie zmienił, może jedynie kilku spraw które przekroczyły granice przyzwoitości
i normalności, szacunku do drugiej osoby

być może właśnie to przede mną stało, na drodze
mam nadzieje że dobre wnioski z tych lekcji życia wyciągnąłem

czego i autorce życze


a kurde zrządzenie losu, dwie ofiary swojego losu
z tymi nickami nawet wcześniej nie dojrzałem tego smile
pozdr

Tenniedobry wielki szacun dla CIEBIE http://emotikona.pl/emotikony/pic/0recourse.gif
Twoje wypowidzi, przemyślenia etc, są bardzo mądre i dojrzałe.
Nie znam Twojej historii i jeżeli jest na forum, to zapewniam, że się z nią zapoznam.
A co do Waszych nicków to tak mi się skojarzylo http://emotikona.pl/emotikony/pic/0tongue.gif.
Niestety tak jest u prawników, że potrafią czytać między wierszami.
Pozdrawiam.

"uświadomiony przemocowiec"
jakoś tak temat szedł, ale w nim to bardziej taki profil tych mechanizmów, moich odpowiedzi, naszych blędów, generalnie wyrzucenie z siebie tego złego w formie pisanej,
to jedynie można chyba tak traktować, jako czego nie robić żeby nie było źle


pozdr

44

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Aeryn, obstawiam miłość z rozsądku. Póki co mi samej jest ciężko dojść, że "nigdy go nie kochałam". Chciałam wierzyć, że go kocham. Chyba tak. Poza tym oświadczyny były, przed poczęciem dziecka, po 4 msc bycia razem.

Tenniedobry - cały czas myślałam, że ze względu na nick piszesz tongue

Lexpar, DZIEKUJĘ smile Dlaczego taki nick ? Czuję, że sama sobie ten bat ukręciłam. Złe decyzje, błędy. Może zaslużyłam... Karma czy coś ;/

45 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-12-10 12:17:23)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Droga Autorko,
Czytając ten wątek głównie rzuca się w oczy Twoje zagubienie.
Jest w Twoich wypowiedziach sporo poszarpanych myśli i rozważań, ale również rozczarowań, obaw i nadziei.
Moim zdaniem jesteś na progu własnej transformacji, o której w tym wątku piszą Tenniedobry i Lexpar. 
Dotychczas działałaś na autopilocie i robiłaś to, do czego przygotowała Ciebie historia, tradycja oraz układ społeczny.
Teraz zaczynasz rozumieć o co chodzi w wydarzeniach, jakich doświadczasz i chociaż jeszcze  nie widzisz pełnego obrazu, to sam fakt, że stajesz się obserwatorem własnego życia i próbujesz je opisać, sprawia, że poszerzasz swoją świadomość.
Z czasem przestaniesz się miotać i zaczniesz podążać za własną intuicją.
Życzę powodzenia i świadomych wyborów. smile

46 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-10 12:18:44)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Aeryn, obstawiam miłość z rozsądku. Póki co mi samej jest ciężko dojść, że "nigdy go nie kochałam". Chciałam wierzyć, że go kocham. Chyba tak. Poza tym oświadczyny były, przed poczęciem dziecka, po 4 msc bycia razem.

Tenniedobry - cały czas myślałam, że ze względu na nick piszesz tongue

Lexpar, DZIEKUJĘ smile Dlaczego taki nick ? Czuję, że sama sobie ten bat ukręciłam. Złe decyzje, błędy. Może zaslużyłam... Karma czy coś ;/

no masz odpowiedź

po prostu to co się czasem człowiekowi po głowie tłucze, jest tylko czymś wymyślonym tongue
i egzystuje tylko w jego głowie, a ma przełożenie na postrzeganie tego co go otacza

w dodatku idąc tym tropem
to właśnie mam 666 post big_smile no ale diabeł w szczegółach jest

powodzenia

47 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-12-10 13:04:19)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Lexpar, DZIEKUJĘ smile Dlaczego taki nick ? Czuję, że sama sobie ten bat ukręciłam. Złe decyzje, błędy. Może zaslużyłam... Karma czy coś ;/

Tazła tak to jest w naszym życiu, że każdy z nas wiedząc, że się przewróci to by się położył lub usiadł.
Każdy z nas ma marzenia i jakieś wizje. Niestety nie zawsze się spełniają.
Tak jak wcześniej pisałem jestem orawie 38 lat po ślubie.
Żeniąc się też miałem te wizje i marzenia.
Tylko niestety potem było wielkie rozczarowanie co w konsekwencj doprowadziło do " epoki lodowcowej " w moim małżeństwie.
Lecz ja w pewnym momencie się ogarnąłem, a może wydoroślałem ( pomimo mojego wieku ) i zacząłem na życie patrzec inaczej.
Efekt jest taki, że kochamy się z żoną ( nie chodzi tu o seks ) jak nastolatkowie.
Jak idziemy gdzieś razem to nie ma takiej możliwości abyśmy nie trzymali się za ręce.
Jak kładziemy się spać to albo ona albo ja się wtulamy.
Czujemy ciepło, czujemy miłość.
Wierz mi, że ona jest dla mnie jak narkotyk.
Tylko ja musialem do tego dojrzeć.

48

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Moja historia.
Dzisiaj doszlo do mnie ze w sumie jakby chcial mnie zatrzymac, a pewnie sie domysla bo duzo mu wyrzutow ostatnio robie, to zrobi mi kolejne dziecko, niby przypadkiem. Stosunek przerywany.

Zaczne od tego i przyczepie sie. Dziewczyno nie wiesz czego chcesz, dopiero wrocilas do pracy, zastanawiasz sie nad swoim zwiazkiem i rozwazasz odejscie ale jako antykoncepcje stosujesz stosunek przerywany bo... ? I tak masz racje. Jesli bedziesz ciagle mu robic wyrzuty, narzekac i smecic to on wlasnie to zrobi. Drugie dziecko. Zacznij od tego zeby sie zabezpieczac lepiej , przynajmniej dopoki nie bedziesz pewna

49 Ostatnio edytowany przez tazła (2014-12-10 17:48:13)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Jozefina, oczywiscie, ze juz stosunku przerywanego nie bedzie o ile bedzie w ogole. Obawiam sie ze limit na ten miesiac wykorzystalam.

I chcialam wam podziekowac. Nadal nic nie wiem i niczego nie jestem pewna , ale balam sie, ze zostane wysmiana co najmniej. Dzieki za rady, za nadanie nazwy pewnym zachowaniom. Autopilot, egoista, cos w tym jest.

50

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Lexpar to piekne co piszesz, ciekawi mnie co ci otworzyło oczy? Ja juz nie mam pomysłów na mojego męża,  kompketnie mnie nie słucha. Ja juz tez nie chce zebrac o milos, zauważenia, sex, opisz jak dokonales takiej przemiany w sobie.
Tenniedobry2 no wlasnie co na obiad? Oczywiscie nie wiem! To ja zrobie to i to on eeeeeee niee, moze to? Znowu mieso! To co? Nie wiem!!! Najczestrze slowo kojego meza nie wiem i juz na czole powinien mieć je wypisane.
Chcialabym zrozumiec mojego meza, zeby szczeze raz ze mna porozmawial.

51

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
zozi35 napisał/a:

Lexpar to piekne co piszesz, ciekawi mnie co ci otworzyło oczy? Ja juz nie mam pomysłów na mojego męża,  kompketnie mnie nie słucha. Ja juz tez nie chce zebrac o milos, zauważenia, sex, opisz jak dokonales takiej przemiany w sobie.
Tenniedobry2 no wlasnie co na obiad? Oczywiscie nie wiem! To ja zrobie to i to on eeeeeee niee, moze to? Znowu mieso! To co? Nie wiem!!! Najczestrze slowo kojego meza nie wiem i juz na czole powinien mieć je wypisane.
Chcialabym zrozumiec mojego meza, zeby szczeze raz ze mna porozmawial.

No własnie mnie też to ciekawi smile
U mnie jest to samo, ile można się prosić o coś co powinno sprawiać drugiej osobie przyjemność??

Jeśli chodzi o obiady, oboje dobrze gotujemy i to lubimy i raczej nie pytamy siebie co na obiad, po prostu podajemy na stół. Gorzej, ze on nie pamięta o tym, że dziecko też by zjadło, a nie zawsze to, co zrobi nadaje sie dla dzieci.

52

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:
zozi35 napisał/a:

Lexpar to piekne co piszesz, ciekawi mnie co ci otworzyło oczy? Ja juz nie mam pomysłów na mojego męża,  kompketnie mnie nie słucha. Ja juz tez nie chce zebrac o milos, zauważenia, sex, opisz jak dokonales takiej przemiany w sobie.
Tenniedobry2 no wlasnie co na obiad? Oczywiscie nie wiem! To ja zrobie to i to on eeeeeee niee, moze to? Znowu mieso! To co? Nie wiem!!! Najczestrze slowo kojego meza nie wiem i juz na czole powinien mieć je wypisane.
Chcialabym zrozumiec mojego meza, zeby szczeze raz ze mna porozmawial.

No własnie mnie też to ciekawi smile
U mnie jest to samo, ile można się prosić o coś co powinno sprawiać drugiej osobie przyjemność??

Jeśli chodzi o obiady, oboje dobrze gotujemy i to lubimy i raczej nie pytamy siebie co na obiad, po prostu podajemy na stół. Gorzej, ze on nie pamięta o tym, że dziecko też by zjadło, a nie zawsze to, co zrobi nadaje sie dla dzieci.

z moich przemyśleń dodał bym, że to nie musi być obiad, może być źle odłożony ciuch, brak reakcji, itd itp

to jest kwestia podejścia do drugiej osoby

czasem zbyt rozbieżne poglądy, czasem zbyt wysokie oczekiwania

ale zawsze, naprawdę zawsze, to jest chyba spowodowane zepsutą komunikacją w związku

niby się rozmawia ale nic to nei wnosi
może inaczej jedno mówi drugie nie słucha
i na odwrót
potem flustracja dziwne myśli
ja go nei kocham, druga strona odwzajemnia
i taki kierunek do D

przecież nie żyjemy w większości z ludźmi którzy mieli ukryte myśli zabójcy, agresora

to są wojenki, wojny, które można spokojnie świadomie omijać

na jednego działa to drugiego motywuje tamto
można to w jakies schematy ramy ująć, ale nie koniecznie jednemu pomoże a drugiemu może dopomóc big_smile

nikt nie jest idealny, każdy ma swojego "pierdl   ca" kwestia nauczyć sie to rozumieć

dorzućmy do tego fakt iż w tym kraju życie rodzin kończy się na ciągłym biegu żeby zaspokoić egzystencje rodziny(dzieci)
i tak naprawdę zaczyna właśnie chyba brakować czasu na to wspólne życie, w konsekwencji decyzję są jakie są
i wnioski że ludzie potem żyją jakby koło siebie ale nie z sobą

są osoby które nie muszą pracować bo partner utrzymuję, no ale często te osoby właśnie mają problem ze są ubezwłasnowolnione, zależne

jak to mówią wszędzie dobrze gdzie nas nie ma big_smile
sad

cos takiego mi latało po głowie

53

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Tazla jak tak czytam o twoim zwiazku to powinnam juz dawno zamknac ten rozdzial swojego zycia i nie rozważać, jak to naprawic.   Bo jak mozna sklonic kogis do robienia czegokolwiek jak całe zycie miał podane pod nos , najpierw jego matka, potem ja, jak ja nie dogodze to zawsze pod nosem jest matka. Teraz dostrzegam to ze za bardzo bylam mu matka jak partnerka. Nie chce już tego robic bo nie mam nic w zamian, oprucz nazekan, ze ,,idealnie nie bylo,,.

54

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Tenniedobry, masz racje. Bo ja tez tak uwazam. No ale nie dociera...

Ale ja mam jeszcze jeden problem. Seks. Naprawde jest bardzo dla mnie wazny. Nie wierze w "jestem zmeczony po pracy", bo czasem w pracy nie jest a nie przeklada sie to na ilosc seksu. Do tego seks jest tylko po to, by sie spuscil. Raz. Potem koniec. Rozmowy juz byly, artykuly tez, ale mi sie juz nie chce ani inicjowac ani starac. Metaforycznie: jesli dobry seks to przekaska, pierwsze danie, drugie danie i deser, to na sama przekaske do restauracji isc mi sie nie chce.

Zozi, przykre, ze gdyby nie dziecko nie bylibysmy razem juz. Lepiej podejmowac decyzje wczesniej...

55 Ostatnio edytowany przez robert247 (2014-12-11 20:29:47)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Dobry wątek...w pewnym momencie myslałem że to moja pani tu anonimowo pisze ale potem wyszło ze nie ;

56

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
robert247 napisał/a:

Dobry wątek...w pewnym momencie myslałem że to moja pani tu anonimowo pisze ale potem wyszło ze nie ;

A w ktorym momencie wyszlo ze nie? Moze to dla zmylki :-P

57

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?
tazła napisał/a:

Tenniedobry, masz racje. Bo ja tez tak uwazam. No ale nie dociera...

Ale ja mam jeszcze jeden problem. Seks. Naprawde jest bardzo dla mnie wazny. Nie wierze w "jestem zmeczony po pracy", bo czasem w pracy nie jest a nie przeklada sie to na ilosc seksu. Do tego seks jest tylko po to, by sie spuscil. Raz. Potem koniec. Rozmowy juz byly, artykuly tez, ale mi sie juz nie chce ani inicjowac ani starac. Metaforycznie: jesli dobry seks to przekaska, pierwsze danie, drugie danie i deser, to na sama przekaske do restauracji isc mi sie nie chce.

Zozi, przykre, ze gdyby nie dziecko nie bylibysmy razem juz. Lepiej podejmowac decyzje wczesniej...

To widzisz albo ma za dobrze, a ty nie czujesz satysfakcji bo za dużo mu od siebie dajesz, albo po prostu nie docenia

no chyba generalnie finał zawsze jest ten sam, no w jakiejś tam kulturze podobno nasienie zasysaja spowrotem bo szkoda big_smile


ja też nie wierze "w chce mi się spać"

no ale co zrobię, będąc facetem mogę być oskarżony o gwałt wink

58 Ostatnio edytowany przez zozi35 (2014-12-11 23:41:54)

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Tazla u nas sex to juz przestal istnieć, przestalam sie  dopraszac, to bylo dla mnie zbyt uspokazające, szukalam winy w sobie inicjowalam, a bylam odtracana bo dzis nie bo nie mam ochoty, bo zmeczony jestem. Cale zycie zeby pan był zadowolony.  Na jednym z watkow przeczytalam ze w ten sposób maz jaral żonę,  nie wpadlabym na to.
robert moim mężem napewno nie jestes bo lubisz mowic a co siedzi w moim to nie wiem bo nie jestem w sranie wydusić, po prostu brak mi już pomyslow, pozistalo mi tylko nie starac sue już,  choc nie powiem ze jest mi obojetny.

59

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Powiedziałam, że to KONIEC.
Narazie mam mętlik w głowie. Niczego nie wiem.

60

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Tazla i jaka byla jego reakcja? Co dalej planujesz?

61

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

zozi, jak juz sie uspokoi to napisze

62

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

Trzymaj sie jakos sad

63

Odp: czy dobrze robie planujac odejsc?

No właśnie nie musiałam się "trzymać", bo to była najlepsza decyzja jaką podjęłam ostatnimi czasy big_smile

A więc po kolei.

W czwartek wieczorem pękłam. Powiedziałam co mi leży na sercu, że nie widzę i nie wierzę w poprawę tego wszystkiego. Usłyszałam to co zwykle, czyli, że to przejściowe, że każdy związek miewa kryzysy itd. A ja do niego, że mnie nie zrozumiał, bo to koniec. I wtedy on też pękl, po powtórzeniu 3 razy tej decyzji. Byłam nieugięta. Oj jak mu się świat zawalił. Nawet nie płakałam, wręcz miałam uśmiech na twarzy. Szczerze mi było go żal, ale wiedziałam że musi ochłonąć i inaczej spojrzy na to wszystko.

Na drugi dzień, poszliśmy do pracy. W pewnym momencie zaczęłam się łamać, bo jednak ani nie mam jakichś zaskórniaków na boku, ani faceta, który by mnie przygarnął, wiecie, bałam sie co dalej, bo tego nei zdążyliśmy przegadać. Odebral mnie z pracy z kwiatami - tego mogłam sie spodziewać, zabrał mnie też na zakupy. Ale ja nie przekupna tongue

Po powrocie przegadaliśmy co dalej. Powiedział, że jeśli tego potrzebuję to on sie wyprowadzi, nie wyrzuci mnie, bo jestem dla niego najważniejsza i dziecko też. Także tak jak pisałam. Dobry facet z niego.

Także co dalej ?? NIE WIEM. W końcu mnie zauważa, widzi we mnie kobietę i słucha mnie. Ba! nawet sam wie, gdzie robił źle i od razu to poprawił. Twierdzi, ze juz nigdy nie będzie mnie tak traktował jak przez ten czas, który uważa za stracony. Może mu się uda odbudować miłość ? Albo zapoczątkować na nowo ? Jakkolwiek. Ale ma dobry start po tym końcu tongue

Zozi, może jednak warto coś zrobic ? Przeżyć życie gdy ma sie tylko jedno to każdy potrafi, ale o ile fajniej jest po prostu ZYĆ i być szczęśliwym i korzystać z każdego dnia. I nie tylko cieszyć się z tego, co się ma, ale mimo wszystko sięgać po "więcej". Zastanów się smile

Posty [ 64 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy dobrze robie planujac odejsc?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024