Moja historia.
Jestem z moim facetem od 4 lat. Jak sie poznalismy bylam w zwiazku, ktory w sumie dobiegal konca. Z obecnym zamieszkalam od razu, chcac wyprowadzic sie od tamtego z tym mielismy cos razem wynajac, jako koledzy. 2 msc pozniej kupil to mieszkanie, jak twierdzil, dla mnie. Oczywiscie na papierze jest jego. Po kolejnych kilku msc oswiadczyl mi sie i je przyjelam.
Ogolnie facet inteligentny, mysle ze przystojny, odpowiedzialny. Dobrze sie przy nim czulam. Pewnie.
Zaszlam w ciaze i to nie byla wpadka. Ja siedzialam w domu bo zle ciaze przechodzilam, a on piwo ze znajomymi. Nie widzialam w tym problemu, ale w pewnym momencie poczulam sie osamotniona. Znajomi nie odwiedzali, ja w sumie nie wychodzilam. Potem sie urodzila corka i naprawde myslalam ze trafila na fajnego tatusia, ale on byl tym, ktory pomaga. Dziecko ma 3 lata i nadal jest moim obowiazkiem, a on jest wtedy kiedy ja nie moge. Zeby to uwypuklic na spacerze sam z dzieckiem przez 2 lata byl moze ze trzy razy.
Wrocilam do pracy. Po 3 latach siedzenia w domu. Do ludzi. A on mi truje ze chce kolejne dziecko, ze teraz jest najlepszy moment. Dla mnie nie. Bo mimo, ze wiekszych wad nie ma to: nie udany seks, niestety- rozmowy jesli coklwiek zmieniaja to na chwile, wychodze sama ze znajomymi to akurat zawsze wtedy przygotowuje specjalny obiad dla nas, nie pozadam go i chyba go nie kocham.
Pisze juz w skrocie, bo zaraz nie bede mogla pisac. Chce od niego odejsc. Rozmawialam o tym wszystkim z przyjaciolmi. Oboje niezaleznie od siebie stwierdzili, ze traktuje mnie jak swoja wlasnosc i za przeproszeniem dziure do wiadomoczego. Dzisiaj doszlo do mnie ze w sumie jakby chcial mnie zatrzymac, a pewnie sie domysla bo duzo mu wyrzutow ostatnio robie, to zrobi mi kolejne dziecko, niby przypadkiem. Stosunek przerywany.
Boje sie. Odejsc. Oczywiscie dziecko zostaje ze mna, na iny wariant sie nie zgodze.
Trafilam tu na watek o kobietach, ktore kochaja za bardzo. Moze w tym tkwi problem i dlatego zgadzalam sie z usmiechem na twarzy na kazdy jego pomysl? Nie wiem. Ale nie jestem szczesliwa i wiem juz dzisiaj, ze w ten sposob nie bede.




