Witam...
Mam problem.
Jestem z dziewczyną 7 miesięcy, od 6 miesięcy uprawiamy seks. Ona jest moją pierwszą partnerką, ja jej czwartym.
Jakoś to zaakceptowałem, chociaż przyznam, że czasami o tym myślę, bo przy różnych okazjach ona opowiada mi jak było z poprzednimi...
Mój problem polega na tym, że z dnia na dzień, ze spotkania na spotkanie brakuje mi coraz bardziej uczucia z jej strony, albo sam sobie coś ubzdurałem. Mieszkamy nie daleko (dwie, trzy ulice dalej), więc widujemy się często. Pisząc, że brakuje mi uczucia miałem na myśli to, że ona rzadko, kiedy pierwsza coś zainicjuje, rzadko, kiedy pierwsza mnie pocałuje, zawsze to ja jestem osobą, która stara się do niej zbliżać, no i kochamy się też dość rzadko, raz na 3 tygodnie (dawniej było troszkę częściej) nie byłoby w tym nic dziwnego dla mnie, ale 2 miesiące temu lekarza przepisał jej tabletki antykoncepcyjne z powodów zdrowotnych, mimo tego częstotliwość naszych zbliżeń nie zmieniła się. Ona twierdzi, że daje jej dużo przyjemności itp, myślę, że to prawda, bo sam to widzę, że jest jej dobrze, więc myślę, że jakość naszego seksu tutaj nie jest problemem (z góry pisze żeby nie było o to pytań).
Największym problemem jest to dla mnie, że coraz rzadziej odczuwam z jej strony uczucie i porządnie... No i ciężko jest o tym porozmawiać.
Co mam zrobić? Czy to normalne i ja sobie coś wymyślam?
1 2014-12-05 08:41:45 Ostatnio edytowany przez Użytkownik11 (2014-12-05 10:26:56)
Ja już nie wiem... Może zbyt dużo oczekuje itp.
Często się zdarza,że antykoncepcja hormonalna powoduje zmniejszenie ochoty na seks. Porozmawiaj z nią szczerze i zapytaj, czy jej zmniejszone potrzeby nie pokrywają się czasowo z rozpoczęciem przyjmowania hormonów. Może warto pójść do lekarza i zmienić pigułki.
Często się zdarza,że antykoncepcja hormonalna powoduje zmniejszenie ochoty na seks. Porozmawiaj z nią szczerze i zapytaj, czy jej zmniejszone potrzeby nie pokrywają się czasowo z rozpoczęciem przyjmowania hormonów. Może warto pójść do lekarza i zmienić pigułki.
Nie nie, to na pewno nie jest powodem, gdyż przed było tak samo, miałem nadzieje że antykoncepcja hormonalna coś zmieni bo mówiła mi że przy jednym z poprzednich partnerów ją stosowała.
Sam już nie wiem co o tym myśleć, szkoda że ona nie bierze pod uwagę pewnie że mi też trochę ciężko jak ja zawsze próbuje się do niej zbliżyć a ona pozostaje "oschła" na moje zaczepki.
Piękne jest to, że mężczyzna mówi (piszę) o uczuciach. Głównie z Twojego postu bije pragnienie bliskości Twojej kobiety, ale nie fizyczne lecz to duchowe. Zazwyczaj faceci poprzez brak seksu zastanawiają się, że "coś nie gra". A Ty piszesz o tym, że brakuje Ci uczuć dziewczyny. Hmm...Wiele kobiet może takiego faceta pozazdrościć, dla którego nie liczy się tylko seks.
Mi nie chodzi o seks, bardziej o brak bliskości, przecież nie tylko seks jest wyrazem uczucia i bliskości w związku. Akceptuje to że uprawiamy go raz na 3 tygodnie lub raz na miesiąc, ale brakuje mi "uczucia" z jej strony w innych chwilach, jest to takie dla mnie dziwne, no i nie wiem co z tym zrobić.
Dawniej tak nie było, widziałem że jej się bardzo podobam w różnych czynach, a teraz tylko ja jestem osobą która to pokazuje, która stara się zbliżyć, po prostu czuje jakby jej uczucie powoli wygasało, bo samo "Kocham Cię" tak normalnie powiedziane nie jest jedynym wyrazem miłości.
Przemyśle sobie to i spróbuje z nią o tym porozmawiać.
jawaisen dziękuje, ładnie to napisałaś.
Mi brakuje jej bliskości na każdym spotkaniu, czasami wydaje mi się jakby była coraz bardziej nieobecna, ja się staram, widzę że to docenia, ale w zamian otrzymuje coraz mniej ciepła.
8 2014-12-05 14:13:11 Ostatnio edytowany przez Max901 (2014-12-05 14:15:02)
Piękne jest to, że mężczyzna mówi (piszę) o uczuciach. Głównie z Twojego postu bije pragnienie bliskości Twojej kobiety, ale nie fizyczne lecz to duchowe. Zazwyczaj faceci poprzez brak seksu zastanawiają się, że "coś nie gra". A Ty piszesz o tym, że brakuje Ci uczuć dziewczyny. Hmm...Wiele kobiet może takiego faceta pozazdrościć, dla którego nie liczy się tylko seks.
Tak tak, wy wszystkie szukacie tych "uczuciowych" facetów. Tylko szkoda że później tacy najczęściej zakładają swoje tematy na forach bo się nimi ktoś zabawił.
Co do wątku, znudziłeś jej się, przykro mi, gdyby tak nie było sama chciała by cię całować. Założę się że już układa sobie plan jak to zakończyć żeby cię za bardzo przy tym nie zranić.
jawaisen napisał/a:Piękne jest to, że mężczyzna mówi (piszę) o uczuciach. Głównie z Twojego postu bije pragnienie bliskości Twojej kobiety, ale nie fizyczne lecz to duchowe. Zazwyczaj faceci poprzez brak seksu zastanawiają się, że "coś nie gra". A Ty piszesz o tym, że brakuje Ci uczuć dziewczyny. Hmm...Wiele kobiet może takiego faceta pozazdrościć, dla którego nie liczy się tylko seks.
Tak tak, wy wszystkie szukacie tych "uczuciowych" facetów. Tylko szkoda że później tacy najczęściej zakładają swoje tematy na forach bo się nimi ktoś zabawił.
Co do wątku, znudziłeś jej się, przykro mi, gdyby tak nie było sama chciała by cię całować. Założę się że już układa sobie plan jak to zakończyć żeby cię za bardzo przy tym nie zranić.
No to szybko jej się zbudziłem...
Spróbuje spokojnie z nią o tym porozmawiać, zobaczymy co mi powie, jak będzie chciała to odejdę, bo bez sensu jest momentami ja zawsze staje na głowie żeby było cudownie, a ona ze spotkania na spotkanie coraz bardziej się oddala.
jawaisen dziękuje, ładnie to napisałaś.
Mi brakuje jej bliskości na każdym spotkaniu, czasami wydaje mi się jakby była coraz bardziej nieobecna, ja się staram, widzę że to docenia, ale w zamian otrzymuje coraz mniej ciepła.
To się ciesz że jakąś bliskość miałeś bo mi kobieta po ponad 4 miesiącach powiedziała że mnie lubi i nawet na całowanie nie ma specjalnej ochoty... już nie mówiąc o tym że mnie olewa ciepłym moczem i spotykać się nie chce... ale to ja jestem tym złym... bo chcę normalności.
11 2014-12-05 15:59:57 Ostatnio edytowany przez Użytkownik11 (2014-12-05 16:00:40)
@up no to nie ciekawie.
Ja mam 24 lata... I traktowałem ten związek bardzo poważnie, myślałem że ona też go tak traktuje. Zobaczymy czy coś się dowiem po poważnej rozmowie... Spróbuje jakoś poruszyć ten temat, eh... już zaczynam myśleć że kogoś ma albo jej się znudziłem.
Ja to mam pecha do kobiet...
Użytkownik11 napisał/a:jawaisen dziękuje, ładnie to napisałaś.
Mi brakuje jej bliskości na każdym spotkaniu, czasami wydaje mi się jakby była coraz bardziej nieobecna, ja się staram, widzę że to docenia, ale w zamian otrzymuje coraz mniej ciepła.To się ciesz że jakąś bliskość miałeś bo mi kobieta po ponad 4 miesiącach powiedziała że mnie lubi i nawet na całowanie nie ma specjalnej ochoty... już nie mówiąc o tym że mnie olewa ciepłym moczem i spotykać się nie chce... ale to ja jestem tym złym... bo chcę normalności.
To po co dalej sie w to bawisz skoro nie daje ci to żadnej przyjemności albo szczęscia? Może się ktoś tu mądrzejszy ode mnie wypowie, ale dla mnie to jest jasne. Jeżeli nie ma u was zaangażowania 50/50, jeżeli jedno chce bardziej od drugiego, NIC z tego nie będzie. Nie wiem czy rozmowa da coś, możesz dostać jakiś marny tekst o czymkolwiek (rodzina, szkoła, brak pieniędzy, idzie zima) a ty i tak będziesz dalej się łudził że faktycznie, ona mnie tak kocha, tylko ma problemy. Nie ma (jeśli się czegoś chce). Wyobraź sobie sytację w której to tobie na czymś zależy, tak mocno. Nie wiem, twój ulubiony zespół akurat przyjechał do miasta, cokolwiek. Zrobiłbys wszystko żeby to dostać. Jak trzebaby było się uczyć do 3 w nocy, zrobiłbys to, nie myślałbys o przeciwnościach. A teraz zastanów się czy twoja dziewczyna zrobiła by coś więcej żeby się z tobą zobaczyć, porozmawiać? Radzę szybko zdiagnozować problem i rozwiązać go raz a dobrze. Może faktycznie powiedz wprost że cię to denerwuje ta jej obojętność. Bo potem i tak się dowiesz za parę miesięcy że jesteś takim wspaniałym facetem, ale ona nie nadaje się do związku, będzie cię przepraszać że tak wyszło a za 2 tygodnie zobaczysz zdjęcia z jej nowym "szczęściarzem", a przecież tak bardzo się do tego nie nadawała...
Jak można wytrzymać 3 tygodnie bez seksu będąc w związku, w którym się seks uprawia?! Przecież to celibat!
Najpierw proponuję odsunąć się od niej. Zacznij być też taki obojętny, nie dobieraj się do niej itp. Niech dziewczyna Cię doceni. Gdy zobaczy, że już za nią nie biegasz, moze się ogarnie. Jeśli nie- daj sobie z nią spokój.
Jak można wytrzymać 3 tygodnie bez seksu będąc w związku, w którym się seks uprawia?! Przecież to celibat!
Właśnie też nie wiem, po 3 tyg to ja bym już zapomniał i chyba jak pierwszy raz znowu by było.
Najpierw proponuję odsunąć się od niej. Zacznij być też taki obojętny, nie dobieraj się do niej itp. Niech dziewczyna Cię doceni. Gdy zobaczy, że już za nią nie biegasz, moze się ogarnie. Jeśli nie- daj sobie z nią spokój.
Mam to samo zdanie - do autora wątku: odpuść, zobacz jak się potoczy i wtedy zdecyduj. Jak się nic nie zmieni (a widać że Ciebie to męczy i czujesz, że jest nie tak) to sam będziesz wiedział co powiedzieć.
15 2014-12-05 20:58:19 Ostatnio edytowany przez Użytkownik11 (2014-12-05 21:02:44)
Jak można wytrzymać 3 tygodnie bez seksu będąc w związku, w którym się seks uprawia?! Przecież to celibat!
Najpierw proponuję odsunąć się od niej. Zacznij być też taki obojętny, nie dobieraj się do niej itp. Niech dziewczyna Cię doceni. Gdy zobaczy, że już za nią nie biegasz, moze się ogarnie. Jeśli nie- daj sobie z nią spokój.
Można normalnie, jak się kogoś naprawdę kocha można wytrzymać...
Przecież nie seks jest najważniejszy.
Równie dobrze z takim pustym myśleniem jak się kiedyś żona/dziewczyna/mąż/chłopak rozchoruje i nie będzie można uprawiać dłużej seksu to trzeba zakończyć związek? W sumie to nie moja sprawa, każdy ma inne podejście do takich rzeczy, dla mnie na pierwszym miejscu jest ona a potem seks. Może jestem z tego powodu frajerem w oczach niektórych osób ale to nic taki już jestem.
Spróbuje z nią porozmawiać zobaczymy co z tego wyniknie.
Sorki ale trochę jestem wkurzony sam na siebie. Macie racje, odpuszczę trochę tak jak ona i zobaczymy czy da mi jakiś znak że jej zależy...
natalka109 napisał/a:Jak można wytrzymać 3 tygodnie bez seksu będąc w związku, w którym się seks uprawia?! Przecież to celibat!
Najpierw proponuję odsunąć się od niej. Zacznij być też taki obojętny, nie dobieraj się do niej itp. Niech dziewczyna Cię doceni. Gdy zobaczy, że już za nią nie biegasz, moze się ogarnie. Jeśli nie- daj sobie z nią spokój.Można normalnie, jak się kogoś naprawdę kocha można wytrzymać...
Przecież nie seks jest najważniejszy.
Równie dobrze z takim pustym myśleniem jak Ci się kiedyś żona/dziewczyna rozchoruje i nie będziecie mogli uprawiać seksu to pójdziesz do innej? W sumie to nie moja sprawa, każdy ma inne podejście do takich rzeczy, dla mnie na pierwszym miejscu jest ona a potem seks. Może jestem z tego powodu frajerem w oczach niektórych osób ale to nic taki już jestem.Spróbuje z nią porozmawiać zobaczymy co z tego wyniknie.
Huehuehue. Dobra to Ci napisze co oburza 99% kobiet.
Szmać ją, to moze moze wtedy zostanie z Toba "nie dla seksu" xD
Myslisz, ze skad nienawisc kobiet do prostytutek? Bo zabieraja im narzędzie władzy. Seks seks seks i tylko to mają do zaoferowania. Tzn te wiesz, płytkie. Te inne zwykle juz dawno zajęte.
A.
I jeszcze cos. Pamietaj, kobiete jak bijesz to wytwarza sie u niej oksytocyna, hormon przywiązania xD tak więc no sam rozumiesz, kobieta musi cierpiec by kochała xD takie zycie, powodzonka xD
Odpuszczę lekko, zobaczymy czy przynajmniej to zauważy...
Albo Ty zauwazysz, ze nigdy sie jej nie podobałeś ; )
"I jeszcze cos. Pamietaj, kobiete jak bijesz to wytwarza sie u niej oksytocyna, hormon przywiązania xD tak więc no sam rozumiesz, kobieta musi cierpiec by kochała xD takie zycie, powodzonka xD"
Powinnam Cię zjechać za to, co napisałeś, ale niestety troszeczkę się zgadzam. Może to głupie, ale faktycznie póki facet nie zaczął mną lekko pomiatać, uważałam go za pierdołę, którą pomiatać mogę ja. A jak zrobił się wredny, to mi się nagle serduszka w oczach zaświeciły.
Ludzie są pokrętni.
natalka109 napisał/a:Jak można wytrzymać 3 tygodnie bez seksu będąc w związku, w którym się seks uprawia?! Przecież to celibat!
Najpierw proponuję odsunąć się od niej. Zacznij być też taki obojętny, nie dobieraj się do niej itp. Niech dziewczyna Cię doceni. Gdy zobaczy, że już za nią nie biegasz, moze się ogarnie. Jeśli nie- daj sobie z nią spokój.Można normalnie, jak się kogoś naprawdę kocha można wytrzymać...
Przecież nie seks jest najważniejszy.
Równie dobrze z takim pustym myśleniem jak się kiedyś żona/dziewczyna/mąż/chłopak rozchoruje i nie będzie można uprawiać dłużej seksu to trzeba zakończyć związek? W sumie to nie moja sprawa, każdy ma inne podejście do takich rzeczy, dla mnie na pierwszym miejscu jest ona a potem seks. Może jestem z tego powodu frajerem w oczach niektórych osób ale to nic taki już jestem.Spróbuje z nią porozmawiać zobaczymy co z tego wyniknie.
Sorki ale trochę jestem wkurzony sam na siebie. Macie racje, odpuszczę trochę tak jak ona i zobaczymy czy da mi jakiś znak że jej zależy...
Nie chodziło mi dosłownie o to, że w związkach chodzi o seks tylko i wyłącznie. Dla mnie seks jest bardzo ważnym elementem, który zacieśnia więzi między nami, a gdy do seksu dochodziło tak rzadko, to było to oznaką rozpadania się związku. I nie chodzi o to, że brak seksu był przyczyną tego rozkładu, tylko o to, że jak w związku wszystko gra, to seks się uprawia w miarę możliwości z normalną częstotliwością, a dla mnie 3 tyg. to nie jest "normalna częstotliwość". Jak w związku się nie układa, to i seks nie jest za często.
Chociaż jestem zmuszona żyć w celibacie od pół roku, to jednak gdy jeszcze miałam partnera, którego kochałam, seks raz w tygodniu to było za rzadko.
"I jeszcze cos. Pamietaj, kobiete jak bijesz to wytwarza sie u niej oksytocyna, hormon przywiązania xD tak więc no sam rozumiesz, kobieta musi cierpiec by kochała xD takie zycie, powodzonka xD"
Powinnam Cię zjechać za to, co napisałeś, ale niestety troszeczkę się zgadzam. Może to głupie, ale faktycznie póki facet nie zaczął mną lekko pomiatać, uważałam go za pierdołę, którą pomiatać mogę ja. A jak zrobił się wredny, to mi się nagle serduszka w oczach zaświeciły.
Ludzie są pokrętni.
Nie ludzie tylko kobiety. To chodz sie pobijemy, to sie zakochasz xD
Nie ludzie tylko kobiety. To chodz sie pobijemy, to sie zakochasz xD
Wiadomo jednak, że pierwszych ludzi - mężczyzn, stworzonych na próbę, my kobiety nie bijemy.
Tylko dlatego, bo potrafią nam dostarczyć oksytocynę w zupełnie innej, przyjemniejszej formie ![]()
23 2014-12-06 07:12:04 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-12-06 09:38:25)
Wiadomo jednak, że pierwszych ludzi - mężczyzn, stworzonych na próbę, my kobiety nie bijemy.
Tylko dlatego, bo potrafią nam dostarczyć oksytocynę w zupełnie innej, przyjemniejszej formie
To sie nazywa randkowanie romantyczne, ktore nam spoleczenstwo narzuca. Nudne dla większości:) No i kto by sie wychylał, by od początku jechać po ostrych emocjach? Jak kobieta nie czuje więzi, to łatwiej jej zerwac znajomosc, bo wie ze tak TRZEBA. Pozniej w zwiazku tez wie ze trzeba, ale jest juz przywiazana (zakochana, tak mowi) wiec nie odchodzi.
Dlatego tworzy sie psychopatyzm, asocjalnosc pozniej. Najwieksze emocje od ktorych ciezko odejsc.
Jakby było przyzwolenie od tego na początku, to zamiast dalszych pokolen byłyby zabojstwa, a ile kobiet chce byc tak naprawde zemszaconymi, zgwałconymi, ogolnie mocno zdominowanymi? Oczywiscie przez odpowiednich partnerow, nie tak byle kogo.
Hormony są hormonami. Jestes smutna, wiec chcesz by ci współczuto itd wiec robisz sie bardzo smutna... miła. Dlatego kobiety lubia tych ktorzy je tak ostro ustawią, a nie na odwrot. Na odwrot same ranią i nie szanuja. Tak to jest generalizacja i tak, dlatego ze to typowe.
Inna widocznie nie poczula jeszcze jak to byc tak zjechana przez kogos kto jest dla niej choc troche atrakcyjny.
Romantyzm jest dobry dla kobiet SMUTNYCH/NIESZCZĘŚLIWYCH. Wtedy szybko sie angazuja, czują więź...
Serio psychopaci po prostu sa inteligentniejsi niz sama kobieta, a KAZDA emocjonalnie jest inteligentna, wiec to wy z regłuy rzadzicie. Tak po prostu bo to "pszyroda" (biologia). Najczesciej dlatego pożądacie tych którzy sie opierają, są inteligentniejsi. Zrobią szum. Młode lata pozwalają na wybryki, pozniej roznie, ale nawet kobieta ktora czuje sie staro na swoj wiek chciałaby sie wyzwolic, poczuc ekspresję wyzwolenia. Nuda jest dobra dla tych ktorzy akcpetują to, ale brak nudy zawsze jest pozytywny, a to zapewnia m.in krzywdzenie, ktore wyzwala hormony przyjemnosci.
streska napisał/a:Wiadomo jednak, że pierwszych ludzi - mężczyzn, stworzonych na próbę, my kobiety nie bijemy.
Tylko dlatego, bo potrafią nam dostarczyć oksytocynę w zupełnie innej, przyjemniejszej formieTo sie nazywa randkowanie romantyczne, ktore nam spoleczenstwo narzuca. Nudne dla większości:) No i kto by sie wychylał, by od początku jechać po ostrych emocjach? Jak kobieta nie czuje więzi, to łatwiej jej zerwac znajomosc, bo wie ze tak TRZEBA. Pozniej w zwiazku tez wie ze trzeba, ale jest juz przywiazana (zakochana, tak mowi) wiec nie odchodzi.
Dlatego tworzy sie psychopatyzm, asocjalnosc pozniej. Najwieksze emocje od ktorych ciezko odejsc.
Jakby było przyzwolenie od tego na początku, to zamiast dalszych pokolen byłyby zabojstwa, a ile kobiet chce byc tak naprawde zemszaconymi, zgwałconymi, ogolnie mocno zdominowanymi? Oczywiscie przez odpowiednich partnerow, nie tak byle kogo.Hormony są hormonami. Jestes smutna, wiec chcesz by ci współczuto itd wiec robisz sie bardzo smutna... miła. Dlatego kobiety lubia tych ktorzy je tak ostro ustawią, a nie na odwrot. Na odwrot same ranią i nie szanuja. Tak to jest generalizacja i tak, dlatego ze to typowe.
Inna widocznie nie poczula jeszcze jak to byc tak zjechana przez kogos kto jest dla niej choc troche atrakcyjny.
Romantyzm jest dobry dla kobiet SMUTNYCH/NIESZCZĘŚLIWYCH. Wtedy szybko sie angazuja, czują więź...
Serio psychopaci po prostu sa inteligentniejsi niz sama kobieta, a KAZDA emocjonalnie jest inteligentna, wiec to wy z regłuy rzadzicie. Tak po prostu bo to "pszyroda" (biologia). Najczesciej dlatego pożądacie tych którzy sie opierają, są inteligentniejsi. Zrobią szum. Młode lata pozwalają na wybryki, pozniej roznie, ale nawet kobieta ktora czuje sie staro na swoj wiek chciałaby sie wyzwolic, poczuc ekspresję wyzwolenia. Nuda jest dobra dla tych ktorzy akcpetują to, ale brak nudy zawsze jest pozytywny, a to zapewnia m.in krzywdzenie, ktore wyzwala hormony przyjemnosci.
Jezus Maria i weź tu człowieku próbuj coś budować z drugą osobą, ja się z tym zgadzam ale nie mogę zrozumieć. Co za posrany świat skoro raniąc kogoś ak naprawdę go do siebie przyciągamy...
25 2014-12-06 13:41:58 Ostatnio edytowany przez streska (2014-12-06 13:51:21)
thepass napisał/a:streska napisał/a:Wiadomo jednak, że pierwszych ludzi - mężczyzn, stworzonych na próbę, my kobiety nie bijemy.
Tylko dlatego, bo potrafią nam dostarczyć oksytocynę w zupełnie innej, przyjemniejszej formie :)To sie nazywa randkowanie romantyczne, ktore nam spoleczenstwo narzuca. Nudne dla większości:) No i kto by sie wychylał, by od początku jechać po ostrych emocjach? Jak kobieta nie czuje więzi, to łatwiej jej zerwac znajomosc, bo wie ze tak TRZEBA. Pozniej w zwiazku tez wie ze trzeba, ale jest juz przywiazana (zakochana, tak mowi) wiec nie odchodzi.
Dlatego tworzy sie psychopatyzm, asocjalnosc pozniej. Najwieksze emocje od ktorych ciezko odejsc.
Jakby było przyzwolenie od tego na początku, to zamiast dalszych pokolen byłyby zabojstwa, a ile kobiet chce byc tak naprawde zemszaconymi, zgwałconymi, ogolnie mocno zdominowanymi? Oczywiscie przez odpowiednich partnerow, nie tak byle kogo.Hormony są hormonami. Jestes smutna, wiec chcesz by ci współczuto itd wiec robisz sie bardzo smutna... miła. Dlatego kobiety lubia tych ktorzy je tak ostro ustawią, a nie na odwrot. Na odwrot same ranią i nie szanuja. Tak to jest generalizacja i tak, dlatego ze to typowe.
Inna widocznie nie poczula jeszcze jak to byc tak zjechana przez kogos kto jest dla niej choc troche atrakcyjny.
Romantyzm jest dobry dla kobiet SMUTNYCH/NIESZCZĘŚLIWYCH. Wtedy szybko sie angazuja, czują więź...
Serio psychopaci po prostu sa inteligentniejsi niz sama kobieta, a KAZDA emocjonalnie jest inteligentna, wiec to wy z regłuy rzadzicie. Tak po prostu bo to "pszyroda" (biologia). Najczesciej dlatego pożądacie tych którzy sie opierają, są inteligentniejsi. Zrobią szum. Młode lata pozwalają na wybryki, pozniej roznie, ale nawet kobieta ktora czuje sie staro na swoj wiek chciałaby sie wyzwolic, poczuc ekspresję wyzwolenia. Nuda jest dobra dla tych ktorzy akcpetują to, ale brak nudy zawsze jest pozytywny, a to zapewnia m.in krzywdzenie, ktore wyzwala hormony przyjemnosci.Jezus Maria i weź tu człowieku próbuj coś budować z drugą osobą, ja się z tym zgadzam ale nie mogę zrozumieć. Co za posrany świat skoro raniąc kogoś ak naprawdę go do siebie przyciągamy...
Thepass, o losie aż mi się hormony pomieszały:) Musiałam trzy razy czytać, bo nie mogłam zrozumieć:) no, ale z grubsza dotarło i aż strach żyć.
Jestem smutna, jestem miła i nie dlatego, że szukam współczucia. Ja o sobie, a ty piszesz o ogólnych mechanizmach.
Romantyzm musi być, nie widzę inaczej i pewnie szybko się zaangażuję, ale kobiety mają nie tylko uszy do słuchania, ale i oczy do patrzenia zręcznie połączone z mózgiem, niestety w większości emocjonalnym i tu trzeba nabrać dystansu do potencjalnego psychopaty:)
Dla mnie nuda, nie jest nudna, bo jest przewidywalna, ale poproszę co chwilę szczyptę endorfin i mgiełkę oksytocyny:)
Randkowanie romantyczne powinno występować nie tylko na początku znajomości, ale i wtopić się w związek.
To prawda, że więzi tworzą się wtedy szybciej i należy zachować czujność na początku.
Jeżeli to prawda, że" kobiety lubią tych, którzy je tak ostro ustawią, a nie na odwrót. Na odwrót same ranią i nie szanują.", to mamy odpowiedź czemu jest tyle
ludzi nieszczęśliwych. Smiem twierdzić Thepassie, że kobiety lubią tak i tak, a najczęściej będąc w związku same zaczynają ranić i lekceważyć.
Użytkowniku 11.
Najpierw rozmowa, pytania. Jeżeli nic to nie wniesie, zaproponuj przerwę w związku np. do świąt, bo musisz się zastanowić, czy to ma dla Ciebie sens
i chcesz, żeby ona sobie też przemyślała traktowanie Ciebie. Wyjaśnij wprost czego Ci brak.
Jak nie dostaniesz tego teraz, nie dostaniesz nigdy. Problemy same się nie rozwiązują. Może ona ma teraz jakieś poważne kłopoty?
Nic tylko rozmowa.
Nie zawsze jak ktoś się wycofuje to chodzi o to że już nie kocha, albo że się znudził.
A może ona jest typem kobiety która preferuje krótkie związki polegające na wyszumieniu się?
Piszesz że masz 24 lata, podejrzewam że twoja dziewczyna jest młodsza a już jesteś jej czwartym, nie zastanawiało cię to?
Nie miałeś cienia wątpliwości wobec tego czy ona potrafi budować trwałe relacje?
Obawiam się że ona emocjonalnie może być nie zdolna do dłuższych relacji i teraz powoli się wycofuje by to skończyć.
Póki co utnij na jakiś czas kontakt.
Niech ona przejmie inicjatywę i się wykaże.
A jak po paru dniach nic z tym nie zrobi to znak że ma cię już głęboko w du.... i trzeba będzie to zakończyć.
Ale od poczatku tak bylo jak spojrzysz w wstecz ze tylko ty wszysto zaczynales i starales sie bo jezeli tak to cie rozumiem czesciowo bo znalem kobiete co sama sie nie przytulila nie pocalowala tylko ja zaczynakem zawsze a jak dalem spokoj to ona tez tego nie robila wogole wiec zwiazek byl bez calowania i przytulanias nie czulo sie tej wiezi uczuciowej ale sex mogla caly czas i byl z tym nie bylo problemu wiec u ciebie to troche takie dziwne, Albo cos jest na rzeczy albo ona ma male potrzeby nie wiem.
Po co drążyć w ogóle temat, NIC już tu nie pomoże, sam przerabiałem, wiem. Niestety dzisiejsze kobiety/dziewczyny nie szanują miłych/kochających/romantycznych mężczyzn. Znudziła się, miała już czterach, pewnie łatwo nie było a tu jest cudownie więc to nie jej bajka. Lubi jak jest źle i tyle. Może naubliżaj jej i sprawdź reakcje po tygodniu? (Sarkazm). Nie ma co, skoro juz się odsuwa dziewczyna to koniec. Pozdrawiam.
No i już wszystko jasne. Po długiej rozmowie i jej zastanowieniu rozstaliśmy się. W skrócie: Myślała że chce stworzyć dłuższy związek, ale jednak woli sobie jeszcze poszaleć, tak mi powiedziała :-) Że jestem super facetem, ale że ona potrzebuje czegoś innego, hehe masakra... Ale mam pecha
A jeszcze miesiąc wcześniej mówiła mi że nigdy nie była tak szczęśliwa i że jestem dla nie całym światem a teraz takie coś. Jednak jak człowiek jest za miły, za bardzo przywiązany, z wrażliwy, za ułożony, dość spokojny to źle.
Dzięki za wypowiedzi.
31 2014-12-07 13:06:27 Ostatnio edytowany przez Użytkownik11 (2014-12-07 13:07:40)
KOBIETY ja WAS nie rozumiem. Wcześniej opowiadała jak to miała przerąbane w poprzednich związkach... Że jeden zmuszał ją do seksu, bo jak ona nie miała ochoty to była jedna wielka wojna, ile to łez przez nich wylała, jak ją nie szanowali itp, mówiła że ze mną jest całkowicie inaczej że wreszcie czuje że jest coś warta, że ktoś ją naprawdę kocha, że wie że może na mnie polegać, a teraz jednak wielka zmiana zdania i koniec. Bez sensu...
Jednak moje wątpliwości przed rozpoczęciem tego związku że miała już 3 partnerów były słuszne, że nie potraktuje tego poważnie...
No i już wszystko jasne. Po długiej rozmowie i jej zastanowieniu rozstaliśmy się. W skrócie: Myślała że chce stworzyć dłuższy związek, ale jednak woli sobie jeszcze poszaleć, tak mi powiedziała :-) Że jestem super facetem, ale że ona potrzebuje czegoś innego, hehe masakra... Ale mam pecha
A jeszcze miesiąc wcześniej mówiła mi że nigdy nie była tak szczęśliwa i że jestem dla swiatem a teraz takie coś. Jednak jak człowiek jest za miły, za bardzo przywiązany, z wrażliwy, za ułożony, dość spokojny to źle.
Dzięki za wypowiedzi.
Nie nie!!!
Po prostu ona nie czuła za wiele do ciebie,pomimo zapewnień,przecież to czules,jak zakladales temat.
Ona Cie nie zostawiła dlatego,ze jesteś wrażliwy,ułożony,spokojny,tylko możliwe,ze zadziałały inne czynniki,ze ona nie czuła ze "to jest to". A może faktycznie chce się jeszcze wyszalec i póki co nie jest gotowa na jakikolwiek związek.
Panowie,dlaczego kiedy jesteście porzucani ,zaraz biadolicie,ze to na pewno dlatego,ze byliście za dobrzy,uprzejmi,mili,wrażliwi,opiekuńczy,a kobiety wstretne latają tylko za niegrzecznymi chłopcami?Wśród moich zameżnych koleżanek ich mężowie maja właśnie te cechy plus wiele innych.Żadna normalna kobieta nie zwiąże się z damskim bokserem,albo z takim ktory się będzie do niej wulgarne odnosił i zdradzał ja za plecami
Wiec skąd ten pogląd,ze nie warto być dobrym?
Warto,tylko trzeba trafić na odpowiednia osobę,zgrać się z nia..
Użytkownik11 napisał/a:No i już wszystko jasne. Po długiej rozmowie i jej zastanowieniu rozstaliśmy się. W skrócie: Myślała że chce stworzyć dłuższy związek, ale jednak woli sobie jeszcze poszaleć, tak mi powiedziała :-) Że jestem super facetem, ale że ona potrzebuje czegoś innego, hehe masakra... Ale mam pecha
A jeszcze miesiąc wcześniej mówiła mi że nigdy nie była tak szczęśliwa i że jestem dla swiatem a teraz takie coś. Jednak jak człowiek jest za miły, za bardzo przywiązany, z wrażliwy, za ułożony, dość spokojny to źle.
Dzięki za wypowiedzi.
Nie nie!!!
Po prostu ona nie czuła za wiele do ciebie,pomimo zapewnień,przecież to czules,jak zakladales temat.
Ona Cie nie zostawiła dlatego,ze jesteś wrażliwy,ułożony,spokojny,tylko możliwe,ze zadziałały inne czynniki,ze ona nie czuła ze "to jest to". A może faktycznie chce się jeszcze wyszalec i póki co nie jest gotowa na jakikolwiek związek.
Panowie,dlaczego kiedy jesteście porzucani ,zaraz biadolicie,ze to na pewno dlatego,ze byliście za dobrzy,uprzejmi,mili,wrażliwi,opiekuńczy,a kobiety wstretne latają tylko za niegrzecznymi chłopcami?Wśród moich zameżnych koleżanek ich mężowie maja właśnie te cechy plus wiele innych.Żadna normalna kobieta nie zwiąże się z damskim bokserem,albo z takim ktory się będzie do niej wulgarne odnosił i zdradzał ja za plecami
Wiec skąd ten pogląd,ze nie warto być dobrym?
Warto,tylko trzeba trafić na odpowiednia osobę,zgrać się z nia..
Ja nie mam zamiaru się zmieniać z tego powodu, zawsze będę jak najlepszy dla swojej kobiety bo moim zdaniem tak powinno być, jak się kogoś naprawdę kocha to nie jest się dla tej osoby chamem.
Ja to rozumiem, może nie czuła za wiele ale dziwi mnie to że jeszcze jakiś czas temu cieszyła się z tego jaki jestem, bo mówiła, że może dzięki temu na mnie liczyć, że zawsze jej pomogę, że jestem inny niż jej poprzedni, określała się mianem osoby po przejściach która chciała normalnego związku, ale rozumiem że zmieniała zdanie. Nie mam jej tego za złe, bo po co... Dla mnie była po prostu ważniejsza niż ja dla niej.
A na początku znajomości zastanawiałem się czy ona po prostu nie bawi się facetami... Nie ważne, było minęło i na pewno się skończyło. Niestety.
34 2014-12-07 14:05:33 Ostatnio edytowany przez rossanka (2014-12-07 14:09:07)
Zawsze to jakieś doświadczenie spójrz z tej strony.Tyle,ze przykro.
Pociesze Cie,ze w druga stronę tez to działa,tz są mężczyźni zachowujący się tak jak twoja była.I co zrobić?Ano nic, może następnym razem będzie lepiej.
Odpocznij i możesz się otworzyć na nowe znajomości.Bylebys nie wpadł właśnie w pułapkę,ze wszystkie kobiety lgna do ciemnych typkow,którzy je olewaja.Miej własne życie,tak myślę zbytnie skoncentrowanie na drugiej osobie,ale takie do przesady tez nie jest dobre.Więcej umiaru?
Ps tak mi jeszcze przyszło do głowy,ze ona może nie tyle weszła z Toba w związek dla zabawy,ale dlatego,ze widziała w Tobie pozytywne cechy,podobało jej się jak ja traktowales,dobrze się z Toba czuła tylko właśnie zabrakło uczucia.Może ona sama siebie chciała przekonać do miłosci a tu klops-do uczucia się nie zmusi.
Zawsze to jakieś doświadczenie spójrz z tej strony.Tyle,ze przykro.
Pociesze Cie,ze w druga stronę tez to działa,tz są mężczyźni zachowujący się tak jak twoja była.I co zrobić?Ano nic, może następnym razem będzie lepiej.
Odpocznij i możesz się otworzyć na nowe znajomości.Bylebys nie wpadł właśnie w pułapkę,ze wszystkie kobiety lgna do ciemnych typkow,którzy je olewaja.Miej własne życie,tak myślę zbytnie skoncentrowanie na drugiej osobie,ale takie do przesady tez nie jest dobre.Więcej umiaru?
Ps tak mi jeszcze przyszło do głowy,ze ona może nie tyle weszła z Toba w związek dla zabawy,ale dlatego,ze widziała w Tobie pozytywne cechy,podobało jej się jak ja traktowales,dobrze się z Toba czuła tylko właśnie zabrakło uczucia.Może ona sama siebie chciała przekonać do miłosci a tu klops-do uczucia się nie zmusi.
Może masz racje, może tak było, bo po rozstaniu prosiła żebyśmy nie zrywali z sobą kontaktu.
Zobaczymy co będzie dalej, ale jest OK, zaakceptowałem to no i rozumiem, do uczucia nie da się zmusić.
Wiesz badz soba tafisz na leosza odpowiednia kobiete zle trafiles i tyle zdara sie co nie znaczy ze wszyskie kobiety cze faceci sa zli.