Dzień dobry,
mam nadzieję, że pomożecie mi i już nie będę się nad sobą i nad całym losem użalała.
Czy da się naprawić wrażenie jakie się wywarło na innej osobie?
Chodzi mi o to, że przez pewne problemy miłosne, kosz i odrzucenie przez ostatni rok nie byłam sobą. Straciłam pewność siebie, wrażliwość i stałam się taka zasadnicza. Nie byłam dziewczęca i bezpośrednia. Nie uśmiechałam się.
Jednak w czasie ostatniego półrocza poznałam kogoś, kto wcześniej nie wiedział przez co przeszłam. Chyba przez jakąś chęć wyjścia ze skorupki i ogarnięcia się od razu mu zaufałam i chciałam, żeby mnie polubił ( jak dziecko...). Na początku znajomości było w porządku, bo grałam przed sobą i przed nim, że jestem szczęśliwa, że wszystko u mnie jest OK. Kawy się udawały, spotkania były w miarę ok. Udawałam, że nic się nie stało i że jestem gotowa na znajomości. A wcale nie byłam. Teraz dochodzę do wniosku, że potrzebowałam czasu na wszystko.
Oczywiście on od razu mi się spodobał, stresowałam się przed każdym spotkaniem i oczywiście analizowałam i planowałam wszystko. Z mojej strony nie było to spontaniczne. Nawet jak odpisywałam na smsy, robiłam to z 10 minutową analizą, co i jak. To jest najgorsze. Teraz to wiem.
Grałam przed nim i chyba wytworzyłam jakąś dziwną spinę. Może też z powodu tego, że chciałam się z nim zakolegować stałam się natarczywa? To ja inicjowałam spotkania, ja pisałam. On albo mógł się spotkać albo nie. Czułam, że muszę się z nim zakolegować, bo w moim środowisku doznałam krzywdy rok wcześniej i myślałam, że jestem otwarta i spontaniczna. A chyba wyszłam na niedojrzałą koleżankę.
Na początku znajomości on mi powiedział, że nie chciałby aby nasza znajomość się urwała czy skończyła. Od razu zaczęłam coś sobie myśleć.Chyba za dużo sobie wyobrażałam. Oczywiście to ja zawsze pisałam aż w końcu on się wycofał ( dopisywanie po 13 h, albo ciągłe negowanie, jest zajęty, ma pracę). Już nie pisze, nic, zero.
Na ostatnim spotkaniu powiedział mi, że super że się spotkaliśmy. Ja nawet nie odwdzięczyłam się uśmiechem, znowu zestresowana byłam.
Później na moją wiadomość na fejsie odpowiedział po 8 dniach bardzo lakonicznie
Chciałam być śmieszna i wysłałam gifa. ( zachowanie jak z liceum
...). I koniec.
Jednak chyba otworzyłam oczy za późno i chciałabym coś naprawić. Od kilku tygodni zaczęłam się ogarniać psychicznie. Znajomi mówią, że jestem inna, bardziej zadowolona z życia. Emanuję energią. Od 3,5 tygodnia ćwiczę, ogarniam się powoli, uśmiecham się.
Mogę nawet powiedzieć, że chodzę na inne spotkania z mężczyznami!! Widzę, że pewność siebie i uśmiech dużo daje!!!!To jest najważniejsze. Ludzie się do mnie uśmiechają na ulicy, mężczyźni odpowiadają uśmiechem. Czuję się dobrze ![]()
Żałuję tylko, że taka nie byłam wcześniej w stosunku do niego. Bezpośrednia, normalna, dziewczęca tylko jakaś spięta, niby dużo robiłam w sferze zawodowej, ale byłam spicniała. .Nie wiem czy jest sens pisać mu za 3 tygodnie, bo przyjadę w jego okolicę. Jestem już inną osobą, schudłam. Lepiej wyglądam. Nawet w życiu zawodowym lepiej mi idzie. Czuję się szczęśliwsza. Dopiero teraz wychodzę na prostą i się cieszę.
Jakie jest Wasze zdanie? Spotykać się z innymi, znowu wprawiać się w kontaktach damsko-męskich, ale się z nim zobaczyć? Czy zupełnie olać sprawę?
Bardzo mnie to nurtuje , bo on mi się podoba jednak obecnie najbardziej...
Tylko, że znowu musiałabym wyjść z inicjatywą pierwsza.
K