To jest pierwszy mój post na tym forum. Zawsze radziłam się właśnie mojej przyjaciółki.
Do rzeczy. Poznałam tego mężczyznę 8 miesięcy temu, od razu wpadł mi w oko i mnie zauroczył. Ma wszystko czego oczekuję od faceta. Moja przyjaciółka to samozwańcze guru związkowe, ma w domu miliard książek typu "Jak zdobyć faceta?" i zawsze do niej wszystkie koleżanki zwracały się o pomoc. Ponieważ bardzo zależało mi na tym, żeby zbliżyć się do tego faceta sama poradziłam się jej w kilku sprawach. I o dziwo.. wszystko zadziałało tak jak obiecywała. Miałam randkę na sobotę z facetem, który bardzo mi się podobał.
Zachęcona sukcesami częściej wracałam do niej po poradę, z mojej koleżanki przeistoczyła się w przyjaciółkę. Jej ideologia opiera się na stwierdzeniu "Jak będziesz uciekać to będzie gonił".
Często sugerowała, żebym wyłączała telefon, albo odwoływała spotkania z nim. "Wydasz się bardziej niedostępna, faceci to kochają!". I ku mojejmu zaskoczeniu to rzeczywiście działało! Dzwonił i pisał każdego dnia, często proponował spotkania, komplementował i zaskakiwał.
Niestety ostatnio wszystko zaczęło się psuć. Spotkałam się z nim wczoraj. Zazwyczaj nasze rozmowy były wesołe i flirciarskie (zgodnie z zasadą nie rozmawiaj z facetem o związku, bo wydasz się zdesperowana). Wczoraj było inaczej. Dałam mu się wygadać i w sumie w skrócie powiedział coś w stylu "Ja chcę czegoś więcej niż tylko miłego spędzania czasu, jednak ty jesteś ciągle zajęta, traktujesz mnie jak znajomego od rozrywki. Cały czas czuję, że to wszystko jest jednostronne, często się zastanawiam czego ty tak serio chcesz. Jesteś dla mnie taka obojętna... Nawet teraz patrzysz i nic nie mówisz" Prawda jest taka, że chciałam coś powiedzieć, ale nawet nie wiedziałam co.
I tu pytanie do Was. Co powinnam zrobić w tej sytuacji? Odrzucić porady przyjaciółki (które koniec końców jednak działały) i okazać więcej serca, zainteresowania i uczuć?
Jestem zdezorientowana, bo przyjaciółka twierdzi, że tak szybko jak kobieta okazuje, że jej zbytnio zależy to facet ucieka w siną dal.