Witam, mam problem i nie bardzo mam z kim o tym porozmawiać.
Byłam w dzieciństwie molestowana przez bliskiego członka rodziny, starszego ode mnie o 11 lat. Ja miałam wtedy 4, może 5 - 7 lat. Nie pamiętam, kiedy to się zaczęło, wiem, że gdy miałam jakieś 8 lat, on poszedł do wojska i to się skończyło, i nigdy nie wróciło.
Problem polega na tym, że teraz ten człowiek ma około 40 lat, jest nieżonaty. A mnie zastanawia jedno - jego skłonność do spotykania się z samotnymi matkami. Miał dziewczynę, która miała 3-letniego synka. Teraz spotyka się z kolejną kobietą, która ma 9 - 10 letnią córkę. Czy mam się obawiać? Bardzo mnie to męczy, gdy wyobrażam sobie, że on mógłby tej dziewczynce robić to, co robił mi.
Kiedy można mówić, że ktoś jest pedofilem? Czy jeśli robił to tylko mnie i nikomu więcej, to jest nim? Gdy robił to mi, miał 17 - 19 lat - czy można mówić o wybujałych hormonach, że młody i głupi, czy jednak są to skłonności pedofilskie? Skąd mam wiedzieć, czy robił to tylko mnie? Może nigdy nie przestał? Może nie ma żony, bo nie interesują go dorosłe kobiety? Nikt z mojej rodziny o tym nie wie.
Ja nie znam dobrze jego partnerki, znam tylko jej imię.
Generalnie nie wiem, co i czy w ogóle coś robić...
2 2014-11-13 23:30:22 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-11-13 23:31:58)
Powinnaś była zrobić x lat temu - powiedzieć komuś, mamie, tacie.
Teraz, moim zdaniem, nie ma sensu robić cokolwiek, bo raz - sama nie masz pewności, dwa, żadnych dowodów.
Jeśli nie umiesz sobie z tym poradzić, idź do terapeuty.
Edit: Tak się zastanawiam... mogłabyś w sumie powiedzieć komuś z rodziny, jeśli masz pewność, że Ci uwierzy. Z jego kobietą nie próbuj gadać, ona na bank nie uwierzy. Z nim też nie widzę sensu gadać - wyprze się prosto w twarz. Nie wiem. Ja bym dyskretnie obserwowała, jakby mnie coś zaniepokoiło, to anonimowy donos. I tyle.
CatLady, przykro mi, ale to jest dość ważne - na czym polegało to molestowanie? Słownie molestował? Rozbierał i oglądał? Dotykał? Prosił, żebyś Ty jego dotykała? Straszył czy namawiał i przekonywał?
4 2014-11-14 00:14:57 Ostatnio edytowany przez CatLady (2014-11-14 00:16:02)
Rozbierał mnie, siebie, dotykał, chyba się masturbował, pamiętam, że szczytował, musiałam się potem myć... Nie doszło nigdy do pełnego stosunku. Raczej namawiał, obiecywał, że dostanę coś w nagrodę, jakieś głupie zabawki.
Co to ma za znaczenie, co robił?
Co to ma za znaczenie, co robił?
Jest potrzebne, żeby Ci odpowiedzieć na to:
Kiedy można mówić, że ktoś jest pedofilem? Czy jeśli robił to tylko mnie i nikomu więcej, to jest nim? Gdy robił to mi, miał 17 - 19 lat - czy można mówić o wybujałych hormonach, że młody i głupi, czy jednak są to skłonności pedofilskie?
I myślę, że spokojnie można zaryzykować, że ten mężczyzna jest jednak pedofilem, a nie miał wybujałe hormony, czy były to głupoty nastoletniego wieku.
W związku z powyższym podpisuję się pod tym, co napisała Cyniczna - obserwowałabym, BARDZO DOKŁADNIE i w razie czego anonimowy donos. Obserwowałabym jego, ale przede wszystkim dzieci, z którymi ma kontakt, niekoniecznie dzieci jego partnerki.
6 2014-11-14 09:30:40 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-11-14 09:32:21)
Rozbierał mnie, siebie, dotykał, chyba się masturbował, pamiętam, że szczytował, musiałam się potem myć... Nie doszło nigdy do pełnego stosunku. Raczej namawiał, obiecywał, że dostanę coś w nagrodę, jakieś głupie zabawki.
Co to ma za znaczenie, co robił?
oczywiście ,ze ma znaczenie....
na podst tych zachowan można probowac stwierdzić ,ze ma jednak pociąg do małych dzieci,(o widze ze Vian już ci napisala powyzej
poobserwuj te dzieci z którymi ma kontakt,w razie jakiś podejrzeń zglos to ,lepiej zglosic o raz za dużo niż o raz za mało,dzieci to osoby ktore same nie mogą ,nie umieja się bronic ,sama to zresztą wiesz,przykre to ale ja nie wierze ze on nie zobi tego znowu............
jeśli chodzi o ciebie to porzebujesz terapii żeby się z tym uporac i tez uważam ze dobrze byłoby gdybys z kim bliskim o tym porozmawiala..........
Nie widzę sensu w mówieniu teraz o tym komukolwiek, to by tylko wywołało aferę... Po co to komu teraz? Co to zmieni? Nic dobrego by z tego nie wyszło.
Cynicznahipo napisała, że powinnam była komuś powiedzieć. Teraz uczy się dzieci o Złym Dotyku, jak mówić, jakich słów użyć, jakie zachowania dorosłych są nienormalne - i dobrze. Jak ja miał 6 lat, to się nie uczyło. Nie znałam takich pojęć jak molestowanie, wykorzystywanie, pedofilia. Co miałam mówić? Chyba nawet nie wiedziałam, ze to coś złego...
Nie widzę sensu w mówieniu teraz o tym komukolwiek, to by tylko wywołało aferę... Po co to komu teraz? Co to zmieni? Nic dobrego by z tego nie wyszło.
Cynicznahipo napisała, że powinnam była komuś powiedzieć. Teraz uczy się dzieci o Złym Dotyku, jak mówić, jakich słów użyć, jakie zachowania dorosłych są nienormalne - i dobrze. Jak ja miał 6 lat, to się nie uczyło. Nie znałam takich pojęć jak molestowanie, wykorzystywanie, pedofilia. Co miałam mówić? Chyba nawet nie wiedziałam, ze to coś złego...
CatLady, myślę, że nikt tu nie ma do Ciebie pretensji o milczenie, natomiast tamta historia może w Tobie w dalszym ciągu siedzieć. I choćby z tego względu warto porozmawiać o sprawie ze specjalistą. Przecież sam fakt, że zwróciłaś się do forum z problemem o czymś świadczy.
Nie widzę sensu w mówieniu teraz o tym komukolwiek, to by tylko wywołało aferę... Po co to komu teraz? Co to zmieni? Nic dobrego by z tego nie wyszło.
Cynicznahipo napisała, że powinnam była komuś powiedzieć. Teraz uczy się dzieci o Złym Dotyku, jak mówić, jakich słów użyć, jakie zachowania dorosłych są nienormalne - i dobrze. Jak ja miał 6 lat, to się nie uczyło. Nie znałam takich pojęć jak molestowanie, wykorzystywanie, pedofilia. Co miałam mówić? Chyba nawet nie wiedziałam, ze to coś złego...
Kochana, ja absolutnie nie mam pretensji. Chciałam tylko dać do zrozumienia, że mówienie o tym wtedy miało sens, teraz już nie bardzo, chyba, że na terapii u specjalisty.
Napisałam, że nikt z mojej rodziny nie wiedział... Teraz zastanawiam się - czy to w ogóle możliwe? Przecież to jednak trwało kilka lat. Nikt się nie domyślił? Co, jeśli się domyślali, ale zdecydowali nic nie robić? We wszystkich tego typu sprawach w TV tak jest - ktoś zawsze wiedział, milczał, pozwalał.
A na to forum weszłam po to, bo szukałam opinii - anonimowej opinii. Myślałam, że może martwię się bez potrzeby.
Komu lepiej złożyć wspomniany donos? Anonimowo jego partnerce, czy gdzie?
Napisałam, że nikt z mojej rodziny nie wiedział... Teraz zastanawiam się - czy to w ogóle możliwe? Przecież to jednak trwało kilka lat. Nikt się nie domyślił? Co, jeśli się domyślali, ale zdecydowali nic nie robić? We wszystkich tego typu sprawach w TV tak jest - ktoś zawsze wiedział, milczał, pozwalał.
Mam nadzieję, że jakiś psycholog, czy socjolog się tutaj wypowie. Ja mogę jedynie spekulować, że może nie dopuszczali do siebie takiej myśli, bo zboczeniec seksualny kojarzy się zwykle z kimś obcym i potworem, a nie ze znajomą, sympatyczną osobą, z którą można porozmawiać, pośmiać się, która bywa pomocna. Twój krewny mógł zwyczajnie nie pasować im do obrazu pedofila, który na dodatek jest kojarzony z mężczyzną w średnim wieku a nie dwudziestoletnim chłopakiem.
Mogli też Twoi rodzice bagatelizować sytuację i uważać, że to nie jest żadna przemoc tylko przekomarzania, wygłupy, cokolwiek. Chociażby na tym forum przeczytałam opinię, że jak mąż rzuca żonę na łóżko i domaga się seksu, to to jest "normalne", "spontaniczne", świadczy o pożądaniu, uczuciach. Gdy ktoś wyrywa się, krzyczy, płacze, łatwiej osobie postronnej dopuścić do siebie świadomość, że właśnie obok dzieje się coś złego. Jeśli ofiara nie protestuje lub odnosi się do oprawcy przyjaźnie, obserwator, któremu zabrakło wiedzy lub empatii, może przeoczyć w tej relacji przemoc.
To są możliwe powody, dla których Twoi rodzice nie wiedzieli lub nie podjęli akcji. Nie zwalnia to ich jednak z żadnej odpowiedzialności. Byli Twoimi opiekunami, być może świadkami Twojej krzywdy. Powinni byli na Ciebie uważać i Cię chronić.