Otóż moja historia zaczyna się od tego że był okres w którym miałem kumpli z którymi razem spędzaliśmy dużo czasu trenowaliśmy razem spędzaliśmy czas itp itd ale przyszedł czas w którym przestłem sie z nimi kontaktować. Powód tego braku kontaktu był spowodowany tym że uświadomiłem sobie że zazdroszczę im tego że są w związkach a ja nie i kiedy chciałem sie z ktróymś z nich spotkać , skontaktować słyszałem tylko teraz nie bo jestem u niej albo zaraz bedziemy sie wybierac gdzie tam itp itd postawnoiłem więc w momencie powiedziec sobie ok skoro tak to ja tez teraz bede żył własnym światem... trwało to rok czasu wiadomo były tam jakies śmieszne wymiany wiadomosci nic nieznaczące. Doszło do momentu w którym raz sie spotkaliśmy bo oczywiście ktróyś z klegów miał problem ze swoją dziewczyną i chyba nie mógł wytzymac samotności , więc spotakliśmy sie raz potem ustawka na kolejne dni i tak widywaliśmy sie coraz częsciej aż jeden z kumpli zaproponowął wyjazd w pewne miejce ja poczatkowo sie zgodziłem dwóch pozostałych nie ale to mało istotne , Pojechaliśmy tam zabawa była ok trwała 3 dni poznałem tam pewną dziewczyne początkowo traktowałem to jako zabawe wiadomo alkohol ognisko smiech itp itd spędziliśmy noc co prawda ta noc nie była może jakimś rajem ponieważ pod wpływem alkoholu i warunkach tam pnujących nazwałbym to raczej piekłem , przebudziwszy sie rano byłem konkretnie zdołowany tym co sie stało i w głowie miałem jedno nie bede komunikował sie z tą dziewczyną mimo wszystko gdzie wcześniej jej obiecałem spotkania i kontakt no ale wiadomo jak to jest po alkoholu... Ok calaz zabawa sie skończyła każdy wrócił do domu nie myślałem zbytnio aż tak o Niej aż nagle dostałem wiadomość od Niej pierwsze wrażenie (Ja Perdole) ale Ok zaczeliśmy ze sobą wymieniać wiadomości było tego sporo dzień w dzień można powiedziec traktowałem to bardziej jako zabawe jakies śmieszne pisaniena na fb czy sms, przez ponad miesiąc. Doszło nawet do kilku spotkań aż wkońcu dostałem Od niej wiadomośc abym sie do Niej nie przywiązywał bo Ona i tak wyjedzie i jej nie będzie wtedy dopiero poczułemw sobie co do niej czuje , napisałem ok ale tak naprawde ouszkując samego siebie bo własnie wtedy poczułem co tak naprawdę do Niej czuję , drugi dzień był piekłem wnętrza ból , żal, lęk Płacz ;/ Powiedziałem sobie to nie może sie tak skończyć zaczęłem z nią odnawiać w jakis sposób kontak nie było to co tak jak wczesniej ackzolwiek tez było miłe poprostu wszystko co Odniej napisane było to dawało mi siłe i chęć do szczęści i radości która została mi odebrana przez długi okres w którym to nie spotykałem sie ze znajomymi z nikim siedziałem zamknięty sam w sobie i o właśnie Ona dała mi to światło , Ale poraz kolejny przyszeł dzień w którymOna nie odzywała sie cąły dzień gdzie ja co chwile zerkałem na telefon w odrobinie nadziej że może jest jakas wiadomośc ale nic , wieczorem połozyłem sie spac słyszę wiadomośc pózną porą od Niej ze niemiała casu bo cos tam coś tam własnie wróciła z imprezy i ze jest cła i zddrowa bo odporowadził ją miły kolega... Gdzie zawsze ja sie deklarowałem jej że moge ją odprowadzić tłumaczyła to tym zę nie miała przy sobie telfonu i nie miała jak zadzwonić ja napisałem ze też mogłem przyjsc ale widocznie są inni ;/ On anapisała ok papa
ale ja potem napisąłem że jeżeli ząłożenie było aby mnie wkurwić to udało sie Ona napisała że to nie było założenie poprostu tak chciała napisać, niestety nastpnego dnia napisała mi ze juz mi pisała kiedyś sms abym sie do nie nie przywiązywał i że bardzo mnie lubi ale traktuje jako kolege, Odpisałem jej co tak napraede do Niej czuje i że to tamten sms to spowodował że uczucia we mnie wzięły góre i postanowłiem tego tak nie zostawić. Powiedzciemi czy da sie coś z tym zrobić aby Ona zmieniła zdanie ja naprawde ją kocham cały czas o Niej mysle niewiem co mam robić nic mi sie nichce a tu trzeba pracowac funkcjonowac jakoś a ja nie moge bo mam w sobie naprawde piekło żalu i bólu i płaczu, Czy jest jakaś możliwoścaby Ona zmieniła zdanie niejestem wstanie myec nawet o kimś innym nie daje rady cały czas chce sie płakac w domu myśla że mam problem z narkotykami ala ja nic nie mówie kryje się z tym ,jedynie mój kumpel zna całą historę ale nie wie sam jak mi pomóc. Nie chce aby ona odeszła boje się wrócić w mrok samotności w którym naprawde ciężko sie zyje, Ona naprawde daje mi siłe aby powtawać być zmotywowanym do działań do życia, realizowania celów , Daje mi szczescie i Radość której mi naprawde brakowało przez bardzo długi okres. Potrzebuje waszej pommocy prosze abyscie mi pomogli!!!!!!!!!!! Błagam Was
1 2014-11-12 13:00:45 Ostatnio edytowany przez Nieszczęśliwy123 (2014-11-12 13:10:55)
Czy możesz napisać ile masz lat?
Miałeś już kiedyś dziewczynę?
1. Nie przywiazuj sie do mnie.
2. Bardzo Cie lubię.
3. Traktuje Cie jak kolege.
Trzy zdania, ktore swiadcza o tym, ze od poczatku nie byles dla niej materialem na faceta i zebys sie zesr.. to tego nie zmienisz. Przepraszam damy za slownictwo.