Nie bylam przygotowana na Nowe. Nowy ustroj, nowe zasady, nowe nadzieje. Wczesniej zylam spokojnie, bez wzlotow, ale tez i bez upadkow. PRL zapewnial stabilizacje. I stalo sie Nowe. Zapragnelam ziscic swoje marzenie o malenkiej, spokojnej, "usmiechnietej" kafejce. Nie bylo latwo, lecz poradzilam sobie z tym, wynajelam lokalik, umeblowalam jak potrafilam. Skromny, lecz pomyslow duzo. Wczesniej pracowalam w radio, wiec mialam wiele mozliwosci, aby zyskac stala klientele. Organizowalam "Piatkowe wieczorki przy swiecach", zapraszalam na nie ciekawe postaci swiata sztuki, poetow, literatow, piosenkarzy. Lokalik miescil 21 osob, a bywaly wtedy nawet ponad 50. Siedzieli na poduszkach ulozonych na podlodze. Bylo pieknie. Biznesik rozwijal sie, a ja wciaz wymyslalam cos nowego. Stala klientela zapewniala mi codzienne utargi. Ten lokalik powoli stawal sie moim drugim domem, a po jakims czasie - tym pierwszym. Czasami bywalo, ze ze zmeczenia zasypialam przy moich klientach. Potrzebny byl mi ktos, kto odciazylby mnie od nocnych dyzurow.
Zawsze wierzylam ludziom, ufalam im, nie wierzylam, ze mozna tak strasznie oszukac. Moim wspolnikiem, ktory mial mi pomoc byl syn przyjaciolki mojej matki. Pani Helenka byla niezwykle zacna kobietka, wiec jej syn tez powinien byc porzadnym czlowiekiem. Zaufalam.
To zaufanie kosztowalo mnie wszystko. Witek okazal sie byc bandziorem, znanym w moim miescie. Ja go nie znalam, nie obracalam sie w tym srodowisku, nie slyszalam o "Piascie". Stracilam wszystko, zabrano mi nawet mieszkanie. Zaczelam zycie kloszarda. Z daleka tylko obserwowalam moj ukochany lokalik, zamieniony w miejsce spotkan lokalnej mafii.
Wiem, co oznacza byc zmarznieta i glodna. Po dwu latach tulaczki od mostu do mostu, spotkalam kogos, kto zaproponowal mi prace w Niemczech. Przystalam na to natychmiast, choc nie znalam wtedy jezyka niemieckiego. Mialam tydzien na jego poduczenie sie. Osoba ta dala mi podrecznik nauki, a ja w ten tydzien nauczylam sie poslugiwac tym jezykiem na tyle, aby jako tako porozumiec sie z Niemcami. Opieka nad starsza pania, znana w Niemczech aktorka teatralna. Po dwu latach pracy u "Mami", ktora traktowala mnie jak wlasna corke, moja podopieczna zmarla w wieku 96 lat. Czulam sie tak, jakbym poraz wtory stracila matke. To byla bardzo dobra kobieta. Nie mialam do czego wracac; w Polsce nie mialam mieszkania, nie mialam zadnych perspektyw na prace z uwagi na wiek. Przede wszystkim zadnego gniazdka do zycia. Pozostalam w Niemczech, zaczelam prace u starszego pana, Niemca pochodzenia polskiego. Chcial zatrudnic Polke do opieki nad nim. Po roku czasu pracy, Janek zaproponowal mi slub. "Ja bede mial pewnosc, ze ze mna zostaniesz, a ty po mojej smierci bedziesz miala niemiecka rente". Przez ten rok zaprzyjaznilismy sie, polubilismy, wiec bez oporow przystalam na te propozycje. Po dwudziestu latach Janek, bardzo chory i starszy pan /90 lat/ zmarl, a ja pozostalam znowu sama. Bylam z nim dwadziescia jeden lat. Zapewnil mi przyszlosc.
Powrocilam do Polski. Kupilam domek na wsi. Przez te wszystkie lata tesknilam za moja zielona, piekna Ojczyzna. Wytrzymalam 10 miesiecy. Corce i jej rodzince oddalam swoj domek i powrocilam do Niemiec. Juz odzwyczailam sie od niepewnosci. Niemcy to kraj opiekunczy, przyzwyczailam sie przez 23 lata do porzadku i stabilizacji. Nie potrafilam pogodzic sie z balaganem, jaki w mojej Ojczyznie panuje. W Niemczech nie dalam na lekarza ani centa, nie musze czekac latami na termin u specjalisty, lecz nie wiecej niz trzy dni. Rozczarowanie ...
Nie zyje tu sama, ale jednak niedaleko granicy z Polska, bo moja Ojczyzna jest przeciez taka piekna, ludzie kochani, lecz jednak ...
Spokój ducha...? BEZCENNY ![]()
Piękna historia - piękne życie...
Nie mieć pretensji do LOSU... duża sztuka.
Life is brutal...
Gdybyś nie miała dokąd uciec , to byś została .
Autorka chyba jeszcze nie skończyła swojej historii....
Spokój ducha...? BEZCENNY
Piękna historia - piękne życie...
Nie mieć pretensji do LOSU... duża sztuka.
Byloby to moim najwiekszym bledem droga Anhedonio winic LOS za moje zycie. To byla proba zycia, dzieki ktorej juz inaczej patrze na swiat i na niektorych ludzi. Ufam im nadal, lecz z pewnej emocjonalnej odleglosci patrze na ich zapewnienia. Masz racje, ze to piekne zycie, choc opisane w skrocie telegraficznym. Piekne, bo nadal kocham je i napisalam o nim:
Zycie czasami dokucza,
jak pajak zarzuca swe sieci.
A jednak ciagle jest przy nas,
kocha jak matka swe dzieci.
Drozkami jego idziemy,
jak mak posrod zboza zgubieni.
Pleciemy kosze milosci
ze zlotych slonca promieni.
Wiem, chcesz zyc posrod switow,
i dloni wonnych i miodnych.
Nie pragniesz swiata zaszczytow,
unikasz dotykow chlodnych.
Pragniesz przyjaciol oddanych
sercem i cala dusza.
Promyki twego slonka
i zimny kamien skrusza.
Wiec nie martw sie kochanie,
zloz dary Pani Nocy,
bo zanim swit nastanie,
radosc w twe serce wkroczy.
Dzis wiersz ten dedykuje ludziom tolerancyjnym i majacym nadzieje, ze przyjdzie czas, ze nie bedziemy musieli uciekac ze swojej Ojczyzny, aby szukac stabilizacji, ze nasz kraj stanie sie wkrotce krajem bezpiecznym i opiekunczym
Ja tez w to wierze
:)
Wow,zapowiada się bardzo ciekawie,czekam na kolejną część ![]()
Life is brutal...
Czasami tak bywa Ano, a ja mowie: "Czlowiek czlowiekowi - czlowiekiem". Gdyby byl wilkiem, panowalaby na ziemi sprawiedliwosc i wiernosc ![]()
Gdybyś nie miała dokąd uciec , to byś została .
I tak byloby Agatanie. Prawdopodobnie pokochalabym swoje zycie kloszarda. Bo musialabym ... zreszta dzis potrafie docenic kazde dobre slowo uslyszane wtedy od swoich towarzyszy niedoli. Pamietam je. To naprawde piekne doswiadczenie i zycie staje sie przez nie pelniejsze
Otrzymalam list od jednego z nich. Nazwalam ten wiersz "Wierszem uskrzydlony". Byl niegdys nauczycielem jezyka niemieckiego. Napisal do mnie:
Wierszem uskrzydlony
Jaskolka krazyla
skrzydlami jak szabla
nad gniazdem podniebnym.
Zalila sie swoich
skrzydelek lopotem
nad zyciem haniebnym.
Pragnela mieszkania,
pragnela przyjaciol
do niego zaprosic.
Lecz nie potrafila,
moze nie zdazyla
Boga o dom swoj
uprosic.
Pragnela zwyklego
zycia podniebnego
jaskoleczka mala -
kloszardem zostala...
/kloszard/
Autorka chyba jeszcze nie skończyła swojej historii....
Milionku droga, czy ktoras z nas moze powiedziec: "Skonczyla sie moja historia"? Mysle, ze zycie nie konczy sie nawet wowczas, gdy umieramy. Wtedy pozostawiamy po sobie wspomnienia najblizszych i wspominanie
:)
Wow,zapowiada się bardzo ciekawie,czekam na kolejną część
W takim razie Mifikowa dedykuje Ci kolejny moj wiersz. Napisalam go wtedy, gdy bylo ciezko zyc. Chce, abys wiedziala, ze warto zyc nadzieja, ze marzenia to potega. Warto marzyc
:)
Jeśli murem jesteś Zycie -
napisze o tobie wiersz ...
jak niepokoisz moje sny,
nie dopowiadasz,
jak doswiadczam goryczy,
w ktora wplatasz
deszcz i grad na przemian.
Czekam na nia, a gdy przyjdzie,
ujme w dlonie rozchwianą,
przesłaniającą świat
złowrogą siecią pajęczą,
rzuce w przepasc
małości wrogow moich -
wyprostuje kark!
Porzuce smutek, dojrze otwarte
bramy serc przyjaznych
barwami teczy rozbłysłych.
Nakarmie dusze i serce golebie
ziarnem szczescia -
modlitwa żarliwą,
aby krzyk moj szeptem zaistnial.
No tak to prawda że każda historia nie dość że inna to nie ma końca, ale chodzi
jak sama wiesz
o ten fragment, który tutaj Użytkownik wstawi..........
do niej się odnosimy na tyle ile możemy.
Każdy z nas zadaje sobie pytanie czy tak miało być, czy trafnie wybraliśmy swoją drogę życiową.... te pytania będą zawsze, ale ale czy myślisz że to przypadek? czy też tak musiało być?
Pozdrawiam Serna ![]()
Twoje pytania Milionku maja gleboki sens. Ja tez czasami je sobie zadawalam. Dzisiaj, kiedy ulozylam juz sobie zyciowe puzzle mysle, ze to byl przypadek. Ze gdyby nie moj nieprzemyslany wczesniej wybor, zycie ulozyloby sie inaczej. Od naszych decyzji zaleza nasze przyszle losy. Tylko my ukladamy sobie zycie, choc moze w nim brac udzial wiele innych osob. Przeciez nikt inny nam nie pisze scenariuszy, tylko my sami. Za moja niedole nie byl winien Piast, ktory mnie oszukal, lecz moj nieprzemyslany wybor wspolnika. Moglam przeciez zaciagnac o nim jezyka, decydujac sie na niego i powierzajac mu ciezko zarobiony pieniadz. Dzisiaj nie mam zalu nawet do siebie, bo to bylo wiele lat temu, a lata te nauczyly mnie pokory wobec swiata i ludzi. Dzisiaj ciesze sie wszystkim, co mnie otacza i niewiele jest takich okolicznosci, ktore moga mnie zwalic z nog. Zycie uczy Milionku i trzeba nam czerpac od niego te wiedze. Warto zyciu powiedziec: Kocham cie
:)
Serna
Ja już od dawna Kocham Życie....
choć droga moja już od dziecka nie była łatwa. Ale wiesz , kiedy tak było czy też bywało żle,nieciekawie wtedy i choć to u mnie normalne pomagałam innym , to pomagało mi żyć dalej, pomimo tego co mnie spotykało... siłę czerpię tam z Góry i uwierz nie zamierzam nikogo nakłaniać do wiary w Boga.... lecz dla mnie On jest Siłą i Motywacją...................... do życia pomimo
problemów. Na swojej drodze spotykałam i spotykam różnych ludzi i też automatycznie dzielą się na tych dobrych i mniej dobrych.......... można by tu wymieniać , ale nie ma potrzeby bo Sama wiesz ![]()
Wracając do wyborów w naszym życiu... wydają się takie proste, piękne i trafne .... lecz czas pokazuje nam , że nasz wybór to błąd za który często musimy płacić latami, a nawet do końca życia....
Masz racje Milionku, ze wiara w Boga i On sam bardzo pomaga zyc posrod roznych ludzi, ktorych na swojej sciezynce spotykamy. I racje masz, ze zycie nam czasem daje tak w kosc, ze bardzo, bardzo boli. Doswiadczylas tego juz w dziecinstwie i to jest najsmutniejsze. Jako dorosli czynimy wybory nie zawsze trafne, lecz ... moj szef powiedzial mi kiedys: Nie ma takiego dna, aby na niego od spodu nie spojrzec. I mial racje; trzeba tylko schylic sie mocno, czasem pasc na brzuch, aby to dno zobaczyc od dolu. To pokora i nadzieja, ze POTRAFIE sobie z tym dnem poradzic, ze moze byc jeszcze gorzej, ale juz do tego nie dopuszcze. Mozna sie odbic Milionku, wiem, ze MOZNA
:)
Wiesz to jest właśnie to czym również się kieruję, a raczej można było by powiedzieć że zostało mi wpojone czy też zakodowane przez Rodziców.......... Miłość , Nadzieja,Pokora i oczywiście szacunek do ludzi kimkolwiek by byli , lub będą. Przykładem może być np Szkoła. Tam poznaliśmy koleżanki i kolegów ie tylko ze swojej klasy... ale po latach , spotykamy ich ponownie i widzimy czy aż tak bardzo się zmienili? czy ich podejście tam w Szkole a tutaj mijając ich na ulicy , czy są nadal tacy sami? Wiesz analizując i sięgając wstecz mogę powiedzieć że ci co byli lepsi , unoszącymi się i w ich mniemaniu lepszymi , nadal tacy są........... a ci sympatyczni , czasami skromni , mało gadatliwi nie wstydzą się powiedzieć cześć
I nie żebym nie była lubiana czy jak...po prostu sama byłam skromną i cichą myszką.... wolałam pisać jak odpowiadać przy tablicy, ale nawet to nie powstrzymywało mnie wtedy w Szkole , aby bronić koleżanki którą ktoś obrażał ,,,, właściwie klasa....... ale to tak na marginesie.... zupełnie bo nie oto chodzi ![]()
Wiesz to jest właśnie to czym również się kieruję, a raczej można było by powiedzieć że zostało mi wpojone czy też zakodowane przez Rodziców.......... Miłość , Nadzieja,Pokora i oczywiście szacunek do ludzi kimkolwiek by byli , lub będą. Przykładem może być np Szkoła. Tam poznaliśmy koleżanki i kolegów ie tylko ze swojej klasy... ale po latach , spotykamy ich ponownie i widzimy czy aż tak bardzo się zmienili? czy ich podejście tam w Szkole a tutaj mijając ich na ulicy , czy są nadal tacy sami? Wiesz analizując i sięgając wstecz mogę powiedzieć że ci co byli lepsi , unoszącymi się i w ich mniemaniu lepszymi , nadal tacy są........... a ci sympatyczni , czasami skromni , mało gadatliwi nie wstydzą się powiedzieć cześć
I nie żebym nie była lubiana czy jak...po prostu sama byłam skromną i cichą myszką.... wolałam pisać jak odpowiadać przy tablicy, ale nawet to nie powstrzymywało mnie wtedy w Szkole , aby bronić koleżanki którą ktoś obrażał ,,,, właściwie klasa....... ale to tak na marginesie.... zupełnie bo nie oto chodzi
Milionku, jestes cudowna kobietka
:) Moglabys tu nam wiele opowiedziec, a my moglibysmy sie od Ciebie wiele nauczyc. Moja kolezanka z pracy kiedys powiedziala znamienne slowa: Popatrz, jak ona sie puszy! Bo ma piekna sukienke, za ktora wydala na pewno majatek. A przeciez w srodku tak samo smierdzi jak my.
:):) Roma miala racje i Ty, w nieco inny sposob, o tym wspominasz Milionku. Pokora i skromnosc to piekne cechy; wartosc sama w sobie. Ty na pewno bylas wtedy i jestes teraz wyjatkowa, bo w dzisiejszych czasach skromnosc akurat nie jest na topie
Zreszta ... byc moze, ze zawsze tak bylo? ![]()
Pieknie Cie pozdrawiam Milionku
i dziekuje za piekne mysli ![]()
Każdy z nas zostaje doświadczony przez pewne zdarzenia , sytuacje i przez to jest wyjątkowy sarenko ![]()
Troszkę zmieniłam twój nick bo ...a no właśnie skąd taka nazwa nicka ? O ile mogę zapytać
Serna ![]()
Piszesz wiersze to może wstawisz je w dziale... odpowiednim na to
Chętnie poczytam ![]()
Każdy z nas zostaje doświadczony przez pewne zdarzenia , sytuacje i przez to jest wyjątkowy sarenko
Troszkę zmieniłam twój nick bo ...a no właśnie skąd taka nazwa nicka ? O ile mogę zapytaćSerna
Piszesz wiersze to może wstawisz je w dziale... odpowiednim na to
Chętnie poczytam
To nie szkodzi, ze zmienilas moj nick Milionku, a Serna to moje drugie imie ze chrztu. Moja matka chrzesna byla Libijka o imieniu Serna
Tak, pisze wiersze i zastanawialam sie nad ich publikacja na forum. Chetnie to uczynie, ale jest ich tak wiele, ze zalozylam blog, na ktorym je wszystkie zamiescilam. I wiesz Milionku? Troszke mnie zachecilas do publikacji niektorych na naszym forum. Moze sie akurat komus spodobaja?
Pieknie Cie pozdrawiam i zycze spokojnej nocki ![]()