osobne wyjście z klubu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » osobne wyjście z klubu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1 Ostatnio edytowany przez ŻonaAstronauty (2014-11-09 01:34:25)

Temat: osobne wyjście z klubu

Cześć, chciałam na szybko opisać dzisiejszą sytuację i żebyście powiedziały, czy słusznie jestem zdenerwowana na mojego narzeczonego.

Byliśmy ze znajomymi w klubie, mój chłopak i oni że tak powiem miejscowi - z miasta, a tylko ja przyjezdna. Z tego względu że mój facet nie zapewnił mi żadnego transportu do domu, dogadałam się z moim tatą, że po mnie wyjedzie max o 22.00, bo wiadomo, on tez chce się wyspać a ja już dość często go 'wykorzystuje' w taki sposób, żeby mnie gdzieś zawiózł itp. Wcześniej dogadałam się z chłopakiem, że będziemy wracać o takiej właśnie porze (zgodził się i powiedział że nie ma problemu), po prostu rozejdziemy sie, ale chodziło o to, żeby wyjść razem z klubu, w końcu nie chodzimy ze sobą od miesiąca, coś tam powoli myślimy o ślubie wiec nie wyobrażam sobie że wychodze najpierw ja bo muszę, bo tato czeka juz w samochodzie, a mój facet zostaje. Tak wlasnie się stało - wyszedł tylko mnie podprowadzić i wrócił do środka, bo czegos tam nie wypił, bo gry w bilard nie skończył itd. Oczywiście 100 tłumaczeń, że nie wiedział że juz dochodzi 22.00, że nie pasuje tak uciekac(!) mimo, że to on miał zegarek na ręce a ja co jakis czas pytałam która godzina, wiec to nie jest tak ze sie zapomniał czy ze zegarka nie miał...

Jestem o to zła. Kiedys juz się to zdarzyło, niby razem na pizzy ze znajomymi, ja juz musze isc na ostatni autobus a facet zostaje, jednak wtedy na mnie to tak nie podziałało, bo bylismy krótko razem ale teraz, po ponad 6 latach wyobrażam sobie to troche inaczej... Razem przychodzimy, razem wychodzimy, raz można dłużej posiedziec ale akurat jak ja nie mam innej opcji i musze juz wyjsc to on robi co chce... Poza tym czuje sie za to wszystko odpowiedzialna, gdyby nie ja, zasiedzielibyśmy sie pewnie do północy, a potem by było 'ups' z jego strony... Jak mówię, że ja już się bedę zbierać, znajomi wiadomo, pytają czemu już czemu tak szybko to i mój chłopak robi maslane oczy i pyta 'może jeszcze chwile' zamiast mi przytaknąć 'o rzeczywiscie, ty masz zaraz transport, musimy juz spadac'..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: osobne wyjście z klubu

Ty mu nie ufasz. Inaczej nie robiłabyś z tego problemu. Czy twój partner jest do ciebie przyklejony? Dlaczego nie dajesz mu prawa do samodzielnego podejmowania decyzji, chociażby w tak błahej sprawie, jak zostanie dłużej na imprezie. Uważasz, że skoro ty zdecydowałaś za siebie, to on musi się podporządkować? We wszystkich sprawach jesteś tak zaborcza, czy tylko w tym chodzeniu do klubu?

3 Ostatnio edytowany przez ŻonaAstronauty (2014-11-09 11:27:17)

Odp: osobne wyjście z klubu
Emilia napisał/a:

Ty mu nie ufasz. Inaczej nie robiłabyś z tego problemu. Czy twój partner jest do ciebie przyklejony? Dlaczego nie dajesz mu prawa do samodzielnego podejmowania decyzji, chociażby w tak błahej sprawie, jak zostanie dłużej na imprezie. Uważasz, że skoro ty zdecydowałaś za siebie, to on musi się podporządkować? We wszystkich sprawach jesteś tak zaborcza, czy tylko w tym chodzeniu do klubu?

Uważasz, że jeśli najpierw umawiam sie z facetem na wspólny powrót o 22.00, a potem on mnie olewa to jest zaborczość?

4

Odp: osobne wyjście z klubu

Że się umawialiście na coś, a potem on warunków umowy nie dotrzymał - nie w porządku.
Ale to jest zupełnie oddzielna kwestia od wymagania od niego żeby kończył wieczór razem z Tobą.
Co właściwie stoi na przeszkodzie, że on w tym klubie zostanie sam dłużej?
Ty musisz iść do domu, to on też musi? W klubie nie może sam zostać, bo co, bo się będzie bawił zapałkami, albo włoży palec do kontaktu? Zapatrzy się za bardzo na biuściastą koleżankę może? 
Traktujesz go jak dziecko, a on pozwala traktować się jak dziecko, zamiast powiedzieć że ma ochotę zostać dłużej i zostanie, bo nic złego nie robi, to składa obietnice, których potem nie dotrzymuje.
Dorośnijcie oboje.

5

Odp: osobne wyjście z klubu
ŻonaAstronauty napisał/a:

Uważasz, że jeśli najpierw umawiam sie z facetem na wspólny powrót o 22.00, a potem on mnie olewa to jest zaborczość?

A dlaczego UMAWIASZ na wspólny powrót? Bo Tobie się wydaje, że jak jesteście parą to trzeba razem wyjść. Tyle, że to nie jest odgórny przykaz i Twój chłopak może nie uważać tego za równie oczywiste jak Ty. Ja osobiście również uważam to za głupie. Byliście tam ze wspólnymi znajomymi, TY musiałaś wracać, on nie musiał. Czemu on ma rezygnować z przyjemnego wieczoru, bo TY musisz wracać?
Ty nie możesz dłużej zostać, więc on też ma kończyć zabawę... Dziwne podejście.

Odp: osobne wyjście z klubu
vinnga napisał/a:
ŻonaAstronauty napisał/a:

Uważasz, że jeśli najpierw umawiam sie z facetem na wspólny powrót o 22.00, a potem on mnie olewa to jest zaborczość?

A dlaczego UMAWIASZ na wspólny powrót? Bo Tobie się wydaje, że jak jesteście parą to trzeba razem wyjść. Tyle, że to nie jest odgórny przykaz i Twój chłopak może nie uważać tego za równie oczywiste jak Ty. Ja osobiście również uważam to za głupie. Byliście tam ze wspólnymi znajomymi, TY musiałaś wracać, on nie musiał. Czemu on ma rezygnować z przyjemnego wieczoru, bo TY musisz wracać?
Ty nie możesz dłużej zostać, więc on też ma kończyć zabawę... Dziwne podejście.

Gdybyśmy byli parą osiemnastolatków, która leci na miasto na clubbing to ok, ale my umawiaLIŚMY z narzeczonym na wspólne wyjście, bo uważam że w naszym wieku +/- 30 lat już tak wypada. Przyjść i wyjść razem. Tak jak zwykle to robią nasi znajomi, rodzice kiedy gdzieś wychodzą, itp.
Jak będzie kiedyś po ślubie? Będę miała bolesny okres albo na drugi dzień będę musiała rano wstać nie wiem, do pracy czy coś takiego, to mąż powie 'nie dopiłem piwa, jak chcesz to idź, ja potem dojde' ?? Wiadomo, że czasem można posiedzieć dłużej, my też często się zasiedzimy gdzieś dłuzej, nie jestem żadną sztywniarą, ale jeśli akurat w ten wieczór nie mam innej możliwości powrotu do domu to dlaczego to jest takie dziwne i straszne, pewnie od razu jestem bluszczem, egoistką, albo jeszcze gorzej..

To nie byłą jakaś wielka impreza, byliśmy w 4 osoby tylko, dwie pary, my + znajomi.

I nie, nie jestem zazdrosna o biuściate panie, to juz raczej nie ten etap wink

7

Odp: osobne wyjście z klubu

Nie rozumiem - twoj facet zawsze cie olewa, czy raz na jakis czas zdarza mu sie zmienic zdanie i ma ochote zostac dluzej niz planowaliscie, a ty od razu robisz z tego afere?

Masz 30 lat i tatus po ciebie przyjezdza? Nastepnym razem zamow taksowke i baw sie do konca... albo nie pij i pozycz samochod od ojca.

8

Odp: osobne wyjście z klubu
ŻonaAstronauty napisał/a:

jeśli akurat w ten wieczór nie mam innej możliwości powrotu do domu to dlaczego to jest takie dziwne i straszne

Ale przecież tata Cie odwoził do domu, a nie narzeczony więc nie wiem z czym masz problem, że został.  Przecież i tak by każde z Was poszło w swoją strone.  Inna sprawa jak byś sie umówiła z narzeczonym,  że o tej i o tej Cie odwozi,  a on to olał i został,  wtedy bym zrozumiał.

I argument,  że w tym wieku nie wypada to żaden argument tongue

Odp: osobne wyjście z klubu
Iceni napisał/a:

Nie rozumiem - twoj facet zawsze cie olewa, czy raz na jakis czas zdarza mu sie zmienic zdanie i ma ochote zostac dluzej niz planowaliscie, a ty od razu robisz z tego afere?

Masz 30 lat i tatus po ciebie przyjezdza? Nastepnym razem zamow taksowke i baw sie do konca... albo nie pij i pozycz samochod od ojca.

A co w tym złego że tato po mnie przyjeżdża? Bo teraz ja nie rozumiem ciebie. W ogóle co to za ironia? "Tatuś"?
Nie wiem, może ty ojca nie masz w ogóle albo się z nim nie dogadujesz, ale to nie znaczy, że wszyscy mają tak jak ty.
No sorry, chamstwo za chamstwo.

Taksówki nie zamówię bo nie ma taxi w mieście, nie funkcjonuje tu takie coś, wiem - lekkie zacofanie, ale ja nic na to nie poradzę, po prostu małe miasteczko.
Ja nie mam prawka wiec samochodu nie pożyczę.

10

Odp: osobne wyjście z klubu
ŻonaAstronauty napisał/a:
vinnga napisał/a:
ŻonaAstronauty napisał/a:

Uważasz, że jeśli najpierw umawiam sie z facetem na wspólny powrót o 22.00, a potem on mnie olewa to jest zaborczość?

A dlaczego UMAWIASZ na wspólny powrót? Bo Tobie się wydaje, że jak jesteście parą to trzeba razem wyjść. Tyle, że to nie jest odgórny przykaz i Twój chłopak może nie uważać tego za równie oczywiste jak Ty. Ja osobiście również uważam to za głupie. Byliście tam ze wspólnymi znajomymi, TY musiałaś wracać, on nie musiał. Czemu on ma rezygnować z przyjemnego wieczoru, bo TY musisz wracać?
Ty nie możesz dłużej zostać, więc on też ma kończyć zabawę... Dziwne podejście.

Gdybyśmy byli parą osiemnastolatków, która leci na miasto na clubbing to ok, ale my umawiaLIŚMY z narzeczonym na wspólne wyjście, bo uważam że w naszym wieku +/- 30 lat już tak wypada. Przyjść i wyjść razem. Tak jak zwykle to robią nasi znajomi, rodzice kiedy gdzieś wychodzą, itp.
Jak będzie kiedyś po ślubie? Będę miała bolesny okres albo na drugi dzień będę musiała rano wstać nie wiem, do pracy czy coś takiego, to mąż powie 'nie dopiłem piwa, jak chcesz to idź, ja potem dojde' ?? Wiadomo, że czasem można posiedzieć dłużej, my też często się zasiedzimy gdzieś dłuzej, nie jestem żadną sztywniarą, ale jeśli akurat w ten wieczór nie mam innej możliwości powrotu do domu to dlaczego to jest takie dziwne i straszne, pewnie od razu jestem bluszczem, egoistką, albo jeszcze gorzej..

To nie byłą jakaś wielka impreza, byliśmy w 4 osoby tylko, dwie pary, my + znajomi.

I nie, nie jestem zazdrosna o biuściate panie, to juz raczej nie ten etap wink

Prawie 30 letnia baba i męczy tatusia, żeby po nią do klubu przyjechał?! Myślałam, że macie najwyżej po 19 lat... Dziewczyno, podobno dorosła jesteś to się ogarnij i zacznij się tak zachowywać. Masz gimnazjalne pretensje do faceta, bo Ty musiałaś do domku wracać...

Jak będziesz miała bolesny okres, albo będziesz musiała rano wstać, to zostaniesz w domu, ale to NIE oznacza, że Twój facet ma przy Tobie warować, bo Tobie coś dolega i to coś, co nie zagraża życiu ani zdrowiu.
To, że Ty sobie nie umiałaś zorganizować lepszego powrotu do domu niż o 22 to nie oznacza, że Twój chłopak też ma o tej godzinie kończyć zabawę, bo u Ciebie logistyka utyka... I tak, jesteś egoistką, bo uważasz, że jak Ty się dłużej nie możesz bawić, to on TEŻ nie może.

30 lat i do 22 w klubie i wiadro pretensji do faceta, bo on mógł, a Ty nie... żal...

11

Odp: osobne wyjście z klubu

Zamierzasz kierować się w życiu metodą "wypada/nie wypada"?
Wasi rodzice tak robią - ok, rozumiem. Ale poddałaś kiedyś analizie to zachowanie? Czy ma ono jakieś racjonalne uzasadnienie? Czy ono jest jakoś niezbędne dla relacji? Czy coś się strasznego stanie jeśli jednak para czasami nie wyjdzie razem?

Robisz awanturę, bo Twój facet drugi raz w ciągu 6 lat wolał spędzić czas ze znajomymi zamiast siedzieć sam w domu. Przecież wy nawet nie mieszkacie razem, więc po wyjściu z klubu i tak spędzaliście wieczór oddzielnie! Dlaczego więc takie ważne jest to, żeby on ten wieczór spędził tam gdzie Ty mu zaplanowałaś?

12

Odp: osobne wyjście z klubu
vinnga napisał/a:

Zamierzasz kierować się w życiu metodą "wypada/nie wypada"?
Wasi rodzice tak robią - ok, rozumiem. Ale poddałaś kiedyś analizie to zachowanie? Czy ma ono jakieś racjonalne uzasadnienie? Czy ono jest jakoś niezbędne dla relacji? Czy coś się strasznego stanie jeśli jednak para czasami nie wyjdzie razem?

Robisz awanturę, bo Twój facet drugi raz w ciągu 6 lat wolał spędzić czas ze znajomymi zamiast siedzieć sam w domu. Przecież wy nawet nie mieszkacie razem, więc po wyjściu z klubu i tak spędzaliście wieczór oddzielnie! Dlaczego więc takie ważne jest to, żeby on ten wieczór spędził tam gdzie Ty mu zaplanowałaś?

Owszem, mieszkamy razem juz od paru lat, ale obecnie przyjechalismy kazde do swoich rodzicow.

13

Odp: osobne wyjście z klubu
ŻonaAstronauty napisał/a:

Owszem, mieszkamy razem juz od paru lat, ale obecnie przyjechalismy kazde do swoich rodzicow.

Ale tego wieczoru nie wracaliście do jednego domu, więc sens mojej wypowiedzi się nie zmienia.

14

Odp: osobne wyjście z klubu
ŻonaAstronauty napisał/a:
vinnga napisał/a:

Zamierzasz kierować się w życiu metodą "wypada/nie wypada"?
Wasi rodzice tak robią - ok, rozumiem. Ale poddałaś kiedyś analizie to zachowanie? Czy ma ono jakieś racjonalne uzasadnienie? Czy ono jest jakoś niezbędne dla relacji? Czy coś się strasznego stanie jeśli jednak para czasami nie wyjdzie razem?

Robisz awanturę, bo Twój facet drugi raz w ciągu 6 lat wolał spędzić czas ze znajomymi zamiast siedzieć sam w domu. Przecież wy nawet nie mieszkacie razem, więc po wyjściu z klubu i tak spędzaliście wieczór oddzielnie! Dlaczego więc takie ważne jest to, żeby on ten wieczór spędził tam gdzie Ty mu zaplanowałaś?

Owszem, mieszkamy razem juz od paru lat, ale obecnie przyjechalismy kazde do swoich rodzicow.

Robisz awanturę o nic i stwarzasz sobie problemy. Chyba Ci się nudzi...

15

Odp: osobne wyjście z klubu

A ja jestem mężatką i zdarza się, że mąż czasem dłużej u znajomych zostanie, albo na imprezie.
Nie traktuję go jak swoją własność, ma ochotę, to zostaje, nie ma, to wraca ze mną do domu.

Może pora zrobić prawko? smile

16

Odp: osobne wyjście z klubu

No to i ja się wypowiem smile

My zwykle z narzeczonym razem wracamy jeśli razem wychodzimy na jakas imprezkę. I zwykle to on organizuje powrot do domu.
Następnie zdarza mu sie wyjsc beze mnie do swoich kolegów i cos tam wypić. Nie robie z tego problemu. Tak samo jak ja ide do swoich koleżanek na jakieś winko itp.

P.s jeśli wychodzimy osobno mamy kontakt telefoniczny - zwyczajnie żeby sie nie martwic o druga osobę.

Skoro razem wchodzimy na impreze to i razem wychodzimy (są wyjątki ze któreś z nas zostaje, chyba zdarzyło sie tak z 2 razy)
Po za tym ktora impreza kończy sie o 22 godzinie ? Hm. W tedy dopiero sie rozkręca, skoro tak wczesnie chciałaś sie zmyć z imprezy trzeba bylo jednak zostać w domu.

17

Odp: osobne wyjście z klubu

Autorkę raczej boli to że facet został w klubie a miał wyjść skończyć zabawe. Tu raczej kwestia (nie)dotrzymywania słowa się kłania. Moim zdaniem jedynym rozwiązaniem jest szczera rozmowa z partnerem na ten temat (najlepiej w 4 oczy) i nic więcej.


Ps: Nie wiem jak wy ale ja tam nic nie wyczytałem o robieniu komuś awantury big_smile tylko pytanie o to czy jest słusznie zła wink

18

Odp: osobne wyjście z klubu

A moim zdaniem nie chodzi o dotrzymanie słowa, bo najwięcej autorka pisze o tym, że "ja musiałam wracać, a on został". Dla mnie też to bez sensu, nie wolno mu spędzić czasu bez Ciebie?

19

Odp: osobne wyjście z klubu

W sumie to chciałabym mieć takie problemy... ;-)

Z jednej strony całkowicie rozumiem rozgoryczenie autorki - w końcu na coś tam się umówili i chciałaby, żeby facet słowa dotrzymał. Ale z drugiej, faktycznie trochę to zalatuje zaklejeniem do siebie chłopa.

Autorko, będąc u "siebie", przy imprezie, też masz problem, żeby facet dłużej został na imprezce? Bo nie wypada wracać oddzielnie?

20

Odp: osobne wyjście z klubu

Dotrzymywanie słowa, łamanie obietnic, blablabla...

Żeby złamać jakąś obietnicę to trzeba coś obiecać. Ponieważ w tym związku zazwyczaj wychodzą razem - podejrzewam, że autorka po prostu zakomunikowała chłopakowi coś w stylu: "wychodzimy o 22, bo mój tata przyjeżdża". On rutynowo skinął główką.
Dobrze się bawił, więc zmienił plany odnośnie godziny powrotu. To jednak coś innego niż "niedotrzymanie słowa". Nie sądzę, żeby składali sobie obietnice, ze "zawsze, do grobowej deski, będziemy razem wychodzić ze wszystkich miejsc publicznych"...

21 Ostatnio edytowany przez igla16 (2014-11-10 15:51:06)

Odp: osobne wyjście z klubu
vinnga napisał/a:

Dotrzymywanie słowa, łamanie obietnic, blablabla...

Żeby złamać jakąś obietnicę to trzeba coś obiecać. Ponieważ w tym związku zazwyczaj wychodzą razem - podejrzewam, że autorka po prostu zakomunikowała chłopakowi coś w stylu: "wychodzimy o 22, bo mój tata przyjeżdża". On rutynowo skinął główką.
Dobrze się bawił, więc zmienił plany odnośnie godziny powrotu. To jednak coś innego niż "niedotrzymanie słowa". Nie sądzę, żeby składali sobie obietnice, ze "zawsze, do grobowej deski, będziemy razem wychodzić ze wszystkich miejsc publicznych"...

Tak to dla mnie zabrzmiało, skoro autorka napisała, że facet zgodził się na taki układ, czyli wyjście o tej konkretnej godzinie. ;-)

A że po 30 letnią babę musi tatuś przyjechać, to już inna sprawa. Tak samo zresztą ból pośladków o to, że chłopak fajnie się bawił i nie bardzo miał ochotę wracać o 22, bo dziewczyna musi wracać.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » osobne wyjście z klubu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024