Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Witam

Czy jest tutaj osoba na forum, która ma tak ja?
Chodzi o to, że przez całe 21 lat mojego życia widziałem jak bliska mi osoba ciągle piła alkohol, bywały momenty, że pił bez przerwy tygodniami, co chwile chodził do sklepu po 3-4 piwa i potrafił dziennie wypijać ich nawet z 8-10, 7dni w tygodniu.

Oczywiście o awanturach w domu nie wspomnę, bardzo często w weekend nie budził mnie budzik tylko zwroty do mojej matki, że jest pie.. ku.. itd.
Często też z matką musiałem uciekać z domu, były momenty gdzie nie mogłem nawet założyć butów bo prawdopodobnie wylądowałbym w szpitalu jakbym został na korytarzu pare sekund dłużej, często uciekaliśmy do sąsiadów albo po prostu by przeczekać noc na klatce schodowej w sąsiednim budynku i tak chodziłem w piżamie samej z matką po mieście w nocy, bywały momenty, że mama musiała uciekać przez okno (mieszkamy na parterze) bo inaczej nie dało się już wytrzymać.
Kilka razy doszło do ogromnych rękoczynów, ojciec tak lał matkę, że musiałem drzwi blokować w pokoju by mogła uciec przez okno, inaczej by nas zabił.
Kilka razy dzwoniłem na policję by przyjechała, nawet nie wiecie jak 1 minutowa rozmowa z policją podczas takich sytuacji jest długa, po prostu czujesz się jakbyś rozmawiał/a przez godzine, a to tylko minuta.

Potrafią się nawet wyzywać od takich słów, których sam bym nie użył, do 4 w nocy.

Ogólnie nienawidze alkoholu ani jego zapachu, na sam zapach alkoholu mam ochotę go natychmiast wylać do zlewu a mam z nim ciągle styczność, ciągle tylko widzę te puszki po piwie i czuje ten zapach.

W sumie moje życie to jedno wielkie słuchanie obijających się butelek po alkoholu.

Była nawet taka sytuacja, że chciał nas (dosłownie zabić) wziął do ręki broń i już na mnie szedł, uchroniłem się w pokoju, następnie cudem uciekliśmy z mieszkania.

czy są tacy co tak mieli/mają? co też są abstynentami a mimo to ciągle mają styczność z alkoholem?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Cześć.
Jako dziecko nigdy nie poznałam zgubnego charakteru tego przedziwnego trunku.
owszem widywalam pijanych na ulicy ale w domu tego nie miałam.
przygodę z alkoholem rozpoczęłam po osiemnastce.
Wtedy zaczelam dostrzegać jakieś symptomy szkodliwosci picia.
To smutne co tu piszesz a ja tak właściwie nie wiem o co pytasz, czego oczekujesz od forumowiczow?
Jeśli nie czujesz potrzeby spożywania alkoholu to go nie pij.
Rozumiem Twój wstręt do tego napoju. Myślę jednak że choć wielu ma problem z nadużywaniem nie każdy kto wypije piwo jest alkoholikiem. Granica jest tu niestety cienka więc trzeba być ostrożnym.

3 Ostatnio edytowany przez Milionek (2014-11-09 13:14:47)

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Trzeba to zgłosić w odpowiedniej Instytucji że ojciec alkoholik znęca się nad rodziną,,, i n=mam nadzieję że  zmuszą go sądownie do leczenia.

Pozdrawiam

4

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja
renesans napisał/a:

Cześć.
Jako dziecko nigdy nie poznałam zgubnego charakteru tego przedziwnego trunku.
owszem widywalam pijanych na ulicy ale w domu tego nie miałam.
przygodę z alkoholem rozpoczęłam po osiemnastce.
Wtedy zaczelam dostrzegać jakieś symptomy szkodliwosci picia.
To smutne co tu piszesz a ja tak właściwie nie wiem o co pytasz, czego oczekujesz od forumowiczow?
Jeśli nie czujesz potrzeby spożywania alkoholu to go nie pij.
Rozumiem Twój wstręt do tego napoju. Myślę jednak że choć wielu ma problem z nadużywaniem nie każdy kto wypije piwo jest alkoholikiem. Granica jest tu niestety cienka więc trzeba być ostrożnym.

Chciałem się zapytać czy ktoś tutaj na forum ma tak jak ja, że u niego w rodzinie jest jakieś zjawisko patologiczne, z którym żyje od nastu/dziesięciu lat.
Wiem, że nie każdy kto wypije piwo zaraz staje się alkoholikiem, jak to się mówi nie od razu Rzym zbudowano, ale piwo do piwa, parę lat minie i efekt gotowy jak na zawołanie.
Po prostu nie lubię jak ktoś pije alkohol albo gdy czuję jego zapach, nie mogę tego znieść. Często jestem świadkiem jak w moim otoczeniu ludzie delektują się jakimś wykwintnym winem gdy ja nawet nie mogę go powąchać bo już się denerwuję

Milionek napisał/a:

Trzeba to zgłosić w odpowiedniej Instytucji że ojciec alkoholik znęca się nad rodziną,,, i n=mam nadzieję że  zmuszą go sądownie do leczenia.

Pozdrawiam

Nie chodzi o to by go po sądach ciągać, mu niczego nie udowodnisz a nawet gdyby trafił do aresztu to ciężko byłoby nam się utrzymać.

5

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

ok  a jeśli nawet większość osób napisze ci że tak mają do czynienia z takim zjawiskiem to czego jeszcze oczekujesz... 
No i druga sprawa dziwi mnie to że nie chcesz pomóc i jemu i wam.... aby zakończyć ten dramat.

6

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Łatwo mi mówić bo ojca miałam normalnego, ale w rodzinie mam alkoholików.
Jeden w końcu poszedł na leczenie i teraz jest dobrze.To nie chodzi żeby do po sądach tylko sklonić go do leczenia.wiem że jest Ci trudno bo jestes mlodym czlowiekiem ale dasz radę.

Pozdrawiam

7 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-11-10 11:20:04)

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

znam kilka osob, kazda

od sadowego zakazu spozywania, po leczenie, po terapie

nie skonczyla dobrze, jedni rozwody, drudzy zycie obok siebie
ktos tam spadek na samo dno

sam jestem przykladem, problemow rodzinnych w polaczeniu z alkoholem

z jednej strony mam znajomego, ktorego ojciec pil wiele lat, byly karetki ratowanie goscia kroplowkami
byly detosky, byly w srodku nocy w swieta, placze jego i prosby po domach zeby ktos z nim po alkohol skoczyl

chlopak nie pil wogole alkoholu, mowie o synu

smierc zony, dokonala czegos, niestety za pozno
facet nie pije juz ponad chyba 8 lat
ale o zgrozo syn zaczyna

i moj przyklad, dziecinstwo, ojciec nawalony, huki

i co zarzekalem sie ze nigdy, s jestem gdzie
sad

jednego zmotywujesz sadem, drugiego sytuacja zyciowa, trzeci sie sam opamieta, kkiedys
a inny wogole problemu nie zobaczy

generalnie zycze powodzenia
ale trzeba zaczac od STOP, i konsekwentnie realizowac to STOP

tylko chyba by wspomniec ze czeka ze strony tej osoby duzo zapewne nie przyjemnego w strone osob ktore to STOP
bede robic, mowie na poziomie rodziny


Milionek napisał/a:

Trzeba to zgłosić w odpowiedniej Instytucji że ojciec alkoholik znęca się nad rodziną,,, i n=mam nadzieję że  zmuszą go sądownie do leczenia.

Pozdrawiam

uwazasz ze to dziala
lub skutek pozytywny przeniesie,
ludzie maja zakaz spozywania, znam osobiscie goscia, 1,5 roku chyba
pol tora roku nie pil, rodzina ucieszona, relacje niby sie poprawiaja
jest spokoj
1 dzien wolnosci
i bania kilku dniowa
mozna sila przymusic kogos, mozna, ale sens i chec musi dostrzec sam

8

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Autorze, twoja wlasna abstynencja niczego ci nie da ani przed niczym nie uchroni. Poczytaj sobie o wspoluzaleznieniu, pomysl o terapii dla siebie. Masz uraz do alkoholu, ale to nie alkohol jest zly - zlem jest brak kontroli nad jego piciem. To, ze ty nie bedziesz pil twojego ojca nie zmieni.

9

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Realista, znam osoby, które mają/miały alkoholików w rodzinie, a same alkoholu praktycznie nie tykają i robią się bardzo nerwowe, gdy ktoś pije ich w towarzystwie. To logiczna reakcja, bo spożywka kojarzy im się z nieuchronną awanturą.

Co masz na myśli pisząc, że masz "ciągle styczność z alkoholem"? Może oprócz tego, że picie źle Ci się kojarzy, obawiasz się, że w końcu sam wsiąkniesz?

10 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2014-11-10 12:41:11)

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Ja tak miałam. Z tym, że u mnie pili  oboje rodzice. Czy ta informacja ci pomogła? nie sądzę...
Poczujesz sie pewniej jesli zbierzesz więcej osób, które mają podobne przeżycia? Ugruntujesz sie w przekonaniu, że nie jesteś sam i że może nie warto nic robić, skoro wielu ludzi tak ma? Poszukasz usprawiedliwień dla ojca, matki i siebie?

Twój ojciec jest chory, twoja mama też, bo jest współuzależniona, podobnie jak ty. Alkoholizm ma to do siebie, że  dotyka również ludzi z najbliższego otoczenia chorego. Ja jestem od ciebie nieco starsza i uwierz mi przeszłam długą drogę aby uporać się z demonami przeszłości, nadal chodzę na terapię. Walczę, ale o siebie, bo pozbyłam sie już odpowiedzialności za rodziców alkoholików, już ich nie noszę na swoich plecach. Moja rada dla ciebie brzmi następująca - natychmiast rozpocznij swoje leczenie, idź do poradni rozwiązywania problemów alkoholowych lub do psychologa. Zapomnij na sekundę o swoim ojcu i o puszkach po piwie i pomóż sobie. Masz prawo być szczęśliwy i mieć normalne życie.

Czy jest w twoim przypadku jakaś szansa na wyprowadzkę z domu i podjęcie próby samodzielnego funkcjonowania?

11

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Jakbym o sobie czytała smile
Nie jesteś sam, wiesz?

U mnie też pił ojciec i nigdy wódkę, tylko piwo. Ogromne ilości.
Był potem agresywny, różne rzeczy się działy.

Mam wstręt do piwa. Nienawidzę jego zapachu, nie lubię jego smaku. Jeśli muszę się napić piwa (grill u znajomych np.), to piję z sokiem.
Inny alkohol mnie nie odrzuca. Natomiast boję się panicznie pijanych mężczyzn. Trochę to przepracowałam u terapeuty, ale wiesz, to zostaje z nami na zawsze. Ale da się ogarnąć, da się z tym żyć.

12

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja
Milionek napisał/a:

ok  a jeśli nawet większość osób napisze ci że tak mają do czynienia z takim zjawiskiem to czego jeszcze oczekujesz... 
No i druga sprawa dziwi mnie to że nie chcesz pomóc i jemu i wam.... aby zakończyć ten dramat.

Czego oczekuję? no właśnie tego bym mógł sobie z taką osobą właśnie popisać w jaki sposób ona radziła sobie z takimi sytuacjami, jakie kroki podejmowała w swoim życiu by je sobie ułatwić.
Jak ja mogę pomóc? ja tylko chcę się od nich odciąć całkowicie.

simka75 napisał/a:

Łatwo mi mówić bo ojca miałam normalnego, ale w rodzinie mam alkoholików.
Jeden w końcu poszedł na leczenie i teraz jest dobrze.To nie chodzi żeby do po sądach tylko sklonić go do leczenia.wiem że jest Ci trudno bo jestes mlodym czlowiekiem ale dasz radę.

Tylko, że on nie pójdzie na leczenie bo ma przerwy, np rok potrafi żyć w abstynencji a potem przychodzą święta i się dzieją takie rzeczy, że nigdy by tego nawet w horrorach nie pokazali bo sceny były zbyt mocne na film/telewizje.
No i na leczenie nie pójdzie bo on ma przerwy i dla niego to nie jest alkoholizm.

tenniedobry2 napisał/a:

znam kilka osob, kazda od sadowego zakazu spozywania, po leczenie, po terapie nie skonczyla dobrze, jedni rozwody, drudzy zycie obok siebie ktos tam spadek na samo dno

No i właśnie tego się boje, życie to nie jest bajka, gdzie idziesz sobie na terapię i potem codziennie chodzisz z uśmiechem na twarzy żyjąc w szczęśliwym domu.
Po takiej terapii mogą być jakieś jak to napisałeś rozwody albo jeszcze inne rzeczy.

tenniedobry2 napisał/a:

sam jestem przykladem, problemow rodzinnych w polaczeniu z alkoholem z jednej strony mam znajomego, ktorego ojciec pil wiele lat, byly karetki ratowanie goscia kroplowkami
byly detosky, byly w srodku nocy w swieta, placze jego i prosby po domach zeby ktos z nim po alkohol skoczyl
chlopak nie pil wogole alkoholu, mowie o synu
smierc zony, dokonala czegos, niestety za pozno
facet nie pije juz ponad chyba 8 lat
ale o zgrozo syn zaczyna

No właśnie, niedługo Grudzień a wraz z nim święta hmm
Znowu będzie policja i te sprawy, jak to na Grudzień przystało.
piszesz, że ten kolega (syn) zaczyna? no widzisz ja na pewno nie zacznę bo na sam zapach alkoholu dostaję nerwów.

tenniedobry2 napisał/a:

ludzie maja zakaz spozywania, znam osobiscie goscia, 1,5 roku chyba
pol tora roku nie pil, rodzina ucieszona, relacje niby sie poprawiaja
jest spokoj
1 dzien wolnosci
i bania kilku dniowa
mozna sila przymusic kogos, mozna, ale sens i chec musi dostrzec sam

Dokładnie, jest przerwa wszystko fajnie 0 alkoholu, potem nadchodzą jakieś święta czy urodziny, po troszku po troszku i jest powtórka z rozrywki po kilku tygodniach.

Iceni napisał/a:

Autorze, twoja wlasna abstynencja niczego ci nie da ani przed niczym nie uchroni. Poczytaj sobie o wspoluzaleznieniu, pomysl o terapii dla siebie. Masz uraz do alkoholu, ale to nie alkohol jest zly - zlem jest brak kontroli nad jego piciem. To, ze ty nie bedziesz pil twojego ojca nie zmieni.

Jak moja własna abstynencja niczego mi nie da ani przed niczym mnie nie uchroni?
Przecież ja nie piję w ogóle alkoholu, więc jakim cudem mogę być "współuzależniony"?
No alkohol nie jest zły, przekonuję się o tym codziennie widząc pijanych rodziców prawie śpiących w autobusie, na których patrzą własne dzieci.

Koczilla napisał/a:

Realista, znam osoby, które mają/miały alkoholików w rodzinie, a same alkoholu praktycznie nie tykają i robią się bardzo nerwowe, gdy ktoś pije ich w towarzystwie. To logiczna reakcja, bo spożywka kojarzy im się z nieuchronną awanturą.

Co masz na myśli pisząc, że masz "ciągle styczność z alkoholem"? Może oprócz tego, że picie źle Ci się kojarzy, obawiasz się, że w końcu sam wsiąkniesz?

No tak, jak ktoś pije w moim otoczeniu to zaraz mam wielkie ciśnienie, z reguły po prostu wychodzę pod jakimś tam pretekstem.
Nie obawiam się, że sam wsiąknę, bo to jest raczej niemożliwe, pierw musiałbym kupić owy alkohol (szkoda mi kasy na takie coś), następnie musiałbym go otworzyć (już zaraz po otwarciu czując jego zapach musiałbym automatycznie wyrzucić go za okno albo wylać do zlewu bo bym nie wytrzymał dłużej).

MamaMamusia napisał/a:

Ja tak miałam. Z tym, że u mnie pili  oboje rodzice. Czy ta informacja ci pomogła? nie sądzę...
Poczujesz sie pewniej jesli zbierzesz więcej osób, które mają podobne przeżycia? Ugruntujesz sie w przekonaniu, że nie jesteś sam i że może nie warto nic robić, skoro wielu ludzi tak ma? Poszukasz usprawiedliwień dla ojca, matki i siebie?

Tak
a w jaki sposób sobie radziłaś z rodzicami?

MamaMamusia napisał/a:

Twój ojciec jest chory, twoja mama też, bo jest współuzależniona, podobnie jak ty. Alkoholizm ma to do siebie, że  dotyka również ludzi z najbliższego otoczenia chorego. Ja jestem od ciebie nieco starsza i uwierz mi przeszłam długą drogę aby uporać się z demonami przeszłości, nadal chodzę na terapię. Walczę, ale o siebie, bo pozbyłam sie już odpowiedzialności za rodziców alkoholików, już ich nie noszę na swoich plecach. Moja rada dla ciebie brzmi następująca - natychmiast rozpocznij swoje leczenie, idź do poradni rozwiązywania problemów alkoholowych lub do psychologa. Zapomnij na sekundę o swoim ojcu i o puszkach po piwie i pomóż sobie. Masz prawo być szczęśliwy i mieć normalne życie.

Ale moja mama ani ja nie jesteśmy "współuzależnieni", dlaczego mam chodzić na jakieś terapie skoro ja w ogóle nie pije i nie mam z tym problemu??

MamaMamusia napisał/a:

Czy jest w twoim przypadku jakaś szansa na wyprowadzkę z domu i podjęcie próby samodzielnego funkcjonowania?

Jakoś w czerwcu 2016 zakończę już swoje dzienne studia, dopiero wtedy mogę cokolwiek myśleć na temat wyprowadzki, już po szkole średniej chciałem iść gdzieś do pracy by się jak najszybciej wyprowadzić, w sumie mama mnie bardzo na studia zachęcała, z początku nie chciałem (z wiadomego powodu) ale jak zobaczyłem, że są studia, które kontynuują mój zawód to złożyłem na nie papiery, jeszcze sprzyjająca była sytuacja bo ojciec był w fazie "przerwy" więc było w miare normalnie, gdyby nie był w fazie przerwy to już bym nie miał z nimi nic wspólnego.
Chociaż nawet po czerwcu 2016 się nie prędko wyprowadzę, bo nie mam pieniędzy na własne mieszkanie, myślę, że będzie to gdzieś jak będę miał 30,40 lat o ile znajdę pracę, która umożliwi mi cokolwiek.

Cynicznahipo napisał/a:

Jakbym o sobie czytała smile
Nie jesteś sam, wiesz?

U mnie też pił ojciec i nigdy wódkę, tylko piwo. Ogromne ilości.
Był potem agresywny, różne rzeczy się działy.

Mam wstręt do piwa. Nienawidzę jego zapachu, nie lubię jego smaku. Jeśli muszę się napić piwa (grill u znajomych np.), to piję z sokiem.
Inny alkohol mnie nie odrzuca. Natomiast boję się panicznie pijanych mężczyzn. Trochę to przepracowałam u terapeuty, ale wiesz, to zostaje z nami na zawsze. Ale da się ogarnąć, da się z tym żyć.

hej
Dokładnie, wódka czy inne wynalazki nie są tak częste jak właśnie popularne "piwko"
Najlepsze jest to, że on dziennie wypijał więcej piwa niż ja w całym swoim życiu wypiłem w ogóle alkoholu.
Różnica między mną a Tobą jest taka, że możesz spokojnie się napić piwka z sokiem albo innego alkoholu, u mnie to jest tak, że nic a nic.
dlaczego chodziłaś na terapie?

13 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-11-10 19:38:50)

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

No niestety, fakt, ze sam alkoholu nie tykasz nie uleczy twojego ojca. Twoim wrogiem nie jest alkohol, tylko czlowiek, ktory pod jego wplywem traci kontrole.

Tak jak nie noz popelnia morderstwo tylko osoba, ktora go trzyma.

A ty odrzuciles alkohol za to nie uczyniles nic by wasza eodzine, a przede wszystkim SIEBIE przed pijanym ojcem chronic. Nie jestes juz dzieckiem, ktore musi uciekac - mozesz dzialac.

A o wspoluzaleznieniu poczytaj, bo nawet nie przypuszczasz jak gleboko w tym tkwisz..

Ucieczka przed alkoholem w niczym ci nie pomoze, bo ucieczka to zawsze ucieczka - twoje wspoluzaleznienie (poczytaj o DDA) w koncu z ciebie wyjdzie i da o sobie znac - nie uzaleznisz sie od alkoholu, ale za to mozesz miec inne trudnosci - uzaleznic sie od czegos innego, miec trudnosci z samoocena, z utrzymaniem zwiazkow, z depresja etc.

Ja mam ojca alkoholika - znam z wlasnego doswiadczenia i z wlasnej skory to, o czym piszesz - a mimo to, ani ja, ani moje rodzenstwo problemu z piciem alkoholu nie mamy - ani nas do niego nie ciagnie, ani go szczegolnie nie unikamy.

14

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Realista, wygląda na to, że jedyna opcja dla Ciebie to się wyprowadzić. Czytałam swego czasu jednego bloga, którego autorowi udało się - wespół z ojcem i bratem - doprowadzić do zamknięcia matki alkoholiczki w ZK. Nie sądzę jednak, by miała odsiedzieć dłużej niż rok. Jeśli Ci na tym zależy, zorientuj się, czy są podstawy prawne do zamknięcia Twojego ojca, ale przede wszystkim wyjdź z tamtego domu. Zabierz matkę ze sobą, jeśli zdołasz i ona będzie chciała, a jeśli nie, to zostaw za sobą wszystkich, którzy wybrali wegetację i sam wybierz życie.

15 Ostatnio edytowany przez Realista93 (2014-11-10 20:03:07)

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

No jego nie uleczy, ale on raz nie pije długo czasu i potem jak zaskoczy to koniec czyli to nie jest taki typowy alkoholizm, bo prawdziwy alkoholizm jest wtedy jak pije się bezustannie bo jest taka potrzeba, no to on takiej potrzeby nie ma jak potrafi kilka miesiecy bez kropli alkoholu zyc.

"Nie jestes juz dzieckiem, ktore musi uciekac - mozesz dzialac."

za taką próbę działania mogłabyś stracić życie, widze, że zbytnio nie doczytałaś mojego pierwszego postu jak to dokładnie wygląda.

"A o wspoluzaleznieniu poczytaj, bo nawet nie przypuszczasz jak gleboko w tym tkwisz"

No to właśnie w googlach znalazłem to forum by mi wyjaśniono podobne rzeczy a nie by mnie na nowo do googli wysyłali smile
jak ja mogę być współuzależniony? wytłumacz mi to.

"Ucieczka przed alkoholem w niczym ci nie pomoze, bo ucieczka to zawsze ucieczka - twoje wspoluzaleznienie (poczytaj o DDA) w koncu z ciebie wyjdzie i da o sobie znac - nie uzaleznisz sie od alkoholu, ale za to mozesz miec inne trudnosci - uzaleznic sie od czegos innego, miec trudnosci z samoocena, z utrzymaniem zwiazkow, z depresja etc."

a może i mi pomoże? jak ja ucieknę od alkoholu to nie będę pijakiem w przyszłości, to chyba jednak coś pomoże?
Jeżeli chodzi o samoocenę to jest taka sama od kilku lat, niezmienna, depresji raczej nie mam chociaz mialem i czuje ze jej nie mam, a co do utrzymania związków to jakich? takich np małżeńskich czy koleżeńskich?

"Ja mam ojca alkoholika - znam z wlasnego doswiadczenia i z wlasnej skory to, o czym piszesz - a mimo to, ani ja, ani moje rodzenstwo problemu z piciem alkoholu nie mamy - ani nas do niego nie ciagnie, ani go szczegolnie nie unikamy."

alkoholik alkoholikowi nie równy.
Jeden się napije i pójdzie spać do piwnicy a drugi się napije i rozpoczyna się zabawa.
Widocznie dobrze, że nie masz problemu by wypić alkohol, a dobrze dlatego, że nie miałaś mocnych wrażeń przez 20 lat swojego życia z alkoholikiem, jakbyś żyła u mnie w domu to raczej byś nie piła, przecież ja pamiętam jak leżałem mały w łóżeczku a on przychodził nawalony i coś tam ryczał, ee w ogóle bez sensu takie życie.

Koczilla napisał/a:

Realista, wygląda na to, że jedyna opcja dla Ciebie to się wyprowadzić. Czytałam swego czasu jednego bloga, którego autorowi udało się - wespół z ojcem i bratem - doprowadzić do zamknięcia matki alkoholiczki w ZK. Nie sądzę jednak, by miała odsiedzieć dłużej niż rok. Jeśli Ci na tym zależy, zorientuj się, czy są podstawy prawne do zamknięcia Twojego ojca, ale przede wszystkim wyjdź z tamtego domu. Zabierz matkę ze sobą, jeśli zdołasz i ona będzie chciała, a jeśli nie, to zostaw za sobą wszystkich, którzy wybrali wegetację i sam wybierz życie.

zamknąć ojca? a kto pospłaca kredyty? życie w moim przypadku to nie jest tak, że masz 2 proste drogi, lewo albo prawo wink
jak nie ma ich w domu przez kilka dni bo gdzieś wyjeżdżają to ja jestem szczęśliwy jak sam parę dni w domu siedze, po prostu jakby jakieś życie we mnie weszło, czuje sie szczesliwy.
ja chce z tego domu isc w cholere i zakonczyc wszystkie zle kontakty. ew mamie powiem, ze bedzie mogla sie do mnie przeprowadzic jak cos

p.s. on ma taką pracę, że jakby był karany przez jakieś sądy to zaraz by go wyrzucili, a wtedy to by sie dopiero zaczęło łohohoho....

16

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja
Realista93 napisał/a:

dlaczego chodziłaś na terapie?

Bo przez ojca pijaka miałam totalnie zaburzone postrzeganie relacji ojciec-córka. Szukałam sobie starszych facetów, często pijących. Podświadomie. Miałam też problemy ze sobą. Miewam zresztą do tej pory. Lęki, obsesje, triki nerwowe. Okazało się, że to nerwica lękowa.

Ogólnie najgorsze było to, że nie tolerowałam w ogóle alkoholu, przy mnie nikomu nie było wolno się napić, bo dostawałam szału. Reagowałam też dziwnie na krzyk/gwałtowne ruchy, chowałam się pod stołem, pod łóżkiem (jeszcze jako 14-15-latka).

Teraz już jest raczej dobrze, choć zdarzają się trudniejsze momenty.

17

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja
Realista93 napisał/a:

zamknąć ojca? a kto pospłaca kredyty? życie w moim przypadku to nie jest tak, że masz 2 proste drogi, lewo albo prawo wink

Wiesz, życie ogólnie nie jest prostą sprawą, ale czasem trzeba właśnie wybrać: albo w lewo, albo w prawo. Kredyty Twojego ojca nie są Twoim problemem. Jeśli są problemem Twojej matki, to niech popyta prawnika, co może z tym fantem zrobić. Załóżmy, że kredyt ojca opiewa na 30 lat. Rozumiem, że przez tyle czasu będziesz z nim siedział?

Realista93 napisał/a:

jak nie ma ich w domu przez kilka dni bo gdzieś wyjeżdżają to ja jestem szczęśliwy jak sam parę dni w domu siedze, po prostu jakby jakieś życie we mnie weszło, czuje sie szczesliwy.

Ale tak jest przez parę dni. A przez resztę czasu to wygląda tak, że już w listopadzie kombinujesz, co się będzie działo w grudniu.

Realista93 napisał/a:

ja chce z tego domu isc w cholere i zakonczyc wszystkie zle kontakty. ew mamie powiem, ze bedzie mogla sie do mnie przeprowadzic jak cos

Słuszna koncepcja. Im szybciej przestaniesz wyszukiwać wymówki, by nie wprowadzać jej  w życie, tym lepiej.

Realista93 napisał/a:

p.s. on ma taką pracę, że jakby był karany przez jakieś sądy to zaraz by go wyrzucili, a wtedy to by sie dopiero zaczęło łohohoho....

O ile byście się do tego czasu wyprowadzili, to już raczej nie byłby Wasz problem.

Nie zrozum mnie źle. Nie zależy mi na tym, żeby Twój ojciec zapłacił za wszystkie Twoje grzechy odsiadką w mamrze.

Rozumiem też, że Ci na nim w dalszym ciągu zależy.

Ty jednak też musisz zrozumieć, że dbanie o interesy dorosłego pijaka to współuzależnienie. To nie Twoja wina, że zaczął pić ani że Twoja matka nie odchodzi od męża. Nie musisz brać odpowiedzialności za ich kredyty, opinię w pracy ani nawet za siniaki i połamane kości. Być może już od dawna to wiesz i rozumiesz, ale przede wszystkim musisz to p o j ą ć.

Im szybciej, tym lepiej dla Ciebie.

I być może dla nich.

Swoją drogą, po tych dantejskich scenach, które rozgrywają się w Waszym domu, matka powinna już dawno zrobić sobie obdukcję i pozwać męża o naruszenie dóbr osobistych. Precedensowy proces miał już w Polsce miejsce i został przez powódkę wygrany.

18

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja
Realista93 napisał/a:

jak ja mogę być współuzależniony? wytłumacz mi to.

współuzależnienie, to bardzo skomplikowany problem, nie da się wytłumaczyć krótko
poszukaj fachowej pomocy, żyjąc tyle lat z rodzicem uzależnionym myślę, że tej pomocy potrzebujesz - zdecydowanie

19

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Współuzależnienie można opisać jako zespół cierpień i zaburzeń członków rodziny osoby uzależnionej, rodzaj uzależnienia jest dowolny. Jest to cena, jaką płaci rodzina i bliscy osoby uzależnionej za życie w sytuacji uporczywego stresu. Zaobserwowano, że u tych osób pojawiają się fizyczne, emocjonalne, duchowe i intelektualne zmiany, które prowadzą do stanu przypominającego uzależnienie. Życie z osobą uzależnioną to życie w stanie ciągłego pogotowia emocjonalnego, czegoś w rodzaju "wysokiego napięcia". To powoduje poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego, m.in.:

- dojmujące cierpienie i gwałtowne zmiany nastroju (huśtawka emocjonalna), czarnowidztwo, nastroje depresyjne, zamęt uczuciowy,

- poczucie niskiej wartości,

- zaburzenia psychosomatyczne: bóle głowy, mięśni, serca, brzucha, wrzody żołądka, i inne z nerwicą włącznie,

- depresja, myśli samobójcze,

- zażywanie leków uspokajających, nasennych, alkoholu dla uśmierzenia bólu, napięcia i niepokoju, niekiedy prowadzi to do uzależnienia,

- nałogowe zachowania, jak np. zakupoholizm, obsesyjne jedzenie,

- zaburzenia sfery seksualnej,

- pustka duchowa - nerwowa koncentracja na szczegółach życia codziennego, bez niezbędnego dystansu do spraw drobnych i wypływające stąd: rozpacz, desperacja i brak nadziei,

- brak zaufania do wszystkiego i wszystkich,

- bardzo silny lęk przed wszelkimi nowościami i zmianami;

źródło: psychotekst.pl

20

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja
Cynicznahipo napisał/a:

Bo przez ojca pijaka miałam totalnie zaburzone postrzeganie relacji ojciec-córka. Szukałam sobie starszych facetów, często pijących. Podświadomie. Miałam też problemy ze sobą. Miewam zresztą do tej pory. Lęki, obsesje, triki nerwowe. Okazało się, że to nerwica lękowa.

Ogólnie najgorsze było to, że nie tolerowałam w ogóle alkoholu, przy mnie nikomu nie było wolno się napić, bo dostawałam szału. Reagowałam też dziwnie na krzyk/gwałtowne ruchy, chowałam się pod stołem, pod łóżkiem (jeszcze jako 14-15-latka).

Teraz już jest raczej dobrze, choć zdarzają się trudniejsze momenty.

W moim przypadku to trochę inaczej jest, ojciec często źle traktował mamę i u mnie np tak jest, że ja raczej do kobiet się nie zbliżam bo z czasem staję się dla nich bardzo niemiły.
Też chyba mam nerwicę lękową, raczej na pewno.
w moim przypadku to jest tak, że nie lubię jak jest duże zbiorowisko ludzi gdzie leje się alkohol, po prostu czuję się zagrożony w takich momentach.

Koczilla napisał/a:

Wiesz, życie ogólnie nie jest prostą sprawą, ale czasem trzeba właśnie wybrać: albo w lewo, albo w prawo. Kredyty Twojego ojca nie są Twoim problemem. Jeśli są problemem Twojej matki, to niech popyta prawnika, co może z tym fantem zrobić. Załóżmy, że kredyt ojca opiewa na 30 lat. Rozumiem, że przez tyle czasu będziesz z nim siedział?

To nie do końca tak
chodzi o to, że rodzice razem mają kredyt, ja teoretycznie w każdej chwili mogę z domu wyjść, nie mam jakiś pieniężnych zobowiązań. Jakby go zamknęli to mama sama kredytu nie spłaci i zaczną się problemy, bo ojciec ma taką pracę, że nie może być karany, więc go zwolnią.

Koczilla napisał/a:

Ale tak jest przez parę dni. A przez resztę czasu to wygląda tak, że już w listopadzie kombinujesz, co się będzie działo w grudniu.

wiem co będzie w Grudniu, te cholerne święta nieszczęsne.

Koczilla napisał/a:

Ty jednak też musisz zrozumieć, że dbanie o interesy dorosłego pijaka to współuzależnienie. To nie Twoja wina, że zaczął pić ani że Twoja matka nie odchodzi od męża. Nie musisz brać odpowiedzialności za ich kredyty, opinię w pracy ani nawet za siniaki i połamane kości. Być może już od dawna to wiesz i rozumiesz, ale przede wszystkim musisz to p o j ą ć.

To tak nie jest smile
mama sama kredytu nie spłaci, jak on bedzie karany to go wywalą z roboty i gdy sie napije to najnormalniej w świecie będzie chciał mi zrobić krzywdę i się zakończy wszystko.

in_ka napisał/a:

współuzależnienie, to bardzo skomplikowany problem, nie da się wytłumaczyć krótko
poszukaj fachowej pomocy, żyjąc tyle lat z rodzicem uzależnionym myślę, że tej pomocy potrzebujesz - zdecydowanie

Może jak kiedyś się od nich wyprowadzę to wtedy o tym pomyślę, teraz to nie ma sensu bo to tak jakby ciągle brudzić pokój podczas jego sprzątania.

Cynicznahipo napisał/a:

Współuzależnienie można opisać jako zespół cierpień i zaburzeń członków rodziny osoby uzależnionej, rodzaj uzależnienia jest dowolny. Jest to cena, jaką płaci rodzina i bliscy osoby uzależnionej za życie w sytuacji uporczywego stresu. Zaobserwowano, że u tych osób pojawiają się fizyczne, emocjonalne, duchowe i intelektualne zmiany, które prowadzą do stanu przypominającego uzależnienie. Życie z osobą uzależnioną to życie w stanie ciągłego pogotowia emocjonalnego, czegoś w rodzaju "wysokiego napięcia". To powoduje poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego, m.in.:

- dojmujące cierpienie i gwałtowne zmiany nastroju (huśtawka emocjonalna), czarnowidztwo, nastroje depresyjne, zamęt uczuciowy,

- poczucie niskiej wartości,

- zaburzenia psychosomatyczne: bóle głowy, mięśni, serca, brzucha, wrzody żołądka, i inne z nerwicą włącznie,

- depresja, myśli samobójcze,

- zażywanie leków uspokajających, nasennych, alkoholu dla uśmierzenia bólu, napięcia i niepokoju, niekiedy prowadzi to do uzależnienia,

- nałogowe zachowania, jak np. zakupoholizm, obsesyjne jedzenie,

- zaburzenia sfery seksualnej,

- pustka duchowa - nerwowa koncentracja na szczegółach życia codziennego, bez niezbędnego dystansu do spraw drobnych i wypływające stąd: rozpacz, desperacja i brak nadziei,

- brak zaufania do wszystkiego i wszystkich,

- bardzo silny lęk przed wszelkimi nowościami i zmianami;

źródło: psychotekst.pl

No to u mnie tak jest, prawie te wszystkie myślniki się do mnie odnoszą w życiu codziennym.

w sumie nie wiem co robić, to takie jakby siedzenie na bombie od której w przyszłości mam nadzieję się odciąć.

21

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Chłopie... Z Twojego ostatniego posta wynika, że awantury z mordobiciem ani nawet ukręcenie karku podczas mocniejszego oklepu to najwyraźniej NIE jest jeszcze dla Ciebie najgorsza opcja. Kredyt ważniejszy. I na co on jest? Na nerkę? U mafii go zaciągnęliście? Tylko tego nie warto stracić. Wszystko inne jest - mimo wszystko - mniej cenne niż zdrowie psychiczne i fizyczne, więc jak macie przynajmniej kilka razy do roku trzymać kciuki, żeby stary nikogo nie zabił, to walcie te kredyty, niech to wszystko przepadnie i wyjdźcie z chawiry choćby w samych koszulach. Ale wyjdźcie. A przynajmniej TY wyjdź.

Oddal się w bezpieczne miejsce i miej w zadzie, czy się tato napije i czy kogoś nie zabije. Dopóki wie, że boicie się o jego pracę i dom bardziej niż on sam - ma Was w garści. A wie o tym doskonale. Nie łudź się.

Wiem, że to się łatwo mówi: porzuć dom. Idź pracować do Biedry i wynajmuj cokolwiek. Ale to wciąż łatwiejsze niż wyperswadowanie alkoholikowi, żeby się ogarnął. I mniej ryzykowne, niż mieszkanie z furiatem.

Wybacz, ale nikt tu Ci nie sprzeda magicznego sposobu, jak zahipnotyzować ojca na gwiazdkę. Życie to nie film. Rzadko padają w nim pojedyncze słowa, po których w oczach dupka zapala się światełko zrozumienia, on sam znika na resztę nocy, wuj wie gdzie, a nad ranem wraca z mocnym postanowieniem poprawy. "Wiem, że bardzo Was zawiodłem, ale od teraz będzie lepiej."

Nie łudź się, że masz na tatę jakikolwiek teraz wpływ. On może i Cię kocha w cichości serca, ale nie na darmo poeci powiadają, że WÓDA RYJE BANIĘ. Pięść Twojego ojca może być szybsza niż rozum. Nie chcesz tego sprawdzać. Na pewno.

22

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Najlepszy sposób, to odizolowanie się od ojca, czyli wyprowadzka i życie na własny rachunek.
A potem terapia.


U mnie było inaczej, bo moi rodzice się po jakimś czasie rozwiedli. Ciebie zapewne powstrzymuje myśl, że mama zostanie z tym pijakiem.
Rozumiem. Ale musisz coś wymyślić, inaczej ześwirujesz.

23 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-11-11 12:19:04)

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Realista, tak jak Twój ojciec jest uzależniony od alkoholu, tak Ty jesteś uzależniony od ojca.

Wydaje Ci się, że powinieneś rozwiązywać jego problemy, kryć go, chronić przed nim matkę, kiedy w rzeczywistości ZADNEJ z tych rzeczy robić nie musisz. Ojciec jest dorosły, a więc sam za siebie odpowiedzialny. Jeżeli chce pić co wiąże się u niego z agresywnymi atakami, powinien ponosić konsekwencje swoich wyborów, nawet jeżeli doprowadzi to do utraty pracy. W jednym zdaniu: TO NIE JEST TWOJ PROBLEM. Twoim problemem nie jest także małżeństwo rodziców- matka jeżeli by chciała, zdecydowała się na rozwód, to by to sama zrobiła.

Współuzależnienie polega tu na tym, że ułatwiasz ojcu bycie alkoholikiem chodząc wkoło niego na paluszkach, chroniąc go przed konsekwencjami jego picia, wynajdując wymówki by tylko nie zostawić go samego ze swoim problemem.

Jedyne co mogę Ci polecić to terapia DDA i wyprowadzka z domu rodzinnego.

24

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja
Realista93 napisał/a:
in_ka napisał/a:

współuzależnienie, to bardzo skomplikowany problem, nie da się wytłumaczyć krótko
poszukaj fachowej pomocy, żyjąc tyle lat z rodzicem uzależnionym myślę, że tej pomocy potrzebujesz - zdecydowanie

Może jak kiedyś się od nich wyprowadzę to wtedy o tym pomyślę, teraz to nie ma sensu bo to tak jakby ciągle brudzić pokój podczas jego sprzątania.

i tutaj robisz błąd, nie jak się wyprowadzisz ale właśnie już teraz
pamiętaj, że w Ośrodkach jest kompleksowo prowadzone wsparcie dla rodzin, tam oprócz terapii dostaniesz wsparcie prawne, obowiązuje zasada poufności, spróbuj poszukaj, tam gdzie mieszkasz

25

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja
Realista93 napisał/a:

a w jaki sposób sobie radziłaś z rodzicami?

Nie radziłam sobie. Jak dziecko może sobie z tym radzić? dlatego dzisiaj leczę sie na nerwicę. Miałam przez długi czas problem z relacjami, z poczuciem własnej wartości, z ogólnym postrzeganiem świata. Aby wyjść na prostą musiałam przejść bardzo długą i niełatwą drogę.
Osoby współuzależnione, to właśnie najczęściej niepijący członkowie rodziny alkoholika. Nie musisz pić, żeby być współuzależniony. Na tym polega okrutny paradoks tej choroby i jej największa niesprawiedliwość. 
Idź na terapię, im szybciej tym lepiej. Naprawdę masz bardzo dużo do przepracowania. Zrób to dla siebie i tylko dla siebie.

26

Odp: Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Witaj ....
Tak sa osoby ktore nie pija alkoholu po przezyciach z dziecinstwa . Sama pamietam jak po nocach trzebabylo uciekac na pizamie do babci  bo tato wraca do domu i awantury robil .Nieraz dziura w stole od piesci czy obiad na scianie albo mama z rana na głowie bo dostala czyms .
Moja mama miała odwage po latach odejsc i odeszła zabrala nas i wyprowadzilismy sie . Ale ja nigdy do mojego ojca nie pojechałam w odwiedziny bo miałam ogromny zal , jak jechałam do babci na wakacje to nieraz przyjezdzal ale dla mnie to tylko było przywitanie sie z nim i nic wiecej  , nieraz babcia mowila jedz odwiedz ti twoj tato . Mowiłam , ze wiem ale mam zal ze butelka tyla wazniejsza niz my .
Widzialam go ostatni raz i gdzie sama pojechalam to na pogrzeb bo zmarl na raka watroby tyle w spadku sostawil mu alkohol.
Sama nie pije i tez nigdy nie szukalam i nie przebywalam w towarzystwie osob pijacych i do dzisiaj nie znosze alkoholu .
Chociaz miałam partnera alkoholika ktory tez wybrał buteleczke zamiast rodziny

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Alkoholizm bliskiej osoby a własna abstynencja

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024