Mój wujek (brat ojca) strasznie się z nim pokłócił, padlo wiele strasznych i niepotrzebnych słów pod adresem wujka.
Odwoziłam go do domu, powiedzial mi że ze sobą skonczy - nie uwierzyłam i kazałam przestać gadać takie głupie rzeczy.
Ale czułam sie troche nieswojo zostawiając go samego (mieszkał sam), chwilę stalam pod jego domem i zastanawiałam się co robić w koncu odjechałam.
Chwile po tym jak dotaralam do domu zadzwonił telefon - uslyszalam że wujek nie żyje, że się powiesił...
Przezyłam szok, nie mogłam w to uwierzyć i nie mogę sobie wybaczyć że odjechałam, może gdybym z nim została dłużej, porozmawiała to by tego nie zrobił?
Jak mam żyć z tą świadomością że w najtrudniejszej chwili zawiodłam?
Nadal nie dociera do mnie to co się stało... bo myślałam że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach...
Nigdy bym nie pomyslała że wujek może odebrać sobie życie, nigdy od niego wcześniej tego nie słyszalam.