Kolejny temat z cyklu teściowa... Jak w temacie, czy świętujecie z teściową dzień matki?
Osobiście wraz z mężem dzień matki staraliśmy się zawsze sprawiedliwie obdzielić na obie mamy lecz w tym roku miała miejsce taka sytuacja...
Od niedawna sama jestem mamą (3lata) i do tej pory nie przeszkadzało mi że jakoś nie celebrujemy tego dnia matki w tym sensie że jest to od kilku lat również moje święto. Nawet pomimo, że analogicznie na dzień babci i dziadka w imieniu dziecka wręczaliśmy dziadkom jakiś drobiazg. Ale ok.
W tym roku jednak sytuacja przedstawia się tak, że moje dziecko już ładnie mówi, wszystko rozumie - kto więc miałby nauczyć je tej tradycji jeśli nie ojciec? Przynajmniej ja wyszłam z takiego założenia. Ale tata stwierdził (sam tak powiedział a potem się wyparł twierdząc że jednak zapomniał o tym że ja też jestem matką
) że on przecież nie musi mieć inicjatywy bo to nie on jest moim dzieckiem. W tym samym dniu byliśmy zaproszeni do teściowej na dzień matki...
Tak mi się przykro zrobiło, że mój matczyny status został tutaj całkowicie zignorowany, przy tym nie będę ukrywać trochę się wściekłam, że ja i moje dziecko mamy jechać do babci świętować dzień matki - w obliczu takiej właśnie sytuacji - że obwieściłam, że nie jadę. Mąż pojechał z dzieckiem, teściowa miała żal.
Pewnie trochę słusznie jednak myślę, że moja wizyta u niej w tamten dzień nie należałaby do wesołych. A wy co myślicie? Mocno przesadzam?
2 2014-11-04 01:42:01 Ostatnio edytowany przez luc (2014-11-04 02:01:22)
Tak mi się przykro zrobiło, że mój matczyny status został tutaj całkowicie zignorowany,
Mocno przesadzam?
Przesadzasz ![]()
Twój matczyny status przez kogo został zignorowany? Przez męża, teściową? Przecież oni nie są Twoimi dziećmi, a Twoje dziecko jest zbyt małe aby zdawać sobie z tego sprawę ![]()
Czy to rzeczywiście kolejny temat o teściowej?
Teściowa miała świętować Twoje macierzyństwo?
Jeżeli już, to Twój mąż mógłby pamiętać.
3 2014-11-04 01:52:34 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-11-04 01:53:23)
Jest listopad... mam rozumieć, że od PÓŁ ROKU siedzi ci w głowie taka duperela?...
Jest listopad... mam rozumieć, że od PÓŁ ROKU siedzi ci w głowie taka duperela?...
Przeczytałam co Autorka napisała w wątku o wrednej teściowej i już jasne jest, że nie chodzi o dzień matki tylko o wzajemne relacje.
5 2014-11-04 01:59:36 Ostatnio edytowany przez npbasia (2014-11-04 02:02:37)
Jeżeli moje dziecko jest w stanie celebrować święto dziadka i babci i powiedzieć im z tej okazji wierszyk to myślę, że pojęcie dnia matki także nie stanowiłoby problemu. Tylko że zabrakło osoby, która by mu chciała coś w tej kwestii przekazać, o to mi chodziło. Moim zdaniem tą osobą powinien być ojciec, ja w dniu ojca również sama od siebie złożyłabym mu życzenia, tak po prostu, ponieważ to jego było nie było święto.
Bardzo dowcipne z tą teściową świętującą moje macierzyństwo ![]()
Tak wzajemne relacje nie są bez znaczenia, ale chciałam dowiedzieć się czy bez tego kontekstu ktoś myśli podobnie jak ja.
Dla kogoś to duperele, dla mnie - nie.
Moim zdaniem tą osobą powinien być ojciec, ja w dniu ojca również sama od siebie złożyłabym mu życzenia,
Dlaczego zatem piszesz, że jest to kolejny wątek o teściowej? ![]()
Przecież masz pretensje do męża. A może nie?
7 2014-11-04 02:08:15 Ostatnio edytowany przez npbasia (2014-11-04 02:24:18)
Masz rację, to może być mylące. Może sama się zapętliłam. Nie to jest jednak wątkiem głównym ![]()
Chodzi mi o to że być może przesadziłam, zareagowałam emocjonalnie, ale było mi po prostu przykro, że moje dziecko będzie świętować dzień matki u babci a nie wspólnie ze mną i mężem. Zresztą nawet nie o to do końca chodzi - tak naprawdę krótka wzmianka "mamusia ma dzisiaj święto, zaśpiewamy sto lat?" wystarczyłaby i nie miałabym problemu z pojawieniem się u teściowej w tym dniu.
Z drugiej strony zastanawiam się też czy moja nieobecność była aż tak wielkim afrontem - w końcu teściowa to nie moja matka tak naprawdę... Stąd też tytuł wątku..
Może sama się zapętliłam.
Owszem, zapętliłaś się.
Rozum podpowiada Ci, że to Twój mąż powinien wdrażać dziecko.
Emocje wskazują na teściową. Ona jest winna wszystkiemu złu ![]()
W gruncie rzeczy, to jest wątek o teściowej ![]()
A raczej o Twoim do niej stosunku.
Nie demonizujmy.
Mój post w innym wątku nie nakreślił całej sytuacji o moich relacjach z teściową.
Po tej sytuacji z dniem matki było mi jej mimo wszystko żal - może tym razem naprawdę się starała. Tylko że wiem że po takim, powiedzmy braku wsparcia u mnie w domu, czułabym się źle świętując jej macierzyństwo tak jakbym ja jako matka nie istniała, nie liczyła się dla nikogo.
Poślij dziecko do przedszkola. Tam panie przedszkolanki zawsze uczą dzieci wierszyków i organizują fetę z okazji dnia matki, ojca, babci, dziadka, pieska i kotka. I będziesz miała ten wierszyk, laurkę i uhonorowanie Twojego macierzyństwa.
Dlaczego sama nie nauczysz dziecka, że to również Twoje święto? Naprawdę nie rozumiem tego problemu. Mam wrażenie, że przemawia przez Ciebie zazdrość o teściowa.
Jest listopad... mam rozumieć, że od PÓŁ ROKU siedzi ci w głowie taka duperela?...
Dokładnie to samo pomyślałam
a teraz napiszę coś co chciałaby usłyszeć autorka ![]()
U mnie wzajemnie pamiętamy o takich świętach, mąż o dniu mamy a ja o dniu taty i przypominamy o tym dzieciom. Wiadomo, że są małe i my jako rodzice możemy im pomóc, przygotować laurkę albo jakąś niespodziankę. To pewnie kwestia relacji pomiędzy dorosłymi ale u mnie tak jest. Skoro mąż nie ma takiego zwyczaju to bez sensu jest demonstracyjne obrażanie się i ignorowanie teściowej. Wytłumacz mu w czym problem albo poczekaj aż dzieci podorosną ![]()
Przyszło mi do głowy takie porównanie - odstawiając na bok instytucję teściowej.
To tak jakby dwie osoby w tym samym dniu miały urodziny a obchodzone byłyby urodziny tylko jednej z nich. Do kogo można mieć w tej sytuacji żal - do tych którzy nie pamiętali nie wyłączając drugiego solenizanta, który ma pretensje że nie mamy ochoty świętować.
A wracając do teściowej - obraziła się wtedy. Czy miała powód? Mąż z córką do niej pojechali, złożyli życzenia również w moim imieniu.
zaraz to dzień matki jest w listopadzie? <google> Nie jednak mam rację- w maju. No zdecydowanie przesadzasz, chyba że problem jest głębszy a to przysłowiowa kropla... No i dlaczego sama nie powiesz teściowej że jesteś też matką i też chcesz to święto obchodzić? Zje Cię?
A wracając do teściowej - obraziła się wtedy. Czy miała powód? Mąż z córką do niej pojechali, złożyli życzenia również w moim imieniu.
Nie miała powodu. Przecież nie jesteś jej córka i nie masz obowiązku składania życzeń z okazji dnia matki. A mąż sam powinien do niej z życzeniami pojechać.
A wy co myślicie? Mocno przesadzam?
Niestety i ja uważam, że temat jest mocno przesadzony, a też jestem matką i wciąż doskonale pamiętam, kiedy moje dziecko było na tyle małe, że oczekiwanie od niego życzeń, laurki i buziaka w dniu mojego święta byłoby czymś, czego od dziecka w tym wieku oczekiwać zwyczajnie nie sposób.
Jasne, że na tym etapie jest to rola dorosłych, aby dziecko nauczyć/pokazać/uświadomić je, jasne, że niesamowicie miłym jest, kiedy mały szkrab wręcza własnoręcznie wykonaną laurkę, ale mąż najzwyczajniej w świecie (jak sama napisałaś) nie pomyślał, że powinien, a tym bardziej, że czegoś od niego oczekujesz (mężczyźni dosyć często są mało domyślni
), Ty natomiast zmierzyłaś go swoją miarą, a za jego przewinienie dodatkowo "ukarałaś" teściową. Jeśli do tego dodać, że temat męczy Cię od pół roku...
Tak mi się przykro zrobiło, że mój matczyny status został tutaj całkowicie zignorowany, przy tym nie będę ukrywać trochę się wściekłam, że ja i moje dziecko mamy jechać do babci świętować dzień matki - w obliczu takiej właśnie sytuacji - że obwieściłam, że nie jadę. Mąż pojechał z dzieckiem, teściowa miała żal.
Jedyną osobą, do której na dobrą sprawę mogłabyś mieć żal, jest... Twoje malutkie dziecko, bo to ono Cię nie doceniło. Nie mąż i nie teściowa. Mąż nie miał obowiązku celebrować Twojego święta, choć oczywiście mógł się w jakiś sposób wykazać, niemniej jego matką jest Twoja teściowa i to jej w tym dniu należały się od niego życzenia. Przyznaję, że zupełnie nie rozumiem Twojego focha i odmowy uczestniczenia w wizycie, na której Cię oczekiwano. Zostałaś zaproszona jako żona syna, czyli w pewnym sensie "przyszywane" dziecko, a jednak obraziłaś się na cały świat, bo ktoś wystarczająco mocno nie podkreślił, że i Ty od trzech lat jesteś matką. Naprawdę nie dostrzegasz, że w świetle okoliczności takie zachowanie było nieracjonalne?
Zaczekaj jeszcze trochę, dziecko podrośnie, być może zacznie chodzić do przedszkola, a na pewno do szkoły, nabierze świadomości, wówczas prawdopodobnie samo i z własnej inicjatywy 26 maja pozwoli Ci poczuć, że masz swoje piękne święto. I tylko strach się bać co będzie, jeśli kiedyś zapomni
.