Trudna miłość... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Trudna miłość...

Witam,
jestem mężatką od dwóch lat, pięć lat razem. Bardzo szanuję mojego męża i kocham. Na swój sposób zawsze kochałam i nadal kocham.
Mieliśmy bardzo trudny okres w życiu, miał być rozwód, ale mąż się zmienił. Widać, że bardzo mu zależy. Tylko ta trudna sytuacja między nami przypomniała mi o jednej kwestii, która ciągle nie daje mi spokoju... Sama nie wiem jak sobie z tym poradzić, dlatego proszę o rady jak z tym walczyć.
Od razu mówię: KOCHAM MĘŻA, NIE CHCĘ GO ZDRADZIĆ - nie umiałabym.
Ale kocham męża na "swój sposób"...
Więc do rzeczy:
6 lat temu (jeszcze przed tym jak poznałam męża) poznałam wspaniałego faceta, mój ideał, miał wszystko czego pragnęłam... Zakochałam się szaleńczo... Niesamowicie, dla niego mogłam umrzeć... Trochę się widywaliśmy ale nie wyszło nam. W sumie nie dziwie się.. Ja zwyczajna dziewczyna, z kompleksami. On przystojny, bogaty, mógłby mieć każdą... Potem poznałam mojego obecnego męża, pokochałam go wzięliśmy ślub.
Ale mimo tego, że minęło 6 lat odkąd nie widziałam K. to myślę o nim praktycznie codziennie. Oczywiście na początku tak nie było, ale gdy mieliśmy z mężem problemy zaczęłam myśleć, że z K. by tak nie było... I tak mi zostało.
Wiem, że ja nie jestem dla niego... Ale wiem, że taka miłość już się nie zdarzy... Mimo tego, że teraz mam wspaniałego męża... K.zawsze będę wielbić, zawsze będzie kimś ważnym... On o tym nie wie i nigdy się nie dowie, że jest ktoś kto o nim codziennie myśli... Kto dla niego byłby w stanie zrobić wszystko...
Męża kocham, nie tak mocno jak K, ale kocham. Przeszliśmy dużo, nacierpiałam się niemiłosiernie, ale wytrzymałam.
A mój wymarzony K... Miłość od miłości się różni. Tamten mój ideał, niedostępny. I po tych moich wszystkich związkach to mogę odważnie stwierdzić, że to była największa i najpiękniejsza miłość.

Dręczy mnie to, że myślę o nim. Walczę z sobą jak mogę, ale nie da się... Gdy mąż jest w pracy to nie daje rady, ciągle w głowie mam K... Co robi, czy ma się dobrze... Gdy jest mąż myśli odchodzą, bo wiem, że to by go zraniło.
Wisiał nad nami rozwód, ale daliśmy radę. Tylko dlaczego ja się oddalam? Dlaczego wspominał przeszłość?
Czy kiedyś to minie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudna miłość...

Cześć - łatwo idealizować kogoś, kogo tak naprawdę nie znasz... Tamten facet to mrzonka, ideał, ale tylko w Twojej wyobraźni. Nie wiem ile masz lat, ale Twoja historia brzmi jakbyś tych lat miała bardzo mało, to jest jak wzdychanie do plakatu N?Sync czy Backstreet Boys czy może bardziej współcześnie ? Ryana Goslinga ?

3

Odp: Trudna miłość...
marmolada1984 napisał/a:

Cześć - łatwo idealizować kogoś, kogo tak naprawdę nie znasz... Tamten facet to mrzonka, ideał, ale tylko w Twojej wyobraźni. Nie wiem ile masz lat, ale Twoja historia brzmi jakbyś tych lat miała bardzo mało, to jest jak wzdychanie do plakatu N?Sync czy Backstreet Boys czy może bardziej współcześnie ? Ryana Goslinga ?

Myślę, że znaliśmy się dosyć dobrze. Raczej zawsze traktowaliśmy się jako kumple (potem gdy stwierdziliśmy, że raczej niczego nie zbudujemy - w sumie to on stwierdził...). Potem poznałam obecnego męża i kontakt się urwał.
Może i to brzmi jak nastoletnia miłość i nawet tak się czasami czuję, ale bardziej pasuje mi określenie niespełnionej miłości i czegoś co mi brakuje... Mój mąż nie należy do wylewnych osób. Nie okazuje czułości zbyt często. Może też to jest powodem, że czasami po prostu brakuje mi czułości, miłości.

4

Odp: Trudna miłość...
Flammable napisał/a:

Mój mąż nie należy do wylewnych osób. Nie okazuje czułości zbyt często. Może też to jest powodem, że czasami po prostu brakuje mi czułości, miłości.

Hmm - to może o to chodzi a nie o znajoimość sprzed 6 lat? Kurczę powiem Ci w tajemnicy, że ja też mam taką jakby "pierwszą miłość", której też w chwilach nieszczęścia przypisywałam magiczne moce smile Jednak zamiast karmić się mrzonkami lepiej skupić się na życiu "tu i teraz".

Może pogadaj z mężem? Może po prostu wkradła się nuda w Wasz związek, może trzeba trochę zadbać o tę relację zamiast wzdychać do byłego?

Poza tym masz chyba jeszcze problem z samooceną, poniżej dość miażdżący dowód:

Flammable napisał/a:

Trochę się widywaliśmy ale nie wyszło nam. W sumie nie dziwie się.. Ja zwyczajna dziewczyna, z kompleksami. On przystojny, bogaty, mógłby mieć każdą...

Rozumiem przez powyższe, że oceniasz nisko zarówno siebie jak i męża, który jest na tyle mało atrakcyjny, że jesteście parą...

Chcę Cię sprowokować do przemyśleń.

5

Odp: Trudna miłość...

Ale siebie katujesz, dziewczyno. Tamtego faceta już nie ma, to co masz w głowie, to tylko jego wyobrażenie. Jeśli zostałaś z mężem, podjęłaś taką decyzję, to musisz być konsekwentna. Musisz też, jak mąż się angażować. Myślisz, że on tego nie czuje...? Musisz puścić przeszłość i dać sobie szanse na szczęście.

6

Odp: Trudna miłość...

Masz po prostu fantazję . Rozstań się z mężem, pobądź sama  i zastanów się czego chcesz.

Odp: Trudna miłość...

Oczywiscie idealizujesz. W zwyklym zyciu bylby to zwykly facet bo niezwyklych nie ma. Jest tylko niezwykly czas kiedy sie ludzie poznaja a potem jest tak samo.

8

Odp: Trudna miłość...

Angażuje się. Może źle się wyraziłam.
Ja na prawdę nigdy nie myślałam, żeby zostawić męża dla innego, nawet dla K. Nigdy mi to nawet przez myśl nie przeszło. Nie zdradziłabym. To jest tak, że nasza miłość z mężem dojrzewała z czasem. U nas nie było motylków w brzuchu, jakiegoś szaleństwa. My po prostu z czasem dojrzeliśmy do tego co teraz nas łączy. On był po przejściach, ja też. Zaczęliśmy się spotykać, z czasem pokochaliśmy i nie mogliśmy już bez siebie żyć. On jest dla mnie wszystkim.
Moim zdaniem można kochać dwie osoby, każda miłość jest inna. Jedna silna, druga mocniejsza. Mamy swoich ideałów. Z K. było mi lepiej niż z mężem, czułam się bardziej szczęśliwa, spełniona. Potem czas prysł. Zostałam sama, poznałam męża. O K. zapomniałam, albo może mi się tylko wydawało, bo w sercu gdzieś zawsze był.
Gdy zaczęliśmy mieć z mężem problemy, po prostu brakowało mi czułości K... Brakowało mi rozmów i tego, że on nigdy by mi czegoś takiego nie zrobił co mąż...
Tak, może i idealizuję, mam wielkie wyobrażenia o nim... Fantazje itp. Tylko to uczucie jest na prawdę silne. Czasami ciężko z nim walczyć...

Odp: Trudna miłość...

Masz potrzeby, o ktorych realizacji powinnas rozmawiac z mezem. A co do milosci. To ja uwazam ze mozna kochac dwie osoby, taki przyklad mamy w postaci dzieci, rodzicow. Co do partnera to nasz system kulturowy uczy nas egoizmu i posiadania dla siebie dlatego dzielic sie druga osoba jest trudno i trzeba bylo byc tak wychowanym (patrz mormoni) zeby to akceptowac. Tylko ze milosc do kogos, wspomnienia nie moga pchac przeciwko drugiej osobie bo co to za milosci kosztem czyjegos cierpienia? Watpliwosci ktore masz, sygnaly powinny, moim zdaniem, ukierunkowac Twoja i meza prace nad zwiazkiem zwlaszcza ze dolki i kryzysy sie pojawiaja i nie mozna zmarnowac tego momentu. A jesli ktos sie z kims spotyka i przez to zabiera czas ojca dzieciom? To jest zle dla rodziny. To jesli twoje mysli odciagaja Cie od meza i rodziny, to w tym kontekscie choc moze mile rowniez sa zle. Gdyby K. byl gdzies obecny rzeczywiscie to doprowadzily by do zlego. Dlatego sa zle. Mimo ze wydaja sie mile. A znajac zycie powinnas wiedziec ze nie ma ludzi idelanych. Taki idealny moze byc gorszy od tego nieidealnego.

10

Odp: Trudna miłość...
maniek_z_maniek napisał/a:

Masz potrzeby, o ktorych realizacji powinnas rozmawiac z mezem. A co do milosci. To ja uwazam ze mozna kochac dwie osoby, taki przyklad mamy w postaci dzieci, rodzicow. Co do partnera to nasz system kulturowy uczy nas egoizmu i posiadania dla siebie dlatego dzielic sie druga osoba jest trudno i trzeba bylo byc tak wychowanym (patrz mormoni) zeby to akceptowac. Tylko ze milosc do kogos, wspomnienia nie moga pchac przeciwko drugiej osobie bo co to za milosci kosztem czyjegos cierpienia? Watpliwosci ktore masz, sygnaly powinny, moim zdaniem, ukierunkowac Twoja i meza prace nad zwiazkiem zwlaszcza ze dolki i kryzysy sie pojawiaja i nie mozna zmarnowac tego momentu. A jesli ktos sie z kims spotyka i przez to zabiera czas ojca dzieciom? To jest zle dla rodziny. To jesli twoje mysli odciagaja Cie od meza i rodziny, to w tym kontekscie choc moze mile rowniez sa zle. Gdyby K. byl gdzies obecny rzeczywiscie to doprowadzily by do zlego. Dlatego sa zle. Mimo ze wydaja sie mile. A znajac zycie powinnas wiedziec ze nie ma ludzi idelanych. Taki idealny moze byc gorszy od tego nieidealnego.

Racja... Może na razie to źle nie oddziałowywuje na mój związek, ale pewnie z czasem zacznie... Tylko ciężko mi zapomnieć, próbuję, ale nie potrafię. Może z czasem mi przejdzie. Tyle dobrze, że raczej z K. się nigdzie nie spotkamy. Sama nie wiem co by było. Mówię, że nie potrafiłabym zranić, zdradzić męża, ale co by było gdyby... Mogę sobie tylko gdybać. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, ale tak naprawdę to ta powyżej dała mi najbardziej do myślenia...Zaczynam sobie uświadamiać, że mogę stracić coś co budowałam z mężem tak długo i wielkimi kosztami.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024