Witam,
jestem mężatką od dwóch lat, pięć lat razem. Bardzo szanuję mojego męża i kocham. Na swój sposób zawsze kochałam i nadal kocham.
Mieliśmy bardzo trudny okres w życiu, miał być rozwód, ale mąż się zmienił. Widać, że bardzo mu zależy. Tylko ta trudna sytuacja między nami przypomniała mi o jednej kwestii, która ciągle nie daje mi spokoju... Sama nie wiem jak sobie z tym poradzić, dlatego proszę o rady jak z tym walczyć.
Od razu mówię: KOCHAM MĘŻA, NIE CHCĘ GO ZDRADZIĆ - nie umiałabym.
Ale kocham męża na "swój sposób"...
Więc do rzeczy:
6 lat temu (jeszcze przed tym jak poznałam męża) poznałam wspaniałego faceta, mój ideał, miał wszystko czego pragnęłam... Zakochałam się szaleńczo... Niesamowicie, dla niego mogłam umrzeć... Trochę się widywaliśmy ale nie wyszło nam. W sumie nie dziwie się.. Ja zwyczajna dziewczyna, z kompleksami. On przystojny, bogaty, mógłby mieć każdą... Potem poznałam mojego obecnego męża, pokochałam go wzięliśmy ślub.
Ale mimo tego, że minęło 6 lat odkąd nie widziałam K. to myślę o nim praktycznie codziennie. Oczywiście na początku tak nie było, ale gdy mieliśmy z mężem problemy zaczęłam myśleć, że z K. by tak nie było... I tak mi zostało.
Wiem, że ja nie jestem dla niego... Ale wiem, że taka miłość już się nie zdarzy... Mimo tego, że teraz mam wspaniałego męża... K.zawsze będę wielbić, zawsze będzie kimś ważnym... On o tym nie wie i nigdy się nie dowie, że jest ktoś kto o nim codziennie myśli... Kto dla niego byłby w stanie zrobić wszystko...
Męża kocham, nie tak mocno jak K, ale kocham. Przeszliśmy dużo, nacierpiałam się niemiłosiernie, ale wytrzymałam.
A mój wymarzony K... Miłość od miłości się różni. Tamten mój ideał, niedostępny. I po tych moich wszystkich związkach to mogę odważnie stwierdzić, że to była największa i najpiękniejsza miłość.
Dręczy mnie to, że myślę o nim. Walczę z sobą jak mogę, ale nie da się... Gdy mąż jest w pracy to nie daje rady, ciągle w głowie mam K... Co robi, czy ma się dobrze... Gdy jest mąż myśli odchodzą, bo wiem, że to by go zraniło.
Wisiał nad nami rozwód, ale daliśmy radę. Tylko dlaczego ja się oddalam? Dlaczego wspominał przeszłość?
Czy kiedyś to minie?