Witam. Moja obecna sytuacja jest okropna..dlatego pisze do Was z nadzieja ze ktoras/ktorys z Was podpowie chociaz troszeczke co powinnam zrobic.
Mam 22 lata i od 7 lat jestem z chlopakiem ktory jest w moim wieku. Znamy sie od dziecka poniewaz mieszkalismy blok w blok ( wspolni koledzy z dziecinstwa itp. ).
Kiedys bylo wszystko fajnie, pieknie, super. Dogadywalismy sie dobrze, spedzalismy ze soba duzo czasu i nigdy sie przy sobie nie nudzilismy. Nagle to wszystko sie zmienilo... zaczelismy mieszkac w mieszkaniu mojej siostry ktora na rok wyjechala do Anglii. Ja juz pracowalam ...on nie, konczyl technikum. Klucilismy sie o obowiazki domowe, denerwowalo mnie to ze ich wiekszosc spoczywa na mnie ( jesli nie calosc). Pracuje od pon -pt i w weekend mislam ochote spotkac sie z kolezankami...zawsze mial z tym problem i zawsze byl o mnie zazdrosny. Wychodzilam z nimi ale tylko dlatego ze sie mu stawialam i nie pozwalalam na to zeby mna rzadzil bo on sam nigdzie by mnie nie puscil a razem ze mna nie chce nigdzie isc... Mamy inne charaktery
ja lubie posiedziec w weekend w gronie przyjaciol a on w domu przed tv...Wkoncu bardzo sie wkurzylam bo skonczyl szkole a pracy brak i zerowe checi na znalezienie... Trwalo to okolo 4 miesiecy zanim znalazl prace. Gdy bylismy na moim utrzymaniu probowal rzadzic moimi pieniedzmi ,a sam gdy mial jakies wydac na nasze wspolne wydadki robil to z wielkim zalem...
W dodatku stosunki moje z jego rodzicami sa bardzo nie przyjemne...kiedys poklucilam sie z jego ojcem , obrazil mnie a moj T.nawet nie stanol w mojej obronie...zreszta nigdy nie staje za mna... ogolnie czasami mialam wrazenie ze izoluje mnie od swojej rodziny...
I stalo sie... Pewnego dnia poznalam w pracy baaardzo przystojnego chlopaka...Przechodzil codziennie kolo mojej pracy..spodobalam mu soe a on mnie,zaczelismy ze soba pisac ,fajnie sie rozmawialo ale bronilam sie przed spotkaniem bo wiedzialam ze mam chlopaka...lecz uleglam. Bylo super i bylam chetna na wiecej spotkan... zaczelo sie...coraz czesciej; pocalunek,przytulanie (romans) chcial zebym zostawila chlopaka a ja nie pptrafilam ale z nim tez nie potrafie zerwac kontaktu. On mnie kocha i ja jego chyba tez... ale czy mozna kochac dwoch facetow na raz???? Pewnego dnia moj T przejzal mi komorke...dowiedzial sie o wszystkim i blagal mnie zebym to zakonczyla a on mi wybaczy...wiem ze mnie kocha ale jego charakter.... wiem ze teraz sie stara...wreszcie znalazl prace, czuje sie przy nim dobrze bo znam go wiekszs polowe zycia i wiem czego moge sie spodziewac chociaz nie jest idealem na ojca i meza... Ten drugi jest tptalnym przeciwienstwem I w charakterze i wygladzie ...jest starszy o 5 lat. ciagle czeka na to ze odejde od chlopaka... lubie spedzac z nim czas , miedzy nami jest poza uczuciem chemia i podobny temperament.
Musze podjac decyzje....nie potrafie
Wiesz powiem Ci że gdzieś przeczytałam sentencje że nie można kochać dwóch osób na raz, bo jeżeli naprawdę kochałabyś swojego chłopaka to nie zakochałabyś się w innym. Ja się z tym zgadzam, jesteście ze sobą tak długo, wychowaliście się razem, ciężko zakończyć taką więź, ale jeżeli ciągnie Cię do jakieś odmiany to nic tego nie zmieni, możesz zakończyć znajomość z tamtym facetem, ale to nie on jest tutaj głównym sprawcą, spowodował jedynie że uświadamiasz sobie, że może być inaczej.
.. . On mnie kocha...
Wątpię... Natomiast Twój T. błagając o łaskę popełnił wielki błąd i dobił się w Twoich oczach.
Czemu watpisz ze mnie kocha...jego zachowanie na to wskazuje ...to nie trwa dwa tygodnie tylko trzy miesiace ..nie spotykamy sie w weekend tylko praktycznie codziennie, nie uprawialismy seksu a nyla taka okazja...gdyby chcial to zrobic bo to by bylo glownym motywem juz by zainicjowal...tal mysle
doda ktoś coś jeszcze od siebie...? Moze podobna sytuacja... ?
Sęk w tym że Ty decyzję już podjęłaś, tylko szukasz jeszcze rozgrzeszenia/potwierdzenia, że nie dajesz ciała kopiąc obecnego w d... A kombinując na boku już dawno dowiodłaś, że nie należy obdarzać Cię zaufaniem, to tak poza konkursem.
A najlepsze w tym jest to, że niezależnie, z którym będziesz, żaden z nich Ci nie zaufa.
Daj spokoj obydwu. Starego nie kochasz, a nowy i tak Ci juz nigdy nie zaufa po tym jak nie chcialas w cywilizowany sposob zaczwc z nim zwiazku.