Nie jestem młoda, mam 42 lata.. i męża od lat dwóch, z którym jest mi poza jednym wyjątkiem cudownie..wyjątkiem jest nieszczęsny seks..
Oboje mamy za sobą małżeństwa nieudane, każde ma po dwoje dzieci.
Ja jestem pewna że mąż jest moją prawdziwa miłością, z wadami do zaakceptowania (jak u każdej osoby).
W poprzednim małżeństwie nie było z mojej strony miłości, co odbijało się na sprawach łóżkowych - seks mógł nie istnieć po prostu..
teraz chciałabym stworzyć z mężem nasz własny intymny świat, niestety - a kuku!! - on nie chce!!
Początkowo kochaliśmy się często, wszyscy wiecie jak wtedy jest..
po czterech miesiącach było już wiadomo że z seksem coś nie halo,, ale nic, myślałam-damy radę!
Dzisiaj siedzę i myślę że chyba jednak nie damy..
Mija właśnie rok odkąd zaczęłam liczyć nasze hmm- kontakty.
ZAWSZE są wyłącznie z mojej inicjatywy!
NIGDY nie zdarzyło się żeby jakoś tak wiecie- w dzień, przyszedł i sam mnie pozaczepiał, o nie..
owszem, przyjdzie, przytuli, powie ze kocha, pogłaszcze jak pieska, i tyle.
Nawet jak zastosuję jakieś "atrakcje" w swoim wyglądzie czy prowokacyjnie np chcę żeby sprawdził czy się dobrze wygoliłam - nic.
a ja nareszcie, po latach wyciszenia - chcę!!
Zauważyłam, że mąż w taki sam sposób przytula swoje córki jak i mnie.. wszystkie jesteśmy jego słonkami..
Jestem zła.
Prosiłam, rozmawiałam, groziłam, płakałam, wyprowadzałam się z łóżka, proponowałam wizytę u seksuologa..
15 października minął rok, w tym czasie kochaliśmy się nie więcej niż 10 razy.
Mam dość.
Czy słusznie?
...rozbawiłaś mnie tą szczerością...masz dość i słusznie... najgorsze konsekwencje ma sytuacja, w której tylko jeden z partnerów traci zainteresowanie seksem.... dużo zabija rutyna...dwie góra trzy pozycje zazwyczaj w sypialni bez żadnych dodatkowych emocji i kolory takiego pożycia bledną a że o spadku pożądania nie wspomnę.... tylko się domyślam...
Już kichał pies ilość pozycji!!
żeby w ogóle jakieś były..
Pewnie, ze slusznie jestes niezadowolona!
Mnie wkurza takie zachowanie jak jego , bardziej niz nic innego.
....no tak początkowo kochaliście się często... seks to podstawa w małżeństwie, albo choroba związana z brakiem potencji , oziębłość seksualna albo inna orientacja seksualna i są podstawy podstawy do rozwodu....nie do tego zmierzam aby namawiać cię do tego, ale sprawa jest poważna....facet odmawiający seksu....staż macie mały...potrzebny seksuolog, najpierw tam się skierujcie, lub terapeuta...przyczyny braku seksu w waszym małżeństwie mogą być różne..czasem odpowiada za nie nadmierny stres, ciężka praca, problemy zdrowotne....rozmawiacie ze sobą na tematy intymne...może czujecie się zawstydzeni tą sferą.... wszystko to może sprawić, że oddalicie się od siebie.....współżycie powoli zaniknie...brak seksu w małżeństwie może stać się przyczyną poważnego kryzysu...nie możesz kumulować w sobie urazów i pretensji, to tylko prowadzi do oziębłości....powinniście wspólnie pielęgnować i rozwiązywać problemy w sferze intymnej....no tak ja czułaby się oszukana...początki pełne uniesień ...
A to nie jest kryzys wieku średniego? Kobiety mają menopauzę, facet też przez to przechodzi. Chyba wlasnie kobiet ok 40 mają większą ochote na seksualne igraszki, a facet może odwrotnie? Być może to przejściowe? Ale radziłabym zapytać seksuologa. Albo powiedziec mu co czujesz. Ewentualnie próbować innych sztuczek. Fartuszek kuchenny z nagą kobietą i nic pod nim? ![]()
Próbowałam już wszystkiego co przyszło mi do głowy żeby męża jakoś zachęcić do intymności.
Ja rozumiem, nawet wiem że to może być związane z obawą o hmm- sprawność seksualną, ale - na Boga, można przecież coś z tym zrobić, prawda??
O to najbardziej mi właśnie chodzi!! Żeby on CHCIAŁ to zmienić, skoro wie jak mi na tym zależy!!
Często na ten temat zaczynam rozmowę, często proszę, często zachęcam, mówię nawet że sobie znajdę faceta na boku jak dalej tak będzie..
A ten - nic!!
Popatrzy na mnie tymi niebieskimi oczami, przytuli , i tyle..
Nie wspomnę już o tym że świadomość, że nie jestem najwyraźniej dla męża atrakcyjna jest mało budująca, zresztą, niestety - ja jakoś też inaczej już na niego patrzę.. Zabrzmi głupio, ale taki.. bezpłciowy się dla mnie zrobił- rozumiecie??
Chyba nie ma nic gorszego niż brak (w kochającym się małżeństwie) sfery intymnej..
TYLKO TERAZ TAK...czy warto walić wszystko i np rozstać się z takiego powodu? Przecież za chwil parę już mi odechce łóżkowych igraszek i co? Będę sama jak palec?
Z drugiej strony na samą myśl o tym że może mam przed sobą kilka lat aktywności seksualnej , i mam sobie na nią nie pozwalać bo mąż nie chce...?
Ale dlaczego od razu stawiasz sprawę na ostrzu noża, że rozstanie, albo brak seksu dalej? Kochasz męża, to zaciągnij go do seksuologa, choćby siłą
Nie wierze, że mu się nie podobasz i jesteś dla niego nie atrakcyjna, w końcu cię kocha i wszedł z tobą w związek małżeński, a nie da się kochać osoby, która ci się kompletnie nie podoba fizycznie.
A nie myślałaś, że może mieć on jakieś problemy np. w pracy? w rodzinie? Długotrwały stres i kłopoty mogą skutecznie obniżyć libido. Może coś ważnego ci umyka, bo nie da się przecież ot tak wyłączyć potrzeby bliskości, szczególnie, że sama mówisz, że było na początku świetnie. To daje znak, że coś się musiało wydarzyć.
Wiesz że sex w związku nie jest najważniejszy, no chyba że dla Ciebie teraz to ma znaczenie. W takim razie porozmawiaj z nim o tym szczerze ? Czy wzięłaś z nim ślub tylko dla sexu ? Czy żeby nie być sama ?
Trzeba "ZDIAGNOZOWAĆ" problem. Dopiero potem można szukać rozwiązania. Niestety mężczyźni często wstydzą się swoich problemów, które mogą mieć podłoże psychiczne czy fizyczne.
Wiesz, to w jaki sposób opisujesz Autorko reakcje Twojego partnera na wykazywanie inicjatywy przez Ciebie i zupełny jej brak po jego stronie nasuwa mi - może niezbyt popularne skojarzenie, ale mówię z autopsji, bo to mi coś przypomina..Mianowicie: Czy jesteś pewna, że Twój partner nie ma skłonności do bycia stroną uległą w łóżku? Nie mam na myśli odrazu inklinacji masochistycznych
, ale część mężczyzn woli jak to partnerka dominuje w tej sferze niepodzielnie, inaczej trudno im się "rozgrzać", a jeśli już w tradycyjny sposób im się to udaje to po dłuższym czasie abstynencji, co tez by się u Ciebie zgadzał: seks 10 x w ciągu roku, co daje mniej niż 1 raz na miesiąc.
Cóż..
Rozumiem, że on nie podejmuje tematu, co też by pasowało do moich przeczuć.
Ja swego czasu przeżywałam to samo co Ty i doprowadziło mnie to do zaniżonej samooceny - nie warto.
Rozwiązanie: szczera do bólu rozmowa o tym co się dzieje, a jeśli nie - to obstawiam na 99%, że przestałaś go pociągać, ale zapomnij, że mężczyzna powie Ci to wprost ![]()
Mam dzisiaj WSZYSTKO w przysłowiowej du...
Strzelę sobie romansik na boczku i koniec proszenia!
Postanowione, przystępuję do realizacji tego zamierzenia..
14 2014-10-23 12:49:25 Ostatnio edytowany przez beapl (2014-10-23 12:51:17)
Nie podejmuj pochponych decyzji.Wykorzystaj najpierw wszystkie szanse.Z niktórymi facetami naprawdę trzeba dużo rozmawiać! Wierzę że sie uda i powiadomisz nas ze wszystko jest OK.Powodzenia.
Jak ktos mysli dupa to jak ma szukac konstruktywnych rozwiazan?
Jak ktos mysli dupa to jak ma szukac konstruktywnych rozwiazan?
No tak taksie wlasnie tlumacza aseksualni faceci albo sex nie jest najwazniejszy hehhee smiac mi sie chce , mlodzi kudzie powinni z lozka nie wychodzic.
Ale na temat.
Drga autorko porozmawiaj z mezem i zaproponuj wizyte u seksuologa.
Jdnak szukanie sobie romansiku na boku jest najslabszym rozwiazaniem
maniek_z_maniek napisał/a:Jak ktos mysli dupa to jak ma szukac konstruktywnych rozwiazan?
No tak, tak sie wlasnie tlumacza aseksualni faceci, albo ze sex nie jest najwazniejszy hehhee smiac mi sie chce , mlodzi ludzie powinni z lozka wychodzic.
Ale na temat.Dröga autorko porozmawiaj z mezem i zaproponuj wizyte u seksuologa.
Jdnak szukanie sobie romansiku na boku jest najslabszym rozwiazaniem
Mam dzisiaj WSZYSTKO w przysłowiowej du...
Strzelę sobie romansik na boczku i koniec proszenia!
Postanowione, przystępuję do realizacji tego zamierzenia..
Dziewczyno, masz większe jaja niż twój małżonek, ale rozumiem twoją frustrację, bo to ważny aspekt związku.
Poważna rozmowa nieunikniona. Prosto w cztery oczy. Albo ma spadek libido w związku z wiekiem, albo jego potrzeby zawsze były na niskim poziomie.
Ale przed ślubem nie było sygnałów?
19 2014-10-24 09:42:42 Ostatnio edytowany przez alcybiades (2014-10-24 09:48:36)
Mam dzisiaj WSZYSTKO w przysłowiowej du...
Strzelę sobie romansik na boczku i koniec proszenia!
Postanowione, przystępuję do realizacji tego zamierzenia..
...tak konkretna z Ciebie babka...i tak nie widzę powodu abyś miała odmawiać sobie przyjemności
związanych z seksem, jednak romans nie sprzyja rozwiązywani problemów małżeńskich, wręcz przeciwnie..to nie jest najlepsze rozwiązanie...myślisz, że zaczniesz nowy etap życia działając jako desperatka i w sposób nie racjonalny....wyjaśnij mężowi bardzo szczerze o co chodzi i powiedz o ewentualnych konsekwencjach (tzw. kawa na ławę)...wszystko musi być klarowne i szczere....chyba lepiej zagrać fair play...
20 2014-10-24 10:53:19 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-10-24 11:24:59)
panigie napisał/a:Mam dzisiaj WSZYSTKO w przysłowiowej du...
Strzelę sobie romansik na boczku i koniec proszenia!
Postanowione, przystępuję do realizacji tego zamierzenia..
...tak konkretna z Ciebie babka...i tak nie widzę powodu abyś miała odmawiać sobie przyjemności
związanych z seksem, jednak romans nie sprzyja rozwiązywani problemów małżeńskich, wręcz przeciwnie..to nie jest najlepsze rozwiązanie...myślisz, że zaczniesz nowy etap życia działając jako desperatka i w sposób nie racjonalny....wyjaśnij mężowi bardzo szczerze o co chodzi i powiedz o ewentualnych konsekwencjach (tzw. kawa na ławę)...wszystko musi być klarowne i szczere....chyba lepiej zagrać fair play...
A ja mam pytanie, Panigie.
Mówisz, że w poprzednim związku nie było miłości i seks właściwie mógłby nie istnieć.
Czy Twój były mąż też tak uważał?
He, he, dobre pytanie, bo może były mąż też zasypywał jakieś fora albo swoich kolegów, że seksu w domu nie ma, jak sam nie sprowokuje, to może czekać do usranej śmierci itp., itd....
ja nie wiem czego oczekujesz od kolesia. Sama spotykalam sie z owiele starszym menem, ktory wmawial mi ze jest po rozwodzie, a nie byl! Wtedy mialam 18 lat i fajnie bylo mi z tym ze mam doswiadczonego. Rozstalismy sie, nie chcialam miec problemow z jego zona. Sama wtedy mialam zreszta chlopaka, ktory nie interesowal sie tym co robie. Jednak faceci maja puste spojrzenie na swiat i zwyczajnie potrzebuja bardzo, bardzo atrakcyjnych bodzcow. Nawet jesli jestes bardzo atrakcyjna, to on moze woli mlodsze?
Naprawdę nie rozumiem, co ma do tego mój poprzedni mąż, i czy był wtedy seks czy nie ???
Wszyscy radzą szczerą rozmowę, a ja pisałam przecież że rozmawiam, proszę i szukam rozwiązań od ROKU!! Włącznie z prośbami o wizytę u seksuologa.
Co do seksu przed małżeństwem, to owszem, zauważyłam że libido męża nie jest jakoś specjalnie wybujałe, ale było do zaakceptowania, tzn.kochaliśmy się raz, dwa razy w tygodniu. Wiem że ma stresy w pracy, wiem że wiek też ma znaczenie.
Zakładając wątek chciałam poznać zdanie innych osób dotyczących WŁASNYCH odczuć, tzn czy inne kobiety w nieskończoność prosiłyby i błagały, czy również miałyby DOŚĆ całej , umówmy się - upokarzającej kobietę sytuacji.
O to mi chodziło, i cieszę się że choć część z Was potwierdziło że tak samo miałaby dosyć sytuacji w której jestem.
Pana maniek_z_maniek który napisał:
2014-10-23 12:53:10
Jak ktos mysli dupa to jak ma szukac konstruktywnych rozwiazan? - proszę o przeczytanie ZE ZROZUMIENIEM wątku, bo co innego , jak Pan wcześniej pisze - zdiagnozować problem, a co innego widzieć chęć jego rozwiązania.. a mój mąż właśnie tej chęci nie ma.
Naprawdę nie rozumiem, co ma do tego mój poprzedni mąż, i czy był wtedy seks czy nie ???
Wszyscy radzą szczerą rozmowę, a ja pisałam przecież że rozmawiam, proszę i szukam rozwiązań od ROKU!! Włącznie z prośbami o wizytę u seksuologa.
Co do seksu przed małżeństwem, to owszem, zauważyłam że libido męża nie jest jakoś specjalnie wybujałe, ale było do zaakceptowania, tzn.kochaliśmy się raz, dwa razy w tygodniu. Wiem że ma stresy w pracy, wiem że wiek też ma znaczenie.
Zakładając wątek chciałam poznać zdanie innych osób dotyczących WŁASNYCH odczuć, tzn czy inne kobiety w nieskończoność prosiłyby i błagały, czy również miałyby DOŚĆ całej , umówmy się - upokarzającej kobietę sytuacji.
O to mi chodziło, i cieszę się że choć część z Was potwierdziło że tak samo miałaby dosyć sytuacji w której jestem.
Pana maniek_z_maniek który napisał:
2014-10-23 12:53:10
Jak ktos mysli dupa to jak ma szukac konstruktywnych rozwiazan? - proszę o przeczytanie ZE ZROZUMIENIEM wątku, bo co innego , jak Pan wcześniej pisze - zdiagnozować problem, a co innego widzieć chęć jego rozwiązania.. a mój mąż właśnie tej chęci nie ma.
Moje pytanie miało Cię skłonić do przeanalizowania, czy w obecnym małżeństwie nie mogło dojść do odwrócenia sytuacji z poprzedniego małżeństwa.
Moim zdaniem, nieprzypadkowo wspomniałaś o tym, że nie kochałaś pierwszego męża.
Może obawiasz się, że obecny mąż Ciebie przestaje kochać?
Zakładając wątek chciałam poznać zdanie innych osób dotyczących WŁASNYCH odczuć, tzn czy inne kobiety w nieskończoność prosiłyby i błagały, czy również miałyby DOŚĆ całej , umówmy się - upokarzającej kobietę sytuacji.
Ależ dobrze wiedziałaś, że wszyscy ci napiszemy, że sytuacja jest patowa i że tak być nie powinno, to zrozumiałe, że masz dość, każdy by miał, może ty raczej szukasz potwierdzenia u nas, że jak się nie da z mężem, to masz przyzwolenie i usprawiedliwienie na zdradę?
Jak chcesz ratować ten związek to moim zdaniem namawiaj męża do wizyty u seksualoga. Sama nie rozwiązesz tego. 10 razy na rok to nawet nie jest niskie libido tylko jakis problem natury medycznej.
Są dwie możliwości. Pierwsza mniej prawdopodobna jest taka, że po prostu z wiekiem spadł mu popęd płciowy. To by się dało rozwiązać bo przeważnie mężczyzna to rozumie i idzie po poradę. Ale on nie idzie i nawet nie przejmuje się twoim ewentualnym romansem na boku, więc sądzę że bardziej prawdopodobna jest druga możliwość (stawiam 90% szans że właśnie o to chodzi). On ciebie po prostu oszukał przed ślubem. Wiedział że nie lubi seksu i tylko trochę starał się dla niepoznaki. Chodziło mu oto żeby "mieć żonę", czyli takie białe małżeństwo. Niektórzy mężczyźni mają takie potrzeby, robią to na pokaz, albo żeby żona zajmowała się gospodarstwem domowym. Jeżeli zależy ci na seksie to nieuniknione jest znalezienie innego partnera, albo teraz albo po rozwodzie.
....panigie co na froncie?...ja i moje koleżanki w pracy kibicujemy...
....panigie co na froncie?...ja i moje koleżanki w pracy kibicujemy...
Nie potrzebuję i nie oczekuję kibicowania. Gratuluję lekkiej najwyraźniej pracy i koleżanek.
U mnie w porządku, zdrady nie ma i jednak nie będzie, natomiast wizyta u seksuologa w przyszłą środę!!
Jeśli rozczarowałam "pracę i koleżanki " to mi przykro, może w innym wątku będzie dla Was ciekawiej..
alcybiades napisał/a:....panigie co na froncie?...ja i moje koleżanki w pracy kibicujemy...
Nie potrzebuję i nie oczekuję kibicowania. Gratuluję lekkiej najwyraźniej pracy i koleżanek.
U mnie w porządku, zdrady nie ma i jednak nie będzie, natomiast wizyta u seksuologa w przyszłą środę!!
Jeśli rozczarowałam "pracę i koleżanki " to mi przykro, może w innym wątku będzie dla Was ciekawiej..
Dobrze, że się odezwałaś.
Temat rzeczywiście nie do śmiechu.
Gratuluję Ci odpowiedzialności i konsekwencji w naprawianiu tej sfery Waszego życia.
Pozdrawiam.
..nie pomyliłam się..wartościowa z ciebie babka..moja praca stresująca i odpowiedzialna a bycie na forum pozwala się trochę zdystansować nie tylko od pracy ale też od własnych problemów...powodzenia
to znowu ja - 43 latka z bagażem doświadczenia, ale nie odpornosci na zachowanie facetów..
nie doszło do żadnej seksuologicznej porady, do seksu zresztą też nie doszło od ponad miesiąca, grzecznie się kładziemy do łóźia, buzi buzi i spanko..
nadal proszę, płaczę, grożę zdradą.. MUR..
DZISIAJ, w dniu moich urodzin nie dałam już rady i zaczęłam na nowo: że jak się to nie zmieni, i że jak on na kazdą zwróconą na ten lub inny temat uwagę będzie się obrażał i nie odzywał po miesiąc lub dwa, to ja mam w dupie takie małżeństwo, i wolę się rozwieść..
usłyszałam wtedy: RÓB JAK CHCESZ. pytam więc po raz drugi, trzeci i czwarty, czy mu nie zależy, i czy na pewno... a on - NIE, NIE ZALEŻY MI, ZRÓB TO.
poszłam poryczeć do sypialni, po jakiejś półtorej godzinie idę taka zaryczana do niego, a on...śpi słodko.. budzę go jednak i pytam czy jest pewien na 100% decyzji rozwdowej - przeciągnął się, odsunął moją dłoń ze swojego szlafroka i powiedział - a o co znowu ci chodzi? przecież już ustaliliśmy? dodał "boże" i poszedł do łazienki..
fajnie, wczoraj byliśmy w teatrze, mamy plany sylwestrowe, wszyscy myślą ze kochamy się na zabój..wszak dopiero półtora roku po ślubie..
nie ogarniam,,płaczę,,i czuję że rozwód depcze mi po piętach.. jest mi dziś parszywie, dzięki Boże za relanium..
...dlaczego nie doszło do żadnej porady seksualnej?
to znowu ja - 43 latka z bagażem doświadczenia, ale nie odpornosci na zachowanie facetów..
nie doszło do żadnej seksuologicznej porady, do seksu zresztą też nie doszło od ponad miesiąca, grzecznie się kładziemy do łóźia, buzi buzi i spanko..
nadal proszę, płaczę, grożę zdradą.. MUR..
DZISIAJ, w dniu moich urodzin nie dałam już rady i zaczęłam na nowo: że jak się to nie zmieni, i że jak on na kazdą zwróconą na ten lub inny temat uwagę będzie się obrażał i nie odzywał po miesiąc lub dwa, to ja mam w dupie takie małżeństwo, i wolę się rozwieść..usłyszałam wtedy: RÓB JAK CHCESZ. pytam więc po raz drugi, trzeci i czwarty, czy mu nie zależy, i czy na pewno... a on - NIE, NIE ZALEŻY MI, ZRÓB TO.
poszłam poryczeć do sypialni, po jakiejś półtorej godzinie idę taka zaryczana do niego, a on...śpi słodko.. budzę go jednak i pytam czy jest pewien na 100% decyzji rozwdowej - przeciągnął się, odsunął moją dłoń ze swojego szlafroka i powiedział - a o co znowu ci chodzi? przecież już ustaliliśmy? dodał "boże" i poszedł do łazienki..
fajnie, wczoraj byliśmy w teatrze, mamy plany sylwestrowe, wszyscy myślą ze kochamy się na zabój..wszak dopiero półtora roku po ślubie..
nie ogarniam,,płaczę,,i czuję że rozwód depcze mi po piętach.. jest mi dziś parszywie, dzięki Boże za relanium..
Facet ma dosyć Twojego pierdzielenia i "straszenia" więc Ci powiedział, żebyś w końcu to zrobiła, bo on ma już dość Twojego gadania. Skoro straszysz, to zacznij wcielać w życie te groźby, a nie chodzisz za nim i wciąż coś na nim wymuszasz szantażem. Pewnie, głupio jak facet za Tobą nie biega, ale jak widać Twój nie pobiegnie, więc sama musisz coś zrobić.
Paniegie...
Powiedz, czy mieszkacie z czwórką dzieci? Jeśli tak, być może on ma takie hamulce, bo za ścianą są wasze pociechy. Zdaje się, że mogą być już nastoletnie. To może być krępujące. Choć z drugiej strony, moglibyście przecież pójść na jakąś wysublimowaną randkę i nacieszyć się sobą bez zahamowań.
Gorzej, jeśli szukał mamy dla swoich dzieci. Nic jednak nie napisałaś o okolicznościach stworzenia przez was rodziny. Zdradź jakieś szczegóły proszę.
I gwarantuję, nikomu tu nie jest do śmiechu.
Mi się wydaje, że tobie chodzi tylko o seks.
jak sądzisz, dlaczego mąż przed ślubem miał większe libido niż po ?
Coś się wydarzyło w jego lub Twoim życiu ?
rodzinnym ?
zawodowym ?
towarzyskim ?
zdrowotnie ?
pali papierochy, pije , ma hobby, uprawia jakiś sport ?
Dlaczego nie kochałaś męża ?
może to przewrotne pytanie, ale skoro wyszłaś za niego za maż, urodziłaś mu dwoje dzieci to widocznie kiedyś coś do niego czułaś.
Może powielasz jakiś schemat ?
Ech.. Paskudna historia.
Paskudna szczególnie dlatego, że osoba, której potrzeby nie są zaspokajane nie poleciała szukać "naprawy" na boki, ale jest na skraju załamania Kobita..
Jest bardzo niepokojące, że mąż się poddał i w zasadzie jest już obojętny na Twoje groźby, prośby i płacz.
Coś musiało być od dłuższego czasu w waszej relacji nie tak - seks jest papierkiem lakmusowym tego jak działaliście na wielu płaszczyznach.
Nie łudź się, że jeśli jemu było z jakiegoś powodu źle, ale nie mówił o tym, to 'dodanie' łóżka nagle coś zmieni na lepsze, raczej przeciwnie - wymuszony seks jest gorszy niż brak seksu.
Inna sprawa, że facet tyle dusił w sobie coś co mu nie pasowało. Z reguły robią tak ludzie, którzy z jakichś powodów nie mają wiary w 'całokształt' i sens relacji, że nie chce im się łatać i naprawiać drobniejszych "usterek".
Myślę, że w tej chwili - w momencie gdy postawiłaś sprawę na ostrzu noża- niewiele zdziałasz.
To błąd, który popełnia się często w emocjach.
Daj mu czas by ochłonął. Najlepiej gdybyście 'odpoczęli' od siebie kilka tyg., bo w tej chwili pewnie oboje nie możecie na siebie patrzeć, co dopiero spokojnie porozmawiać. Potrzebny jest dystans.
Nie jestem młoda, mam 42 lata.. i męża od lat dwóch, z którym jest mi poza jednym wyjątkiem cudownie..wyjątkiem jest nieszczęsny seks..
Oboje mamy za sobą małżeństwa nieudane, każde ma po dwoje dzieci.
Ja jestem pewna że mąż jest moją prawdziwa miłością, z wadami do zaakceptowania (jak u każdej osoby).
W poprzednim małżeństwie nie było z mojej strony miłości, co odbijało się na sprawach łóżkowych - seks mógł nie istnieć po prostu..
teraz chciałabym stworzyć z mężem nasz własny intymny świat, niestety - a kuku!! - on nie chce!!
Początkowo kochaliśmy się często, wszyscy wiecie jak wtedy jest..
po czterech miesiącach było już wiadomo że z seksem coś nie halo,, ale nic, myślałam-damy radę!
Dzisiaj siedzę i myślę że chyba jednak nie damy..
Mija właśnie rok odkąd zaczęłam liczyć nasze hmm- kontakty.
ZAWSZE są wyłącznie z mojej inicjatywy!
NIGDY nie zdarzyło się żeby jakoś tak wiecie- w dzień, przyszedł i sam mnie pozaczepiał, o nie..
owszem, przyjdzie, przytuli, powie ze kocha, pogłaszcze jak pieska, i tyle.
Nawet jak zastosuję jakieś "atrakcje" w swoim wyglądzie czy prowokacyjnie np chcę żeby sprawdził czy się dobrze wygoliłam - nic.
a ja nareszcie, po latach wyciszenia - chcę!!
Zauważyłam, że mąż w taki sam sposób przytula swoje córki jak i mnie.. wszystkie jesteśmy jego słonkami..
Jestem zła.
Prosiłam, rozmawiałam, groziłam, płakałam, wyprowadzałam się z łóżka, proponowałam wizytę u seksuologa..
15 października minął rok, w tym czasie kochaliśmy się nie więcej niż 10 razy.
Mam dość.
Czy słusznie?
Oczywiście, seksuolog jak najbardziej za ale zwykle problemem sa rozne schorzenia wieńcowe, miazdzyca, brak relaksu, przemeczenie, może jakies problemy. Skoro np. w domu nie wychodzi to może wyjechać na jakies krótkie wakacje we dwoje.
Nie rozumiem jednak jednego. Piszesz ze 4 mies. było ok. a potem się zaczelo zmieniac. I wobec tego, tak szybko podjeliscie mimo to decyzje o malzenstwie? Zupelnie tego nie rozumiem.
Ech.. Paskudna historia.
Paskudna szczególnie dlatego, że osoba, której potrzeby nie są zaspokajane nie poleciała szukać "naprawy" na boki, ale jest na skraju załamania Kobita..Jest bardzo niepokojące, że mąż się poddał i w zasadzie jest już obojętny na Twoje groźby, prośby i płacz.
Coś musiało być od dłuższego czasu w waszej relacji nie tak - seks jest papierkiem lakmusowym tego jak działaliście na wielu płaszczyznach.
Nie łudź się, że jeśli jemu było z jakiegoś powodu źle, ale nie mówił o tym, to 'dodanie' łóżka nagle coś zmieni na lepsze, raczej przeciwnie - wymuszony seks jest gorszy niż brak seksu.Inna sprawa, że facet tyle dusił w sobie coś co mu nie pasowało. Z reguły robią tak ludzie, którzy z jakichś powodów nie mają wiary w 'całokształt' i sens relacji, że nie chce im się łatać i naprawiać drobniejszych "usterek".
Myślę, że w tej chwili - w momencie gdy postawiłaś sprawę na ostrzu noża- niewiele zdziałasz.
To błąd, który popełnia się często w emocjach.Daj mu czas by ochłonął. Najlepiej gdybyście 'odpoczęli' od siebie kilka tyg., bo w tej chwili pewnie oboje nie możecie na siebie patrzeć, co dopiero spokojnie porozmawiać. Potrzebny jest dystans.
...tak emocje zostawią zgliszcza i dystans niezbędny...