Brak we mnie życia i motywacji do niego - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Brak we mnie życia i motywacji do niego

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1 Ostatnio edytowany przez Tobiasz228 (2014-10-19 19:03:33)

Temat: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Witajcie,

chciałem przedstawić swój problem, bo chyba dopiero teraz zrozumiałem, że mam ten problem. Zacznę od początku. Wszystko posypało mi się ponad rok temu, kiedy zostawiła mnie dziewczyna, od tamtej pory z chłopaka, który miał cele w życiu, tą energię i chęć do działania zrobiłem się leniwy, bez życia, bez jakichkolwiek celów. Wyjechałem za granicę rok temu za moją ex i miałem motywację, żeby ją odzyskać, ta motywacja była tak silna, że nie przeszkadzały mi trudny w ciężkiej pracy i nowej na budowie, nie przeszkadzał mi brak znajomości języka i samotność. Po 7 miesiącach wróciłem do kraju, bo moja misja się nie powiodła. Po powrocie, a był to akurat okres przed wakacyjny i wakacyjny znów stałem się tym chłopakiem pełnym energii i chętnym do spotkań z bliskimi. Przed 5 miesięcy codziennie praktycznie poza domem, cały czas miałem jakieś zajęcie. Chociaż brakowało mi motywacji do pracy, nie miałem jakiegoś celu. Po prostu się bawiłem, poznałem wiele nowych osób i korzystałem z życia, zaczęło mi się wreszcie coś stabilizować. Przyszedł wrzesień tego roku i telefon od mojego szefa z Anglii, a jest to wujek mojej ex, żebym wracał do pracy do niego. Początkowo byłem niechętny, bo raz, że zerwałem całkowicie kontakt z moją byłą, dwa, że ustabilizowałem swoje życie w Polsce i po trzecie bałem się znów zostawić wszystko i rozpocząć życie w samotności, a ja nie znoszę być sam. Nienawidzę po prostu. Ale w końcu się zdecydowałem, chociaż za cel nie stawiałem sobie już odzyskanie byłej dziewczyny, a uzbieranie na auto i po kilku miesiącach powrót do kraju. I tak znów wszystko zostawiłem, pracę, przyjaciół, rodzinę, pasję i wyjechałem. I po prostu brakuje we mnie życia. Nie mam na nic chęci, nawet pójście do sklepu wymaga ode mnie wielkiego wysiłku. Kompletnie nic mi się nie chce. W pracy gdyby nie anielska cierpliwość szefa to bym już nie pracował. Po prostu mój szef jest dla mnie jak wujek, spędzamy razem czas, on i jego rodzina traktują mnie jak rodzinę, którą z resztą mieliśmy być, bo poznaliśmy, że jeszcze jak byłem w związku z moją byłą. Ale w pracy nie mogę się zmotywować do niczego, naprawdę wielkim wysiłkiem psychicznym wykonuje to co mam zrobić. Po pracy to jeżeli nie spotykam się z moim szefem to nie wychodzę z domu, bo mi się nie chce. Od powrotu tutaj minął niecały miesiąc, a ja tęsknie za Polską. Słyszę tylko ciągle "obudź się", "weź się w garść" itp. A ja każdego dnia czuje po prostu jak ostatnie resztki życia ze mnie uciekają. Jest niedziela, zamiast pójść na miasto, ładna pogoda, ja śpię i nawet mi się jedzenie nie chce robić. Moja mama mówi, że przydałby mi się psycholog, że mam symptomy depresyjne... Brakuje mi strasznie miłości, osoby z którą spędzałbym czas. Ale nie mam szczęścia w miłości, ciężko którejś dziewczynie dostać się do mojego życia.

Straciłem motywacje do wszystkiego, chodzę smutny i przygnębiony, chociaż na zewnątrz może tego nie widać w towarzystwie, ale w środku po prostu czuje taką pustkę. Czuje, że moje życie jest bez sensu. Chociaż jestem naprawdę osobą bardzo lubianą, a dzięki mojemu poczuciu humoru łatwo mi się odnaleźć w towarzystwie, np. w pracy pod względem atmosfery to jest bardzo dobrze. Jako jedynemu udało mi się dogadać z takim jednym kierownikiem, którego nikt nie lubi, ani on nikogo nie lubi. A mnie wziął pod swoje skrzydła i traktuje jak syna. Ale najgorszy jest ten brak chęci i ten żal. Żałuje, że tutaj przyjechałem... coraz częściej uciekam do alkoholu, tata jest alkoholikiem, mama mówi, że jestem już taki sam jak on, tylko młodszy. Nie wiem co robić, bo naprawdę popadam w jakąś depresje. Żyje z dnia na dzień. Popadłem w długi i zamiast odkładać na samochód, muszę ciągle spłacać. Nie wiem co robić, jest dla mnie jakaś nadzieja?

Jestem młodym chłopakiem, a czuje się jak starzec. Jestem tylko ciałem, środek mnie po prostu jest gdzie indziej. Przerasta mnie to życie, czasem zastanawiam się dla kogo i po co żyć. Smutne i bezwartościowe to moje życie, a ja nie mam chęci i motywacji, żeby to zmienić, bo prostu nie wiem jak. A to, że jestem tutaj sam po prostu jest dla mnie jak nóż w plecy. Mi się już nawet nie chce poznawać nowych ludzi...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Pomożecie? Dziś zarezerwowałem bilet do Polski, lecę za 2,5 tyg na kilka dni, pomimo braku pieniędzy postanowiłem polecieć i żyć na krawędzi finansowej, bo może taki wyjazd jest mi potrzebny. Może pozwoli mi odetchnąć i spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy... Sam już nie wiem. Do tego utraciłem pewność siebie, moja samoocena bardzo spadła, mam wrażenie, że już do końca życia będę sam. Zaczęły pojawiać się w mojej psychice lęki i często nad nimi nie panuje. Zawsze garnąłem do ludzi, lubiłem ich poznawać, a teraz tego nie chce...

3

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Pomóć to ci może rozmowa z psychologiem.. nad tym warto popracować. Zresztą myślę sobie, że wiele osób wyjeżdżając za granicę i zostawiając w kraju znajomych zapewne czuję się podobnie jak ty. Ja nie wyjechałam do innego kraju, ale z rodzinnego miasta, z południa na północ. 7 h autem od miasta rodzinnego. Nie znam tu nikogo, no ale nie jestem sama, bo z facetem jestem. To nie to samo co u ciebie, ale też miewam takie stany jak ty...


zastanów się nad psychologiem, to może pomóc. Sama korzystałam z rozmów z psychologiem, jak byłam na zakręcie życiowym i musiałam sobie kilka spraw w życiu poukładać, Była to bardzo miła osoba, poprzez samą rozmowę poczułam się lepiej..

ty też musisz sobie wszystko poukładać, po to byś był szczęśliwy.. Pozytywne myśli dają nam siłę do zmotywowania się..

...

4

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Zastanawiam się właśnie czy pójście do psychologa to nie będzie najlepsze wyjście. Czuje się taki zagubiony i samotny... ja ogólnie z charakteru jest grzeczny i spokojny, chociaż wśród znajomych jestem wodzirejem imprez i duszą towarzystwa. Potrafię rozbawić każdego i za to najbardziej ludzie mnie lubią. Tutaj za granicą czuje jednak taką pustkę, jakby moja dusza została w Polsce, a tutaj jest tylko ciało. Brakuje mi tej życiowej energii.. nie wiem czy najlepszym wyjściem nie będzie powrót do kraju.

5

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Hej Tobiaszu! Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale czytałam wszystkie Twoje posty, bo Twoja historia jest dość długa. Mam nadzieję, że jeszcze zaglądasz tu na forum i odczytasz ten post.
Zdziwiło mnie to bardzo, że masz tą depresję. Byłam pewna, że życie Ci się ułożyło, że masz je ustabilizowane. Skąd więc te problemy u Ciebie co? Czytałam, że z ex sobie poradziłeś, wyleczyłeś się, potrafiłeś znaleźć szczęście w Polsce i w UK, więc naprawdę dziwi mnie Twój aktualny stan. Czy on się zaczął nagle, czy po prostu nie wszystko tutaj pisałeś? To ważne, bo próbuję bardzo Ciebie zrozumieć. Chcę Ci pomóc i myślę, że to się da zrobić.
Czekam na odpowiedź.:)

6

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Myszeczka23 dziękuje odzew smile

Dopóki nie wróciłem tutaj ponownie do UK pod koniec września wszystko było w miarę dobrze. Przez 5 miesięcy pobytu w Polsce zdołałem się w końcu ustabilizować, poznałem wielu fajnych ludzi, bawiłem się, wróciłem do portalu (dziennikarstwo sportowe) czyli do mojej pasji z której zrezygnowałem po rozstaniu z moją ex, a w sumie to jeszcze przed tym, bo razem mieliśmy wyjechać, ale później nie bylem w stanie emocjonalnie tam wrócić, tym razem wróciłem po roku, w pracy dostałem podwyżkę, umowę na stałe, ex pisała ja nie reagowałem, więc naprawdę wszystko szło w dobrym kierunku. Czułem, że znów żyje, byłem szczęśliwy. W momencie kiedy wróciłem znów do UK wszystko się posypało. Ponownie mam kontakt z ex, bo jest on nieunikniony, gdyż pracuje u jej wujka, przez pierwszy tydzień mieszkałem u niego, gdzie ona również tam mieszkała itp. Do tego doszła ta samotność, wszystko nagle uciekło, życie ze mnie wyparowało... często żałuje decyzji o powrocie tutaj, gdyż wiem, że gdybym został w Polsce wszystko poszło by dalej w dobrym kierunku... a jednak pod wpływem emocji, sentymentu i mojego charakteru znów tutaj przyjechałem, chociaż sam nie wiem po co. To wszystko wpłynęło na mój aktualny stan. Za niecałe 2 tygodnie lecę do Polski na 5 dni, odetchnąć trochę i zaczerpnąć mojego morskiego domowego powietrza, to jest mi chyba bardzo potrzebne. Do tego w głowie znów ex, czasem zachowuje się jakby jej bardzo zależało. Np. ostatnio spotkaliśmy się w autobusie, jechaliśmy do pracy, pogadaliśmy, ona nagle opiera głowę na moim ramieniu i tak dalej kontynuuje podróż... a późnej znów głowa nabita i sto tysięcy myśli...

7

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

No dobra, ale jak ta Twoja ex reaguje na to, że masz depresję i jest z Tobą źle? Martwi się? Chce Ci pomóc? Jest przy Tobie w trudnych chwilach? Wspiera Cię? Rozmawia z Tobą?
Ps: Nie pij tego świństwa, bo masz dość problemów w życiu, by dokładać sobie nowych!

8

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

W sumie to rzadko ze sobą piszemy i rozmawiamy. Bo ja staram się do niej nie pisać, chcę ograniczyć ten kontakt do minimum. Raz tylko po imprezie co ona też u mnie była i jej rodzina, napisałem po alkoholu, że źle mi tutaj i chciałbym wrócić do Polski do rodziny i przyjaciół itp. Odpisała mi, żebym na razie tutaj został, zaoszczędził trochę grosza i dopiero wrócił. Żebym wykorzystał do maksimum to, że tutaj jestem. Że mnie dobrze zna i wie, że mam dobre serce, ale żebym myślał o sobie itp. Starała się mnie w tej wiadomości wesprzeć. Więcej nic jej nie mówię, bo nie chce.

To ten powrót tutaj wszystko mi znów posypał w życiu. Od rozstania nie mogę znaleźć sobie miejsca, nie mogę znaleźć motywacji i się odbudować, a kiedy w końcu załapałem jakąś stabilizacje i zacząłem czerpać ponownie radość z życia, rzuciłem wszystko i wróciłem do UK... czasem sam siebie nie potrafię zrozumieć. Dzisiaj właśnie wróciłem po 16 godzinach do domu z pracy, 6 godzin snu i znów do pracy na cały dzień i tak się kręci życie, a finansowo wcale kolorowo nie jest.

9

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

To wracaj do Polski, serio. Zacznij żyć pełną życia, bo teraz działasz jak robot, a to Cię niszczy bardzo. A jak wygląda sytuacja z alkoholem?

10

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Teoretycznie wrócić mogę nawet jutro, praktycznie jednak to trochę trudniejsze. Zawiódł bym szczególnie mojego szefa, który jest jednocześnie jednym z najbliższych mi tutaj ludzi. On chce/uważa, że ja tutaj zostanę na długo, zawiódłbym go gdybym teraz po miesiącu powiedział, że wracam. Planowałem zostać tutaj do kwietnia, postaram się jakoś tutaj to znieść. Chociaż sam nie wiem czy się uda. Myślę, że mi brakuje miłości, takiej prawdziwej. Moim problemem jest to, że ja bardzo ciężko się zakochuje, nie pozwalam dziewczynom na zbliżenie się do mnie, bo po prostu do żadnej nic nie czuje. Gdybym się zakochał ponownie wszystko by się zmieniło.

Z alkoholem to jest tak, że chyba pije go zbyt często. W pracy ani kropelki, ale kiedy wracam do domu, to muszę otworzyć choćby jedno piwo i się napić.

11

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

To spróbuj nie pić, proszę Cię. Tym bardziej, że zależy Ci na poznaniu wyjątkowej kobiety. Ona nie będzie chciała się związać z alkoholikiem.
A jeśli chodzi o wujka Twojej byłej: rozumiem, że chcesz mu się odwdzięczyć za wszystko co dla Ciebie zrobił, ale nie możesz tego zrobić kosztem swojego szczęścia. Ale cieszę się, że wracasz na kilka dni do kraju. Przemyślisz wtedy wszystko i zdecydujesz co dalej. Trzymam mocno kciuki za Ciebie, bo naprawdę inteligentny facet z Ciebie i masz duże serce.:)

12

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Dziękuje za Twoje rady i wsparcie to naprawdę dużo dla mnie znaczy i pomaga smile Wiem, że żadna dziewczyna nie będzie chciała związać się z alkoholikiem, raczej nim nie jestem, chociaż pewnie jestem ku najlepszej drodze do tego. Muszę wziąć się w garść, zacisnąć zęby i po prostu zarobić trochę grosza i wrócić do przyjaciół i rodziny.

13

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Pewnie, że tak! Pamiętaj, że szczęście jest w Twoich rękach. Więc dzisiaj po pracy już nic nie pijesz dobrze?:)

14

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

uzalezniles swoje szczescie od kobiety i tylko tyle. Pamietaj ze szczescie jest w tobie a nie w drugiej osobie. Kobieta to ma byc tylko dodatek do twojego za*** zycia.

15

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Nie mogę się odzwyczaić od jednego piwka po pracy, niestety. W Polsce tego nie było, po prostu tutaj siedząc sam, tak sobie radzę. Ale to jest jedno piwko, pite przez godzinę i nic więcej.

Ja już nawet nie czuje tak wielkiej miłości do mojej ex jak jeszcze rok temu, przez półtora roku moje uczucie zmalało, jednak coś w sercu dalej kuje... ale czy ja wiem czy to ex jest tutaj największym problem, nie wiem. Bardziej wydaje mi się, że oddalanie od przyjaciół i rodziny tutaj odgrywa największą rolę. Kiedy jestem zajęty, nie mam czasu na myślenie wszystko jest ok. Najgorzej, kiedy przychodzi weekend, a ja nie mam z kim go spędzać i wtedy przychodzi największy kryzys. Dużo w pracy rozmawiam z takim Słowiakiem, który swoje już w życiu przeżył i ostatnio on mi dosadnie wytłumaczył, że moim największym problemem jest brak motywacji do pracy i życia tutaj. Dlatego, że w Polsce było mi lepiej niż tutaj, jestem w takim stanie jakim jestem. Chociaż jak on twierdzi, powinienem być wdzięczny, że mam takiego szefa i takich ludzi wokół siebie oraz taką płacę, bo w żadnej innej firmie nikt by mi tyle nie dał zarabiać, jak na moje umiejętności.

16

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego
Myszeczka23 napisał/a:

To spróbuj nie pić, proszę Cię. Tym bardziej, że zależy Ci na poznaniu wyjątkowej kobiety. Ona nie będzie chciała się związać z alkoholikiem.
A jeśli chodzi o wujka Twojej byłej: rozumiem, że chcesz mu się odwdzięczyć za wszystko co dla Ciebie zrobił, ale nie możesz tego zrobić kosztem swojego szczęścia. Ale cieszę się, że wracasz na kilka dni do kraju. Przemyślisz wtedy wszystko i zdecydujesz co dalej. Trzymam mocno kciuki za Ciebie, bo naprawdę inteligentny facet z Ciebie i masz duże serce.:)

Hahahaha!!! Jedno piwko po pracy i już alkoholik. Typowe kobiece myślenie.

17

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Właśnie wróciłem z pięciodniowego pobytu w Polsce i powiem wam, że przez te 5 dni byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi - w rodzinnym domu, z przyjaciółmi, rodziną, we własnym kraju i mieście! Z wielkim smutkiem opuszczałem Polskę i również teraz z wielkim smutkiem siedzę w domu w UK, z obcymi ludźmi, z dala od przyjaciół i rodziny. Ale ten wyjazd dobitnie mi pokazał, że mój stan, mój smutek jest podyktowany tęsknotą za moim miastem i tymi ludźmi, to już nie dotyczy mojej ex, a przynajmniej w bardzo dużo mniejszym stopniu. Będąc w Polsce nie tęskniłem za nią, będąc w UK tęsknie za rodziną i przyjaciółmi. Ten wyjazd pokazał mi również, że moje miejsce jest w Polsce, że nie mogę robić nic wbrew sobie i swojemu szczęściu. Dlatego tak jak planowałem zostaje w UK do kwietnia/maja i wracam na stałe do Polski. Trudno co pomyśli mój szef, rodzina mojej ex, będą musieli to zrozumieć, nie mogę tutaj siedzieć i być nieszczęśliwy. Za półtora miesiąca znów jadę do Polski na święta i już nie mogę się tego doczekać! A teraz niestety ogarnął mnie smutek i przygnębienie... i wielka tęsknota.

18

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego
Tobiasz228 napisał/a:

Jestem młodym chłopakiem, a czuje się jak starzec. Jestem tylko ciałem, środek mnie po prostu jest gdzie indziej. Przerasta mnie to życie, czasem zastanawiam się dla kogo i po co żyć. Smutne i bezwartościowe to moje życie, a ja nie mam chęci i motywacji, żeby to zmienić, bo prostu nie wiem jak. A to, że jestem tutaj sam po prostu jest dla mnie jak nóż w plecy. Mi się już nawet nie chce poznawać nowych ludzi...

Tobiaszu, gdy bylo mi najtrudniej w zyciu, poszlam do psychiatry, nie do psychologa. Ten wysluchal mnie i zapytal: Co chcialabys w zyciu najmocniej? Odpowiedzialam mu: Chcialabym byc szczesliwa. Wiesz, co mi odpowiedzial? "No to BADZ szczesliwa dziewczyno!" Nie zapomne tych slow. Jezeli chcesz byc szczesliwy, to nim BADZ! Szukaj sciezki do tego szczescia. Wydaje mi sie, ze juz ja znalazles, tylko sam sobie narzuciles uwarunkowania, ktorych nie mozesz przeskoczyc. Jedz do Polski i nie patrz na to, ze ktos tam w Anglii tez by Ciebie chcial. Wazny jestes TY SAM, bo Tobie jest ciezko, a nie im. Ja nie widze u Ciebie wiekszego problemu, bo tym Twoim problemem  jestes TY sam. Pozbadz sie tego, co Cie trzyma w Anglii. Porzuc te warunki, narzucone nie przez innych, lecz przez samego siebie. Tobie nie potrzeba zadnego psychologa, tylko pozytywnych mysli. Moja najwieksza Przyjaciolka jest ksiazka Louise L.Hay. Autorka tej ksiazki miala nieprawdopodobnie ciezkie zycie. Przez wiele lat, od lat dziecinstwa codziennie gwalcil ja ojczym. Stracila sie, stracila wiare w ludzi i swoja wartosc. Jako nastolatka uwazala, ze jest scierka do podlogi. Zapomniala, ze jest czlowiekiem. Nie wiedziala, ze w ogole jest kobieta. Dzisiaj motywuje innych do tego, by pokochali zycie. Mnie tez zmotywowala i niechaj i Ciebie nie ominie smile:)

19

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego
Serna napisał/a:

Tobiaszu, gdy bylo mi najtrudniej w zyciu, poszlam do psychiatry, nie do psychologa. Ten wysluchal mnie i zapytal: Co chcialabys w zyciu najmocniej? Odpowiedzialam mu: Chcialabym byc szczesliwa. Wiesz, co mi odpowiedzial? "No to BADZ szczesliwa dziewczyno!" Nie zapomne tych slow. Jezeli chcesz byc szczesliwy, to nim BADZ! Szukaj sciezki do tego szczescia. Wydaje mi sie, ze juz ja znalazles, tylko sam sobie narzuciles uwarunkowania, ktorych nie mozesz przeskoczyc. Jedz do Polski i nie patrz na to, ze ktos tam w Anglii tez by Ciebie chcial. Wazny jestes TY SAM, bo Tobie jest ciezko, a nie im. Ja nie widze u Ciebie wiekszego problemu, bo tym Twoim problemem  jestes TY sam. Pozbadz sie tego, co Cie trzyma w Anglii. Porzuc te warunki, narzucone nie przez innych, lecz przez samego siebie. Tobie nie potrzeba zadnego psychologa, tylko pozytywnych mysli. Moja najwieksza Przyjaciolka jest ksiazka Louise L.Hay. Autorka tej ksiazki miala nieprawdopodobnie ciezkie zycie. Przez wiele lat, od lat dziecinstwa codziennie gwalcil ja ojczym. Stracila sie, stracila wiare w ludzi i swoja wartosc. Jako nastolatka uwazala, ze jest scierka do podlogi. Zapomniala, ze jest czlowiekiem. Nie wiedziala, ze w ogole jest kobieta. Dzisiaj motywuje innych do tego, by pokochali zycie. Mnie tez zmotywowala i niechaj i Ciebie nie ominie smile:)

Serna Czy masz na myśli książkę pt.,,Możesz uzdrowić swoje życie" ? Jeżeli Tobie pomogła to spróbuję również ją przeczytać, chociaż nie wiem gdzie ją zdobyć, ponieważ tak jak autor wątku przebywam za granicą. Niestety ja jestem tu na stałe, z moją najbliższą rodziną. Czuję się rozdarta, w Polsce żyłam naprawdę pełnią życia, miałam przyjaciół, chłopaka, w domu mało co siedziałam. A od kiedy mieszkam za granicą...czuję się jak wrak człowieka. Nie mam ochoty nic robić, nie wiem co właściwie ze sobą zrobić, bo nie potrafię znaleźć sobie motywacji. Wieczorami nachodzi mnie chęć na zmiany, a kolejnego dnia się budzę i znów jest to samo. Nie mam tu przyjaciół, brat leży chory w szpitalu, a ja nie mam z kim pogadać, jedynie to ile porozmawiam z mamą przy obiedzie/kolacji/kawie. A tak...codziennie obowiązki wykonuję z wielką łaską co mnie samą siebie dobija. Mimo, że chcę zmian, to nie mam na nie siły. Nie znam języka, nie wiem jak się tu odnaleźć, a o powrocie nie ma mowy, bo nie mam gdzie i nie mogę zostawić rodziny w trudnej sytuacji... Dodatkowo przez wyjazd nie poszłam na studia, być może pójdę za rok, ale ciągle zbyt słabo znam angielski...Ręce mi opadają i każdego wieczoru siadam na łóżku, a łzy spływają mi po policzkach. Pracę mam na razie tylko dorywczą, mam oszczędności, ale nic nie idzie na przyjemności, tylko dokładam się do mieszkania i pomagam finansowo rodzicom. Właściwie jakie przyjemności miałabym mieć, skoro nawet nie mam z kim usiąść i spędzić chociażby babskiego wieczoru albo iść z kimś znajomym na spacer... I powtarzam sobie wciąż, że nie powinnam na nic narzekać, bo to nie ja leżę chora w szpitalu tylko mój brat i jedynym powodem do zmartwień powinno być jego zdrowie, ale nie potrafię. Martwię się o niego okropnie, ale dodatkowe sytuacje sprawiają, że jestem przybita i zestresowana. Nawet kupiłam sobie w drogerii jakieś tabletki na uspokojenie i melisę, żeby spokojnie zasypiać...

20

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Tak Oczko, wlasnie ta ksiazka byla ta pierwsza Louise L.Hay, ktora przeczytalam z zapartym tchem. Nie wiem kochanie, w jakim kraju teraz zyjesz, ja w Niemczech i korzystam z ksiegarni internetowych. W lutym tego roku przeprowadzilam sie do Görlitz i do Zgorzelca mam pol kilometra, lecz wczesniej mieszkalam pod francuska granica i korzystalam tylko z ksiegarni internetowych. Na Google znajdziesz ich duzo. Z calego serca polecam Ci te ksiazki, rowniez Ewy Foley; sa naprawde znakomite w chwilach, gdy ciezko zyc. Bardzo, bardzo rozumiem Twoja trudna sytuacje Oczko, ale ... to jest stan, ktory moze minac, gdy zaczniesz sie z tymi ludzmi porozumiewac. Pamietam pierwsze dni w domu mojej podopiecznej. Ona znala jedynie francuski i niemiecki, a ja polski i angielski. Mialam sie nia opiekowac, a nie wiedzialam, czego ode mnie oczekuje, bo jej nie rozumialam. Pierwsze dni plakalam po katach, a ona sie denerwowala, ze nie potrafie rozpoznac jej potrzeb. To byla gehenna i dla niej, i dla mnie. Codziennie myslalam tylko o jednym; przetrzymac jakos tam miesiac, wziac wyplate i uciec. Dokad? Nie wiedzialam dokad, ale na mysli mialam ucieczke gdziekolwiek. Uczylam sie jezyka jak szalona. Moj pokoik byl na poddaszu, gdzie sufit mialam w zasiegu reki. Poklejony karteczkami ze slowkami niemieckimi i gramatyka sluzyl mi za tablice, przy ktorej zasypialam zmeczona. Gdy zaczelam sie pomalenku z moja podopieczna porozumiewac, przepraszalam ja za bledy, a ona mi mowila: "ja ciebie rozumiem, bo mowisz sercem" smile Ty Oczko masz dobre, czule serce, wiec okaz je swiatu, ktory Cie otacza. Gdy chodzisz ulicami, usmiechaj sie do ludzi, nawet mow im "halo". Pozdrawiaj ich tym malenkim "halo", ktore ma wielka sile. Kazdy czlowiek, do ktorego sie usmiechniesz, odpowie Ci usmiechem i zapewniam Cie Oczko - poczujesz sie nie tylko lepiej, ale latwiej bedzie Ci zyc smile Nie musisz zmieniac otoczenia, wystarczy, jak je polubisz. Wtedy na pewno powiesz swojemu zyciu tam, ze TAK - jestes piekne smile:)

21

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Serna dziękuje bardzo za odzew. Masz racje - mój problem leży we mnie, to ja go stwarzam sam sobie, a nie inni. Nikt krzywdy mi nie robi, wszyscy chcą dla mnie jak najlepiej, a ja wbrew sobie wybieram teoretycznie lepszą przyszłość i teraźniejszość, lecz praktycznie przynosi mi to tylko smutek i przygnębienie. Wiesz, wiele osób mówi, że czas dorosnąć, nie patrzeć na przyjaciół i imprezy w Polsce, tylko zarobić trochę grosza. Ale ja takiego podejścia nie rozumiem... mam 22 lata, chciałbym korzystać z tej młodości dopóki mogę, a tutaj w UK nie mogę tego robić zbytnio. Gdyż najlepiej bawię się ze swoimi przyjaciółmi w Polsce.

Przyjeżdżałem tutaj z myślą, żeby zarobić na samochód i przed wakacjami wrócić. I tak też zrobię. Do tego czasu dam z siebie wszystko, odłożę tyle ile dam radę i przed wakacjami wrócę już na stałe do Polski. Poprzedni mój pobyt tutaj miał dokładnie taki sam przebieg. Tak samo przyjechałem we wrześniu, tak samo byłem w Polsce na parę dni w listopadzie, tak samo następny wyjazd był na święta i powrót w kwietniu. Wszystko dzieje się tak samo, masakra wink Ale poprzednio przyjechałem tutaj za moją byłą, żeby ją odzyskać, a teraz to jej wujek, mój szef do mnie zadzwonił i zaproponował powrót. Przyjechałem, ale już z inną myślą - bardziej zarobkową. Gdybym mógł podjąć jeszcze raz decyzję sprzed 2 miesięcy - podjąłbym bym inną - nie przyjechałbym tutaj drugi raz, no ale cóż - nie zawsze podejmuje się trafne decyzje.

Karmelowe_oczko - jeżeli można zapytać, to gdzie za granicą mieszkasz?

22 Ostatnio edytowany przez karmelowe_oczko (2014-11-13 23:20:21)

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego
Serna napisał/a:

Tak Oczko, wlasnie ta ksiazka byla ta pierwsza Louise L.Hay, ktora przeczytalam z zapartym tchem. Nie wiem kochanie, w jakim kraju teraz zyjesz, ja w Niemczech i korzystam z ksiegarni internetowych. W lutym tego roku przeprowadzilam sie do Görlitz i do Zgorzelca mam pol kilometra, lecz wczesniej mieszkalam pod francuska granica i korzystalam tylko z ksiegarni internetowych. Na Google znajdziesz ich duzo. Z calego serca polecam Ci te ksiazki, rowniez Ewy Foley; sa naprawde znakomite w chwilach, gdy ciezko zyc. Bardzo, bardzo rozumiem Twoja trudna sytuacje Oczko, ale ... to jest stan, ktory moze minac, gdy zaczniesz sie z tymi ludzmi porozumiewac. Pamietam pierwsze dni w domu mojej podopiecznej. Ona znala jedynie francuski i niemiecki, a ja polski i angielski. Mialam sie nia opiekowac, a nie wiedzialam, czego ode mnie oczekuje, bo jej nie rozumialam. Pierwsze dni plakalam po katach, a ona sie denerwowala, ze nie potrafie rozpoznac jej potrzeb. To byla gehenna i dla niej, i dla mnie. Codziennie myslalam tylko o jednym; przetrzymac jakos tam miesiac, wziac wyplate i uciec. Dokad? Nie wiedzialam dokad, ale na mysli mialam ucieczke gdziekolwiek. Uczylam sie jezyka jak szalona. Moj pokoik byl na poddaszu, gdzie sufit mialam w zasiegu reki. Poklejony karteczkami ze slowkami niemieckimi i gramatyka sluzyl mi za tablice, przy ktorej zasypialam zmeczona. Gdy zaczelam sie pomalenku z moja podopieczna porozumiewac, przepraszalam ja za bledy, a ona mi mowila: "ja ciebie rozumiem, bo mowisz sercem" smile Ty Oczko masz dobre, czule serce, wiec okaz je swiatu, ktory Cie otacza. Gdy chodzisz ulicami, usmiechaj sie do ludzi, nawet mow im "halo". Pozdrawiaj ich tym malenkim "halo", ktore ma wielka sile. Kazdy czlowiek, do ktorego sie usmiechniesz, odpowie Ci usmiechem i zapewniam Cie Oczko - poczujesz sie nie tylko lepiej, ale latwiej bedzie Ci zyc smile Nie musisz zmieniac otoczenia, wystarczy, jak je polubisz. Wtedy na pewno powiesz swojemu zyciu tam, ze TAK - jestes piekne smile:)

Serna bardzo Ci dziękuję! Naprawdę...jak to przeczytałam, to zrobiło mi się tak ciepło na sercu i w końcu poczułam, że Ktoś mnie zrozumiał i nie jestem sama. Jutro zorientuję się gdzie zdobyć tą książkę i od dzisiaj wprowadzam Twoje rady w życie. Co prawda jestem dość nieśmiała, ale myślę, że takie "Hello/Halo" wydukam z uśmiechem. Czasem staram się komuś starszemu pomóc w sklepie, przepuszczam w kolejce gdy mam więcej produktów, a gdy Ci ludzie mi dziękują w swoim języku, to aż mi się cieplutko na sercu robi. Ostatnio taki staruszek trzy razy mi dziękował i się uśmiechał. Też zacznę się tak uczyć języka, nawet pokoik na poddaszu mam i też mogę dotknąć sufitu. Ale przyzwyczajam się i co chwila coś robię, żeby był przytulniejszy. Masz chyba rację...niczego nie mogę zmienić, muszę się po prostu przyzwyczaić, a gdy będę potrafiła się porozumiewać to wszystko się zmieni. I odzyskałam ten humor i moje chęci na robienie czegokolwiek są większe. Mam nadziieję, że nie jest to słomiany zapał. Nie może nim być. Od teraz robię to dla siebie i dla mojego brata. To jest najlepsza motywacja. Ten mój stan wynikł z ograniczeń. Nawet nie wiesz, jak mi to pomogło. Musiał mi ktoś o tym powiedzieć. Jesteś WSPANIAŁA ! smile

Tobiaszu patrząc na mapę mieszkam niedaleko Ciebie. Kraj tulipanów i wiatraków, kojarzysz może? smile
Tak w ogóle...zawsze marzyłam, żeby mieszkać w Anglii!

23

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Karmelowe_oczko czyli Holandia smile Wysłałem Ci wiadomość na e-mail.

24

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego
Tobiasz228 napisał/a:

Serna dziękuje bardzo za odzew. Masz racje - mój problem leży we mnie, to ja go stwarzam sam sobie, a nie inni. Nikt krzywdy mi nie robi, wszyscy chcą dla mnie jak najlepiej, a ja wbrew sobie wybieram teoretycznie lepszą przyszłość i teraźniejszość, lecz praktycznie przynosi mi to tylko smutek i przygnębienie. Wiesz, wiele osób mówi, że czas dorosnąć, nie patrzeć na przyjaciół i imprezy w Polsce, tylko zarobić trochę grosza. Ale ja takiego podejścia nie rozumiem... mam 22 lata, chciałbym korzystać z tej młodości dopóki mogę, a tutaj w UK nie mogę tego robić zbytnio. Gdyż najlepiej bawię się ze swoimi przyjaciółmi w Polsce.

Przyjeżdżałem tutaj z myślą, żeby zarobić na samochód i przed wakacjami wrócić. I tak też zrobię. Do tego czasu dam z siebie wszystko, odłożę tyle ile dam radę i przed wakacjami wrócę już na stałe do Polski. Poprzedni mój pobyt tutaj miał dokładnie taki sam przebieg. Tak samo przyjechałem we wrześniu, tak samo byłem w Polsce na parę dni w listopadzie, tak samo następny wyjazd był na święta i powrót w kwietniu. Wszystko dzieje się tak samo, masakra wink Ale poprzednio przyjechałem tutaj za moją byłą, żeby ją odzyskać, a teraz to jej wujek, mój szef do mnie zadzwonił i zaproponował powrót. Przyjechałem, ale już z inną myślą - bardziej zarobkową. Gdybym mógł podjąć jeszcze raz decyzję sprzed 2 miesięcy - podjąłbym bym inną - nie przyjechałbym tutaj drugi raz, no ale cóż - nie zawsze podejmuje się trafne decyzje.

No i to jest zdecydowana, meska decyzja Tobiaszu smile Uwierz mi Przyjacielu, mlodosc trwa bardzo, bardzo dlugo, jeszcze zdazysz sie nia nacieszyc, a jeszcze pelniej, gdy Twoj trzos deczko sie powiekszy, bo przeciez, nie cyganmy sie, forsiunia moze nie daje szczescia, ale radosci daje wiele wink:) Po to wlasnie mlodzi ludzie jada na saksy, zeby ta forsiunia cieszyc sie w swoim kraju smile Twoja mlodosc nie ucieknie, ja np. bylam ponad 20 lat na saksy i wciaz jestem mloda wink;) Ciesze sie z Twojej madrej decyzji Tobiaszu, pozdrawiam smile

25

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego
karmelowe_oczko napisał/a:

bardzo Ci dziękuję! Naprawdę...jak to przeczytałam, to zrobiło mi się tak ciepło na sercu i w końcu poczułam, że Ktoś mnie zrozumiał i nie jestem sama. Jutro zorientuję się gdzie zdobyć tą książkę i od dzisiaj wprowadzam Twoje rady w życie. Co prawda jestem dość nieśmiała, ale myślę, że takie "Hello/Halo" wydukam z uśmiechem. Czasem staram się komuś starszemu pomóc w sklepie, przepuszczam w kolejce gdy mam więcej produktów, a gdy Ci ludzie mi dziękują w swoim języku, to aż mi się cieplutko na sercu robi. Ostatnio taki staruszek trzy razy mi dziękował i się uśmiechał. Też zacznę się tak uczyć języka, nawet pokoik na poddaszu mam i też mogę dotknąć sufitu. Ale przyzwyczajam się i co chwila coś robię, żeby był przytulniejszy. Masz chyba rację...niczego nie mogę zmienić, muszę się po prostu przyzwyczaić, a gdy będę potrafiła się porozumiewać to wszystko się zmieni. I odzyskałam ten humor i moje chęci na robienie czegokolwiek są większe. Mam nadziieję, że nie jest to słomiany zapał. Nie może nim być. Od teraz robię to dla siebie i dla mojego brata. To jest najlepsza motywacja. Ten mój stan wynikł z ograniczeń. Nawet nie wiesz, jak mi to pomogło. Musiał mi ktoś o tym powiedzieć. Jesteś WSPANIAŁA ! smile

Ty sama Oczko na to wpadlas, sama wiesz najlepiej, czym oczarowac swiat smile Bardzo slusznie mowisz, ze cudnie jest odnalezc dla siebie motywacje, takiego najzyczliwszego kopa do dzialania na swoja korzysc. Wiesz Kochanie jak to jest? Nie jest absolutnie egoizmem myslec przede wszystkim o sobie. To nie tylko nie egoizm, lecz dzialanie na korzysc innych. Paradoks, zdawaloby sie, prawda? smile Otoz nie! Kiedy uszczesliwiamy siebie, stajemy sie lepsi dla innych, rozumiemy ich lepiej, potrafimy latwiej wejsc w ich problemy i pomoc im je rozwiazac. Jednak NAJPIERW musimy to przecwiczyc na sobie. A zatem Oczko, jezeli masz serduszko dla innych, to znaczy, ze intuicyjnie wczesniej pracowalas nad soba. Naleza sie Tobie brawa? Sie naleza! wink:):D

26

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego

Witam! Bardzo współczuję takiej sytuacji i dlatego polecić mogę pomoc bioenergoterapeuty, pana Popko. To na prawdę dobry bioenergoterapeuta, który jest bardzo pomocny. Można spróbować, a nuż pomoże

27

Odp: Brak we mnie życia i motywacji do niego
Serna napisał/a:

Ty sama Oczko na to wpadlas, sama wiesz najlepiej, czym oczarowac swiat smile Bardzo slusznie mowisz, ze cudnie jest odnalezc dla siebie motywacje, takiego najzyczliwszego kopa do dzialania na swoja korzysc. Wiesz Kochanie jak to jest? Nie jest absolutnie egoizmem myslec przede wszystkim o sobie. To nie tylko nie egoizm, lecz dzialanie na korzysc innych. Paradoks, zdawaloby sie, prawda? smile Otoz nie! Kiedy uszczesliwiamy siebie, stajemy sie lepsi dla innych, rozumiemy ich lepiej, potrafimy latwiej wejsc w ich problemy i pomoc im je rozwiazac. Jednak NAJPIERW musimy to przecwiczyc na sobie. A zatem Oczko, jezeli masz serduszko dla innych, to znaczy, ze intuicyjnie wczesniej pracowalas nad soba. Naleza sie Tobie brawa? Sie naleza! wink:):D

To dzięki Tobie Serno otworzyłam oczy i zobaczyłam co powinnam zrobić. Masz rację...to jednak nie jest egoizm. Dlatego brawa i pokłony także dla Ciebie! smile Gdybym mogła, przesłalabym Ci czekoladki albo kawę! big_smile

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Brak we mnie życia i motywacji do niego

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024