On jest moją Miłością, ale czy ja Jego?
2 lata z mezczyzną, niby razem, niby osobno.
Zaczynaliśmy wolno, powoli, i tak zakochaliśmy się razem, przeżyliśmy wiele...
Trochę w Niemczech, trochę w Polsce, ciągle szukanie siebie i często odległości.
A teraz o co chodzi. On jest maszynistą pociągu, w tej chwili jest tak ze musi wyjezdzac na 2 tyg, wraca do domu na 2 dni i jedzie na kolejne 2 tyg.
Kiedys miał prace 8 godzin 3 zmianowa ale ja stracil. Dluzsze wyjazdy tez były ale rzadziej.
Jego rodzina, która miał rozsypala się przez jego wyazdy, zona nie wytrzymala czekania w domu i zdradzila go z innym, wyjechala i go zostawila.
W naszym związku zaczelo się sypać. On dzwoni coziennie tele albo na skypie. Po kolejnej rozlace i kolejnych 2 tyg niewiedzenia się nie wytrzymałam i go zwyzywałam, ze ie chce piedziedzy tylko mezczyzne w domu oraz rodzine. Kogos z kim mogę przyjść po pracy i choć na godzine codziennie napic się herbaty i zlapac za reke.
Powiedzialam ze albo znajdzie prace na zmiany w jednym miejscu i będzie siedział w domu albo nie ma już możliwości naszego związku.
Od tego czasu, czyi 3 dni nie zadzwonil.
Co zrobiłam
?
Nie mogę już czekac, i siedzieć samotnie tygodniami w domu.... czekałam 2 lata.