Szukałem tego wątku i jakoś specjalnie nie znalazłem. Drogie Panie jakie macie wymagania w stosunku do potencjalnego partnera ? Chodzi o cechy charakteru, wygląd, pozycję społeczną i materialną. Co faceta totalnie dyskwalifikuje w oczach kobiet (nie mam na myśli patologii typu bicie, obrzydliwy wygląd etc) ?
Szukałem tego wątku i jakoś specjalnie nie znalazłem. Drogie Panie jakie macie wymagania w stosunku do potencjalnego partnera ? Chodzi o cechy charakteru, wygląd, pozycję społeczną i materialną. Co faceta totalnie dyskwalifikuje w oczach kobiet (nie mam na myśli patologii typu bicie, obrzydliwy wygląd etc) ?
Szukałeś i nie znalazłeś? I Cię to dziwi? To temat, którego nie da się ogarnąć ![]()
Podałeś podstawowe cechy w zastanawiająco ...specyficznym szyku ("cechy charakteru, wygląd, pozycję społeczną i materialną").
Poprawniej byłoby: pozycja materialna, pozycja społeczna, wygląd i na końcu cechy charakteru ![]()
Mogę Ci napisać, co dyskwalifikuje - brak poczucia humoru i nieodcięta pępowina od mamusi.
Do tego kompletna niezaradność "ale cooo jaaaa mooge?"
Właśnie mnie interesuje na czym polega "zaradność". W moim przekonaniu to dobra praca, wysokie zarobki ale mogę się mylić. Jeśli jest tak jak myślę, to z taką kobietą też bym nie chciał być. Ostatnio jeden facet żalił się tu na forum, że żona nie chce iść do pracy i on tyra. Taki jest zaradny ![]()
Właśnie mnie interesuje na czym polega "zaradność". W moim przekonaniu to dobra praca, wysokie zarobki
To nie jest tożsame. Mam na myśli wysokie zarobki i zaradność.
Tomasinho napisał/a:Właśnie mnie interesuje na czym polega "zaradność". W moim przekonaniu to dobra praca, wysokie zarobki
To nie jest tożsame. Mam na myśli wysokie zarobki i zaradność.
Tak, to nie jest tozsame. Jestem mezczyzna, ale zauwazylem, ze dla kobiet pieniadze sa tylko pozornie wazne i oczywiscie to jest bardzo pocieszajace. Wazniejsze od samej sumy przynoszonej do domu jest prosta finansowa stabilnosc (nieprzerywnosc dochodow), pracowitosc mezczyzny, zdolnosc do rozwiazaywania drobnych, codziennych problemow (przyslowiowa naprawa kranu, ale takze zdolnosc dogadywania sie z ludzmi). Byc moze zaradnosc obejmuje jeszcze cos czego nie zauwazam, napisalem tylko to co ja widze ze swojego doswiadczenia.
Pytanie czym w ogóle jest ta mityczna "zaradność" bo jak zauważyłam - każda osoba rozumie ją trochę na swoj sposób.
Ja chyba nie mam wymagań co do facetów. Po prostu czasemsię na kogoś trafia i grawitacja się lekko zagina...
Witaj Tomasinho. Zaradność to nie tylko dobra praca i pieniądze. Zaradność to też umiejętności manualne. Nie będzie hołubiony facet, który będąc głową rodziny nie potrafi wymienić uszczelki w kranie, czy wkręcić żarówki. Owszem, dobrze sytuowany może wezwać hydraulika, czy elektryka, ale jakże przyjemniej było by mieć bohatera w swoim domu, a za bohaterski czyn podziękować gorącym buziakiem. Kolejny rodzaj zaradności, to umiejętność panowania nad kuchnią i w razie nieobecności partnerki "pchanie" wozu do przodu - zrobienie gorącego posiłku, przypilnowanie dzieci żeby nie chodziły brudne, głodne i obsmarkane, posprzątanie (przynajmniej "po łebkach"). To według mnie jest zaradność domowa, którą kobiety cenią najbardziej. Wygląd jest najmniej ważny. Kobiety- nie próżne lalki, doceniają facetów za wrażliwość, delikatność, poczucie humoru i zrozumienie... tu może być problem, bo kto zrozumie kobietę, zwłaszcza w płaczliwe dni - przynajmniej nie odzywaj się i nie krytykuj, tylko przytulaj - efekt murowany.
Pozdrawiam
Ja chyba nie mam wymagań co do facetów. Po prostu czasemsię na kogoś trafia i grawitacja się lekko zagina...
Jesteś pewna, że nie masz żadnych wymagań? ![]()
Naprawdę przy każdym może się "grawitacja zaginać"?
Co do tytułu wątku, to ja podchodzę raczej z drugiej strony: jakich cech na pewno nie da się zaakceptować.
Biedni faceci są często w ten sposób zaradni - potrafiă naprawiać, sztukować, kombinować, rozwiązywać pewne usterki...
Też to umiem - to nie żadna "zaradność" tylko przymus kiedy nie stać na fachowca.
W Polsce taka "zaradność" jest w zasadzie cechą narodową ![]()
11 2014-10-17 14:09:54 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-17 14:12:16)
Iceni napisał/a:Ja chyba nie mam wymagań co do facetów. Po prostu czasemsię na kogoś trafia i grawitacja się lekko zagina...
Jesteś pewna, że nie masz żadnych wymagań?
Naprawdę przy każdym może się "grawitacja zaginać"?
Co do tytułu wątku, to ja podchodzę raczej z drugiej strony: jakich cech na pewno nie da się zaakceptować.
Nie, nie przy każdym. Nie potrafię tylko określić ich wspólnego mianownika.
I raczej też łatwiej mi określić co mnie zniechęca.
_____
Jest w sumie coś, co mnie pobudza do działania, ale nie jest to pobudka pozytywna, która by mi wychodziła na dobre. Acz kilka razy w życiu zdarzyło mi się dać się ponieść tej fali.
Naprawy w domu. A kto dzisiaj coś naprawia? Większość rzeczy się kupuje nowych. W tym sensie to zaradni byli ojcowie i dziadkowie. W takim razie ja wymagam od kobiety, aby szyła na maszynie i robiła haft ;p To są stereotypowo przypisane role. Potrafić zająć się dzieckiem ? To najpierw trzeba to dziecko mieć a zanim to nastąpi, to trzeba sprostać wymaganiom jakiejś kobiety ;p To wychodzi w praniu.
Potrafię haftować i szyć na maszynie. Ręcznie też.
Potrafię też zagipsować dziurę w ścianie, wiercić wiertarką, tapetować, naprawić rower i tego typu duperele. Jestem więc zaradnym facetem?
Takie umiejętności wynikają z sytuacji życiowej - nasi ojcowie potrafili więcej, bo w sklepach nic nie było, trzeba było kombinować jak naprawić starego poloneza (albo i syrenkę), trzeba było nauczyć się murować - inna sprawa, że wtedy nie było tych wszystkich akryli, polimerów, metaloceramiki i innych cudów. Był cement, piach i wapno.
Toto to i ja potrafię wymieszac.
Swiat sie rozwinął.
Nasi ojcowie maszyn parowych też naprawiac nie potrafili.
Potrafię też zagipsować dziurę w ścianie, wiercić wiertarką, tapetować, naprawić rower i tego typu duperele. Jestem więc zaradnym facetem?
Jesteś zaradną kobietą ![]()
W pewnym sensie.
Ja tego nie potrafię, a może raczej nie wiem czy nie potrafię, bo nigdy nie robiłam.
Kwintesencją zaradności dla mnie jest umiejętność poradzenia sobie w każdej sytuacji. Facet zaradny potrafi odbić się od dna i wykombinować jakiś biznes/prace, które przyniosą dochód i utrzyma dzięki temu rodzinę. Zaradny facet, to taki, który się nie boi ludzi. Zaradny facet to taki, który na zagraniczną podróż wybiera się samochodem i nie straszne mu są korki paryskie, czy ruch berliński. To taki, który jak się zgubi umie znaleźć drogę, a zapytanie kogoś o nią nie uważa za ogromną ujmę na honorze. Zaradny facet to taki, który umie załatwić coś w czasie krótszym niż czas urzędowy przewiduje. Zaradny facet to taki, który choć nie umie wymienić uszczelki w kranie, to tak to zrobi i załatwi, że kran będzie naprawiony, a partnerka zachwycona i wdzięczna jak on to pięknie załatwił.
16 2014-10-17 14:42:42 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-17 14:45:12)
Mnie ta zaradność nie satysfakcjonuje, bo jak napisałam wcześniej, obserwując siebie i osoby mnie podobne - ta zaradność nie wynika z jakichś specjalnych umiejętności czy predyspozycji, tylko z ich braku i jest łataniem dziury, a nie tworzeniem.
Zaradna osoba sama wymienia uszczelkę, bo lubi naprawiać, a nie dlatego, że jej nie stać na fachowca.
Ja znam co najmniej kilku facetów tzw zlotych rączek, którzy potrafią naprawdę dużo a nijak to się nie przekłada na ich osiągnięcia zawodowe.
Mam w nosie to, że potrafię wszyć suwak do dzinsów czy wymienić uszczelkę. Wolałabym potrafić sobie znaleźć taką pracę by móc zapłacić za to fachowcowi i w tym czasie posiedziec w ogródku.
Dlatego chroń mnie Boże od zaradnych facetów... wolę tych, którzy mogą sobie pozwolić na to, by być niezaradnymi. Im się żyje o wiele wygodniej...
Edit: O, zaradność w wersji Teo mi odpowiada.
Tak jak wspomniałam - każdy ma swoją definicję ![]()
MójPotencjalnyFacet nie może:
- być neandertalczykiem
- ma być inteligentny, nie może zakończyć swojej edukacji w okolicach szkoły średniej, nie może gardzić rozrywkami "z wyższej półki", tzn. nie to, że ma uwielbiać operę, ale nie może rzucać haseł "książki są nudne", "jak można iść do teatru, jak jest kino" itd.
- odrzucać wyglądem i związanymi z tym rzeczami - musi być zadbany, co do samego wyglądu to kwestia mniej ważna, najlepiej, żeby był wysoki i tyle, jeśli chodzi o wymagania. Chociaż do tego nie może być otyły - ale to wiąże się z dbaniem o siebie najczęściej.
- być "ciapą" - musi być samodzielny, zaradny, odcięty od mamusi.
- nie akceptować homoseksualistów - mój najlepszy przyjaciel jest gejem, jakieś negatywne/agresywne wypowiedzi zrażają mnie jak nic innego. Ma traktować gejów/lesbijki jak każdą inną osobę.
Co do samej zaradności - dla mnie to osoba, która jest w stanie podejmować własne decyzje, w razie problemów nie siada i nie płacze, ma jakiś plan na siebie (choćby się miał milion razy zmienić, nieważne, nie może po prostu hm... wegetować
).
Skoro temat zszedł na zaradność, to jaka jest w takim razie zaradna kobieta ? Dlaczego ona nie musi umieć naprawić zlewu, przejechać samochodem Europy czy zarobić pieniędzy ? Znowu to są jakieś stereotypy. Są faceci, którzy na przykład nie mają predyspozycji do napraw, jazdy autem a mają inne atuty. Ok, ale jakie cechy powodują to, że facet jest atrakcyjny ? ![]()
19 2014-10-17 14:57:54 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-17 14:59:18)
Według opisu Eileen jestem neandertalczykiem ![]()
Z drugiej strony to porównanie trochę podbudowuje - tak wykształcona osoba, która z pewnością nie zakonczyła edukacji w okolicach liceum powinna wiedzieć, że wsród sobie wspólczesnych neandertalczycy byli spoleczenstwem bardzo rozwiniętym
.
Bardzo się cieszę, że jestem wspólczesnym neandertalczykiem, bo ten epitet wcale nie jest obraźliwy ![]()
Stereotypowe myślenie czasem sprowadza na manowce ![]()
To ja w gruncie rzeczy też jestem po części przynajmniej neandertalem.
Tomasinho, napisałam wyżej swoją definicję zaradności, taka sama w moim odczuciu obowiązuje również kobiety. Tak samo - jeśli chcę się uznać za zaradną - muszę być samodzielna, nie wisieć na rodzicach, podejmować własne decyzje i nie jęczeć, jak są problemy, tylko je rozwiązywać.
Co powoduje że facet jest atrakcyjny? Dla mnie (powtórzę się w sumie po części) inteligencja, wykształcenie, elokwencja, ogólne oczytanie, zaradność, samodzielność, jakaś pasja/pasje, poczucie humoru (najlepiej czarny), cięty język, dystans do siebie, wysoki wzrost, tolerancja dla osób homoseksualnych i brak innych dziwnych poglądów (typu baby do garów), umiejętność przystosowania się do każdej sytuacji, posiadanie własnego zdania, poczucie własnej wartości... Długo można wymieniać, jednak nie nazwałabym wszystkich tych cech obowiązkowymi.
Mnie ta zaradność nie satysfakcjonuje, bo jak napisałam wcześniej, obserwując siebie i osoby mnie podobne - ta zaradność nie wynika z jakichś specjalnych umiejętności czy predyspozycji, tylko z ich braku i jest łataniem dziury, a nie tworzeniem.
Zaradna osoba sama wymienia uszczelkę, bo lubi naprawiać, a nie dlatego, że jej nie stać na fachowca.
Ja znam co najmniej kilku facetów tzw zlotych rączek, którzy potrafią naprawdę dużo a nijak to się nie przekłada na ich osiągnięcia zawodowe.
Mam w nosie to, że potrafię wszyć suwak do dzinsów czy wymienić uszczelkę. Wolałabym potrafić sobie znaleźć taką pracę by móc zapłacić za to fachowcowi i w tym czasie posiedziec w ogródku.
Dlatego chroń mnie Boże od zaradnych facetów... wolę tych, którzy mogą sobie pozwolić na to, by być niezaradnymi. Im się żyje o wiele wygodniej...
Podoba mi się Twoja wypowiedź, ale nie cierpię facetów, którzy uciekają na widok klucza francuskiego i czekają aż ja tę uszczelkę wymienię - bo też potrafię.
Z Waszych wypowiedzi wnioskuję, że pojęcie zaradności ewoluuje wraz z przedziałami wiekowymi. Generalnie jest pojęciem niezdefiniowanym.
Tomasinho! Moja rada jest taka: jeżeli poznasz kobietę to po prostu zapytaj ją czego wymaga od faceta i jak Ci na niej zależy, to się dostosuj.
Widzisz sam, że żadna kobieta na tym forum nie postawiła wyglądu na pierwszym planie, nie mówiąc już o cechach charakteru...
Według opisu Eileen jestem neandertalczykiem
Z drugiej strony to porównanie trochę podbudowuje - tak wykształcona osoba, która z pewnością nie zakonczyła edukacji w okolicach liceum powinna wiedzieć, że wsród sobie wzpólczesnych neandertalczycy byli spoleczenstwem bardzo rozwiniętym
.
Bardzo się cieszę, że jestem wspólczesnym neandertalczykiem, bo ten epitet wcale nie jest obraźliwyStereotypowe myślenie czasem sprowadza na manowce
Iceni, neandertalczyk to mi się w liceum wzięło... pewna nauczycielka tak określiła jednego chłopaka i jakoś się przyjęło.
I to nie miało być obraźliwe, mam wielu znajomych, który tego kryterium nie spełniają (jeśli chodzi akurat o to z wykształceniem), natomiast do związku bym ich nie chciała. Co nie oznacza, że ich nie lubię.
Nie wiem, może to mi się zmieni z wiekiem, ale hm... mam 22 lata, przeciętna osoba w moim wieku, która skończyła wyłącznie liceum/gimnazjum, żyje sobie bez żadnego planu albo raczej z planem "chcę być sobie szarym człowieczkiem i mieć święty spokój" - a ja sama nie wyobrażam sobie nie dążyć do czegoś związanego z pracą, wykształceniem, rozwojem. I dlatego chcę podobnego faceta. Co nie oznacza, że mam coś do całej reszty. Jedni lecą na brunetów, ja lecę na osobę, która chce zdobywać wykształcenie. Źle? ![]()
Moja kolejność cech w pierwszym poście była całkowicie losowa
Nie założyłem, że liczy się wygląd. Chciałem wywołać dyskusję nad powiedzmy w miarę ogólnym typem faceta, który podoba się kobietom. Wiadomo, że nie każdy się będzie podobał każdej ale jakiś wzorzec. Jedna woli pakera z siłowni z mózgiem jak orzech laskowy, ale przystojniaka a druga grubasa 1,60 z pełnym portfelem.
Skoro temat zszedł na zaradność, to jaka jest w takim razie zaradna kobieta ? Dlaczego ona nie musi umieć naprawić zlewu, przejechać samochodem Europy czy zarobić pieniędzy ? Znowu to są jakieś stereotypy. Są faceci, którzy na przykład nie mają predyspozycji do napraw, jazdy autem a mają inne atuty. Ok, ale jakie cechy powodują to, że facet jest atrakcyjny ?
No właśnie do kobiety mój opis też się liczy i właśnie o to chodzi. Jeśli ja jestem zaradna wg moich kryteriów, to nie mam ochoty na faceta, który nie dotrzyma mi kroku, bo facet mój ma być partnerem, a nie uczepionym mnie worem. Oczywiście nie musimy być zaradni w tych samych dziedzinach i możemy się uzupełniać i to jest jeszcze lepsze, ale nie dopuszczam raczej myśli, że ja wszystko, a on nic.
O, Iceni, oświeciło mnie, jak to lepiej nazwać. Chcę, żeby facet miał ambicje, ale nie tylko związane z trzepaniem kasy, a przede wszystkim z poszerzaniem wiedzy, kwalifikacji, wykształcenia. Wolę biedniejszego mężczyznę, który ma - spłycając - ogrom wiedzy, niż śpiącego na kasie mniej inteligentnego.
Moja kolejność cech w pierwszym poście była całkowicie losowa
Nie założyłem, że liczy się wygląd. Chciałem wywołać dyskusję nad powiedzmy w miarę ogólnym typem faceta, który podoba się kobietom. Wiadomo, że nie każdy się będzie podobał każdej ale jakiś wzorzec. Jedna woli pakera z siłowni z mózgiem jak orzech laskowy, ale przystojniaka a druga grubasa 1,60 z pełnym portfelem.
Kończąc mój udział w tym wątku dodam że:
- mój pierwszy facet był przystojny
- mój drugi facet był wysoki
- mój trzeci facet jest zaradny, inteligentny, z poczuciem humoru, wrażliwy i wyrozumiały - dlatego z nim jestem
O, Iceni, oświeciło mnie, jak to lepiej nazwać. Chcę, żeby facet miał ambicje, ale nie tylko związane z trzepaniem kasy, a przede wszystkim z poszerzaniem wiedzy, kwalifikacji, wykształcenia. Wolę biedniejszego mężczyznę, który ma - spłycając6 - ogrom wiedzy, niż śpiącego na kasie mniej inteligentnego.
O, to do mnie też przemawia
Tyle że w moim wypadku musze jeszcze mierzyć zamiary na siły - obawiam się, że że jeżeli postawię poprzeczkę tak wysoko, jakbym chciała, to sama jej nie przeskoczę - więc na nic mi marzenie o takim wspaniałym facecie jeżeli on sam mnie nawet w tłumie nie zauważy.
Czyli w moim wypadku do listy jeszcze musze dopisać, że ma być dla mnie osiągalny...
No i dlatego jestem sama ![]()
To cechy charakteru nie grają roli? To że na przykład facet jest miły, wyrozumiały, czuły, potrafi poświęcać się, wspierać już dla kobiet nie ma znaczenia jak rozumiem? Ważne żeby potrafił wszystko załatwić i trzepać zielone, aby żyło się z nim łatwiej, a uczucia w sumie nie są zbyt ważne?
To cechy charakteru nie grają roli? To że na przykład facet jest miły, wyrozumiały, czuły, potrafi poświęcać się, wspierać już dla kobiet nie ma znaczenia jak rozumiem? Ważne żeby potrafił wszystko załatwić i trzepać zielone, aby żyło się z nim łatwiej, a uczucia w sumie nie są zbyt ważne?
To, to jest podstawa, o której nie trzeba wspominac.
A czułymi słówkami się dzieci nie nakarmi.
To cechy charakteru nie grają roli? To że na przykład facet jest miły, wyrozumiały, czuły, potrafi poświęcać się, wspierać już dla kobiet nie ma znaczenia jak rozumiem? Ważne żeby potrafił wszystko załatwić i trzepać zielone, aby żyło się z nim łatwiej, a uczucia w sumie nie są zbyt ważne?
Hm. Zdecydowanie nie chcę, żeby facet się dla mnie poświęcał, wyrozumiały też nie będzie musiał być, jeśli odpowiednio się "dopasujemy". Chodzi mi o to, że po co mi facet, który podejdzie z wyrozumiałością do tego, że np. nie będę mu serwować obiadków - wolę takiego, któremu to zwyczajnie nie będzie przeszkadzać, że obowiązkami domowymi się podzielimy. A nie że to będzie wyrozumiałość.
Miły hm... to też zależy w jakim sensie. Ja tam lubię osoby sarkastyczne i złośliwe.
A że czuły, wspierający, to takie rzeczy zazwyczaj powoduje miłość. Przesadnych czułości też zresztą nie wymagam.
Zielonych nie musi trzepać, chociaż to też zależy od sytuacji - jeśli nie zarabia zbyt dużo, bo aktualnie się uczy, czy ma jakiś plan swojej "kariery", tyle że obecnie dopiero dąży do czegoś, o czym marzy, to inna sprawa, niż gdyby jego życiowym pragnieniem i ostatecznym celem zawodowym byłaby praca magazyniera. Ale nie dlatego, że za mało zarabia, tylko dlatego, że dla mnie to brak ambicji. Jako praca na jakiś czas - okej, ale nie jako praca - szczyt marzeń i możliwości. Chociażby dlatego, że sama po studiach zamierzam się dalej kształcić i zwyczajnie nie widzę się w związku z osobą, dla której tego typu praca jest krańcowym osiągnięciem. Można mówić, co się chce, ale to jest ważne. Nie dlatego, że ktoś jest lepszy czy gorszy, ale np. widzę, jaka jest moja mama, która robi habilitację, o czym można z nią porozmawiać, jak się zachowuje itd., a jakie perspektywy, spojrzenie na świat i zainteresowania ma osoba z 20-letnim doświadczeniem np. konserwatora (taki przykład, bo akurat takiego pana znam). Widzę, jak które z nich się wysławia, jak się zachowuje. Po części dlatego nauka, wykształcenie jest dla mnie sprawą priorytetową. I nie wyobrażam sobie, żeby np. teraz moja mama weszła radośnie w związek z kimś, kto np. nie skończył liceum. Ciężko byłoby się dogadać w większości przypadków, chociaż nie mówię, że takich par w ogóle nie ma. Tyle że widzę, jak większość znanych mi tego typu związków kończy.
I oczywiście, że uczucia są ważne - tylko że nie zakochujemy się w każdym, prawda? Tzn. mam się rzucać w związek z kimś, kto mi kompletnie nie odpowiada, bo on mnie kocha i jest dla mnie czuły, dobry, wyrozumiały? Bez przesady.
32 2014-10-17 20:28:57 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-10-17 20:29:43)
Szukałem tego wątku i jakoś specjalnie nie znalazłem. Drogie Panie jakie macie wymagania w stosunku do potencjalnego partnera ? Chodzi o cechy charakteru, wygląd, pozycję społeczną i materialną. Co faceta totalnie dyskwalifikuje w oczach kobiet (nie mam na myśli patologii typu bicie, obrzydliwy wygląd etc) ?
Cechy charakteru
-milszy ode mnie
-bardziej czuly ode mnie
-bardziej kochajacy ode mnie
-mimo wszystkiego wyzej podobny do mnie
Wyglad:
-brzydki nos
-ladne wlosy
-oczy zwaracajace uwage najbardziej z calej twarzy
Pozycja spoleczna:
-bez roznicy
pozycja materialna:
-bez roznicy moze byc bezdomny jak dla mnie.
Musi umiec przetrwac sam, bez wiszenia na czyjejs szyi.
Emocjonalnie i w kazdy inny sposob.
Moze ledwo wiazac koniec z koncem, ale przetrwac w tej trudnej sytuacji.
Ma sie umiec szybko pozbierac i cos wymyslic. A nie uzalac sie nad soba.
Nie toleruję u faceta przesadnej zazdrości , podejrzliwości, zbytniej pewności siebie, pijaństwa, wulgarności, cwaniactwa, głupoty, zacofania, gdy wisi na kobiecie non stop, maminsynków, oraz, gdy nie szanują starszych. Nie lubię domatorów i wiecznie zdołowanych pesymistów i gdy no stop przeklina.
Podoba mi się, gdy facet jest rodzinny, jest dobrym słuchaczem i przyjacielem w związku, lubi sport, wygadany, lubi towarzystwo. Cenie sobie gdy ma poczucie humoru, jest wesoły i jest dobrze wychowany.