Niechęć przed nawiązywaniem nowych kontaktów - strach przed kobietami - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Niechęć przed nawiązywaniem nowych kontaktów - strach przed kobietami

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

Temat: Niechęć przed nawiązywaniem nowych kontaktów - strach przed kobietami

Witam,


Tak, wiem że to forum dla kobiet ale nie mogę znaleźć miejsca aby prosić o radę. Mam na imię Kuba, mam 20 lat. Mój problem jest następujący: Czuję niechęć a nawet strach przed nawiązywaniem nowych kontaktów. Lecz może zacznę od początku.

W wieku 16 lat miałem przyjaciółkę, która chodziła z moim najlepszym kolegą. Wcześniej nie miałem kontaktu z dziewczynami, wstydziłem się ich. Spotykaliśmy się dość często i potrafiliśmy gadać do białego rana. Wtedy byłem "normalny". Wiedziałem że to tylko znajomość i nic więcej. Przytulaliśmy się, lecz wiedziałem, że to jest granica. Nic więcej. Jednak pewnego dnia siedzieliśmy w parku na ławce późnym wieczorem i ona rzuciła się na mnie i powiedziała że już nie może dłużej wytrzymać. Zaczęliśmy się całować itd. Później powiedziała, że to, co zaszło musi zostać między nami. Później niby normalnie gadaliśmy, lecz to już nie było to samo.

Po jakimś miesiącu od tego zdarzenia miałem dość poważny wypadek na motorze i leżałem miesiąc w szpitalu. Nasz "romans" (nie wiem jak to nazwać, bo było to w wieku 16 lat. Ona jest 4 LATA starsza) znów rozkwitł. Gadaliśmy godzinami przez telefon. Codziennie mnie odwiedzała i starała się podtrzymać na duchu bo było mi bardzo ciężko. Po powrocie ze szpitala leżałem w domu kolejne 2 miesiące. Przez pierwszy miesiąc było okej, odwiedzała mnie całowaliśmy się, nadal gadaliśmy przez telefon gdy ona była w pracy. Pewnego dnia przyjechała do mnie, oglądaliśmy film i uprawialiśmy seks. Po tym przestała się do mnie odzywać. Nagle, bez podania przyczyny. Przeżyłem bardzo ciężkie załamanie psychiczne. Całymi dniami siedziałem w domu, byłem uwięziony na wózku. Nie mogłem niczym się zająć.

Po tym wydarzeniu obiecałem sobie że się zmienię, że stanę się duszą towarzystwa. I tak było. Poznawałem masę nowych ludzi, w tym dziewczyn. Spotykałem się z nimi. Zaliczyłem nawet trójkąt z dwoma dziewczynami (taak, świetnie, masz się czym chwalić...). Od znajomych otrzymałem status "lovelasa". Lecz, za każdym razem gdy zależało mi na kimś to bałem się robić krok naprzód. Podczas roku spotykałem się z 5-cioma dziewczynami i nawet strasznie niezręczną sytuacją było dla mnie je przytulić, czy pocałować - No i tak stawałem się za każdym razem przyjacielem. Te dziewczyny były cudownymi osobami, rozumieliśmy się, traktowałem je najlepiej jak mogłem. Niestety bez stworzenia uczucia nic nie wychodziło - Tylko ja później odchodziłem jak pies ze skulonym ogonem, starając się zapomnieć. Moja zmiana powoli mijała, z roku na rok powracałem do swojej nieśmiałości.

Rok temu poznałem świetną dziewczynę. Nie zwracałem uwagi na wygląd, tutaj chodziło o coś więcej. Czułem, że to bratnia dusza. Rozmawialiśmy godzinami przez skype, przez telefon i pisaliśmy sms. Jednak ona nie chciała się spotykać, nie wiem czy się wstydziła, nie znałem powodu. Spotkaliśmy się tylko 3 razy i czułem, że ona chciałaby coś więcej, jednak mam swoje zasady i nic nie robiłem. Z ciągłych rozmów przez 9 miesięcy poznałem ją całkowicie i ona mnie. Po jakimś miesiącu od momentu, kiedy się poznaliśmy dowiedziałem się, że ma chłopaka. Troszkę mnie to zirytowało, że nie powiedziała mi o tym wcześniej, jednak kontynuowaliśmy nasze rozmowy. Powiedziała mi nawet, że chciałaby żeby jej chłopak był taki jak Ja...
Szanowałem jednak to, że ma kogoś i po prostu rozmawialiśmy. W lipcu zerwała ze swoim chłopakiem i nasz kontakt również się urwał. Przestała się odzywać.

Byłem troszkę zawiedziony ale myślę, że to już minęło. LECZ: Napotkałem teraz na wielką barierę - po prostu ściana stoi przede mną i czuję jakby strach w kontaktach z kobietami. Wiem, że do tamtej nic już nie czuję. LECZ: nadal nie mogę się nawet spotkać z koleżanką, bo czuję jakby strach. Boje się nawet napisać do kogoś, kogo nie znam na portalu randkowym.

Wychodzę na imprezy ze znajomymi, jednak nie cieszy mnie to tak bardzo jak kiedyś. Gdy spotkam stare znajome i same do mnie podejdą, to rozmawiam z nimi, jednak czuję wielkie skrępowanie. 5 dziewczyn w ciągu ostatnich 2 miesięcy powiedziało mi, żebym się do nich odezwał i odnowił kontakt. Wszystkie są przepiękne i mają cudowne charaktery, jednak JA czuję blokadę.

Mój kuzyn jest istnym kobieciarzem, niejednokrotnie starał mi się pomóc. Spotykaliśmy się na podwójnych randkach - Jednak ja zwykle czułem się jak ofiara losu i siedziałem cicho nie mając energii ani ochoty na rozmowę a tym bardziej flirt. Zmuszałem się do wyjścia i spotkania z nimi. Znajomi wręcz zaczynają się o mnie martwić. Pracuję przez internet i ostatnimi czasy nie mam ochoty nawet wychodzić z domu. Nie wiem czy istnieje jeszcze jakiś film, którego nie oglądałem... Przestałem chodzić na siłownie, nie mam na nic ochoty. Co najwyżej wsiadam w samochód i jadę przed siebie myśląc o niczym.

Dziś śnił mi się sen, że obok mnie leżała jakaś dziewczyna, dotykała mojej twarzy i mówiła, żebym się nie bał, że jestem świetnym facetem. - To mnie dobiło do końca i dziś już naprawdę nie wiem co ze sobą zrobić.


Nie wiem czy to jakaś fobia czy coś innego. Bardzo proszę o rady. Przez chwilę myślałem, że to po prostu jesienna depresja, lecz przez lato zdarzały się takie sytuacje. Za tydzień mam iść na 20 urodziny koleżanki, normalnie cieszyłbym się strasznie, że spotkam się z wszystkimi znajomymi, lecz teraz nie mam w sobie tej "iskry". Boje się, że jak dalej będę się tak zachowywał to ludzie się ode mnie odwrócą.


Wiem, że ten temat dość długi, jednak proszę o przeczytanie i jakiekolwiek rady, co mogę ze sobą zrobić... Czuje się jak NUDNY 80 letni dziadek a w głębi duszy wiem że jestem całkowicie inny.

Postaram się odwiedzać to forum i starać się pomagać innym. Wbrew pozorom mam troszkę wiedzy - szczególnie o facetach. Interesuje się również psychologią i rozwojem osobistym od ponad 2 lat.

Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Niechęć przed nawiązywaniem nowych kontaktów - strach przed kobietami
Kubeq20 napisał/a:

Dziś śnił mi się sen, że obok mnie leżała jakaś dziewczyna, dotykała mojej twarzy i mówiła, żebym się nie bał, że jestem świetnym facetem. - To mnie dobiło do końca i dziś już naprawdę nie wiem co ze sobą zrobić.

Sen był podpowiedzią Twojej podświadomości jak jest naprawdę. Podejrzewam, że jesteś wrażliwym człowiekiem i to pierwsze doświadczenie nie wpłynęło na Ciebie najlepiej. Uwierz, że jesteś świetnym facetem - wtedy dziewczyna, którą spotkasz też to zobaczy.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Niechęć przed nawiązywaniem nowych kontaktów - strach przed kobietami

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024