Zauważyłam taka prawidłowość w wielu związkach, że na poczatku jego trwania mężczyzna często gdzieś zabiera wybrankę. Przed ślubem chodziłam z mężem często do kina, do teatru, na koncerty, itp. Teraz jak gdzieś wychodzimy do na wspólne zakupy do hipermarketu (bo musi nosić torby), albo do cioci na imieniny, czyli rodzinne zjazdy. Na głupi spacer trzeba go czasem namawiać, a jako kobieta potrzebuję wyjść czasem do dobrej restauracji czy innego eleganckiego miejsca. Czy macie tak samo? Gdzie zabrał was ostatnio wasz partner? Jak namówić go do częstszych wspólnych wyjść?
Mój mnie zabiera daleko, w piękne podróże, dokładnie planowane...
Natomiast do kina...do teatru..."Nie poszłabyś z jakąś koleżanką? Muszę...?"
a mój to zawsze jest chętny na wyjścia...ale niestety te inicjowane przeze mnie... wiec chyba standard ![]()
o dokładnie, kobieta potrzebuje randki,żeby tak się mogła wyszykować i elegancko ubrać:) to podbudowuje kobiecość i faceci powinni zabierać na randki niezaleznie od tego,cy jest sie ze soba miesiac czy trzydziesci lat.
jestem młoda. jesteśmy ze sobą dopiero dwa lata. ostatnio byliśmy w kinie. często chodzimy do naszej ulubionej restauracji i w sumie nie dlatego, że on nie ma innego pomysłu, tylko dlatego, że lubimy tam chodzic.
Mnie się wydaje,że to wynika z zabiegania praca,dom,czesto uczelnia....jak wracamy do domu jest nam tak dobrze i zarazem całe "cisnienie" z dnia nam schodzi,ze nie mamy ochoty gdziekolwiek wyjść.
My z mężem rzadko wychodzimy ...dzieci ,praca,obowiązki....ale przychodzi taki dzień,że pakujemy dzieciaki do babci i idziemy sami.Ostatnio byliśmy w fajnej francuskiej restauracji)))))))))))))
7 2009-10-13 21:59:54 Ostatnio edytowany przez Amelia* (2009-10-13 22:02:08)
ja z moim partnerem wychodzimy,kiedy oboje mamy na to ochote.Gdy zazwyczaj pyta,czy
gdzies idziemy,to zawsze razem dochodzimy do wspolnego kompromisu.np dzis wieczorem
idziemy na basen,a jutro zakupy itp.
Jestesmy ze soba ponad rok,ale nie widze,zebysmy teraz mniej wychodzili
niz kiedys.
mój ostatnio zabrał mnie do kina jakieś 3 tygodnie temu ale czuła się z nim wtedy jak z kolegą, zero czułości miłej atmosfery:P a tak to tylko z kolegami albo w domu albo krótkie minuty na uczelni
a jesteśmy razem 22 miesiące
Jesteśmy razem ponad 2 lata i często wychodzimy do baru ze znajomymi,na kręgle lub na basen.Na spacer ciężko go wyciągnąć ogólnie ale idzie na kompromis:)Niestety u nas w mieście nie ma za bardzo gdzie wyjść na jakąś romantyczną kolację a mój facet nie należy do romantyków ale się z tym pogodziłam:)
10 2009-10-14 21:45:13 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-06-11 21:06:48)
Mój chłopak bardzo mnie ostatnio zaskoczył. Zbliżała się nasza rocznica i wydawało mi się, że kompletnie o niej zapomniał - mówił o wszystkim tylko nie o tym jak możemy spędzić ten dzień. Aż tu nagle każe mi się pakować i zabrał mnie na weekend do Krakowa...Mieszkaliśmy w samym centrum miasta. Wynajął nam piękny apartament spam i przygotował mnóstwo niespodzianek - kolacja, podziwianie miasta z balonu i nocne spacery po mieście...I co Wy na to?;)
teza autorki sprawdza sie w moim przypadku
kiedys to wychodzilismy potanaczyc czy cos, a teraz juz prawie w ogole, zawsze sie wykreca tym, ze jest zmeczony, albo proponuje mi film w telewizji. jak wroci z pracy to juz nie ma mowy, ze go z fotela zerwiesz.
witam! mnie mój mąż zabiera przynajmniej raz w miesiącu albo do dobrej restauracji albo do teatru. w tym miesiącu jedziemy na wyjątkowy koncert Joshuy Bella w Teatrze Wielkim w Warszawie bo maż jest wielkim fanem tego skrzypka i ja też bardzo go lubię. już nie mogę się doczekać. nie wiem za bardzo co zrobić żeby namówić mężczyznę do częstszych zaproszeń może rozmowa na ten temat. czasem panom trzeba wszystko prosto i bez ogródek.
Takie wyjścia są bardzo potrzebne. Niestety mój też się do nich nie pali, dlatego ja go stawiam przed faktem dokonanym-Kochanie kupiłam bilety do kina idziemy dziś wieczorem. I nie ma biedak wyjścia.
14 2009-10-21 08:00:08 Ostatnio edytowany przez Roxana (2009-10-21 08:02:46)
Nie miałam okazji nigdzie wyjść z mężem jesli to nie ja zaproponowałam wypadu . Jeśli gdzieś jedziemy cos zalatwic , wtedy idziemy do restauracji , ale to jest biały dzień i szybki posiłek . Do kina jedziemy gdy dzieci /17i14/ nudzą męża . Na gorące źródełka jeżdżę z koleżankami i ich mężami , mój nie wychodzi z domu , twierdzi ,że to nuda . Robię podobnie jak GotujMi , ale chciala bym żeby kiedyś on coś zorganizował .
Wyjazd na wczasy , czy w piekne podróże , to już nie to samo , gdy za sobą ciągnie sie dzieci .Tu chodzi o romantyzm .Może kiedyś , gdy dzieci sie usamodzielnią , wyruszym na podbój świata .
Uważam, że takie wyjścia są bardzo ważne dla związku. Po pierwsze odcinają od szarej codzienności, a po drugie czas mile spędzony w towarzystwie ukochanej osoby zbliża do siebie i dostarcza miłych wspomnień. W przeciwnym razie do związku wkrada się rutyna, której nikt nie lubi. A po za tym takie wspólne wypady do teatru czy restauracji to kolejny powód żeby się wystroić
a większość z nas to lubi
Pozdrawiam
U mnie to tak roznie bywa
Kiedys ciagle mnie gdzies zabieral, np spotkalismy sie u niego a on nagle mnie zapraszal na kawe i jechalismy specjalnie do centrum zeby napic sie kawy
Pozniej mielismy przestoj i nigdzie nie wychodzilismy, tylko dom czasem kino. W koncu dostalam nerwicy
I znowu ciagle gdzies łazimy - ostatnio nawet mu sie zalilam ze ja juz mam dosc, ze jestem zmeczona i mam ochote po prostu posiedziec w domu przed TV. Ale tak na prawde to tez uwazam ze wyjscia sa wazne, by sie monotonia nie wkradla do zwiazku ![]()
my chodzimy ostatnio na filmy ktore w ogole nie sa dla mnie, np Transformers. Nie lubie tego typu filmow. Poza tym to tak jak w poscie wyżej do hipermarketu (bo nosi zakupy) i wtedy przy okazji kfc itp. bo zglodnelismy.... Na spacer to raczej tez rzadko ale to chyba wynika ze zmeczenia praca ale jak juz idziemy (raz w miesiacu:)) to na taki dluuugi - godzinke nawet dwie... Chociaz czasami nie mam ochoty nigdzie wychodzic i wole usiasc w domu przed telewizorkiem, lub przy kolacji ktora wspolnie zrobilismy i po prostu sie przytulic ![]()
Jestem z michem od2lat i przewaznie chodzimy na jego mecze, kiedys zabieral mnie do kina ,baru itd a teraz siedzimy w domu tylko wk mnie ze czesto przebywamy z jego kumplami.
widzę że wiekszość ma staz ok 2 lat jak i ja
i niestety mam tez problem tego typu że walcze strasznie o to by gdzies wychodzic oczywiscie z reguly ja wywalczam cokolwiek on czasem powie tylko moze pojdziemy gdzies na spacer jutro?? a pozniej zapomina i siada przed kompem
to jest najgorsze co moze byc facet przed komputerem ... ale nadal walcze hahahah
:D jesli chodzi o wyjscia coraz rzadzej i mówicie ze to potrzebne ale w naszym przypadku z reguly jak wychodzilismy na dyskoteke konczylo sie awantura
:( wiec sama nie wiem czy mam go namawiac dalej do tekich wyjsc ![]()
marionella_katerina Ja mam identycznie choć jeszcze nie jesteśmy małżeństwem. Od poniedziałku do piątku przytłaczają nas codzienne obowiązki-praca, nauka, dom, sprzątanie itp. a w sobotę zakupy w markecie. W piatek po całym tygodniu jesteśmy tak zmęczeni, że zostaje nam telewizor i jakieś winko. Bardzo lubię nasze takie weekendy ale brakuje mi czegos abym mogła poczuć sie jak prawdziwa kobieta. Zaproszenia na randkę...zaproszenia które nie wyjdzie ode mnie. Choć przyznaję, że czasami to Ja zapraszam mojego partnera na randki. Ostatnio zabrał mnie do włoskiej restauracji na pyszna kolacje z winem ale to tylko dlatego, że to była ostatnia chwila na wykorzystanie służbowych pieniędzy bo w innym wypadku by przepadły.
Mój facet na poczatku związku bardzo często mnie gdzieś zabierał wychodzilismy albo na jakąs impreze albo do znajomych albo poprostu gdziekolwiek, Teraz jestesmy juz sześc lat razem i wszedzie musze go wyciagać, zrobił sie strasznie leniwy jesli juz na mówie go na jakies wyjście sama musze wszystko zaplanować a on najchetniej byłby tylko uczestnikime
Zaczyna mnie to coraz bardziej meczyc. Pytam go wczoraj gdzie wybierzemy sie wtym roku na sylwestra, mówie ze moze pojechalibysmy w góry a on na to, ze po co, ze szkoda kasy ze przeciez idziemy w styczniu na wesele to sylwestra możemy spedzic w domu. Załamało mnie to. Kocham go okropnie ale jestem jeszcze młoda i chciałabym sie rozerwać a siedzenie w domu zaczyna mnie nudzic ![]()
ja tak samo jak lilka29. Jestem młoda a nigdzie nie wychodzimy, a jak juz wyjdziemy to do jego kolegi co bar prowadzi. ostatnio powiedzialam mu zebysmy sie gdzies przeszli, napili sie piwka, pospacerowali, to nie - chcial kupic mmocniejszy alkohol i isc di tego kolegi! znowu! i jeszcze mi powiedział żę ze mną to jest takie wyjście......... no nie wukrzyłybyście się? wczesniej bylu imprezy, pizze , dyskoteki, puby a teraz (mieszkamy razem i mamy 2 letniego synka) to dom, dom , dom, spacer do kolegi do baru, dom, dom, spacer...... itd. a żeby tak, razem, we dwójke tylko, rzadnych kolegów, to juz nie, czasem mysle ze nie mamy wspólnych temtów........ przykre ![]()
1. Przed ślubem chodzi się wszędzie gdzie się da aby zauroczyć - oczarować.
2. Po ślubie zazwyczaj są dzieci nowe obowiązki praca i zarabianie na życie zwłaszcza jak się ma własny interes
3. Trzeba gdzieś dzieci sprzedać lub zabrać je razem ( ale to już chyba nie jest takie romantyczne)
Czasami jak mamy chęci poszaleć jak się uda nam wykombinować troszkę czasu to idziemy na całość. Ostatnio oddaliśmy dzieci pod opiekę szwagierki a sami do kina, pizzę i szaloną dyskotekę do 3 rano. no i nad ranem oczywiście wspaniały finisz zabawy ;-).
Taki wypad udał się nam po 8 latach małżeństwa. Niestety obowiązki i dzieci nie dają nam za dużo wolnego. Ale teraz znowu planujemy taki wypad aby się wyszaleć i rozluźnić.
Nerwy nas czasem biorą jak coś zaplanujemy a potem jest lipa bo coś nie wypaliło - dlatego najbardziej przyjemne i ekscytujące są takie wypady z nienacka bez żadnego planowania.
Ostatnio też wybraliśmy się na weekend do moich kolegów 600 km. było krótko i miło- uciekliśmy od codzienności choć na dwa dni.
Młodsza córka już troszkę podrosła i planujemy też raz w roku wyjechać choć na 4 dni nad morze aby odpocząć od wszystkiego.