Witajcie,
Ciężko mi pisać bo jeszcze godzine temu ocierałam łzy ale stwierdziłam, że muszę to z siebie wyrzucić.
Zaczne od początku:
Trzy lata temu poznałam w pracy naprawdę fajnego ale żonatego faceta, po kilku miesiącach wspólnej pracy stał się moim przyjacielem,
moglismy w każdej sytuacji na siebie liczyć i stopniowo oboje się przed sobą otworzyliśmy.
Zaczęliśmy spędzać ze sobą coraz więcej czasu, w między czasie zakończyłam swój związek, w tych ciężkich dla mnie chwilach był dla mnie oparciem. Dowiedziałam się od niego, że z żoną są po ślubie 15 lat i nie za bardzo im się układa. Tzn. mówił, że żone ma tylko na papierku bo tak naprawdę każde z nich ma swoje życie. Zona po pracy jedzie do mamusi albo do jakiś koleżanek i wraca jak on już zasypia więc czasem nawet nie zdążą zamienić słowa, a w weekendy każde ma swoje zajęcia. Stwierdził, że nie spędzają wspólnie czasu wolnego bo nie potrafią. Nawet nie mają wspólnych znajomych. Gdyby było tego mało powiedział, że nie współżyją od 10 lat bo Ona miała jakieś złe doświadczenia i boi się dotyku. Do tego od zawsze chciał mieć dziecko tylko żona nigdy nie chciała o tym słyszeć.
Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i to nas bardzo zbliżyło... po jakimś czasie mimo, że nie powinno to się stać zakochaliśmy się w sobie...
Łączy nas naprawdę dużo i jestesmy sobie bliscy. Stwierdził, że chce abysmy byli razem tylko musi pozałatwiać sprawy z żoną. No i tu zaczęły się problemy... kredyt na dom i żona która nie chce iśc na żaden układ a jakby tego było mało okazało się, że jest od kilku lat dośc powaznie chora ale nigdy się mu do tego nie przyznała. Jak zaczęli rozmowe to powiedziała, że ona wie, że on kogoś ma ale to jest jego problem co z tym zrobić bo ona się na pewno z tego domu nie wyprowadzi a spłacać kredyt też nie ma zamiaru bo do tej pory on za wszystko płaci. Jak on się wyprowadzi z domu to musiałby spłacać kredyt bo jak tego nie zrobi to bank wejdzie mu na pensje ale po co ma spłacać skoro nie mieszkałby tam.
Jednym słowem sytuacja jest bez wyjścia. Nie wiem co mam robić bo kocham Go ale nie mozemy być razem. Co robić? On twierdzi, że nigdy nikogo tak nie kochał, z nikim nie był tak blisko jak ze mną ale ja nie daje sobie rady z tą sytuacją kocham Go. Męcze go pytaniami co dalej ale on nie jest w stanie mi nic powiedzieć a ja już nie mam siły tego ciągnąć bo dzień w dzień strasznie mnie boli jak on jedzie do swojego domu a ja do swojego. Widzicie jakąś szanse abysmy mogli byc razem? Jesli nie to powiedzcie mi jak mam sobie z tym wszystkim poradzić bo już nie daje sobie rady sama ze sobą:(
Podobało mi się to co ktoś kiedyś napisał "rozpędzić się i głową w mur".
Albo jak to kiedyś mawiali, szklankę zimnej wody.
Albo lepiej wiadro.
Z lodem.
Witajcie,
Ciężko mi pisać bo jeszcze godzine temu ocierałam łzy ale stwierdziłam, że muszę to z siebie wyrzucić.
Zaczne od początku:
Trzy lata temu poznałam w pracy naprawdę fajnego ale żonatego faceta, po kilku miesiącach wspólnej pracy stał się moim przyjacielem,(....)
Trafił się Tobie mało oryginalny model łajzy... Żona niemożliwa do rozwiedzenia bo kredyt, misia nie rozumie, od lat ze sobą nie śpią... Gdyby nie to, że to nie pierwszy Twój wpis, to potraktował bym jako trolling.
5 2014-10-08 22:06:25 Ostatnio edytowany przez maga164 (2014-10-08 22:06:53)
Łączy nas naprawdę dużo i jestesmy sobie bliscy. Stwierdził, że chce abysmy byli razem tylko musi pozałatwiać sprawy z żoną. No i tu zaczęły się problemy... . Jak on się wyprowadzi z domu to musiałby spłacać kredyt bo jak tego nie zrobi to bank wejdzie mu na pensje ale po co ma spłacać skoro nie mieszkałby tam.
Jednym słowem sytuacja jest bez wyjścia.
Dlaczego? Jak kocha, to będzie spłacał - co to za cena za bycie z osobą którą kocha ![]()
Widzicie jakąś szanse abysmy mogli byc razem? Jesli nie to powiedzcie mi jak mam sobie z tym wszystkim poradzić bo już nie daje sobie rady sama ze sobą:(
Cóż, ja myślę, że on ciebie nie kocha - a przynajmniej nie na tyle żeby zostawić żonę. Wątpię by w ogóle miał zamiar się rozwieść.
Złota reguła etyczna (zasada wzajemności) ? zasada etyczna, wyrażająca myśl:
?Traktuj innych tak, jak Ty byś chciał być traktowany?
Złota reguła etyczna, czyli złota zasada wzajemności, może być określana w wersji pozytywnej lub negatywnej.
Ujęcie pozytywne: ?Rób innym to, co byś chciał, żeby tobie robili?.
Ujęcie negatywne: ?Nie czyń innym tego, czego nie chcesz, by czynili tobie?.
Obydwa ujęcia są wyrazem tej samej zasady, przy czym pierwsze z nich proponuje czynienie dobra, a drugie zapobiega czynieniu zła
Złotą Regułę również głosił Budda Siakjamuni[3] oraz niektórzy z siedmiu mędrców. Tales z Miletu na pytanie, jak należy kierować własnym postępowaniem, odpowiadał: ?Nie czyńmy tego, co ganimy u innych?[4]. Pittakos z Mityleny radził: ?Nie czyńmy tego, co nas gniewa u innych?
Zigong zapytał: ?Czy jest jakieś słowo, którym można się kierować całe życie?? Konfucjusz rzekł: To ?wybaczenie?. Czego nie narzucasz sobie, nie narzucaj i innym? // Dialogi konfucjańskie XV:23
Przeciez to tak typowa sytuacja, ze az mi Ciebie zal. Facet Cie nie kocha i pewnie nigdy nie mial zamiaru zostawiac zony, dalas sie wkrecic w beznadziejny uklad uczuciowy z klamca.
Bo nie ma na tym świecie wolnych facetów! Są tylko żonaci, pokrzywdzeni przez żony i tacy nieszczęśliwi, że trzeba włazić z butami i ratować biedaków!
![]()
To ciekawe co on z nią robił te 15 lat ???grali w szachy ?
Zostaw tego faceta, ewentualnie poczekaj aż się rzeczywiście rozwiedzie.
Wszyscy faceci działają w takich sytuacjach wg takiego schematu, mój mąż teraz też karmi swoją kochankę takimi kłamstwami, też byliśmy 15 lat razem.
Oni są zawsze biednymi, pokrzywdzonymi misiaczkami...ta.
Podobało mi się to co ktoś kiedyś napisał "rozpędzić się i głową w mur".
rozbawiona
Byc moze to prowokacja choc i takie sytuacje bywaja. Moja kolezanka odbila faceta jakiej dziewczynie. Facet ten byl zareczony a narzeczona jego w ciazy. Meczony kuszeniem kolezanki odszedl od narzeczonej. Kazdy pukal jej w glowe lecz ona uparcie mowila nam NIE. Od roku mieszkają razem i sa w sobie zakochani. Dzis ani jedno ani drugie nie zaluje tej decyzji. Facet naprawdę jest fajnym czlowiekiem. Zabawny, uczynny, wrazliwy, spokojny tylko byl zagubiony bedac z eks bo jak powiada owinela go sobie wokol palca. O narzeczonej sluch zagina, podobno ciaze usunela.
a) popełnić zbrodnię doskonałą i zamordować żonę. Odpadnie kwestia kredytu
b) przestać trollować
Bronkanet
poczekaj parę miesięcy albo lat, what goes round goes back, nie będą szczęśliwi ever and after. Ręczę, widzę to na własnym przykładzie, a długo nie czekałam...
Autorko...masz bardzo trudną sytuację. Naprawdę musisz go wspierać, być silna i wierzyć w Waszą Wielką Miłość. Tylko to Was uchroni przed jadem żony. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla Was jest zabójstwo żony. Tylko pamietaj, że to Ty musisz zabić tą zołzę, aby Twój ukochany nie cierpiał...bo wiesz... i tak sporo już z nią przeszedł ![]()
No i 10 lat nie sypiają już, no to nieźle, nieźle...a Ty łykasz te banialuki
))
Jak można być tak naiwnym?
Dla chcącego nic trudnego. Po prostu dałaś sie omamić pięknymi słowami, a on to wykorzystał. Albo facet nie ma jaj i nie potrafi podjąć decyzji. Tekst o kredycie i domu mega mnie rozbawił. Jest cos takiego jak rozwód i podział majątku...
O 10 lat nie sypia z żoną??
To musi być wątek trolla, takich naiwnych wypocin dawno nie czytałam.
Bo nie ma na tym świecie wolnych facetów! Są tylko żonaci, pokrzywdzeni przez żony i tacy nieszczęśliwi, że trzeba włazić z butami i ratować biedaków!
![]()
Bo wolny facet ma umownie 10 pkt w plecy do atrakcyjności, skoro jest wolny, to na pewno coś z nim nie tak, że żadna się na nim nie poznała, a zajęty musi mieć to coś, nie wiadomo co, ale coś musi mieć... nie mój wniosek, ale trudno się z nim nie zgodzić, że właśnie tak wolność/zajętość jest postrzegana...
A Ty Autorko wdepnęłaś w gó... i jestem w wielkim szoku, że łyknęłaś takie brednie... Co by Ci tu nie napisać, Ty i tak już popłynęłaś i będziesz naginać rzeczywistość, byleby nie zmierzyć się z niewygodną prawdą...
Tą niedobrą żonę na Sybir!!!! ![]()
Witajcie,
Ciężko mi pisać bo jeszcze godzine temu ocierałam łzy ale stwierdziłam, że muszę to z siebie wyrzucić.
Zaczne od początku:
Trzy lata temu poznałam w pracy naprawdę fajnego ale żonatego faceta, po kilku miesiącach wspólnej pracy stał się moim przyjacielem,
moglismy w każdej sytuacji na siebie liczyć i stopniowo oboje się przed sobą otworzyliśmy.
Zaczęliśmy spędzać ze sobą coraz więcej czasu, w między czasie zakończyłam swój związek, w tych ciężkich dla mnie chwilach był dla mnie oparciem. Dowiedziałam się od niego, że z żoną są po ślubie 15 lat i nie za bardzo im się układa. Tzn. mówił, że żone ma tylko na papierku bo tak naprawdę każde z nich ma swoje życie. Zona po pracy jedzie do mamusi albo do jakiś koleżanek i wraca jak on już zasypia więc czasem nawet nie zdążą zamienić słowa, a w weekendy każde ma swoje zajęcia. Stwierdził, że nie spędzają wspólnie czasu wolnego bo nie potrafią. Nawet nie mają wspólnych znajomych. Gdyby było tego mało powiedział, że nie współżyją od 10 lat bo Ona miała jakieś złe doświadczenia i boi się dotyku. Do tego od zawsze chciał mieć dziecko tylko żona nigdy nie chciała o tym słyszeć.
Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i to nas bardzo zbliżyło... po jakimś czasie mimo, że nie powinno to się stać zakochaliśmy się w sobie...
Łączy nas naprawdę dużo i jestesmy sobie bliscy. Stwierdził, że chce abysmy byli razem tylko musi pozałatwiać sprawy z żoną. No i tu zaczęły się problemy... kredyt na dom i żona która nie chce iśc na żaden układ a jakby tego było mało okazało się, że jest od kilku lat dośc powaznie chora ale nigdy się mu do tego nie przyznała. Jak zaczęli rozmowe to powiedziała, że ona wie, że on kogoś ma ale to jest jego problem co z tym zrobić bo ona się na pewno z tego domu nie wyprowadzi a spłacać kredyt też nie ma zamiaru bo do tej pory on za wszystko płaci. Jak on się wyprowadzi z domu to musiałby spłacać kredyt bo jak tego nie zrobi to bank wejdzie mu na pensje ale po co ma spłacać skoro nie mieszkałby tam.
Jednym słowem sytuacja jest bez wyjścia. Nie wiem co mam robić bo kocham Go ale nie mozemy być razem. Co robić? On twierdzi, że nigdy nikogo tak nie kochał, z nikim nie był tak blisko jak ze mną ale ja nie daje sobie rady z tą sytuacją kocham Go. Męcze go pytaniami co dalej ale on nie jest w stanie mi nic powiedzieć a ja już nie mam siły tego ciągnąć bo dzień w dzień strasznie mnie boli jak on jedzie do swojego domu a ja do swojego. Widzicie jakąś szanse abysmy mogli byc razem? Jesli nie to powiedzcie mi jak mam sobie z tym wszystkim poradzić bo już nie daje sobie rady sama ze sobą:(
Powiem Ci tak:
Prawdziwa miłość zwycięży wszystkie przeszkody.
A wnioski wyciągnij sama.
Jak się bardzo chce to znajdzie się sposób, a jak się nie chce to powód.
Proponuję spotkać się z jego żoną, coś czuję że różowe okulary Ci spadną. Jesteś z typowym "biednym" zdradzaczem jesteś jego zabawką. W rzeczywistości pewnie przykładny kochający (inaczej) mąż. Przyszłości u was nie widzę
22 2014-10-09 10:45:09 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-10-09 10:47:10)
twoja naiwność nie zna granic, prawda, wszystko łykniesz co misiu ci powie i to bez wątpliwości, ale mu się trafiła kochanka, z tobą to i z 10 lat potrwa romans, a co się facet wybawi wyszumi to jego:)
w takich momentach wstyd mi ze tez jestem kobieta
co niby takiego was łączy? i to tak dużo was łaczy?
jak dla mnie to łaczy was tylko SEKS i nie pisz tu jakiś pierdół o bliskości, zrozumieniu itd. bo szlag człowieka trafia
i nie nie jestem zdradzona zona:)
Witajcie,
....Co robić? On twierdzi, że nigdy nikogo tak nie kochał, z nikim nie był tak blisko jak ze mną ale ja nie daje sobie rady z tą sytuacją kocham Go.
daj sobie siana póki sobie problemów nie narobisz,
pomyśl co żonie mówił jak brał ślub, też pewnie nikogo jak jej wcześniej nie kochał,
a za kilka lat co, kolejną zacznie kochać jak nigdy wcześniej??
dopóki jest miło, żona nie zrzędzi, dzieci nie płaczą, z kasą nie ma zawirowań, to każdy twierdzi że kocha, gorzej jest potem,
koleś właśnie ukojenia dla siebie szuka, bo nie podjął pracy nad własnym związkiem
a generalnie w pracy zabawy w rozmowy głębsze się właśnie tak kończą
jak to mówią praca to jest praca a dom to dom,
zdrowo jest wyjść z pracy i ją tam zostawić, jak i w drugą stronę
Przesadzacie.
Przecież lekarstwem na wszystko jest rozmowa. Weźcie żonę gdzieś na boczek, wyjaśnij jej, że to nieładnie, że nie sypia z mężem, nawet jak powie, że to nieprawda, to wiadomo - na pewno jest jej głupio i nie chce się przyznać do krzywdzenia męża. Później wytłumacz jak najdokładniej, że się kochacie, że to naprawdę to; powinna zrozumieć, że nie może stać na drodze waszemu szczęściu. Jeśli masz talent do negocjacji, to na pewno zgodzi się spłacić ich wspólny kredyt za męża - w końcu to zrozumiałe, że nie chcecie wchodzić w nowe życie ze starymi zobowiązaniami, że też chcecie kupić nowy dom i wziąć na niego kredyt, a nie spłacać małżeńskie mieszkanie.
Paranoja. ![]()
25 2014-10-09 11:18:14 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-10-09 11:21:15)
dziewczyno masz 29 lat prawda? to na Boga przestan zachowywać się jak nastolatka bo ci to już nie przystoi, ludzie w twoim wieku maja dzieci, mezow, pracuja zawodowo maja inne sukcesy zyciowe, a twoim sukcesem zyciowym jest co? znalezienie sobie starego capa, zonatego, biednego misia,
Ja powiem tylko tyle WEŹ DZIOŁCHA I PIER....... SIE W ŁEB .....może zmądrzejesz.
Pamiętaj też że NIE CZYŃ DRUGIEMU CO TOBIE NIEMIŁE.... uwierz to po latach życie ci odda - coś na ten temat wiem.
rumpel
Uwierz, że jak się chce, to wszystko się da i kredyt nie jest problemem.
28 2014-10-09 12:26:26 Ostatnio edytowany przez Pirx (2014-10-09 12:36:04)
Nie oceniam...ale...
Zadaj sobie pytanie czy chcesz być z kimś kto odszedł do Ciebie od żony i 2jki dzieci?
Jeśli jest mu tak źle i małżeństwo się wypaliło, to najpierw niech zakończy swoje sprawy a potem się deklaruje lub zajmie inną osobą?
Ułoży sprawy z byłą żoną, zajmie się dziećmi a potem niech szuka miejsca i czasu na kogoś?
Nie jestem kryształowy, ale ja tak zrobiłem. Najpierw zakończyłem martwe małżeństwo, dopiero później się zastanowię co dalej.
Finanse to nie problem, jeśli chce sie porozumieć w tej sprawie.Trzeba brać odpowiedzialność za swoje decyzje wcześniej jak również dzieci.To nie spółka z.o.o.
Trzeba trochę sobie zadać trudu... i wziąść na barki skutki swoich decyzji zapominając o wygodzie.
A przede wszystkim robić a nie gadać i wymyslać trudności.Podsumować je:tak.A potem je rozwiązywać bez ociągania.
A Ty żyj swoim życiem, poznaj innych.On niech najpierw się zdecyduje.Czy się rozwodzi,czy tkwi w tym bo mu wygodnie mieć i rodzinę i kochankę (bo taka jest prawda).
Jak to zrobi i będzie mu zależało na Tobie,to Cię znajdzie...
Był ktoś kto u mnie próbował ale dostał znak STOP. Już na etapie tylko koleżeńskiej znajomości.Na długo przed rozwodem.
A jaki to problem? Rozwod wymusza podzial majatku i ona juz nie bedzie miala wyjscia bo TRZEBA BEDZIE sie dogadac co do majatku.
Niech Ci nie mydli oczu tylko wezmie sie do roboty a Ty nie badz glupia
Pytasz sie to odpowidam!
Więc jak go kochasz pozwól mu się stać prawdziwym opowiedzialnym, dorosłym mężczyzną i powiedz mu, żeby poszedł na terapię z żoną. Myślę, że ten kredyt, choroba żony to on ma jako preteks a nie żona wredna.
A tak bardziej z troski o Ciebie: jesteś młoda, pewnie atrakcjna, źle by się stało abyś przechlapała swoje życie, tracąc lata na związek bez przyszłości i widoków na szczęśliwą rodzinę. On miał już swoją szanę. Co z nią zrobił? Widać. Zdradza żonę, nie dba o swoje małżeństwo.
Może tak być, że on się Tobą naciesz a za 10 lat będziesz już za stara na szansę na fajny związek i rodzinę? Wszyscy fajni faceci dawno będą zajęci. Zostaną ci tylko z odzysku. Z defektami.
Czy masz dowody na to, że żona wie i ma takie stanowisko jak on mówi? Czy to tylko od niego usłyszałaś?
Zresztą szkoda ciebie. Twoja przyszłość wiąże się z szarpaniną emocjonalną.
Sprawdź go. Jak np. z powodu jakiejś choroby nie będziesz mogła oddawać się mu fizycznie to jak on będzie się zachowywał? Ale musi to być 2, 3 miesiące minimum. Dowiesz się wtedy dlaczego jest z toba?
Działaj i dobrze się zastanów czego tak naprawdę od życia oczekujesz, bo to teraz robisz nie pozostaje bez skutku na przyszłość. Szanuj się.
nie maja dzieci - nie ma problemu. Mieszkanie?! Poczytaj w google co to jest podzial majatku. Taka sytuacja ktora opisujesz jest bezproblemowa, gdyby chcial odszedlby od zony juz dzis. Badz odwazna i spojrz prawdzie w oczy. Badz stanowcza w kolejnych rozmowach z nim i pokaz (wiem to bedzie trudne) ze jesli on sie z zona nie rozwiedzie, to konczycie te znajomosc. Wtedy zobaczysz czy rzeczywiscie mu zalezy.
Opisane przez Ciebie zachowanie kochanka to typowe rozwiązanie jeśli chce się mieć kochankę a nie chce się rozejść z żoną : kocham Cię i chce ale nie mogę bo kredyt bo to bo tamto bo siamto jakby Cię kochał naprawdę nie byłoby granic i przeszkód, ale w takiej sytuacji jakiej się znajduje jest mu wygodnie pokocha sobie młodą naiwną wróci do domu zje ciepły obiadek... ups zapomniałam że żona jest be. Możesz go sprawdzić jakie ma relacje z żoną i czy to co mówi to prawda. Ale pomyśl jeszcze jak czuje się ktoś komu weszłaś w buciorach w małżeństwo osobiście gardzę takimi kobietami.
uważam ze ty jesteś slepa normalny facet nie będzie tego tak ciągnął sam pewnie nie wie? jak z tego wyjść bez szwanku? po drugie chora żona wiadomo jeśli coś tam do niej czuje to nie zostawi ,bo nawet zwierzęcia się nie zostawia. namotał ci wgłowie radzeposzukaj sobie wolnego faceta bez zobowiazan bo będziesz gorzej wszystko przerabiac .obejrzyj się za siebie ?mam troch edoswiadczenia w tej sprawie więc radze ci przerwij związek póki nie jest za późno .
34 2014-10-09 14:16:08 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-10-09 14:24:49)
ale ona nie posłucha, bo tylko on ja rozumie i kocha a my się nie znamy:) zresztą to jedyny facet na ziemi, wiec jakby mogla go zostawić, do tego taki cudowny:) a tylko ta zona wredna....no trzeba jej się pozbyć, tylko jak? już by dziewczyna nawet placila ten kredyt byle być z misiem, nie jak ta zona glupia, nawet seksu nie ma 10 lat (to najlepsze, kto w to o normalnych zmysłach uwierzy, a jeśli nawet, to były już inne kochanki i to nie jedna):) albo ze chora kilka lat zona poważnie i mu nie powiedziała
ja nie wiem albo on ma ciebie za taka idiotke albo nie jesteś zbyt madra, albo chce się ciebie pozbyć i piętrzy problemy...
"żona go nie rozumie wcale ze sobą nie śpią"
wpisane do wyszukiwarki google
ilość wyników 18800.
"żona go nie rozumie wcale ze sobą nie śpią"
wpisane do wyszukiwarki google
ilość wyników 18800.
"z żoną łączy go tylko kredyt"
ilość wyników: 5 140 000 ...
37 2014-10-09 16:21:56 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-10-09 16:42:40)
"z żoną łączy go tylko kredyt"
ilość wyników: 5 140 000 ...
Hmmm, ja wpisałam to samo w wyszukiwarkę google... wyników około 679 000.
Skąd taki duży wynik ci wyszedł?
Co do autorki, radzę nie żyć w stanie zawieszenia, może porozmawiaj ostatni raz z nim i powiedz mu, żeby przestał kręcić, bo masz tego dość, jak nie dotrze to do niego i nadal będzie wszystko rozwlekał (to bardziej prawdopodobne), to skończ to wszystko sama, szkoda marnować sobie życie. A na przyszłość nie pchaj się w takie układy, poszukaj sobie wolnego faceta.
38 2014-10-09 16:41:25 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-10-09 16:43:16)
Nastepna,pocieszycielka strapionego.....qrwiarza........jak swiat swiatem zonaci faceci tak
tlumaczyli swoim podkladkom dlaczego nie moga sie rozwiesc.....i nic sie w tym temacie nie
zmienia i nie zmieni,dopoki będą istnialy takie glupie ciiiipy które sie będą na to
nabierać....
dziewczyno masz prawie 30 lat i chyba nic ci sie ciekawego nie trafilo i nikt cię nie chcial oprócz tego rozdeptanego
kapcia,który jęczy jaka to zona dla niego okropna ,jak ona go krzywdzi raszpla jedna, on bezradny ba moze nawet upośledzony ,bo sie rozwiesc
nie umie
u mnie też 5,14 kk wyników ![]()
Nastepna,pocieszycielka strapionego.....qrwiarza........jak swiat swiatem zonaci faceci tak
tlumaczyli swoim podkladkom dlaczego nie moga sie rozwiesc.....i nic sie w tym temacie nie
zmienia i nie zmieni,dopoki będą istnialy takie glupie ciiiipy które sie będą na to
nabierać....
dziewczyno masz prawie 30 lat i chyba nic ci sie ciekawego nie trafilo i nikt cię nie chcial oprócz tego rozdeptanego
kapcia,który jęczy jaka to zona dla niego okropna ,jak ona go krzywdzi raszpla jedna, on bezradny ba moze nawet upośledzony ,bo sie rozwiesc
nie umie
LUSILLJU polać ci:)
,,,ja tez tak mialam podobnie a moze jeszcze gorzej ,nic z tego nie bedzie zawsze jakies powody ON bedzie mial itd jak cie kocha zostawi wszystko i bedzie z toba a jak zona o was juz wie wiec trzeba TY i ON z nia porozmawiac powiedz mu ze chcesz przy rozmowie byc i przekonasz sie ze np ci powie o chorobie itd , ja zreszta nie wierze co on ci nawija ale musisz sie sama przekonac
No i humor mi się od razu poprawił:)
,,,ja tez tak mialam podobnie a moze jeszcze gorzej ,nic z tego nie bedzie zawsze jakies powody ON bedzie mial itd jak cie kocha zostawi wszystko i bedzie z toba a jak zona o was juz wie wiec trzeba TY i ON z nia porozmawiac powiedz mu ze chcesz przy rozmowie byc i przekonasz sie ze np ci powie o chorobie itd , ja zreszta nie wierze co on ci nawija ale musisz sie sama przekonac
alez sie ta durnota potrafi namnazac,toż to plaga juz jak stonka...
44 2014-10-09 18:00:59 Ostatnio edytowany przez ona87 (2014-10-09 18:27:40)
No i humor mi się od razu poprawił:)
od Ciebie odszedł po nastu latach do innej... czyli realne...
rozwiązania "kochamy się co zrobić?" ;-)
kochamy się - on ma żonę = :-( błąd
kochamy się - mąż ma kochankę = :-( błąd
kochamy się - żona ma kochanka = :-( błąd
kochamy się - ona ma męża = :-( błąd
kochamy się - żona ma męża = :-) sukces + kochamy się - mąż ma żonę= :-) sukces = :-)) MAŁŻEŃSTWO
A mi żal autorki posta.. to nie jej wina, że się zakochała
rozwiązania "kochamy się co zrobić?" ;-)
kochamy się - on ma żonę = :-( błądkochamy się - mąż ma kochankę = :-( błąd
kochamy się - żona ma kochanka = :-( błąd
kochamy się - ona ma męża = :-( błąd
kochamy się - żona ma męża = :-) sukces + kochamy się - mąż ma żonę= :-) sukces = :-)) MAŁŻEŃSTWO
taaaa... a zycie siedzi i zawija w te sreberka;p
48 2014-10-09 19:18:39 Ostatnio edytowany przez rumpel (2014-10-09 19:19:53)
A mi żal autorki posta.. to nie jej wina, że się zakochała
A co .... jak zaczynała to oczu i rozumu nie miała ???
rumpel
Trolla karmicie. Mówię Wam.
A mi żal autorki posta.. to nie jej wina, że się zakochała
A czyja? Głosy w głowie jej mówiły, co robić? Każdy człowiek potrafi panować nad emocjami, a zakochanie to właśnie emocja. Brak rozsądku i naiwność = głupota. No i 100% jej winy oczywiście.
Troll wlazł do podziemi i już nie ma zamiaru się pokazać
Chyba macie rację no chyba że zrozumiała swoje błędy, nie dziwiłbym się że to byłby facet.
Nie wiem czy to troll, skoro dziewczę konto założyło cztery lata temu... i podobne rozkminy miało...
weronka44 napisał/a:No i humor mi się od razu poprawił:)
od Ciebie odszedł po nastu latach do innej... czyli realne...
To było niezbyt miłe i zdecydowanie zbędne.
Zostawić to , to grzech ciężki
56 2014-10-10 16:03:16 Ostatnio edytowany przez ona87 (2014-10-10 16:57:02)
ona87 napisał/a:weronka44 napisał/a:No i humor mi się od razu poprawił:)
od Ciebie odszedł po nastu latach do innej... czyli realne...
To było niezbyt miłe i zdecydowanie zbędne.
wyśmiewanie autorki też nie jest miłe... i zbędne!
Ja się nie śmiałam z autorki tylko z komentarzy /sorki autorko/ ![]()
Ja się nie śmiałam z autorki tylko z komentarzy /sorki autorko/
ty jestes nie na tej stronie,,jak ci tak wesolo,,,
Zostawić to , to grzech ciężki
.........ja po przemyśleniu sprawy też się z tym zgodzę.
Odnośnie emocji- to uważam, że niektórzy nie potrafią nad nimi panować, właśnie dlatego, że to emocje. To wielka siła, która ludzi pcha do zdrad i morderstw. A na trzeźwo, po wyciszeniu emocji, wcale by tego nie zrobili.
Droga Autorko błędem było wogóle wejście w relacje z żonatym mężczyzną. Sam początek był błędem.
To ty ustalasz granice. Pozwoliłaś mu na przekroczenie granic koleżeństwa. Koleżeństwo i zwierzanie się to nic złego. Można czasami komuś pomóc. Trzeba zaznaczać granice. Mieć jakieś zasady, kręgosłup moralny. Jeżeli się tego nie przestrzega to wszystko potem się sypie. Przeżywa się zbyt trude, wyniszczające sytuacje, które są wynikiem nie przestrzegania i łamania "kodeksu" podstawowych zasad życiowych.
Choćby proste powiedzenie "nie czyń drugiemu co tobie nie miłe" takie niby proste.......
Ty byłaś wolna, on nie. To on zawinia wobec żony , ale i ciebie. Sam siebie w swym egoizmie niszczy.
Jeszcze jedno. Czasami lęk przed samotnością (to też emocja) pcha nas w takie chore układy.
Jesteś jeszcze młoda, bez problemu ułożysz sobie życie z wolnym facetem.
A mi żal autorki posta.. to nie jej wina, że się zakochała
A czyja? oO
Konsekwencje. Jakie beda konsekwnecje jesli dalej bedziecie razem? O tym pomysl. Ew. rostanie zawsze jest bolesne i zawsze sie to przezywa. Tak czy siak troche ze soba juz przezyliscie. Dalej jednak jestes "sama". Nie wiem co Ci doradzic w tym sensie ze trudno zerwac taka wiez zwlaszcza jesli sie widujecie. Dlatego zasady ulatwiaja zycie bo pozwalaja na unikniecie takich sytuacji. Weszlas w cos, trudno stalo sie. Skoro jednak widzis ze nie tedy droga to powoli zaczynasz dojrzewac do decyzji. Decyzji zeby sytuacj byla jasna i "unormowana". Podwojne zycie, to nie jest typowa unormowana sytuacja. Na pewno jest Ci ciezko. Wspolczuje Ci poniewaz sam odpowiadam za taka sytuacje wiele lat temu. Dopiero po latach zaczalem zalowac. Dopiero po latach zrozumialem ze krzywdzilem kogos. Moze warto bylo sie przyjaznic ale nie wykraczac poza pewne ramy? Na to moze juz jednak byc za pozno. Skoro Cie to rani to powinnas o tym mowic. Moze w koncu oboje cos zrozumiecie?
Witajcie, poczytałam właśnie Wasze posty. Nie ukrywam, że macie dużo racji i chyba sama się o tym przekonałam. Wiem, że to wszystko nie powinno mieć miejsca, nigdy nie miało prawa się to zdarzyć a jednak stało się inaczej... Moje postanowienie noworoczne było aby postawić sprawę jasno i tak też zrobiłam. Usłyszałam z jego ust, że póki co nie może nic zrobić więc powiedziałam, że w takim razie koniec z nami bo ja nie mogę w tym tak tkwić. Usłyszałam że to jest moja decyzja i że on nie chce tego kończyć. Proszę pomóżcie mi wytrwać w tym moim postanowieniu. Najgorsze jest to, że będziemy się widywać w pracy. Może ktoś z Was przeżył coś podobnego i jest w stanie dodać mi otuchy, może coś doradzić?
Otuchy?
hahahahah, dobre
Ja przeżyłam coś podobnego /jestem tą żoną/ i dodam ci... dodam ci... kurde - nic ![]()
A, nie, jednak dodam: to wspaniały, cudowny człowiek. Trzymaj się go dziewczyno
Wiem, że źle zrobiłam ale to nie powód aby teraz przekreślać człowieka i jeszcze go dołować...