Czekam... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

Temat: Czekam...

Witam.

Przeczytajcie drogie Panie i oceńcie to co poniżej. Każda myśl jaka przyjdzie Wam do głowy będzie cenna.
Poznaliśmy się dwa lata temu (ja 36 Ona 24 lata). Długo wahała się czy angażować się w ten związek. Po roku zaufała, oczekując dojrzałego faceta, który wie czego chce.
Twierdzi że we mnie tego nie znalazła. Bywały dni cudowne, po czym następowały złe. I tak cały czas sinusoida zachowań: dobrze-źle-dobrze-źle. Rozstania i powroty. Po kilku miesiącach takiej huśtawki - w której jednocześnie ja kupowałem dla Nas duże i ładne mieszkanie, Ona stwierdziła ze się boi. Rozstaliśmy się na dwa tygodnie, wracaliśmy na kolejny tydzień. Taka sytuacja trwała do początku tego miesiąca.
Nagle z pełnej wątpliwości kobiety, stała się uśmiechnięta, zadowolona. Skończyły się SMS z obawami, pretensjami, skończyły się emocje.
Pojawił się inny. Młodszy. Zastałem ich na spacerze, zakończonym nocną schadzką. On przed nią klękał, czule patrzył w oczy. W tym momencie brutalnie zakończyła wszystko. W jednej chwili.
Zadzwoniłem po dwóch dniach. Powiedziałem że będę czekać, bo dla mnie to miłość o którą warto walczyć. Po ludzku nie wiem jak to poukładać, ponad ludzko wiem że ona wszystko wytrzyma.
Obiecałem że poczekam rok. Wysłałem list z takim zapewnieniem. Że rok poczekam, żeby zatrzeć niesnaski tego minionego i być razem. Od tamtej pory każdego dnia wysyłam jednego sms'a z kolejnym numerem dnia. Bez żadnego słowa więcej. O to po prostu 1, 2, 22....
Po miesiącu zadzwoniła pewnego wieczoru z pytaniem, o coś tam w samochodzie. Podpowiedziałem, podziękowała i tyle,
Jak na to patrzycie, jak oceniacie. Każda kobieca myśl w tym temacie będzie dla mnie ważna

R.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czekam...

Laska ma 24 lata ale emocjonalność nastolatki, Ty z tego co piszesz (czekanie rok, haha) też nie lepiej, więc żeście się dobrali. Kupować mieszkanie dla takiej nieogarniętej małolaty która sama nie wie czego chce? Zastanów się dwa razy wink

3

Odp: Czekam...

Wybacz, ale oboje jesteście śmieszni, a Ty chyba najbardziej..

Człowieku ogarnij się i nie rób z siebie idioty.

I Ty masz 36 lat?

4

Odp: Czekam...

Ma 38 wink 36 miał jak się poznali.
A do autora, ogarnij się i zachowuj się jak dorosły mężczyzna, a nie jak chłopiec, który dopiero odebrał dowód osobisty.

5

Odp: Czekam...

no coś mnie rzeczywiście zabrało z rzeczywistości....



SM78 napisał/a:

Ma 38 wink 36 miał jak się poznali.
A do autora, ogarnij się i zachowuj się jak dorosły mężczyzna, a nie jak chłopiec, który dopiero odebrał dowód osobisty.

6

Odp: Czekam...

Powiem Ci ze swojej, prywatnej perspektywy. Też miałam starszego faceta o 10 lat. Też odeszłam. To była zamotana sytuacja. Dał mi w tyłek, ja jemu. Z tą różnicą, że ja umiem się przyznać do tego, a on rżnie ofiarę losu, a ja jestem ta zła i okropna co zraniła. No cóż, żal mi chłopa, tej jego niezaradności i cipciowatości. Też z jego strony były wielkie wyznania, plany ślubu, sraty pierdaty. Prawda jest taka, że nadal  mieszka z mamusią, drze koty z ojczymem i gra w gierki internetowe <chłop ma 35 lat>.
I też nie umiał rozstania przyjąć z honorem, tak jak Ty. Płakał, rozpaczał, że się poprawi, że się zabije, dzwonił, pisał. Wiesz co takie zachowanie wywołuje u kobiety? Niechęć i całkowity brak szacunku, wręcz odrazę. Ze mną też chłopak zrywał ale NIGDY nie płakałam przy nim z tego powodu, z podniesioną głową, przyjmowałam komunikat i basta. Płakałam dużo, cierpiałam ale nie zamierzam się płaszczyć przed kimś kto mnie nie chce i jego powrót może być z Bożej łaski. Fuck off. Takie życie.
Sfrajerzyłeś się i robisz to nadal. Laska być może wróci, jak nowy kochaś da jej kosza, albo nie będzie go stać na mieszkanko dla gwiazdy. Będzie jej wygodnie z Tobą. Podłe ale tak to widzę. A jak zjawi się nowy eksponat, znów będzie potrzebować przerwy w związku. I tak do usranej śmierci. Ogarnij się i zacznij szanować samego siebie. Bez tego żadna kobieta nie będzie szanować Ciebie.

7

Odp: Czekam...

Dziewczyny rozlozyly Twoj przypadek na czynniki pierwsze i maja racje. Nic dodac nic ujac.

8

Odp: Czekam...

To może rozjaśnie,.

To co ją przerażało to moja praca - działam w branży eventowej (hostessy, wyjazdy incentive,
ciągłe podróże) wiec to raczej nie cipowatość tu zagrała ale ciągła zazdrośc o kobiety których jest dużo na mojej drodze zawodowej. Nie umiałem w tym zakresie jej uspokoić..
Kochałem ją ale w tym zawodowym pędzie dbałem o fajną jakość życia, zabrakło uczuć.
Zadne mieszkanie z rodzicami itp. pełna samodzielność.
Skoro więc zabrakło jej moich uczuć i wpadła w ramiona jakiegoś młodziana, to może warto zawalczyć a nie postąpić jak wszyscy czyli odpuścić i szukać następnej ?
Nie płaczę, nie lamentuje, nie groże pójściem na tory pod TLK, tylko napisałem "Kocham Cię i widzę Nas razem" i czekam na dowód czego wysyłam Ci jednego smsa dziennie. Ze czekam, a Ty sie zastanów

To takie marne ?

R.


Agnieshka napisał/a:

Powiem Ci ze swojej, prywatnej perspektywy. Też miałam starszego faceta o 10 lat. Też odeszłam. To była zamotana sytuacja. Dał mi w tyłek, ja jemu. Z tą różnicą, że ja umiem się przyznać do tego, a on rżnie ofiarę losu, a ja jestem ta zła i okropna co zraniła. No cóż, żal mi chłopa, tej jego niezaradności i cipciowatości. Też z jego strony były wielkie wyznania, plany ślubu, sraty pierdaty. Prawda jest taka, że nadal  mieszka z mamusią, drze koty z ojczymem i gra w gierki internetowe <chłop ma 35 lat>.
I też nie umiał rozstania przyjąć z honorem, tak jak Ty. Płakał, rozpaczał, że się poprawi, że się zabije, dzwonił, pisał. Wiesz co takie zachowanie wywołuje u kobiety? Niechęć i całkowity brak szacunku, wręcz odrazę. Ze mną też chłopak zrywał ale NIGDY nie płakałam przy nim z tego powodu, z podniesioną głową, przyjmowałam komunikat i basta. Płakałam dużo, cierpiałam ale nie zamierzam się płaszczyć przed kimś kto mnie nie chce i jego powrót może być z Bożej łaski. Fuck off. Takie życie.
Sfrajerzyłeś się i robisz to nadal. Laska być może wróci, jak nowy kochaś da jej kosza, albo nie będzie go stać na mieszkanko dla gwiazdy. Będzie jej wygodnie z Tobą. Podłe ale tak to widzę. A jak zjawi się nowy eksponat, znów będzie potrzebować przerwy w związku. I tak do usranej śmierci. Ogarnij się i zacznij szanować samego siebie. Bez tego żadna kobieta nie będzie szanować Ciebie.

9

Odp: Czekam...

A ja Cię popieram.
Tyle że nie wierze w taką wytrwałość.

10

Odp: Czekam...

A dzieki.
Toteż w tych okolicznościach o których pisze, ciekawi mnie drogie Panie jak byście, odbierały taki codzienny sms z dowodem że ktoś czeka. Bez względu na to co się stało.

Miłej soboty
R.

vejle 2014 napisał/a:

A ja Cię popieram.
Tyle że nie wierze w taką wytrwałość.

11

Odp: Czekam...

Myślę, że dla niej to bardzo fajne wyjście, nie wyjdzie jej z jednym, wróci do ciebie. Ale czy naprawdę tak słabo się cenisz, że nie będzie ci przeszkadzało(jeżeli do siebie wrócicie), że jesteś z nią, bo z tamtym nie wyszło? Dla mnie to brak godności. Mogłabym kochać do szaleństwa, ale nie pozwoliłabym sobie na bycie kołem zapasowym.

12

Odp: Czekam...
robert1976 napisał/a:

A dzieki.
Toteż w tych okolicznościach o których pisze, ciekawi mnie drogie Panie jak byście, odbierały taki codzienny sms z dowodem że ktoś czeka. Bez względu na to co się stało.

Miłej soboty
R.

vejle 2014 napisał/a:

A ja Cię popieram.
Tyle że nie wierze w taką wytrwałość.

Ja bym odbierała bardzo pozytywnie. Prawdopodobnie imponowała by mi wytrwałość w dążeniu do celu i zdecydowanie. Jednak to zależy od tego, czy ta osoba mi się chociaż trochę podoba, czy nie zrobiła mi jakiejś krzywdy, czy nie czuję do niej obrzydzenia z jakiegoś powodu, czy nie czułabym się molestowana w ten sposób. Mogłabym to równie dobrze odbierać wtedy jako napastowanie i przeszkadzałoby mi to. Zatem wszystko zależy od tego, co naprawdę o Tobie myśli ta kobieta.

13

Odp: Czekam...

Mnie się to nie podoba. Od razu zadzwoniłabym i porozmawiałabym  na ten temat. Karmisz jej ego.

14

Odp: Czekam...

No wiec wyglada na to że to nie jest molestowanie z mojej strony, bo zeszłotygodniowy telefon nie był pełen pretensji - odczep się, daj spokój, nie męcz konia, tylko był związany z jakimś tam samochodowym problemem. I zakończył się zdawkowym życzę Ci wszystkiego dobrego.
Myślę więc że jeżeli są tam jakieś pogubione uczucia, zranienia, braki - to codzienny sms z kolejną cyferką - oznaczająca "ja wciąż czekam", jest pozytywny. Wyciągam rękę bo mi na Niej zależy, ale spokojnie bez histerii, łez i wygłupów czekam na jej ruch. Myślę że to dojrzałe, a nie gówniarska kupka nieszczęścia prosząca "wróć do mnie". Jasno się określiłem - że dla mnie miłość to nieco więcej niż kolorowy obrazek z serduszkiem, to także trwanie w Niej kiedy nie ma walentynkowego nastroju, tylko jest taka zawieszka, z której coś wyniknie - albo się odezwie albo po długim czasie pochowam ją w swoim sercu. Ale tego się nie zrobi z dnia na dzień. 
Inna sprawa że ja nie chce się wiązać z nikim innym bo tak czy siak po rozstaniu dobrze dać sobie czas na "żałobę". Rozstanie było chaotyczne, bo znalazłem ją z innym facetem, na randce, spacerze zwał jak zwał. To było jakiś czas temu w piątek - a na niedzielę byliśmy umówieni do teatru. Więc gdzieś tam się pogubiła. Wiem że ją zaskoczyłem tym że ją znalazłem w takich a nie innych okolicznościach. Wiem, że podejrzwając mnie o  kontakty z innymi kobietami, które przekraczają granice zawodowe - sama zapewniała że dopóki nas coś wiąże nie spotka się z nikim innym. Więc zapewne też głupio jej teraz spojrzeć w oczy. Bo to zapewnienie skaleczyła.
Absolutnie nie wiem co u Niej, nie węszę, nie sprawdzam. Zyje swoim życiem, z tym maleńkim i ważnym dla mnie epizodem każdego dnia w postaci SMSa, że czekam. Bo czekam.

Chyba nic mądrzejszego zrobić nie można. Jak myślicie ?Co będę się odcinał, robił jakieś uniki, skoro chce z Nią pomimo złych chwil, przeźyć te lepsze. Mądrzejszy o pewne doświadczenia.
Czekam. Piszcie co Wam przychodzi na myśl. To forum i Wasz myśli są dla mnie cenne.
Robię swoje, słucham Was.


R.

15

Odp: Czekam...

Wszystko rozumiem, to ze chcesz czekac, to ze chcesz odbudować związek itp. Z punktu widzenia kobiety mysle ze to cenna informacja ktora przekazałeś juz swojej partnerce. Jednak to codzienne wysylanie smsa z odliczaniem kolejnych dni jest moim zdaniem niepoważne i nie na miejscu.
Powiedziałabym nawet ze stwarzasz swoista presje na jej decyzje. Dla mnie to malo męskie i w moim odczuciu zakrawa nawet na rodzaj desperacji. A takie zachowanie raczej nie wzbudzala szacunku. Zalecałabym raczej odcięcie sie od dziewczyny na jakiś czas. Tak by mogla w ciszy sie zastanowić czy na prawdę chce zakończyć związek z Toba. Te Twoje smsy powodują ze jest tak pewna Ciebie ze nie ma nawet możliwości by zatęsknić. Ona hula z jakimś gościem a Ty czekasz z otwartymi ramionami.. I jeszcze ją co dzien informujesz ile dni moze bezkarnie sie z nim bawić.

16

Odp: Czekam...

No ja wlasnie lubie dotrzymywac slowa. A zobowiazalem sie sam przed soba i przed Nia, ze dopoki widze sens czekania - bede kolejnymi cyframi, liczbami o tym zapewnial. Dla siebie, ze sa w tym solidne fundamenty i takoz samo dla Niej.
Pewnie, ze mozna się odciac ale ja nie chce z litosci, czy jej ciekawosci proby kontaktu. Po co robic zagrywki ktorych nie chce. Chce szczerosci stad i ja jestem szczery. Wciaz kocham.
Ona robi swoje. Ja zas dopoki budze sie i zasypiam z mysla ze czekam, odliczam dni, dajac pewnosc ze nie odpuszczam bo mi smutno, albo ze moje slowa byly rozpaczliwa proba pt. Wroc, bo juz siedem dni czy cos.
Psy szczekaja, karawana idzie dalej.
Bo milosc cierpliwa jest. Potwierdzam. Jest.

Ale rady Pan sa cenne. Szczegolnie jak piszecie jak Wy zareagowalybyscie na taki dowod ze ktos na Was czeka, pomimo Waszych wad, bledow, poplatanych mysli.

Nawet jak przegram to bede wiedzial ze przynajmniej walczylem.

R.

Gabi14 napisał/a:

Wszystko rozumiem, to ze chcesz czekac, to ze chcesz odbudować związek itp. Z punktu widzenia kobiety mysle ze to cenna informacja ktora przekazałeś juz swojej partnerce. Jednak to codzienne wysylanie smsa z odliczaniem kolejnych dni jest moim zdaniem niepoważne i nie na miejscu.
Powiedziałabym nawet ze stwarzasz swoista presje na jej decyzje. Dla mnie to malo męskie i w moim odczuciu zakrawa nawet na rodzaj desperacji. A takie zachowanie raczej nie wzbudzala szacunku. Zalecałabym raczej odcięcie sie od dziewczyny na jakiś czas. Tak by mogla w ciszy sie zastanowić czy na prawdę chce zakończyć związek z Toba. Te Twoje smsy powodują ze jest tak pewna Ciebie ze nie ma nawet możliwości by zatęsknić. Ona hula z jakimś gościem a Ty czekasz z otwartymi ramionami.. I jeszcze ją co dzien informujesz ile dni moze bezkarnie sie z nim bawić.

17

Odp: Czekam...

No ja wlasnie lubie dotrzymywac slowa. A zobowiazalem sie sam przed soba i przed Nia, ze dopoki widze sens czekania - bede kolejnymi cyframi, liczbami o tym zapewnial. Dla siebie, ze sa w tym solidne fundamenty i takoz samo dla Niej.
Pewnie, ze mozna się odciac ale ja nie chce z litosci, czy jej ciekawosci proby kontaktu. Po co robic zagrywki ktorych nie chce. Chce szczerosci stad i ja jestem szczery. Wciaz kocham.
Ona robi swoje. Ja zas dopoki budze sie i zasypiam z mysla ze czekam, odliczam dni, dajac pewnosc ze nie odpuszczam bo mi smutno, albo ze moje slowa byly rozpaczliwa proba pt. Wroc, bo juz siedem dni czy cos.
Psy szczekaja, karawana idzie dalej.
Bo milosc cierpliwa jest. Potwierdzam. Jest.

Ale rady Pan sa cenne. Szczegolnie jak piszecie jak Wy zareagowalybyscie na taki dowod ze ktos na Was czeka, pomimo Waszych wad, bledow, poplatanych mysli.

Nawet jak przegram to bede wiedzial ze przynajmniej walczylem.

R.

Gabi14 napisał/a:

Wszystko rozumiem, to ze chcesz czekac, to ze chcesz odbudować związek itp. Z punktu widzenia kobiety mysle ze to cenna informacja ktora przekazałeś juz swojej partnerce. Jednak to codzienne wysylanie smsa z odliczaniem kolejnych dni jest moim zdaniem niepoważne i nie na miejscu.
Powiedziałabym nawet ze stwarzasz swoista presje na jej decyzje. Dla mnie to malo męskie i w moim odczuciu zakrawa nawet na rodzaj desperacji. A takie zachowanie raczej nie wzbudzala szacunku. Zalecałabym raczej odcięcie sie od dziewczyny na jakiś czas. Tak by mogla w ciszy sie zastanowić czy na prawdę chce zakończyć związek z Toba. Te Twoje smsy powodują ze jest tak pewna Ciebie ze nie ma nawet możliwości by zatęsknić. Ona hula z jakimś gościem a Ty czekasz z otwartymi ramionami.. I jeszcze ją co dzien informujesz ile dni moze bezkarnie sie z nim bawić.

18 Ostatnio edytowany przez stenia_white (2014-10-04 17:01:34)

Odp: Czekam...

Ja uważam, że to bardzo romantyczne, co robisz. Myślę, że ona kiedyś to doceni. Ale raczej nastąpi to za wiele lat i będzie Cię miło wspominać. Obecnie jest raczej za młoda mentalnie żeby doceniać takie sprawy.  Może lepiej zapomnieć i następnym razem ulokować uczucia lepiej.

19

Odp: Czekam...

Bedziemy Cie dopingowac , ciekawe jak to sie skonczy.
Moim zdaniem kiedy zaczyna sie prawdziwa milosc dume i honor trzeba schowac do kieszeni.
A czy to ta prawdziwa zobaczysz za kilka miesiecy,

20

Odp: Czekam...

Zapewne tak będzie.
Jak kocha to nie pozostanie obojętna. Jak nie kocha, to nie odpowie i niech idzie swoją drogą.
Ja moją obrałem i Nią krocze. Czyli czekam - dając codzienny znak, że to dojrzała
decyzja o daniu Jej, sobie, Nam czasu.
Co z nim zrobi nie wiem. Czas pokaże.

Romantyczne ? Pewnie tak. Wręcz ktoś mi powiedział że to takie czekanie na syna
marnotrawnego który się zagubił...:) Czyli robi się i romantycznie i biblijnie.

Udanej niedzieli, ja moją zaplanowałem gastronomicznie z dobrym winem i dobrym
towarzystwem. Ale wśród znajomych tego tematu nie poruszam. Z Wami się dziele.
I to forum jest dobre - bo tu można szczerze powiedzieć że istotnie kochając
dumę i honor można spakować w kieszeń. Tę najgłebszą.

Dobrego dnia, dobrych myśli
R.


vejle 2014 napisał/a:

Bedziemy Cie dopingowac , ciekawe jak to sie skonczy.
Moim zdaniem kiedy zaczyna sie prawdziwa milosc dume i honor trzeba schowac do kieszeni.
A czy to ta prawdziwa zobaczysz za kilka miesiecy,

21

Odp: Czekam...

Ciężko mi zdecydować, czy te smsy to romantyzm czy desperacja... Niemniej jednak jestem pewna, że w ten sposób podsycasz nadzieję, która drzemie w Tobie. Że opamięta się, że wróci, że będzie żyli długo i szczęśliwie...

22

Odp: Czekam...

Oczywiście że mam nadzieję że wróci.
Czy desperacja - raczej nie, romantyzm - raczej tak.
Dałem sobie i Jej czas - dotrzymuje danego słowa.
Ale jak poczuje że pochowałem ją w swoim sercu - to je przestanę wysyłać
Ale to jeszcze nie jest ten moment.

Ale cenie sobie Wasze opinie w tym temacie.
Na Wybrzeżu słonecznie - idę na niedzielny obiad na świeeeeżutkim powiertzu,

In touch moi drodzy smile

R.

Gemma napisał/a:

Ciężko mi zdecydować, czy te smsy to romantyzm czy desperacja... Niemniej jednak jestem pewna, że w ten sposób podsycasz nadzieję, która drzemie w Tobie. Że opamięta się, że wróci, że będzie żyli długo i szczęśliwie...

23

Odp: Czekam...

Wiesz, że w ten sposób stajesz się otwartą furtką? Wyjściem awaryjnym na gorszy czas?

Odp: Czekam...

Robercie, karmisz się tylko nie potrzebną nadzieją. Wiem, że zderzenie z rzeczywistością boli, bardzo i dopuszczenie do siebie myśli, że to już koniec nie jest łatwe bo trzeba się zmierzyć z całym wachlarzem niezbyt przyjemnych emocji, ale im szybciej to zrobisz tym szybciej się wyleczysz. Mnie też bolało, baaaaaaaaardzo myślałam, że to koniec świata i, że ten ból i żal nigdy nie minie, a jednak minął i teraz były partner jest dla mnie tylko wspomnieniem. smile

25

Odp: Czekam...

Zyli co radzicie, zakopac nadzieje i nie wystawiac sie z otwartym sercem ?
Bo istotnie widze chociazby na fb ze dziewcze kwitnie w nowym zyciu a moje
Smsy sa dla niej tylko pozywka ze bidak sie nie moze zebrac i pojsc naprzod ?

R.

26

Odp: Czekam...

Robercie (zakładam, że właśnie tak masz na imię), otwarte serce jest czymś, co można łatwo podeptać. Pogódź się z tym, co się zdarzyło i spróbuj przeboleć. Nie ma lepszego panaceum na rozstanie.

27

Odp: Czekam...

Widać, że na prawdę jesteś w niej zakochany. Moim zdaniem ona nie dojrzała jeszcze do poważnego związku. Bo ona nie robiła nic innego jak się Tobą bawiła. Poznała kogoś innego, kogoś "lepszego" niż Ty i Cię zostawiła. Telefon wykonany przez Nią do Ciebie, tylko potwierdził, że ona nic tak na prawdę pewnie nie czuła do Ciebie (choć trudno mi jest się wypowiadać za Nią), lecz sprawia takie wrażenie.
Wydajesz się być miłym i wrażliwym mężczyzną, na pewno uporasz się z tą sytuacją i będzie w Twoim życiu tylko już lepiej, choć sama wiem, że nie łatwo jest zapomnieć. Jednakże życzę Ci powodzenia!

28

Odp: Czekam...

Witam

No i mijają kolejne dni, a ja ślę kolejne smsy.
Powiecie głupie ? Po ponad dwóch miesiącach, zadzwoniłem ja żeby zapytać
jak się miewa. Rozmowa wydaje się trudna, ale potrzebna, bo oddzwoniła
z totalnym nie na wszystko. A ja powiedziałem "do niczego Cie nie namawiam,
ja czekam" - rób swoje, ja robię swoje.
Zakończyliśmy, słowami "miłego dnia"

I co sądzicie ? Takie trwanie przy swoim ?

R.

29

Odp: Czekam...
robert1976 napisał/a:

(...)Od tamtej pory każdego dnia wysyłam jednego sms'a z kolejnym numerem dnia. Bez żadnego słowa więcej. O to po prostu 1, 2, 22....(...)
No i mijają kolejne dni, a ja ślę kolejne smsy.
Powiecie głupie ? Po ponad dwóch miesiącach, zadzwoniłem ja żeby zapytać
jak się miewa. (...)

Twoje obecne zachowanie nosi znamiona stalkingu. Będąc na jej miejscu Twój numer telefonu wpisałabym na "czarną listę".

30

Odp: Czekam...

Robercie,
osobiście jestem zwolennikiem walczenia o miłość. Wyznaję zasadę, aby w uczuciach nie kalkulować i nie obmyślać strategii. I tak, wierzę, mimo iż jest wielu przeciwników takiego myślenia, ze warto. Warto być w zgodzie z samym sobą i postępować z głębi siebie.
Niemniej nie można tez tracić obrazu rzeczywistości.
Do miłości nie da się nikogo przekonać, namówić, zachęcić - bo uczucie, to prawdziwe, o które wszystkim nam chodzi, jest nieprzekupne.
Uważam, ze jesteś wrażliwym facetem prawdziwie kochającym - ale sam, uczciwie, bo własnie Ty wiesz to najlepiej, znając cała sprawę naprawdę dogłębnie, czy warto walczyć miesiąc za miesiącem? Czy warto czekać rok?
Czy dając ten czas, tak naprawdę, nie dałeś go właśnie sobie a nie jej?...
Myślę, że dając rok dałeś go swojej nadziei, swojemu uczuciu, swoim pragnieniom i chęci czekania na nią...

Samo pisanie smsów z kolejnym dniem - wydaję się pięknym dowodem uczucia, ale tylko wtedy, gdy druga strona też kocha.
Co znaczą te cyfry?... że ciągle czekasz.
Tylko czy warto czekać na spełnienie swoich wyobrażeń o uczuciu?

bo oddzwoniła z totalnym nie na wszystko

Może już czas abyś nie żywił się złudzeniami?

31

Odp: Czekam...

Hmm powiem ci stary tak: są kobiety które w tym wieku są dojrzałe a są takie które myślą jeszcze jak nastolatki ale próbują pokazać/udać kogoś/coś innego... Ty jak na teraźniejsze "38 lat" jesteś dla niej praktycznie ojcem... po prostu się tobą znudziła i tyle... ona szuka po prostu ciągle szuka i nie sądzę aby już do ciebie wróciła... zresztą jak do tej pory to moim zdaniem dawno powinieneś być ustatkowany...

32

Odp: Czekam...

Jak wyślesz SMSa o treści "365" to uświadomisz sobie, że straciłeś rok i jak głupi jesteś.
Szkoda mi Cię trochę, bo nie ma to jak wyobrazić sobie i wyidealizować coś czego nie ma.

robert1976 napisał/a:

Długo wahała się czy angażować się w ten związek. Po roku zaufała, oczekując dojrzałego faceta, który wie czego chce.
Twierdzi że we mnie tego nie znalazła.

Dziewczyna spróbowała i nie wypaliło. Powiedziała Ci czemu, a Ty ją tylko utwierdzasz w tym, że nie jesteś dojrzały.
Kto się tak zachowuje? Ogarnij się.
Przypominasz mi Wertera, który męczy się z własnej głupoty... Faceci.
Ona do Ciebie nie wróci, albo zrobi to z litości.
To jest żałosne.

33

Odp: Czekam...

Witaj Robert, mam nadzieję że nie dostanę złotej łopaty za ten odkop, ale dopiero dziś przeczytałem wiadomość.

Myślę że wszystko w Twoim temacie zostało powiedziane, padały stwierdzenia że warto walczyć o miłość... Oczywiście warto, tylko czym jest miłość? Czy to te motylki latające po żołądku, czy zrozumienie pewnych podstawowych relacji, do których obie strony dojrzały i potrafią się nimi dzielić, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.

Czytając Twój temat odniosłem wrażenie że Twoja była partnerka nie była na tyle dojrzała, żeby potrafić zrozumieć to o czym mówię.

Poza tym wszystkim w dobrym związku trzeba utrzymywać pewien balans, to zupełnie tak jakbyś poszedł ze swoją dziewczyną na huśtawkę dla dwóch osób, nie możesz obciążać tylko swojej strony pełnym zaangażowaniem bo zabawa straci sens, Twoja partnerka będzie wisieć w powietrzu aż w końcu jej się znudzi. Obawiam się że w Twoim przypadku było podobnie.
Dlaczego tak twierdzę? Po przeczytaniu dalszej części Twojej 'historii', podjąłeś pewien schemat często występujący w przypadku porzuceń i stałeś się emocjonalnym terrorystą, może i w wersji 'light', ale mimo wszystko...
Wbrew temu co uważasz każda twoja wiadomość to krok do tyłu. To co może Ci przynieść spokój to tylko i wyłącznie opanowanie i zaangażowanie się w swoje sprawy.
Nawet gdybyś chciał kontynuować ten moim zdaniem bez przyszłości związek to paradoksalnie największe szanse masz przez zerwanie jakiegokolwiek kontaktu.

Tak więc pierwszy krok jaki musisz teraz zrobić to ruszyć do przodu, przestać się cofać, prześladują Cię mówiąc kolokwialnie demony przeszłości, w praktyce jest to zwykły kawałek Twojej głowy zwany podświadomością. Zakiełkowała Ci tam myśl bębniąca rytmicznie melodię - ona musi być ze mną.
Tymczasem to zwykła bzdura, ludzie uwielbiają dać się omamić swojej głowie i podejmować jej decyzje za siebie.
Lubisz kiedy ktos decyduje za Ciebie? No jasne nikt tego nie lubi, więc włączamy logiczne myślenie i podejmujemy decyzje sami, pozwól że podpowiem - kasujesz numer i zrywasz wszystkie kontakty, nie ma takiej osoby. Jak już się otrząśniesz to zacznij myśleć o sobie i nie jak o porzuconej fajtłapie tylko facecie, który ma zalety i potrafi się nimi podzielić.

34

Odp: Czekam...
iceman napisał/a:

...Tak więc pierwszy krok jaki musisz teraz zrobić to ruszyć do przodu, przestać się cofać, prześladują Cię mówiąc kolokwialnie demony przeszłości, w praktyce jest to zwykły kawałek Twojej głowy zwany podświadomością. Zakiełkowała Ci tam myśl bębniąca rytmicznie melodię - ona musi być ze mną.
Tymczasem to zwykła bzdura, ludzie uwielbiają dać się omamić swojej głowie i podejmować jej decyzje za siebie.
Lubisz kiedy ktos decyduje za Ciebie? No jasne nikt tego nie lubi, więc włączamy logiczne myślenie i podejmujemy decyzje sami, pozwól że podpowiem - kasujesz numer i zrywasz wszystkie kontakty, nie ma takiej osoby. Jak już się otrząśniesz to zacznij myśleć o sobie i nie jak o porzuconej fajtłapie tylko facecie, który ma zalety i potrafi się nimi podzielić.

Podpisuję się pod słowami icemana, bo podobne mam odczucia po zapoznaniu się z sytuacją Autora.
Pisanie tych ...codziennych smsów tylko dodatkowo ciągnie w dół. I trochę infantylnie to wygląda.
Jeśli już musisz, to napisz nagle i po raz ostatni smsa, nawet dziś z numerem 365 i zamilknij... A potem - z czasem - zapomnisz. Swoja drogą chyba dziwnie by Ci było, gdybyś po wysłaniu kiedyś tam w przyszłości tego z numerem ostatnim ...zorientował się, że ona zmieniła telefon smile
Nie rób z siebie takiego wiernie czekającego na panią pieska. Nie chciała, nie chce być z Tobą - to fruuu! Miej świadomość swojej wartości.
Szkoda jej na kogoś, kto nie potrafił tego cenić...

35 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2014-12-02 14:52:12)

Odp: Czekam...
robert1976 napisał/a:

Witam

No i mijają kolejne dni, a ja ślę kolejne smsy.
Powiecie głupie ? Po ponad dwóch miesiącach, zadzwoniłem ja żeby zapytać
jak się miewa. Rozmowa wydaje się trudna, ale potrzebna, bo oddzwoniła
z totalnym nie na wszystko. A ja powiedziałem "do niczego Cie nie namawiam,
ja czekam" - rób swoje, ja robię swoje.
Zakończyliśmy, słowami "miłego dnia"

I co sądzicie ? Takie trwanie przy swoim ?

R.

Hmm.. nie będę oszukiwać. Mnie by to ujęło,myślę że nawet większość kobiet, ale tylko wtedy gdy miłość by nie wygasła. Rzadka rzadkość to co robisz. Tylko tutaj możesz w pewnym sensie skrzywdzić siebie bo może się okazać,że panna na którą czekasz wcale nie rozmyśla,nie daje sobie czasu, używa życia, podbudowuje swoje ego i czuje się pewnie bo zawsze jest koło ratunkowe. Już ktoś to napisał wcześniej. No ale skoro ma Ci być lepiej ze świadomością że nie położyłeś na tym kreski i walczyłeś to trwaj, to też zaleta że tak twardo stoisz przy swoim, tylko musisz się liczyć z tym,że ten rok dawania sobie nadziei może skończyć się bez osiągniętego celu. Byle byś nie miał później pretensji i żalu do samego siebie za te 12 miesięcy czekania

36

Odp: Czekam...

tez sie dolaczam do tych doradztw...lepiej daj sobie spokoj z nia bo jesli zostawisz jej taka furtke to bedziesz czekal rok dwa a i moze wiecej bo ona w tym czasie bedzie probowala wszytskich na okolo a jak cos nie pojdzie to ma ciebie jako wiernego czekajacego psa.
W zyciu tak nie jest albo woz albo przewoz.....lepiej bedzie jak sobie bardziej poukladana dziewczyne znajdziesz.
Szkoda czasu skoro sam po wieku sadzisz ze zbytnio go juz nie masz.

37

Odp: Czekam...

Nie wiem której kobiecie by to schlebialo, nie znam takiej.
Ja bym zmienila numer.

38

Odp: Czekam...
robert1976 napisał/a:

Witam.

Przeczytajcie drogie Panie i oceńcie to co poniżej. Każda myśl jaka przyjdzie Wam do głowy będzie cenna.
Poznaliśmy się dwa lata temu (ja 36 Ona 24 lata). Długo wahała się czy angażować się w ten związek. Po roku zaufała, oczekując dojrzałego faceta, który wie czego chce.
Twierdzi że we mnie tego nie znalazła. Bywały dni cudowne, po czym następowały złe. I tak cały czas sinusoida zachowań: dobrze-źle-dobrze-źle. Rozstania i powroty. Po kilku miesiącach takiej huśtawki - w której jednocześnie ja kupowałem dla Nas duże i ładne mieszkanie, Ona stwierdziła ze się boi. Rozstaliśmy się na dwa tygodnie, wracaliśmy na kolejny tydzień. Taka sytuacja trwała do początku tego miesiąca.
Nagle z pełnej wątpliwości kobiety, stała się uśmiechnięta, zadowolona. Skończyły się SMS z obawami, pretensjami, skończyły się emocje.
Pojawił się inny. Młodszy. Zastałem ich na spacerze, zakończonym nocną schadzką. On przed nią klękał, czule patrzył w oczy. W tym momencie brutalnie zakończyła wszystko. W jednej chwili.
Zadzwoniłem po dwóch dniach. Powiedziałem że będę czekać, bo dla mnie to miłość o którą warto walczyć. Po ludzku nie wiem jak to poukładać, ponad ludzko wiem że ona wszystko wytrzyma.
Obiecałem że poczekam rok. Wysłałem list z takim zapewnieniem. Że rok poczekam, żeby zatrzeć niesnaski tego minionego i być razem. Od tamtej pory każdego dnia wysyłam jednego sms'a z kolejnym numerem dnia. Bez żadnego słowa więcej. O to po prostu 1, 2, 22....
Po miesiącu zadzwoniła pewnego wieczoru z pytaniem, o coś tam w samochodzie. Podpowiedziałem, podziękowała i tyle,
Jak na to patrzycie, jak oceniacie. Każda kobieca myśl w tym temacie będzie dla mnie ważna
Robert,ja myslalam ,ze taki masochizm (wybacz dosadnosc) wystepuje tylko u kobiet.Przeciez ona cie znisczy!Bedziesz cale zycie czekal jak ta niewiasta wyszaleje sie z jakimis panami i wracal do niej by ja pocieszac w przerwie miedzy kolejnymi???Zastanow sie dobrze...pzdr.
R.

39

Odp: Czekam...

Jak ona będzie wiedziała, że ty i tak ją przyjmiesz i będziesz kochał, to będziesz dla niej takim fajnym wentylem bezpieczeństwa - jak jej to będzie pasowało, to się będzie Tobą bawić, wracać, odchodzić, bo wie, że na to pozwolisz. Nie będzie Cię szanować po prostu. Ciężko szanować kogoś, kto się zachowuje jak zbity pies. Miejże trochę godności!

40

Odp: Czekam...
WitchQueen napisał/a:

Jak ona będzie wiedziała, że ty i tak ją przyjmiesz i będziesz kochał, to będziesz dla niej takim fajnym wentylem bezpieczeństwa - jak jej to będzie pasowało, to się będzie Tobą bawić, wracać, odchodzić, bo wie, że na to pozwolisz. Nie będzie Cię szanować po prostu. Ciężko szanować kogoś, kto się zachowuje jak zbity pies. Miejże trochę godności!

Swiete slowa...Wentyl bezpieczenstwa.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024