Witam. Zaczne od poczatku. Poznalam mojego obecnego chlopaka 3 lata temu przez internet. Przez ponad 2 mial dziewczyne. Ja od zawsze czulam do niego "miete". Gdy zerwali postanowilam wyjawic mu swoje uczucia. Przyjal je. Zaczelismy byc ze soba na poczatku stycznia. Jest dla mnie idealny,uklada nam sie rewelacyjnie. Dzielilo nas 500 km wiec widywalismy sie raz na miesiac. Po pewnym czasie zaczeli mnie to meczyc, wiec sie przeprowadzilam do jego miejscowosci. Ale nie tylko dlatego. Pragnelam odmiany,od dwoch lat mam depresje. Chcialam zmiany w zyciu. Teraz,gdy mieszkamy blisko siebie i widujemy sie 3-4 razy w tygodniu jestem radosna i nie czuje prawie smutku. Jest lekiem na moje rozsterki duchowe,pierwszy raz ktos mnie tak pokochal z wzajemnoscia. Niestety,nie znalazlam tu pracy a mieszkam tu juz od 2 miesiecy. Zyje z oszczednosci jednak one powoli sie kurcza. I teraz przechodze do problemu. Jesli nie znajde pracy w ciagu 2-3 tygodni,bede musiala wrocic do swojej miejscowosci gdzie przyjeto by mnie na stare stanowisko. Mam to zagwarantowane. Ale to oznaczaloby rozlake ktora zapewne zakonczyla by sie rozstaniem. Ale jesli nie znajde tu pracy to chyba pojde zebrac. Jestem w calkowitym impasie ![]()
Myśleliście o tym żeby zamieszkać razem? Wtedy rachunki przecież dzielą się na dwa. Co chłopak myśli, mówi o całej sytuacji? Może mógłby Ci chwilowo pomóc dopóki nie znajdziesz pracy? Związek, partnerstwo, pomoc w trudnych sytuacjach itd... Może przyszedł czas próby? Porozmawiajcie na poważnie, bo czasu niewiele, a decyzje poważne