Witajcie!
Na wstępie trochę o mnie - mam 25 lat, cierpię na dysmorfofobię, zwązków w życiu przeżyłam trzy, w aktualnym jestem od 5 miesięcy.
I o moim partnerze - jest w moim wieku i moim zdaniem jest to chyba typ babiarza, miał "dzieści" łóżkowych partnerek, uwielbia towarzystwo kobiet, uwielbia na nie patrzeć. Mimo tego ogólnie traktuje mnie dobrze, dba o mnie, kiedy jestem chora przynosi herbatę lub podaje jedzonko do łóżka. Mówi, że jestem pierwszą kobietą którą tak bardzo pokochał.
Problem, o którym chcę napisać jest pewnie podobny do wielu innych tu poruszanych ale jednak czuję potrzebę napisania paru słów ode mnie.
Na początku naszego związku potrafił zażartować "Hahaha, czy ty w ogóle masz "B"? ", parę razy powiedział, że "lubi mieć za co potrzymać" - no ja akurat jestem bardzo szczupła z natury, takie geny; usiłował wymuszać na mnie, żebym ćwiczyła squaty coby mieć taki fajny tyłek jak panie z jpeg-ów. Po paru rozmowach i łzach z mojej strony podczas tłumaczenia, że takie teksty mnie dobijają, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę tą cholerną dysmorfofobię, o dziwo się pohamował i przestał robić przytyki względem mojego wyglądu. Czasami pobączy jedynie, że mogłabym poćwiczyć, jednak ostatnio nie robi tego zbyt często.
Pewnego razu, kiedy wpisywałam coś w wyszukiwarkę na jego komputerze wyskoczył mi odnośnik do strony porno i działu o wielkich cyckach i wielkich tyłkach. Zabolało, zdołowałam się, powiedziałam mu o tym, po jakimś czasie dołowanie mi przeszło. Ogólnie nie mam pretensji, że ogląda porno - żyjemy na odległość, widzimy się raz w tygodniu na weekend, czasami na dłużej o ile może wziąć wolne więc rozumiem, że czasami trzeba rozładować napięcie. Z drugiej strony, gdyby robił to żyjąc ze mną byłabym wściekła, rozczarowana i jeszcze bardziej zniszczyłoby to moje myślenie o sobie.
Więc jeśli nie chodzi o porno to o co mi może chodzić? O głupie zdjęcia roznegliżowanych panienek z fejsa. Wiadomo, że w dobie facebooka tworzy się miliony fanpejdży, wiele z nich dotyczy seksu a on wiele z tych stron lajkuje, ogląda. Wkurza mnie, że na jego tablicy co chwilę pojawia się panienka w seksownej pozie, bieliźnie, zakolanówkach, tatuażach, dopiszcochcesz. Zwracałam mu uwagę na to, że to mi się nie podoba, niby powiedział że to stare "lajki" a od tego momentu rzeczywiście nic nowego nie polubił. Ale wkurza mnie to, że musi zatrzymać się na każdym takim zdjęciu. Wkurza mnie, że kiedy siedzę obok a on akurat siedzi na fejsie, kiedy tylko zobaczy na dole tytuł podejrzanego fanpejdża od razu podjeżdża do góry tak żebym nie widziała co jest na dole. Wkurza mnie, że jest uzależniony od facebooka i musi go sprawdzać co chwilę na komórce. Wkurza mnie, że zawsze gdzieś tam mignie jakaś lafirynda.
Dochodzi do tego, że lustruję wszystkie jego nowe znajome i sprawdzam czy mogą być "zagrożeniem". Jestem podejrzliwa kiedy tylko zaczyna z kimś pisać. Jestem podejrzliwa nawet wtedy kiedy wiem, że przegląda stare zdjęcia swoich koleżanek i je lajkuje. Ale z drugiej strony co go obchodzą ich stare zdjęcia, czego on tam szuka?
Nie, wiadomości i historii przeglądania nie sprawdzam, w moim pierwszym związku który doprowadził mnie do ruiny i góry kompleksów, nauczyłam się, że nie można tak robić.
Tylko nie wiem co mam robić. Nie umiem pozbyć się moich kompleksów, nie umiem się nie denerwować kiedy widzę takie rzeczy, przez to nasz cały związek zaczyna się sypać. Zawsze wydawało mi się, że będąc z kimś w związku nie zwraca się uwagi na inne/ innych. Nie wiem czy to ja za bardzo wydziwiam czy może on powinien przystopować z tym oglądactwem? A może powinnam dać chłopakowi spokój i przestać go męczyć i odejść? Poradzi ktoś coś?
Pozdrawiam.