Zdrada to coś strasznego... Wiem, bo sama tego kiedyś doświadczyłam...
~Po co zdradzacie osoby, które kochacie?
~A skoro w Was niby coś się już wypaliło, to nie lepiej się rozstać, oddać chociaż minimalna ilość szacunku drugiej osobie(bo już nie wiem jak to nazwać) niż ją tak okrutnie potraktować, zawalać jej cały świat ?! Jak można ranić w ten sposób osobę,z którą się spędziło pół życia, pare lat, poświęcała Wam całą siebie lub całego siebie! Bo co? bo np. seksu odmawia, bo jest zmęczona pracą w domu przy dzieciach bo Ty nie pomagasz! Albo zmęczony jest pracą, żebyś Ty miała wszystko bo dba o Ciebie!
Ona/On przez Was zagnębia się myślami:
Dlaczego ?
Co ja takiego zrobiłam/em?
Może jestem nieatrakcyjna/ny?
A może jestem beznadziejna/ny?
Trudniej jest zaufać w nowym związku o ile postanowi się go ponownie założyć.. Tak na prawdę już nie jest się tą samą osobą co kiedyś..
Zdrada tak strasznie boli, Ona niszczy coś w człowieku.
Więc kieruje pytanie . PO CO ZDRADZACIE?!
Jak to dlaczego?
Bo potrzebują czegoś nowego,
sprawdzenia się i potwierdzenia, że są jeszcze młodzi i świat wciąż stoi dla nich otworem /z naciskiem na: "stoi" i "otwór"/
bo boją się starości,
bo się "wypalili",
bo mózg wyjadł im testosteron.
Zresztą to chyba zależy od człowieka - zdaje się, że jedni potrafią kochać, inni nie.
Jak to dlaczego?
Bo potrzebują czegoś nowego,
sprawdzenia się i potwierdzenia, że są jeszcze młodzi i świat wciąż stoi dla nich otworem /z naciskiem na: "stoi" i "otwór"/
bo boją się starości,
bo się "wypalili",
bo mózg wyjadł im testosteron.Zresztą to chyba zależy od człowieka - zdaje się, że jedni potrafią kochać, inni nie.
Bardzo dosadnie, ale też bardzo prawdziwie napisałaś weronka44 :-)
Zwłaszcza ten nacisk :-))
Skoro boją się starości, chcą być "młodzi", to lepiej by było jak by się nie wiązali z drugą osobą, wtedy będą mieli cały czas coś nowego. Będąc w związku, wiedzą co ich czeka....
A jak już piszesz o wypaleniu- to lepiej się rozstać, niż krzywdzić, nie sądzisz? Zdrada moim zdaniem to jest przede wszystkim brak szacunku do drugiej osoby, która "oddała" bądź "poświęciła "swoje życie drugiej osobie i to nie bez przyczyny. A zdrada? To tak jak by starą zabawkę wyrzucić do kosza, bo ta nowa jest lepsza.
zanetka45, w odpowiedzi na Twoje pytanie polecam książkę Catherine Hakim: Nowe reguły. Portale randkowe, romanse pozamałżeńskie i siła erotyki.
Autorka pisze z perspektywy osoby o dosyć liberalnych poglądach, ale dzięki temu można przyjąć do wiadomości, że ludziom zdarza się zdradzić nawet wtedy, gdy, owszem, kochają a w ich związku wszystko jest w porządku.
Dla mnie ta konkluzja była sporym zaskoczeniem...
Naturalnie mnóstwo zależy od kultury, w której wzrastamy. Akurat w naszej - ufundowanej na bardzo restrykcyjnym odłamie chrześcijaństwa, katolicyzmie - zdrada jest tragedią.
Żeby nie było, zdrady nie bagatelizuję i nie namawiam do niej. Mam nadzieję, że uzyskasz odpowiedzi od samych zainteresowanych.
nie zawsze zdrajca myśli o rozstaniu z osoba zdradzoną - robi to dla rozrywki a obiadek wcina z zadowoleniem w domu.
- bo się zakochali
- bo w małżeństwie jest kiepski seks
- bo jest rutyna
- bo partner jest jak brat/siostra, nie ma już pożądania
- żeby podbudować pewność siebie
Ogólnie człowiek nie jest monogamistą z natury, ponoć w 70% małżeństw jest zdrada, więc to raczej ci nie-zdradzający są wyjątkami.
Oczywiście patrząc na kogoś w perspektywie całego jego życia, bo nietrudno w wieku 25 lat stwierdzić "nigdy nie zdradziłem"
Ja usłyszałem, że chciała się poczuć doceniona, zwrócić swoją uwagę itd. Co prawda do niczego nie doszło, bo wszystko wyczułem zanim doszło do poważniejszych wydarzeń. Zresztą mieliśmy wtedy ledwo po 20 to inaczej też człowiek patrzy na to.
No i oczywiście "bo się pogubił/a" ...
10 2014-09-29 13:51:48 Ostatnio edytowany przez zanetka45 (2014-09-29 14:11:16)
zanetka45, w odpowiedzi na Twoje pytanie polecam książkę Catherine Hakim: Nowe reguły. Portale randkowe, romanse pozamałżeńskie i siła erotyki.
Autorka pisze z perspektywy osoby o dosyć liberalnych poglądach, ale dzięki temu można przyjąć do wiadomości, że ludziom zdarza się zdradzić nawet wtedy, gdy, owszem, kochają a w ich związku wszystko jest w porządku.
Dla mnie ta konkluzja była sporym zaskoczeniem...
Naturalnie mnóstwo zależy od kultury, w której wzrastamy. Akurat w naszej - ufundowanej na bardzo restrykcyjnym odłamie chrześcijaństwa, katolicyzmie - zdrada jest tragedią.
Żeby nie było, zdrady nie bagatelizuję i nie namawiam do niej. Mam nadzieję, że uzyskasz odpowiedzi od samych zainteresowanych.
Dla mnie to jest chore. Stają się czasy kiedy nagość jest obnażana, dzieci się tym wzorują, a zdrady stają się czym normalnym. Nie ma prawdziwej miłości,są jakieś książki, które niby usprawiedliwiają zdrady. Jeżeli się wiążesz z kimś nie powinno być miejsca na zdrady i to nie jest nic normalnego-bardzo dobrze, że jest tragedią... Jak chce ktoś skakać z kwiatka na kwiatek to niech nie rani innych w ten sposób.
No i oczywiście "bo się pogubił/a" ...
Też. Z tym, że akurat mi było bardzo łatwo to zauważyć, więc interwencja była zanim cokolwiek się stało. Wie jednak doskonale, że kolejnej szansy nie będzie.
- bo się zakochali
- bo w małżeństwie jest kiepski seks
- bo jest rutyna
- bo partner jest jak brat/siostra, nie ma już pożądania
- żeby podbudować pewność siebieOgólnie człowiek nie jest monogamistą z natury, ponoć w 70% małżeństw jest zdrada, więc to raczej ci nie-zdradzający są wyjątkami.
Oczywiście patrząc na kogoś w perspektywie całego jego życia, bo nietrudno w wieku 25 lat stwierdzić "nigdy nie zdradziłem"
Skoro twierdzi,że jest kiepski seks czy też wchodzi rutyna, to zamiast iść na łatwiznę to nie lepiej zrobić coś z tym? Zapobiec rutynie czy też wymyślić aby ten seks był lepszy, można porozmawiać z partnerką, partnerem co nam się nie podoba i to na prawić.
A nie. Bo to tchórze. Bohaterowie, którzy ukrywają zdradę.
zanetka, zadałaś pytanie i dostałaś uczciwą odpowiedź. Po co w ogóle zakładać taki post, jeśli tak naprawdę nie chcesz poznać innego punktu widzenia a jedynie wyrzucić z siebie złość?
Nie uczciwiej byłoby zatytułować wątek "Nienawidzę zdradzających!!! Kto też uważa, że są chorzy, niech się wpisze!!!!" ?
Nie masz prawa decydować o tym, co jest "prawdziwą miłością" nigdzie poza własnym życiem. Nie mieści Ci się w głowie, że ktoś zdradza pomimo wspólnych lat, wspomnień i dzieci? Dla mnie to trochę śmieszne, gdy ktoś z powodu jednej zdrady uznaje to wszystko za "nieprawdziwe". Mąż i ojciec/ żona i matka na pewno nie kochał/a, płodząc, rodząc, zarabiając, tuląc, ocierając łezki. To wszystko była farsa bez uczuć. Na pewno już w kościele na ślubie zezował/a w stronę bocznej nawy i oceniał/a, z kim by się tu w najbliższym czasie puścić.
Ubolewasz, że "nagość jest obnażana"? Nie zapędzaj się w hipokryzję, bo wątpię, że napisałaś to w sukni do kostek i gorsecie, a musisz wiedzieć, że w XIX Polsce był to jedyny strój dopuszczalny dla damy i "porządnej kobiety". Czasy się zmieniają i podejście do odsłaniania również.
Nagość to naturalny stan. Jeśli jesteś wierząca, to nie chcę Cię zmartwić, ale pierwsi rodzice mieli na sobie jeszcze mniej niż "wyuzdańcy", którymi się dziś bulwersujesz.Zawstydzenie ciałem i jego potrzebami przyszło wraz z pierwszym grzechem oraz refleksją, że kto kontroluje popęd płciowy, kontroluje człowieka. I tak moralność oraz ocenianie, kto jest dobry, a kto zły zaczęła oscylować nie wokół tego, czy buduje, czy niszczy, ale wokół genitaliów. Efekty widzimy chociażby tu. Niedobrze mi się robi, jak czytam, że mąż ma prawo się upijać i lżyć niewierną żonę, bo przecież "został zdradzony". Dla mnie akurat to jest chore.
zanetka, zadałaś pytanie i dostałaś uczciwą odpowiedź. Po co w ogóle zakładać taki post, jeśli tak naprawdę nie chcesz poznać innego punktu widzenia a jedynie wyrzucić z siebie złość?
Nie uczciwiej byłoby zatytułować wątek "Nienawidzę zdradzających!!! Kto też uważa, że są chorzy, niech się wpisze!!!!" ?
Nie masz prawa decydować o tym, co jest "prawdziwą miłością" nigdzie poza własnym życiem. Nie mieści Ci się w głowie, że ktoś zdradza pomimo wspólnych lat, wspomnień i dzieci? Dla mnie to trochę śmieszne, gdy ktoś z powodu jednej zdrady uznaje to wszystko za "nieprawdziwe". Mąż i ojciec/ żona i matka na pewno nie kochał/a, płodząc, rodząc, zarabiając, tuląc, ocierając łezki. To wszystko była farsa bez uczuć. Na pewno już w kościele na ślubie zezował/a w stronę bocznej nawy i oceniał/a, z kim by się tu w najbliższym czasie puścić.
Ubolewasz, że "nagość jest obnażana"? Nie zapędzaj się w hipokryzję, bo wątpię, że napisałaś to w sukni do kostek i gorsecie, a musisz wiedzieć, że w XIX Polsce był to jedyny strój dopuszczalny dla damy i "porządnej kobiety". Czasy się zmieniają i podejście do odsłaniania również.
Nagość to naturalny stan. Jeśli jesteś wierząca, to nie chcę Cię zmartwić, ale pierwsi rodzice mieli na sobie jeszcze mniej niż "wyuzdańcy", którymi się dziś bulwersujesz.Zawstydzenie ciałem i jego potrzebami przyszło wraz z pierwszym grzechem oraz refleksją, że kto kontroluje popęd płciowy, kontroluje człowieka. I tak moralność oraz ocenianie, kto jest dobry, a kto zły zaczęła oscylować nie wokół tego, czy buduje, czy niszczy, ale wokół genitaliów. Efekty widzimy chociażby tu. Niedobrze mi się robi, jak czytam, że mąż ma prawo się upijać i lżyć niewierną żonę, bo przecież "został zdradzony". Dla mnie akurat to jest chore.
A widzisz i tu jesteś w strasznym błędzie aż śmiać mi się chce
Nie nawiedzę spódnic do kostek, uwielbiam krótkie spódniczki, nie znoszę golfów . Więc już po tym Twoim zdaniu widać, że to jest płytkie co piszesz bo "oceniasz książę po okładce"(której nie zrozumiałaś, więc opisujesz źle) i nie przepadam za ludźmi takimi jak Ty, jestem młoda więc nie ma tu hipokryzji.A co do nagości chyba nie chciałabyś żeby Twoje 7 letnie dziecko oglądało gołe baby czy też chłopaków w internecie ![]()
Jeśli chodzi o zdrady. Staram się zrozumieć czemu to robią skoro jest tyle rozwiązań
Więc mi proszę tutaj nie narzucaj jak powinnam zatytułować MÓJ post ![]()
Nie wyładowuje swojej złości, Boże Święty skądś Ty to wzięła ?
Czy Ty na prawdę aż tak źle to wszystko zrozumiałaś i zinterpretowałaś ? ![]()
Gdzie tu masz napisane, że decyduje czym jest prawdziwa miłość no gdze ? Napisałam, tylko,że jej nie ma
Nie chce mi się Twojego postu dalej komentować... ![]()
Nie wyładowuje swojej złości, Boże Święty skądś Ty to wzięła ?
Czy Ty na prawdę aż tak źle to wszystko zrozumiałaś i zinterpretowałaś ?
zanetko45
Podobnie jak koczilla odbieram Twoje odpowiedzi . Złość, żal do zdradzających.
Nie uporałaś sie chyba jeszcze z emocjami z tamtego związku .
Jeśli chodzi o zdrady. Staram się zrozumieć czemu to robią skoro jest tyle rozwiązań
Nie znajdziesz odpowiedzi dlaczego to robią , każdy zdradzasz ma swoje usprawiedliwienia a tak naprawdę robią to bo chcą , bo maja okazje i z niej korzystają .
?Nie nawiedzę spódnic do kostek, uwielbiam krótkie spódniczki, nie znoszę golfów . Więc już po tym Twoim zdaniu widać, że to jest płytkie co piszesz bo "oceniasz książę po okładce"(której nie zrozumiałaś, więc opisujesz źle)?
Ja prdl... Ja piszę, żeby się nie burzyła na "obnażanie nagości", bo jej współczesny strój też mógłby zostać uznany za upadek obyczajów - zwłaszcza przez osoby "starej daty" - a ta mnie zapewnia, że nie jest dewotką, bo uwielbia mini... Czytanie ze zrozumieniem, anyone?
? i nie przepadam za ludźmi takimi jak Ty, ?
Płakuniam.
?jestem młoda więc nie ma tu hipokryzji. ?
Jest tramwaj, więc jest arbuz. Tak generalnie rozumiem logikę Twego wywodu. Chyba że mylą Ci się terminy "hipokryzja" oraz "dewocja", "bigoteria". Dostęp do Internetu masz (niestety) liczę więc, że definicję sobie wyszukasz. Tutaj tylko podpowiem, że to ostatnie nie ma wiele wspólnego z wiekiem.
? A co do nagości chyba nie chciałabyś żeby Twoje 7 letnie dziecko oglądało gołe baby czy też chłopaków w internecie
?
Istnieją programy ograniczające dostęp dziecka do stron, na które - zdaniem rodzica - nie powinno wchodzić. Generalnie nie wymagałabym, aby "dorosła" część Internetu dostosowała się do mojego dziecka. Uważam, że rodzice oczekujący, że cały świat wychowa im dziecko to jakieś nieporozumienie. Gdybym przyłapała dziecko na oglądaniu porno stron i plotek o gwiazdkach, zastanowiłabym się, skąd u niego taka potrzeba, ew. miałabym pretensję do niego (bo wlazło, gdzie nie trzeba) i do siebie (bo źle je wychowałam). Nie do administratora, który swojej oferty n i e kieruje do dzieci.
?Jeśli chodzi o zdrady. Staram się zrozumieć czemu to robią skoro jest tyle rozwiązań
?
No właśnie się nie starasz. Książki nie przeczytasz, bo niemoralna, a zdradzający są "chorzy".
?Więc mi proszę tutaj nie narzucaj jak powinnam zatytułować MÓJ post
?
Jednak się ośmielę, bo zmarnowałam czas na analizowanie i komentowanie pytania, które okazało się pytaniem retorycznym. Jako użytkowniczka forum informuję Cię więc ponownie, że wprowadzasz ludzi w błąd i nazwa wątku jest nieadekwatna.
?Nie wyładowuje swojej złości, Boże Święty skądś Ty to wzięła ?
?
Bez wątpienia z innego miejsca niż Ty. Boże Święty, dzięki Ci!
?Czy Ty na prawdę aż tak źle to wszystko zrozumiałaś i zinterpretowałaś ?
?
Uważasz, że napastliwy ton Twoich wypowiedzi był w stanie naprowadzić mnie na inny wniosek?
?Gdzie tu masz napisane, że decyduje czym jest prawdziwa miłość no gdze ??
--------------------
----------> ?Napisałam, tylko,że jej nie ma
?
Facepalm.
?Nie chce mi się Twojego postu dalej komentować...
?
Wiesz, myślę, że i tak napisałaś znacznie więcej niż chciałaś. :-)
Co ja takiego zrobiłam/em?
Może jestem nieatrakcyjna/ny?
A może jestem beznadziejna/ny?
A może wszystko z Tobą jest super, może nic złego nie zrobiłaś, może jesteś atrakcyjna, może nie jesteś beznadziejna, wręcz przeciwnie, a on i tak zdradził, bo taka jest natura, że czuje się pożądanie do obcych kobiet?
Trudniej jest zaufać w nowym związku o ile postanowi się go ponownie założyć..
Tak. Jeśli wierność jest na szczycie wartości jakie wnosi w twoje życie nowy związek, to trudno zaufać. Lepiej budować związek niekoniecznie opierając się na wierności, tylko na tym co ludzi łączy. Niektórzy tak robią i zdają się być szczęśliwi, wolni od zdrady... choć sypiają z innymi ![]()
Wydaje mi się, że za zdradą często stoi po prostu egoizm.
Jeśli są problemy w związku to w jaki sposób zdrada je rozwiązuje? W żaden.
Jedynie osoba zdradzająca poprawia chwilowo swoje samopoczucie, znajduje jakieś ujście SWOJEJ frustracji.
Koczilla, fajna jesteś
Inteligentna i z trafnymi spostrzeżeniami.
Koczilla, fajna jesteś
Inteligentna i z trafnymi spostrzeżeniami.
<3 !!
22 2014-09-29 19:25:05 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-09-29 19:25:25)
A może wszystko z Tobą jest super, może nic złego nie zrobiłaś, może jesteś atrakcyjna, może nie jesteś beznadziejna, wręcz przeciwnie, a on i tak zdradził, bo taka jest natura, że czuje się pożądanie do obcych kobiet?
To oczywiste, że wpływ na drugiego człowieka jest ograniczony i nawet cuda na kiju nie wystarczą, żeby się przed tym ustrzec.
Tak. Jeśli wierność jest na szczycie wartości jakie wnosi w twoje życie nowy związek, to trudno zaufać. Lepiej budować związek niekoniecznie opierając się na wierności, tylko na tym co ludzi łączy. Niektórzy tak robią i zdają się być szczęśliwi, wolni od zdrady... choć sypiają z innymi
Jak ktoś preferuje "rozzwiązki" znaczy otwarte to jego sprawa, a jak ktoś ma inne podejście do życia, to czemu ma udawać, że wierność nie jest istotną składową związku...???
A najistotniejsze jest to, co z takim zaistniałym faktem zrobi strona zdradzona i zdradzająca...
Mam koleżankę. Żyje z mężem, ma dzieci, dom jak pałac, a miłości zero. Facet zamknął by ją w złotej klatce, kupował co się da, chce seksu często, ona nie...Ona co jakiś czas go zdradza. Miała romans półroczny, mąż coś czuł, ale nie wykrył sprawy. Romans zakończony, ale i tak zdradza męża co jakiś czas z kimś innym. Dlaczego? Bo tam miłości do męża nie ma, a mąż jak żandarm- zamknąć żonę w domu, zobaczyć jakie majtki zakłada do pracy i tak życie płynie....
Niektórzy mogą zdradzać bez żadnych wyrzutów, mają rodziny, itp. Inni-nigdy nie zdradzali, a są po rozwodzie - jaaa, taka to sprawiedliwość na świecie.
Zdrada to coś strasznego... (...)
Dlaczego ?
Co ja takiego zrobiłam/em?
Może jestem nieatrakcyjna/ny?
A może jestem beznadziejna/ny?
(...) . PO CO ZDRADZACIE?!
Chyba zdradzających tu jest zdecydowanie mniej od zdradzonych, do których się zaliczam, toteż odpowiedzi będzie zdecydowanie mniej. Zdradzający znajdą sobie zawsze tysiące powodów, bardziej lub mniej racjonalnych, ale generalnie z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że:
- było można
- było z kim
- było gdzie
?Bo co? bo np. seksu odmawia, bo jest zmęczona pracą w domu przy dzieciach bo Ty nie pomagasz!?. Z góry przepraszam ? ale świadomie teraz wypowiem się cynicznie.
Seks jest obowiązkiem małżeńskim i tak jest sklasyfikowany w Kodeksie Rodzinnym (pożycie fizyczne). Według Maslova seks jest ?artykułem? pierwszej potrzeby jak: jedzenie, spanie, picie. Nie ma seksu w domu ? to jest gdzie indziej. Jeść w końcu trzeba.![]()