Witam serdecznie wszystkich. Dziwnie się trochę czuje na forum kobiecym będąc facetem, (24l) Dla kogoś może to głupie,że opisuje ten problem tutaj,że może zachowuje się jak dzieciak. Trudno, szukam po prostu trzeźwej opinii,bo znajomi to mówią tak żeby podnieść na duchu,nie potrzebuje tego. Potrzebuje szczerości. Zatem:
Parę dni temu rozstałem się z dziewczyną,w sumie to ona odeszła,odeszła,ale jakiś minimalny kontakt mamy,a gdy jej mówię,że już nie będę się odzywał,bo nie chcę być piątym kołem u wozu,to zadaje jedno słowo pytające, dlaczego? znam ją 3 lata,3 lata zwiazku pozwoliły mi na poznanie jej, to pytanie "dlaczego?" jej barwa głosu mówi, "nie rób tego" chociaż wprost mi nie powie,ale takie rzeczy podczas rozmowy zostawiam dla siebie, staram się być miły,wywołać uśmiech,na jej twarzy,żeby ją może zainteresować na nowo, Problem ogólnie wygląda tak. PRZEPRASZAM,żle zacząłem ten wątek ale robię to po raz pierwszy. Do Sedna.
Byliśmy 3 lata rzadko się kłóciliśmy dogadywaliśmy się perfekt,nasze żarty tylko my rozumieliśmy,swoisty świat dla nas,było dobrze. W poniedziałek pojechała do Poronina,zjazd integracyjny studentów. Na początku mieliśmy kontakt ale potem zanikał,coraz bardziej.. Aż w końcu jak wróciła do domu,to nawet się nie odezwała bo wolała koleżankę, z którą kiedyś się znała,pokłóciły się i znów teraz się zeszły(od momentu ich zejścia zaczęło się wszystko psuć,ta koleżanka to taka z gatunku.. melanż imprezki, nie ma chłopaka) W poroninie,jestem pewien,że nie zdradziła,że nie poznała kogoś,wiem,że nie można być pewnym ale jestem. Zbyt wiele sytuacji było,że suma sumarum,zachowała się pięknie. Ogólnie odeszła,bo pogubiła się,wyprowadza się do Warszawy,studia,obowiązki,nie ma pomocy ze strony rodziców,pogubiła się ( dziwny powód) z drugiej strony jak gadała z moim przyjacielem,to powiedziała mu,że ma dość moich humorków,docinek "wyjedziesz do Warszawy,to pewnie kogoś poznasz" ,że ogólnie jest zmęczona takimi docinkami. Nie ukrywam,byłem zazdrosny,ale nie do czegoś takiego ,że robiłem aferę bo nie wiem z kolegą sobie rozmawia,niczego jej nie zabraniałem,bo nie można komuś czegoś zabraniać. Przepraszam was,że być może chaotycznie to wszystko piszę,ale strasznie mi źle myślę o niej i nie mogę się zebrać..
Zauważam dziś,że prawie nigdzie jej nie zabierałem,chodzi mi o jakieś szalone miejsca,nie wiem czemu,chyba ją znudziłem,boje się tego,chciałbym jej napisać,ale ona nie odpisze,a jak odbierze to będziemy gadać przez telefon z pół godziny śmiać się żartować,no chyba ,że zaczne temat,żeby wróciła,to szybko się zraża i kończy rozmowę, jak mam się zachować? proszę was nakierujcie mnie,mam pisać utrymywać kontakt raz na 3 dni na przykład,żeby wiedziała,że ma oparcie? że jestem? czy nie odzywać się, udawać,że jest dobrze bez niej? to i to ma wady, 1. jak będę pisał,przyzwyczaję ją,że mimo zerwania nadal jestem,to po co być razem, 2 jak nie będe nic pisał,to zapomni o mnie? oddali się po prostu. plusy? 1. jak będę pisał, nie naciskał,po prostu na spokojnie,to może ona stwierdzi,że nie potrafi ze mnie zrezygnować, 2 jak nie będe pisał to zatęskni? poczuje samotność? brak oparcia? ,Przepraszam za tak długi monolog. Proszę was tylko o radę,wskażcie mi kierunek, Pozdrawiam cieplutko..