Hmm.. Mam problem z chłopakiem... A może ze sobą? Nie wiem co robić, dlatego pisze tutaj, bo oczekuje od was jakiegoś wsparcia i pomocy. Jestem z nim już 8 miesięcy, poznaliśmy sie w szkole, chodziliśmy do tej samej klasy, w sumie dopiero w ostatniej (3) zaczeliśmy ze sobą kręcić. Nigdy szczególnie nie zwracałam na niego uwagi, po porstu był fajny z charateru, chyba wszystkie dziewczyny uważały go za najfajniejszego. Zaczęło się od tego, że napisał d mnie kilka razy na fb pytając o lekcje i w sumie zawsze fajni jkaoś mi się z nim pisało, problem byl zawsze w tym, ze on mi sie nie podoba, doszlo juz nawet dotekirgo momentu, ze napisalam mu, ze nic z tego nie bedzie, zebysmy zostali przyjaciółmi, ludzi po takiej wiadomosci zazwyczaj odcinaja sie od tej drugiej osoby, a on jednak nadal walczyl, nie wime czy to mi sie tak spodobalo, czy coś, przyjechalam nawet do niego do domu i ogolnie bylo fajnie, teraz po czasie zaczynam dostrzegać jednak wielkie minusy tego zwiazku, niestety porblem polega na tym, ze on kocha mnie nad zycie. Jest naprawde wspaniałym człowiekim, można mu bezgranicznie ufac, zawsze pomoże, wesprze, jest naprawde ekstra przyjacielem. Ja "niestety" też jestm osoba raczej cichą i taką pomocną, czasami małomówną i potrzebuje faceta który będzie "żywy", rozgadany, kreatywny, pomysłowy, chciałabym zeby uzupelnial moje wady. On jednak nie wyobraza sobie zycia beze mnie, nie ma jakiegoś przyaciela, czy zbyt wielu kolegow i zawsze mi powtarza, ze jestm dla niego wszytskim, ze ufa tylko mi. Sa momenty, ze jest naprawde fajnie i wtedy nie wyobrazam sobie go stracić, ale gdy np jestesmy w towarzystwie, on jest raczej taki skryty, nic nie mówi, ja chciałabym sie bawić z innym, ale z drugiej strony głupio jest mi go zostawić. Probem jest taki, ze idziemy razem na studia, na ten sam ierunke i wynajmujemy razem mieszknaie na rok. Gdy jesteśmy w domu jest okej, gorzej jak musimy wyjść gdzieś, wtedy jest troche bezsensu... tzn zlezy gdzie wychodzimy.. raz jest mega fajnie, a raz jest mega źle.. wiem, ze to wszytsko nie ma sensu, ale nie wiem co robić, do tego jeszcze dochodzi to, ze on mi sie nie podoba zbytnio, jak sie ubierze ładnie, to jest okej. Wiem, ze podobno wygląd niejest wazny i w sumie jestem z nim głownie z charakteru, ale jak ktoś cie nie pociąga to nie jest ta łatwo. OMG.. sama siebie nie rouzumiem, pisze wam to wszystko, a zaraz pójde do niego i powiem mu, ze go kocham
Nie umiem mu powiedzieć prawdy... nie chce go zranić, bo wiem, ze zalama by sie mega... A ja chyba nie jestem jeszcze gotowa na to wsyztsko, za szybko, chciałabym zaczac od teraz, chodzić z koleżanką i wyrywać przystojniaków, czuje sie przez niego troche ograniczona
Poplakałm sie ostatnio przy nim, al enie potrafiłam mu powiedziec o co chodzi, nie umiem ranić ludzi
Czuje, ze jest mi bardzo bliski i nie wyobrazam sobie stracić z nim kontakt, nie przeylabym jakby przeze mnie cierpiał
Dajcie mi jakąś rade, licze na wasza pomoc.
Nie możesz odkładać tego, co i tak nieuniknione.
Moim zdaniem, powinnaś z nim niezwłocznie porozmawiać i powiedzieć prawdę, że nie kochasz go i nie możecie być parą.
Według mnie, nie, że nie potrafisz nikogo ranić. Tchórzysz po prostu w sytuacji, gdy sama doprowadziłaś Wasze relacje do stanu, jaki jest obecnie.
Powinnaś odejść od niego, zanim zamieszkacie razem na studiach.
Będzie się czuł oszukany i cierpiał.
Lepiej, aby stało się to teraz, a nie za kilka, kilkanaście miesięcy, za rok, czy dwa, gdy biedakowi przyjdzie do głowy, aby poprosić Cię o rękę, albo, nie daj Boże, zaliczycie wpadkę.
A ja chyba nie jestem jeszcze gotowa na to wsyztsko, za szybko, chciałabym zaczac od teraz, chodzić z koleżanką i wyrywać przystojniaków, czuje sie przez niego troche ograniczona
Rany boskie święte, okaż litość temu człowiekowi i uwolnij go od swojej osoby. IM PRĘDZEJ TYM LEPIEJ. A potem idz w tango, prześpij się z jednym, drugim, trzecim gościem i dopiero jak się wyszalejesz baw się w poważne związki.
Daj temu facetowi żyć normalnie.
Poplakałm sie ostatnio przy nim, al enie potrafiłam mu powiedziec o co chodzi, nie umiem ranić ludzi
Czuje, ze jest mi bardzo bliski i nie wyobrazam sobie stracić z nim kontakt, nie przeylabym jakby przeze mnie cierpiał
Dajcie mi jakąś rade, licze na wasza pomoc.
BIEDACTWO, teraz ja prawie się popłakałam.
Tchórz i asekurantka z Ciebie i tyle, chcesz mieć furtkę w postaci miłego chłopca i rwać kolesi na imprezach.
J/w zachowujesz się żałośnie.
Ciekawe jakbyś się czuła gdyby spotykał się z tobą ktoś, na kim ci bardzo zależy, a za plecami obgadywał twój wygląd i twierdził, że jest z tobą z litości.
dokładnie, weź popatrz na swój charakter i się ciesz, że w ogóle ktoś Cię zechciał ![]()
PS: macie tutaj idealny przykład, że kobieta nie chce być "kochana" za mocno
Problem w tym, ze mieszkamy już razem i umowę o mieszkanie mamy podpisaną na rok.
Tak to jest, jak się nie myśli. Połączenie litości, przywiązania i kilku innych rzeczy i mamy pseudozwiązek, ktory do niczego nie prowadzi, a powoduje krzywdę obu stronom.
8 2014-09-19 21:35:55 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-09-19 21:51:23)
Problem w tym, ze mieszkamy już razem i umowę o mieszkanie mamy podpisaną na rok.
Wybacz, zrozumiałem, że załatwiacie dopiero lokum.
Niczego to jednak nie zmienia. On staje się dla Ciebie ciężarem, choć utwierdzałaś go, że jest odwrotnie. Tak długo nie pociągniecie. W końcu przyprawisz mu piękne poroże i dopiero wtedy będziesz się miotać. Załatw to jednym pociągnięciem i to jak najszybciej. Właśnie dlatego, że to porządny gość, zrób to przede wszystkim dla jego dobra i odejdź.
Ps. Powiedz mu prawdę, dlaczego go zostawiasz, bo zasługuje na nią.
On staje się dla Ciebie ciężarem, choć utwierdzałaś go, że jest odwrotnie. Tak długo nie pociągniecie. W końcu przyprawisz mu piękne poroże i dopiero wtedy będziesz się miotać. Załatw to jednym pociągnięciem i to jak najszybciej. Właśnie dlatego, że to porządny gość, zrób to przede wszystkim dla jego dobra i odejdź.
Ps. Powiedz mu prawdę, dlaczego go zostawiasz, bo zasługuje na nią.
Excop, popieram w 100%. Każdy zasługuje na szczęście. Czy zdajesz sobie sprawę, że okłamując go unieszczęśliwiasz Was oboje? Musisz zrozumieć, że to nie ma sensu. Jeśli jest Twoim przyjacielem,to powinnaś mu powiedzieć prawdę. Zasługuje na to. Nikt nie lubi być okłamywany. Pomyśl raczej jak mu to powiedzieć i nie brnij w to dalej! Chłopak zasługuje na to, aby być kochanym. Nie uda mu się to, gdy będziesz go trzymała przy sobie..z powodów egoistycznych. Tylko powiedz wprost o co chodzi, żebyś mu przypadkiem nie mieszała, że może kiedyś.. coś..
Powodzenia
Witaj. ![]()
Czytając pierwsze 6/7 zdan czułam się tak jakbym czytała swoją wypowiedź, historie na temat mojego bylego zwiazku, zaczela się identycznie. Niestety ja byłam ta zaangażowaną osobą. Ale moj chlopak po 2 tyg od razu powiedział, że chyba potrzebuje wolności, nie umie byc z kimś, zaufać komuś, troszczyc się, to nie dla niego. Patrząc na to teraz po ochłonięciu ciesze się, że mi to powiedział, poniewaz nie robię sobię złudnych nadziei, bardzo mnie to zabolało, ale przynajmniej nikt nie jest ze mną z litości. Myśl, ze najlepszym wyjsciem, bedzie powiedzenie mu prawdy, nawet jeśli nie dla siebie, to dla niego.
Tylko on nie ma nikogo, żadnych jakiś lepszych kumpli, nic. Załamał by sie mega, tymbardziej, ze to perwszy rok na studiach, troche stresu, problemów, jeszcze jabym mu teraz to powiedziała.. Nie moge, nie umiem i sama nie wiem czy chce..
Myśle, ze na razie nie bede mu wstanie tego powiedzieć, tzn jak bedzie strasznie zle, to mu to powiem, najgorsze, ze mamy razem pokoj i ten rok i tak musimy wytrzymać razem. Miewam różne okresy co do tego wszystkiego, przez jakiś czas jest dobrze, spedzamy fajnie czas i naprawde czuje sie mega szczesliwa, a raz sa okresy, ze czuje sie z nim źle.