No właśnie ? co robić...
Znamy się już prawie rok, nie było miesiąca, żebyśmy się nie spotykali, nie spędzali ze sobą czasu, dni a nawet nocy... ale zawsze tylko niezobowiązująco. Bo oboje od związku uciekaliśmy... do czasu. Mi z czasem zaczęło zależeć, ani razu mu tego nie powiedziałam. Tylko spotykałam się dalej. Powtarzał wiele razy żebym się nie zakochiwała, bo on nie ma teraz dobrego momentu na związek (problemy finansowe, zmiana mieszkania, pracy itd) wiedziałam, że powinnam przestać, ale pożądanie i chęć zobaczenia go była większa.
Z czasem poznałam jego dobrego kolegę, zawrócił mi w głowie... to była chwila, kilka dni i wylądowałam u niego w łóżku (suka ze mnie:/)
Łukasz (bo tak ma na imię) coś podejrzewał, wiele razy niby żartem, ale wypominał mi Tomasza, jestem pewna, że jeden z drugim o tym nie rozmawiali. Spotykałam się więc z jednym i z drugim... sypiałam z jednym i z drugim... nie wiedziałam co ja wyprawiam, ale jeden jak i drugi miał coś w sobie. Może miałam nadzieję, że skoro Łukasz mnie nie chce to z Tomaszem coś wyjdzie. Myliłam się... nie czułam do niego kompletnie nic. W końcu podczas kłótni z Łukaszem wykrzyczałam, że przespałam się z Tomaszem. Od tamtej pory cisza, unikanie. Oczywiście wcześniej zwalenie winy na mnie, że go okłamałam, że jestem w sumie dorosła i mogę robić co chcę, życzył mi szczęścia i tyle... nie ma już smsów, telefonów, już nie wspomnę o spotkaniach. Na kilku wspólnych imprezach (bo mamy wspólną ekipę znajomych) odwracanie wzroku i niechęć do rozmowy.... Już kiedyś jak wyszłam z imprezy z Tomaszem a Łukasz to widział, to napisał tylko "dziękuję..." Łukasz na każdym kroku dawał mi do zrozumienia, ze jest zazdrosny o Tomasza, ale kiedy JA dawałam do zrozumienia, ze chce czegoś więcej, to uciekał od tego... Czy to nie jest ewidentne zachowanie psa ogrodnika ? Sam nie chce, nikomu nie da ? Sama już nie wiem ![]()
Ale cholernie tęsknie za tym co było, zwłaszcza za budzeniem się rano wtulona w Łukasza
za wspólnymi śniadaniami, za wszystkim, za Nim...
nie odzywa się kompletnie. Swego czasu odpisywał, ale był oschły... teraz już nawet nie odpisuje mi na wiadomości. Boję się, że sobie kogoś znalazł... a mógłby. Jest przystojny, inteligentny... dziewczyny na niego lecą. Mam czasem ochotę zadzwonić, ale boję się... sama nie wiem co mam powiedzieć, o co zapytać...
Mam 25 lat. I już dwa dłuższe nieudane związki... jeden ja zniszczyłam, bo odeszłam do kogoś kogo pierwszy raz w życiu pokochałam. Potem ON, mój drugi były odszedł do innej. Nie chcę znowu cierpieć, a swoje już przeszłam. Ale nie ma dnia, żebym nie myślała o Łukaszu... i nie tęskniła...