Czy jak widzisz mężczyznę na ulicy, to on ciebie pociąga od razu, czy musisz go poznać?
Nie pociąga. Mogę określić, że jest przystojny/seksowny/ładny, ale to nie wiąże się w żaden sposób z pociąganiem mnie.
Czy pociąg warunkowany jest innymi rzeczami niż wygląd?
Owszem, inteligencją, charakterem i wieloma cechami, które składają się na całokształt - często są bardzo różne i ciężko jednoznacznie określić, że akurat to mnie pociąga. Po prostu pociąga mnie facet, który jest [wiele określeń do wstawienia].
Nie przeszkadza ci zarost i ogólne owłosienie u mężczyzny?
U niektórych - wyłącznie u niektórych, najczęściej u brunetów - podoba mi się dość takie "lekkie niedogolenie" czy "wczorajszy zarost". Poza tym wolę gładkich. Broda i wąsy na razie odpadają, nikt taki do tej pory mnie nie interesował.
Lubisz jego poranną erekcję, która dźga cię w lędźwie? Mnie np. erekcja odpycha.
Nic mnie nigdy o poranku nie dźgało w lędźwie, ale nie sądzę, żeby miało mi to przeszkadzać. Natomiast nie byłoby też to dla mnie jakąś zaletą - jest to jest, obojętne mi to.
Nie lubię dominującej roli mężczyzny. Tego, że w łóżku ma być tak, jak on zaplanuje. Z kobietą jest zupełnie inaczej.
W łóżku z facetem kobiety też mogą dominować, nie ma monopolu. To, że jak określiłaś w którym poście, "facet pcha", to po prostu e... mechanika seksu.
Natomiast nie wiąże się to z dominacją. Poza tym kobieta może być na górze i - jak to się mówi - "skakać na nim".
Czy nie odpycha cię to, że gdy siedzisz koło niego, albo na jego kolanach, to on się podnieca?
Nie odpycha. Jakbym siedziała na kolanach u kolegi/przyjaciela, to byłoby mi to obojętne i zrzuciłabym to na karb męskiej anatomii, natomiast jakbym siedziała na kolanach facetowi, na którym mi zależy, to po prostu cieszyłabym się, że tak na niego działam, a że objawia się to tak, a nie inaczej - normalne. A Ty byś się nie cieszyła, jakbyś podniecała kobietę, na której Ci zależy?